Gość: jola
IP: *.aster.pl
16.09.08, 13:32
Jak sobie radzicie? Kto ma autorski sposob?
Mnie zjadaja nerwy, niestety, technike mam niezla, znam przepisy, widze znaki, ale inne samochody mnie wpedzaja w nerwice (Wroc. Ja zaczynam jezdzic nerwowo).
Po czesci wina mojej konstrukcji psychicznej, po czesci pierwszego nerwowego, niecierpliwego, dolujacego instruktora, ktory wyrobil we mnie odruch lekowy.
Kiedy czytam porady: jedz spokojnie, nie denerwuj sie, to widze, ze piszacy nie maja pojecia o tym, ze istnieja inni od nich ludzie, o hmmm.... delikatnym ukladzie nerwowym, ktorzy po prostu denerwowanie maja we krwi. Takie gadanie: 'uspokoj sie' - nie pomaga.
Taki zdenerwowany na egzaminie sprawia wrazenie niedouczonego albo co gorsza, chojraka. Albo furiata. Roznie. Wiadomo, ze takiej wprawy, zeby to zdenerwowanie minelo nabierze sie po setkach godzin jazd. Troche szkoda kasy na jazdy doszkalajace, bo wychodzi pare lat...
Wiec tak na szybko. Jakie macie patenty?
Oddychanie?
Myslenie o czyms innym?
Przypominanie sobie, ze ktos kiedys pochwalil?
[wiem, bylo duzo watkow, ale w zadnym nie znalazlam konstruktywnego sposobu]
CO ROBIC?
HELP!