Gość: puknęłam
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.10.08, 20:37
jeżdzę od kilku ładnych miesięcy. Wszystko OK (wiadomo na początku
jakieś gaśnięcie, itp. Ale żadnych stłuczek).
Aż tu nadszedł dzień (bardzo ciężki, byłam mocno zdenerwowana kiedy
siadałam za kierownicą, ale musiałam przyprowadzić auto do domu),
kiedy wycofując przygrzmociłam (dokładnie!) w jakieś auto...
W pierwszych sekundach szok: co się stało, co robić?!
Ale już za chwilę - automatycznie wyjmuję kartkę, piszę, że
puknęłam, że przepraszam i nr telefonu.
Puknięty przeze mnie pan oddzwonił; był pod wrażeniem, że zostawiłam
mu kartkę (...bo w końcu skoro nikt nie widział...). Potraktował
mnie bardzo łagodnie w tym "pokryciu szkód" (jak podkreślał -
właśnie - dlatego, że się przyznałam... :)
(nie chciałam zgłaszać do ubezpieczyciela - szkoda zniżek)
Reasumując, było mi źle, że puknęłam. Ale dobrze, że stanęłam na
wysokości zadania...
Może piszę o rzeczach oczywistych, ale chciałam się tym z Wami
podzielić ;-) Oczywiście NIE życzę Wam żadnych stłuczek!
pozdrawiam