Dodaj do ulubionych

Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy.

23.04.09, 21:26
Piszę w imieniu znajomej która dziś własnie oblała swój szósty
egzamin i prawdę mówiąc ja mam kilka wątpliwości a zanim z nią
porozmawiam to chcę się upewnić. Mianowicie chodzi mi o kilka spraw
pierwsza to zatrzymanie z prędkości 50km/h po otrzymaniu polecenia
zatrzymała się natychmiast tzn w okreslonym przez egzaminatora
miejscu na swoim pasie droga jednokierunkowa z trzema pasami ruchu.
Manewr wykonany błędnie bo miałą jakoby zjechać do krawężnika czyli
na prawym pasie całkowice do prawej krawędzi z kierunkiem a nie
włączyła kierunku i nie zjechała do prawej krawędzi. Czy ja czegoś
nie rozumiem nawet mój instruktor uczył po takim poleceniu
zatrzymać się w określonym miejscu bez zjeżdżania do krawędzi i bez
kierunku prawego? Po drugie dwa razy miała sytuację kiedy samochody
były zaparkowane tak, że omijanie groziło najechaniem na ciągłą
podwójną. Raz zwolniła i zapytała się egzaminatora, ten stwierdził
pani decyduje, uznała żę zmieści się podjeżdżając do stojącego
samochodu co wytknął jej potem egzaminator, że niby za blisko
podjechała i uznał jako błąd, za drugim razem identyczna sytacja tym
razem się zatrzymała i poprosiła egzaminatora o zgodę na złąmanie
przepisu to wpisała jej błąd za nieprawidłowe omijanie. Nastepna
sytuacja która mi sie wydaje nieco dziwna jechała drogą z
pierwszeństwem i dostała polecenie skrętu w prawo, pierwszego skrętu
nie zauwazyła a ponieważ za parę metrów był następny to myślałą, że
chodzi o niego włączyła więc prawy kierunek nie zjeżdżając
całkowicie do prawej krawędzi tego skrętu którego nie zauważyła, po
prostu w międzyczasie spokojnie chciałą przygotować się do
nastepnego skrętu, z podporządkowanej tego skrętu którego nie
zauważyła wyjechał samochód i już błąd jakoby jej wymuszenie. Dla
opis horror nie wiem czy ją pocieszać czy namawiać do napisania
odwołania, orłem nie jest ale dla mnie to celowe działanie
egzaminatora, odkąd przy małej szybkości jadąć drogą z
pierwszeństwem wymnuszam jakiemuś czubkowi, który na chama pcha się
z podporządkowanej, i dlaczego na pytanie o pozwolenie na najechanie
na podwójną ciągła egzaminator nie potrafi udzielić odpowiedzi
jeżeli by sie nie spytała to pewnie oblał by za nieznajomość
przepisów, to jest egzamin i jeżeli muszę ząłmać przepis to muszę
mieć pozwolenie mnie uczono na kursach zatrzymać się i spytać na
egzaminie o pozwolenie. No i co z tym zadaniem zatrzymania jak to
zadanie ma wyglądać bo ja teraz to już sama nie wiem
Obserwuj wątek
    • mdrive Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 23.04.09, 21:33
      ...natychmiastowe zatrzymanie pojazdu na komendę egzaminatora nazywamy
      hamowaniem awaryjnym.
      A w tym przypadku, jak sama nazwa wskazuje, nie istotne jest zjechanie do prawej
      i kierunkowskaz. Bzdura!
      To jest hamowanie awaryjne, czyli :
      Ręce na kierownicy, proste koła, hamowanie silne i bez wciskania sprzęgła!!!
      Nawet jeśli zgaśnie silnik to przy awaryjnym nie jest to błąd.
      Egzaminator "się pomylił" :):):)
      O reszcie nie piszę.
    • mama_pinki Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 23.04.09, 21:53
      Czyli rozumiem, że egzaminator sam nie wiedział, że nie rozumie celu
      zadania i czy jest sens namawiać na odwołanie od wyniku bo skoro o
      reszcie nie piszesz znaczy nie miała racji. Ale na jej karcie jak
      byk wpisane dwie nn za zatrzymanie z prędkości 50 km/h, według mnie
      jeśli popełnił takiego byka to cały egzamin powinien być ponowiony a
      pan egzaminator na dokształt.
    • w357 Wątpliwości .... 23.04.09, 22:51
      Autor: mama_pinki 23.04.09, 21:26
      > Piszę w imieniu znajomej.......





      A Ja nie lubie mówić o osobie "trzeciej", ponieważ nie znam PRAWDY.

      Jednakże jedną sytuację skomentuje.

      >>>.....odkąd przy małej szybkości jadąć drogą z pierwszeństwem
      > wymnuszam jakiemuś czubkowi,
      > który na chama pcha się
      > z podporządkowanej,........


      Prędkość prędkością, a "ograniczone zaufanie",
      to już innna spraaaawa :-)
      To , że jakiś Czubek nie przestrzega Przepisów nie upoważnia NIKOGO
      do "wymuszania" Swoich racji.
      (niestety taka jest prawdziwa Prawda)

      np.
      Jeżeli jedziesz GŁÓWNĄ drogą w Swojej "wsi" ,
      a na drodze ktoś leży, to co zrobisz ?
      Rozjedziesz Go, ponieważ Jego tam nie powinno być ?????
      • Gość: mama_pinki w375 IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.09, 07:01
        Masaz racje nie wiesz o czym piszesz, to jest egzamin a nie
        prawdziwe życie bo mnie na pierwszym egzaminie facet załatwił
        identyczną sytuacją przy przekraczaniu ciągłej podwójnej, zwolniłam
        a były ku temu warunki powiedziałam dlaczego przekraczam i był
        problem . A to napisałeś to lekkie naginanie sytuacji, ale to mija
        wina bo nie opisałam dokłądnie miejsca gdzie się wydarzyła, jeżeli
        jechała w centrum miasta, gdzie ruch koło 14 jest taki że jazda po
        mieście wymusza niejako prędkość rzędu 20 km/h ( chyba że na
        twojej "wsi" korków w godzinach szczytu nie zaznałeś/aś) co ma do
        tego sytuacja do której to porównałeś/aś gdzie tu jej wymuszenie,
        według mnie nie było ani jej wymuszenia ani drugiego kierowcy tym
        bardziej że dziwne było że po tej sytuacji egzaminator nie przerwał
        egzaminu. A osobę znam doskonale i wiem ile pracy włozyła w to co
        robi. A teraz tak sobie wyobraź jedziesz w korku wiadomo koło 20km/h
        na odcinku bez sygnalizacji z podporządkowanej jedzie samochód 20
        km/h hamujesz agresywnie ku uciesze kierowców z tyłu bo widzisz
        samochód czy jedziesz. To jak widzę tir na pasie obok to też mam
        uciekać bo a nuż mnie puknie z boku. Jestem sama ciekawa odpowiedzi
        bo za kilka dni ja dostane plasticzek. Jak pisałam miejsce znam
        doskonale a nieustapienie pierwszeństwa to bardzo powazny błąd na
        egzaminie to spowodowanie zagrożenia a jednak jej nie wysadził co
        znaczy że chyba sam nie wiedział czy to wymuszenie było. A żeby było
        weselej to po egzaminie pan instruktorów wyzwał od (no właśnie)
        instruktorów bo źle ją nauczyli manewru hamowania z prędkości 50
        km/h, bo nie włączyła tego p...go kierunku i przyznał sie że pare
        innych osób też za to usadził.
        • w357 coś te Zeznania sie nie kleją... 24.04.09, 07:27
          ......Być może chodziło o art.25.4.1. ?

          Może jak "wkleisz" arkusz Egzaminacyjny, to będzie wiadomo
          za co są "eNki"......

          Jak na chwilę obecną , to są same - może , gdyby, dlaczego itd.itp.
    • Gość: mama_pinki Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.09, 07:53
      No własnie mi sie też to nie klei, a arkusz mam przed sobą bo miałam
      pobudkę o 5 rano ( całą noc spać nie mogła choroba), żadnyhcp
      ragrafów nie podał nie ma wpisu o nieustąpieniu pierwszeństwa z tego
      co mówiła to zahamował poinformował, że nieustapiła pierwszeństwa i
      pojechali dalej, wg to było tak, że w tm miejscu jest kilka skretów
      w prawo z tej ulicy z pierwszeństwem ona nie zna miasta i pierwszego
      nie zauważyła ale już zdążyła włączyć kierunek bo zaraz był następny
      i być moze mówił i nieustapieniu, ale ona za wczesnie go włączyła.
      Za to na arkuszu wpisał jej enki za te ciągłe podwójne. Ma enki za
      sygnalizowanie manewrów tu bym też polemizowała z tego co opisywała,
      ale po prostu za dużo tego. No i enki za to nieszczęsne zatrzymanie.
      Prawdę mówiąc ja na żadnym egzaminie nie miałam takich sytuacji. W
      gruncie rzeczy jakby napisac odwołanie od dwóch tylko pozycji
      ocenionych negatywnie albo co najmniej z dziwnych przesłanek to
      powinna mieć na bank uznane odwołanie.
      • Gość: Janek Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.bloknet.org 24.04.09, 20:50
        Proponuje zajrzeć do Dz.U 217 z 2005 roku. Hamowanie od prędkości co najmniej 50
        km/h do zatrzymania w wyznaczonym miejscu a Hamowanie wykonywane w sytuacjach
        awaryjnych to dwa różne zadania egzaminacyjne. Jeżeli koleżanka dostała tak jak
        piszesz hamowanie od 50 km/h do zatrzymania w wyznaczonym miejscu przez
        egzaminatora a zatrzymała się jak to określiłaś "natychmiast" to jest to
        wykonane błędnie. A jak koleżanka po zatrzymaniu włączała się do ruchu to
        powinna włączyć kierunkowskaz, czego jak mniemam nie było. Stąd jak sądze
        2-krotne nieprawidłowe wykonanie zadania co skutkuje N. Na temat reszty się nie
        wypowiem bo nie wiem jaka jest do końca prawda. Pozdrawiam
        • mdrive Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 24.04.09, 21:01
          ...nie, Janku. Autorka pisze, że egzaminator kazał jej włączyć prawy
          kierunkowskaz podczas tego hamowania. Jest to błąd.
          Ty piszesz, że po zatrzymaniu, włączając się do ruchu powinna włączyć
          kierunkowskaz ( chyba lewy, o to Ci chodzi ).
          Też błąd!. Jeśli zatrzymujemy na prawym pasie pojazd i potem ruszamy w prostej
          linii to nie włączamy lewego kierunkowskazu, po prostu ruszamy w prostej linii.
          • Gość: Janek Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.bloknet.org 24.04.09, 21:14
            A czy tramwaj jak się zatrzyma na swoim przystanku to jak rusza to jest to
            włączanie do ruchu?
            • mdrive Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 24.04.09, 21:26
              ...a co ma tramwaj do rzeczy samej, Janku???
              Rozprawiamy o zagadnieniach prowadzenia pojazdu w zakresie B.
              Nigdy jeszcze nie widziałem, żeby na Marszałkowskiej, na przykład, tramwaj
              ruszając z przystanku włączał kierunkowskaz.
              Włączanie się dio ruchu nie zawsze wiąże się z kierunkowskazem.
              Jeśli stoimy na prawym pasie ruchu i ruszamy prościutko przed siebie to nie
              używamy kierunkowskazu!!! Lewy kierunek sugerował by zmianę pasa ruchu podczas
              ruszania po zatrzymaniu.
          • mdrive Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 24.04.09, 21:52
            ...i dodam:
            Gdyby manewr ten wykonany został na środkowym pasie ruchu ( dopuszczalne ), to
            ruszając, muszę włączyć kierunkowskaz????
            • Gość: tsa5 Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.09, 22:08
              ja tego nie mogę pojąć, dlaczego instruktorzy w 99% uczą żeby w takiej sytuacji
              ten kierunkowskaz włączać i też są egzaminatorzy którzy tego wymagają? Przyznam,
              że jak widzę samochód który zwalnia i ma włączony prawy kier. to wiem co
              zamierza ale podstaw prawnych nie widzę...więc co? prawo prawem a kierowcy i tak
              wolą jednak sygnalizować zatrzymanie i potem włączanie się do ruchu? Chyba tak.
              • mdrive Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 24.04.09, 22:18
                ...no właśnie nie!!!, tsa5
                A jak wykonasz hamowanko awaryjne na lewym pasie ruchu, to ruszając też włączysz
                lewy kierunkowskaz???
                "dlaczego instruktorzy w 99% uczą żeby w takiej sytuacji
                > ten kierunkowskaz włączać "
                Nie prawda!!!!
                • Gość: tsa5 Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 09:04
                  mdrive jesteś tym jednym procentem :) Z doświadczenia wiem, że ludzie na
                  egzaminie zatrzymując się przy prawej krawędzi w wyznaczonym miejscu "kierunek"
                  włączają a ruszając to samo tylko lewy -wcale nie zmieniając pasa ruchu - i jest
                  to może nie 99% no może 80%. Generalnie ludzie (tak myślę)są uczeni włączać
                  kierunkowskazy przy wyprzedzaniu, omijaniu i to im się utrwala w głowie.
                  Przecież nie sygnalizujemy omijania i wyprzedzania.
                  • Gość: Kazik Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.04.09, 09:32
                    "Ludzie są uczeni włączać..." Szkoda, że potem jeżdżąc tego nie
                    robią. "Niewłączanie" kierunkowskazów jest nagminne, o czym teraz
                    się przekonuję, jeżdżąc.
                    A mnie akurat instruktor uczył tak, jak pisze mdrive:-).
                    Tylko, że czasem instruktor uczy, a kursant sobie;-)
                    • Gość: mama_pinki Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 13:43
                      dokladny opis wyglada tak, dostala polecenie zatrzymania sie po
                      osiagnieciu 50 km na liczniku przy znaku inne niebezpieczenstwa,
                      zahamowala. Jak pisalam droga byl dwujezdniowa trzypasmowa
                      zatrzymala sie na swoim pasie dokladnie przy znaku. Po czym
                      egzaminator wsciekly kazal jej powtórzyć, kilkadzisiąt metrów dalej
                      i również zrobiła bez kierunkowskazu. Dwukrotne wykonanie zadania
                      źle, przy czym zostałą poinformowana by podziekowała instrktorowi.
                      Wg egzaminatora miała się zatrzymać przy krawędzi jezdni informując
                      wczesniej o tym manewrze prawym kierunkowskazem. Ja uważam że pan
                      nie odrózniał zatrzymania się od zadania pod nazwą zatrzymanie z
                      prędkości 50km/h w wyznaczonym miejscu, nawet dla mnie to są
                      totalnie dwie różne sprawy. I dlatego moje pytanie bo ten pan oblał
                      już tak kilka osób to dla mnie sprawa nadaje sie do gazety. Dlatego
                      poprosiłam o pomoc instruktorów bo moi jak jeden a miałam ich kilku
                      twierdza, że o ile prawidłowo operowała sprzęgłem to manewr był
                      idealny. To zadanie dla mnie jest sprawdzianem czy jestem w stanie
                      na przykład w sytuacji zmiany świateł zatrzymać się przed pasami a
                      nie na ich środku, to gdzie tu kierunkowskaz. Rozumiem zwykłe
                      polecenie prosze się zatrzymać w tym miejscu wtedy kierunek i
                      zjeżdżam do krawędzi. Ja jej poradziłam pisać odwołanie zwłaszcza,
                      że na arkuszu ma jak byk wpisane to zadanie. A zadanie hamowanie
                      awaryjne tu jeszcze wtrące uczono mnie polega na nagłym hamowaniu
                      hamulcem bez uzycia sprzęgła w początkowej fazie, bez wjeżdżania na
                      pasy ruchu obok, czyli mocno trzymać łapkami kierownicę i nie
                      uciekać na boki trzymać się swojego pasa.
                      • Gość: tsa5 Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 15:07
                        jeżeli zatrzymanie pojazdu nie wiązało się ze zmianą pasa ruchu -
                        kierunkowskaz nie potrzebny i jeżeli było to przyczyną wyniku negatywnego to
                        śmiało można się odwołać i przytoczyć odpowiedni paragraf.
                        Nie ma znaczenia czy zatrzymujemy się "normalnie" czy "nienormalnie" - nie
                        zmieniamy pasa ruchu to nie mamy obowiązku sygnalizowania.
                        • Gość: obserwator Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.idc.net.pl 25.04.09, 17:00
                          A jedyny problem to to, e nie wiadomo jak było. Bo cała opowieść jest: moja
                          koleżanka powiedziała mi.
                          Z Arkusza przebiegu egzaminu nie bardzo da się wyciągnąć więcej niż on zawiera.
                          • Gość: mama_pinki Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 17:35
                            Jest zapis z kamery z obszernym wyjasnieniem czego ten pan oczekiwał
                            to moim zdaniem jest wystarczające do wygrania przez nią sprawy.
                          • mdrive Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 30.04.09, 20:18
                            ...obserwator ma 100% racji.
                • Gość: jola Wątpliwości ............... pomocy IP: *.chello.pl 25.04.09, 19:23
                  mdrive napisał:


                  > "dlaczego instruktorzy w 99% uczą żeby w takiej sytuacji
                  > > ten kierunkowskaz włączać "
                  > Nie prawda!!!!

                  Tez sie z tym NIGDY nie spotkalam, a jezdzilam z wieloma instruktorami.

                  Cos tu nie gra, kolezanka zle pewnie zrozumiala, zle przekazala forumce a proba dociekania, gdzie ktos zrobil blad - robi nam w glowach kociokwik. Nie trzeba az tak analizowac bledow (polegajac tylko na cudzym opisie), to tylko wprowadza niepokoj, zamieszanie i denerwuje.

                  Jesli egzaminator zachowal sie kontrowersyjnie to nalezy sie odwolac. Ale jak znam zycie to zdenerwowani kursanci bija piane bo sami czegos nie umieja, a co gorsza, nie rozumieja, czego nie umieja. Stad frustracja, niepokoj i zarazanie tym niepokojem i zdenerwowaniem innych.

                  Jak sie kolezanka nauczy to w koncu zda. Widac jeszcze nie jest gotowa. Brzmi to strasznie, wiem, ale taka prawda.
              • kierujaca Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 25.04.09, 20:54
                Gość portalu: tsa5 napisał(a):

                > dlaczego instruktorzy w 99% uczą żeby w takiej sytuacji
                > ten kierunkowskaz włączać i też są egzaminatorzy którzy tego wymagają?


                Co za bzdura. Nikt tego nie uczy i nikt tego nie wymaga.
          • aniamamamarty Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 30.04.09, 01:07
            mdrive napisał:

            > ...nie, Janku. Autorka pisze, że egzaminator kazał jej włączyć prawy
            > kierunkowskaz podczas tego hamowania. Jest to błąd.
            > Ty piszesz, że po zatrzymaniu, włączając się do ruchu powinna włączyć
            > kierunkowskaz ( chyba lewy, o to Ci chodzi ).
            > Też błąd!. Jeśli zatrzymujemy na prawym pasie pojazd i potem ruszamy w prostej
            > linii to nie włączamy lewego kierunkowskazu, po prostu ruszamy w prostej linii.

            no tak, ale najprostsze rozwiązania są najtrudniejsze.
          • aniamamamarty Re: Wątpliwości egzaminacyjne instruktorzy pomocy 30.04.09, 01:10
            mdrive napisał:

            > ...nie, Janku. Autorka pisze, że egzaminator kazał jej włączyć prawy
            > kierunkowskaz podczas tego hamowania. Jest to błąd.
            > Ty piszesz, że po zatrzymaniu, włączając się do ruchu powinna włączyć
            > kierunkowskaz ( chyba lewy, o to Ci chodzi ).
            > Też błąd!. Jeśli zatrzymujemy na prawym pasie pojazd i potem ruszamy w prostej
            > linii to nie włączamy lewego kierunkowskazu, po prostu ruszamy w prostej linii.

            Panowie, sorry, ale MOIMZDANIEM egzaminator nic nie karze, niczego nie sugeruje,
            Ty masz mózg to myśl, jedż i zdaj ! Amen
    • Gość: jola Re: Wątpliwości IP: *.chello.pl 25.04.09, 19:30
      > Nastepna
      > sytuacja która mi sie wydaje nieco dziwna jechała drogą z
      > pierwszeństwem i dostała polecenie skrętu w prawo, pierwszego skrętu
      > nie zauwazyła a ponieważ za parę metrów był następny to myślałą, że
      > chodzi o niego


      Juz powinna oblac. Nie wykonala zadania egzaminacyjnego. a jesli nie zauwazyla skkrzyzowania, to znaczy, ze nie patrzy na znaki. A jesli uwaza, ze nie ma znakow, to jest to nieznajomosc PoRD.


      > i dlaczego na pytanie o pozwolenie na najechanie
      > na podwójną ciągła egzaminator nie potrafi udzielić odpowiedzi
      > jeżeli by sie nie spytała to pewnie oblał

      Na pewno potrafil:) Ale egzaminator to nie instruktor.
      I tak nie mozna, no ludzie: "pewnie by oblal"?
      • Gość: tsa5 Re: Wątpliwości IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 19:36
        jolu, niewykonanie zadania nie jest nawet błędem
        • Gość: jola Re: Wątpliwości IP: *.chello.pl 25.04.09, 19:46


          > jolu, niewykonanie zadania nie jest nawet błędem

          Nie wiem , co powiedziec. W definicji bledu sie nie miesci, ale jesli tak, to czym jest egzamin, jesli nie wykonaniem polecen egzaminacyjnych? Byc moze dlatego jechala dalej, mimo ze byla juz 'niezdana'? Albo poprzez niewykonanie zadania uniewaznila egzamin?

          Raz mi sie zdarzylo tak zareagowac, jechalam dalej, jakby sie nic nie stalo, ale nie narobilam glupot, wiec egz. przmknal oko. Ale mialam wrazenie farta.

          Typowo jest tak, ze ten skret czemus sluzy, np. sprawdzeniu czy ktos czyta znaki, czy ustawia sie przy wlasciwej krawedzi, czy wlasciwie sygnalizuje zamiar itd.
          Jesli uznamy, ze pomylki wynikaly z niewykonania zadania, to przestajemy byc na egzaminie.. I mamy jazde za 112.-
          O, tak chyba. samowolnie przerywamy egzamin, oddajemy go walkowerem, nie?

          • Gość: Janek Re: Wątpliwości IP: *.bloknet.org 25.04.09, 20:26
            TSa5: Jeżeli egzaminator mówi osobie egzaminowanej, że ma skręcić w lewo a ona
            jedzie prosto albo np. zawraca, i robi to nagminnie do tego stopnia, że nie
            można zrealizować zadania egzaminacyjnego jakim jest skręt w lewo na
            skrzyżowaniu to jak to nie traktować jako błąd?! Czas upływa a zdanie nie jest
            wykonane. U nas traktowane jest to jako błąd.
            • Gość: Janek Re: Wątpliwości IP: *.bloknet.org 25.04.09, 20:31
              Powiem więcej, jadę sobie, egzaminator wydaje polecenie w lewo na skrzyżowaniu,
              ja patrze a to skrzyżowanie którego nie lubię bądź nie za bardzo wiem jak się na
              nim zachować; no to pojadę sobie prosto a skręcę na następnym bo wiem, że ma
              np. sygnalizację S-3.
              • Gość: mama_pinki Re: Wątpliwości IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 21:26
                To jest tak jak sie nie czyta wszystkiego po pierwsze jak pisałam
                mam jej arkusz egzamiancyjny na kórym jest dwukrotny negatyw przy
                zadaniu zatrzymanie z predkości 50 km/h przy wyznaczonym miejscu po
                drugie jest nagranie na którym egzamninator tłumaczy jak według
                niego i tłumaczy to błędnie powinno ono byc wykonane no kobieta mnie
                nie kłamie, po trzecie nie jest jedyna bo znalazłam na innym forum
                (a dociekliwa jestem bardzo opis z tego miasta i też egzaminator
                tłumaczy identycznie błędnie sposób wykonania tego zadania) to coś
                jest nie tak. W bodajże drugim poście napisałam, że być moze błędnie
                wykonała pozostałe a ja nawet z czystej ciekawości zastanawiam sie
                tylko nad tym jednym manewrem, bo jeżeli egzaminator nie zna sie na
                swojej pracy i wprowadza w błąd ludzi popełnia błędy to jak może
                wymagać idealnej jazdy egzaminacyjnej od innych, jak może
                egzaminować i nie znać ustawy, dla mnie karygodne i obojętne jak
                pojechała w pozostałych sytuacjach egzamin powinna mieć powtórzony
                mało tego powinno się przejrzęc pozostałe egzaminy które jeszcze sa
                dostepne i w takiej sytuacji wyciągnąć konsekwencje. Ja sie
                zastanawiam czy wiesz Jolu co piszesz egzaminator tworzy własne
                zasady egzaminu i to jest w porządku?, nie ma mocy tworzenia prawa.
                W tej chwili to już zaczełam sprawę traktowac bardzo osobiście bo
                wkurza mnie naduzywanie prawa i to tyle w temacie. Ja prosiłam i
                dalej oczekuję że ktoś znajdzie mi ustawę jakikolwiek zapis
                dotyczący egzaminu na prawo jazdy kategorii b w której to zadanie
                jest opisane w sposób wyłuszczony przez egzaminatora. Ten człowiek
                ma znać przepisy i koniec. A ja pytam czy uważacie w takiej sytacji,
                że powinna odpuścić żeby ten człowiek dalej w swojej niewiedzy
                kasował delikwentów, ja uważam, ze jak najszybciej trzeba ukrócić tę
                praktykę zwłaczsza, że chwalił sie że nie tylko ją jedną na tym
                udupił za przeproszeniem. Czyli instruktorzy sobie egzaminatorzy
                sobie ustawa sobie, jezu dobrze, że mam to za soba i mogę sie
                martwić tylko o innych. A jestem przekonana, że mówi prawdę bo jest
                jeszcze nagranie.
                • Gość: tsa5 Re: Wątpliwości IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 21:45
                  mama_pinki na swoje pytanie dostałaś już odpowiedź, jeżeli wierzysz
                  koleżance w prawdziwość zdarzeń na egzaminie- niech korzysta z możliwości
                  odwołania się od decyzji egzaminatora, tak po prostu. Nic nie straci.
                • Gość: jola do mamy-pinki IP: *.chello.pl 25.04.09, 22:56


                  > po
                  > drugie jest nagranie na którym egzamninator tłumaczy jak według
                  > niego i tłumaczy to błędnie powinno ono byc wykonane

                  Hmmm. Rozumiem, ze widzialas to nagranie Ty (ale jakim prawem?) i jakis fachowiec?


                  > Ja sie
                  > zastanawiam czy wiesz Jolu co piszesz egzaminator tworzy własne
                  > zasady egzaminu i to jest w porządku?

                  Mamo.pinki, sorry, nakrecasz paranoje, naprawde. Jesli jestes absolutnie przekonana, ze bylo naruszenie prawa, a KOLEZANKA NICZEGO NIE PRZEINACZA, to zlozcie skarge na egzaminatora (1.), w Wordzie. Kolezanka niech zlozy odwolanie (2.). I tyle.
                  A ja juz sie nasluchalam ludzi, ktorzy oblali za bog wie jak pieknie zrobione manewry, a jak sie czlowiek dopytywal, to zawsze cos wynikalo. Ze zle zrozumieli. Ze "ktos im wyjechal". Ze "nie zauwazyli". Ze "zle zrozumieli".
                  Egzaminy sa zbyt precyzyjnie opisane, zeby egzaminatorzy musieli byc zlosliwi.

                  Napisalas, ze to sie nadaje do prasy. Wiec napisz do lokalnej gazety i do telewizji (3.). Napisz maila do Dworaka z MORDu (4.), ale zrob to precyzyjniej niz tu, za to mniej rozwlekle. Spokojnie, pisza tam ludzie z calej Polski. Niech sie wypowiedza fachowcy. Bo tu robisz wode z mozgu ludziom, ktorzy sami malo umieja i maja umysl podatny na spiskowe teorie.

                  Jestes przytomna i cenna forumowiczka, a tu nagle podnosisz i wzmacniasz watpliwosci osoby, o ktorej sama piszesz, ze nie jest orlem.

                  *Moim zdaniem kierunkowskazu sie nie wlacza (jesli sie zatrzymuje i rusza bez zmiany pasa) i ani nikt tego nie uczy, ani nie wymaga. Zwyczajnie w to nie wierze. Kolezanka kreci.

                  *Zatrzymianie z predkosci 50km/h jest manewrem wykonywanym ustawicznie, w normalnym ruchu, bo w miescie jedziesz 50km/h, a wyznaczone miejsce jest przed sygnalizatorem, gdy zapala sie czerwone swiatlo.

                  * Sytuacje wymagajace wlaczenia kierunkowskazu to najpredzej "parkowanie", a nie "zatrzymanie" (chyba, ze jest znak STOP, lub zielona strzalka)

                  Nie trzeba sie skupiac na bledach, uchybieniach, skandalach i tym, ze a noz ktos jest zlosliwy. Najczesciej wszystko jest w porzadku, tylko albo czegos nie wiemy, albo zle zrozumielismy co ktos opowiadal.

                  Napisalas wczesniej:
                  "po egzaminie pan instruktorów wyzwał od (no właśnie)
                  instruktorów bo źle ją nauczyli manewru hamowania z prędkości 50
                  km/h, bo nie włączyła tego p...go kierunku i przyznał sie że pare
                  innych osób też za to usadził. "

                  Egzaminator "wyzwal"? "Przyznal sie, ze usadzil innych"? Taaa. I jeszcze wymagal wlaczenia kierunkowskazu, jasne. Wybacz, NIE WIERZE. Kolezanka byla zla i demonizuje.Jesli jej wierzysz (ja bym nie wierzyla), to zlozcie skarge. No i opisz, jakie byly konsekwencje...
                  Ale lepiej odpusc, naprawde.
            • kierujaca Re: Wątpliwości 25.04.09, 20:51
              Łomatko, świetny przyklad nakręcania kretynizmu na forum.
            • Gość: tsa5 Re: Wątpliwości IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 21:41
              Janek , podaj jakąkolwiek podstawę prawną która mówi, że nie wykonanie polecenia
              jest błędem.
              • Gość: Janek Re: Wątpliwości IP: *.bloknet.org 26.04.09, 11:49
                Podstawy nie ma i dobrze o tym wiesz. Ja osobiście myślę, iż traktowane jest w
                ten sposób, że nie prawidłowo wykonała (jadąc prosto, czy zawracając) manewr
                skrętu w lewo. Myślę, iż tak jest to interpretowane, gdyż jak napisała Jola, to
                egzamin i paradoksem by było gdyby osoba egzaminowana robiła co chciała a nie
                słuchała poleceń egzaminatora. To tak ja w niektórych Word-ach masz przerwany
                egzamin za nie włączenie świateł mijania na placu a w niektórych nie. To co nie
                jest sprecyzowane do końca daje nam pole do wielu nadinterpretacji. Pozdrawiam
              • Gość: Janek Re: Wątpliwości IP: *.bloknet.org 26.04.09, 11:52
                Możliwe, że egzaminatorzy podciągają "owe" nie wykonanie polecenia jako błąd pod
                zapis:
                par. 12.3 Dz.U 217

                Oceniając kwalifikację osoby egzaminowanej egzaminator zwraca szczególną uwagę na:

                1. Sposób wykonywania manewrów na drodze.

                • hynekk dla Mnie to wszystko Trolowaniem Śmierdzi.....! 26.04.09, 19:43
                  ..... a nie wykonanie polecenia......
                  kojaży Mi się z Pielęgniarką która zamiast zastrzyk zrobić
                  w dupencje ,
                  wykonuje go w "piętę"
                  ( o tym już w Achillesowej Epopeji pisano...).

                  itd.

                  :-) ;-)
                  • Gość: obserwator Re: dla Mnie to wszystko Trolowaniem Śmierdzi.... IP: *.idc.net.pl 26.04.09, 22:25
                    Dziwne.
                    Po pierwsze - nie ma w Arkuszu przebiegu egzaminu zadania o nazwie: "hamowanie z
                    prędkości 50 km/h do zatrzymania w wyznaczonym miejscu." ??
                    Po drugie - nikt nie widział nagrania. Prawnie to niemożliwe dopóki nie będzie
                    skargi. Trudno zatem powiedzieć jak było.
                    Po trzecie - o ile dobrze czytam egzaminator nie miał zastrzeżeń do niewykonania
                    zadania ?
                    Po czwarte - przejazd prosto przez skrzyżowanie z włączonym prawym
                    kierunkowskazem może spowodować poważne zagrożenie. Szczególnie jak jedziemy
                    wolno to oczekujący na drodze podporządkowanej może uznać, że skręcimy w prawo i
                    on w tym samym czasie wyjedzie, nie?
                    Ogólnie: za dużo niejasności, żeby się w jakikolwiek sposób wypowiadać. A
                    zainteresowana ma oczywiście możliwość złożenia skargi.
                    I wtedy dużo może się wyjaśnić.
                    • Gość: mama_pinki POdsumowanie. IP: *.adsl.inetia.pl 01.05.09, 08:52
                      Ludzie to zadanie jest obowiązkowym zadaniem (zerknijcie sobie do
                      zadań egzaminacyjnych)jest wpisane odręcznie na arkuszu nie ma
                      faktycznie, obserwator ma rację co do sposobu wykonania zadania
                      dlaczego zaraz oskarżacie o trolowanie. Napisałam może mało
                      wyraxnie że dwukrotnie kazał powtarzać to zadanie i dwukrotnie
                      ocenił je negatywnie i wyraźnie i dosadnie okreslił jak ono powinno
                      wyglądać, czyli sprawa sie oparła o kierunkowskazy w tym zadaniu, co
                      do reszty ja sama pojęcia nie mam bo w samochodzie nie jechałam z
                      nią więc nie wiem jak to wyglądało na skrzyzowaniu co również
                      napisałam wcześniej, wypadałoby chociaż zapoznać sie z moimi wpisami
                      nie trzeba czytać całego wątku. A dlaczego mam wątpliwośći bo jeżeli
                      to było zagrożenie bezpieczeństwa na skrzyzowaniu to dlaczego nie
                      było przesiadki? Skarga napisana wysłana mailowo i poleconym. Jak
                      sie skończy napiszę. Chociaż nie wiem czy jest sens bo jak napiszę
                      że wygrała to oskarzycie mnie o trolowanie. Jak napisze że przegrała
                      to oskarzycie kolejną zdającą o głupotę. Ręce opadają, nie prosiłam
                      nikogo o użalanie się ale o konstruktywną odpowiedź na temat
                      konkretnego zadania i tylko mdrive za co wielkie dzieki zdobył się
                      na to. Ja do czasu wyjasnienia sprawy w tym wątku już udzielać sie
                      nie będę, bo teraz to tylko bicie piany niepotrzebne nikomu. Gwoli
                      jeszcze informacji, nie uważam, żę niepowodzenia na egzaminach to
                      tylko wina wrednych egzaminatorów, ba jak sama pisałam w innym wątku
                      miałam kiepskich instruktorów którzy mnie nie tylko nie przygotowali
                      do egzaminu, ale i do samodzielnej jazdy. Pozdrawiam i dziekuję za
                      dyskusję i na miłość boską nie jestem trolem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka