Nauka jazdy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 20:32
Niedawno zostałem instruktorem i zastanawiam się co właściwie
znaczy, że ktoś dobrze lub źle uczy? Czego właściwie oczekujecie od
instruktora i na jakiej podstawie oceniacie, że szkoła ma wysoki lub
niski poziom nauczania, i że jest godna polecenia?
    • Gość: e. Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 21:05
      Dla mnie dobry instruktor to przede wszystkim osoba kompetentna,która umie
      przekazać swoją wiedzę. Bycie nauczycielem czy instruktorem wymaga dużo
      cierpliwości, indywidualnego podejścia do danej osoby, umiejętnego ocenienia
      tych mocnych i słabych stron ucznia/kursanta co pozwoli planować dalszą
      pracę:Ustalenie z czym dana osoba sobie radzi/nad czym musi popracować..
      Najważniejsze żeby robić coś z pasją i zamiłowaniem;)
    • Gość: kakarka Re: Nauka jazdy IP: *.acn.waw.pl 16.06.09, 22:40
      Dobry instruktor to taki, który:
      - potrafi przkazać swoją wiedzę każdemu w taki sposób, że ten to
      przyswoi, zrozumie co do niego mówi intsruktor i będzie umiał to
      wykorzystać bo instruktor go tego nauczył a nie "bo instruktor kazał
      więc wykułem na pamieć ale zastosować nie umiem"
      - cierpliwy, baaardzo cierpliwy :)
      - po jakims czasie równiez czepiający się ;-)
      - wesoły, symaptyczny itp - dla komfortu nauki
      - wymagający {może żeby nie zrazić sobą kursanta do nie od 1 godziny
      jazdy ale gdzieś od 3;-)}

      Ja na takiego właśnie trafiłam i wszystkim takiego właśnie
      instruktora zyczę:)
    • Gość: doorothy Re: Nauka jazdy IP: 212.191.172.* 16.06.09, 22:40
      <zastanawiam się co właściwie
      > znaczy, że ktoś dobrze lub źle uczy?

      Jeśli instruktor uczy dobrze, przykłada się do swojej pracy będąc
      cierpliwym. Uczy kursanta wszystkich wymaganych na egzaminie
      manewrów i zadań, pokonuje wielokrotnie możliwe trasy egzaminacyjne
      udzielając cennych wskazówek. Nie niecierpliwi się, nie irytuje, nie
      wrzeszczy, nie rozmawia przez telefon z dziewczyną przez 20
      minut ... To wszystko to są tylko przykłady. Kompetentny instruktor
      potrafi przekazać swoją wiedzę i swoje umiejetności. Robi to z
      zamiłowaniem, nie "odbębnia" godzin, tylko wykorzystuje ten czas,
      aby uczyć.

      <
      Czego właściwie oczekujecie od
      > instruktora i na jakiej podstawie oceniacie, że szkoła ma wysoki
      lub
      > niski poziom nauczania, i że jest godna polecenia?

      J.w.
    • Gość: Nowy instruktor Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 19:20
      Dzięki za wasze rady. Postaram się zastosować je w praktyce. Szkoda,
      że tak mało osób odpowiedziało na moje pytania. Nasunął mi się
      natomiast wniosek, że negatywnie oceniać innych jest prościej niż
      wydać obiektyną opinię. Pozdrawiam wszystkich kursantów.
      • to_bebe idealny instruktor :) 17.06.09, 21:19
        No pojechałeś po ambicji, dobra więc piszę.
        1.Zapoznanie. Żeby nie było drętwych początków, idealny instruktor (ii) zaczyna od razu nawijać. Gada i gada o wszystkim. W jego przypadku "wszystko" to obsługa pojazdu, szczegóły techniczne (jeśli zauważy błysk w oku kursanta), przepisy, przepisy, przepisy, syt. na drodze itp.
        Osobiście przeszkadza mi niezręczna cisza, jaka czasem zapada w kontakcie z obcą osobą. Czuję silny przymus przerwania tej ciszy jakąś neutralną rozmową. Najgorsze, gdy próbuję coś wymyślić, już otwieram usta by coś powiedzieć a instr. wyjmuje komórkę i zaczyna pisać sms. Masakra :/. W towarzystwie ii taka cisza nie zapada. W ten sposób etap zapoznania przechodzi niezauważalnie :)

        2.Oczekiwania. Ii nie ma jakiś wygórowanych oczekiwań wobec kursanta. To że wyłuszczył jakąś zasadę trzy razy nie znaczy, że kursant musi ją pamiętać, pojmować i stosować. Znaczy jedynie, że można ją zacząć ćwiczyć czwarty raz :)Bardzo podobało mi się zdanie mojego ostatniego instruktora, który powiedział: "To ja będę mówił, może coś sobie z tego zapamiętasz". Ii nie stosuje komentarzy typu: "No nie pamiętasz?! Przecież już to mówiłem!! przecież już tu byliśmy 3 razy. Niektórzy nie mają predyspozycji..." Ii nie ma
        parcia na sukces "Musisz zdać, ja mam wyniki...Nie możesz mi statystyk zaniżać!". Ii mówi: "Dobrze ci idzie, masz szanse zdać"

        3.Ciekawostki. Ii ma ich całą masę w zanadrzu :) Nietypowe sytuacje, kultura jazdy (kiedy mrugać, jak dziękować, jak się wpychać, żeby nie drażnić itp.), ii pozwoli kursantowi zatankować elkę, poćwiczy (ew. obgada) "nieegzaminowe" trasy, pagórkowate, żwirowe, wąskie, kręte, leśne (bez skojarzeń :P).

        4.Manewry. Ii stoi i chodzi przy kursancie i patrzy jak biedak robi łuczek. Nie idzie do kanciapy, ani na obiad, nie znika na pół godziny... obserwuje, komentuje, demonstruje, pociesza (na łuku niektórym najbardziej potrzebne wsparcie psychiczne). Przerabia wszystkie manewry aż do jako takiego opanowania, wmawiając jednocześnie, że jest fantastycznie (znowu zdanie mojego ostatniego
        instr. na moje szlochy, że manewry słabo umiem: "jak zrobisz koślawo to cię nikt za to nie obleje, byle zrobić, na perfekcję przyjdzie czas"). Nie demonizujmy manewrów ;)

        5.Charakter. Ii jest opanowany i spokojny, niemal flegmatyczny, a przy tym dowcipny, niezwykle inteligentny, optymista (hahahaha chyba każdy instr. musi nim być :P).
        Wiadomo, że każdego interesuje drugi człowiek i za pewne i instr. ma prawo troszkę podyskutować nie na temat, ale jeśli z kursantem/-ntką zaczyna rozmawiać o problemach z rodzicami, tudzież w związku, sprawach metafizycznych, lęku przed przemijaniem, albo o prowadzeniu własnego biznesu, oznacza to, że należy umówić się na kawę, piwo czy inne spotkanie, a na kursie wrócić do jazdy :P

        6.Ostatnia sprawa... Ii nie łapie za kolanka ładne dziewczęta :P

        Ale to idealny instruktor z mojego prywatnego punktu widzenia... :)
        Pozdrawiam i powodzenia życzę w nowej, jakże odpowiedzialnej pracy :)
        • takazlki Re: idealny instruktor :) 17.06.09, 21:29
          idealny instruktor ;D tak jak koleżanka napisała, ze wszystkim sie zgadzam! :) powinien przede wszystkim byc baaardzo gadatliwy bo właśnie najgorsza syt jest wtedy gdy zapada niezręczna cisza i nie wiadomo co powiedzieć :P a gdy dzieje się tak na pierwszych godz tym gorzej gdyż kursant bardziej skupia się na drodze niż na tym by wymyślać tematy rozmów :) powinien to robić instruktor (tak przynajmniej mi sie wydaje :)) no i nie krytykować gdy coż zrobi się źle! owszem dodać komentarz, poinformować ale uprzejmie, na pewno nie krzycząc czy obrażając :) no.. to tyle ;D
          • Gość: kakarka Re: idealny instruktor :) IP: *.acn.waw.pl 17.06.09, 23:38
            to_bebe! Swietnie ujęte! Tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że
            mój i jest ii :)
            Aczkolwiek podejrzewam, że jak wraca do domu z jazdy ze mną to ma
            wszystkiego dość;-) Mi tego nigdy nie pokazał/nie powiedział ale
            jakoś nie wierze żeby po tak spędzonych 2 godz. tryskał radością;-)
        • Gość: p7 Re: idealny instruktor :) /0t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 11:51
          sprawach metafizycznych

          ja bym chętnie pogadała -> miałby autorytet:P
      • Gość: p7 Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 07:51
        Odpowiem, Ci, bo wiem, jak znajdę chwilę, postaram się to zrobić
        dziś w pracy:D
        • Gość: p7 Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 12:18
          na elabota musisz trochę poczekać, ale teksty typu: "Teraz wiem,
          że "panny" same pchają się do spodni instruktorów. Więc niech
          później nie rozpaczają, bo dostają to na co załużyły. Z facetami.
          Poza tym nie słyszałam, żeby jakiś instruktor użył przemocy wobec
          kursantki. A nawet jeśli posunął się o krok za daleko, to chyba
          każda szanująca się kobieta będzie umiała sobie poradzić z takim
          nachalnym typem. Poza tym nie ma co generalizować i w każym zawodzie
          trafjają się dupki" jak dla mnie skreślają z ewidencji.
          • Gość: pogodna Re: Nauka jazdy IP: *.chello.pl 18.06.09, 12:48
            > jak dla mnie skreślają z ewidencji.

            zgadzam się w zupełności. Nie "wykorzystujcie bliskości, jaka jest w elce".
            Uwierzcie, kursantki przychodzą się uczyć jeździć, to daje wystarczająco dużo
            emocji;)
            Ale to już gdzieś sporo osób napisało;)
    • anai_13 Re: Nauka jazdy 18.06.09, 01:05
      łał...to bebe - ale wymiotłaś ten temat:) chciałam coś dopisać ale po
      przeczytaniu Twojego opisu ii - chyba nie muszę nic dodawać:))
      Ale co tam....dodam:)

      1) Zdecydowanie też jestem ZA instruktorem który duużo m ó w i i powtarza
      pewne rzeczy/nawet ogólnie przyjęte, znane i pamiętane (hmmmm...z tym to już
      różnie u kursantów;)- nawet jeśli wydaje Cie się że mówiłeś pewne rzeczy już 5
      razy - nie zaszkodzi ich powtórzyć, w moim wypadku w czasie egzaminu prawie
      słyszałam w głowie komentarze mojego ii- "hmm...mamy kilka innych biegów w tym
      samochodzie", "...byłoby miło zasygnalizować pani z tyłu że skręcamy...",
      "hmm...ten kierunkowskaz to już tak działa i działa...państwo za nami są święcie
      przekonani że skręcamy do kina....":)

      2) Dobry instruktor daje swojemu kursantowi prawo do błędów = nie irytuje się
      gdy kolejny raz robimy te same błędy - nie traktuje tego jako swojej osobistej
      porażki ("Co???! Że niby ja nie potrafię dobrze nauczyć...??!!!Zaraz Ci
      pokażę....!!!):)A skomentowanie naszych błędów w zabawny sposób - to już wyższa
      szkoła jazdy:) naprawdę pomaga rozładować stres który jest zmorą każdego
      początkującego rajdowca:)

      3)Idealny instruktor widząc niezrozumienie w oczach kursanta pyta czy wszystko
      w tej sytuacji/manewrze było jasne - wiem z własnego doświadczenia bycia
      kursantem że często boimy się pytać - bo myślimy że to obciach znowu pytać o coś
      niby-oczywistego...bo juz powinniśmy to wiedzieć...Dobry test na sprawdzenie czy
      kursant nie wstydzi się swojej niewiedzy i nie boi się Ciebie pytać - taki kursant sam - nieprzymuszony zaczyna zadawać Ci pytania...

      4) Rozładowanie stresu przez rozmowę,zabawny komentarz, żart = bardzo pomaga:)

      5)Ii w czasie jazdy jest obecny "ciałem i duchem",tzn. nie rozmawia przez telefon kilka razy po 20 min, nie załatwia w trakcie jazdy 15-stu swoich załatwień_ poczta,bank,sklep itp...

      Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości :)



      • Gość: GOSĆ Re: Nauka jazdy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.06.09, 10:44
        Dobry Instruktor to taki , który ma solidne wiadomości i potrafi je przekazać.
        Prawda jest taka że w tej branży 80% instruktorów nie ma zielonego pojęcia o
        niczym poza jazdą do przodu i do tyłu...
        Wykłady prowadzi około 20% instruktorów.Reszta broni się przed tym jak diabeł
        przed święconą wodą bo po prostu jest zielona.
        Ostatnio byłem świadkiem jak przyszła kadra instruktorska zdawała
        egzamin..porażka...na 50 osób 4 zdało testy ...reszta zakończyła zawody już na
        starcie ...na 1 etapie....Parkowali swoje samochody na zakazie zatrzymywania
        przed Wordem..Takie Bystrzaki..
        Dla Ciebie jako dla świeżaka dobra rada...poprowadź wykłady trochę....i ucz
        się..bo to ze zdałes to nie znaczy że coś umiesz...jak na razie masz wyklepane
        na pamięć....Pozdr...i powodzenia
        • Gość: blu_tomek_ Re: Nauka jazdy IP: *.mynet.com.pl 18.06.09, 23:21
          dokładnie, rozwijaj się, bądź na bieżąco, czytaj fora, polecam
          to. Tłumacząc powołuj się na konkretne
          zapisy PoRDu.

          pzdr
    • Gość: pogodna Re: Nauka jazdy IP: *.chello.pl 18.06.09, 12:40
      to_bebe, opis idealny:)

      O tak.. naprawdę ważna jest rozmowa. Niech gada, gada, gada, tłumaczy, pyta,
      chwali, czasem żartuje i niech nie wypomina błędów. Zbyt prywatne, długie
      rozmowy - to przy piwie, na kursie mamy się przede wszystkim uczyć:).

      Niech od razu "ucina" błędy typu: złe operowanie kierownicą, zła pozycja za
      kierownicą, bo potem ciężko takie błędy wyeliminować...

      Mój I zapisywał sobie w zeszycie moje błędy, żeby potem wszystko przypomnieć,
      obgadać jeszcze raz, wyrysować skrzyżowania i na przyszłość sam pamiętał, co
      trzeba jeszcze poprawić.


      Jeszcze dodałabym, że za pierwszym razem - niech pokaże światła sam,
      a kursant niech wszystko powtórzy.
      Potem niech kursant sprawdza światełka już całkowicie samodzielnie, tak jak jest
      na egzaminie.
      Bo mój I pokazywał światła, ja słuchałam, a potem na egzaminie stresowałam się,
      że sama sprawdzam pierwszy raz:)

      • to_bebe Re: Nauka jazdy 18.06.09, 22:27
        Bardzo się cieszę, że zgadzacie się z moim postem. Czyli nie jest tak trudno
        kursantom dogodzić skoro większość mniej więcej tego samego od instruktorów
        oczekuje :)

        Gość portalu: pogodna napisał(a):
        > Mój I zapisywał sobie w zeszycie moje błędy, żeby potem wszystko przypomnieć,
        > obgadać jeszcze raz, wyrysować skrzyżowania i na przyszłość sam pamiętał, co
        > trzeba jeszcze poprawić.

        O to mi się podoba :) Tak, ii jeszcze ma taki swój zeszycik i obowiązkowo
        rysuje, albo na jakiś swoich pomocach pokazuje skrzyżowania :)
        Ja niestety takiego instruktora nie miałam, jak prosiłam żeby mi coś rozrysował
        to bronił się przed tym rękami i nogami. Dopiero mąż w domu mnie mobilizował do
        rysowania, pomagał mi w tym, uczył przestrzennego wyobrażania sobie trasy... Np.
        taki z pozoru błahy problem: zjeżdżasz z autostrady i chcesz jechać w
        lewo-którym zjazdem zjedziesz?? Pierwszym czy drugim? I jakiego się zakrętu
        spodziewać na tym zjeździe?
        Do tego sprawa przełączek... No bez rysowania ciężko (przynajmniej mi):/

        Od ostatniego swojego instruktora dostałam już rysuneczki bardzo fajnie opisane,
        ale niestety nie miałam przyjemności za długo z nim jeździć, a bardzo żałuję, bo
        chyba by mnie świetnie wyszkolił. Gość się baaardzo zbliżał do ideału ii... A
        tak, to taka średnia bebe straszy mieszkańców małopolski swoją nieczytelną jazdą :/
    • Gość: g Re: Nauka jazdy IP: *.centertel.pl 18.06.09, 17:29
      instruktor powinien byc: cierpliwy, opanowany, zaintersowany
      przekazaniem wiedzy kursantowi; powinien być trochę też
      psychologiem - umieć podejść do człowieka, który się przeciez uczy i
      nie urodził się "Kubicą" czy "Hołowczycem"; ponadto powinien omawiać
      na bieżąco popełnione błędy, tłumaczyć co się zrobiło źle i
      dlaczego, do skutku ćwiczyc manewry, przejazdy przez skrzyżowania,
      skręcanie w lewo, w prawo, zawracania, parkowania i pod żadnym
      pozorem nie wmawiać kursantowi, że wszystko świetnie umie i ma iść
      na egzamin jak jest inaczej - lepiej spokojnie i rzeczowo
      wytłumaczyć co trzeba poćwiczyć, żeby nie płacic 112 zł. za 5 minut
      na placu manewrowym w ośrodku egzaminacyjnym. to tyle, co narazie
      przychodzi mi do głowy. pozdrawiam i życzę powodzenia w nauczaniu :)
      • Gość: blurp Re: Nauka jazdy IP: *.jmdi.pl 18.06.09, 18:24
        Dobry instruktor :)
        Powinien przede wszystkim - znać doskonale przepisy i uczyć ich
        wykorzystania praktycznego na drodze (jak czasem patrzę na niektóre
        L-ki, to pytam, czy instruktor zasnął?)
        Powinien odpowiedać na najgłupsze pytania, bez względu na "termin" w
        którym zostaną zadane, nawet jeśli to 30 godzina ,a pytający pyta o
        podstawy. Innymi słowy cierpliwość, wyrozumiałość, zrozumienie.
        Nie powinien być szowinistą, innymi słowy, nie powinien kursantek
        traktować jak kretynki, wypowiadać się negatywnie o innych
        użytkowniczkach dróg, które coś pokręciły, słowami - o baba- widać!
        To w czasach sfeminizowania kursów, (mam na myśli że, bardzo dużo
        kobiet poszło na kurs prawka) jest niestosowne.
        Ale luz i swoboda jest wskazana. Lepiej się jeździ z człowiekiem
        wesołym, który uczy, niż z gburem, który dołuje.
        Znajdź złoty środek. Opinie kursantów o Tobie i fakt czy Ciebie
        polecają, będzie najlepszym wskaźnikiem poziomu z jakim nauczasz
        (oprócz oczywiście zdawalności - ale to inna bajka, bo kursant na
        egzaminie może dostać zaćmieni ).
        Oprócz tego - to co napisały dziewczyny powyżej :)
        • Gość: koza Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 20:08
          Dobry instruktor - powinien przede wszystkim nauczyc jeździc -
          a nie tylko nauczyc żeby kursant zdał egzamin. Wielu
          instruktorów/ośrodków szkolenia kierowców uczy tylko "pod egzamin" -
          tj tylko na trasach egzaminacyjnych i tylko manewrów, które mogą
          pojawic się na egzaminie państwowym. Owszem, kursant potrafi
          bezbłędnie przejechac wszystkie trasy egzaminacyjne, a jazdę pasem
          ruchu może wykonac z zamkniętymi oczami, ale co z tego, kiedy
          wsiadając po raz pierwszy do swojego auta po zdaniu egzaminu, nie
          umie się zachowac na drodze w wielu sytuacjach, których nie było na
          kursie, nie daje sobie rady z jazdą nowymi trasami i samodzielna
          jazda staje się udręką, bo okazuje się, że tak naprawdę taki świeży
          kierowca nie umie się poruszac w ruchu drogowym, pomimo pochwał
          instruktora, że sobie tak świetnie radzi i pomimo pozytywnego wyniku
          egzaminu.. Na kursach nie uczy się prawdziwego wyprzedzania, jazdy
          po zmroku, kiedy trzeba włączyc światła drogowe, nie uczy się
          zachowania w sytuacjach awaryjnych czy niebezpiecznych, nie mówi się
          o tym, jak się zachowac np. podczas poślizgu czy na oblodzonej
          nawierzchni.
          Dlatego, drogi nowy instruktorze, ucz przede wszystkim myślenia za
          kierownicą, samodzielności i rozumienia ruchu drogowego, bo to jest
          chyba ważniejsze niż wkuwanie na pamięc kodeksu. Postaraj się
          kursantowi przekazac więcej aniżeli sztywne ramy programowe. Bo
          takie praktyczne dobre rady i wskazówki zaczęrpnięte od
          doświadczonego kierowcy są zawsze najcenniejsze.
          Powodzenia i szerokiej drogi!
          • Gość: p7 Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 21:26
            > Dobry instruktor - powinien przede wszystkim nauczyc jeździc
            - a nie tylko nauczyc żeby kursant zdał egzamin. Wielu
            instruktorów/ośrodków szkolenia kierowców uczy tylko "pod egzamin" -
            tj tylko na trasach egzaminacyjnych i tylko manewrów, które mogą
            pojawic się na egzaminie państwowym.

            I zrób to w 30h, przy kursancie, który się nie nauczył należycie
            teori, buehehehe, powodzenia:)
            • Gość: koza Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 12:31
              > I zrób to w 30h, przy kursancie, który się nie nauczył należycie
              > teori, buehehehe, powodzenia:)

              Wiesz, jak ktoś się nie chce nauczyć i podchodzi do sprawy w sposób "nauczcie
              mnie, bo za to wam zapłaciłem" - to i najlepszy instruktor nie pomoże.
              • Gość: kakarka Re: Nauka jazdy IP: *.acn.waw.pl 19.06.09, 13:14
                dokładnie
                ja jeszcze nie jezdze, bo tego co robię jazdą narazie nazwać nie
                można, kilka godzin jezdziłam po trasie egzaminacyjnej ale ostatnio
                zabrał mnie na drugi koniec Wawy po to żeby pokazać mi jak to jest
                jezdzic w zupełnie nowym miejscu, gdzie nie znam zupełnie trasy,
                gdzie bardziej muszę skupić się na znakach bo jeszcze nigdy tam nie
                byłam. Sam mi powiedział, że on nie chce nauczyć mnie jak zdac
                egzamin tylko chce nauczyć mnie jezdzić. Wymaga ode mnie dużo z
                czego bardzo się cieszę. Egzaminu z apierwszym razem raczej nie zdam
                ale nie chce go zdac dopóki naprawdę nie nauczę się jezdzić. Chce
                zdać wiedząc, że na to zasłużyłam, ż enie będę bała sie wsiąśc i
                sama gdzies pojechać. Zależy mi rzeczywiści enie tlyko na zdaniu
                egzaminu ale naprawdę na nauczeniu się.
              • Gość: p7 Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 16:59
                a takich jest niestety wieeeeeeeeeelu... zgadzam się, że ideałem
                byłoby nauczyć nas JEŹDZIĆ, a nie zdać egzamin, ale albo trzeba by
                dodać godziny (idealne rozporządzenie), bo w 30h przerabiasz na styk
                program do względnego opanowania (da się, jeśli ktoś wkuł przepisy,
                nie testy), w większości przypadków zdążasz przerobić przepisy;)
                • Gość: koza Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 20:48
                  No i wracamy do punktu wyjścia - z założenia kursu wynika, że kursant w momencie wsiadania po raz pierwszy do L-ki z instruktorem, jest przygotowany teoretycznie - zna przepisy. A jak komuś się nie chce i olewa sprawę - to instruktor musi niejako po raz wtóry przeprowadzać szkolenie teoretyczne.. I to jest bez sensu, zwykłe marnowanie czasu, który mógłby być wykorzystany inaczej..

                  Oczywiście, dużo zależy od predyspozycji samego kursanata - wiadomo, jedni uczą się szybciej, inni potrzebują więcej godzin na opanowanie manewrów. W przypadku pierwszych, instruktor będzie miał szansę przekazać więcej treści "nadprogramowych", bo będzie na to czas, natomiast w przypadku drugich, 30h może okazać się za mało na nauczenie rzeczy objętych programem szkolenia, a wprowadzanie jeszcze jakichś dodatkowych elementów spowodować może totalny chaos w głowie kursanta i zniechęcenie, bo "ja się tego nigdy nie nauczę"...

                  A jeśli chodzi o (idealne) rozporządzenie dotyczące szkolenia i egzaminowania - to już chyba tmat na zupełnie inną bajkę ;)
                  • Gość: p7 Re: Nauka jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 07:48
                    Do tego ii musielibyśmy dodać ik (idealnego kursanta) - a oni nie są
                    idealni. Część z nich rzeczywiście poważnie podchodzi do szkolenia,
                    większość, zwłaszcza młodych, traktuje to jak fajną
                    przygodę: "Proszę Pani, mogę nie chodzić na tą teorię? No ale bo ja
                    nie mam czasu, no ale bo ja się w domu nauczę. A NIE MOŻE BYĆ TAKI
                    WYJĄTEK TYLKO DLA MNIE?", hehehe. Po teorii coś im w głowie zostaje,
                    ale to za mało, żeby móc powiedzieć o znajomości przepisów;). A
                    potem im jest trudniej opanować to wszystko na drodze.
    • Gość: a ja napisze tak Re: Nauka jazdy IP: *.t-mont.net.pl 18.06.09, 20:22
      po pierwsze nie krzycz, chocby ci kursant na skrzyzowaniu chcial w
      inne auta jechac i w pieszych na zebrze celowal.
      Masz zachowac SPOKOJ, SPOKOJ I JESZCZE RAZ SPOKOJ. nam sie to
      udziela, a i tak jestesmy szczegolnie na poczatku wyjatkowo
      zestresowani.

      i nie mow nigdy do kursantow cyt;" czesc, dzis jedz gdzie chesz bo
      jestem skacowany po imprezie.." ;)

      powodzenia!
    • Gość: blu_tomek_ Re: Nauka jazdy IP: *.mynet.com.pl 18.06.09, 23:14
      tak, jak powiedziała to_bebe: masz tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć.
      I nie wierz, jak mówią, że rozumieją, tylko sprawdź to:)
      nie gadaj za dużo przez komórkę, raczej nie jedz w samochodzie, i nie pal
      przypadkiem!
      nie skracaj lekcji, zrób jakieś podsumowanie, nie wytykaj błędów, ale też nie
      bagatelizuj poważnych, typu czerwone światło na 30tej godzinie, albo coś w tym
      stylu.
      to tyle, co mi się naprędce przypomina.
      pozdrawiam z prawego fotela L-ki:)
      tomek
    • Gość: iga Mój idealny instruktor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.09, 13:36
      Miałam szczęście po jeżdzeniu z kilkoma instruktorami trafić na tego
      właściwego. Dla mnie jest najlepszy, bo:
      - jest ekspertem w swojej dziedzinie
      - zawsze mu się chciał pracować
      - nigdy nie okazał zniecierpliwienia, zdenerwowania mimo, że moje
      początki były bardzo trudne
      - opracował dla mnie przemyślany, mądry i skuteczny plan pracy
      - nigdy nie skracał jazd, nie rozmawiał przez komórkę, nie leżał na
      siedzeniu
      - nie proponował przejścia na Ty przez co do końca pozostał dla mnie
      nauczycielem, którego szanowałam i nie chciałam zawieść
      - nie rozmawiał ze mną podczas jazdy o żadnych innych sprawach
      - nauczył mnie od samego początku dobrego nawyku, który pomógł mi
      zdać egzamin i ułatwił samodzielną jazdę - cały czas tłumaczyć sobie
      na głos drogę; wjeżdżając ustalić status drogi, czytać na głos znaki
      - mam wrażenie, że ze zdanego egzaminu cieszył się bardzij niż ja
      • Gość: hmmm Re: Mój idealny instruktor IP: *.adsl.inetia.pl 19.06.09, 13:56
        no bez przesaaaady!
        no ale ciezko aby tobie proponowal przejscie na ty, jak masz gora 18
        lat ;)
        ja np sobie nie wyobrazam mowic na "pan" do goscia w moim wieku a
        samych takich instroktorow mialam. I zawsze bylam z nimi po imieniu.
        Jak trzeba cos szybko powiedziec to liczy sie czas a nie bawienie
        sie z grzecznosci typu "prosze zachamowac", tylko "zachamuj"
        poprostu.
        • Gość: iga do hmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 21:46
          Wystarczy powiedzieć HAMULEC i po sprawie. Przez cały kurs mój
          instruktor nie miał problemu z wyrażaniem swoich poleceń w ten
          sposób nawet jeśli musiał to zrobić szybko.
          Zaproponować przejście na Ty raczej musiałby, bo mam znacznie więcej
          lat niż 18. I na pewno nie byłoby to bawienie się w grzeczność. Jak
          widać takie wapniaki jak ja też robią prawo jazdy.
          Pozdrawiam
    • mdrive do nowego instruktora 19.06.09, 20:58
      ...
      myślę, że przyjąłeś zły kurs.
      Spójrz inaczej.
      Nie pytaj czego kursanci od Ciebie oczekują bo to jest błąd.
      Oni często ( prawie zawsze ) sami tego nie wiedzą.
      To Ty musisz ich ukierunkować i spowodować to, żeby wiedzieli o co w tym chodzi
      i czego oczekują.
      ...
      Natomiast twoje dalsze rozważania nie mają sensu.
      Ocena OSK ( różnych ) i ich wartości szkoleniowych już nie raz były tu omawiane.
      Nigdy nie znajdziesz miarodajnych i prawdziwych danych.
Pełna wersja