Dodaj do ulubionych

za pierwszym razem bez dawania w łapę

IP: *.unregistered.formus.pl 21.04.01, 15:46
nieźle mi się poszczęściło.

byłem ostatni tego dnia.
plac przeszedłem bez problemu
egzaminator był już trochę zmęczony.
popełniłem dwa błędy i powinienem był wylecieć
koleś mnie przepuścił.

byłem gotów dawać ale nie dałem. Ufff!
Obserwuj wątek
    • Gość: pawmach Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.acn.waw.pl 22.04.01, 01:00
      Byłem ostatni na placu. Zdawałem jeszcze na maluchu i dali nam nowiutkiego
      el. Był super. Potem bez wysiadania pojechałem na miasto. Oprócz egzaminatora
      wsiadł jeszcze kontroler. Nie popełniłem żadnego błędu i zdałem.
      Ale wiem, że różnie bywa, dlatego też myślę że miałem szczęście.
    • Gość: Zenek Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.ym1.on.wave.home.com 22.04.01, 14:37
      Do Krysa:nie dales w lape ,tylko a dupe, a moze wziales do ust?
    • Gość: wpm Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.sieradz.mediacom.pl 22.04.01, 19:32
      Zdałem za pierwszym razem, uzyskałem prawo jazdy w wieku 40 lat.
      Test bez błędu - jako pierwszy wyszedłem z sali, a zadawali ze mną
      nastolatkowie, którym nauka winna przychodzić z łatwością.
      Plac manewrowy - bez błędu.
      Jadza po mieście - bez błędu, gdy wróciłem do ośrodka egzaminowania,
      niektórzy młodzieniaszkowie jeszcze usiłowali pisać test.
      Ale uwaga, aby nauczyć się kierować samochodem, podkreślam:"nauczyć się
      kierować samochodem", a nie dostać prawo jazdy, wykupiłem u instruktora
      dodatkowych 10 godz. jazdy, gdyż zarówno ja i on tak uznaliśmy.
      Opłaciło się,proste rozwiązania są najtańsze. Łapówa byłaby chyba droższa.
      • Gość: kucharz Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.aura.com.pl 26.04.01, 13:36
        Czy uważasz,że "placyk" jest potrzebny - czy on faktycznie uczy
        człowieka "kierowania samochodem"? Dla mnie jest to tylko zbędna
        ekwilibrystyka. Daje ona egzaminującym możliwość eliminowania z gry ludzi,
        którzy im się nie podobają. Przecież taki placyk nie uczy niczego!!!
        Kucharz
    • Gość: andrzej Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: 213.77.9.* 22.04.01, 20:54
      Zdałem egzamin z jazdy bez wiekszego problemu. Najbardziej bałem sie egzaminu z
      teorii, ale nasi prowadzący kurs dali nam taki wycisk na egzaminach próbnych (
      a były ich trzy ! ) że teorie zdalismy gładko. Nie było mowy o dawaniu w łapę,
      czy o prezentach dla prowadzacych kurs, ale zyliśmy cały czas w strachu przed
      oblaniem. Kurs był organizowany przez moje liceum, w którym sie uczyłem. Było
      to trzydziesci lat temu.
      • Gość: condi Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.*.*.* 23.04.01, 12:01
        takze zdalem za pierwszym razem

        Test - bezproblemow
        Plac - takze bezproblemow (chyba jakis manwer powtarzalem drugi raz, ale wolno
        bylo)

        Miasto - tu mailem najwiekszy niepokuj, zdawalem jako ostatni, kiedy wsiadlem
        do samochodu byla 21:30 !!!, nigdy wczesniej nie uczelem sie jezdzic pozmroku,
        balem sie okropnie ... Egazminator tylko sie mnie spytal czy wiem gdzie jest
        ul. Gagarina i kazal mi tam pojechac. Ruszylem i najszybsza trasa tam
        dojechalem, pozniej zauwazylem, ze egzaminator zaczyna przysypiac (ze zmeczenia
        chyba) i po 10-15 minutach bylem z powrotem w osrodku ... zdalem

        ale np moja siostra zdala za 6 razem ...

        bywa i tak
        • pysio Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę 26.04.01, 19:09
          To było 15 lat temu, po kursie PZMot. PO prostu byłam ledwo żywa ze strachu -
          żaden egzamin (a zdawałam ich w życiu wiele) - nie wprawił mnie w taki dygot!!
          Testy rozwiązałam bezbłędnie, zresztą cała grupa dała radę. Był listopadowy
          wieczór, zaczął nawet sypać mokry śnieg, a my wszyscy ćwiczylismy jazdy w ciągu
          dnia, przy dobrej pogodzie. Organizatorzy zrezygnowali z placyku - zgadzam się
          z Kucharzem, że to jest bez sensu - wszystkie manewry robiliśmy na mieście,
          łącznie z parkowaniem przodem, tyłem, równolegle itd. Byłam tak wściekle
          zdenerwowana, że gdy egzaminator poprosił mnie o wykonanie nawrotu w trzech
          ruchach, wrzuciłam wsteczny i pojechałam ze sto metrów do tyłu i byłam bardzo z
          siebie zadowolona (do dziś perfekcyjnie jeżdżę tyłem, w każdych warunkach).
          Cała grupa (dwaj egzaminatorzy plus instruktor, nie "mój", tylko "obcy")
          dosłownie osłupieli. Po dłuższej chwili odzyskali mowę i zapytali, co właściwie
          wykonałam. Wtedy oprzytomniałam... "Straszni faceci" okazali sie nie tacy
          straszni i cały egzamin zdałam bez problemów i do dziś nie zarobiłam ani
          jednego mandatu. Ale jeszcze prze kilka miesięcy wyjeżdżałam na miasto bladym
          świtem w niedziele i trenowałam.
          • mazer Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę 27.04.01, 05:29
            Zdawałem 5 lat temu. Udało się. Nie było żadnych
            układów, kombinowania. Byłem 3 od końca. Był już
            wieczór kiedy wykończony nerwowo siadałem za
            kierownicą. Pomógł mi starszy brat. Powiedział, że sie
            uda bo przecież wcześniej ćwiczyliśmy. Ruszyłem i
            zapomniałem że sie boję. Na koniec egzaminator
            stwierdził, że miałem dobrego nauczyciela i za tydzień
            mogę odebrać upragnione prawko. Egzamin był po prostu
            uczciwy.
    • benekb Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę 29.04.01, 16:27
      Ja też zdałem za pierwszym razem bez dawania w łapę!!!!!! Zdawałem jako
      pierwszy tego dnia (nazwisko na B) na placu popełniłem jeden błąd który zaraz
      poprawiłem a na mieście też jeden dozwolony (przejechałem przez podwójną ciągłą
      przy zjeżdzaniu ze skrzyżowania). Wcale egzaminator miły nie był nie odezwał
      się ani słowem w trakcie egzaminu. Na koniec zapytał czy wiem jakie błędy
      zrobiłem, gdy odpowiedziałem z uśmiechem że wiem zbeształ mnie mówiąc że to
      wcale nie jest śmieszne i że powinien mnie oblać, a miał minę jakby chcaił mnie
      zamordować. Jednak mnie puścił. Tego dnia nie zdał nikt więcej poza mną (z
      grupy z którą zdawałem ok 12 osób). Na kursie wyjeżdziłem ok 25 godzin (5
      dodatkowych), nie jestem manualnym geniuszem, nigdy wcześniej nie jeżdziłem
      samochodem. Po prostu miałem świetnego instruktora!
    • Gość: Remo Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: 192.168.0.* / *.zetokat.com.pl 30.07.01, 09:29
      Ja tez zdalem za pierwszym razem i nawet przez mysl mi nie przeszlo, zeby
      zabrac z domu koperte. Ale juz moja kolezanka z pracy (fakt, lotna w tych
      sprawach nie byla) podchodzila kilkanascie razy. Facet ktory zdawal na TIRa dal
      w koperte 2,5 tys. Taryfa na osobowe - 1 tys. Widzialem jak ci "instruktorzy"
      odzywali sie do kursantow... Bydlo to malo.
    • Gość: Maryssia Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.gratka.pl 31.07.01, 15:01
      Zdałam tydzień temu, to było dopiero moje drugie podejście. Za pierwszym
      trafiłam na gburowatego kolesia z kamienną maską na twarzy. Placyk zrobiłam bez
      większych kłopotów, ale z nerwów zgasł mi silnik. Na mieście zgasł mi ponownie.
      Przesiadka, powrót do ośrodka. Do widzenia.
      Tydzień temu było miło, sympatycznie, z uśmiechem. Mimo jednego błędu uznano
      mnie za godnego miana kierowcy :-))) Dodatkowo nadmienię, że jestem w średnio
      zaawansowanej ciąży... Ze słyszenia wiem, że ta okoliczność jest "łagodząca".
      Najbardziej cieszę się, że mam to już za sobą i nie dałam zarobić łapówkarzom.
    • Gość: Lulek Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: 62.233.138.* 09.10.01, 20:38
      dzis udalo mi sie zadac na prawko za pierwszym razem. Nie umiem powstrzymac
      swojej radosci. Na teorii 1 blad, na placuku nienajgorzej ale w ramach zasad.
      Egzaminator w porzadku, ale swoje wymagal. PZDR dla wszystkich
    • Gość: Mona Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 24.10.01, 23:59
      Za pierwszym razem owszem, ale kategoria "Be", "Aa" było za drugim razem,
      bo "nie pozwolę, aby taka młoda i ładna dziewczyna zabiła się - pani lepiej
      sobie jeździ samochodem". Drugi pan uważał inaczej, choć chyba też nie chciał,
      żebym się zabiła...
    • kaha69 Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę 17.11.01, 10:40
      ojciec powiedział, że mi załatwi, więc poszłam na luzaka. Kiedy powiedziałam,
      że zdałam, stary zdziwił się bardzo bo myślał, że egzamin mam w następnym
      tygodniu. Do dzisiaj nie wiem co się stało.
      • Gość: Nutter Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.panther.dialup.pol.co.uk 19.11.01, 01:53
        Moje prawko zdalem za pierwszym razem. Z tego co pamietam na tescie popelnilem
        kilka bledow, ale wszystko bylo w granicach bledu. A na placu manewrowym to zle
        wjechalem do garazu tylem, ale za drugim razem wszystko juz bylo dobrze. Na
        miescie to bez wiekszych problemow, tyle tylko, ze w pewnym momencie instruktor
        powiedzial:"czy nie chce zdac". Bylo to wtedy kiedy po skrecie w lewo jechalem
        ciagle na lewym pasie a powinienem jechac na prawym,tak azeby przepuscic
        szybciej jadace pojazdy. A tak na marginesie u mnie w rodzinie wszyscy z mojego
        rodzenstwa zdali za pierwszym razem, za wyjatkiem jednej siostry(nadal
        probuje :) ). Pozdr. Nutter
    • Gość: js Re: za pierwszym razem bez dawania w łapę IP: *.pgi.waw.pl 06.12.01, 13:38
      Egzamin zdałam za pierwszym razem. Było to w 1992, tuż po wprowadzeniu nowych zasad (wojewódzkie
      ośrodki egzaminacyjne). Na dwadzieścia osób zadałam tylko ja. Do dziś mam w związku z tym drobny powód do
      dumy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka