Dodaj do ulubionych

Dryg do kierowania autem

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.09, 22:37
Zanim zaczęłam kurs, spotkałam się z opinią, że jako bystra osoba, odnosząca
sukcesy w pracy, na pewno nie będę miała większych problemów z prowadzeniem
auta (to opinia mojego środowiska, zaznaczam nie moja). A tu klapa, aż głupio
się przyznać, dokupione 20 godzin, egzamin zdany, prawko jest i ciągle błędy w
technice, a to silnik gaśnie, nerwowo zmieniane biegi, a to problem z górką!
Na egzaminie tez mi dwa razy zgasł silnik, a górkę i parkowanie musiałam
powtórzyć, więc wracałam do WORD-u z myślą, że choć pojechałam przepisowo, to
spokojnie może mnie uwalić za technikę. Udało się choć egzaminator trafił mi
się z tych niemiłych, krzyczących. Jestem podłamana, przepisy mam w małym
palcu i ich przestrzegam, nie szarżuję, ale staram się też nie być
zawalidrogą. Słyszałam od znajomej o dyrektorze jakiejś firmy, który wyjeździł
ponad 150 godzin z instruktorem zanim zdecydował się pójść na egzamin.
Jaka jest wasza opinia, czy inteligencja, bystrość niekoniecznie idzie w parze
z łatwością prowadzenia auta, bo stereotyp jest oczywisty : jesteś
inteligentny(a) z łatwością dasz radę!
Obserwuj wątek
    • Gość: Mona Re: Dryg do kierowania autem IP: 85.222.87.* 16.08.09, 23:00
      powiem tak - dziś miałam okazję przejechać się z kierowcą z 40-letnim stażem. Na
      początek zgasł mu silnik podczas manewru parkowania. Aby zaparkować tyłem co
      najmniej 3 razy się ustawiał do wjazdu. Potem z parkingu ruszył z zaciągniętym
      ręcznym. Że już nie wspomnę o tym, że dwukrotnie zapinał pasy już podczas jazdy
      zamiast przed ruszeniem.

      Tak więc naprawdę nie ma co załamywać rąk, jeśli nam - świeżym kierowcom coś nie
      wychodzi;)

      Co do drygu, to mój pierwszy instruktor na mojej 2 lekcji wygłosił tezę, że
      jeśli ktoś nie ma drygu do jazdy, to powinien sobie kupić kartę miejską, a nie
      pchać się do auta - faktycznie moje początki były ciężkie, ale zdałam za 2
      razem, teraz jeżdżę sama od ponad m-ca i mam wyjeżdżone >500km. Też popełniam
      błędy, czasem mam obawy typu: jechać, nie jechać, zdążę zmienić pas czy nie, ale
      po to jeżdżę codziennie, aby cały czas doskonalić umiejętności. I w nosie mam
      obiegowe opinie środowiska typu: bystra, to sobie poradzi albo głupia i polegnie.
    • olionly Re: Dryg do kierowania autem 17.08.09, 10:19
      Nie wiem, czy jest cos takiego jak dryg. Na pewno inteligencja nie ma tu za duzo
      do rzeczy, bo inaczej tylko profesorowie mieliby szanse stac sie profesjonalnymi
      kierowcami. To raczej twoje zdolnosci manualne + umiejetnosc radzenia sobie ze
      stresem i szybkosc reagowania. Powiedzialbym nawet, ze inteligentni maja gorzej,
      bo nie polegaja na odruchach, a za duzo mysla jak jezdza.

      Jeszcze troche pojezdzisz i bedzie dobrze.
      • mdrive Re: Dryg do kierowania autem 17.08.09, 21:16
        ... z mojego doświadczenia.
        Najwięcej problemów w "L" mieli ludzie bardzo wykształceni, w szczególności
        intelektualiści, filozofowie itp.. Słowo.
        Jeździłem z wieloma studentami politologii, filozofii itp.
        I zawsze potwierdzało się to, że to właśnie oni mieli sporo problemów.
        Oczywiście nie rzutuje to na to jakimi kierowcami będą, to już inna sprawa.
        Jeżdżąc dużo nabieramy wprawy.
        • Gość: mila Re: Dryg do kierowania autem IP: *.cable.ziggo.nl 18.08.09, 00:46
          Teraz mnie smieszy jak ktos wyglasza opinie o drygu do kierowania
          auta. Pamietam jak znajomy instruktor opowiadal mi jaka swietna mial
          kursantke, jak swietnie jezdzila i jakiz to niezwykly dryg miala do
          samochodu. Po wypytaniu okazalo sie, ze dziewczyna zwyczajnie pare
          lat jedzila bez prawka bo ojciec ja nauczyl. Potem poszla na
          obowiazkowy kurs i "blyszczala". Kazdy jak sie nauczy i pojdzie na
          kurs to blyszczy w porownaniu z tymi , ktorzy sie ucza.
          Bawia mnie tez opowiesci , ze tam komus wystarczylo tylko 30 godzin
          obowiazkowych i zdal egzamin. Zawsze wtedy zapomina dodac ilez to
          godzin spedzil w aucie tatusia.
          Caly "dryg"to chyba po prostu zwyczajna umiejetnosc jednoczesnego
          koncentrowania sie na drodze i samochodzie, ale przeciez to mozna
          sobie wyrobic. Jeden robi to wczesniej inny pozniej. Jazda
          samochodem nie jest dla nas czynnoscia naturalna ale mozna sie jej
          nauczyc.
          Najinteligentniejsza osoba, jaka znam nie ma prawka, przyznala sie,
          ze paru instruktorow powiedzialo jej zeby nie probowala bo sie do
          tego nie nadaje.
          • qqbek Re: Dryg do kierowania autem 18.08.09, 01:04
            Gość portalu: mila napisał(a):


            > Bawia mnie tez opowiesci , ze tam komus wystarczylo tylko 30 godzin
            > obowiazkowych i zdal egzamin. Zawsze wtedy zapomina dodac ilez to
            > godzin spedzil w aucie tatusia.

            Śmiem twierdzić, że się mylisz.
            Gdy ja robiłem kurs (w 1996 roku, jeszcze na niezapomnianym Fiacie
            126p) nie miałem ani samochodu w domu, ani wśród najbliższej rodziny.
            Kurs obejmował zaledwie 20 godzin jazd (z czego połowa to plac
            manewrowy i durnowate ćwiczenie jazdy po łuku, parkowania na 3 różne
            sposoby, zawracania "na 3" i ruszania pod górkę... które to manewry
            nudne były już po trzeciej godzinie ich ćwiczenia... za to niezbędne
            na egzaminie). Zdałem za pierwszym razem, jako jedna z dwóch osób z
            16-osobowej grupy tego dnia.

            > Caly "dryg"to chyba po prostu zwyczajna umiejetnosc jednoczesnego
            > koncentrowania sie na drodze i samochodzie, ale przeciez to mozna
            > sobie wyrobic. Jeden robi to wczesniej inny pozniej.

            To powyższe przeczy dość jaskrawo temu co poniżej:
            > Najinteligentniejsza osoba, jaka znam nie ma prawka, przyznala sie,
            > ze paru instruktorow powiedzialo jej zeby nie probowala bo sie do
            > tego nie nadaje.

            Jeden ze znanych mi profesorów jednego z wydziałów Psychologii
            twierdzi zaś, że jakieś 20-25% populacji ma cechy psychomotoryczne
            predysponujące je do prowadzenia pojazdów, kolejne 20-25% cechy takie
            może wyrobić na drodze intensywnych ćwiczeń a pozostałe 50-55%
            powinno się od czterech kółek trzymać z daleka.

            Czynnikami warunkującymi tą zdolność są odpowiednia koordynacja
            ruchowa i krótki czas reakcji na bodźce zewnętrzne, spostrzegawczość,
            zdolność do wykonywania kilku czynności jednocześnie, zdolność do
            oceny odległości i prędkości [wyobraźnia przestrzenna] oraz ogólne
            cechy konstytutywne [zwłaszcza wzrok].
            • Gość: mila Re: Dryg do kierowania autem IP: *.cable.ziggo.nl 18.08.09, 01:32
              Ja akurat tez zdalam za pierwszym razem po 30 godz. w tym parkowania
              i jazdy po luku i jako jedyna w grupie. Tylko, ze ja nie jestem taka
              narcyska, zeby twierdzic, ze swietnie sie nauczylam w tak krotkim
              czasie i w zwiazku z tym jestem taka the best. Po prostu mialam
              pewnie wiecej szczescia niz inni.
              Mnie tam nic nie przeczy. Wyrazilam swoja opinie odnosnie motoryki i
              uwazam, ze duzo wiekszosc (z tych , ktorzy nie maja wyraznych
              przeciwskazan np. z powodu roznych chorob i lekow) potrafi sobie
              poradzic wczesniej czy pozniej z samochodem.
              Wiele osob do samochodu wsiadac nie powinno z roznych powodow,
              kiepskiej motoryki, tak jak wspomnialam chorob itp. ale z cala
              pewnoscia nie jest to 50 %. Pan profesor troche przesadzil. Pewnie
              oczywiscie siebie umiescil w tej lepszej kategorii "geniuszy
              samochodowych".
              A to, ze mojej przyjaciolce paru instruktorow powiedzialo, ze sie
              nie nauczy to tylko opis sytuacji na potwierdzenie, ze inteligencja
              nie ma nic wspolnego z jazda samochodem.
              Ja nie moge stwierdzic, czy ona sie nadaje do samochodu czy nie i
              jak wyglada jej motoryka.

              Jakos nie moge sie umiescic w zadnej kategorii pana profesora. W
              samochodzie sobie radze mysle calkiem nienajgorzej i to po niezbyt
              wielu treningach. Ale tez zadna miara nie moge powiedziec, ze mam
              swietna motoryke. Wiec moze jestem w tej kategorii, ktora nie
              powinna sie brac za samochod? Kto wie.
              • qqbek Re: Dryg do kierowania autem 18.08.09, 15:26
                Gość portalu: mila napisał(a):


                > Wiele osob do samochodu wsiadac nie powinno z roznych powodow,
                > kiepskiej motoryki, tak jak wspomnialam chorob itp. ale z cala
                > pewnoscia nie jest to 50 %. Pan profesor troche przesadzil. Pewnie
                > oczywiscie siebie umiescil w tej lepszej kategorii "geniuszy
                > samochodowych".
                Sz.P. profesor wożony jest przez żonę, kolegów z pracy lub komunikację
                miejską... sam stwierdził, że się nie nadaje:)

                To tak w temacie istnienia "drygu":)
    • Gość: p7 Re: Dryg do kierowania autem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.09, 11:08
      Też jestem inteligentna, przynajmniej otoczenie tak twierdzi, i też
      mam zdolności manualne, a wjeździłam pewnie z tyle, ile ten
      dyrektor;) Moim zdaniem jest to kwestia nie tyle intelektu, ile
      podzielności uwagi i szybkości reakcji, myślenie w stronę reakcji w
      odróżnieniu od myślenia w stronę analizy, bystrość właśnie. Jazda to
      po prostu inny typ myślenia i można się go nauczyć. Za to po
      zrobieniu prawka czuję się o wiele pewniej w pracy: jestem sprawna,
      zorganizowana, szybka, zauważam szczegóły, nauczyłam się pamiętać o
      wielu sprawach naraz, korelować jedną z drugą i z trzecią, a rzeczy
      zbędne natychmiast zapominam, więc myślę, że jakiś związek w typach
      myślenia jest (no... albo moje ego czuje się z tym lepiej ;p).
    • Gość: jaa Re: Dryg do kierowania autem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.09, 12:13
      wyjeździłam tylko 36 godzin i zdalam za 1 razem, wcześniej nic nie
      jeździlam; głupia nie jestem;) i co z tego jak teraz cykam się
      jeździć. Może nie mam drygu...
      • dmuchawcelatawce Re: Dryg do kierowania autem 18.08.09, 14:20
        Uwazam, ze zdecydowana wiekszosc ludzi moze nauczyc sie jezdzic,
        jedni szybciej inni wolniej. Ale dla przecietnej osoby jest to do
        nauczenia. Moim zdaniem zaledwie nikly procent ludzi moze nie umiec
        nauczyc sie takiego specyficznego sposobu myslenia.
        • belcia26 Re: Dryg do kierowania autem 18.08.09, 14:24
          Masz 100%racje
      • dmuchawcelatawce Re: Dryg do kierowania autem 18.08.09, 14:22
        Dlatego nie nazwalabym tego drygiem do kierownia autem. Trudno
        nazwac drygiem cos czego moze nauczyc sie znaczna wiekszosc
        populacji ludzkiej.
    • Gość: zlef Paluszek i główka. IP: *.247-1-64736c12.cust.bredbandsbolaget.se 18.08.09, 15:49
      A dryg do kierowania (albo jego brak) to najlepsza wymówka dla niedouków i leni.
    • Gość: gosc gosc Re: Dryg do kierowania autem IP: *.aster.pl 18.08.09, 17:42
      To prawda, ze inteligentni wiecej mysla na drodze, co nie oznacza, ze zawsze
      bezpieczniej jada.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka