Gość: sandra2071
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.08.09, 22:37
Zanim zaczęłam kurs, spotkałam się z opinią, że jako bystra osoba, odnosząca
sukcesy w pracy, na pewno nie będę miała większych problemów z prowadzeniem
auta (to opinia mojego środowiska, zaznaczam nie moja). A tu klapa, aż głupio
się przyznać, dokupione 20 godzin, egzamin zdany, prawko jest i ciągle błędy w
technice, a to silnik gaśnie, nerwowo zmieniane biegi, a to problem z górką!
Na egzaminie tez mi dwa razy zgasł silnik, a górkę i parkowanie musiałam
powtórzyć, więc wracałam do WORD-u z myślą, że choć pojechałam przepisowo, to
spokojnie może mnie uwalić za technikę. Udało się choć egzaminator trafił mi
się z tych niemiłych, krzyczących. Jestem podłamana, przepisy mam w małym
palcu i ich przestrzegam, nie szarżuję, ale staram się też nie być
zawalidrogą. Słyszałam od znajomej o dyrektorze jakiejś firmy, który wyjeździł
ponad 150 godzin z instruktorem zanim zdecydował się pójść na egzamin.
Jaka jest wasza opinia, czy inteligencja, bystrość niekoniecznie idzie w parze
z łatwością prowadzenia auta, bo stereotyp jest oczywisty : jesteś
inteligentny(a) z łatwością dasz radę!