Mona Di Orio

04.06.07, 15:45
Czy macie jakieś doświadczenia z perfumami tej marki? Ja znam tylko Lux.
Miałam ich próbkę od pewnego czasu, ale długo nie mogłąm zidentyfikować.
Bardzo zaskakujące - cytryna podszyta kościelnym kadzidłem. Bardzo ciekawią
mnie inne propozycje Mona Di Orio.
    • elve Re: Mona Di Orio 04.06.07, 19:32
      zdaje się że Forever będzie mógł co nieco napisać :)
    • mathilde17 Re: Mona Di Orio 04.06.07, 22:21
      Są od niedawna w Galilu, wszystkie cztery. Są bardzo bogate, złożone i
      niesamowicie się zmieniają. Bardzo ciekawe, dawno nic mnie tak nie
      zaintrygowało. Na pierwszy niuch najbardziej zachwycił mnie Carnation, który nie
      ma nic wspólnego z goździkiem. Chodzi tu bardziej o "karnację" w sensie o
      skórę;) Rzeczywiście, zapach jest ciepły, cielesny, maślany, jak skóra
      nasmarowana olejkiem i wygrzana w słońcu. Niestety, po jakiejś godzinie ta
      cielesna oleistość ulatuje, a zapach traci dużo ze swej niezwykłości, robi się
      "tylko" łagodnie kwiatkowy z odrobiną jakichś cytrusów. W Oiro podobno jest
      najdroższy i najczystszy absolut jaśminowy. Przypominał mi "charakterne"
      pachnidła z początku XX wieku, miałam skojarzenie z klasycznym Arpege.Teraz na
      papierku jest nieco szorstki, cierpki, gorzkawy.
      Nuit Noire na dłuższą metę jest najbardziej interesujący. Zaczyna się mocno
      przyprawowo, dużo tam kardamonu, cynamonu. Jest "brudny", zwierzęcy, momentami
      "oborniany" nawet, ale na skórze też podszyty jakąś maślanością. Dużo tam piżma,
      ale takiego z Musc Koublai Khan, a nie z Clair de Musc. Może drażnić, ale
      pozostaje interesujący do końca.
      Lux nawet nie testowałam, bo pierwszy niuch z korka zaleciał mi przerażająco
      Fervexem, którego nienawidzę, i nie miałam ochoty sprawdzać, co będzie dalej,
      choć podobno warto.
      • gracef1 Re: Mona Di Orio 04.06.07, 22:45
        Ciekawe, nie wiem na ile swiadome byly Twoje porownania Nuit Noire z perfumami
        SL, bo to wlasnie on byl ponoc ich inspiracja i jemu sa dedykowane, stad tez
        zapewne nazwa nawiazujaca do jego pierwszych perfum dla Shiseido.

        Lux, z kolei, zainspirowany zostal przez jej mistrza Edmonda Roundnitska, i
        jemu tez zadedykowany.

        Sama nie wachalam, niestety, troche z lenistwa, bo nie chce mi sie jechac do
        Les Senteurs, troche z obawy, ze jezeli mi sie spodobaja, to nie bede w stanie
        im sie oprzec pomimo niebotycznej ceny.

        Dla zainteresowanych, wiecej informacji o perfumach i inspiracjach:

        www.lessenteurs.com/
        www.monadiorio.com/
        www.editionsdeparfums.com/
        www.editionsdeparfums.com/
    • olesiam Re: Mona Di Orio 04.06.07, 23:45
      Mona di Orio juz w Galilu:)
      Ja krociutko-Mona di Orio byla ostatnia uczennica (6 lat) slynnego Edmounta
      Roudnitski, jemu tez dedykowala ona swoj zapach Lux (m in cytryna z Sycylii,
      petitegrain, kubeba-papryczka pachnaca cytrusowa i wydluzajaca akord
      cytrusowy,lisc gorzkiej pomaranczy,, wetiwer z Haiti, Cedr z Maroka,drzewo
      sandalowe, benzoin z Syjamu,wanilia, czystek, labdanum, pizmo,ambra) Pierwszy
      akord latwo sobie wyobrazic lub przypomniec w pobliskim sklepiku spozywczym-
      pachnie jak zelki cytrynowe w cukrze, takie w okragym plastikowym pudelku:),
      rozwija sie i trwa on dosc dlugo -ponad pol godziny, pozostaje z niego jedna
      swietlista cytrusowa nuta jak w klasycznych wodach kolonskich (czy ona nie
      miala tez na mysli Eau Sauvage?) ktora przeplatuje sie ze slodkimi drzewno-
      ambrowymi,i wyraznie wetiwerowymi(jak w Vetiver A.Dominguez) nutami.Piekny,
      moglabym miec i nosic.(Mathilde ma skojarzenia z Fervexem,zgadzam sie, jest tam
      cos co jest czesto dodawane do wszelkich lekarstw i pastylek do inhalacji.)
      Carnation-zapach dedykowany Colette, motto zapachu "Ten gozdzik nie kwitnie w
      polu, rozkwita rumiencem na policzkach dziewczyny" (m in bergamota, geranium
      burbonskie,jasmin, fiolek, ylang-ylang, drzewa egzotyczne, pizmo, ambra,
      styraks).Nie lubie gozdzikow w zapachach, tu ich praktycznie nie
      czuje,spodziewalam sie mocnego jasminowego czystego akordu, za ktorym tez nie
      przepadam, ale fiolek, jasmin i gozdzik sa tak genialnie splecione, ze tworza
      zapach kremowy,okragly i bardzo zmyslowy (zapach blizniaczo przypomina ktorys z
      zapachow Caron, na dniach go znajde)
      Nuit Noir-czarny jak noc w Tunisie.Jezeli szukacie ekstremalnych i
      zaskakujacych zapachow-oto on:)Juz Senta pol roku temu podsylajac probeczke
      mowila "nie zmywaj, wytrzymaj pol godziny!"warto, chociaz jestem przeciwniczka
      meczarni nawet 5 minutowych za kazdym razem jestem w szoku, jak z czegos tak
      kompletnie nie mojego, okropnego, brudnego, Dzingowatego, (Agni ,przepraszam)
      moze sie wylonic takie piekno.Zapach powstal po spotkaniu Mony di Orio z Sergem
      Lutensem w Grasse na spotkaniu perfumiarzy (nuty to m in kwiat pomaranczy,
      kardamon, imbir, olibanum?,cynamon, tuberoza, gozdziki, pizmo, ambra, skora,
      bob tonka)Skora niby w bazie, ale wyraznie jest przez pierwszych pare minut z
      bardzo FdM JPG kwiatem pomaranczy, cynamonu nigdy nie znajduje:(, natomiast
      wyrazista tuberoza, nie slodka cukierkowa jak we Fracas, tylko bardziej z A
      Goutal z Passion bodajze.Trzymajac reke przy nosie zapach uklada sie jak puzzle-
      jest imbirowy kwadracik z Malabah, kardamonowy z X for man C Christian,sporo z
      Dzingu!,a to co jest tym, na co warto czekac,opisac moze tylko Elve-swietliste,
      zmyslowe, czyste, imbirowe, ambrowe piekno...
      Oiro kompletnie nie pamietam, a nuty to m in zielona mandarynka, slodki
      groszek, absolut jasminu,heliotrop,ylang,wetiwer,niesmiertelnik,pizmo, ambra.
      Flakony sa ciezkie i jakby krysztalowe,korki oplecione drucikiem wykonanym w
      Jacquisson (produc ekskluzywnych szampanow, moge sie mylic).Szare duze
      drewniane, recznie robione pudelka.Sama Mona di Orio mowi , ze jej zapachy sa
      na wyjatkowe okazje, a spotkanie z Foreverem napewno takim bylo:)Pozdrawiam!
      • rawita7 Re: Mona Di Orio 05.06.07, 00:31
        czuję się baaaardzo zachęcona do dalszego testowania. Upajam się właśnie Luxem :)
      • olesiam Re: Mona Di Orio 05.06.07, 00:47
        "...cynamonu nigdy nie znajduje:(..."-zwracam honor, jest, nawet przypomina
        Rousse SL w bazie.Nie ma to jak spokojne testowanie:)
        • senta Nuit Noir 05.06.07, 08:52
          Znam tylko ten zapach i poznania dalszych na razie nie planuje:-)

          Kupujac w Les Senteurs m.in Musc Ravageur,sprzedawczyni stwierdziła,że jesli
          Musc to na pewno spodoba mi się Nuit Noir.
          Nic bardziej blednego,poczulam sie nawet lekko oburzona;-) tym porownaniem bo
          Musc Ravageur jest jednym z ukochanych,natomiast Nuit Noir...tak,on jest
          brudny,zwierzecy,skorzany,odrazajacy(?)
          Nawet jak sie przetrwa poczatkowe akordy,pamiec o nich nie pozwala delektowac
          sie calkiem znosna-ale tylko znosna, baza!

          Cos ta Mona nie lubi naszego pupilka Serga,skoro "popelnila" cos takiego po
          spotkaniu Mistrza.
          (czy tam jest kurna,sandalowiec??ktorego nie znosze!)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja