hot.stuff
12.10.09, 22:44
Muszę się z wami czymś podzielić. Bo już nie wiem, co mam myśleć i czy dobrze robię... czy mogę tak robić.
Chodzi o to, że naprawdę szanuję sobie intymność. Nastolatką już nie jestem, a dziewicą nadal. Po prostu nigdy nie spotkałam nikogo z kim chciałabym na tyle się zbliżyć, a jest to dla mnie bardzo ważne. Właściwie nie byłam w żadnym dłuższym związku. Nie jestem typem osoby, która na każdej imprezie musi sobie kogoś "wyrwać". I tak jakoś mi się żyje. Ale miewam takie "okresy" kiedy potrzebuję bliskości i już nie myślę jak to wygląda i czy powinnam. Jeśli spodoba mi się jakiś facet, potrafię spędzić z nim całą noc, mimo że widzę go 1 lub 2 raz. Nie kocham się z nim, ale jestem z nim dosyć blisko, na co normalnie bym sobie nie pozwoliła. Nie wiem, hormony biorą górę czy coś takiego. I właściwie po takim dniu, nie czuję się gorsza, bo wiem że tego potrzebowałam i nie pozwoliłam, żeby doszło do seksu. Nie wiem, czy tylko się tak usprawiedliwiam, czy rzeczywiście ciągle się szanuję. Podkreślam, że rzadko mi się to zdarza, może raz na pół roku, a mimo to boję się, że w oczach takiego faceta jestem "łatwa". A nie chcę taka być. Teraz znowu mi się to zdarzyło i strasznie boję się, że on ma złe o mnie zdanie... a akurat tego chciałabym jeszcze spotkać w zwykłych okolicznościach...
Proszę, napiszcie mi czy coś jest ze mną nie tak, czy źle robię. Już nie wiem...