Dodaj do ulubionych

szanuję się, ale...

12.10.09, 22:44
Muszę się z wami czymś podzielić. Bo już nie wiem, co mam myśleć i czy dobrze robię... czy mogę tak robić.
Chodzi o to, że naprawdę szanuję sobie intymność. Nastolatką już nie jestem, a dziewicą nadal. Po prostu nigdy nie spotkałam nikogo z kim chciałabym na tyle się zbliżyć, a jest to dla mnie bardzo ważne. Właściwie nie byłam w żadnym dłuższym związku. Nie jestem typem osoby, która na każdej imprezie musi sobie kogoś "wyrwać". I tak jakoś mi się żyje. Ale miewam takie "okresy" kiedy potrzebuję bliskości i już nie myślę jak to wygląda i czy powinnam. Jeśli spodoba mi się jakiś facet, potrafię spędzić z nim całą noc, mimo że widzę go 1 lub 2 raz. Nie kocham się z nim, ale jestem z nim dosyć blisko, na co normalnie bym sobie nie pozwoliła. Nie wiem, hormony biorą górę czy coś takiego. I właściwie po takim dniu, nie czuję się gorsza, bo wiem że tego potrzebowałam i nie pozwoliłam, żeby doszło do seksu. Nie wiem, czy tylko się tak usprawiedliwiam, czy rzeczywiście ciągle się szanuję. Podkreślam, że rzadko mi się to zdarza, może raz na pół roku, a mimo to boję się, że w oczach takiego faceta jestem "łatwa". A nie chcę taka być. Teraz znowu mi się to zdarzyło i strasznie boję się, że on ma złe o mnie zdanie... a akurat tego chciałabym jeszcze spotkać w zwykłych okolicznościach...
Proszę, napiszcie mi czy coś jest ze mną nie tak, czy źle robię. Już nie wiem...
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: szanuję się, ale... 12.10.09, 22:52
      Dziwne podejście, bo od "bycia łatwą" do zero seksu w związku jest daleka droga.
      Moim zdaniem masz jakieś zahamowania i dla mnie to, co piszesz, nie ma nić
      wspólnego z "szanowaniem" się.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: szanuję się, ale... 12.10.09, 22:57
      pierdu, pierdu...

      Nadmierne odwlekanie seksu i związków jest dysfunkcją, jako że seks jest
      istotnym elementem życia. Ale nie ma w tym nic strasznego. Jedni mają dysleksję,
      inni nie nadają się do jazdy samochodem, jeszcze inni nie potrafią pływać, ty
      masz problemy z nawiązaniem intymnej więzi z mężczyzną. Bywa i tak.
      • deela Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 02:56
        polac temu panu ino duzo
        • coppermind Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 14:40
          a pacjentka powinna podziękować puszczalskiej mamusi
          za wbicie do głowy idiotycznej kolokacji, że
          emocjonalna pochwica to to samo co szacunek do siebie.

          dlaczego matki kaleczą swoje dzieci ?
    • cafem Re: szanuję się, ale... 12.10.09, 23:01
      Jeśli spodoba mi się ja
      > kiś facet, potrafię spędzić z nim całą noc, mimo że widzę go 1 lub
      2 raz. Nie k
      > ocham się z nim, ale jestem z nim dosyć blisko, na co normalnie
      bym sobie nie p
      > ozwoliła. Nie wiem, hormony biorą górę czy coś takiego.



      Czyli normalnie seksu Ci sie chce, tak jak byc powinno. Tylko jakies
      glupie, wpojone przez nie-wiadomo-kogo-czy-co zahamowania Ci sie
      wlaczaja.
      A szkoda.
      Seks jest naprawde fajny:)
      • hot.stuff Re: szanuję się, ale... 12.10.09, 23:29
        Dokladnie. Bo nie jestem w żadnym związku i mimo że chce mi sie seksu, to nie zrobię tego, bo robiąc to z byle kim, bede mieć wyrzuty sumienia. A może nie powinnam?
        Macie rację to głupie. Rzeczywiście, problem jak dysleksja...
        • cafem Re: szanuję się, ale... 12.10.09, 23:32
          A czmu masz miec wyrzuty sumienia?
          Ze bylo Ci dobrze? ;)
        • jack20 Re: szanuję się, ale... 12.10.09, 23:36
          problem jest, ze dziecko z takimi fantazjami na forum wchodzi.
          • hot.stuff Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 00:02
            jack20
            sorry, ja 20letnie dziecko juz nie bede robic ci problemow i nie wejde na forum z takimi fantazjami.

            cafem
            to chyba się w końcu przełamię:) dzięki
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 01:13
              Przelam sie. Szacunek dla siebie samej tkwi w czym innym. Np. dbanie o zdrowie,
              o rozwoj intelektualny, o higiene mentalna - przyjemnosci wlasne. Nie egoizm,
              ale nie lekcewazenie wlasnych potrzeb.

              No i na pewno nie rob niczego wbrew sobie, zeby przypodobac sie facetom.
        • coppermind Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 14:42
          a może to Ty jesteś tym mitycznym "byle kim" ?

          masz taki stosunek do mężczyzn (wpojony przez głupią mamusię),
          że już współczuję jeleniowi, który się podejmie Cię rozdziewiczać
          emocjonalnie i fizycznie.

          daj może ogłoszenie, że dobrze zapłacisz - może znajdzie się
          jakiś desperat, który tylko marzy, żeby uprawiać seks z
          bezsensem.
    • flesh_for_lulu Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 01:52
      Miałam podobnie. Tyle że ja byłam wcześniej w kilku związkach. Potrafiłam np.
      przez 2 lata uprawiać z facetem tylko petting, bo nie byłam pewna czy jest tym
      jedynym, a swoje potrzeby miałam i tak to się jakoś ciągnęło... Wszystkie te
      związki kończyłam. Byłam już niesamowicie zrezygnowana, kiedy poznałam mojego
      obecnego ukochanego, z którym zrobiłam to po miesiącu znajomości i nie mam
      wątpliwości, że on jest miłością mojego życia. :)
      Moja rada - rób to na co masz ochotę, nie bój się poddać chwili (ale nigdy po
      alkoholu!). A kiedy przyjdzie moment na coś więcej, to będziesz tego chciała tak
      mocno, że nie będziesz się zastanawiać nad tym czy on pomyśli, że jesteś łatwa.
      A jeśli się wahasz, to znaczy, że nie chcesz - takie moje zdanie. I jeszcze
      jedno - jakby takie dziewczyny jak Ty nazywać łatwymi, to na niektóre nie byłoby
      określeń.
    • marciasek pomięszanie z poplątaniem 13.10.09, 01:53
      Kiedy pisze dziewica - radzą jej żeby popuściła hamulce bo seks jest fajny;

      w innym wątku, tuż obok, okazuje się że partnerów seksualnych możesz mieć nie więcej niż 1 przed mężem, boś inaczej puszczalska.

      I weź tu zrozum.

      Konkludując, z porad forumowych wynika co następuje: seks jest fajny, więc się nie hamuj, byle byś się potem nie przyznawała ilu tak naprawdę ich było...
    • elagresto Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 08:58
      zaspokajasz swoje potrzeby bliskości na swoich warunkach, kiedy ty chcesz.
      Bardzo dobrze. Seks będzie też jak poczujesz potrzebę, byle bez zmuszania się do
      czegoś pod idiotyczną presją otoczenia. Tyle.
    • pan_i_wladca_mx Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 09:35
      oczywiscie, ze pod presja nie ma co isc do lozka bo frajda bedzie z tego zadna,
      za to zgadzam sie, ze to taka dysfunkcja, bo osobiscie, pewnie jak z polowa tego
      forum :) w zyciu nie moglabym sie tak opanowac, zachamowac akcje, to chyba
      naturalne ze jak chlop kreci a my mamy motyle w brzuchu to nie ma rady - nie
      przepuszcze :)
    • butterflymk Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 10:11
      Trochę jesteś zagubiona chyba w swojej filozofii życiowej.
      Uprawiaj sex wtedy kiedy będziesz uważała to za stosowne owszem
      ale nie mieszaj w to szacunku lub okreslenie bycie łatwą...
      Bzdura
      Ja siebie bardzo szanuję i dlatego nie katowałabym się leżąc obok
      fajnego faceta na siłę udawadniając sobie że sie z nim nie przespie..
      zresztą tego nawet nie da sie tak opisac, bo jak juz się znajduję w
      takiej sytuacji to raczej myślę tylko o goracej namietności ktora
      mnie ogarnia.
    • tata.kasi I słusznie....:) 13.10.09, 10:24
      bp3.blogger.com/__CvQ4PuJJ4g/Ryd-twirZEI/AAAAAAAAAmA/GgRL_28cTCk/s1600-h/IMG_6019.JPG
    • stinefraexeter Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 11:20
      Nie pojmuję.
      Czy radzicie autorce, by dała się ponieść chemii i bzykała się z każdym facetem,
      który ją kręci? Nawet dopiero co poznanym na imprezie?

      Wiem, że na tym forum są sami dyszące żądzą kochanki, ale bez przesady.
      Zachowanie dziewczyny jest dosyć normalne. Ma potrzeby, ale nie chce iść na
      całość z nieznajomymi. Ona nie uprawia seksu, bo nie ma stałego odpowiedniego
      partnera. Sorki, dopiero ludzie zaczną ją szanować, jak się będzie puszczać na
      każdej imprezie.
      • coppermind Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 14:51
        zachowanie dziewczyny nie jest normalne.

        to czysta patologia, że ona utożsamia mężczyznę
        z czymś złym.
        Takie "zawsze dziewice" rodzą dzieci z przypadkowym "byle kim",
        bo nikt rozsądny nie chce tego posuwać.

        Potem te dzieci wiszą na krzyżach, bo matka sama nie wie, że
        je nienawidzi, tak jak nienawidzi wszystkich facetów.
        Ojców nie ma bo uciekli od głupoty a dzieciaki umierają, bo
        zamiast miłości dostają jad od mamusi.

        Alergie i astmy u dzieci to właśnie typowe objawy,
        że matka-wieczna dziewica niespecjalnie kocha ich ojca i swoją nienawiścią karmi
        swoje dzieci.

        dlaczego głupie matki uśmiercają swoje dzieci i wnuki ?
      • madame.live Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 23:08
        nareszcie jakaś mądra wypowiedź...
    • mahadeva Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 12:46
      ale widac, ze jestes mloda i malo wiesz o zyciu
      ludzie sie bzykaja kazdy z kazdym na 1 randce i nie ma to wiele
      wspolnego z szacunkiem lub jego brakiem
      ja, gdy poznalam Misia postanowilam czekac do 4 randki, a i tak mnie
      nie szanuje, bo nie mam kasy... wiec co za roznica...
      • marciasek ??? 13.10.09, 13:12
        to po co z nim jesteś???
        • nowel1 Re: ??? 13.10.09, 14:27
          Bo ma zaburzenia osobowości.
    • anjako Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 18:51
      Miałam podobne podejście do utraty dziewictwa co TY, tyle, że ja wychodziłam z
      założenia, że ja decyduję z kim chciałabym je stracić, i jakoś do głowy by mi
      nie przyszło, że sex z facetem, z którym spotkałam się kilka razy to jak to
      ujęłaś "nieszanowanie się". Raczej żaden facet nie pociągał mnie na tyle...

      Jeszcze spotkasz takiego faceta, który będzie Cię tak "kręcił" że nie pomyślisz
      nawet o "byciu łatwym, nieszanowaniu się" itepe
      Ale to musi działać w dwie strony, to "kręcenie", aby on później nie pomyślał,
      żeś Ty łatwa hehe
    • ciety.jezor Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 18:58
      umarlam ze smiechu
    • oliwkagold Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 19:27
      Jeżeli mu obciągałaś, a nie uprawialiście nawet seksu to coś nie
      teges, ale myślę, że skoro nie dałaś facetowi tego czego pewnie
      chciał to możesz uważać siebie za osobę wporządku w swoim mniemaniu.
      Według mnie życie jest za krótkie żeby się zastanawiać czy wypada
      czy niewypada. Nie mówię o puszczaniu się z pierwszym lepszym, ale
      seks - bądżmy szczerzy - pozwala dbać o higienę psychiczną. Według
      mnie jesteś wporządku, szanujesz się, bo cenisz siebie i swoje
      ciało. Ale pamiętaj że czasami warto poddać się emocjom
    • disa Re: szanuję się, ale... 13.10.09, 23:28
      a jaka różnica jest między sexem, macaniem, robieniem loda, minety ???????

      dla mnie żadna...
      penetracja lub jej brak nie jest wyznacznikiem szacunku

      robienie loda i sex stawiam na tej samej półeczce
    • k2i wiesz ja Cię szanuję 13.10.09, 23:52
      jeden z lepszyc wątków na tym forum. Bo w zabawie nie ma nic złego, obąbane dziewice też są do bani, a ty jestes najnormalniejsza kobieta pod słońcem jeśli oczywiście pradę piszesz...spoko kobieta jesteś
    • qw994 Re: szanuję się, ale... 14.10.09, 07:40
      Moim zdaniem to bardzo niedobrze, że utożsamiasz seks z "nieszanowaniem się",
      czyli jakimś brukaniem swojego ciała. Z taką postawą nigdy nie będziesz w tej
      sferze czuła się swobodnie.

      A już zupełnie nie rozumiem, jak jednocześnie możesz pisać o szanowaniu się, a
      zaraz potem o jakichś swoich kontaktach seksualnych (przynajmniej tak to
      zrozumiałam, chociaż piszesz w zawoalowany sposób) z przypadkowymi w sumie
      mężczyznami.

      Niewątpliwie masz jakiś problem z seksualnością. Tak myślę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka