Dodaj do ulubionych

Mąż w sanatorium

16.10.09, 14:43
Mój mąż wrócił od lekarza ze skierowaniem do sanatorium.
Zbaraniałam, nie wiem co mam o tym mysleć. Jesteśmy normalnym
małżeństwem, bez przegięcia w dobrą ani w złą stronę. Ale już
kilkanaście lat razem. No a tam wiadomo, wygłodniałe baby, alkohol,
przynajmniej tak wszyscy opowiadają. I co ja mam teraz zrobić? I nie
piszcie mi tam czy mam zaufanie do męża czy nie. Wiele miało i nic z
tego nie wyszło. Poza tym wierzę, że okazja czyni zlodzieja. A może
przesadzam?
Obserwuj wątek
    • green-chmurka Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 14:49
      Nie puszczaj go, pewnie wszystkie baby juz leza w lozkach i czekaja na twojego meza.
      • cherry.coke Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 14:50
        Jak jakis przystojny przyjezdza to w recepcji dzwon dzwoni.
        • nanai11 Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 14:53
          Nieładnie że jako kobieta piszesz o innych "wygłodniałe baby". Ciekawe czy
          pomyślą tak o tobie, kiedy pojedziesz do sanatorium. Zadziwia mnie też władczośc
          do drugiej osoby. Jak jest chory, potrzebuje jechać niech jedzie. Myślisz że w
          sanatoriach nic nie robia tylko sie bzykają?? Najwiecej seksu pozamałzeńskiego
          jest w biurach. Więc co?? Do pracy go nie puszczaj.
          • zgred.polarny Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 07:47
            nanai11 napisała:
            >...Myślisz że w sanatoriach nic nie robia tylko sie bzykają?? ...
            Tak, tylko to!!!! Baby nie przepuszczą żadnym spodniom:O
            Tak twierdzę w oparciu o własne doświadczenie, a w sanatorium
            bywałem wielokrotnie! :P
            • zgred.polarny Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 07:53
              PS
              Jest mądre porzekadło: to nie mydło, nie wymydli się.
        • vandikia Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 14:55
          aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

          piękne!!!!!!!!!!
    • alpepe Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 14:55
      dobra rada, weź sobie urlop, zrób wakacje z mężem. Możesz też się postarać o
      skierowanie do sanatorium, a jak nie dostaniesz, to jedź tam gdzie on i nawet
      wynajmij pokój w tym sanatorium, gdzie on będzie mieszkał, możecie nawet
      mieszkać razem, wszystko się da załatwić.
      • kobieta_na_pasach dobrze radzisz Alpepe 24.10.09, 17:07
        alpepe napisała:

        > dobra rada, weź sobie urlop, zrób wakacje z mężem. Możesz też się postarać o
        > skierowanie do sanatorium, a jak nie dostaniesz, to jedź tam gdzie on i nawet
        > wynajmij pokój w tym sanatorium, gdzie on będzie mieszkał, możecie nawet
        > mieszkać razem, wszystko się da załatwić.
    • sadosia75 Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 14:58
      No a tam wiadomo, wygłodniałe baby, alkohol,
      > przynajmniej tak wszyscy opowiadają.


      Padlam :D
      Moj Maz jedzie na 2 m-c na kurs szkoleniowy z pracy. jedyne
      zmartwienia jakie mam to czy dojedzie caly i zdrowy i czy wroci na
      swieta. jakims dziwnym trafem nie wpadlam na wyglodniale baby i
      alkohol :)
      moze zabronic mezowi i niech siedzi w domu? a po co ma sie
      doksztalcac?
      ty swojego tez nie puszczaj po co mu sanatorium? niech siedzi w
      domu i na rehabilitacje chodzi :D
    • grassant Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:01
      nie przesadzasz - dochodzi jeszcze hazard karciany i opowiaadanie
      świńskich kawałów. zobaczysz wróci inny chłop
      • nanai11 Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:03
        A jak "zrobi" dziecko młodej cycatej pielęgniarce??
        • grassant Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:18
          nanai11 napisała:

          > A jak "zrobi" dziecko młodej cycatej pielęgniarce??

          to politanczykowianeczka powinna je wykarmić.
    • politanczykowianeczka Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:02
      niestety, mąż jest przystojny. I bez sanatorium baby na niego lecą.
      Podejrzewam, że większość panów w sanatorium to 60+, ale mój jest
      40+.
      • alpepe Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:07
        moi rodzice co roku prawie lądują w sanatorium, mama mi opowiadała, jak ładna
        kobieta ok. 25 lat się brała za dobrze zakonserwowanego osiemdziesięciolatka,
        nie dziwią mnie więc twoje obawy.
      • mozambique Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:09
        śmichy chichy
        ale w zeszłym roku bytlam pierwszy raz w sanatorium

        i autentycznie szczęka mi opadała na widok tego co
        wyrabiało "sanatoryjne" towarzystwo,
        w sanatoriach kobiet jest jakies 70%, nieliczni panowei są łakomym
        kąskeim

        im starsze tym aktywniejsze
        i tym mniej pozorów zachowywało

        szkoelnei zawodowe to co innego - w koncu jedzie sie tam ze
        znajomymi z firmy wiec i ryzyko wyjawienia tajmenicy większe, w
        firmie niewiele rzeczy sie uchowa a mało kto umei dochowac tajemnicy

        sanatorium to inna para kaloszy





        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
      • sadosia75 Sama sobie jestes winna 16.10.09, 15:27
        trzeba bylo wydac sie za obrzydliwca, co drugi zab wystap i pryszcz
        na pryszczu pryszcza pogania. nie mialabys teraz takich problemow.
      • green-chmurka Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:44
        politanczykowianeczka napisała:

        > niestety, mąż jest przystojny. I bez sanatorium baby na niego lecą.
        > Podejrzewam, że większość panów w sanatorium to 60+, ale mój jest
        > 40+.
        To jak taki przystojny do chodz z nim do pracy, bo pewnie tam tez na niego leca
        wszystkie.
      • 0riana Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 16:19
        > niestety, mąż jest przystojny.

        To chyba jeden z najbardziej oryginalnych problemow przedstawionych na tym forum
      • six_a Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 18:28
        weź, a kto na inwalidę z sanatorium poleci?
        maksi kaz chyba
        ale to w ciechocinku było.
      • beblok Re: Mąż w sanatorium 23.10.09, 15:51

        politanczykowianeczka napisała:

        > niestety, mąż jest przystojny. I bez sanatorium baby na niego lecą.
        > Podejrzewam, że większość panów w sanatorium to 60+, ale mój jest
        > 40+.

        No to musisz byc nieszczesliwa z tego podowu, ze masz przystojnego meza. Oblej
        go wrzacym krochmalem po twarzy i bedziesz miala problem z glowy.
        Domyslam sie, ze gdybys Ty byla w sanatorium to dawalabys na lewo i prawo skoro
        masz takie zdanie o innych kobietach. Osadzasz innych po sobie.
        • politanczykowianeczka Re: Mąż w sanatorium 23.10.09, 22:10
          Pudło. Daję tylko na lewo.
          Byłam w sanatorium mając 32 lata. Skomplikowane złamanie.
          Rehabilitacja sanatoryjna. Byli ludzie 20 letni, 30 letni, 40 letni,
          50 letni, 60 letni itd.
          To, co tam zobaczyłam przeszło moje oczekiwania. Dziewczyny 20+
          (róznie: bez nogi, ze zmiażdżoną nogą, bez ręki, z chorym
          kręgosłupem - czego na oko nie widać) i róznymi innymi mniej lub
          bardziej widocznymi schorzeniami, od pierwszego dnia "zaginały
          parol" na tych "bez widocznych schorzeń" I nie miało znaczenia czy
          on ma lat 40 czy 50, ważne żeby miały przez 3 tygodnie adoratora. Ja
          poznałam towarzystwo świetnych babek, więc mnie takie jazdy nie
          kręciły. Ale co się naśmiałyśmy z tych całujących się na każdym
          kroku, i kombinujących jak wysłać na noc wspóllokatorkę kobitek, to
          tylko my wiemy. Mało tego, romanse nawiązywali też starzy i na oko
          nie atrakcyjni ludzie. Ostatnie disco dance pełne było erotyzmu
          (wszyscy się czule żegnali bo wracali do żon/mężów). Także rad tych,
          powątpiewających w erotyczne, sanatoryjne życie w ogóle o zdanie nie
          pytam.
          • beblok Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 03:05
            politanczykowianeczka napisała:

            > Pudło. Daję tylko na lewo.

            Napisze inaczej. Dlaczego nie masz zaufania do meza? W zyciu codziennym tez go
            tak przesladujesz? Jesli tak to bardzo mu wspolczuje.
            Ps. Jesli bedzie chcial Cie zdradzic to zrobi to wszedzie i Ty nie bedziesz
            miala na to zadnego wplywu.
    • looona Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:14
      Mój Dziadek uwielbiał jeździć do sanatorium. Wszyscy się cieszyli, że chłopina
      odpocznie, zregeneruje siły, będzie miał okazję skorzystać z dobrych dla zdrowia
      zabiegów itd. Po wielu latach okazało się, że te w/w przeze mnie rzeczy
      oczywiście miały miejsce, ale dziadek przede wszystkim jeździł balować. I w
      kuluarach sanatoryjnych był znany jako pierwszy łamacz damskich serc, a także
      pierwszorzędny tancerz.
      W końcu zostawił babcie dla innej pani. Do sanatorium jeździ nadal i z tego co
      wiem, nadal mimo wieku doskonale się bawi ;)

      To tak a propos sanatorium

      A jeśli chodzi o Twoją sytuację. Trochę pewnie bym się martwiła, ale z drugiej
      strony babę może poznać nawet za rogiem, idąc do sklepu ;)

    • mrs.solis Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:15
      Jak nie chcesz puscic go samego to jedz z mezem. Moi tesciowie
      jezdza razem. Tesc na skierowanie tesciowa placi za pobyt.
      • politanczykowianeczka Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:22
        dzięki za radę. trochę mi szkoda urlopu, w końcu to 3 tygodnie. wolę
        wakacje za granicą. Muszę się zastanowić.
        • nomya Re: Mąż w sanatorium 23.10.09, 16:08
          To weź sobie urlop w tym czasie kiedy mąż jedzie do sanatorium i wykup wakacje w
          Egipcie albo Tunezji... :D Każde z Was będzie zadowolone :D
    • zawsze.ktos Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:19
      Mój tatuś był;) nie bardzo chciało mu się wracać, dziś z moją mam są rozwiedzeni
      a on planuje ślub z panią(specjalnie z małej litery;)) którą poznał w sanatorium.
      • grassant Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:22
        zawsze.ktos napisała:

        > Mój tatuś był;) nie bardzo chciało mu się wracać, dziś z moją mam
        są rozwiedzeni a on planuje ślub z panią(specjalnie z małej
        litery;)) którą poznał w sanatorium.

        na kurwę trafił i tyle.
        • mozambique Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:52
          czemu na kur.. ę
          bo nie umiał trzymac fiuta w spodniach ?
      • mozambique Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:23
        a dlaczego miałabys pisać dużą literą o pani o której piszesz w 3
        os.l.poj ?
        • annajustyna Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 19:36
          Od kiedy to rzeczowniki odmieniaja sie przez osoby?
    • 25wanilia Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:24
      Moja mam była w sanatorium 2 lub 3 razy, to bardzo poczciwa i prawa kobietka
      więc może była bardziej wyczulona na takie sprawy, ale czasem po powrocie
      mówiła, że niektórzy panowie i panie tam "poczuli/ły, że nie ma partnera w
      pobliżu" i zachowywali/ły się bardziej frywolnie.
      Wieczorki zapoznawcze, tańce, pogaduszki, jakieś przytulanie... No ale
      oczywiście nie wszyscy się tak zachowują!
      Może nie martw się na zapas, mąż przecież nie musi iść w tango z pierwszą lepszą
      panią z sanatorium - zresztą Ty znasz go najlepiej, wiesz co leży w jego naturze
      a co nie. Pamiętaj, że to wyjazd w celach leczniczych.
      • 25wanilia Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:38
        Aha, a dobrą metodą na to by nie siedzieć i nie myśleć czy czasem Twój mąż nie
        robi w sanatorium czegoś niestosownego jest zajęcie się samą sobą. W tym czasie
        spotkaj się z koleżankami, zaproś je na kolację, w jeden weekend jedź do męża w
        odwiedziny (jeżeli to miejscowość typowo uzdrowiskowa to może pozwoliłabyś sobie
        tam na weekend w spa?), pójdź na basen... Po prostu bądź aktywna - nie będziesz
        miała czasu na na myślenie i "gdybanie", sama będziesz się dobrze bawić i nie
        będziesz siedzieć rozgoryczona że on jest tam, wypoczywa, a Ty sama siedzisz w
        domu. Wykorzystaj ten czas dla siebie!
    • vandikia Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:31
      tak czytam i czytam i oczom nie wierzę w sumie :)
      to i na ulicy się moze jakas rzucic na Twojego superprzystojnego
      męża.. jechac na 3 tygodnie go pilnowac, to bym chyba wolala juz
      kogos wynajac w to miejsce do pilnowania, on bedzie mial zabiegi, a
      Ty bedziesz siedziec i sie nudzic

      no nie wiem, jak tak bardzo nie ufasz i wyobrazasz sobie, ze pojdzie
      w tango z jakąś 65+ to chyba jest cos nie tak ogolnie z Tobą albo z
      nim.. bo chyba nie rzuci się na jedyną 30latkę? W sanatoriach jest
      naprawdę mało młodych osób i trzeba byc zdeterminowanym, żeby akurat
      z 3 czy 4 wybrac sobie kochankę

      kilkanascie lat razem i krok w krok za sobą chodzicie? chyba nie?
      wyluzuj i dojezdzaj na weekend np. jesli musisz.
    • green-chmurka Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:47
      Ja bym chetnie tego twojego przystojnego meza popilnowala w sanatorium zeby sie
      nie ku...l.
    • butterflymk Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:52
      biegnij do lekarza, może on Tobie tez przypisze sanatorium,
      a jak nie to męzulkowi przystojniakowi przed wyjazdem troszke buźke
      pokiereszowac :D
      Sorry za jajka, ale co Ty robisz z tego męża jakiegos blondynkę?
      Co on nie ma swojego rozumu?
    • murzynier Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 15:53
      politanczykowianeczka napisała:

      > No a tam wiadomo, wygłodniałe baby, alkohol,
      > przynajmniej tak wszyscy opowiadają. I co ja mam teraz zrobić?

      przestać traktować męża jak przedmiot, gdybym miał taką żonę, to z sanatorium
      bym nie wrócił
    • mrsnice Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 16:08
      mojej, jednej znajomej mąż jak pojechał do sanatorium, to już go 2
      lata nie ma.
      • butterflymk Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 16:15
        pytanie brzmi dlaczego wgóle go tam wysyłają...
        a tu taka zoneczka która traktuje go jak niedoroba
        to nie dziwne że musi sie dotlenić...
        a kontakt z innymi kobietami mu dobrze zrobi :D
    • gobi05 Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 16:19
      Przed wyjazdem zmuś go do intensywnego seksu,
      najlepiej kilkanaście razy (z niezbędnymi przerwami
      oczywiście). Jak będzie wymęczony, to może
      uda mu się zachować wierność. I odwiedź go w weekend,
      tylko nie zapomnij o gumkach. Jeśli to niedaleko,
      to może wpadnij też w połowie tygodnia.

      Co do alkoholu, to kup mu coś mocnego,
      żeby nic nie mógł jak już się napije.

      Mam tylko nadzieję, że to sanatorium,
      to z powodu reumatyzmu a nie krążenia...
    • bombalska Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 16:58
      Nie pilnuj go. Dorosly jest i sam odpowiada za swoje decyzje. Chociaz widze, ze
      Twoje obawy maja podloze w podkopanym zaufaniu. Znaczy, pewnie kiedys
      przylapalas go na flircie. Jezeli zrobi cos wbrew Tobie, to po przyjezdzie
      bedzie pilnowal swojej komorki. Aha, i nie zapomnij zaopatrzyc go w aparat
      fotograficzny i meskie okulary przeciwsloneczne. Potem po powrocie przypatrz sie
      odbiciu w okularach, kto robil mu foty ;)
    • pliwa Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 17:16
      tzw. krzakoterapia
      • zawszezabulinka Re: Mąż w sanatorium 16.10.09, 19:04
        mezczyzni najpierw cos zmajstruja a potem dopiero mysla ;/
        • jane-bond007 Re: Mąż w sanatorium 23.10.09, 16:25
          czyli jestes facetem
          • efi-efi Re: Mąż w sanatorium 23.10.09, 16:43
            A ja uważam, że Twój mąż kazał lekarzowi wypisać to skierowanie specjalnie. Jest
            w debilnym wieku i ma ochotę poszaleć.

            Jak on zareagowal na to skierowanie?
            Cieszy się?
            Zaproponował Ci żebyś też sobie załatwiła bo fajnie będzie jak pojedziecie razem?
            • politanczykowianeczka Re: Mąż w sanatorium 23.10.09, 22:32
              Ma chory kręgosłup i bóle z tym związane. Więc sanatorium z
              codziennymi zabiegami jest jak najbardziej wskazane.
              Zaproponował mi wspólny pobyt. Ale ja pracuję na etacie, mam swój
              zespól, który nie może beze mnie pracować 3 tygodnie (tak uważa mój
              szef). A mąż ma swoją firmę, więc może sobie pozwolić na 3
              tygodniowy urlop (oczywiście z centrum zarządzania przy sobie -
              laptop, komórka itp). Więc on może się urlopować 3 tygodnie, ja nie.
              Poza tym nie chcę wyjść na jędzę, która jeździ za mężem i go
              pilnuje. Ale z drugiej strony..... Życie mnie nauczyło i forum też,
              że różne, dziwne rzeczy w życiu się zdarzają. I co? On piękny 40
              letni, łakomy kąsek, a ja? 40 -letnia? I co z tego, że mówią, że
              atrakcyjna. Ale to już nie te lata, żeby w razie czego poradzić
              sobie z samotnością.
              • kobieta_na_pasach Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 17:12
                wiesz co. niech twoj maz wezmie 3 tygodnie urlopu i zafunduje sobie
                rehabilitacje na miejscu. to, co wyda na zabiegi,zaoszczedzi na noclegach i
                wyzywieniu. serio, nie puszczalabym go.
                • kobieta_na_pasach tu jest wiekszosc mlodych ludzi 24.10.09, 17:14
                  bez doswiadczenia i zdrowego rozsadku.zeby romans sie rozwnial potrzeba czasu i
                  miejsca. sanatorium to wlasnie takie miejsce, gdzie sa swietne warunki na
                  poznanie kogos. gadanie o poznaniu na ulicy jest bzdura. gdyby tak bylo to
                  panienki nie pisalyby watkow, dlaczego sa takie samotne.
                  • vandikia Re: tu jest wiekszosc mlodych ludzi 24.10.09, 17:41
                    w 3 tygodnie ma się romasn rozwinąć? prosze Cię
                    ktoś musi być naprawdę napalony i nastawiony na romans, żeby
                    przez 3 tygodnie rozejrzeć się, zapolować, zapiąć i być zadowolonym
    • kobieta_na_pasach Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 17:06
      a musi jechac? no. moj tesc jezdzil, po powrocie tesciowa nie nie mogla opedzic
      sie od telefow, jedna to nawet tescia w domu odwiedzila.no, ale tesciowa byla
      dumna,ze maz ma takie powodzenia (ona starsza od niego, nieciekawa,ale bardzo
      opiekuncza). jak sie wyszumial to byl lepszy dla niej. he he.
      • angazetka Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 19:46
        Pewnie, niech nie jedzie. Po co mu zdrowy kręgosłup na drugą połowę
        życia.
    • malwan Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 19:54
      z powiedzeniem, że okazja czyni złodzieja to ja się nie zgadzam w ogóle.
      Rozumiem, że tylko na wyjazdach do sanatorium dochodzi do zdrad...Pomyśl trochę!
      Będzie chciał to zrobi to gdziekolwiek.
      • politanczykowianeczka Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 20:32
        dziękuję dziewczyny za rady. A propos jednej wypowiedzi... on ma
        sanatorium za darmo ( w ramach ubezpieczenia). Ja bym musiała
        płacić. Ale to pomijam, stać mnie.
        Tylko czy ja muszę tracić 3 tygodnie urlopu na pilnowanie męża? Ok,
        kochamy się, miło nam wspólnie spędzac czas. Ale jak będzie beze
        mnie 3 tygodnie, z panienkami (pisałam, że z tymi schorzeniami są
        laski od 20+ DO 60+, cały przekrój). To czy ja mam pewność, że nic
        nie będzie? No nie mówcie mi, że któraś z was by tę pewność miała.
        My już razem jesteśmy 15 lat. To też faceta czyni głodnym nowych
        wyzwań. I wiem, jacy mężczyźni są, czytam forum i widzę ekstrema w
        życiu. no po prostu się boję. Tak po prostu. Po kobiecemu.
        • angazetka Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 20:47
          > Tylko czy ja muszę tracić 3 tygodnie urlopu na pilnowanie męża?

          Nie musisz. Ewidentnie chcesz. A jak on zechce cie zdradzić, zrobi to i w waszym mieście.

          > I wiem, jacy mężczyźni są

          A wiesz, jaki jest twój mąż?
          • politanczykowianeczka Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 20:58
            próbuję to powiedziec od iluś postów. Tu mnie nie zdradzi, bo mamy
            mnóstwo zajęć. Kino, teatr, koncert, nawet wspólne siedzenie razem
            przed tv. Ale tam, w jakiejś dziurze, gdzie nie ma żadnych rozrywek
            tylko wieczorki rozpoznawczo zapoznawcze. Chcę powiedzieć, że mój
            mąż nie jest jakiś bawi damek, nigdy nie miałam co do jego wierności
            wątpliwości. Ale pierwszy raz, po 15 latach zdarza się okazja bycia
            z innymi urlopiczami przez 3 tygodnie. Bez żony. I ponieważ sama
            byłam w sanatorium, jak już pisałam, i widziałam jak kobiety czyhają
            na poderwanie kogoś, to po prostu nie mam do niego zaufania.
            Niestety.
            • angazetka Re: Mąż w sanatorium 24.10.09, 21:30
              > Tu mnie nie zdradzi, bo mamy mnóstwo zajęć

              Przepraszam, ale rozbawiłaś mnie do łez.

              > I ponieważ sama byłam w sanatorium,

              I były to trzy tygodnie intensywnego zdradzania męża?

              > widziałam jak kobiety czyhają
              > na poderwanie kogoś, to po prostu nie mam do niego zaufania.

              Logika zabójcza. Kobiety czyhają, więc jemu nie ufasz. Genialne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka