olka.f.asolka
10.12.09, 10:52
Sytuacja:
Jest para, wychodzą na miasto i spędzają oddzielnie wieczór. Ona z kolegą, on z kolegami. W międzyczasie piszą do siebie smsy, chłopak wie, gdzie jest jego dziewczyna, dziewczynę to średnio obchodzi, więc nie pyta. Koło północy stwierdzają, że zbierają się do domu, chłopak podjeżdża taksówką i...co się dzieje? Otwiera drzwi, drze się na dziewczynę, bo ta wyszła z knajpy z kwiatkami, które dostała od Angoli siedzących przy stoliku obok. Wyrywa kwiaty, wyrzuca na ulicę, pakuje dziewczynę do taksówki, w środku drze się na nią, zabiera telefon i sprawdza, z kim dziewczyna rozmawiała. Następnie idą do domu, dziewczyna chce powiesic płaszcz, on jej go wyrywa, rzuca o ziemię. Dziewczyna w szoku, idzie do kuchni coś przegryzc, odpisuje kumplowi na smsa, w tym momencie podbiega facet, chce wyrwac telefon, ona nie daje więc...wykręca jej ręce do tyłu, prawie rzuca o ścianę, wyrywa telefon, dzwoni do kumpla z pretensjami, dziewczynę łapie za twarz, ściska z całej siły i drze się: zamknij mordę. Następnie spokojnie zasypia, do pracy idzie o 10 - wielce obrażony. Bo jak dziewczyna śmiała przyjąc kwiatki od obcych mężczyzn...
Pytanie. Przykładów patologicznej zazdrości jest wiele. O wyłączony telefon, o uśmiechnięcie się do kogoś, o spojrzenie na innego mężczyznę. O westchnięcie do aktora, o zbyt długie przyglądanie się zdjęciom, o rozmowę z jakimkolwiek mężczyzną oprócz "dozwolonych" kolegów.
Czy życ, a jeśli tak, to jak, z kimś, kto przy każdej sprzeczce łapie za przedramiona (następnego dnia w kilku siniakach), za nogi, przestawia z miejsca na miejsce, jak nie chce się z nim rozmawiac i zwiewa się na górę, to potrafi przyniesc taką osobę przerzuconą przez ramię...Kto już drugi raz złapał w ten sposób za twarz i drugi raz zwrócił się z takimi słowami do kobiety.