Dodaj do ulubionych

czy to normalne...?

13.01.10, 08:55
Jestem w takim nastroju, że chyba musze sie wygadać. Jesteśmy ze sobą od ponad
dwóch lat. Wszystko było ok, pół roku temu chciał żebyśmy sie zaręczyli,
stwierdziłam jednak, że powinniśmy jeszcze trochę poczekać. Otstanio coś się
zaczęło psuć (zaczęło się od jego depresji, którą nota bene zawsze w zimie
przechodzi).Wczoraj jednak dowiedziałam się m. in., że on czuje się
ograniczony, musi w końcu obronic doktorat, przygotować się do egzaminów
aplikacyjnych (jest na dwóch aplikacjach) i ma sporo na głowie ( 2 prace), a
przez to, że bił się z myślami na temat naszego związku nie byl w stanie przez
ostatni czas przygotować sie do obrony. Szczerze mówiąc jestem trochę
zdziwiona, bo cały czas go dopingowałam, fakt, że czasami mówiłam, żeby trochę
zwolnił, bo to źle sie skończy chociażby dla niego. Nie można w końcu miec
ciągle tylko jednego -dwóch dni wolnych w miesiącu, bo to nienormalne. On
teraz podobno czuje się przytłoczony, ale doszedł do wniosku, że na chwilę
obecną nie widzi szans dla tego związku. Nie jestem osobą nachalną, ani
małolatą (mam więcej niż 25 lat), prawie w ogóle sie nie kłóciliśmy, mamy
podobne zainteresowania, ale tak sie zastanawiam, czy problem nie lezy zcasami
po jego stronie i czy on być może nie próbuje mnie obwiniac o swoje
niepowodzenia typu odkladaną ciągle obronę)? W każdym bądź razie na razie mamy
dać sobie spokój z pogłębianiem związku i zobaczyc co dalej wyniknie.
Obserwuj wątek
    • lolcia-olcia Re: czy to normalne...? 13.01.10, 08:59
      proponuję zamianę ról...on zacznie przesiadyć na forum, a Ty rób to
      co on dotychczas...zobaczymy ile wytrzymasz...
      Propnuję bardzo innowacyjne rozwiązanie - rozmowę
      • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:12
        nie doczytałaś ja go do niczego nie zmuszam, to jest jego wybór...ja mam też
        sporo zajęć, więc na nadmiar czasu nie narzeka..
        • lolcia-olcia Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:14
          nie doczytałaś...porozmawiaj z nim o tym!
    • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:11
      Oczywiście nie jestem w głowie twojego faceta i mam za mało informacji aby
      stwierdzić na pewno jak jest, ale sytuacji wygląda dość jasno.

      Mężczyzna chciał sobie ułożyć życie, stwierdził że Ty jesteś osobą z którą chce
      spędzić resztę swoich dni, więc proponuje zaręczyny. A Ty zamiast się ucieszyć
      zapewne zaczynasz bzdurne teksty w stylu "jeszcze nie jestem gotowa, bla, bla,
      bla...".

      Więc facet teraz się zamartwia, czy ty rzeczywiście go kochasz i chcesz z nim
      spędzić resztę życia, bo gdybyś chciała to zgodziłabyś się na zaręczyny
      (zaręczyny nie oznaczają przecież natychmiastowego ślubu). Mężczyźni nie lubią
      robić wielu rzeczy na raz, zwłaszcza ciężko pracować intelektualnie i
      jednocześnie zamartwiać się czy jej aby na pewno na mnie zależy?

      Przez swoje wątpliwości wszystko niszczysz. Jak jest ci z nim źle to daj mu kopa
      w dupę i poszukaj sobie innego faceta. Jeśli jest ci z nim dobrze to zgódź się
      na zaręczyny. Po cholerę tak kombinować?
      • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:14
        no tak powiedziałam mu, że nie jestem gotowa :(, a teraz to nici, żadnych
        zaręczyn nie będzie, mamy zostać na razie przyjaciółmi i moze zacząć, a może nie
        zaczynać wszystkiego od początku
    • megi1973 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:17
      facet z depresją??? odpuść sobie ten związek
      • majeczka_27 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:20
        A co, depresja jest zarezerwowana dla kobiet, czy jak?

        Do autorki wątku: jeśli zależy Ci na tym związku i nie chcesz robić sobie
        żadnych przerw, to porozmawiaj z nim o tym. Albo jeszcze lepiej: Ty mu się
        oświadcz:)
    • twojabogini Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:32
      Odpuść sobie gościa. Nie wiem co trzeba mieć z psychiką, aby robić
      dwie aplikacje i doktorat równocześnie, ciagnąc do tego 2 prace.
      Tata wojskowy?
      Pan ma ewidentnie plan na życie, którego częścia miałaś być ty -
      jako narzeczona i po wszystkich egzaminach żona. Zepsułaś
      mu "wszystko" - to teraz będzie niemiły, bo to twoja wina, on miał
      wszystko idealnie zaplanowane.
      Twój chłopak ma ogromne ambicje, ale nawet dwie aplikacje i doktorat
      nie gwarantują mu sukcesu, na który ewidentnie się nastawia. Nie daj
      Boże być żoną takiego człowieka, jeśli mu się nie powiedzie. Tym
      bardziej wtedy, gdy odniesie sukces.
      • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:40
        twojabogini napisała:

        > Pan ma ewidentnie plan na życie, którego częścia miałaś być ty -
        > jako narzeczona i po wszystkich egzaminach żona.

        To rzeczywiście zły plan, lepiej znaleźć sobie faceta bez planów i bez ambicji.
        Gadasz jak potłuczona.
        • lolcia-olcia Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:49
          Mietka spod sklepu wiecznie z alpagą w reku;p
          • twojabogini Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:13
            lolcia-olcia napisała:

            > Mietka spod sklepu wiecznie z alpagą w reku;p

            Wolałabym Mietka, o ile by się mył i miał wszystkie zęby bez
            próchnicy, niż kolesia, któremu nie staje ze stresu, z przerostem
            ambicji, winiacego cały swiat za to, ze nadal go nie docenil i nie
            nagrodził kasą.
            Uwierzcie mi, ze człowiek ciagnący dwie aplikacje i doktorat nie ma
            pojęcia co chce robić, oprócz tego, że zarobić dużo kasy. Żadnej
            pasji zawodowej, pomysłu na samorealizację, tylko presja na forsę.
            • lolcia-olcia Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:22
              Ja napisałam o mietku pijaku, a ten a higienistą nie jest, celowo
              nie napisałam o "normalnym" facecie
              • twojabogini Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:32
                Jak rozumiem człowiek, który ciągnie dwie aplikacje, doktorat i dwie
                roboty miesci się w normie?
                • lolcia-olcia Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:39
                  Zawiewa przerostem ambicji, jak ktoś lubi na siłę sam się
                  umartwiać... To niestandardowy przykład przeambitnego
                  pracoholika..40 lat i zostanie z niego wrak człowieka.
        • jack20 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:58
          rozne sa plany dobre, zle czy nie do zaakceptowania, czego jednak
          twoj mozdzek nie rozroznia
          • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:16
            móżdżka to ty sobie w swojej łepetynie lepiej poszukaj
            • jack20 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:21
              ty sie opanuj. najpierw pierd... cos jak lysy o beton a potem z
              krytyka sobie nie umiesz poradzic. ty naprawde chory.
          • twojabogini Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:21
            jack20 napisał:

            > rozne sa plany dobre, zle czy nie do zaakceptowania, czego jednak
            > twoj mozdzek nie rozroznia

            Sa też plany uwzględniające innych ludzi lub traktujĄce ich
            przedmiotowo.
            Plan faceta o tym, że po studiach bachnie 2 aplikacje i doktoracik,
            wyrwie dobrą i reprezentacyjną babkę, z która pod koniec nauki się
            ozeni, potem skosi kupe kasy i załozy rodzinę jak z reklamy - nie
            jest zly dla wszystkich kobiet. Sa lale, które sa wniebowzięte
            potencjalnym prestiżem. Mało tego - takim kolesiom czasem się udaje.
            Ale dla kobiety, która czuje, a wielka kasa nie jest szczytem jej
            marzeń - porażka.
        • twojabogini Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:08
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > To rzeczywiście zły plan, lepiej znaleźć sobie faceta bez planów i
          bez ambicji. Gadasz jak potłuczona.

          Przerost ambicji to choroba. Jeśli mężczyzna jest z kobietą dwa lata
          i nie potrafi wyczuć momentu własciwego na zaręczyny z jej punktu
          widzenia - to oznacza, że traktuje kobietę dość instrumentalnie.
          Nadszedł własciwy czas według Jego planów.
          Co do gości ciagnących doktoraty, prace i aplikacje równocześnie -
          mam paru takich kolegów ze studiów. Tylko jeden odniósł "sukces" -
          polegający na ustalonej pozycji zawodowej i koszeniu kasy, za to
          jest alkoholikiem. Wspaniały bardzo zdolny człowiek, ale przesadził.
          Nie wyrobił takiej wieloletniej presji.
          Reszta to palanty, którzy włożyli masę pracy w sukces, który nie
          nadszedł i winni są oczywiscie wszyscy dookoła. Żona jednego np.
          zaszła "za wcześnie" w ciążę i nie chciała usunąć. No comment...
          Panowie, którzy w taki bezsensowny sposób wciagają się w szczurze
          zawody, to zazwyczaj ludzie którzy coś komuś za wszelką cenę
          udowadniają. Ojcu, który porzucił, albo nigdy nie docenił,
          palantowi, których ich kiedyś zgwałcił, świetnej pannie, która ich
          kiedyś porzuciła...
          Szczury z mojego roku to w tej chwili małe kółka koropracji marzące
          o wielkich zarobkach, a póki co zawalone po uszy kredytami. Ci co
          wrzucili na luz i znaleźli swoje pole działania, to co lubią - mają
          się znacznie lepiej, rownież finansowo.
          • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:19
            hmm nie czułam sie traktowana instrumentalnie, przeciwnie, dbał o mnie i zawsze
            na niego mogłam liczyc, czesto rozmawialiśmy o założeniu rodziny, ale ja
            twierdziłam, że mam jeszcze czas (między nami jest prawie 5 lat różnicy), teraz
            on twierdzi, że nie chce tak ślepo w coś brnąć, bo nie chce, żebyśmy np po 3
            latach małżeństwa powiedzieli sobie żegnaj.
            • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:25
              za kasą też chyba nie leci, bo nie wiem nawet ile w której pracy dokładnie
              zarabia, twierdzi, że najważniejsze, że mu na wszystko starcza...impotentem też
              nie jest, natomiast mam wrażenie, że jest strasznie zachłanny na wiedze, kupuje
              multum ksiażek i bez przerwy cos czyta...
              • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:26
                znaczy on nie wie...
              • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:29
                natalii24 napisała:

                > natomiast mam wrażenie, że jest strasznie zachłanny na wiedze, kupuje
                > multum ksiażek i bez przerwy cos czyta...

                fakt, czytanie jest mało seksi, a facet mądrzejszy od kobiety to już naprawdę
                rzecz, którą mało która kobieta jest w stanie znieść
                • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 11:02
                  to nie chodzi o zwykłe czytanie, on mi tłumaczy,że tego jeszcze nie wie, to
                  chcialby poznać i tamto, ale ile wkońcu można, w zyciu musi być czas chyna
                  wszystko, prawda?
                • zmienna_elfka Re: czy to normalne...? 13.01.10, 11:16
                  Patrz, a ja myślałam, że najseksowniejszy u mężczyzny jest właśnie
                  umysł :P
                  • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 12:44
                    zmienna_elfka napisała:

                    > Patrz, a ja myślałam, że najseksowniejszy u mężczyzny jest właśnie
                    > umysł :P

                    Jasne, może jeszcze napiszesz, że ważne jest wnętrze człowieka i dobre serce :D
            • twojabogini Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:31
              natalii24 napisała:

              > hmm nie czułam sie traktowana instrumentalnie, przeciwnie, dbał o
              mnie i zawsze na niego mogłam liczyc,

              Instrumentalne traktowanie na codzień, a instrumentalne traktowanie
              jeśli chodzi o generalny plan - to dwie różne rzeczy.
              Nie znam twojego mężczyzny, po prostu twój opis pachnie mi paroma
              kolegami ze studiów - co nie znaczy, że tak jest w realu.
              Koleżanka była traktowana jak księżniczka, póki w nieodpowiednim
              momencie nie urodziła dziecka - "wszystko psując". A miało byc tak
              pięknie.

              > teraz on twierdzi, że nie chce tak ślepo w coś brnąć, bo nie chce,
              >żebyśmy np po 3 latach małżeństwa powiedzieli sobie żegnaj.

              Po prostu spytaj go o plany na dalsze zycie. Jesli sa bardzo sztywno
              wytyczone - ślub wtedy i wtedy, dom wtedy i wtedy, dzieci wtedy i
              wtedy - będzie cięzko zyc z takim człowiekiem. Jeśli chce załozyć
              rodzinę na etapie przejściowym między nauką a karierą to warto
              zapytać czy nie aby dlatego, ze chce miec to z głowy zanim zajmie
              się pracą. Jest duża szansa, że w takiej sytuacji rodzinę dla
              kariery "porzuci".
              W sensie, ze rodzina to będzie gadżet, który już zdobędzie, dla
              ozdoby chetnie machnie jeszcze parke dzieci - najlepiej dziewczynka
              i chłopiec. Dziewczynka będzie chodzic na balet, a chłopiec osiągac
              sukcesy sportowe. Jeśli rodzina jest zaplanowana tak szczegółowo -
              uciekaj. Jeśli nie - to po prostu ambitny młody człowiek, który chce
              dużo osiągnąć.
      • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 09:57
        szczerze mówiąć sama sie zastanawiałam nad tym, czy to właśnie tak nie było, czy
        czasami nie "zepsułam wszystkiego" w jego poukładanym świecie. Poznaliśmy sie
        jak nie miał jeszcze tylu spraw na głowie, ale ambicje zawsze miał, wiedziałam o
        nich, nie sadziłam jednak, że to pójdzie w tą stronę.
    • pretensjaa Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:02
      Przestało mu zależeć (może interesuje się kimś nowym?), ale Ci tego nie powie,
      więc musi znaleźć jakiś pretekst. Proste jak budowa cepa.
      • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:08
        hmm...akuta w to niezbyt wierzę, nie było cichych telefonów, potajemnych smsów,
        znam wszystkie hasła do jego skrzynek mailowych, zupełnie nic
        podejrzanego...znam ludzie, w których gronie się obraca
        • pretensjaa Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:13
          > hmm...akuta w to niezbyt wierzę, nie było cichych telefonów, potajemnych smsów,
          > znam wszystkie hasła do jego skrzynek mailowych, zupełnie nic
          > podejrzanego...znam ludzie, w których gronie się obraca


          Zdziwiłabyś się...

          Ale ok, zakładamy, że nikogo nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że przestało
          mu na Tobie zależeć.

          No bo gejem przecież nie jest?
    • martishia7 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:07
      Muszę przyznać, że najbardziej mnie zastanawia, na gwizdek panu dwie aplikacje?
      To on nie wie co chce w życiu robić, czy jak?
      A teraz podpiszę się pod tym co napisała Bogini. Masz do czynienia z facetem
      nadambitnym. I jasne, ktoś powie, że lepsze to niż "żul Mietek z pod alpaką w
      ręku". Niby tak, oczywiście, z takim lepiej się pokazać :-) CO nie zmienia
      faktu, że to tak samo ekstremum. Miałam do czynienia z tego typu człowiekiem i
      powiem jedno - nie polecam.
      • martishia7 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:10
        *alpagą <lol>.
        Wyobraziłam sobie faceta z lamą :-)
    • jack20 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:08
      biegnie to w kierunku, ze niedlugo stwierdzi jak bardzo cie kocha i
      szanuje ale nie jest wystarczajaco dla ciebie dobry i zaslugujesz na
      cos lepszego
      • lolcia-olcia Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:15
        Taaa bo tak będzie dla Ciebie lepiej,
    • sweet_pink Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:12
      Ja uważam, że to całkowicie normalne, że facet który dostaje kosza oświadczając
      sie po 1,5 roku związku poczuł się rozbity i bił się z myślami. Wycofanie się z
      relacji to dla mnie też naturalna konsekwencja.

      W sumie ja to się dziwię, że po daniu mu kosza w ogóle zobaczyłaś go jeszcze na
      oczy, ale to już chyba taka tendencja współczesna że na dumę i honor to mało kto
      sie ogląda.
      • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 10:18
        sweet_pink napisała:

        > Ja uważam, że to całkowicie normalne, że facet który dostaje kosza oświadczając
        > sie po 1,5 roku związku poczuł się rozbity i bił się z myślami. Wycofanie się z
        > relacji to dla mnie też naturalna konsekwencja.

        jak dobrze, że są również logicznie myślące kobiety
        • sweet_pink Re: czy to normalne...? 13.01.10, 11:59
          Dziękuję za pozytywne słowo, bo czytając ten topik poczułam się jak wybryk natury.
    • tarantinka Re: czy to normalne...? 13.01.10, 11:04
      wyobraź sobie jak mógłby brzmiac jego post. na 100% byłoby tam, że
      kocham bardzo swoją dziewczynę, jesteśmy razem i się układa bla bla
      bla. Niestety mam dużo na głowie - te fakultety, praca itp, czasami
      mnie to przerasta bla bla bla. Marzy mi się spokojny dom, gdzie
      czeka na mnie ukochana itp, teraz przez to moje zabieganie się
      rzadko widzimy. Oświadczyłem sie ale dostałem kosza, czy ona mysli o
      mnie poważnie jak o mezu ?.
      Założę się że na taki tekst 99% czytelniczek doradzi - zdystansuj
      się, daj sobie czas, szkoda zycia na niezdecydowaną kobietę, pewnie
      kręci coś na boku a ty jesteś z braku laku. Jedyna metoda to żeby
      się wystraszyła, że odejdziesz :D.
      • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 11:09
        hehe, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)
    • deczko Re: czy to normalne...? 13.01.10, 11:19
      Bardzo prawdopodone, ze koles mial na Ciebie plan, a Ty mu go zepsulas. Facet
      stwierdzil, ze moze juz nie jestes taka fajna plastelinka. Czyli jak Ciebie
      ulepi, tak mu bedzie dobrze.

      Faceci, ktorzy realizuja swoje plany typu doktorat, jakis nowy pomysl na biznes
      sa irytujacy. Zwlaszcza jak im sie terminy przeciagaja. Oni na pierwszym miejscu
      stawiaja siebie, a nie zwiazek. Znam takich typow, ale znam i ich partnerki. Sa
      to zazwyczaj kobiety, ktore maja takze multum spraw na glowie, zajete swoim
      zyciem, jak partner ma ochote to sie spotkaja, sa po 30. ale ani slowa o
      zareczynach, mieszkaniu ze soba, bo partner nie ma doktoratu, a to teraz
      priorytet. Czesto takie zwiazki sie rozpadaja i jak wreszcie koles upora sie z
      jednym celem, znajduje sobie kolejna naiwna.
      • jan_hus_na_stosie Re: czy to normalne...? 13.01.10, 11:45
        deczko napisał:

        > Faceci, ktorzy realizuja swoje plany typu doktorat, jakis nowy pomysl na biznes
        > sa irytujacy.

        Oczywiście, trudniej nimi manipulować, mają własne marzenia, ambicje, nie
        traktują kobiet jako czaso-zapchaj dziura, nie ratują związków na siłę gdy
        widzą, że druga strona niewiele z siebie daje :]

        > Zwlaszcza jak im sie terminy przeciagaja.

        masz rację, strasznie nie lubię jak mi się terminy przeciągają

        > Oni na pierwszym miejsc
        > u
        > stawiaja siebie, a nie zwiazek.

        A to zupełnie tak samo jak większość współczesnych kobiet ;]
        • deczko Re: czy to normalne...? 13.01.10, 12:28
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > deczko napisał:
          >
          > > Faceci, ktorzy realizuja swoje plany typu doktorat, jakis nowy pomysl na
          > biznes
          > > sa irytujacy.
          >
          > Oczywiście, trudniej nimi manipulować, mają własne marzenia, ambicje, nie
          > traktują kobiet jako czaso-zapchaj dziura, nie ratują związków na siłę gdy
          > widzą, że druga strona niewiele z siebie daje :]


          Mnie nie chodzi o manipulacje (tego typu mezczyzn, zawsze sie wystrzegalam).
          Razi mnie w takich facetach ich zmanierowanie, przemadrzalosc, zapatrzenie w
          siebie, czesto brak oglady.

          >
          > > Oni na pierwszym miejsc
          > > u
          > > stawiaja siebie, a nie zwiazek.
          >
          > A to zupełnie tak samo jak większość współczesnych kobiet ;]
          >


          A potem tyle placzu, ze ma 39 lat i jest samotna, ale nie z wyboru, o nie, ona
          szuka tego ksiecia juz 20 lat. Faceci zazwyczaj nie placza, tylko polegaja na
          swoich matkach. :)

    • grassant Re: czy to normalne...? 13.01.10, 12:54
      Nie jestem osobą nachalną, ani małolatą (mam więcej niż 25 lat),

      w kwestii formalnej: 25o letnia małolata??


      bo cały czas go dopingowałam, fakt, że czasami mówiłam, żeby
      trochę...

      Nie jestem osobą nachalną (???) właśnie widzę tu sprzeczność. Chyba
      jest zmęczony Tobą. Daj mu głębiej. Odetchnąć. :)
    • natalii24 Re: czy to normalne...? 13.01.10, 12:56
      Chyba na razie dam sobie spokój, nie bedę z nim przeprowadzała żadnych rozmów,
      bo to nic nie da, sam musi dojść do tego, co jest dla niego ważne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka