Dodaj do ulubionych

Syndrom kochanki

    • fo.xy Re: Syndrom kochanki 31.01.10, 09:37
      to, o czym piszesz to jedna strona.
      Nie musi byc wcale tak, ze jest to jedyne na co ja stac. Wydaje mi
      sie, ze zmierzylas tutaj wszystkie "kochanki" jedna miarka. Zdarzaja
      sie przeciez tez takie, ktore po prostu nie maja ochoty (nie sa
      gotowe) na zwiazek w pelnym tego slowa znaczeniu i odpowiada im
      sytuacja, kiedy maja kogos, ale nie musza sie obawiac calej
      odpowiedzialnosci, ktora pojawia sie w zwiazku.

      Osobiscie nie chcialabym sie zwiazac z zonatym mezczyzna, ale zycie
      pisze rozne scenariusze, wiec staram sie nie oceniac innych zbyt
      pochopnie, a juz na pewno bylabym ostrozna w ocenie wszystkich
      jednakowo.
      • cus27 Re: Syndrom kochanki 01.02.10, 06:26
        Dwie,trzy godzinki razem...romantyczne,cala doba razem...samo zycie
        i takie...przyziemne!
    • dzikoozka Re: Syndrom kochanki 01.02.10, 14:22
      wydaje mi się, że upraszczasz. Jest 12345 przyczyn dla których
      kobieta wdaje sie w taki układ i nie ma co generalizować.
    • Gość: Kobieta34 Re: Syndrom kochanki IP: *.eimg.pl 01.02.10, 18:35
      Wiele tutaj wpisow jest po prostu smiesznych. Jesli do tej pory nikt
      z Was nie byl w sytuacji kochanki/kochanka to nie ma pojecia jak to
      jest. Sklada sie na to wiele powodow. Jednym z nich jest praca,w
      pracy jest najwiecej zwiazkow bez zobowiazan. Sprzyjają temu
      warunki. Moja przyjaciolka, po bolesnym rozwodzie, sama wychowujaca
      dziecko, nie chciala z nikim sie wiazac. Stalo sie, nastapil zwiazek
      z zonatym ale na jej zasadach. Byl na kazde Jej skinienie, latal za
      nią, jeździł po 200 km do Niej, oprocz Swiat spedzil z Nią cały rok.
      To on gadal o rozwodzie. Ale jak doszla do siebie, powiedziala, zeby
      wracal do zony. Ona sie podleczyla psychicznie i teraz skupila sie
      na karierze, jest w stalym zwiazku. I wszyscy sa szczęśliwi.
    • anquilla Re: Syndrom kochanki 01.02.10, 20:37
      nie zawsze, jest tak, że kochanka jest wyrachowaną młodą siksą i nowością w
      codziennej rutynie, rozkładającą chętnie nogi z " miiiiisiuuu, och jaki ty
      jesteś wspaniałyyyy, naprawdę jeeeździsz mesiem? OOOOOch..". czasem bywa tak, że
      to babka z ustabilizowaną pozycją zawodową na kierowniczym stanowisku, z dwiema
      średnimi krajowymi co miesiąc
      , jakimś tam własnym mieszkaniem, autem, wakacjami 2 razy w roku za granicą. i
      racjonalna i pragmatyczna bywa, aż do bólu... w normalnym życiu. nie ogląda m
      jak miłość czy innych klanów, bo przesłodzone... rozwodzi się, bo nie daje rady
      ciągnąć na dwa fronty i liczy w skrytości ducha, że kochanek zrobi to również.
      w życiu się do tego publicznie nie przyzna. kochankowi też.
      i pomimo tego wszystkiego zakochuje się i kocha jak wariatka. jak nigdy dotąd.
      bo rozmawiaj a godzinami o wszystkim, codziennych sprawach i problemach, bo
      dzielą się czymś co jednemu sprawiło radość, i chce by tej drugiej stronie też.
      bo wspierają się i nie wstydzą się przed sobą swoich słabości. bo nieziemski
      seks bierze się z tego co w głowie, z tej więzi. zupełnie inaczej smakuje orgazm
      gdy zaczyna się w głowie, a tradycyjne frykcyjne ruchy są tylko dopełnieniem
      tego, a nie clou rzeczy.
      Odrzucanie innych facetów, bo choćby byli fajni, to kardynalna wada, bo to nie ten.

      i czasem ten stukot w głowie, czy to ma sens


      • cus27 Re: Syndrom kochanki 04.02.10, 18:23
        Fakt! Nie ma jak te... stare i super... perwersyjne!
        • efi-efi Re: Syndrom kochanki 04.02.10, 20:29
          binookl napisała:

          >>Jestem kochanką 4 żonatych mężczyzn, jestem singielką.

          - 1. A nie brzydzisz się?
          Facet na powitanie całuje Cię ustami, które przed chwilą były między nogami
          jego żony.
          -2. A po co aż czterech? Takie cieniasy?
          -3. Nie boisz się? Osoba , która w związek zainwestowała ileś lat swojego życia,
          czasu, poświęcenia, często pieniędzy, nadziei i miłości, może różnie zareagować
          na sytuację , w której jej świat i świat jej dzieci jest zagrożony.
          Dziwię się, że nie bierzesz pod uwagę, że wkurzona kobieta może nasłać na Ciebie
          np.bandziorów, którzy oszpecą Cię raz na zawsze.
          Gdyby taka zdradzana żona oblała Ci twarz jakimś kwasem solnym, zgadnij po
          czyjej stronie byłaby opinia społeczna?

          Podobno facet nie jest w stanie dorównać kobiecie w miłości i zemście.
          • siostraja Re: Syndrom kochanki 05.02.10, 07:19
            bylam zona tolerujaca kochanki teraz jestem kochanka (jestem wolna) i nie zaluje
            mam drzewo a las mi nie potrzebny. maz (obcy) jest najlepszy we wszystkim
            pomoze , zainteresuje sie jak sie czuje itd niemam prania prasowania i
            znoszenia zlych humorkow .................
    • swojski_fr_1 Re: Syndrom kochanki 10.02.10, 14:30
      a co ma zrobic facet, gdy spotkal milosc swojego zycia, gdy jest juz
      po slubie i po wizycie na porodowce ???

      Malo ktora teraz kobitka zeni sie z milosci. Czesciej jest to kasa i
      presja rodziny 'ze to juz'...

      No i to wymysl cywilizacyjny, zeby dwudziestoparolatek, nie znajacy
      zycia, nie majacy pojecia o wychowaniu dzieci deklarowal komus, ze
      bedzie na zawsze, do smierci i ze nigdy nie zdradzi.

      To tak, jak przysiega komunijna, ze do 21 roku nie wypije sie
      alkoholu i nie zapali papieroska. Juz od mlodosci wpaja sie
      dzieciom, ze przysiegi sa conajmniej zalosnie smieszne.

      Tak naparwde licza sie uczucia. I jak wygasaja w malzenstwie, to
      powinno sie miec szanse na zdrowe zycie z inna kochana osoba.
      A jak takie rozwiazania kontroluje biskup i minister, to co sie
      potem dziwic, ze ludzie bzykaja sie po katach.




      anianiedowiarek napisała:

      > Fascynuje mnie temat kochanki, tz. Kobiety która akceptuje związek
      z
      > żonatym facetem. Im dłużej o tym myślę tym bardziej utwierdzam
      się,
      > że trzeba mieć niska samoocena i brak poczucia własnej wartości.
      > Uwaga nie chodzi mi o kobiety w związkach, decydujące ię na skok w
      > bok, ale o wolną od zobowiązań kobietę, która upatrzyła
      > sobie „zajętego” faceta. Przecież tak naprawdę jest to krzywdzenie
      > siebie, bo jakby akceptowanie, że się nie zasługuje na prawdziwy
      > związek, że ma się jedynie ochłapy z Pańskiego stołu i jest to
      > namiastka relacji – jedyna relacja, na jaką ją stać.
      > Dziwi mnie też, że kochance nie przeszkadza też myśl, że krzywdzi
      > inne osoby (dzieci i żone)
      > Czy ją cieszy że jest tak wspaniała, że dla niej żonaty facet
      > ryzykuje swoje stare, dobre małżeństwo, gdzie żona nie rozumie i
      > wcale ze sobą nie śpią?
      > Czy kochanka łyka te teksty spragniona męskiej uwagi jak roślina
      > deszczu na pustyni? Jak może się godzić bez ujmy dla poczucia
      > własnej wartości na ukradkowe telefony, romantyczne smsy -
      wysyłane
      > z kibla - podkręcanie e-mailami z tajnej skrzynki?
      > Jak się czuje gdy daje się bzykać i jednocześnie powoli się
      > zakochuje, bo jej się oksytocyna przy orgazmach wydziela. Czy
      > naprawdę wierzy że on dla niej żonę i dzieci rzuci? Czy też nie
      > wierzy, ale czuje się szlachetna, bo przecież nie chce rozbijać
      > rodziny i rozumie, że nie wolno krzywdzić dzieciaczków.
      > Jak żyją ze świadomością czy może wola uroczo ignorać fakt, że się
      > człowiek bzyka z kimś, kto oszukuje, zdradza, kłamie, żyje
      podwójnym
      > życiem i nie potrafi być lojalny, co udowadnia za każdym razem,
      > kiedy bzyka kochankę mówiąc żonie, że jest w delegacji / na
      > spacerze / zakupach itd itp.
      >
      > Podsumowując, kochance ni jest łatwo. No, chyba, że się ogarnie.
      • baba67 Re: Syndrom kochanki 10.02.10, 14:44
        KTO KAZE dwudziestolatkowi sie zenic? Dyktatura fiutasa chyba...Teraz malo kto
        sie zeni w tym wieku nawet na dziewczyne to jest wczesnie.Nie ma antykoncepcji?
        Nie moze sie bzykac bez wpadki? Z takich malzenstw to rzeczywiscie nic dobrego
        nie wynika.
        • swojski_fr_1 Re: Syndrom kochanki 11.02.10, 11:31
          a w jakim wieku sie chajtlas ???

          napisalem DWUDZIESTOPAROLATKI... to sredni wiek zawierania malzenstw
          w Polsce.

          No i zalozmy, ze bylo to z milosci w wieku 25 lat, itp itd. Po 10
          latach kobitka ma zaszpokojone potrzeby macierzynskie i spoleczne,
          ale mezusiowi do buzi czy w pupke nie wezme... ba wogole wezmie raz
          na ruski rok.

          Wiec chlopu i zony i kochanki trzeba. Tak same kobitki ukladaja
          rynek.



          [/b]baba67 napisała:

          > KTO KAZE dwudziestolatkowi sie zenic? Dyktatura fiutasa
          chyba...Teraz malo kto
          > sie zeni w tym wieku nawet na dziewczyne to jest wczesnie.Nie ma
          antykoncepcji?
          > Nie moze sie bzykac bez wpadki? Z takich malzenstw to rzeczywiscie
          nic dobrego
          > nie wynika.
          • baba67 Re: Syndrom kochanki 11.02.10, 15:43
            A duza czesc kochanek chce byc zonami...i pozniej tez nigdzie nie wezma albo raz
            na ruski rok.
    • s.p.7 bycie nr 2, lub 3 czy 4 11.02.10, 11:46
      dla jakiegos mezczny to wciaz czasem zaszczyt i szczyt mazen wielu kobiet

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka