Dodaj do ulubionych

związki na odległość

13.02.10, 22:46
Ja w takim właśnie tkwię i ostatnio zastanawiam się czy te 300km powoli nas
nie zabija.
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: związki na odległość 13.02.10, 22:52
      zielonka225 napisała:

      > Ja w takim właśnie tkwię i ostatnio zastanawiam się czy te 300km
      powoli nas
      > nie zabija.

      na dluzsza mete chyba nierealne. Byłam tak z podoba olegloscią z
      moim eksem przez niecały rok, potem uznaliśmy, ze trzeba to zmienic
      i przyjechalam d jego miasta
      • lolcia-olcia Re: związki na odległość 14.02.10, 12:23
        Eks... też to przerabiałam, nie ma sensu. Wcześniej czy później nie wyjdzie no
        chyba, że któreś się przeprowadzi.
    • blue.chaczapuri Re: związki na odległość 13.02.10, 22:53
      nie sądzę, ewentualnie zabija łączącą was więź, ale nie ma rzeczy
      niemożliwych, łepek do góry;)
    • rzeka.chaosu Janku prosimy o diagnozę ;) 13.02.10, 22:55
    • dystansownik Re: związki na odległość 13.02.10, 23:03
      Związek na odległość ma jedynie sens jako sytuacja przejściowa. Najlepiej gdy
      zna się czas przez jaki miałby on trwać, a sam ten czas indywidualnie dla danej
      pary wpływa na sens utrzymywania takiego związku.
      • zielonka225 Re: związki na odległość 13.02.10, 23:06
        no cóż nasza sytuacja potrwa jeszcze 3 lata...
        • kseniainc Re: związki na odległość 13.02.10, 23:55
          3 lata? Nic z tego nie będzie...
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: związki na odległość 14.02.10, 12:23
            NIe mozna wydawac tak kategorycznych sadaow. Jest prawdopodobienstwo, ze sie
            taki zwiazek moze rozpasc, ale mozna tez to przetrwac. Znam ludzi, co byli w
            zwiazku na odleglosc lacznie chyba z 5 lat (ale ni pod rzad, z jakas roczna
            przerwa moze) i sa szczesliwym malzenstwem teraz i mieszkaja razem.

            Niektorym sie udaje, innym nie. Wszystko zalezy od determinacji ludzi i ich
            sytuacji, a takze, jak bardzo do siebie pasuja.

            • dystansownik Re: związki na odległość 14.02.10, 13:27
              Zgadzam się z grzeczną, że tak kategorycznych sądów nie można wydawać. To zależy
              od danych ludzi, ich charakterów oraz tego jak wygląda związek pomiędzy nimi.
              Sam znam z jednej strony przypadek pary, która przez 3 lata utrzymywała związek
              na odległość widząc się tylko od czasu do czasu, a z drugiej strony znam takich
              facetów, co 2-3 miesięcy nie wytrzymają zanim nie zaczną podrywać innych
              dziewczyn i związek zaraz szlag trafia.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: związki na odległość 15.02.10, 18:22
                a z drugiej strony znam takich
                > facetów, co 2-3 miesięcy nie wytrzymają zanim nie zaczną podrywać innych
                > dziewczyn i związek zaraz szlag trafia.

                Ja takich tez znam, tez w zwiazkach nie na odleglosc, ale mieszkajacyh razem. To
                dopiero jest hardcore;)
    • aurelia.ja Re: związki na odległość 13.02.10, 23:44
      a jak długo jesteś w tym związku?:) uda się jeśli oboje bardzo bedziecie chciec,
      ale dlaczego az 3 lata? moze jest szansa jakos wczesniej byc ze soba? powodzenia
    • deodyma Re: związki na odległość 13.02.10, 23:59
      razem z mezem zylismy na odleglosc przez blisko 5 lat i zyjemy.
    • varia1 Re: związki na odległość 14.02.10, 00:06
      jako sytuacja przejściowa, z dążeniem do tego aby jak najszybciej być razem - to jest wykonalne... ja mam chwilowo związek na odległość 1300 km... ale już niedługo będziemy razem
      ale nie o odległość tu chodzi tylko o to coś, co kaze kazdego ranka zapytać co ci się śniło i życzyć miłego dnia, o taką chwilę kiedy myslisz o tej drugiej osobie i nagle słyszysz dzwięk odebranego smsa od niej... to taki rodzaj przymusu który nie pozwoli ci zasnąć jeśli chwilkę nie porozmawiacie ze sobą o mijającym dniu... i wierz mi że dla mnie te 1300 km to naprawdę nic w porównaniu z moim poprzednim małżeństwem, w którym mój pan i władca był oddalony o lata świetlne ode mnie
      • zielonka225 Re: związki na odległość 14.02.10, 00:26
        Razem jesteśmy już dwa lata.
        Ale czasem jest już tak że ciężko rozmawiać bo ile można o tym samym widując się
        raz na jakiś czas
        • kseniainc Re: związki na odległość 14.02.10, 00:34
          Mój jeszcze mąż, jest kontraktowym juz ponad 10 lat.....Zawsze kolejny wyjazd był mostatnim. Każdy zabierał bliskość......obecnie jesteśmy w długotrwałej separacji, bez kłotni-"rozeszło sie po kościach", jetesmy jedynie kolegami mającymi wspólne dziecko;-) Nie każdy związek jest tak silny by przetrwać tak długie rozstania....
        • varia1 Re: związki na odległość 14.02.10, 12:08
          jak to rozmawiać o tym samym?
          to nie odległość jest problemem, bo jeśli teraz widując sie rzadko nie macie sobie zbyt wiele do powiedzenia, to ta sytuacja się nie poprawi jeśli bedziecie ze sobą na codzień...
          my mamy ciagle niedosyt rozmowy, ciągle nam żal że już trzeba kończyć, godzinami "wisimy" na skype, a i jeszcze w międzyczasie tracimy majątek na telefony... mamy wiele planów, przemyśleń, nagle przypomni się coś ważnego, a czasem po prostu chcemy tylko na moment się usłyszeć...
          • sommernachtstraum Re: związki na odległość 14.02.10, 12:20
            > my mamy ciagle niedosyt rozmowy, ciągle nam żal że już trzeba kończyć, godzinam
            > i "wisimy" na skype, a i jeszcze w międzyczasie tracimy majątek na telefony...
            > mamy wiele planów, przemyśleń, nagle przypomni się coś ważnego, a czasem po pro
            > stu chcemy tylko na moment się usłyszeć...


            pytanie brzmi jak długo można tak żyć.

            sądzę, że to u was to początkowy etap, ale to mija. a potem zaczyna się normalność i po spędzeniu całego dnia w pracy nie zawsze chce się spędzać kolejne godziny na telefonie pieprząc o pierdołach. "kocham się misiaczku" też z biegiem czasu się nudzi.

            związek to wspólne podejmowanie decyzji, bycie blisko nie komunikowanie decyzji i stwierdzanie "myślę o tobie".

            jeśli jest się razem dochodzi cala gama środków wyrazów - przytulanie, uśmiech, gotowanie wspólne, cokolwiek - jeśli nie jest się razem... jak długo można pieprzyć "kocham cię misiaczku" i jak długo można w to wierzyć?
            • varia1 Re: związki na odległość 14.02.10, 12:29
              w poprzednim poście piszę że to w moim przypadku sytuacja przejściowa, z okreslonym dokładnie momentem, kiedy przejdzie w fazę codzienności...:)

              mam nadzieję że autorka wątku też dąży do tego

              to nie jest tylko "kocham cię misiaczku" ale właśnie omawianie wspólnych działań, decydowanie o konkretnych sprawach które przybliżająnas do bycia razem, myślę że związek na odległość nie jest łatwy, ale przeżyłam i związek wieloletni"codzienny" w którym nie było o czym rozmawiać, bo po prostu nie pasowaliśmy do siebie...
    • jack20 Re: związki na odległość 14.02.10, 12:23
      zwiazek na odleglosc to moze i dobre dla masochistow.
      marynarzowych? wojskowych?
      tzn. tych ktore wybraly CELOWO takie zycie.
      ale dla normalnego czlowieka, ktory potrzebuje partnera live a nie
      na skypie czy przy telefonie. NIE.
      poczawszy od nocy razem spedzanych (co jest mus kazdego zwiazku) a
      konczac na rozmowach w 4-oczy bajdurzenie o dlugotrwalej trwalosci
      zwiazku na odleglosc jest totalna bzdura.
    • sophie04 Re: związki na odległość 14.02.10, 12:34
      sorry ,ale obecnie wiele osob tak zyje i wraca na weekendy znam pary
      co nawet dziecko zostaje z matka a tatus walizka i co piatek goni do
      zony.Powiedzcie a jakie wy decyzje podejmujecie w tygodniu jak sie
      pracuje do 18 w korku sie postoi do 19 dzieciakowi da jesc i polozy
      jest 21 i o czym w dyskutujecie .Najwazniejsze decyzje i czas dla
      siebie jest w weekend .a wtedy sie jest razem.Nie zapomnijcie ze jak
      sie kocha to sie wszystko zrobi -a dystans to nie przeszkoda ,a co
      powiecie o parkach ktore sie widza non stop i maja dosc ze nic sie
      nie dzieje .sorry ale to zadne wytlumaczenie .jak dobra
      praca,kontrakt na rok ,dwa ,bierz ,facet zawsze moze ci poscic dla
      pierwszej lepszej a twoj rozwoj jest i niezaleznosc jest wazna.
      • jack20 Re: związki na odległość 14.02.10, 12:41
        typowy glos z pokolenia zyjacego w swiecie urojonym.
        • simply_z Re: związki na odległość 14.02.10, 13:22
          zgodzilabym się z tą tezą ,gdyby nie to ,ze znam kilka par ,ktore
          przez jakis czas zyly w takich zwiazkach i obecnie sa
          szczesliwe ..juz razem.Nie ma co generalizowac ,bo moze sie
          zdarzyc ,ze ktos mieszkajacy 5 min drogi od nas jest "dalszy" ,niz
          ten zyjacy 5000 km;).
          • jack20 Re: związki na odległość 15.02.10, 13:56
            nie chodzi tu o generalizowanie, bo kazdy zwiazek jest inny.
            bywaja tez wyjatki. przyjmij, ze znam ten temat dlatego glos
            zabieram i kilkaletnia rozlaka zawsze zostawia negatywny slad w
            psychice a tzw. zdrada jest konsekwencja samotnosci.
            ludzie sie ODZWYCZAJAJA od siebie i po spotkaniu musza budowac zycie
            na nowo.
            istnieje tylko nikla szansa oszacowania z gory wplywu samotnosci na
            psychike, sile odzialywania towarzystwa, spotkanych kobiet,
            odpornosci na wstrzemizliwosc seksualna itd., ítp.
            marynarz czy zolnierz spedzaja gro czasu na statku czy koszarach a
            delikwenci wymienieni poruszaja sie wsrod kobiet z krwi i kosci i
            praktycznie TYLKO singli a potrzeby seksualne ludzi sa podstawowymi
            potrzebami normalnie zdrowego czlowieka.
    • panna_jelena Re: związki na odległość 14.02.10, 15:08
      Zależy od wielu czynników.
      Jak często się widujecie? Z postu zrozumiałam, że niestety niezbyt
      często? Od tego, czy znaliście się wcześniej, czy znasz go tylko z
      telefonów i rzadkich, wspólnych, wyczekanych momentów?
      Ile macie wspólnych innych punktów? Zawód? Wspólna pasja?

      Problem w tym, że na odległość bardzo łatwo jest sprawę
      wyidealizować. "On jest jedyny, nikt go nie zastąpi". Pamiętaj,
      widzicie się tylko raz na jakiś czas, to jest święto. Potem, jak już
      będziecie razem, związek zmieni charakter, spowszednieje. Może teraz
      cię pociąga właśnie ta wyjątkowość. Masz poczucie, że my, razem,
      przeciwko przeciwnościom losu?

      Wybacz gorzki ton. Dwa razy próbowałam na odległość, dwa razy
      dotrwałam do momentu, że w końcu zamieszkałam z ukochanym... i dwa
      razy okazało się, że tęskiniłam za kimś, kto nie istnieje.
      Wymyślaliśmy się nawzajem. Bierzesz pod uwagę takie ryzyko?

      Problem drugi, który widzę u mojej przyjaciółki - jest z facetem już
      chyba jakieś 5 lat, widują się w niemal wszystkie weekendy, wakacje
      razem... i w żadnym z nich nie ma woli, żeby zmienić sytuację,
      przyzwyczaili się. Za to jak słucham ich rozmów, tężeję. Nie mają
      realnych problemów, to do rangi zdrady urasta nie wysłany wieczorem
      SMS z sakramentalnym "myślę o tobie i tęsknię".

      Przemyśl jeszcze raz, jeżeli uważasz, że warto czekać właśnie na
      tego mężczyznę jeszcze 3 lata, to może warto zrobić wszystko, by być
      z nim wcześniej. Oczywiście, są sytuacje, że byłoby to niezmiernie
      trudne (nie wiem, on żołnierz, marynarz, pracuje w kraju, którego
      języka nie znasz...), ale w większości znanych mi przypadków chodzi
      o zmianę pracy po prostu, ewentualnie uczelni. Szkoda życia.

      Przez czekanie możecie zaprzepaścić swoją szansę. Możecie się
      rozjechać - człowiek nie stoi w miejscu, rozwija się i po trzech
      latach możesz zamieszkać z zupełnie nieznaną ci osobą. Wielogodzinne
      rozmowy nie mają tu nic do rzeczy, po prostu nie widzisz go w
      codziennych sytuacjach, nie widzisz, jaki jest wobec innych. On
      ciebie też nie.

      Nie mówie już o sytuacjach, gdzie trafia cię pewnie szlag, bo
      wkłądasz w tą relację tyle energii, że można by oświetlić spore
      miasto:) a koniec końców na co dzień użerasz się ze wszystkim sama.
      Za duża już jestem, by wierzyć, że związek to tylko głębokie rozmowy
      i porozumienie dusz - to także najzwyklejsze w świecie wspieranie
      się codziennie, tolerowanie cudzych przysłowiowych brudnych
      skarpetek itd.
      • zielonka225 Re: związki na odległość 14.02.10, 22:47
        Niestety nie da się tego przyspieszyć i tak jak ktoś wspomniał kiedy się
        spotykamy możemy rozmawiać bez końca ale przez telefon ciągle te same deklaracje
        ciągle to samo.
        Bardzo możliwe że kiedy już zamieszkamy razem wszytko się zmieni biorę to pod uwagę
        • panna_jelena Re: związki na odległość 15.02.10, 14:20
          Tak na pocieszenie - niektórym się jednak udaje:)

          Mam tylko dobrą radę:) Pamiętaj żeby nie zatrzasnąć się w takiej
          odległościowej rutynie : smsy z czułymi słówkami, "ciągle te same
          deklaracje", plany na wielką Przyszłość. Forma, która z czasem
          wyklucza wypowiedzenie jakichkolwiek watpliwości. Nie daj się:)
    • ja-27 Re: związki na odległość 15.02.10, 17:15
      300 km zabić nie może. Nie zabija odległość. Moje zdanie.
      Zabija brak chęci.

      Można tak żyć i udaje się. Nie każdy jest tylko na tyle mocny. Ale jak człowiek
      kocha to odległość miłości nie zniszczy.
    • jane-bond007 Re: związki na odległość 15.02.10, 17:26
      a widujecie się? gadacie przez telefon? ja tak miałam 2 lata i jakoś
      było ok ;)
    • menk.a Re: związki na odległość 15.02.10, 17:42
      Nie wierzę w taki związek. Da się znieść chwilową, osadzoną w konkretnych ramach
      czasowych rozłąkę. Ale życie na odległość... to nie dla mnie. Ja potrzebuję
      fizycznej bliskości. A nie tylko tiu tiu przez wszelakie skype, telefony czy @.;)
      • aga27ka Re: związki na odległość 04.07.10, 16:21
        Hej! Ja też jestem w związku na odległość, trwa to już pół roku, albo dopiero,
        bo z tego co tu przeczytałam niektórzy potrafią wytrwać kilka lat, ja sobie nie
        wyobrażam takiej sytuacji. My robimy wszystko, żeby być razem. A w zasadzie to
        ja robię coś w tym kierunku, bo mój luby nie myśli o przeprowadzce. To ja myślę
        o tym, żeby przeprowadzić się do niego i wynająć razem jakieś mieszkanie.
        Myślałam, że to będzie łatwiejsze, znajdę pracę i po sprawie. Ale teraz coraz
        bardziej zastanawiam się jak to będzie wyglądać. Po pierwsze nie udaję mi się
        znaleźć pracy, choć szukam już dwa miesiące, po drugie, zarówno on jak i ja mamy
        coraz więcej wątpliwości czy to ma sens, tym bardziej, że on ciągle pracuje i
        nawet nie mamy się jak spotkać. Już nie widzieliśmy się miesiąc, i widzę, że to
        powoli się sypie, jeżeli nie podejmiemy jakichś konkretnych działań. Myślałam,
        że on będzie bardziej się starał i jakoś mnie zachęcał i pomagał mi w
        znalezieniu pracy,ale chyba trochę mu podcięłam skrzydła, jak zaczęłam mówić o
        swoich wątpliwościach. Na początku było pięknie, romantyczne spotkania,
        pożegnania, wielogodzinne rozmowy na skype, miłosne wyznania, a teraz tak jakby
        szara rzeczywistość, pustka i cisza. Jednocześnie nie potrafię tego przerwać bez
        spróbowania tego związku w prawdziwym życiu, bez dania sobie szansy. Nie wiem,
        czy wyznaczyć sobie jakiś czas na znalezienie pracy,czy szukać do skutku. Boję
        się też, czy nie tworzę sobie czasem innego wizerunku ukochanego. Bo w końcu nie
        byliśmy się w stanie poznać dostatecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka