Dodaj do ulubionych

Apel do ( głównie) babć!

IP: *.chello.pl 13.02.04, 21:36
Kochające babcie ( ale także ciocie, mamusie, kuzynki) dzieci nie żywia sie
wyłącznie słodyczami. Zamiast tabliczki czekolady dajcie dziecku jogurt albo
owoce! Nie podsuwajcie między posiłkami ( z miłosci) batoników, cukierków,
lizaków itp.
Przestrzegajcie godzin posiłków- zwłaszcza u maluchów!
Banalne? Pewnie, ale nie dla wszystkich. Zdecydowałam sie na ten apel, gdy
przyjęłam dzis piate z kolei dziecko z zaburzeniami łaknienia,i okazało się,
że babcia w obawie, że wnuczka się zagłodzi, podsuwa zamiast
pełnowartościowego posiłku budyń czekoladowy!
P.S. I jeszcze jedno - nie palcie przy dzieciach - tez powszechne.
Obserwuj wątek
    • Gość: iii Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.acn.waw.pl 13.02.04, 21:52
      często na moim osiedlu widzę taką rodzinę:babcia,mama,dziecko-dziewczynka ok 5
      lat...babcia powyżej 150 kg,matka to samo może trochę mniej,dziecko już
      widać,ze ma nadwagę...kiedyś je widziałam w kościele ! babcia przez cały czas
      trwania mszy karmiła dziewczynkę orzeszkami,cukierkami...z resztą na spacerze
      było podobnie z ta różnicą,że jadły wszystkie pączki...KOSZMARRRR
      • moniorek1 Re: Apel do ( głównie) babć! 13.02.04, 22:07
        Co z tego ,ze jadly paczki? One sa grube, bo maja wolna przemiane materii jak
        widac dziedziczna :)
        • Gość: kuku Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.chello.pl 14.02.04, 10:18
          Nie ma takiej choroby jak "wolna przemiana materii". Zwolnienie procesów
          metabolicznych w organiźmie jest najczęściej wynikiem chorób np.
          niedoczynności tarczycy. Ci ludzie rzeczywiście maja nadwagę, nawet przy małej
          podaży kalorii w pozywieniu.
          Pozostałe przypadki otyłosci swoja genezę mają w dzieciństwie , kiedy to
          dziecko jest przekarmiane szczególnie słodyczami. Moze to prowadzić do
          wykształcenia zespołu metabolicznego , który charakteryzuje się oporna na
          leczenie otyłością , hiperlipidemia i często cukrzycą typu 2. Dlatego dziecko
          zdrowe(!) nie powinno być przekarmiane. Jeżeli nie chce zjeść posiłku nie
          należy go zmuszac. Następny zje z apetytem.
          Jeżeli chodzi o dorosłych, niestety, dla ogromnej części społeczeństwa jedzenie
          jest najważniejsze i najbardziej przyjemne. W tej sytuacji niezjedzenie obiadu
          ( np. przed zabiegiem w szpitalu) staje sie tragedia życiowa. I to a
          nie "wrodzona" otyłość jest główną przyczyną nadwagi. Polecam sprawdzona
          dietę : ŻP (żryj połowę).
          • Gość: iwona Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 10:49
            Mam 10 letnią córkę która miała zawsze lekką nadwagę ale ostatnio zrzuciła te
            kilka kilogramów i jej nigdy nie zmuszałam do jedzenia (i tak zawsze miała
            dobry apetyt). Ale moja druga siedmioletnia córka jest niejadkiem od urodzenia.
            Karmienie zawsze przypominało koszmar. I tak jest do teraz -i jak mam jej nie
            zmuszać do jedzenia skoro ona sama nie zje. Jest bardzo drobniutka, nie
            przepada za słodyczami, wyniki ma zaniżone ale jeszce w normie. Tylko że jak
            nie zje obiadu to wcale nie zgłodnieje, to samo będzie z kolacją, .Mam wrażenie
            że jak bym nie kazała jej jeść to by nie jadła. Czy ja mam nie zmuszać jej do
            jedzenia?????
            • Gość: kuku Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.chello.pl 14.02.04, 15:08
              Oczywiście, że nie zmuszać! Mój najmłodszy syn - karmiony piersia przez 3 lata-
              także był niejadkiem. W drugim roku życia nie przybrał na wadze ani kilograma.
              Zawsze utrzymywał się w granicach 3 centyla lub nieco poniżej. Jadł r e g u l r
              n i e , jeżeli miał ochote- jeśli nie opuszczalismy posiłek ( ale zawsze
              dbaliśmy, aby kolejny posiłek był urozmaicony i pełnowartościowy i nie
              odgrzanym poprzednim niezjedzonym).
              Dziś syn ma 13 lat , wazy 60 kg, ma 168 cm, znakomicie pływa, świetnie jeździ
              na nartach, latem na rowerze, nie ma żadnych problemów z nauka, ani
              koncentracją. Je tyle ile chce- w czasie intensywnego uprawiania sportów -
              znacznie więcej. My po prostu nie uwazalismy, że jedzenie jest najwazniejszą
              sprawą na świecie. Zdrowe dziecko się nie zagłodzi! Sprawdzone.
              • Gość: iwona Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 17:53
                Moja córka nie była karmiona piersią bo po prostu nie chciała jeść. To śmieszne
                ale zaczęłam ją karmić łyżezcką jak miała kilka miesięcy. Do roku nie podwoiła
                wagi, miała zalecenie na comiesięczną kontrolę wagi bo pani doktor stwierdziła
                że to może być skutek jakiejś choroby ale na szczęście niczego nie znaleziono
                bo i chyba nie szukano (rutynowe badania krwi).
                I dla niej nie ma urozmaiconych posiłków , naprawdę nie ma rzeczy które by
                lubiła jeść.Na szczęście nie ma kłopotów z pamięciom , jest zdolna , szybko się
                uczy. Akuratnie w tym przypadku babcia:) uważała że nie trzeba jej zmuszać do
                jedzenia , miała bardzo podobne zdanie jak lekarze. Tak było do czasu aż nie
                zabrała jej na tygodniowy wyjazd . ::)
                Jak traciłam cierpliwość i mówiłam nie chcesz nie jedz to nie jadła. Naprawdę
                nieraz się bałam ale próbowałam ją przetrzymać ale jak jak średnio na dobę
                zjadała parę łyżek zupy i jogurt czy serek i to tak przez parę dni to nie
                wytrzymywałam.
                Jest drobniutka , być może jak bym jej nie zmuszała do jedzenia byłaby taka
                sama a może jeszcze bardziej mizerna. Póki co będę się jednak starała wszystko
                robić żeby jadła jak najwięcej :) a później zobaczymy.
                Pozdra

    • Gość: kol.3 Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.04, 11:03
      Moje drugie dziecko we wczesnym dzieciństwie mogłoby w ogóle nie jeść, coś
      trzeba było mu jednak coś wcisnąć. Maksymalnie dostosowywałam się do jego
      potrzeb (jest alergikiem pokarmowym). Natomiast mój pierwszy syn od urodzenia
      żarł, bo inaczej nie można tego nazwać, Jadł absulotnie wszystko, w każdej
      ilości, nawet owsiankę,z entuzjazmem, apetytem i błyskawicznie.
      • Gość: Jaśmina Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 12:17
        Trzeba dodać, że kłopoty z wagą to często skutek sztucznego karmienia -
        dzieci "na butelce" rosną zwykle duże i pulchne, ale nie zawsze zdrowe.
        • cafee Re: Apel do ( głównie) babć! 14.02.04, 12:43

          Moja pierwsza córka,gdy była niemowlakiem była karmiona piersią,jadła
          regularnie nawet w nocy.Potem stracila apetyt.Wtedy gdzieś przeczytałam,by
          zmienić menu,jedzenie podawać "kolorowe"(kanapki na wesolo itp)urozmaicone.
          Gotować potrawy, które lubi,by samo spożywanie posiłu nie kojarzyło się z
          czymś nieprzyjemnym Poskutkowało.
          Z zastępnymi dziećmi(też karmione piersią) nie miałam problemów z
          jedzeniem.Lubią jeść ,ale nie wszystko,maja odmienne gusta kulinarne i staram
          sie to uwzględniac w kuchni.
    • olaart Re: Apel do ( głównie) babć! 14.02.04, 15:52
      Gość portalu: Pediatra napisał(a):

      > Kochające babcie ( ale także ciocie, mamusie, kuzynki) dzieci nie żywia sie
      > wyłącznie słodyczami. Zamiast tabliczki czekolady dajcie dziecku jogurt albo
      > owoce! Nie podsuwajcie między posiłkami ( z miłosci) batoników, cukierków,
      > lizaków itp.
      > Przestrzegajcie godzin posiłków- zwłaszcza u maluchów!
      > Banalne? Pewnie, ale nie dla wszystkich. Zdecydowałam sie na ten apel, gdy
      > przyjęłam dzis piate z kolei dziecko z zaburzeniami łaknienia,i okazało się,
      > że babcia w obawie, że wnuczka się zagłodzi, podsuwa zamiast
      > pełnowartościowego posiłku budyń czekoladowy!
      > P.S. I jeszcze jedno - nie palcie przy dzieciach - tez powszechne.

      Wiele osób pozwala na dokarmianie dzieci słodyczami bo wydaje im się, że "to
      nieładnie" prosic innych by tego nie robili, przeciez babcia tak z czystego
      serca kupuje kolejną czekoladkę, a ciocia zawsze przynosi batoniki bo "pamięta"
      o dziecku.
      Ja się nie przejmuje opinią innych, moi znajomi i rodzina mają przykazane -
      żadnych słodyczy w prezencie! Na razie to działa, jajka niespodzianki
      przynoszone przez prababcię (to już staruszka nic do niej nie dociera) są
      rekwirowane. Mój dwulatek nie wie co to lizak, cukierek, zna tylko czekoladę,
      której dosłownie kawałeczek odstaje raz na tydzień albo rzadziej. Uważam to za
      swój sukces - myślę, że te dwa pierwsze lata zycia bez słodyczy w przyszłości
      zaprocentują ;) Boję się tylko co będzi ejak mały pójdzie do przedszkola i
      osłabną nasze wpływy.
      • Gość: Kuku Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.chello.pl 14.02.04, 16:32
        Nie osłabią się Twoje wpływy. Syn mojej koleżanki-dentystki do 5-6 roku życia
        nie znał smaku cukierka, a gdy ktos go częstował mówił, że cukierki sa niedobre.
        Mój syn do dziś ( 13 lat) nie miał w ustach landrynek, lizaków i ( chyba)
        krówek i irysów.
        Jeden kawałeczek czekolady raz w tygodniu to jest to! Wreszcie mądra mama.
        Założę się, że Twoje dziecko nie ma próchnicy. Trzymaj tak dalej.
        • edeka5 Re: Apel do ( głównie) babć! 14.02.04, 16:59
          Niekoniecznie. Moje córki nie jadły prawie słodyczy do czasu pójścia do
          przedszkola. Jeżeli to już kawałek czekolady, a nie Mentosy itp. Obecnie (13
          lat) słodycze znikają nie wiadomo kiedy. Czekolada wyjęta z lodówki, już do
          niej nie wraca. Wiem, że można nic nie kupować do domu, ale one mają swoje
          kieszonkowe i tak dokupują.
          • olaart Re: Apel do ( głównie) babć! 14.02.04, 20:44
            No właśnie, chciałabym aby mój synek miał "właściwy" stosunek do słodyczy.
            Zęby ma w stanie idealnym - strasznei się cieszę, oby jak najdłużej.
            Chociaż tak na prawdę boję się Chipsów - tłuste to paskudztwo, u nas się nie
            jada, tak samo jak nie pija się coca - coli i podobnych świństw. Najfajniej by
            było gdyby niechęć do takiego jedzenia "wyniósł z domu", coż, czas pokaże ;)
    • lilith76 Re: Apel do ( głównie) babć! 14.02.04, 21:08
      byłam kiedyś świadkiem takiej sceny: imieniny pani domu, zastawiony stół przegryzkami i wpatrująca się w chipsy dwulatka. nie była dotąd karmiona słodyczami, ani słonymi przekąskami, karnie nie dotykała ich, bo wiedziała, że nie wolno. dobra ciocia z uśmiechem wtykała dziecku chipsa powtarzając "poczęstuj się, ciocia ci pozwala", matka z zaciśniętymi zębami nie wiedziała co powiedzieć, a dziewczynka była zdezorientowana.
      to apel nie tylko do babć, ale i cioć, znajomych! uszanujmy postanowienia rodziców dziecka!
      • Gość: Bilala Re: Apel do ( głównie) babć! IP: *.uz.zgora.pl 16.02.04, 11:52
        Też jestem babcią, ale nie cierpię, gdy moje wnuki są karmione różnym
        śmieciowym jedzeniem, czipsami, McDonaldem, batonikami itp. Trochę słodyczy
        dziecku (jak sądzę) jest potrzebne, choćby po to, żeby - jak znajdzie się poza
        domem z własnymi pieniędzmi, to nie szło za wzorem innych kolegów i nie
        kupowało sobie byle czego. Podoba mi się system, z którym zetknęłam się w
        Szwecji: dziecku można dawać ile się chce słodyczy, ale są one zamykane i
        udostępniane dziecku w ilości nieograniczonej w sobotę lub niedzielę. Wilk jest
        syty i koza cała, bo dziecko i tak jednorazowo nie jest w stanie zbyt wiele
        tego wchłonąć, a jednocześnie nie ma smutnego poczucia, że jest czegoś
        nadzwyczajnego i strasznie pożądanego pozbawiane...
    • default Re: Apel do ( głównie) babć! 16.02.04, 12:02
      Babcie na ogół (przepraszam z góry te, które są wyjątkami) mają tendencję do
      przekarmiania dzieci. Nie zapomnę tych dramatycznych relacji mojej Mamy, kiedy
      córka zostawała nieraz pod jej opieką: "Słuchaj, ona dzisiaj NIC nie zjadła, to
      okropne, NIC PRZEZ CAŁY DZIEŃ!! No tylko kanapkę rano i trochę mleka, a potem
      to już NIC! Pół jabłka przed obiadem, zupy to tylko w malutkiej miseczce i
      kotlet z marchewką i NIC dosłownie przez cały dzień! Ledwo jej jakoś przed
      twoim przyjściem wcisnęłam budyniu z sokiem, bo przecież by tak na pusto była
      przez CAŁY DZIEŃ!!!" ;))
      Znacie to?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka