Dodaj do ulubionych

boję się dorosłości

IP: *.4web.pl 24.03.04, 13:14
kończę studia nr 1. są jeszcze studia nr 2, które ukończę za dwa lata. mam
prawie 24 lata. czuję się nadal dziewczyną. nie kobietą. trochę boję się
wkroczenia w dorosły świat. pierwszego samodzielnego szukania odpowiedzialnej
pracy i takich tam... tyle wiosen na karku a wiem, że i tak jak przyjdzie
prawdziwa wiosna pójdę z przyjaciółą na stadion i będziemy piły piwo i paliły
fajki jak do tej pory. nie czuję się jeszcze na tyle dojrzała wiekiem, żeby
to wszystko zmieniać. przynajmniej teraz. może jak dostanę intratną posadkę z
własnym biurkiem zmieni mnie to i przestaną zachowywać się jak podlotek. nie
wiem już co dobre... dodam jeszcze, że nie jestem jakimś pasożytem i nie
bazuję tylko na tym co mi dadzą, zarabiam na siebie i dużo pracuję, ale nie
traktuję tego na tyle poważnie, żeby myśleć o sobie jako o dorosłej kobiecie.
a jak wy z tym macie, jak u was z czasem transformacji? był czy może wcale go
nie było?
Obserwuj wątek
    • Gość: pysia Re: boję się dorosłości IP: *.se.com.pl 24.03.04, 13:48
      u mnie chyba byl, ale tylko czesciowo :) I stopniowo, nie bylo drastycznego
      przepoczwarzania.
      Nie booj sie, zycie czasem boli, ale nie zabija.
      A ja mam 28 lat i tez lubie wypic piwko pod chmurka i zapalic fajora :)
    • miranda8 Re: boję się dorosłości 25.03.04, 11:56
      ja sama nie wiem kiedy weszłam w dosrosłe zycie.? Dzis mam 25 lat, pracuję,
      studia zaoczne skończyłam, od 4 lat mam męża i sama nie wiem kiedy to
      nastąpiło. Czasami jednak mam dosyć tych wszystkich problemó, które pojawiają
      się wciąż i wciąż i mam ochotę wrócić do lat nastolatki. Wyskoczyć na imprezkę
      z koleżankami, poderwać jakiegoś fajnego faceta, poplotkowac. Z tego sie tak
      szybko nie zapomina. Wydaję mi się, że poprzez coraz większą ilość obowiązków
      sami wchodzimy w dorose życie i nie jesteśmy w stanie się przed tym uchronić.
      Nie masz się czego obwaić, na pewno masz wokół siebie znajomych, przyjaciół i
      rodzinę.
    • minnetou Re: boję się dorosłości 25.03.04, 19:37
      Sam nie wiem jak to bedzie. Studia jeszcze mam na karku, bo sie pobalowalo
      swego czasu( rocznik `80) , i tytul zdobede pewnie dopiero za rok. Prace niby
      mam( o ironio, w Agorze, a dokladniej lokalnym dodatku do" Gazety" ) , ale nie
      mam widokow na rozwoj przynajmniej jeszcze przez dwa lata, a pieniadze, ktore
      otrzymuje czasem wprawiaja mnie w oslupienie, a czasem juz tylko w rozbawienie(
      tak, tak pani admin, pracodawce mam skapego, nie wiem jak to wyglada w pani
      przypadku) . Dlatego postanowilem nie ogladac sie za siebie i za niecale dwa
      miesiace wyjezdzam szorowac podlogi, zmywac naczynia i robic wiele innych
      rzeczy, do wykonywania ktorych na pewno nie przyda mi sie to, czego ucza mnie
      moi wykladowcy. Troche mnie to przeraza, kto wie czy nieraz nie bede musial
      przelknac krytyki jakiegos polglowka, ale chcialbym na poczatek kupic choc
      samochod( o mieszkaniu nawet nie marze) , a w sytauacji finansowej jakiej sie
      znajduje jest to niemozliwe. Wracajac do tematu, tez sie boje. Bedac dwa
      tysiace kilometrow od domu, nie bede mogl zadzwonic do mamy i poprosic o pomoc,
      bo cos nie poszlo po mojej mysli. Mimo to, jade. Nie chce byc cale zycie"
      niebieskim ptakiem" , szukam wyzwania. Jesli nie poradze sobie tam, osobiscie
      spisze sie na straty, bo tutaj do niczego nie dojde. Ryzyk- fizyk, albo oni,
      albo ja.

      Pzdr Natka
      • cardamon Re: boję się dorosłości 25.03.04, 22:55
        minnetou napisał:

        > Sam nie wiem jak to bedzie. Studia jeszcze mam na karku, bo sie pobalowalo
        > swego czasu( rocznik `80) , i tytul zdobede pewnie dopiero za rok. Prace niby
        > mam( o ironio, w Agorze, a dokladniej lokalnym dodatku do" Gazety" ) , ale
        nie
        > mam widokow na rozwoj przynajmniej jeszcze przez dwa lata, a pieniadze, ktore
        > otrzymuje czasem wprawiaja mnie w oslupienie, a czasem juz tylko w rozbawienie
        (
        >
        > tak, tak pani admin, pracodawce mam skapego, nie wiem jak to wyglada w pani
        > przypadku) . Dlatego postanowilem nie ogladac sie za siebie i za niecale dwa
        > miesiace wyjezdzam szorowac podlogi, zmywac naczynia i robic wiele innych
        > rzeczy, do wykonywania ktorych na pewno nie przyda mi sie to, czego ucza mnie
        > moi wykladowcy. Troche mnie to przeraza, kto wie czy nieraz nie bede musial
        > przelknac krytyki jakiegos polglowka, ale chcialbym na poczatek kupic choc
        > samochod( o mieszkaniu nawet nie marze) , a w sytauacji finansowej jakiej sie
        > znajduje jest to niemozliwe. Wracajac do tematu, tez sie boje. Bedac dwa
        > tysiace kilometrow od domu, nie bede mogl zadzwonic do mamy i poprosic o
        pomoc,
        >
        > bo cos nie poszlo po mojej mysli. Mimo to, jade. Nie chce byc cale zycie"
        > niebieskim ptakiem" , szukam wyzwania. Jesli nie poradze sobie tam, osobiscie
        > spisze sie na straty, bo tutaj do niczego nie dojde. Ryzyk- fizyk, albo oni,
        > albo ja.
        >
        > Pzdr Natka

        poradzisz sobie, trzymam kciuki ;)
    • nat.ka Re: boję się dorosłości 25.03.04, 19:43
      Natka zabrała mi nick :))) dobrze, że przez duże "N" :)))
      Wiesz...nieświadomie przygotowywujemy się do "dorosłości" szeroko pojmowanej.
      Kolejny dzień, każde nowe doświadczenia składają się w pewną całość-w życie
      człowieka "dorosłego". nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo
      dojrzała jesteś. Tak jest zazwyczaj. Jeżeli radzisz sobie w życiu, jeżeli do
      czegoś doszłaś, jeżeli potrafisz dogadać się z ludźmi i dobrze żyć, to znaczy,
      że jesteś "dorosła" w sensie formalnym. A stan Twojego ducha, czyli poczucie,
      że jesteś jeszcze dziewczyną nie ma nic do rzeczy. Lepiej, żebyś ten stan
      zachowała jak najdłużej:))))
    • Gość: Richelieu* Re: boję się dorosłości IP: 217.98.107.* 25.03.04, 20:34
      "może jak dostanę intratną posadkę z
      własnym biurkiem zmieni mnie to i przestaną zachowywać się jak podlotek"


      oj, Natuś, wobec tego czekanie na dorosłość może się nieco przedłużyć
      • fassolka Re: boję się dorosłości 25.03.04, 22:26
        CZuj sie Natko dziewczyną, jak najdłużej potrafisz... Życie i tak Cie dopadnie,
        nie pytając, czy juz jestes gotowa. Choć stukneła mi 30, zaczynam powoli
        wiotczeć :-))) to gdy sie bawie ze swoimi dzieciakami, jestem dziewczynką, gdy
        idziemy z mężem na tańczoną imprezkę, udajemy studenciaków (bywa, ze
        wyskakujemy na wydmy na nocny numerek), gdy gadam z moimi maturzystami (pracuję
        w szkole), czasem mam wrazenie, ze czas sie cofnął i jestem jedną z nich... I
        tylko gdy idę po ulicy z dziecmi, są one zywym dowodem na to ile mam lat...
        Pozdrawiam!
        • mist3 Re: boję się dorosłości 26.03.04, 10:20
          Ja weszłam w dorosłość trochę zbyt drastycznie jak na mój gust ;) Po skończeniu
          studiów musiałam wrócić do mojej małej mieściny (choroba mamy), zakończył się
          mój 6letni związek, zero pracy - i wtedy niewiele perspektyw na jej znalezienie.
          Mama wyzdrowiała, pracę znalazłam i ponieważ róznica wieku między moimi
          współpracownikami a mną była zawsze znaczna (bo to już moja 3 praca) - czułam
          się zawsze młodzeńczo.
          Ale najbardziej wtedy, gdy spotkałam nową miłość. Już jej nie ma, a ostatnio
          pewna znajoma mężatka powiedziała mi, że ona się cieszy że już takich
          problemów nie ma - więc mogłam znów się poczuć nastolatką ;);)
          Dorosłość - boję się tego, że utkwię w tym małym mieście, zacznę się cofać -
          pasjonować serialami i cudzym życiem. Bo z tym mi się ona kojarzy.
          Jeszcze mam trochę siły, by się szarpać i walczyć. Ale nie wiem na ile jej
          wystarczy.
    • Gość: Zyczliwy Re: boję się dorosłości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.04, 09:10
      widac jak duzo pracujesz, caly dzien przed komputerem. i to piwo , ciagniesz z
      flachy od razu?
    • Gość: kohol Re: boję się dorosłości IP: *.crowley.pl 04.06.04, 10:35
      Gość portalu: Natka napisał(a):

      > a jak wy z tym macie, jak u was z czasem transformacji? był czy może wcale go
      > nie było?

      Więc tak.
      Myślałam, że jakoś dojrzeję i że transformacja w Dorosłą Panią nastąpi
      zauwazalnie.
      Góóóózik prawda.
      Niedługo mi i mojemu Życiowemu stuknie trzydziestka. Pracujemy, studia
      pokończone, dom, stabilizacja, ogródek, grill, rachunki za gaz i prąd,
      rozliczenia podatkowe itd. Niby dorosłość. A tak powaznie to wciąż się czuję
      jak 23-latka. Sprzątamy tylko wtedy, gdy ktoś ma przyjechać :), obiad z trzech
      potraw to jadamy w zasadzie tylko u teściów, biegamy w martensach, Życiowy to
      ostatnio nawet w pogo się puścił, piwo w parku, dziś jakis clubbing (fiufiu!),
      wakacje z kostką w górach lub objazdówka po Europie z namiotami.
      Może ktoś powiedzieć, że udajemy młodość albo może to juz nie wypada, no ale co
      zrobić, jak tak nam dobrze...
    • poxipol1 Re: boję się dorosłości 04.06.04, 10:56
      you're not alone, only love can set you free
    • Gość: dolores Re: boję się dorosłości IP: *.pl / *.enterpol.pl 04.06.04, 14:00
      ja mam dokladnie to samo. tez sie troche boje ale sadze ze rzeczywistosc sama
      zmusi mnie do dzialania. i taka filozofie zycia wyznaje na dzien dzisiejszy:)
    • jazz_b Re: boję się dorosłości 04.06.04, 18:37
      Czy wiek obliguje do wejscia w doroslosc? Czym sie ja mierzy? Czy li i jedynym
      wyznacznikiem jest praca? Albo posiadanie potomka?
      Tak mi sie nasunelo po przeczytaniu wszystkich postow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka