Dodaj do ulubionych

jestem kochanka...

29.10.10, 23:13
wlasnie sobie uswiadomilam ze jestem kochanka. albo bylam. bo w sumie powiedzialam juz, ze dalej ciagnac tego nie chce, bo zaczynam a) albo miec wyrzuty sumienia, b) albo sie zakochuje, c) albo zdaje sobie sprawe jak bardzo to jest niemoralne...
wiem, wiem, pojedziecie po mnie jak po dzikiej swini, chce sie wygadac :/ wiec sie wygadam, po to jest forum. z reszta, moze i trzeba po mnie pojechac...
studiuje, za granica. nowy rok akademicki, przyszlo sporo nowych ludzi. fajni, mlodzi, mlodsi ode mnie. poznalam milego sasiada. gadula, madry chlopak, obeznany, na kazdym temat ma cos do powiedzenia. fajnie. opowiedzial troche o sobie, szczesliwie zakochany od 3 lat. rodzice sie znaja, razem na wakacje jezdza. wszytsko wiem. i jedna impreza. alkohol, heh, wiem, zadne usprawiedliwienie. ale jakos sobie do gustu przypadlismy, fajnie nam bylo razem, potrafil ze smiechu doprowadzic mnie do lez! wszyscy poszli, pomogl mi sprzatac, zaczelismy sie calowac... no i stalo sie. I WSZYSTKO WIEDZIALAM, o dziewczynie, o tym ze zakochany, o tym ze ona biedna siedzi i teskni! wogole mi to nie przeszkadzalo. nie mialam wyrzutow na poczatku, stwierdzilam ze ja nikogo nie krzywdze. to on powinien jakos zle sie czuc. ale wcale tak nie bylo. potrafil przyjsc, czule mnie pocalowac, przytulic, powiedziec ze za mna tesknil... bylo kilka upojnych nocy. mowil tak ladnie, ze jestem osoba dla ktorej moglby wszytsko rzucic, ze jest w stanie w mgnieniu oka sie we mnie zakochac. mile, łechtające, biorac pod uwage ze jest naorawde przystojny i super chlopak. hm... podczas gdy ja zaczelam sie zastanawiac, czy faktycznie, nie ustatkowac sie, powiedziec, dobra, zrywaj, badzmy razem, postawic wszytsko na jedna karte, on wyskoczyl ze jednak nie jest w stanie JESZCZE wszytskiego rzucic, ze nie moze tak z dnia na dzien. ze wie ze bedzie dziwnie miedzy nim i jego dziewczyna, ale on niczego nie zaluje, chce sie ze mna spotykac, chce sie ze mna kochac. ale nie moze jej zostawic. TO SIE PYTAM "KIM DLA CIEBIE MAM BYC"? hm.. no, "kims waznym" a konkretniej? "nie wiem"
aha.
czyli jestem kochanka.
chce, bo mi dobrze. bo to mile. bo to PRAWIE jak bym kogos miala.
ale nie moge. bo to niemoralne. niedobra. nie chcialabym byc na miejscu jego dziewczyny. nie chcialabym zeby ktos wchodzil z buciorami w moj zwiazek.
glupia jestem.
nie wiem czego chce. biorac pod uwage, ze od roku jestem w luznym zwiazku - zwiazku ktorego nie ma od 8 rano do 24 wieczorem.... eeeeeeh, czemu zycie jest takie skomplikowane? czemu nikt nie chce ze mna "byc", a tylko chce mnie "miec"?
:( ratunku...
Obserwuj wątek
    • superzajaczek Re: jestem kochanka... 29.10.10, 23:16
      a co sie przejmujesz:))) przeciez wolne chlopaki tez to maja miedzy nogami i tez sie latwo zakochasz:)))
      olej goscia z gory na dol:))
      • francesqa Re: jestem kochanka... 29.10.10, 23:18
        tylko mnie to dosc ciezko przychodzi. nielatwo sie zakochuje, nielatwo sie angazuje. on mi sie z jednej strony podoba, z drugiej, jest duzo mlodszy. z trzeciej, na pewno ma mnostwo wad.... w tym jedna, od 3 lat ta sama ;]
        • superzajaczek Re: jestem kochanka... 30.10.10, 19:10
          podejdz do tego tak samo:) jak on - z nim jest milo ok, ale szukaj sobie faceta na boku, bo tracisz czas...a po co??? naprawde nie szkoda Twojego czasu?
    • wikary.bis Re: jestem kochanka... 29.10.10, 23:18
      A on kim dla ciebie ? Chyba nie kochankiem ?
      Raczej potrzebujasz go do sexu ..tak jak on prawdopodobnie ciebie. Widocznie oasujecie do siebie w lozku .
    • dorotajank Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:06
      Dobra, ja po tobie pojade. Az sie zalogowalam zeby to zrobic bo az sie dziwie ze nikt mnie nie uprzedzil.
      Po pierwsze - JESTES LATWA I PUSZCZALSKA albo wyzwolona inaczej. Uwazam ze kobieta ktora sie upija na imprezie i daje dupy nie szanuje sie. Nie wiem jak to nazwac. Ale napewno iq nie jest wysokie.

      PO DRUGIE - Byc moze sie powtorze ale jestes GLUPIA ( jak but) . Skoro juz nastolatka niedoswiadczona nie jestes a nie wiesz jakie faceci maja gadki by miec taka PRZELACIOLKE.
      (przyjaciolke do przelatywania)

      PO TRZECIE - JESTES DO POTEGI GLUPIA. Bo raczej wiekszosc osob wie ze jak zdradzil dla ciebie zdradzi i ciebie.

      PO CZWARTE - Napraw chociaz tyle ile mozesz i usiwadom jego dziewczyne.

      • miss.yossarian Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:29
        > Uwazam ze kob
        > ieta ktora sie upija na imprezie i daje dupy nie szanuje sie.

        a gdzie ma się upić jak nie na imprezie?

        > Ale napewno iq nie jest wysokie.

        jak się ma iq do zachowań seksualnych?

        • dorotajank Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:56
          Nie chodzi o miejsce ale o sam fakt upicia sie. Nie wiem czy niektorzy tak strasznie podazyli za tym nowoczesnym swiatem ze kompletnie zatracily sie w nich jakies zasady ludzkiej przyzwoitosci i poczucie wlasnej godnosci. Kiedys kobiete ktora sie upijala, dawala dupy obcym facetom nazywali szmata, lumpiara, elementem itd. Dzis sie mowi wyzwolona (buahaha). Nie mam nic przeciwko dobrej zabawie, alkoholowi w umiarkowanej ilosci, lampce wina , ale uwazam ze upijanie sie przez kobiete jest obrzydliwe. A intelekt odroznia nas od zwierzat miedzy innymi w tych sprawach.
          • qw994 Re: jestem kochanka... 30.10.10, 15:02
            O niepokalana, Dziewico Maryjo! Czy można wznosić do cię modły?
            • dorotajank Re: jestem kochanka... 30.10.10, 15:18
              To nie ja mam problem :)
          • six_a Re: jestem kochanka... 30.10.10, 16:16
            moja suka się nie upija, wypraszam sobie.
            • facettt bo o nia nie dbasz 30.10.10, 16:19
              six_a napisała:

              > moja suka się nie upija, wypraszam sobie.


              bo o nia nie dbasz. ja tam kotowi zawsze dawalem krople Waleriana.
              dopiero wtedy sie uspokajal.
        • francesqa Re: jestem kochanka... 30.10.10, 19:36
          miss.yossarian napisała:

          > > Uwazam ze kob
          > > ieta ktora sie upija na imprezie i daje dupy nie szanuje sie.
          >
          > a gdzie ma się upić jak nie na imprezie?
          >
          > > Ale napewno iq nie jest wysokie.
          >
          > jak się ma iq do zachowań seksualnych?
          >

          dziekuje... ;]

          1. nie upijam sie i daje dupy, <
          • dorotajank Re: jestem kochanka... 30.10.10, 22:18
            1. nie upijam sie i daje dupy, <
            • francesqa Re: jestem kochanka... 31.10.10, 01:44
              dorotajank napisała:

              > 1. nie upijam sie i daje dupy, <
      • eastern-strix Re: jestem kochanka... 31.10.10, 13:14
        Dziewczyna jest wolna i dorosla, moze robic co chce i jesli ma ochote na jednonocna przygode, to nie Tobie to oceniac. Nie wszyscy podzielaja Twoj system wartosci i nie wydaje mi sie, zeby byl on jedynym slusznym.

        Jesli dwoje doroslych ludzi ma ochote na seks, to ich sprawa. Problem w tym,ze nie jest to tozsame z glebsza znajomoscia. Koles szuka przygody, dziewczyna zwiazku i dlatego sie nie dogadaja.

        Rada dla autorki watku jest taka,zeby partnera na stale szukac w miejscach, gdzie jest wieksza szansa poznania kogos na dluzej. Moze byc impreza,ale zanim zdecydujesz sie na seks, moze przemysl to.

        Co do dziewczyny kolesia, to nie masz zadnego obowiazku jej uswiadamiac. Natomiast mysle,ze masz dosc niskie poczucie wlasnej wartosci jesli decydujesz sie na zwiazek 'zamiast'.

        Uwazam,ze to nie Ty ale ten koels jest ostatnia swinia. Zrob badania na hpv, hiv i to samo doradz kolesiowi. Jak zapyta dlaczego, to milcz jak sciania. Moze jak sie naje strachu to nastepnym razem dwa razy pomysli. O testach pisze serio, nie wiadomo,co on robil na boku,a Tobie calej prawdy nie mowi. Widac jest z tych, ktorzy nie gardza jednonocna przygoda.

        I nie brnij w to dalej, z tej maki chleba nie bedzie.

        Musisz nauczyc sie stawiac wymagania. Nikt nie bedzie Cie szanowac jesli Ty nie zrobisz tego pierwsza.
        • dorotajank Re: jestem kochanka... 31.10.10, 21:39
          > Dziewczyna jest wolna i dorosla, moze robic co chce i jesli ma ochote na jednon
          > ocna przygode, to nie Tobie to oceniac. Nie wszyscy podzielaja Twoj system wart
          > osci i nie wydaje mi sie, zeby byl on jedynym slusznym.


          Na chlopski rozum myslac nie ma w tym nic zlego i wszystko jest ok. Tyle ze bystra kobieta wie
          ze tak faceta nie zdobedzie. Dlatego ze on zawsze uzna ja za latwa. A co latwo przyszlo latwo poszlo. A co do zasad i moralnosci to prawda jest taka ze jak zaczniesz naginac granice to nie znajdziesz konca bo od bieli poprzez szarosc mozesz odjsc czerni.
          Czy pojscie do lozka z obcym facetem jest ok ? Nie jeden powie ze tak.
          Czy pojscie do lozka z obcym facetem ktory ma dziewczyne jest ok. Chyba juz nie bardzo choc znajda sie i tacy co nie widza w tym nic zlego.
          Czy spotykanie sie z zajetym facetem i ponizanie sie tym samym godzac sie na ochlapy jest ok? Chyba juz nie bardzo . Nawet bohaterka tego topiku widzi juz w tym problem.
          Czyli nim zdazysz sie obejrzec jestes w czarnej d....e.
          • eastern-strix Re: jestem kochanka... 01.11.10, 10:11
            Ale problem w tym,ze nie kazda kobieta chce faceta od razu 'zdobyc'. Wierz mi, jest sporo pan (tak jak panow), ktorym odpowiada zycie singielki, a facetow potrzebuja do seksu, wiec im takie jednonocne znajomosci sa na reke.

            Ja osobiscie nie naleze do amatorek jednonocnych przygod, ale daleka jestem od stwierdzenia,ze jesli dwoje doroslych ludzi decyduje sie na szybki seks, to automatycznie oznacza, ze ktos tu siebie nie szanuje.

            Co do szukania faceta na dluzej, to zgadzam sie i sama napisalam, ze byc moze autorka powinna poszukac w inny sposob, bo takie jednonocne przygody nie maja nic wspolnego z szukaniem partnera na dluzej.
          • francesqa Re: jestem kochanka... 01.11.10, 10:54
            > Czy pojscie do lozka z obcym facetem jest ok ? Nie jeden powie ze tak.
            > Czy pojscie do lozka z obcym facetem ktory ma dziewczyne jest ok.

            eh, duzo by komentowac, ale jedno mnie ubodlo najbardziej, dlaczego zakladacie ze to jest OBCY FACET? nie jest. nie poznalismy sie na dyskotece, w ciemnym pomieszczeniu, 5 minut przed sexem... znamy sie od 2 miesiecy, przyjaznimy, duzo rozmawiamy, duzo czasu spedzamy ze soba, smiejemy sie, ogladamy filmy, razem sie uczymy. kiedy wg was granica miedzy obcym facetem a znajomym jest przekroczona?!
            • eastern-strix Re: jestem kochanka... 01.11.10, 11:04
              Alez obcy czy nie to naprawde zadna roznica. Chodzi o to, ze macie zupelnie inne oczekiwania. Ty szukasz czegos na stale, on chce tylko milo spedzic czas.

              Znajomy czy nie, jest bez znaczenia. Wasze oczekiwania sie dosc znacznie rozmijaja, w tym jest problem.
              • francesqa Re: jestem kochanka... 01.11.10, 13:20
                eastern-strix napisała:

                > Znajomy czy nie, jest bez znaczenia. Wasze oczekiwania sie dosc znacznie rozmij
                > aja, w tym jest problem.

                najgorsze jest to, ze ja wcale nie wiem czego chce. niby fajnie jest miec faceta. super! tylko, to tlumaczenie sie, to pamietanie o bzdetach, to tesknienie, pisanie... ooojesssu, nie wiem czy tego chce. bylam kiedys w bardzo dlugim zwiazku - prawie 7 letnim, umarlo smiercia naturalna, przez nude...? nie wiem. ale pod koniec tego zwiazku pomyslalam sobie ze predzej czy pozniej cos sie konczy. i zawsze tak jest. wiec po co zaczynac cos skoro i tak nie ma prawa bytu?! nie chce sie zakochiwac, nie chce sie angazowac.
                chyba...
                btw. przeciez ja teraz poniekad mam teraz dwoch facetow... czy to nie lepsze niz posiadanie tylko jednego ? :D mowia ze od przybytku glowa nie boli

                <
                • eastern-strix Re: jestem kochanka... 01.11.10, 13:56
                  Skoro Ci jednak ta sytuacja odpowiada, to spoko. Tylko ie rozumiem, po co w ogole ten watek?

                  No,chyba,ze Ty bys chciala bez zobowiazan,ale zeby pan tez zadnych zobowiazan nie mial? Z tym akurat to sie nie uda, a z wolym pewnie tez nie, bo podejscie typu pies ogrodnika na dlzsza mete sie nie sprawdza ;)
                  • francesqa Re: jestem kochanka... 01.11.10, 14:31
                    eastern-strix napisała:

                    > Skoro Ci jednak ta sytuacja odpowiada, to spoko. Tylko ie rozumiem, po co w ogo
                    > le ten watek?

                    wlasnie nie wiem czego chce, z jednej strony mi dobrze z drugiej cos mi nie odpowiada. ten watek po to zebym znalazla odpowiedz co robic...
                    dzienks
                    • eastern-strix Re: jestem kochanka... 01.11.10, 14:49
                      Hmm, ale my Ci nie mozemy odpowiedziec na pytanie, czego Ty chcesz! :) Niestety, takich trudnych zyciowych wyborow lepiej nie dokonywac na forum.

                      Natomiast mam wrazenie, ze poniewaz sama nie do konca wiesz, czego chcesz, to mezczyzni nie maja specjalnie problemu z naklonieniem Cie do robienia tego, czego oni chca ;) Pisze bez ironii, po prostu mam wrazenie,ze zamiast podazac jedna sciezka zmieniasz kierunek w zaleznosci od tego, co/kto tam jest na horyzoncie?
          • ritsuko Re: jestem kochanka... 01.11.10, 22:40
            dorotajank napisała:
            > Na chlopski rozum myslac nie ma w tym nic zlego i wszystko jest ok. Tyle ze bys
            > tra kobieta wie
            > ze tak faceta nie zdobedzie.
            O cholibka- znam bardzo szczęsliwy związek powstały z dwóch. Łoooo :)

            >Dlatego ze on zawsze uzna ja za latwa.
            Mądry, wartościowy facet nie patrzy na d..., ale na to co reprezentuje sobą kobieta
            A co latwo
            > przyszlo latwo poszlo. A co do zasad i moralnosci to prawda jest taka ze jak za
            > czniesz naginac granice to nie znajdziesz konca bo od bieli poprzez szarosc mo
            > zesz odjsc czerni.
            Życie nie jest czarno-białe. Ono składa się z szarości

            > Czy pojscie do lozka z obcym facetem jest ok ? Nie jeden powie ze tak.
            A czy on był obcy?

            Damn, jak ja nie znoszę generalizowania :)
      • ritsuko Re: jestem kochanka... 01.11.10, 22:36
        O kochaneńka, głupotą to jest łączenie inteligencji mi mądrości z moralnością i niepopełnianiem błędów. Damn, chyba zrobię badania, bo tak mnie się zdaje, że jeśli IQ wysokie do tego w miarę z urodą to bywa wręcz przeciwnie :). Jam jest wyjątek od reguły żeby nie było :P

        Ok, to kto Cię puścił w rogi?
    • andreowa Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:13
      Myślę, że powinnaś zrezygnować z bycia kochanką... To nie ma przyszłości. Facet zawsze jednak zostają z tą "legalną' kobietą. A Ty tylko będziesz cierpieć :(
    • salma75 Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:15
      Yyyy...
      Ogarnij się - to na początek.
      Dobrze dziewczyny, nie? ;)


      I zacznij siebie cenić, bo na razie tylko płaczesz, że ktoś jak szmatę cię traktuje.
    • qw994 Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:17
      Zadziwiające, ty masz wyrzuty sumienia, cierpisz i się miotasz, a on, zdaje się, ma się świetnie. Nie wiem, czy zwróciłaś na to uwagę. Może jak spojrzysz na niego pod tym kątem, to zauroczenie nieco przygaśnie, bo ten koleś raczej nie jest wiele wart.
    • miss.yossarian Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:23
      zadawanie się ze szmaciarzem niszczy przede wszystkim ciebie - z tego powodu powinnaś to skończyć, a nie dla jakiejś abstrakcyjnej moralności
    • six_a Re: jestem kochanka... 30.10.10, 14:34
      ojtam, może tamtej akurat też pasuje, że faceta nie ma od 24 do 8;)
      facet na wszystkie zmiany pracuje
      • francesqa Re: jestem kochanka... 30.10.10, 19:41
        six_a napisała:

        > ojtam, może tamtej akurat też pasuje, że faceta nie ma od 24 do 8;)
        > facet na wszystkie zmiany pracuje
        >

        nie zrozumialas. od roku jestem w "luznym-potajemnym zwiazku" ktory trwa od 24 do 8 rano. i nie dlatego ze powinnismy sie kryc, ze ktos ma dziewczyne/chlopaka. tylko dlatego ze nam ze soba dobrze, ale nie wiemy czy chcielibysmy byc ze soba, w zwiazku, itp. (po co maja ludzie gadac...gdyby cos wiedzieli)
        przynajmniej tak bylo na poczatku. teraz moje podejscie sie zmienia. chce byc z kims. CHYBA. nie wiem sama... ;/
        to drugi facet. inny. nie ten co ma dziewczyne ;]
        wlasnie, jestem skomplikowana.
    • facettt i dobrze 30.10.10, 15:21
      francesqa napisało:

      > wlasnie sobie uswiadomilam ze jestem kochanka. albo bylam. bo w sumie powiedzialam juz, ze dalej ciagnac tego nie chce,

      - nieslusznie

      bo zaczynam

      a) albo miec wyrzuty sumienia,

      - z jakiego powodu?
      bycie kochanka jest piekne.

      b) albo sie zakochuje,

      - to najlepsze co Cie moglo spotkac.

      c) albo zdaje sobie sprawe jak bardzo to jest niemoralne...

      - bzdury. moralne i normalne.
      • francesqa Re: i dobrze 30.10.10, 19:47
        facettt napisał:

        > francesqa napisało:
        >
        > > wlasnie sobie uswiadomilam ze jestem kochanka. albo bylam. bo w sumie pow
        > iedzialam juz, ze dalej ciagnac tego nie chce,
        >
        > - nieslusznie
        >

        jasne, ty bys ciagnal. czy faceci, maja w ogole cos takiego jak wyrzuty?!

        > bo zaczynam
        >
        > a) albo miec wyrzuty sumienia,
        >
        > - z jakiego powodu?
        > bycie kochanka jest piekne.
        >

        jest bez sensu, zawsze jestem ta druga... siedzi u mnie, milo nam sie rozmawia, smiejemy sie, pijemy kawke, smera mnie po raczce, i nagle dostaje smsa, ze jego laska czeka na gg/skype zeby z nim porozmawiac, rzuca wszystko i biegnie do komputera!

        > b) albo sie zakochuje,
        >
        > - to najlepsze co Cie moglo spotkac.
        >

        no prosze cie! jakie najlepsze co moglo mnie spotkac? chlopak sie ogarnal, powiedzial mi ze mu ze mna fajnie, ze duzo dla niego znacze, ze uwielbia sie ze mna kochac, ze jest inaczej, moze poniekad lepiej. ze chce sie ze mna spotykac, ALE ze swoja dziewczyna nie zerwie... bo nie potrafi jej rzucic z dnia na dzien.
        a ja nie moge mu kazac ja rzucic. bo sama nie wiem czy chce. czy chce byc z nim. nie chce zeby odwrocil swoje zycie do gory nogami, a po miesiacu mu powiem "sorry stary, ale jednak nie czuje polotu. nie chce byc z toba..."
        • facettt Re: i dobrze 30.10.10, 23:27
          francesqa napisało:
          > jasne, ty bys ciagnal. czy faceci, maja w ogole cos takiego jak wyrzuty?!

          - nie

          > jest bez sensu, zawsze jestem ta druga... siedzi u mnie, milo nam sie rozmawia,

          - to duzo

          > smiejemy sie, pijemy kawke, smera mnie po raczce, i nagle dostaje smsa, ze jeg
          > o laska czeka na gg/skype zeby z nim porozmawiac, rzuca wszystko i biegnie do k
          > omputera!

          - a to chamstwo
          nigdy bym tak nie tzrobil.
          >
          >
          > no prosze cie! jakie najlepsze co moglo mnie spotkac? chlopak sie ogarnal, powi
          > edzial mi ze mu ze mna fajnie, ze duzo dla niego znacze, ze uwielbia sie ze mna
          > kochac, ze jest inaczej, moze poniekad lepiej. ze chce sie ze mna spotykac, AL
          > E ze swoja dziewczyna nie zerwie... bo nie potrafi jej rzucic z dnia na dzien.
          > a ja nie moge mu kazac ja rzucic. bo sama nie wiem czy chce. czy chce byc z ni
          > m. nie chce zeby odwrocil swoje zycie do gory nogami, a po miesiacu mu powiem "
          > sorry stary, ale jednak nie czuje polotu. nie chce byc z toba..."
          -
          c` est la vie
          nie mozna miec wszystkiego
        • sokoll1 Re: i dobrze 01.11.10, 22:53
          dla mężczyzn pokroju facettta im więcej kobiet godzi sie na rolę kochanki, ty, lepiej - on nie ukrywa, że zdradza żonę...
          nie słuchaj go.
          rola kochanką dla kobiety jest smutna rolą! lepiej nie nabierać w niej wprawy - patrz Ewa Kuklińska!!!! jako Demotywator(ka)!
    • akle2 Re: jestem kochanka... 30.10.10, 15:50
      To jest równia pochyła - w dół. Spróbuj się jeszcze uratować (rzucić to), zanim się zachłyśniesz i utoniesz
      • ursyda Re: jestem kochanka... 30.10.10, 17:51
        a jakim kącie nachylenia?
        • facettt moze byc rozny 30.10.10, 18:30
          moze byc rozny, jednak w najlepszej pozycji tkzw. biurowej
          (czyli na stojaco i cycki na biurku) - to chyba 90 ° ? :)

          chociaz... jak mawial moj sierzant z nieodzalowanego LWP:

          - w warunkach bojowyh kat prosty dochodzi do 100 °
          • ursyda Re: moze byc rozny 30.10.10, 21:57
            w sumie dobrze być pijanym i mieć to wszystko w d..
            • facettt Re: moze byc rozny 03.11.10, 09:23
              w trosce o watrobe i prawo jazdy zdecydowanie uwazam, ze lepiej miec wszystko w d... jednak na trzezwo.
    • piotr_57 Re: jestem kochanka... 30.10.10, 15:52
      W tym tekście nie widzę żadnego powodu do "jeżdżenia" po Tobie. Zrobiłaś co mogłaś i ...przegrałaś. Zdarza się. Nie pieprz, o jakiś tam wyrzutach sumienia, o zastanawianiu się nad uczuciami tamtej. Walcz o swoje...do końca, albo poddaj się, ale nie pitol.
    • lusseiana Re: jestem kochanka... 30.10.10, 18:12
      Ehhh, nie rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby po tobie jechać? Przecież to twoje życie. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz - ty sama, nikt inny.

      Jeśli chcesz rad, to po pierwsze się ogarnij - zastanów się nad sobą, na tym jaki typ związku ci odpowiada, narzuć sobie jakieś zasady. Dopiero potem szukaj faceta. Jesli odpowiada ci bycie kochanką, to w czym problem? Chociaż osobiscie nie wiem, co może być miłego w takim prawie związku (PRAWIE robi wielką różnicę), to jestem w stanie zrozumieć, że innym taki układ może pasować. Jeśli luźne związki cię nie interesują, to po co się w nie pchasz? I dla obecnego dochodzącego partnera i dla kochanka jesteś tylko towarem zastępczym. Dla pierwszego do momentu, kiedy znajdzie cos lepszego, dla drugiego - do powrotu do dziewczyny. Nie pasuje? Pakuj manatki i się wypisuj. Jeśli nie masz nic przeciwko, to za przeproszeniem nie pier*ol o moralności, bo kochaś jak widać nie ma jej za grosz - a to przecież nie ty jesteś z tamtą dziewczyną od trzech lat i nie ty jej niewaidomo co obiecywałaś. Aha, i nie licz na to, że będziesz naprawdę kimś ważnym do tego faceta - gdybyś była, to nie byłby z tamtą. No i nie szukałby nowej chętnej dupy w momencie, kiedy ta codzienna znika za horyzontem. Na zawsze będziesz tylko "zastępczakiem", do którego się idzie, żeby samemu konia nie walić przy pornolach. Zastanów się, czy ci to odpowiada, a potem nie płacz nad skomplikowanym światem, tylko bądź konsekwentna.

      Pytasz, czemu żaden facet nie chce z tobą być, tylko cię mieć - ano właśnie dlatego, ze sama traktujesz się jako zastępczy worek na spermę. Zacznij się szanować, zacznij mieć jakieś wymagania w związku z partnerem i co najważniejsze, samą sobą, to i własciwi faceci się znajdą. Czujesz coś do faceta, z którym niby to od roku jesteś? I co to do cholery znaczy "luźny związek, którego od 8 do 24 nie ma"? Spotykacie się tylko na bzykanie? No kaamaan kobieto... Pozwalasz się tak traktować, to na co więcej liczysz? Pomyśl i wyciągnij wnioski. I na litość, nie popełniaj znowu tych samych błędów...


      Pozdrawiam.
      • piotr_57 Re: jestem kochanka... 30.10.10, 18:36
        lusseiana napisała:


        >
        > Pytasz, czemu żaden facet nie chce z tobą być, tylko cię mieć - ano właśnie dla
        > tego, ze sama traktujesz się jako zastępczy worek na spermę. Zacznij się szanow
        > ać, zacznij mieć jakieś wymagania w związku z partnerem i co najważniejsze, sam
        > ą sobą, to i własciwi faceci się znajdą. Czujesz coś do faceta, z którym niby t
        > o od roku jesteś? I co to do cholery znaczy "luźny związek, którego od 8 do 24
        > nie ma"? Spotykacie się tylko na bzykanie? No kaamaan kobieto... Pozwalasz się
        > tak traktować, to na co więcej liczysz? Pomyśl i wyciągnij wnioski.

        Mugłbym, i wiele razy to robiłem, napisac identycznie to samo !!!

        I na litość
        > , nie popełniaj znowu tych samych błędów...

        A to niby dlaczego???
        Sama pisałaś, że to jej życie:)
        >
        >
        > Pozdrawiam.
        • lonely.stoner Re: jestem kochanka... 30.10.10, 19:51
          omg, jedyne co mi przychodzi do glowy to ze naprawde jestes glupia. Nie wiem ile masz lat, ale chyba troche wiecej niz 16 skoro studiujesze i powinnas wiedzie jakie kity potrafia wciskac faceci zeby miec latwe ru...ie z jakas ladna laska. Po drugie - czy ci padlo na glowe?? naprawde uwazasz ze ten facet bedacy od 3 lat w powaznym zwiazku, ktory ci na dodatek gada jaki to zakochany w swowjej lasce - jest normalnym facetem?? moge ci powiedziec szczerze ze pewnie nie jestes jedyna taka glupia panna do dymania ktora sobie przygruchal. Pewnie innym ksiezniczkom tez wciskal takie kity i na rozmowe o tym jak to ma wygladac wciskal kit ze nie moze tak od razu ze swoja stala dziewczyna zerwac. Zycia nie znasz?? Ogarnij sie troche, i lepiej zacznij sie spotykac z kims normalnym a nie z jakims bydlakiem. Skad sie biora takie glupie laski na swiecie???????
          • francesqa Re: jestem kochanka... 30.10.10, 19:58
            lonely.stoner napisała:

            > omg, jedyne co mi przychodzi do glowy to ze naprawde jestes glupia. Nie wiem il
            > e masz lat, ale chyba troche wiecej niz 16 skoro studiujesze

            to sa moje drugie studia, mam zdecydowanie wiecej lat niz sadzisz :D a on, faktycznie mlody. (duzo mlodszy ode mnie, sam btw. mowi ze jara go moj wiek :P)
            jest mlody, spokojny, grzeczny, ulozony (to widac z daleka, nie jest typem imprezujacego pijaka, czy wyrywacza lasek). podoba sie dziewczynom, to pewne, jest slodki i przystojny. ale nie wierze ze wciaka kity wszytskim naokolo.
            znam troche zycie.
            • piotr_57 Re: jestem kochanka... 30.10.10, 20:46
              To nie bardzo rozumiem "czego nudzi" ???
              Bzykaj się zdrowo:)
      • francesqa lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 19:52
        czy ty jestes psychologiem! napialas wszystko co powinnam zrobic, i ja o tym wiedzialam, ale chyba musialam to "uslyszec" od kogos z boku. coz... widzisz, problem jest taki, ze... ja faktycznie nie wiem czego chce. i czy chce czegokolwiek. i czasem mysle, ze tak mi jest dobrze. nawet bardzo dobrze. czuje sie adorowana, czuje ze sie podobam. mile i lechatajace jest to wszytsko, pisalam juz.
        ale boje sie... jak to wyjdzie... ze... ludzie powiedza
        • lonely.stoner Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 20:02
          po prostu jest to uwlaczajace - nie spotykasz sie z nim tylko na seks, ty chcesz czegod wiecej, ale godzisz sie na to zeby byc jakas latwa laska juz ROK???? ja zawsze uwazalam ze wiekszosc kobiet nie potrafi miec czystych ukaldow seksualnych z facetem- w koncu zaczynaja biadolic jak ty, i oczekuja czegos wiecej. A najgorsze jest jednak to ze nie widzisz najwazniejszej sprawy- facet ktory regularnie zdradza swoja dziewczyne, mizdrzy sie z toba na fotelu a jak tylko dostanie od niej sms to leci jak na skrzydlach. Cos mi tu zgrzyta i to ostro. na serio myslisz ze on jest normalny??
          • francesqa Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 20:12
            lonely.stoner napisała:

            > facet ktory regu
            > larnie zdradza swoja dziewczyne, mizdrzy sie z toba na fotelu a jak tylko dosta
            > nie od niej sms to leci jak na skrzydlach. Cos mi tu zgrzyta i to ostro. na ser
            > io myslisz ze zacon jest normalny??
            >
            >
            heh, no, kocha ja, nie kryje sie z tym, nie klamie ze nic nie czuje, ze "jutro" ją zostawi! wiec zachowuje sie zupelnie normalnie. robilabym tak samo, zwlaszcza ze siedzi u mnie, a pewnie powiedzial jej ze siedzi grzecznie u siebie w ksiazkach, bieda taka, uczy sie. wiec, nie, nie dziwi mnie to ze ucieka kiedy ona napisze.
            mowie tylko ze czuje sie ta druga. zdaje sobie sprawe ze to dziwne.
            z reszta. juz mu powiedzialam, ze nie chce tego ciagnac.
            a czasem zaluje. bo mi brakuje jednak...jego adorowania...jego bycia obok. chocby na chwile...
            • lonely.stoner Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 20:19
              no to znajdz sobie normalnego faceta i juz ktory bedzie obok i ktory bedzie cie adorowal. chyba zwyczajnie tego ci brakuje.
              • francesqa Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 20:27
                gdzie to szukac...? co lepszy to widzisz, albo zajety albo... chce mnie, ale nie ze mna byc. eh... zycie jest ciezkie.
                nie, ok, ogarniam sie, zaczynam szukac normalnego faceta!
                • razlemongrass Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 21:38
                  Może jestem dziwna ale obrzydza mnie facet który r.ucha 2 panny, raz jedną, raz drugą, i do tego bez gumki... Mam nadzieję, że twój boski alvaro wystarczająco się zabezpiecza ;)
                  • dorotajank Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 22:11
                    Nie jestes dziwna. Mnie tez to obrzydza.
                • piotr_57 Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 22:48
                  Ależ On jest normalny:)
                  Co najwyżej część komentujących jest zakłamana.
                  • mi_nutka3 Re: lusseiana - tego mi bylo trzeba.... 30.10.10, 23:18
                    Gdyby nawet rzucił ją dla Ciebie to i tak by Cię zdradził. Ja bym nie planowała życia z kimś tak zakłamanym. Bo to, że tu kogoś oszukuje jest oczywiste. A najpewniej Ciebie. Jeśli naprawdę byłabyś dla niego tak ważna jak mówi, to chyba by nie miał problemu z wyborem. Tamtą kocha, Ty jesteś tylko zabawką.

                    ps. mnie też brzydzi myśl o facecie ru...ącym na zmianę dwie laski.
                    • mi_nutka3 Jeszcze Ci coś powiem.. 30.10.10, 23:40
                      Piszesz, że sama nie wiesz czego chcesz. Głupoty. Dobrze wiesz czego chcesz tylko boisz się, że tego nie osiągniesz. Chcesz normalnego związku z kochanym facetem, który będzie Cie adorował i uprawiał z Tobą seks. Jeśli by tak nie było to nie miałąbyś przecież wyrzutów sumienia. Twój problem to niska samoocena, przez nią łapiesz się byle kogo, pierwszego lepszego, który potrafi Cię zbajerować i choć na chwilę tą niską samoocenę podnieść. W czasie gdy obrabiał Cię ten padalec mogłaś poznać kogoś naprawdę wartościowego. Więc nie daj się więcej nikomu robić w bambuko. Szczerze życzę Ci powodzenia!
                      • francesqa Re: Jeszcze Ci coś powiem.. 01.11.10, 13:12
                        mi_nutka3 napisała:

                        > Piszesz, że sama nie wiesz czego chcesz. Głupoty. Dobrze wiesz czego chcesz tyl
                        > ko boisz się, że tego nie osiągniesz. Chcesz normalnego związku z kochanym face
                        > tem, który będzie Cie adorował i uprawiał z Tobą seks. Jeśli by tak nie było to
                        > nie miałąbyś przecież wyrzutów sumienia. Twój problem to niska samoocena, prze
                        > z nią łapiesz się byle kogo, pierwszego lepszego, który potrafi Cię zbajerować
                        > i choć na chwilę tą niską samoocenę podnieść. W czasie gdy obrabiał Cię ten pad
                        > alec mogłaś poznać kogoś naprawdę wartościowego. Więc nie daj się więcej nikomu
                        > robić w bambuko. Szczerze życzę Ci powodzenia!

                        absolutnie sie zgadadzam... tak wlasnie jest. mam niska samoocene, chwytam co sie napatoczy (chociaz, jeden i drugi chlopak to mega przystojniaki, tacy za ktorymi pol uczelni szaleje...- czyli cala damska czesc...). Boje sie zostawic tych "padalcow" bo zostane z niczym. tak przynajmniej raz na jakis czas czuje sie wyjatkowo, jest fajnie, a to mi jeden obiad zrobi, drugi plecy pomasuje, jakies winko przyniesie, spedzimy mily wieczor.
                        boje sie ze nic mi nie zostanie, mimo...ze i tak nic nie mam. aaaj...no nie wiem jak to wytlumaczyc.
                        czuje ze duzo mi daly wasze komentarze, ale nadal nie bardzo wiem co mam robic. chyba w zasadzie uswiadomily mi ze powinnam podchodzic do tego mniej moralnie a bardziej z mysla o sobie. powinnam byc wieksza egoistka! ;] w sumie, chyba poniekad jestem....
                        • sokoll1 Re: Jeszcze Ci coś powiem.. 01.11.10, 22:56
                          mam Cię!
                          tak myślałam, że masz niskie poczucie wartosci... i zadowalasz się takimi facetami, którzy niwewiele maja do zaoferowania!!! mała... balansujesz na cieniutkiej linie!!!!

                          czytam posty wyżej i mam dowód rzeczowy!!!
                          Jesteś młoda i ładna... i taka głupia! cholernie głupia!!!
                          • francesqa Re: Jeszcze Ci coś powiem.. 02.11.10, 21:02
                            sokoll1 napisała:

                            > czytam posty wyżej i mam dowód rzeczowy!!!
                            > Jesteś młoda i ładna... i taka głupia! cholernie głupia!!!

                            skad wiesz ze ladna? :D hehe, no dziekuje, dziekuje, milo ze mniemasz tak po kilku moich postach... ale heh, nie bez powodu mam niskie poczucie wlasnej wartosci, chociaz biorac pod uwage ze przystojni faceci sie mna interesuja... powinno mnie podbudowac. ale moze po prostu mam tylko ladna du**...
                            ;/
    • sid.leniwiec Re: jestem kochanka... 31.10.10, 08:21
      > bylo kilka upojnych nocy. mowil tak ladnie, ze jestem osoba dla ktorej moglby wszytsko
      > rzucic, ze jest w stanie w mgnieniu oka sie we mnie zakochac.

      > on wyskoczyl ze jednak nie jest w stanie JESZCZE wszytskiego rzucic, ze nie moze tak z dnia
      > na dzien. ze wie ze bedzie dziwnie miedzy nim i jego dziewczyna, ale on niczego nie zaluje,
      > chce sie ze mna spotykac, chce sie ze mna kochac. ale nie moze jej zostawic. TO SIE PYTAM
      > "KIM DLA CIEBIE MAM BYC"? hm.. no, "kims waznym" a konkretniej? "nie wiem"

      Haha.:) Toć to najbardziej klasyczna klasyka, jaką można sobie wyobrazić.
    • kochanic.a.francuza Re: jestem kochanka... 31.10.10, 08:31
      Zgrywajac tzw. wyzwolona kobiete, po prostu zakochalas sie. Teraz masz pitra, ze jak zrzucisz maske wyzwolenia, on rzuci Ciebie. I tegi zycze. Poplaczesz, ale dasz sobie szanse na nowe znajomosci.
      Co do tego, ze wszyscy chca Cie miec: nie jest tak, ze sama kreujesz sie na wyemancypowana, odwazna, bezpruderyjna itp? A to dla mesczyzn gratka: taka piekna, inteligentna, odwazna i jeszcze nie wymaga zangazowania. Zyc nie umierac!
      Nie obwinij sie, nie Ty jedna dalas sie mediom w D..pe zrobic. jest taka sztuka, ktora o tym smiesznie opowiada. Daj maila to Ci wysle linka, na oczy przejrzysz.
    • raohszana Re: jestem kochanka... 31.10.10, 08:37
      Ale se ludzie komplikują życie. Tylko po kiego chwosta? Ot, zagwozdka.
      • wypedzonyzziemodzyskanych Re: jestem kochanka... 01.11.10, 18:29
        Polka za granicą zakochała się ?
        widziałem to wielokrotnie - inny kolor skóry i ......
        • francesqa Re: jestem kochanka... 01.11.10, 18:59
          wypedzonyzziemodzyskanych napisał:

          > Polka za granicą zakochała się ?
          > widziałem to wielokrotnie - inny kolor skóry i ......

          wszyscy jestesmy polakami.... ;]
    • sokoll1 Re: jestem kochanka... 01.11.10, 22:17
      widziałam "Miasto kobiet" z Ewą Kuklińską.
      Była kochanką meżczyzny przez wiele lat, potem drugiego... żyła iluzjami i obietnicami. Teraz jest piękna, wciąż piękna... ale jest tak smutna... Po prostu byłam zdumiona, ile smutku... esenscji smutku jest w tej pięknej kobiecie...
      Myslę, że od bycia kochanką można sie uzależnić. Strzelasz sobie w kolano. Żebyś sobie kiedyś w życiu nie palnęła w łeb ;)) to przenośnia! chodzi o to, żeby nie godzić sie na taką rolę!
      pozdr.
    • ritsuko Re: jestem kochanka... 01.11.10, 22:47
      Jakby chciał to by rzucił, a jak nie rzucił, to zaczął przygotowywać teren- nie jest łatwo skrzywdzić kogoś z kim się było 3 lata, ale trzeba mieć minimum przyzwoitości. Widać, że Tobie nie chodzi tylko i wyłącznie o łóżko, a obawiam się, że on jest ofiarą syndromu wymiany- związki po wymianach rzadko przeżywają...
      Postaw go przed jasnym wyborem- wtedy dowiesz się co z tego będzie
      • sokoll1 Re: jestem kochanka... 01.11.10, 22:50
        a obawiam si
        > ę, że on jest ofiarą syndromu wymiany- związki po wymianach rzadko przeżywają..
        > .

        Ritsuko... co znaczy termin 'związki po wymianach'? Nigdy tego nie słyszałam albo w innej formie... :> że jest z jedna i w tym samym czasie 'nagrywa' cos z drugą???
        • ritsuko Re: jestem kochanka... 02.11.10, 21:06
          Kurcze, rzeczywiście dziwnie brzmiało- syndrom wymiany uczelnianej typu Erasmus itd :P
          Niestety o ile nie jedzie się razem, to bywa ciężko z utrzymaniem związku
      • francesqa Re: jestem kochanka... 02.11.10, 21:06
        ritsuko napisała:

        > Jakby chciał to by rzucił, a jak nie rzucił, to zaczął przygotowywać teren- ni
        > e jest łatwo skrzywdzić kogoś z kim się było 3 lata, ale trzeba mieć minimum pr
        > zyzwoitości. Widać, że Tobie nie chodzi tylko i wyłącznie o łóżko, a obawiam si
        > ę, że on jest ofiarą syndromu wymiany- związki po wymianach rzadko przeżywają..
        > .
        > Postaw go przed jasnym wyborem- wtedy dowiesz się co z tego będzie

        nie chce nikogo przed niczym stawiac. nie jestem pewna czy chce byc z tym facetem. nie chce zeby dla mnie wszytsko rzucal...jesli nie potrafie mu jakby zagwarantowac ze sie na maxa zaangazuje w nowy zwiazek.... coz. wiem, zycie mnie jakos dziwnie ukierunkowalo. z jednej strony mi to wszytsko odpowiada, z drugiej nie.
        ale chyba dla swietego spokoju rzuce wszytsko i zaczne myslec o prawdziwym zwiazku. z kims nowym. moze jeszcze kogos poznam... ;/
    • ahkalinka Re: jestem kochanka... 03.11.10, 05:28
      "czemu nikt nie chce ze mna "byc", a tylko chce mnie "miec"?"
      Sory, francesqa, ale masz na co zasługujesz. Wiem, że jest Ci źle, ale kompletnie mi Cię nie żal. Ludziom, którzy czynią zło powinno być przynajmniej źle. I nie zwalaj na życie, że skomplikowane. To Ty i tylko Ty. To Twoje własne wybory. Ja wiem, że facet ma w tym swoją działkę, ale bez takich kobiet jak Ty oni nie mogli by tego robić.
      Mówisz, że Ci źle... Tak naprawdę źle będzie Ci dopiero wtedy, kiedy Tobie zrobi to samo inna kobieta.
    • menk.a Re: jestem kochanka... 03.11.10, 09:39
      francesqa napisał:

      > eeeeeeh, czemu zycie jest tak
      > ie skomplikowane? czemu nikt nie chce ze mna "byc", a tylko chce mnie "miec"?
      > :( ratunku...

      Przerwij, odetnij i nie wracaj. Sama sobie robisz krzywdę. Takie relacje do niczego dobrego cię nie doprowadzą.
    • do3mala Re: jestem kochanka... 03.11.10, 23:42
      francesqa gdzież wyżej piszesz, że masz nieskie poczucie własnej wartosci i że jest to uzasadnione?
      Jak to? To idź do psychologa! Jak już teraz zadowalasz sie w życiu takimi namiastkami - jako młoda, bystra dziewczyna - to co będzie za kilkanaście lat, jak młodość minie? Czym wtedy przyciągniesz?
      Faceci gadają ładne słóka, bo chcą seksu. Pożądał Cię, ale nie kochał. Ty popracuj trochę nad tym poczuciem wartości. To chyba przyczyna porazek i takiej bylejakości.
      Po co Ci cudzy przystojniak? Mie lepiej własny, a choćby i przecienie przystojny? Co to za wartośc - bycie przystojnym? Żadna! Jesteś trochę powierzchowna chyba!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka