Dodaj do ulubionych

margines prywatności

15.11.10, 18:39
jak wygląda w Waszych związkach przestrzeń prywatna, do której partner nie ma wstępu? u mnie jest to na przykład poczta mailowa.
inspiracją stał się tu wątek z FK o problemie komputerowym, wchodzeniu na czaty, ukrywaniu tego przed sobą i wzajemnym zaufaniu.
czy naprawdę przy zachowaniu pewnych sfer wyłącznie dla siebie, nie ma mowy o zaufaniu..?
czy czatowanie za plecami musi być od razu podejrzane? jestem w stanie zrozumieć, że mój facet nie życzyłby sobie, żebym wiedziała, co wypisuje tu i ówdzie, ale nie widzę w tym nic podejrzanego.
Obserwuj wątek
    • leonardadikarpia Re: margines prywatności 15.11.10, 18:46
      Temat przegadywany tutaj wielokrotnie;-) Dopóki drugiej osobie partner na głowę nie włazi jest ok. Niektórym nie przeszkadza wertowanie telefonu i wchodzenie do wc w momencie gdy zalatwiasz potrzeby fizjologiczne, innych to rusza-kwestia dogadania
      • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 18:52
        A to przepraszam, skoro przegadywany wielokrotnie.
        ciekawa byłam spraw troszke innej natury niż zwiazanych ze wspólnym sikaniem, zakładaniem tamponów i puszczaniem bąków :)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: margines prywatności 15.11.10, 18:55
          chersona napisała:

          > A to przepraszam, skoro przegadywany wielokrotnie.
          > ciekawa byłam spraw troszke innej natury niż zwiazanych ze wspólnym sikaniem, z
          > akładaniem tamponów i puszczaniem bąków :)

          Wygląda to różnie.
          Od pełnej przejrzystości do zahasłowania komputerów i telefonów, z szyfrowaniem trucryptem włącznie.
          Ja jestem zwolennikem wyjścia pośredniago. Brak haseł mając jednocześnie pewność że nikt mi szperał bez konieczności nie będzie.
        • leonardadikarpia Re: margines prywatności 15.11.10, 18:56
          chersona napisała:

          > A to przepraszam, skoro przegadywany wielokrotnie.
          > ciekawa byłam spraw troszke innej natury niż zwiazanych ze wspólnym sikaniem, z
          > akładaniem tamponów i puszczaniem bąków :)


          Ale ja dotknełam, także innej sfery. Nie czyta się cudzej korespondencji, czy to list, czy to list elektroniczny, czy też wiadomość smsowa. Jeśli ktoś pisze do KASI, to dlaczego czyta ROMUŚ?Gdyby chciał do Romusia, to adresowałby właśnie do niego-taki prozaiczny powód;-);-);-)
    • silentscream Re: margines prywatności 15.11.10, 18:50
      > jak wygląda w Waszych związkach przestrzeń prywatna, do której partner nie ma w
      > stępu? u mnie jest to na przykład poczta mailowa.

      Też sobie nie wyobrażam, żeby ktokolwiek czytał moją korespondencję, niezależnie od jej charakteru.
    • bijatyka Re: margines prywatności 15.11.10, 18:53
      U nas sfera prywatna jest dość duża. Jakoś tak się samo ułożyło, że oboje opowiadamy sobie te rzeczy, które chcemy. Ani Romeo ani ja nie wyputujemy się nawzajem o szczegóły spędzonego dnia. On lubi taką "nieprzezroczystość". Ja też.
      • cafem Re: margines prywatności 15.11.10, 19:01
        > Ani Romeo ani ja nie wyputujemy się nawzaj
        > em o szczegóły spędzonego dnia.

        Taki sam uklad mamy z Antoniem.
        Ja mam dostep do jego komputera, on do mojego, poczty mailowe mamy zawsze otwarte i niewylogowane - a i tak w zyciu bym mu poczty nie sprawdzala, a on mnie:)
        • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 19:59
          No to zaszłyście dalej ze Swoimi Romeami i Antoniami. Bo ja mojemu Orlandowi hasła do skrzynki nie podałabym. Chcę mieć pewność, a przynajmniej złudzenie, że mogę komu chcę napisać co chcę i będzie to nasza sprawa.
    • alienka20 Re: margines prywatności 15.11.10, 20:52
      Moje konta na gg, fejsie i oficjalnych pocztach (tzw. oficjalna i szkolna skrzynka) są dla niego otwarte, choć i tak rzadko zagląda. Czasem się obrusza na jakiś sms, który mi flirciarski kolega podeśle. Sęk w tym, że na takie smsy odpowiadam neutralnie :P, np na pytanie - "kiedy idziemy na kolację?" odpowiedź jest w stylu na święty nigdy. O gazetowej poczcie nie wie, muahahahah! A jak słyszy o FK, to przewraca oczami i głaszcze po głowie :P.
      Najśmieszniejsze było, jak strzelił focha o moje westchnienia do postaci z gry (ach te wątki romantyczne z gry). Dla dobra związku przeżywałam ją trochę spokojniej :P.
      W każdym razie w chorobie i ciężkim kacu mogę liczyć na pomidorka i coś do picia plus inne potrzebne akcesoria :). A że rzadko się zdarza, to mi wybacza :).
      • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 21:07
        ciepluteńki ten opis.
        jak dotąd nikt nie ma nic do ukrycia i nie chce nic ukryć.
        a można wiedzieć cóż to była za postać? ta warta westchnień?
        • alienka20 Re: margines prywatności 15.11.10, 22:16
          Anomen z Baldur's Gate II. Normalnie prawie sikałam po nogach :P jak się odzywał. Niby to tylko parę pikseli, ale sam sposób wypowiadania kwestii, chociażby zaręczynowej to pikawa w serduchu :P. I żeby to pierwszy raz był, ale nie :D.
          • figgin1 Re: margines prywatności 16.11.10, 01:22
            Anomen? Ja miałam całkiem lesbijską fascynację Viconią :)
            • alienka20 Re: margines prywatności 16.11.10, 22:49
              Ano wyobraź sobie, że po tych wszystkich szlochach i jękach iście józkowych okazuje się być całkiem niezłym gostkiem, a na jego kwestie serduszko przyjemnie drży <czyli nawet dla Józka jest nadzieja :D>. A Viconię też bardzo lubię i prowadziłam z nią wątek romantyczny jako facet. Jak wgrasz sobie moda można też z Soulafeinem :P.
    • piotr_57 Re: margines prywatności 15.11.10, 21:12
      Jeśli chodzi o kompa, to nie mam żadnych ani tajemnic ani ograniczeń.
      Nawet jak gadam przez skajpa, to żona się nie buntuje, najwyżej jak idzie spać to każe mi przyciszyć.
      Nie umiem określić strefy prywatnej, bo jest ona dość rozległa :), uzgadnialiśmy raczej to co wspólne. To co nie jest wspólne, pozostało "prywatne".
      • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 21:21
        uzgadnialiśmy raczej to co wspólne. To co nie jest wspólne, pozostało "prywatne"....

        bo Ty w ogóle poukładany jesteś. u mnie wszystko jest puszczone na żywioł, wszystko wychodzi w praniu a Ty wszystko uzgadniasz. Że przyjaźń z koleżanką aseksualna, co wspólne itd.
        To przy okazji zapytam: Kiedyś pisałeś, że nie potrzebujesz czułości, ciepła i troski, a czy sam - prócz odpowiedzialności za bliskich - potrafisz dać im to, czego sam nie potrzebujesz?
        • piotr_57 Re: margines prywatności 15.11.10, 21:32
          chersona napisała:


          >
          > bo Ty w ogóle poukładany jesteś. u mnie wszystko jest puszczone na żywioł, wszy
          > stko wychodzi w praniu a Ty wszystko uzgadniasz. Że przyjaźń z koleżanką aseksu
          > alna, co wspólne itd.

          Dokładnie tak. Nawet pare osób mi zarzucało, że moje małżeństwo bardziej przypomina sp. ZOO niż związek kobiety i mężczyzny. :D:D:D ale to potwarz jest łokropna:D:D


          > To przy okazji zapytam: Kiedyś pisałeś, że nie potrzebujesz czułości, ciepła i
          > troski, a czy sam - prócz odpowiedzialności za bliskich - potrafisz dać im to,
          > czego sam nie potrzebujesz?

          Raczej nie.
          (raczej możesz skreślić :D:D)
          • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 22:58
            dzięki za odpowiedź. tak się tylko pytałam, bo jak pisałeś kiedyś, że w decydujących momentach człowiek zostaje sam i zdany jest na siebie itd., itp., to powiedziałeś niemal kropka w kropkę to, co pewien mój znajomy. i tak przez analogię, nie pytając jego, chciałam wiedzieć, czy on tak ma ze swoimi bliskimi. bo to chyba ten sam typ :)
    • zloty.strzal Re: margines prywatności 15.11.10, 21:17
      Mój komputer moją twierdzą, ale i związek mało zaawansowany.
      • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 21:22
        nasz związek bardzo zaawansowany, ale moja skrzynka też moją twierdzą.
    • kiira_korpi Re: margines prywatności 15.11.10, 21:19
      Mój MMŻet ma dostęp do mojego komputera, często coś tam w nim robi, więc jakby chciał, to i do maila też. Z tego co wiem, jednak tego nie robi, tzn. nie trzepie mi poczty, zresztą ja nie mam nic do ukrycia.
      Nie grzebiemy sobie wzajemnie w komórkach, żadne z nas nie widzi takiej potrzeby. Jednakże, gdybym miała pewne podejrzenia i szukała dowodów, to nie wiem, czy jednak bym się do tego nie posunęła.
      Co do forum, to MMŻet (na razie) nie czyta moich wypocin, bo nie chce osiwieć, kiedyś jednak może przeczytać i wtedy mi się dostanie. Oczywiście za niewinność;).

      Ja generalnie wyznaję zasadę dużej szczerości w związku, oczywiście z zachowaniem pewnych sfer tylko dla siebie, ale jest ich naprawdę niedużo. W zasadzie to nie ma takiej rzeczy, której nie mogłabym powiedzieć MMŻetowi i viceversa.
      U nas to się sprawdza, a inne pary niech same określą granice swojej wolności i prywatności:).
      • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 21:24
        O to tak, jak mój. Też nie czyta tego co piszę, żeby się nie załamać.
    • wredn.a.malpa Re: margines prywatności 15.11.10, 21:20
      Nie grzebiemy sobie po komputerach (choc mamy do nich swobodny dostep i brak chasel).

      Nie wchodzimy jak sikamy do lazienki.

      Jak mowie (ja lub naloznik) zostaw mnie na troche, chce pobyc sam lub sama, to zostawiamy.

      Jak mowie zeby nie szukal mnie na forum Kobieta - to nie szuka :P
      • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 21:28
        O, odnajduję zbieżność w przypadku sikania!
        U nas z kolei hasło chcę zostać sam/a oznacza, że chwilowo mamy siebie naprawdę dość. Na szczęście ostatni raz, kiedy mój facet wyprysnął z domu trzaskając drzwiami i znikając nie wiadomo gdzie, na nie wiadomo ile (nie więcej godzinkę, dwie), żeby ochłonąć, był bardzo, bardzo dawno.
        • wredn.a.malpa Re: margines prywatności 15.11.10, 21:39
          Niesikanie jest istotne! Chociaz sikajacy facet mi nie przeszkadza - to nawet ciekawe jest. :P

          Ale w zyciu bym nie pozwolila wlazic jak ja sikam!
    • aneta-skarpeta Re: margines prywatności 15.11.10, 21:23
      mąż nie grzebie mi w komputerze czy telefonie- ja jemu tez- moje pisanie na forum traktuje jako lekkie wariactwo i dziwi mi się, ze mi sie chce z Wami dyskutowac;D

      nie mam nic do ukrycia i jakby np widzial co piszę to by nic sie nie stało- czesto jest tak, ze jakby chciał to bym mogł mi przez ramię czytac- czasem zerknie

      do maila mamy dostęp oboje- bo czasem obojgu wygodnie jak drugie cos sprawdzi

      telefonów nie wertujemy, ale nie traktujemy ich jako twierdzy

      generalnie mozemy sobie sprawdzic wszystko- ale tego nie robimy bo sobie ufamy i nie mamy zadnych podejrzen- choc moze kto wie..moze jestem inwigilowana:D
      • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 21:35
        Popatrz no! To mój się dziwi, że mi się chce z Wami dyskutować :)
        • usunelamkonto Re: margines prywatności 15.11.10, 22:51
          nie no, jak jestem u lubego to nie grzebie mu w telefonie ani on w moim. jak siedzi na komputerze to raczej ja z nim to bo co ja moge zrobic przez ten czas, poza czytaniem np gazety czy wyjsciem po sniadanie/inne art. ani on ani ja nie wyptyujemy sie na jakie strony wchodzimy. dzwonie do niego i mowi mi co bedzie robil, akurat z rana jak idzie na popoludnie nie ma duzego popisu dzialania wiec zwykle siedzi w domu i gra albo ogarnia chate. po ranniej zmianie,po poludniu zwykle sie umawiamy ale mowi mi co ma w planach i dopiero dostosujemy godzine


          wie ze siedze na forum -na gazecie, wizazu i na antykoncepcji, bo ja przy nim zagladam i co mnie rozbawilo, myslal do tej pory ze moje przypuszczenia nt ciazy u mnie wynikaja z odmozdzenia spowodowanego siedzeniem na forum antykoncepcyjnym, a nie z tego ze lubie tam siedziec i odpowiadac na pytania :D

          czasami przeczytam mu jakis watek, zasmieje sie albo cos albo on idzie walic w sciane jak widzi jakis glupi pomysl jakies autorki postu

          jak spotkal sie z kolega to w sumie raz zadzwonilam, chcialam cos tam powiedziec, myslalam ze bedzie w dawno w domu ale byl jeszcze na dworze. powiedzialam co mialam powiedziec i zyczylam dobrej nocy i zeby nie narozrabial :P
          tyle ze powiedzial mi ze nie bedzie za czesto wychodzil bo woli ze mna spedzac czas, a dwa ze kasa . poza tym ma dobrych 3 kolegow i ciezko sie dogadac.


          • usunelamkonto Re: margines prywatności 15.11.10, 22:55
            dobra przyznaje ze jak luby jest w wc albo mu sie nie chce odebrac telefonu/sms to siegam po jego telefon i mowie mu kto co i jak. czasami przeczytalam tam wiadomosc i wiadomosc gg od kolegi, bo bylam ciekawa co kryje sie za linkiem z laskami :P a ze siedzialam na gg a luby sie modelowal w wc to powiedzialam co jest grane. nie mial pretensji
            • chersona Re: margines prywatności 15.11.10, 23:02
              :) i chodząca niewinność.
    • figgin1 Re: margines prywatności 16.11.10, 01:19
      Bardzo duży margines prywatności posiadam. Z drugiej strony...Hm... Z moim facetem posiadamy nawzajem swoje hasła do maili, portali fotograficznych et cetera. Kiedy któreś z nas nie ma dostępu do interetu, a trzeba coś sprawdzić, coś komuś napisać czy coś wystawić to robi to drugie. Ale nigdy by mi do głowy nie przyszło grzebać lubemu w skrzynce bez wyraźnej prośby, i tego oczekuję w zamian. Trzepanie telefonu? Tu jeszcze większy opór, nie wyobrażam sobie, żebym miła np. odczytać mu na głos smysa jak siedzi w kiblu, na myśl o potencjalnym szpiegowaniu czuję pewien niesmak.
      Czatować nie czatuję, ale byłoby mi trochę łyso, gdyby podczytał to forum. Co nie zmienia faktu, że wie, że tu piszę i zna mój nick.
    • nothing.at.all Re: margines prywatności 16.11.10, 10:04
      Ja uważam, że to zdrowe mieć spewną prywatną strefę - czy to telefon, czy maile. Oczywiście, że jest to kwestia dogadania się. Ja jednak i mój partner cenimy sobie możliwość napisania do kogoś naprawdę pryatnego maila.
    • princess_yo_yo Re: margines prywatności 16.11.10, 13:30
      nigdy nie mialam problemu z ustalaniem przestrzeni prywatnej pewnie dlatego ze na powaznie spotykam sie z facetami ktorzy maja podobne podejscie do mojego. tzn, nie ma chowania telefonow, wylogowywania maili albo fb ale nikt nie zaglada w nie swoje, hasel nie ma potrzeby wymieniac bo wszystko zazwyczaj i tak jest otwarte - idea polegal na tym ze i tak nie ma po co zagladac w nie swojego maila, do nie swojego telefonu itd.
      nigdy nie dzielilam sie haslami bankowymi i tego tez nie oczekiwalam, nie widze potrzeby otwierania poczty papierowej za kogos chyba ze ktos wyraznie o to prosi. oczekuje wzajemnosci - tak na prawde to pod tym wzgledem mam bardzo waskie horyzonty i innego podejscia sobie nie wyobrazam.
    • hermina1984 Re: margines prywatności 16.11.10, 23:00
      generalnie mam ogromną potrzebę prywatności i za grzebanie w moim telefonie,mailu,komunikatorze -jestem w stanie bez mrugnięcia okiem skończyć dobrze zapowiadający się związek (zresztą kiedyś tak zrobiłam)
      Tym samym ja w identyczny sposób szanuję prywatność partnera.
      Jak wychodzimy osobno,wiemy tylko tyle,że jesteśmy na domówce lub na mieście no i ewentualnie z kim,ale nie piszemy co chwile do siebie esemesów,ani nie kontrolujemy się w postaci niespodziewanych telefonów-i całe szczęście,że mam takiego faceta,bo zazdrośników przesiałabym przez sito śmierci :D
      • chersona Re: margines prywatności 16.11.10, 23:20
        gdybym była facetem, chętnie poddałabym się takiej dyscyplinie z dreszczykiem.
      • pogoda.w.kratke Re: margines prywatności 17.11.10, 15:48
        hermina1984 napisała:

        > generalnie mam ogromną potrzebę prywatności

        No właśnie, zależy od osoby.
        My np znamy swoje hasła, czasem prosimy się nawzajem o sprawdzenie czegoś w mailu, itp. Ale teraz np mam dość, bo siedzę w domu w 15 miesiącu ciąży i moim obowiązkiem jest spr poczty K i wysyłanie CV, bo K chce zmienić pracę. Codziennie siedzę nad tym godzinami, już chyba wolałabym, żeby miał ogromną potrzebę prywatności i strzegł swojego maila jak pies! :)

        Zdarza się natomiast, że K wychodzi do innego pokoju pogadać z koleżanką. Mówi mi że to ona dzwoni, nie ściemnia, że to kolega itp, i wychodzi, bo potrzebuje prywatności. Na początku miałam focha, ale się potem ogarnęłam, na szczęście i już mam luz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka