a1ma
09.12.10, 13:05
Nie uważacie, że sama idea zachowku jest bzdurna i niepotrzebna? Jakim prawem państwo narzuca nam, komu mamy zostawić nasz własny majątek? Dlaczego nie mogę mieć widzimisię podarowania wszystkiego jednej osobie, z pominięciem innych?
Wkurza mnie, że w mojej sytuacji (bezdzietne małżeństwo) nie możemy zapisać po prostu całego swojego majątku współmałżonkowi, co wydaje się oczywiste, z pominięciem rodziców. Paranoja jakaś, żeby w razie czego musieć jeszcze szarpać się z teściami o prawo do własnego domu! (akurat w naszym przypadku nie obawiam się tego ze strony rodziców, ale co do zasady - gdzie tu logika?)
Wiem, wiem, że można wydziedziczyć, ale obiektywnie - ja nie mam żadnych powodów, żeby wydziedziczać moich rodziców, mąż też nie. A jednocześnie - jesteśmy w całym naszym dorosłym życiu kompletnie niezależni od nich finansowo, więc nie widzę powodu, żeby dzielić się z nimi tym, czego się dorobiliśmy.
Może jest w tym jakaś logika, którą trudno mi dostrzec?
I uważam domaganie się zachowku w sądzie za zwykłe świństwo. Skoro ktoś pominął nas w testamencie - to jak można podważać jego wolę po śmierci i wyszarpywać "co nam się należy"? Gdzie tu zwykła ludzka przyzwoitość??