sid.leniwiec
12.12.10, 17:30
Sytuacja 1: jestem z koleżanką w hipermarkecie. Przy kasie spotykamy jej znajome (matka z córką), chwilowa pogawędka, idziemy. W drodze dowiaduję się, że kobietę rzucił mąż dla laski niewiele starszej od córki, facet ma w d... rodzinę, a kobiecie było ciężko.
Sytuacja 2: znajoma opowiada o dziecku, o tym, że ma opiekunkę i przy okazji o tym, że kobieta jest po rozwodzie, mąż wyrzucił ją z domu, a dzieci nie chcą się z nią kontaktować.
Okej, większości osób zdarzyło się kogoś obgadywać, niektórym się to właśnie zdarza, inni robią to nagminnie. Sama czasami oplotkowuję osoby, których nie lubię. Ale co innego powiedzieć "X jest głupi i się wymądrza", a co innego wchodzić na takie prywatne tematy. Dodatkowo na temat osób, których rozmówca nie zna - po co mówić komuś o sytuacji prywatnej kogoś, kogo ta osoba na oczy nie widziała? Co taka informacja wnosi, po co ludzie mówią takie rzeczy? (wiem, mogłam zapytać, mój błąd)
Proszę łaskawie darować sobie komentarze "masz beznadziejnych znajomych". :)