Dodaj do ulubionych

o poprawnych stosunkach z Ex

03.04.11, 10:44
Pytanie do osób, które żyją w ukladach "patchworkowych", związkach z osobami z przeszłością - jak wyglądają wasze stosunki z Ex-małżonkami partnerów?
Od samego początku naszego związku problemem dla mnie jest jego była żona, ja uważam, że jej jest zbyt wiele, on że ja histeryzuje, nie potrafię docenić tego, ze oni się po prostu przyjaźnią i że wyszukuję problemy tam, gdzie ich nie ma. My mieszkamy osobno, ale on mieszka w pobliżu swojej eks. Ona rok temu wyszła za mąż za Francuza i się do niego wyprowadziła, ale kilka razy w roku przyjeżdża i zaznacza swoją obecność:[
Dlatego proszę napiszcie, czy to jest nienormalne, gdy:
- ja nie mam najmniejszej ochoty spotykania się z nią, chodzenia do niej na obiady, odwiedzania jej we Francji i rzucania się jej na szyję, kiedy ją zobaczę. Mówię dzień dobry, byłam grzecznie na jej ślubie i złożyłam życzenia, byłam na ślubie ich syna i siedziałyśmy przy wspólnym stole - to dla mnie wystarczy i nie chcę nieczego więcej
- apogeum osiągnęło wszystko, gdy się okazało, że ona wczoraj do niego przyszła i ...wysprzątała mu jego zapyziałe mieszkanie. Och, zrobila to fantastycznie i pewnie sto razy szybciej niż ja to bym zrobiła, niemniej jednak ja prosiłam go sto razy, że to zrobimy razem. Samej nie było wolno mi niczego ruszać, bo awantura, że przestawiam mu rzeczy itd. Nagle ona przyjeżdża i jej wolno mu wywalać i przestawiać te wszystkie jego kable, dyski i śrubki .... Nawet się okazuje, że IM razem wychodzi tu super, szybko i sprawnie, a on nie chciał mi swoim balaganem głowy zawracać... NIe wiem, mi ręce opadają, ale uslyszałam, że znowu robię problem tam, gdzie go nie ma, nie doceniam tej Eks, jej chęci do pomocy wszędzie, jej dobrej woli, tego, że ona do mnie frontem ...
A najbardziej ubodło mnie, że on uważa, że ja palam do niej jakąś dziwną nienawiścią i ją prowokowałam jakimiś smsami - a było dokładnie odwrotnie, on zna dobrze zdarzenie, a wczoraj się upierał przy jego przekęconej wersji.
NIe wiem, kto ma rację...
Obserwuj wątek
    • grave_digger Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 10:50
      jeśli nie mają wspólnych dzieci to jest to co najmniej nienormalne.
    • triismegistos Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 10:52
      Ty masz rację. Doceń to co piszę, bo jestem z fakcji uważającej, że przyjaźń z eks to coś normalnego.
    • qw994 Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 11:03
      Dla mnie jakiekolwiek przyjaźnie z byłymi są nie do przyjęcia.
      Historia ze sprzątaniem mieszkania to już po prostu kuriozum.
      • 80ogrodow Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 11:15
        grave... maja wspolne dziecko (które przez kilka lat było pretekstem do ciągłych spotkań), ale to dziecko już dorosło, niedawno się zmariażowało, mieszka osobno i sobie radzi.
        triis... dzięki, właśnie chodzi mi o opinie osób, które przyjaźnie takie uważają za ok, wiem, że są osoby, które w ogóle czegoś takiego nie dopuszczają

        Wkurza mnie to, że mam wrażenie, że on produkuje wobec JEJ taki obraz mojej osoby jako histerycznki, furiatki i przewrażliwionej wariatki. A ona jest z takich wlaśnie głośnych, pozornie słodkicj i serdecznych dla wszystkich babeczek i pewnie marzyłoby się jej, że będziemy chodzić razem na ploteczki i wymieniać się ciuchami. Niech sobie będzie jaka jest, to wlaściwie jego wina, że nie chciał i nie umiał jej ustawić, a wiedział, jak się z tym czuję.
        Jego argument ostatnio> co sie czepiasz, przecież ona jest tu teraz tylko kilka dni w roku, niedługo wyjedzie i będzie spokój..
        Naprawdę coś we mnie pękło, choć w przeszłości było wiele awantur o to. Poważnie zastanawiam się nad końćem. Ale jak skończyć uklad, w którym tkwię od lat, inwestowałam emocje i anstrahując od uczuć, do któego się po prostu przyzwyczailam?
        • qw994 Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 11:19
          > Wkurza mnie to, że mam wrażenie, że on produkuje wobec JEJ taki obraz mojej oso
          > by jako histerycznki, furiatki i przewrażliwionej wariatki.

          A, to by była poważna nielojalność wobec ciebie.
        • triismegistos Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 11:22
          Jest taki mechanizm psychlogiczny. Jeśli w coś dużo zainwestujesz, to ciężko się z tego wycofać. Dzięki temu funkcjonują toksyczne związki, piramidy finansowe itp. Nie to, żebym sugerowała Ci rozstanie. Ja się przyjaźnię z dwoma moimi byłymi. Naprawdę przyjaźnię, nie mam na myśli sporadycznego mówienia sobie "cześć" na ulicy. Ale taka sytuacja o której piszesz byłaby dla mnie nie do zaakceptowania.
    • kadfael Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 11:36
      Przyślij ja do mnie - nie chce mi sie sprzatać, a jakieś wiosenne porządki, by sie przydały ;)

      A serio - traktuj ja uprzejmie i obojetnie. Bron Boże niech Ci nerwy nie puszczaja ani przy niej, ani potem przy facecie. Może jej własnie o to chodzi, by Cie wyprowadzić z równowagi, bys wyszła na te wariatke, histeryczke itp. itd? I nastawia przeciw Tobie Twojego partnera. Jak będzie widziała, że nie działają na Ciebie jej akcje - odpuści. Więc - siła spokoju.


    • glasscraft Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 11:42
      Z nasza eksia utrzymujemy poprawne stosunki i tyle. Widujemy ja przy okazji odbierania i przywozenia Malej i tyle. M rozmawia z nia przez telefon, jezeli potrzebuje cos przedyskutowac w zwiazku z corka. I mysle, ze to wlasnie jest normalne, opisana przez Ciebie reszta to dla mnie hardcore i zdecydowanie bym sie z takiego ukladu wypisala (oczywiscie wiem, ze to latwo powiedziec).
    • lidka_77 Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 12:39
      zapytaj go czy inne rzeczy tez jej pozwala sobie dotykać.
      szpargały faceta, których facet tak broni, są jak jakieś intymne części. Tobie ich nie pozwolił dotknąć, jej tak.
      ale generalnie zgadzam się z jednym z postów - siła spokoju. Nie mieszkacie osobno - więc go zlewaj. Żadnych wymówek, żadnych poocznych watków, niech robi co ma zrobić i spieprza do siebie, gdzie posprzata mu eks.
      • 80ogrodow Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 13:43
        Dzieki za odpowiedzi.
        Ja właśnie myślałam, że żoną jako taką sobie radzę już lepiej, ona już tu nie mieszka, więć rzadko ma okazję wejść mi w drogę, a ja jej :) Już skończyło się chodzenie co drugi dzień do M i pytanie, czy mu nie zrobić zakupów, noszenie mu jedzenia, chodzenie z nim na imprezy, kiedy mnie nie było ... Bardziej zabolało mnie to, że M ciągle marzy o tym, żebyśmy się zaprzyjaźniły i uważa, że bytność u niej na niedzielnych obiadkach to wlaśnie wyraz normalnośći, pewnie też spędzanie razem świąt itd. ... I że taką idiotyczną czynność jak sprzątanie lepiej wykonuje mu się z nią niż ze mną... że czuje się dobrze w kuchni, przy stole, na który ona położyła kupiony przez siebie obrusik ... To normalne czy ja naprawdę już świruję? Temat wraca ciągle, coraz rzadziej - ale tylko dlatego, że ona wyjechała, z nie dlatego, że M zrobił cokolwiek, żeby ją trzymać bardziej na dystans.
        • glasscraft Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 15:31
          Nie wyobrazam sobie wpolnych obiadkow i swiat, nie dlatego ze nasza eksia jest nieprzyjemna czy nie bylaby milym towarzystwem, ale dlatego, ze uwazam, ze byloby to dziwne dla wszystkich obecnych (w koncu gdyby M i eksia chcieli spedzac czas w swoim towarzystwie to by sie nie rozstali) oraz nie wyobrazam sobie zeby ktokolwiek mnie zmuszal do utrzymywania znajomosci/przyjaznienia sie z kims, z kim nie mam ochoty jej utrzymywac.
        • qw994 Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 15:38
          > Już skończyło się chodzenie co drugi dzień do M i pytanie, czy mu nie zrobić zakupów, noszenie mu
          > jedzenia, chodzenie z nim na imprezy, kiedy mnie nie było ...

          Szczęka mi opadła. Masz świętą cierpliwość. Ja bym nie wytrzymała i opier... najpierw jego, a w następnej kolejności pogoniła babsko.
          • 80ogrodow Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 16:17
            A myslisz, ze nie opierd...? Jego wiele razy, kilka razy obiecal, ze sprobuje ja potrzymac na dystans i faktycznie przez kilka tygodni byl spokoj, potem znowu sie zaczynalo. Argumenty jego byly rozne .... zwykle, ze "ona taka po prostu jest i trzeba to zaakceoptowac".
            A ja tez raz opierd... po tym jak sprowokowala jakas idiotyczna sytuacje, po ktorej napisala mu smsa, ze ja jestem jakas dretwa i beznadziejna.
            Ale to juz bylo. Co mnie teraz wkurzylo, to to, ze moj M jej ciagle broni, a wczoraj wmawial mi, ze to ja jestem prowokatorka i nie rozumiem ich przyjazni, nie okazuje dobrej woli i nie chce docenic tej dobrej kobieciny. I naprawde zabolalo, ze dopuszcza ja ciagle tak blisko, bo takie sprzatanie, choc idiotycznie to brzmi, jest jednak rzecza dosc intymna. Ze wolal zrobic to z nia niz ze mna. Ze woli jej obrusik od mojego. No i ciagle bije sie z roznymi finalnymi myslami, bo wiem, ze zadne opierd... juz nic nie zmieni.
            Albo sie zrobie nieprzemakalna albo zaakceptuje, ze jego eks ma wiecej praw niz ja. Ze to, ze oni ciagle musza do siebie wydzwaniac, sie spotykac itd wazniejsze jest od tego, jak ja sie z tym czuje.
            • qw994 Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 18:23
              Nie wiem, co ty zrobisz, ale ja bym nie wytrzymała.
            • khadroma Re: o poprawnych stosunkach z Ex 03.04.11, 18:27
              Sprobuj sie dobrac do jej Francuza, zobaczymy czy bedzie rownie otwarta i przyjacielska. ;)
            • lusseiana Re: o poprawnych stosunkach z Ex 06.04.11, 17:47
              Jeśli chcesz być tą drugą zaraz po żonie (bo wydaje mi się, że to ex niewiele zmienia) to proszę bardzo. Jednak dla mnie, jest to dobry moment na postawienie ultimatum - albo ona albo ja. A później odpowiednie ustosunkowanie się do wyboru dokonanego przez M.
    • all.those.yesterdays Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 00:55
      ło matko, co za chory układ! to po co ten Twój facet się z nią rozwiódł? skoro jest taka suuuuper?
      a pomysł z dobraniem się do Francuza świetny. może zapytaj go na obiadku jak on się z tym czuje, że jego żona lata na imprezy z eksem i sprząta mu w mieszkaniu. pewnie biedak nawet o tym nie wie. a może przeszli na buddyzm? to teraz modne.
    • akle2 Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 01:09
      Dla to mnie ewidentny brak lojalności Twojego mężczyzny wobec Ciebie. Już lepiej, jakby zaangażował obcą sprzątaczkę z ogłoszenia. Jeśli ich wspólne dziecko mieszka osobno, to nie ma żadnego powodu, aby ex tam bywała.
      Czemu nie możecie zamieszkać razem Ty i on?
    • marguy Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 02:42
      Nie masz racji!
      Na dodatek zupelnie nie rozumiem dlaczego wymagasz od meza tego, zeby kilkanascie lat wlasnego zycia wyrzucil na smietnik. Chcesz czy nie musisz w koncu przyjac do wiadomosci ewidentny fakt, ze ona stanowi czesc jego zycia i nie da sie jej wymazac.
      Po prostu jestes zazdrosna o przeszlosc z ktora wojowanie jest zwykla donkiszoteria.

      Gdy moj ex mial problemy z aktualna zona bylam jedyna osoba z ktora o tych problemach rozmawial. Wiedzial ze jestem dyskretna i obiektywna. Razem pomoglismy jej wyjsc z dolka w jaki wpadla po przeprowadzce do Stanow. Gdyby z tych problemow zwierzyl sie rodzinie zawazyloby to na ich stosunku do niej, a tego chcial uniknac jak ognia.

      Najciekawsze w calej historii jest to, ze - jak to jest i w twoim przypadku - zdarza sie, ze to tylko i wylacznie jej przeszkadzaja nasze dobre uklady. Moj maz uwaza je za cos najnormalniejszego pod sloncem. I choc obaj znaja sie tylko przez Skype nie przeszkadza im to wcale w zartobliwej wymianie pogladow na temat mojego "slodkiego" charakteru.

      Dzis, gdy moj aktualny maz jest bardzo ciezko chory, moj ex jest jednym z niewielu ktorzy utrzymuja z nami staly kontakt. Wiele innych osob jest bardzo "zajeta" w obawie, ze moze narazic sie na wysluchiwanie o tym jak nam jest obojgu ciezko (czego nie czynimy), a takze, ze moze czegos od nich bedziemy chcieli!

      Nikt cie nie zmusza do stania sie przyjaciolka ex twojego meza. Powiedz mu po prostu, ze nie jest w twoim typie i tyle oraz, ze przyjaciol wybierasz sobie sama. Powinien to zrozumiec.

      Wychodzac za maz nie mamy monopolu na czyjes zycie i jego przeszlosc. W przypadku wspolmalzonka rozwodnika tym bardziej. Wzielas go z calym zyciowym bagazem i takiego masz wiec sie z tym pogodz i nie dopatruj sie problemow tam gdzie ich nie ma.
      W konctu to z kim on dzis jest? Z toba wiec o co chodzi?
      • erillzw Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 03:45
        marguy napisała:

        > Nie masz racji!
        > Na dodatek zupelnie nie rozumiem dlaczego wymagasz od meza tego, zeby kilkanasc
        > ie lat wlasnego zycia wyrzucil na smietnik. Chcesz czy nie musisz w koncu przyj
        > ac do wiadomosci ewidentny fakt, ze ona stanowi czesc jego zycia i nie da sie j
        > ej wymazac.

        Ale nikt tu nie mowil o wyrzucaniu na smietnik jego zycia. ANi tym bardziej wymazywania jego przeszlsci. Jest zasadnicza roznica miedzy akceptacja przeszlosci partnera a tym ze ex partnerka ma wiecej praw, przywilejow i racji niz obecna partnera. I obecnej wmawia sie schizy, histerie i negatywne nastawienie oraz wykazuje sie totalnym brakiem lojalnosci wobec niej.

        > Po prostu jestes zazdrosna o przeszlosc z ktora wojowanie jest zwykla donkiszot
        > eria.

        Po prostu to Ty chyba starasz sie przeniesc swoja sytuacje na ich a one nie sa takie same.
        Miedzy zazdroscia o czyjas przeszlosc a poczuciem, ze nie ma sie prawa glosu we wlasnym zwiazku bo wieksze ma ex jest ogromna roznica ktorej zdajesz sie w ogole nie widziec.


        > Gdy moj ex mial problemy z aktualna zona bylam jedyna osoba z ktora o tych prob
        > lemach rozmawial. Wiedzial ze jestem dyskretna i obiektywna. Razem pomoglismy j
        > ej wyjsc z dolka w jaki wpadla po przeprowadzce do Stanow. Gdyby z tych problem
        > ow zwierzyl sie rodzinie zawazyloby to na ich stosunku do niej, a tego chcial u
        > niknac jak ognia.

        Chcesz powiedziec, ze tez mialas wiecej do powiedzenia w ich relacji niz jego nowa zona? Miedzy byciem wsparciem i pomoca a dominacja cudzym kosztem odbierajac mu jego prawa w danej relacji tez jest spora roznica.


        > Najciekawsze w calej historii jest to, ze - jak to jest i w twoim przypadku - z
        > darza sie, ze to tylko i wylacznie jej przeszkadzaja nasze dobre uklady. Moj ma
        > z uwaza je za cos najnormalniejszego pod sloncem. I choc obaj znaja sie tylko p
        > rzez Skype nie przeszkadza im to wcale w zartobliwej wymianie pogladow na temat
        > mojego "slodkiego" charakteru.

        A czy Twoj obecny maz tez ma takie serdeczne stosunki ze swoja ex? Moze i Ty jestes taka jak ex autorki watku, ze masz do powiedzenia wiecej niz tamta i to z Twoim zdaniem Twoj ex sie liczy a nie z jej oraz z twoimi uczuciami loiczy sie bardziej niz z jej. Latwo sie mowi jak sie jest ta osoba ktora jest na gorze, ktora sie szanuje, wobec ktorej sie jest lojalnym gorzej ze nie potrafisz sobie kompletnie wyobrazic jak zle moze sie czuc ktos kto chce stworzyc zwiazek a jego partner jest wierny swojej ex i jest w stanie stanac w jednej linii ataku na Ciebie z nia a nie stawac za Toba murem. Ciekawe jak Ty bys sie czula jakby Twoj obecny maz stal po stronie swojej ex twierdzac, ze Ty masz jakies problemy, ze jej nie znasz, zmuszal Cie do przyjazni z kims kto Ci nie pasuje. No nie jesyesmy dziecmi. Nie narzuca sie komus ze ma kogo lubic.

        > Dzis, gdy moj aktualny maz jest bardzo ciezko chory, moj ex jest jednym z niewi
        > elu ktorzy utrzymuja z nami staly kontakt. Wiele innych osob jest bardzo "zajet
        > a" w obawie, ze moze narazic sie na wysluchiwanie o tym jak nam jest obojgu cie
        > zko (czego nie czynimy), a takze, ze moze czegos od nich bedziemy chcieli!

        I dlatego nalezy uznac, ze przyjaznie z ex sa fajne bo tylko on Ci zostal? Bardzo madrze, nie powiem. Nie masz racji. To, ze on w trudnej sytuacji dla Ciebie i Twojego drugiego meza jest z Wami nie znaczy, ze kazdy facet ktory utrzymuje przyjazn z ex i daje jej wieksze prawa niz swojej partnerce jest super -extra a partnerka ma jakies wyimaginowane problemy.
        Zwiazek polega m.in na wspieraniu sie, na lojalnosci wobec siebie, na liczeniu sie z emocjami drugiej strony. A nie, ze on zmusza i rzada od niej zeby palala do niej prawoe miloscia, wymusza na niej akceptacje tego, ze on woli sprawy domowe zalatwiac ze swoja ex a jej uczucia sprowadza do tego, ze ma shizy, jest histeryczka. Nie widzisz jak egoistyczne jest to uklad???


        > Nikt cie nie zmusza do stania sie przyjaciolka ex twojego meza. Powiedz mu po p
        > rostu, ze nie jest w twoim typie i tyle oraz, ze przyjaciol wybierasz sobie sam
        > a. Powinien to zrozumiec.

        Nie czytalas wyraznie. On ja zmusza do tego by sie przyjaznily. I nie rozumie jej komunikatow ze ona nie chce. Traktuje je jako wymowke by zarzucic jej brak wyrozumialosci.
        Sorry ale czy Ty sprzatasz mieszkanie swojego ex? Robisz mu zakupy? Zapraszasz na obiady? Kupujesz obrusy?

        > Wychodzac za maz nie mamy monopolu na czyjes zycie i jego przeszlosc.

        Jasne, ze nie. Ale mamy prawo wymagac, ze moj maz bedzie moim wsparciem a nie moim wrogiem bo to racje, emocje i osoba ex jest wazniejsza od tego jak ja sie czuje.

        >W przypad
        > ku wspolmalzonka rozwodnika tym bardziej.

        Branie meza rozwodnika nie oznacza, ze stajesz sie osoba piatej kategorii i ze to ex zona ma pierwszenstwo ze wszystkim, nie sadzisz? Chyba fakt, ze sie roziedli powienen byl swiadczyc o tym, ze etap "ona jest dla mnie najwazniejsza od innych kobiet" zakonczyli z chwila uprawomocnienia wyroku.

        > Wzielas go z calym zyciowym bagazem i
        > takiego masz wiec sie z tym pogodz i nie dopatruj sie problemow tam gdzie ich
        > nie ma.

        Ale problem jest. Tylko, ze TY starasz go nie widziesz bo prawdopodobnie jestes osoba z ktorej zdaniem Twoj ex loiczy sie bardziej niz ze swojej zony. A to jest patologia. Wybacz. W rodzinie to sie loczy obecna partnerka meza i dzieci. Dopiero daleko potem jest ex i jej widzimisie i potrzeby. Tutaj jest on, jego ex, jego dziecko, on, on, on, on i na samym koncu ona. To jest bardzo duzy problem.


        > W konctu to z kim on dzis jest? Z toba wiec o co chodzi?
        • marguy Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 16:58
          eril,
          alez sie rozpisalas!
          Szkoda tylko, ze tak malo czasu poswiecilas na dokladne przeczytanie tego co napisalam, a tak wiele na snucie bezpodstawnych hipotez.
          Nigdzie bowiem nie napisalam, ze dyryguje zwiazkiem exa. Potrzebowal rady odnosnie alkoholizmu drugiej zony i zwrocil sie z tym do mnie. Wiedzial, ze jestem lojalna, ze nie zrobie afery i nie bede chlapala ozorem na wszystkie strony tylko wspolnie z nim przeanalizuje dlaczego dotad niepijaca dziewczyna zaczyna pic bez opamietania.
          Powodow bylo kilka (zmiana kraju, srodowiska, izolacja, brak pracy i nuda).
          Mezczyznom czesto trudno zrozumiec kobiety, szczegolnie wtedy gdy niby wszystko jest ok a jednak nie jest.
          To on mnie odnalazl i zatelefonowal. Ja sobie juz od dawna zylam wlasnym zyciem. I to on wyjasnil dlaczego wlasnie ja, a nie siostry czy brat lub rodzice. Bo nie chcial zeby wiedzieli, nie chcial zasiac w nich ziarna nieufnosci, a zonie przyczepic naklejki "uwaga! pije!"
          Dzis jest wszystko ok. Zyja szczesliwie, dobrze sie im powodzi, sa zadowoleni z zycia.
          Po tym jak stanela na nogi powiedzial jej, ze to"nasza wspolna kkrecia robota". I wierz mi, ze tak milego listu jak ten od niej dawno nie dostalam i dlugo nie dostane.

          Patrzysz na swiat przez pryzmat kalek i natychmiast szufladkujesz.
          Ot, esprit buchaltera ;)

          ps. I bez obaw o sprzatanie - oni mieszkaja w Stanach, my we Francji.
          • erillzw Re: o poprawnych stosunkach z Ex 05.04.11, 20:13
            marguy napisała:

            > eril,
            > alez sie rozpisalas!
            > Szkoda tylko, ze tak malo czasu poswiecilas na dokladne przeczytanie tego co n
            > apisalam, a tak wiele na snucie bezpodstawnych hipotez
            > Nigdzie bowiem nie napisalam, ze dyryguje zwiazkiem exa.

            Podobnie jak ja nidzie nie twierdzilam, ze tak jest u Ciebie. Napisalam wyraznie ze moze u Ciebie tez tak jest skoro tak ochoczo popierasz takie ingerencje jak opisala autorka watku i uwazasz je za naturalne i tak trudno Ci zrozumiec jak czuje sie ktos kto bedac zwiazku ma mniej do powiedzenia niz ex zona.


            > Potrzebowal rady odnos
            > nie alkoholizmu drugiej zony i zwrocil sie z tym do mnie. Wiedzial, ze jestem l
            > ojalna, ze nie zrobie afery i nie bede chlapala ozorem na wszystkie strony tylk
            > o wspolnie z nim przeanalizuje dlaczego dotad niepijaca dziewczyna zaczyna pic
            > bez opamietania.
            > Powodow bylo kilka (zmiana kraju, srodowiska, izolacja, brak pracy i nuda).
            > Mezczyznom czesto trudno zrozumiec kobiety, szczegolnie wtedy gdy niby wszystko
            > jest ok a jednak nie jest.
            > To on mnie odnalazl i zatelefonowal. Ja sobie juz od dawna zylam wlasnym zyciem
            > . I to on wyjasnil dlaczego wlasnie ja, a nie siostry czy brat lub rodzice. Bo
            > nie chcial zeby wiedzieli, nie chcial zasiac w nich ziarna nieufnosci, a zonie
            > przyczepic naklejki "uwaga! pije!"
            > Dzis jest wszystko ok. Zyja szczesliwie, dobrze sie im powodzi, sa zadowoleni z
            > zycia.
            > Po tym jak stanela na nogi powiedzial jej, ze to"nasza wspolna kkrecia robota".

            Wszystko pieknie. Bardzo ladna historia o tym jak mozna na kims polegac. Naprawde. Godne podziwu. Ale to byla zdaje sie kryzysowa sytuacja, bardzo wyjatkowo i wymagajaca od Twojhego exa szukania Ciebie gdzies w swiecie. To nie byla dywagacja pt. Jaki obrus mu kupic do mieszkania, to nie bylo sprzatanie mu jego domu bo razem Wam sie wspolpracuje i wreszcie nie wynila ona z tego, ze od lat zyjecie w bardzo zazylej relacji w ktorej wy macie do powiedzenia wiecej na swoje tematy i swojego zycia niz Wasi nowi partnerzy. Widzisz roznice?
            Bo jest dosc zasadnicza. Napisalam Ci poprzednio, zebys nie porownywala swojej zgola innej sytsuacji do aytuacji autorki. U niej mamy do czynienia z patologia nie szanowania partnera, nie liczenia sie z nim, nie wspierania go, wmawiania mu histerii, zmusza do przyjazni z ex mimo robionych przykrosci oraz bagatelizowanie owych i wierzenie w slowa ex a nie obecnej partnerki.

            > I wierz mi, ze tak milego listu jak ten od niej dawno nie dostalam i dlugo ni
            > e dostane.

            Wierze. Ale to nie zmienia faktu, ze ta sytuacja jest kompletnie inna od tej o ktorej pisze autorka watku.


            > Patrzysz na swiat przez pryzmat kalek i natychmiast szufladkujesz.
            > Ot, esprit buchaltera ;)

            A moze Ty po prostu nie czytasz dokładnie tego co napisalam i wygodniej jest wuznac, ze ktos szufladkuje. Wtedy nie trzeba myslec nad tym co zostalo napisane bo to bezwartosciowa kalka. Bardzo wygodne. Nie powiem.


            > ps. I bez obaw o sprzatanie - oni mieszkaja w Stanach, my we Francji.

            To nie obawa ale porównanie tego jak bardzo rózni sie Twoja historia od tej autorki. Widocznie zbyt skomplikowanego języka użyłam skoro tak trudno było zrozumieć.
      • erillzw Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 03:49
        marguy napisała:

        > W konctu to z kim on dzis jest? Z toba wiec o co chodzi?

        I do dupy z takim byc. On jest ze swoja ex sercem, duchem , przywiazaniem. A z nia to jest chyba po to ze mu ciala brakuje. Bo innego powodu nie widze. Wsparcia brak. LOjalnosci brak. Szacunku brak. Co to jest za zwiazek?
    • erillzw Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 03:22
      Wez rzuc tego frajera w cholere! przeciez na ierwszy rzut oka widac, ze sie w ogole z nia anie rozwiodl!
      Dla mnie to co piszesz to jakis absurd totalny!!
      I jeszcze te teksty jak to im razem wszystko super wychodzi. To jak im wychodzi to niech sp*** do niej a nie Twoj czas marnuje...

      Ja zyje z mezczyzna ktory jest po rozwodzie. Jestesmy malzenstwem. Co wiecej on ma jeszcze corcie z pierwszego malzenstwa ale takich jak Ty piszesz sytacji to nawet on sobie nie wyobraza. Stosunki sa poprawne, dypomatyczne ale raczej chlodne i dotycza glownie wychowania corki. Niczego wiecej. I to uwazam za normalne.
      Ale jesli dawny zwiazek jest wlasciwie dominujacy nad obecnym i powoduje, ze TY nie masz prawa glosu, jestes krytykowana i co gorsza on wierzy swojej ex a nie Tobie to tu nie ma zwiazku.
      Sorry ze tak brutalnie zaczelam ale ten koles to jakis sk*** jakich malo. Ma ex zonke tora o niego dba, z ktora sobie sprzataj mieszkanko, jezdziecie do niej, nakazuje Ci ja uwielbiac niemalze i ma totalnie w dupie yo jak Ty sie czujesz w tym ukladzie. Wypisz sie z tego. Marnujesz czas i szanse na normalny zwiazek.
    • tymczasowaola Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 08:04
      Obojętnie czy chodzi o ex, czy nie, nie wyobrażam sobie, żeby mój chłop miał mieć tego rodzaju stosunki z jakąś inną kobietą.
    • damajah Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 08:59
      To co opisujesz nie jest wg mnie normalne. Co więcej takie stosunki z żadną kobietą obojętnie czy ex żoną czy przyjaciółką z dzieciństwa nie byłyby do zaakceptowania dla mnie. Na dłuższą metę bym nie wytrzymała absolutnie - a po tekstach jakie serwuje Ci Twój facet związek by się skończył natychmiast :/ Naprawdę nie byłabym w stanie zaakceptować takiego chorego trójkąta.
    • stephanie.plum Re: o poprawnych stosunkach z Ex 04.04.11, 09:48
      może w sumie rzeczywiście najlepiej by było (możliwość czysto hipotetyczna, nie rada dla Ciebie) - gdybyś się z nią zaprzyjaźniła.

      ludziska tu piszą, że to jest trójkąt, chory układ - ja w ogóle nie widzę z Twojego opisu, by sytuacja była tak drastyczna.
      przecież, chyba, nie sypiają ze sobą, twój facet i jego ex?
      nie sypiają ze sobą, tylko się znają jak łyse konie i mimo rozstania udało się im zachować to co cenne - przyjaźń. (już ich za to lubię).
      dlaczego chcieć to zniszczyć? przecież to jest po prostu dobre i pozytywne.
      w imię tego, że teraz Ty tego faceta - wraz z jego syfnym mieszkaniem - masz na własność?
      no, nie wiem. nigdy nikogo nie ma się na własność, nawet po ślubie. a Ty chyba nie jesteś jego żoną. nie mieszkasz z nim przecież.

      mówisz, że ona ingeruje w jego życie, raz posprzątałą jego syf. i że Tobie nie pozwolił. śmieszna sytuacja, troszkę atawistyczna, jak ze świata zwierząt: konkurować z inną babką, która posprząta syf faceta. uważać się za pokrzywdzoną, że się w tej konkurencji przegrało.
      feministki by się uśmiały...

      w idealnym świecie uznałabyś, że kobieta, którą wybrał przed laty na towarzyszkę życia facet, którego kochasz, musi być wartościowa i interesująca (dlaczegoś przecież ją wybrał) i już z samego tego powodu chciałąbyś ją poznać.
      poza tym - ona go zna i lubi. Ty też go lubisz - macie coś wspólnego.

      i wreszcie - on ją lubi, choć nie łączy ich już związek. w idealnym świecie uznałabyś, że nie chcesz mu sprawiać przykrości i dlatego nie będziesz na nią warczeć.

      z idealnego układu miałabyś korzyści - poznałabyś ją, i mogłabyś lepiej zrozumieć ich obecne relacje. może przestałąbyś się tych relacji bać. nikt nie miałby powodu uważać Cię za nerwową zazdrośnicę.
      jeżeli kochasz tego człowieka - przyjaźń z kimś, kto go dobrze zna i dobrze mu życzy byłaby cenna - mówiąc prościej, miałabyś z kim go poobgadywać!

      i w ogóle świat byłby lepszy, gdyby więcej ludzi się lubiło, zamiast się na siebie boczyć...

      ale że świat nie jest idealny - zamiast przeganiać inną samicę z twojego terytorium, może popracuj nad pewnością siebie?
      przyszłość waszego związku należy do Ciebie, nie do niej. nawet jeśli to jej przypadł zaszczyt odkurzania jego śrubek...
      :~)
      • 80ogrodow nie nie, lekkie przegiecie.... 04.04.11, 17:02
        stephanie.plum napisała:

        > może w sumie rzeczywiście najlepiej by było (możliwość czysto hipotetyczna, nie
        > rada dla Ciebie) - gdybyś się z nią zaprzyjaźniła.
        To chyba jednak nie chodzi w grę. Mogę ją tolerować, bo szanować, że mój chłop ją lubi i że ona jest częścią jego życia, złożyć od czasu do czasu życzenia na święta, ale jak mogę się zaprzyjaźnić z kimś, kto nadaje na zupełnie innych falach niż ja, pomijając to, że robiła mi świadomie kilka przykrości. No i w ogóle / po co?
        Zeby rostrząsać, jakie kupić Misiowi majteczki lub jaką zupę mu najlepiej ugotować? Jakoś nie widzę potrzeby "obgadywania" mojego faceta z kimkolwiek, chciałabym go traktować jako mojego partnera, a nie chłopa, o którym się rozprawia w ramach jakiejś rzekomej solidarności jajników.
        I niech sobie będzie to atawistyczne. Zresztą im dłużej żyję, tym bardziej widzę, że atawizm i dobre rady naszych babć i cioć Kryś były jednak świętą prawdą, a wszystkie próby chodzenia pod prąd skazane są raczej na porażkę - to tak ogólne przemyślenie trochę off topic.
        I napiszę jeszcze, że kiedy go poznałam, bardzo ucieszyłam się, że on ma dobry kontakt z byłą i dobrze się o niej wyraża. Ale nie ogarniałam dymensji tego dobrego układu.
      • k1k2 do stephanie.plum 05.04.11, 23:41
        w zupelnosci sie zgadzam z Toba :-)
    • li_lah Re: o poprawnych stosunkach z Ex 05.04.11, 14:17
      pisałam wczoraj w innym wątku i przekleje fragment wypowiedzi tez tu:
      generalnie jestem przeciwniczką utrzymywania kontaktów z byłymi partnerami, a już na pewno nie tak zażyłych, jesli nie ma ku temu wyraźnej przyczyny np. dzieci z poprzednich związków. uważam, że takie relacje z exami niszczą obecne związki-zawsze pojawia się zazdrość, wyobraźnia czlowieka ponosi, przeciez z tą osobą się kiedys całowało, sypiało, były jakieś głębsze uczucia itd itd. rzygać się chce... na mnie argumentacja, że coś było, minęło i teraz na pewno nic do siebie nie czujemy nie działa.

      Ty piszesz, że oni mają dziecko, ale to juz jest dorosła osoba, nie wymaga opieki, ustalania jak się nim zająć, kto za co płaci. jestem pewna, że partner nie dojrzał do rozstania i tęskni za byłą żoną, być moze ją kocha, skoro potrzebuje tak częstego kontaktu z nią, pozwala wchodzic w swoją prywatność (sprzątanie mieszkania). Co najgorsze-kompletnie nie liczy się z Twoim zdaniem i Twoimi uczuciami.
      Natomiast dla przykładu ja bardziej dbam o komfort aktualnego partnera i jego dobre samopoczucie w związku niż o byłych, bo to na nim mi zależy, a nie na byłych facetach. Nie spotykam się z nimi, nie kocham ich i nie przyjaźnię się, po prostu tego nie potrzebuję. Jest na świecie tylu mężczyzn, którzy mogą być moimi dobrymi znajomymi, że nie muszę wtłaczać w tę rolę exów robiąc krzywdę aktualnemu. Tego samego oczekuję od partnera.

      Znam parę takich sytuacji gdzie byli ciągle się spotykają. i większość tych relacji jest podszyta właśnie niezakończonymi sprawami. Albo pozostały jeszcze uczucia, albo jedna strona walczy, albo flirtuje, uwodzi, miesza. Zazwyczaj coś jest na rzeczy.Niestety.
      • lonely.stoner Re: o poprawnych stosunkach z Ex 05.04.11, 15:02
        generalnie mam do siebie samej zbyt wiele szacunku i milosci wlasnej zeby mi moj facet kiedykolwiek pokazal ze inna kobieta moze byc prawie tak samo wazna jak ja w jego zyciu. No ale wiadomo, sa takie co toleruja ze facet bardziej przywiazny jest do swojej eks, mamusi, przyjaciolki, kolezanki z pracy, etc. Mi tam taki uklad by nie pasowal.
        A ogolnie to uwazam ze twoj facet ma z ta swoja ex jakis chory uklad, nie zdzwilabym sie jakby sie okazalo ze on jej do prania wysyla swe brudne majty i omawia z nia problemy jakie ma w zwiazku z toba, seksualne tez, hehe, juz sobie wyobrazam jak ona mu doradza. Wez kobieto sie otrzasnij i kopnij w d. takiego jelopa.
        • 80ogrodow hmmmm 06.04.11, 01:19
          .. albo my sie znamy i znasz historie :) ....
          ... albo masz cudowna intuicje lub wielkie doswiadczenie zyciowe
          te majty
          to prawie prawda
          on przychodzila do niego prac swoje jak jej sie pralka zepsula. przy okazji prala tez jego
          a poza tym to ... hmm... ona jak z tej francji przyjezdza, to mu wlasnie m. in. majty przywozi...
          takie zwykle bawelniane, bo wiecie, we Francji to sa takie fajne ... wiec nie odpusci odziewania mu dupy, skoro robila to przez tyle lat malzenstwa (ktore formalnie skonczylo sie 15 lat temu, to sa dorosli ludzie)
          chyba pewne rzeczy wypieralam z pamieci
          • riki_i Re: hmmmm 06.04.11, 15:19
            Masakra totalna. Przy takim podejściu to i dupy dać można misiaczkowi, bo on taki biedny i zmarnowany z tą nową Panią. Przychodzenie z własnym praniem albo kupowanie majtów jest IMHO dowodem głębokiej emocjonalnej relacji dwojga ludzi. Ja nie widzę wokół siebie człowieka (niezależnie od płci), który zaakceptowałby tak daleko idące relacje z ex. Kup może w sex shopie majtki dla tego Francuza i przekaż jej przy najbliższej wizycie. Zapowiedz też, że przy najbliższej wizycie we Francji nie omieszkasz zabarłożyć w ich mieszkaniu kilka dni.
            • brak.slow Re: hmmmm 07.04.11, 11:57
              :D dokladnie tak zrób.
              zacznij rwać jej faceta przy najbliższej okazji o ile masz taką możliwość. odwróć kota ogonem po prostu-niech ona zacznie się martwić.
    • a_nonima Re: o poprawnych stosunkach z Ex 06.04.11, 09:06
      W temacie napisałaś poprawne stosunki... no właśnie poprawne, a nie mega zażyłe.
      Ktoś dobrze napisał, że teraz Twój facet powinien dbać bardziej o dobre samopoczucie Twoje, a nie swojej ex.
      Myślę, że facet się od tego nie uwolni. Chyba czas zbierać manatki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka