80ogrodow
03.04.11, 10:44
Pytanie do osób, które żyją w ukladach "patchworkowych", związkach z osobami z przeszłością - jak wyglądają wasze stosunki z Ex-małżonkami partnerów?
Od samego początku naszego związku problemem dla mnie jest jego była żona, ja uważam, że jej jest zbyt wiele, on że ja histeryzuje, nie potrafię docenić tego, ze oni się po prostu przyjaźnią i że wyszukuję problemy tam, gdzie ich nie ma. My mieszkamy osobno, ale on mieszka w pobliżu swojej eks. Ona rok temu wyszła za mąż za Francuza i się do niego wyprowadziła, ale kilka razy w roku przyjeżdża i zaznacza swoją obecność:[
Dlatego proszę napiszcie, czy to jest nienormalne, gdy:
- ja nie mam najmniejszej ochoty spotykania się z nią, chodzenia do niej na obiady, odwiedzania jej we Francji i rzucania się jej na szyję, kiedy ją zobaczę. Mówię dzień dobry, byłam grzecznie na jej ślubie i złożyłam życzenia, byłam na ślubie ich syna i siedziałyśmy przy wspólnym stole - to dla mnie wystarczy i nie chcę nieczego więcej
- apogeum osiągnęło wszystko, gdy się okazało, że ona wczoraj do niego przyszła i ...wysprzątała mu jego zapyziałe mieszkanie. Och, zrobila to fantastycznie i pewnie sto razy szybciej niż ja to bym zrobiła, niemniej jednak ja prosiłam go sto razy, że to zrobimy razem. Samej nie było wolno mi niczego ruszać, bo awantura, że przestawiam mu rzeczy itd. Nagle ona przyjeżdża i jej wolno mu wywalać i przestawiać te wszystkie jego kable, dyski i śrubki .... Nawet się okazuje, że IM razem wychodzi tu super, szybko i sprawnie, a on nie chciał mi swoim balaganem głowy zawracać... NIe wiem, mi ręce opadają, ale uslyszałam, że znowu robię problem tam, gdzie go nie ma, nie doceniam tej Eks, jej chęci do pomocy wszędzie, jej dobrej woli, tego, że ona do mnie frontem ...
A najbardziej ubodło mnie, że on uważa, że ja palam do niej jakąś dziwną nienawiścią i ją prowokowałam jakimiś smsami - a było dokładnie odwrotnie, on zna dobrze zdarzenie, a wczoraj się upierał przy jego przekęconej wersji.
NIe wiem, kto ma rację...