Dodaj do ulubionych

Mit heroicznego porodu?

    • samotnica34 Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 22:47
      jesli nadal bedziesz wysnuwal wnioski o wszechswiatowej i odwiecznej manipulacji jednej plci druga na podstawie jednego swistka papieru to wroze swietlana przyslosc w podrozowaniu od jednego do drugiego terapeuty

      ze tez sie tym chlopom od nadmiaru dobroci kobiet w dupach poprzewracalo
      • mariko8 Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 23:09
        proponuję żaby ten naukowiec wmówił sobie że latanie to bardzo prosta czynność i codziennie np. przez 15 minut będzie machał łapkami a potem tylko wejdzie na jakąś wysoką górkę i fruuu.... miłych lotów

        bardzo lubię jak naukowcy rodzaju męskiego wypowiadają się o tym co dotyczy tylko i wyłącznie kobiet, w życiu taki nie miał miesiączki, ale oczywiście wie jak to boli, nie był w ciąży ale wie jak powinna się zachowywc kobieta ciężarna i nie rodził ale się chmurwa mądrzy na ten temat
        na podstawie jakich badań napisał ten cały pseudo naukowy wywód, na biednych małpach czy może szczurach ?!

        więc proszę mi tu nie wciskać kitów że to tyle co potrzymać rękę w lodowatej wodzie a potem można rodzić dziecko jedno za drugim z szybkością kałasznikowa


        -----
    • kadfael Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 23:10
      A to poród trwa dwie minuty?
    • virtual_woman Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 23:27
      Zacząłeś mieć poważne wątpliwości bo wyczytałeś.
      A jak już przeczytałeś wypowiedzi kobiet w tym wątku, pojawiły się u Ciebie może wątpliwości co do autora owej książki ?
      • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 23:31
        virtual_woman napisała:

        > Zacząłeś mieć poważne wątpliwości bo wyczytałeś.
        > A jak już przeczytałeś wypowiedzi kobiet w tym wątku, pojawiły się u Ciebie moż
        > e wątpliwości co do autora owej książki ?
        *
        Zgupłaś?! My nie mamy dwóch doktoratów, znaczy - nie należy słuchać forumowiczów, bo bzdury plotą i jadą stereotypem i nie chcą przyjąć PRAWDY!
        • lusseiana Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 23:50
          Zapomniałaś dodać, że nie mamy aparatury, warsztatu oraz obiektywizmu właściwego naukowcom - no bo przecież przebyte porody się nie liczą. Są zmitologizowane, sheroizowane, stereotypowe, jesteśmy otumaniane papką dla mas, podczas gdy w rzeczywistości jest to pierdnięcie.
          • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 23:52
            lusseiana napisała:

            > Zapomniałaś dodać, że nie mamy aparatury, warsztatu oraz obiektywizmu właściweg
            > o naukowcom - no bo przecież przebyte porody się nie liczą. Są zmitologizowane,
            > sheroizowane, stereotypowe, jesteśmy otumaniane papką dla mas, podczas gdy w r
            > zeczywistości jest to pierdnięcie.
            *
            I nie rozumiemy tekstu i myślimy intuicją [ to ja mam intuicję?! ], wyobraźnią i gusłami i nie chcemy spojrzeć inaczej na rzeczywistość!
        • virtual_woman Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 00:06
          raohszana napisał:

          > Zgupłaś?! My nie mamy dwóch doktoratów, znaczy - nie należy słuchać forumowiczó
          > w, bo bzdury plotą i jadą stereotypem i nie chcą przyjąć PRAWDY!
          >

          No. Zgłupłam. Wpadł na forum rata.sofisticada, uwierzył w słowo czytane, to może i w nasze uwierzy ?
          Łudzę się.
          • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 00:13
            virtual_woman napisała:

            > No. Zgłupłam. Wpadł na forum rata.sofisticada, uwierzył w słowo czytane, to moż
            > e i w nasze uwierzy ?
            > Łudzę się.
            *
            Ta, akurat. Prędzej się uniesie i rzeknie, że my są analfabety wtórne i traci zainteresowanie dyskusją przez to!
            • virtual_woman Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 00:18
              raohszana napisał:

              > Ta, akurat. Prędzej się uniesie i rzeknie, że my są analfabety wtórne i traci z
              > ainteresowanie dyskusją przez to!

              Specjalnie ten wątek jest na tym forum. Burzę chciał wywołać.

              P/S
              Rao, od dawna jesteś facetem ? :D
              ("raohszana napisał") :))
              • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 00:29
                virtual_woman napisała:

                > Specjalnie ten wątek jest na tym forum. Burzę chciał wywołać.
                *
                W szklance wody chiba!

                > P/S
                > Rao, od dawna jesteś facetem ? :D
                > ("raohszana napisał") :))
                *
                A to urzędowo, ale od niedawna się przyznaję publicznie :)
              • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 03:45
                Specjalnie ten wątek jest na tym forum. Burzę chciał wywołać.

                A gdzie niby mialem poruszyc to zagadnienie? Na forum Grzybiarstwo czy Militaria?
                • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 12:34
                  rata.sofisticada napisała:

                  > A gdzie niby mialem poruszyc to zagadnienie? Na forum Grzybiarstwo czy Militari
                  > a?
                  *
                  Spróbuj na CiPie [ Ciąża i Poród ] albo na E-mama - to dopiero zobaczysz, jaki huragan będzie :]
      • lacido Re: Mit heroicznego porodu? 13.04.11, 23:55
        może to jego dzieło i przez skromność nie powie ;)))
    • brak.slow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 00:19
      moze pooglądaj sobie porody na youtube tylko wybieraj te z prawdziwym dźwiękiem a nie podkladem muzycznym. fajną opcją byłoby dostac się na porodowke, np w ramach praktyk i pooglądać rzeczywistość taką jaka ona naprawde jest.
    • dylemat_mam Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 01:05
      Temu kto napisał te bzdury proponuję zaszyć odbyt i zażyć laksigen w ilości 6 ampułek. Zobaczy co to poród i ile to się ma do ręki w lodowatej wodzie.
    • rata.sofisticada Zrodlo 14.04.11, 03:37
      Tytul: Predictably Irrational. The Hidden Forces That Shape Our Decisions.
      Autor: Dan Ariely

      Ksiazka byla na liscie bestellerow The New York Times. Na 90% to w tej wlasnie ksiazce znalazlem informacje o lodowatej wodzie. O ile dobrze pamietam, byla to dygresja. Prosze zapoznac sie z lektura, poszerzyc horyzonty i uzyskac stosowne przygotowanie merytoryczne do naszej dyskusji. Po sie przepychac lokciami w ciemnosci, jak mozna w sposob prosty zapalic lampe poznania?

      Jako ze jest to forum dla kobiet, podejrzewam, ze kreci sie tu takze liczna grupa bardziej lub mniej zakamuflowanych zboczencow, ktorzy brak podbojow milosnych w realu nadrabiaja erotycznym gawedziarstwem w sieci. Serdecznie im polecam rodzial pt. The influence of arousal.
      • ankh_morkpork Bycie na liście bestsellerów nie jest dowodem na 14.04.11, 08:31
        to, że wspomniany bestseller ma wartość naukową i merytoryczną.

        Dla mnie jako osoby, która jeden poród ma już za sobą, ta cała dygresja o wkładaniu ręki do zimnej wody jest żałośnie infantylna i szczerze mówiąc chamska.

        Jak już chcesz coś czytać o porodzie, polecam np. "Biologię" Villego.

        A jeśli już, jako mężczyzna, koniecznie potrzebujesz jakiejś dygresji do rozpalenia swojej lampy poznania, to proponuję wersję następującą: wyobraź sobie, że wyduszasz z siebie czterokilogramowego arbuza (no dobra, cukinię, jej średnica jest chyba bliższa realiom) przez otwór, który średnicę ma.... no chyba jesteś już w wieku, w którym masz o niej jakieś pojęcie praktyczne? A, i to wyduszanie trwa 20 godzin, i odbywa się na leżąco z nogami do góry. O!
        • maitresse.d.un.francais Re: Bycie na liście bestsellerów nie jest dowodem 15.04.11, 14:40
          ankh_morkpork napisała:

          > to, że wspomniany bestseller ma wartość naukową i merytoryczną.

          Ja bym zaryzykowała tezę, że skoro coś jest bestsellerem, to nie ma wartości naukowej ani merytorycznej.

          Ktoś kiedyś widział naukowe dzieło na liście bestsellerów, hę?



          A, i to wyduszanie
          > trwa 20 godzin, i odbywa się na leżąco z nogami do góry.

          A bo to ponoć idiotyczna i jedna z najbardziej niepraktycznych pozycji jest. Piszę "ponoć", bo nie rodziłam.


          >
          >
          • ankh_morkpork Re: Bycie na liście bestsellerów nie jest dowodem 15.04.11, 16:52
            > A bo to ponoć idiotyczna i jedna z najbardziej niepraktycznych pozycji jest. P
            > iszę "ponoć", bo nie rodziłam.

            To jest pozycja idiotyczna, bo "wbrew grawitacji". Bardzo bolesna i niewygodna dla rodzącej, ale wygodna dla lekarza i reszty personelu. Obecnie podobno odchodzi do lamusa (te akcje "Rodzić po ludzku" itp), ale kobiety z pokolenia naszych matek jeśli rodziły w szpitalu, to najczęściej właśnie w ten sposób.

            Dla mnie osobiście leżenie płasko - w trakcie badania KTG (około 20 minut) - to był jeden z najboleśniejszych momentów w trakcie porodu. Nie wyobrażam sobie, jak można było to wytrzymać przez kilka godzin. A cały poród, zwłaszcza u rodzącej po raz pierwszy, naprawdę może trwać długo.
      • funny_game Źródło pudło 14.04.11, 09:04
        Jeśli nie jesteś na 100% pewien, skąd dany cytat czy teoria pochodzi, to się nie ośmieszaj. Jeśli się podpierasz (śmiesznym skądinąd) autorytetem i jego wiekopomnym dziełem, to podajesz tytuł i stronę, a nie szacujesz prawdopodobieństwo pochodzenia teorii właśnie z tego źródła na jakieś 90%. Skąd tak duże to prawdopodobieństwo? czyżby stąd, że poza tym przeczytałeś w życiu jeszcze tylko jedną książkę?

        Poczytałam sobie o panu Ariely i już przy jego miejscu pracy oraz zdjęciach z objazdowych shows, jakimi na wzór pseudo-religijnych guru, raczy Hameryczkę, gruchnęłam śmiechem.

        No i najważniejsze. Obaj z panem Ariely powinniście urodzić coś całkiem sporego swoimi penisami (proponuję akcję porodową tak gdzieś z 7-godzinną), dać je sobie najpierw na żywca naciąć, później zszyć. No i przestać pisać powinniście. Bo, jak mawia mój kolega: pier...cie Hipolicie!
        • karmmi Re: Źródło pudło 14.04.11, 09:06
          Szycie to już pieszczota, naprawdę.
          • funny_game Re: Źródło pudło 14.04.11, 09:11
            No to niech im zostawią niezszyte, mi nie zależy ;)
            • karmmi Re: Źródło pudło 14.04.11, 09:13
              Nie odmawiaj odrobiny przyjemności rodzącym;)
              • funny_game Re: Źródło pudło 14.04.11, 09:31
                Przyjemność to będą mieli zmieniając pieluchy i wycierając z siebie ulewki ;)
      • karmmi Re: Zrodlo 14.04.11, 09:04
        Proponuję wizytę na porodówce. Posłuchaj nieludzkiego nieraz wycia, bo inaczej tego nazwać się nie da, rodzących kobiet. Jeśli będziesz rodził, lub weźmiesz choć udział w dwunastogodzinnym, jak mój, porodzie wtedy pogadamy o doświadczeniach z lodowatą wodą i temu podobnych. Wciąż jakiś odsetek kobiet umiera w trakcie, lub po porodzie. Morsy co najwyżej, po skoku do zamarzniętego przerębla, śmiesznie podskakują na śniegu.
      • six_a Re: Zrodlo 14.04.11, 10:15
        >Na 90% to w tej wlasnie ksiazce znalazlem informacje o lodowatej wodzie. O ile dobrze pamietam, byla to dygresja. Prosze zapoznac sie z lektura, poszerzyc horyzonty i uzyskac stosowne przygotowanie merytoryczne do naszej dyskusji.

        czyli nawet nie wiesz, czy to ta książka? żałosne po prostu. weź wejdź do zamrażarki i nie wychodź przez miesiąc, bo dwie minuty lodowatej wody to za mało żeby cię unieszkodliwić.
        • funny_game Re: Zrodlo 14.04.11, 10:36
          Jeden z moich psorów zawsze mawiał, że inteligenta od ćwierćinteligenta odróżnia to, że tylko ten pierwszy, jeśli cytuje, to potrafi podać źródło.
          • wersja_robocza Re: Zrodlo 14.04.11, 11:55
            A naiwne liczyłyście, ze się doczekacie poważnej i rzetelnej odpowiedzi?? :>
            • funny_game Re: Zrodlo 14.04.11, 12:06
              Ja się nawet modliłam w tej intencji :F
              ;)
              • wersja_robocza Re: Zrodlo 14.04.11, 12:54
                W tym wypadku nie pomógłby sam Tadeusz Juda od beznadziejnych przypadków.:D
                • funny_game Re: Zrodlo 14.04.11, 13:09
                  Chyba właśnie napisałaś, że jestem naiwna? ;)))
                  napiszę hit o tym, że naiwność jest jak włożenie palca na 3 minuty do letniego rosołu z makaronem gwiazdki!
                  • wersja_robocza Re: Zrodlo 14.04.11, 14:04
                    I drugi hit o trzymaniu ręki w zimnej wodzie.:D
                    • funny_game Re: Zrodlo 14.04.11, 14:08
                      A jak nos zaswędzi?
                  • policjawkrainieczarow Re: Zrodlo 14.04.11, 14:08
                    > napiszę hit o tym, że naiwność jest jak włożenie palca na 3 minuty do letniego
                    > rosołu z makaronem gwiazdki!

                    naiwnośc to jest włożenie palca na trzy minutu do letniego rosołu z makaronem w literki i oczekiwanie, ze od tego nauczy się czytac. (przy akompaniamencie dźwięku chrupu starych frytek).
                    • funny_game Re: Zrodlo 14.04.11, 14:10
                      Hm, ale jak masz makaron gwiazdki, to możesz się wypowiadać na temat astronomii, o!
            • raohszana Re: Zrodlo 14.04.11, 12:37
              wersja_robocza napisała:

              > A naiwne liczyłyście, ze się doczekacie poważnej i rzetelnej odpowiedzi?? :>
              > ;
              *
              No znasz mnie - tak. Naiwnie wydawało mi się, że to będzie rzetelna publikacja, a nie jeden z tych hamerykanckich poradników objazdowego guru. Przecież tam co jeden guru to ma więcej doktoratów, książek i rewelacyjnych teorii.
      • aneta-skarpeta Re: Zrodlo 14.04.11, 12:10
        Dan Ariely, profesor ekonomii behawioralnej na Duke University

        i tym samym jest expertem od porodow:D:D:D
        • aneta-skarpeta nagroda 14.04.11, 12:55
          dostał nawet IgNobla w 2008 r
          w towarzystwie nagród za badania typu
          Odżywianie- za odkrycie, że stare frytki spożywane przy asyście dźwięków chrupania stają się w smaku świeżutkimi frytkami.
          Chemia – dwie równorzędne nagrody za sprzeczne ze sobą wyniki badań plemnikobójczych właściwości Coca-Coli
          • funny_game Re: nagroda 14.04.11, 13:31
            Ehehehehehe, no piełknie :D
      • klawiatura_zablokowana Re: Zrodlo 15.04.11, 18:10
        Uważasz, że kobiety, które rodziły, mają mniejsze przygotowanie merytoryczne do dyskusji o bólu porodowym od faceta, który trzymał rękę 2 min w zimnej wodzie? MEGALOL.
    • jowita771 Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 09:39
      Urodziłam dziecko i powiem Ci, że był taki moment w trakcie porodu, kiedy byłam pewna, że się rozlatuję na kawałki, ból nie do opisania. Jak urodzisz, to możemy porównać doświadczenia.
      • karmmi Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 09:49
        Moja mama rodząc mojego brata, ten moment przeżyła dosłownie. Pękła jej miednica, ponieważ kochanybracisek nie dość, że banię miał jak arbuz, to jeszcze rączynę do przodu wystawił. To było w czasach, gdy nikomu nawet nie przyszło do głowy, że można "rodzić po ludzku".
    • magika_inc Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 09:42
      "No uterus- no opinion!" ;>
    • pompeja Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 10:19
      Byłam przy kilku porodach. Wiem, że można powić dziecko w 3 minuty, jak i 2 dni. Można je wycisnąć raz dwa, bez jęków, można też męczyć się i tracić przytomność. Niestety, nigdy nie jest się w stanie przewidzieć stopnia trudności czy też łatwości.
      • simply_z Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 10:24
        dokladnie ,przeciez kazda kobieta jest inna ,dziecko tez jest inaczej ulozone .
    • aneta-skarpeta Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 11:10
      moja bacia rodziła 3 doby- jak latwo sie domyslic, po pierwszej dobie po prostu nie miala sily przeć
      powiem jej ze to to samo, co by wytrzymala 2 min w lodowatej wodzie chocby cała:D

      moja mama przeszla takie katusze w czasie 2 porodow- 2 ciezszy- ze jest w stanie zniesc wszystko, aby nie rodzic- a miala pare bardzo bolesnych fizycznie moentow w zyciu i mowi, ze to wszystko pikus
    • violetultra Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 12:26
      Ale o co chodzi z tym wątkiem??? Jakiś marny specjalista prowadzący zakonspirowaną działalność gospodarczą w państwowym szpitalu cesarki tutaj będzie reklamował? Na forum ciąże z tym wątkiem!
      • a_nonima Do autora!!! 14.04.11, 12:50
        Okres ciaży nie jest łatwy choćby ze względu na obawy co do zdrowia dziecka, przebiegu porodu itp. Kiedy przychodzi moment urodzenia dziecka trwa on różnie.
        Uwierz mi, że nie ma większego bólu dla osoby zdrowej.
        Heroizm nie polega na wydaniu dziecka na świat. Tak szczerze to kobieta przed w trakcie i po porodzie znajduje się w b. trudnej sytuacji, zdana na personel szpitala, na doswiadczenie osób, które się nią zajmują.
        Po urodzeniu dziecka mialam wrażenie, że moje ciało jest mi obce. Całokształt pojawienia się dziecka na świecie jest cudem, ale zanim się ten cud zdarzy trzeba bardzo dużo przecierpieć.
        • violetultra Re: Do autora!!! 14.04.11, 13:47
          Doświadczyłam wszystkiego sama, więc w temacie nie muszę tylko teoretyzować. Nadawanie heroiocznych rozmiarów czemuś masowemu, jest przeidealizowaniem sytuacji.

          > Po urodzeniu dziecka mialam wrażenie, że moje ciało jest mi obce.

          Oto do czego sprowadził się heroizm w twoim wydaniu.
          • maitresse.d.un.francais Re: Do autora!!! 15.04.11, 14:45
            violetultra napisała:

            > Doświadczyłam wszystkiego sama

            Wszystkiego to chyba nie, porody bywają różne.

    • miau_weglowy Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 12:38
      pierwsza prawda objawiona w tek ksiazce popularno-naukowej: sciaganie bandazy ruchem szybkim jest dla niektorych pacjentow bardziej bolesne, niz powolne i delikatne.
      prawde te ja i inne w miare rozgarniete dzieciaki poznalismy w dziecinstwie.
      prawda nr2: wydaje sie nam,ze podejmujemy decyzje niezaleznie, a to zonk - ulegamy wplywowi mechanizmow rynkowych, imponuja nam zyciorysy innych osob itp itd. zaiste - w miare rozgarniety nastolatek juz to wie...
      nawet sie nie chce (bo nie widze, czego ta ksiazka moglaby mnie nauczyc) czytac dalej.
      dzieci tez urodzilam i reke pod woda lodowata tez zdarzylo mi sie trzymac (w ramach pierwszej pomocy przy fatalnym oparzeniu, nawet dluzej niz dwie minuty, no chyba,ze mialabym trzymac w cieklym azocie, to nie wiem, jeszcze nie probowalam, ale zapewne zaden mezczyzna jeszcze nie probowal intensywnosci porodowych skurczow, wiec o czym tu dywagowac, nijak nie da sie wymienic i porownac stopni bolu raczej imho)
      gdzies tam we wstepie autor kieruje do czytelnika pytanie, czy zastanawialiscie sie nad tym, kto/co kieruje waszym zachowaniem. nie do wiary, ale sa ludzie, ktorzy sie zastanawiali, zanim dostapili poznania tego rzekomo 'swiezego' spojrzenia na zachowania ludzkie.
      fakt,ze ktos jest profesoreem z doktoratami nie znaczy,ze nie trzepie ksiazek dla kasy...
    • mmagi Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 13:21
      no wielka szkoda ze ten lekarz fiuta nie wsadził na 2 min do lodowatej wody:/
      • olewka100procent Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 13:26
        tak sie rozpisaliście, a w sumie każda babka inaczej odczuwa ból, jedna ma straszne bóle, druga umiarkowane, ile razy sie czasami słyszy że jedno dziecko urodziła lekko a przy drugim przeżywała katusze . Nie ma co uogólniać jak zwykle
        • simply_z Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 13:32
          ok ale on pisze ,ze bol mozna porownywac do wlozenia reki do lodowatej wody.
          teraz ty uogolniasz
    • funny_game Ten wątek dedykuję wszystkim panom 14.04.11, 13:42
      twierdzącym, że kobiety - w przeciwieństwie do nich - nie myślą samodzielnie.

      A oto lista IgNobli 2008 i kogóż my tam mamy w medycynie? :DDDDD
      improbable.com/ig/winners/#ig2008
      • maitresse.d.un.francais Re: Ten wątek dedykuję wszystkim panom 15.04.11, 14:43
        funny_game napisała:

        > twierdzącym, że kobiety - w przeciwieństwie do nich - nie myślą samodzielnie.
        >
        > A oto lista IgNobli 2008 i kogóż my tam mamy w medycynie? :DDDDD
        > improbable.com/ig/winners/#ig2008

        Ja siem pytam, kogóż my mamy wśród laureatów Nagród Darwina?
    • wen_yinlu Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 15:44
      Miałam kiedyś zęba rwanego "na żywca" na przykład i to było nic w porównaniu z porodem.
      Ból był taki, że zdążyłam z tegoż powodu się porz.gać i zemdlałabym pewnie gdyby to trwało ciut dłużej. Nigdy więcej. Tak ogólnie to jestem osobą, która rzadko łyka przeciwbólowce na cokolwiek i znoszę codzienne bóle bez problemu. Ból po użądleniu pszczoły to absolutne nic.

      Poziom bólu jednak zależy od osoby - są kobiety które opisują ból porodowy jako ciut gorszy od bólów menstruacyjnych. Albo, że głowa je czasem bardziej boli.

      Z ciekawości potrzymałam rękę w wodzie z lodem przez te 2 minuty i nie, nie ma porównania jeśli chodzi o mnie.
      • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:00
        Z ciekawości potrzymałam rękę w wodzie z lodem przez te 2 minuty i nie, nie ma porównania jeśli chodzi o mnie.

        To powinna byc calkiem lodowata woda. Nie woda z kostkami lodu.
        Nie chodzi tu, aby porownywac calkowicie bol zdretwialej w lodowatej wodzie reki z bolami porodowymi czy zeba. Tu chodzi o pewne wyobraznie. Podam taki przyklad. Jak ucza skakac zolnierzy ze spadachronu, to ( strzelam z pamieci) zolnierze skacza na linach powiedzmy z wysokosci 20 metrow. Chodzi o przelamnie strachu. Instruktorzy maja taka bowiem teorie, ze jak czlowiek skoczy z danej wysokosci, to potem juz nie ma znaczenie czy to bylo 20 metrow czy 5000 metrow. Chodzi o przelamnie pewnej bariery psychicznej. Mysle, ze na podobnej zasadzie uzyto przykladu z lodem. Powtarzam raz jeszcze - 99 procent zabierajacych glos w dyskusji nie ma bladego pojecia o trzymaniu reki w lodowatej wodzie przez dwie minuty.
        • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:09
          Dobra - ja trzymam całego swojego osobnika w lodowatej wodzie [ tak, takiej, która oscyluje wokół temperatury zamarzania ] i to przez dłuższe okresy czasu niż 2 minuty. Czy wobec tego mam prawo się wypowiadać?
          • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:16
            Dobra - ja trzymam całego swojego osobnika w lodowatej wodzie [ tak, takiej, która oscyluje wokół temperatury zamarzania ] i to przez dłuższe okresy czasu niż 2 minuty. Czy wobec tego mam prawo się wypowiadać?

            O jestes tutaj. Wiec tutaj odpowiem na inny post. Miales do mnie pretensje, ze posadzilem Cie o schematyzm intelektualny. Minelo kilka postow i wrzucilas wszystkich bolszewikow do jednego worka na podstawie pewnych naduzyc w historii. Wszystkich jak leci.
            I jakiego osobnika?
            • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:20
              rata.sofisticada napisała:

              > O jestes tutaj. Wiec tutaj odpowiem na inny post. Miales do mnie pretensje, ze
              > posadzilem Cie o schematyzm intelektualny. Minelo kilka postow i wrzucilas wszy
              > stkich bolszewikow do jednego worka na podstawie pewnych naduzyc w historii. Ws
              > zystkich jak leci.
              *
              Dobra, opowiedz mi o swojej wizji bolszewików. I o tym jak postrzegać rewolucję oraz to, co sobie rzeczona grupa, znaczy bolszewicka, dalej robiła. Chętnie posłucham i się dokształcę.

              > I jakiego osobnika?
              *
              Się znaczy. Ja przesiaduję w lodowatej wodzie czasem.
              • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:26
                Dobra, opowiedz mi o swojej wizji bolszewików. I o tym jak postrzegać rewolucję
                > oraz to, co sobie rzeczona grupa, znaczy bolszewicka, dalej robiła. Chętnie po
                > słucham i się dokształcę.


                Bardzo chetnie, tyle ze teraz dyskutujemy o czyms innym. Nalegam na zachowanie dyscypliny umyslowej, bo inaczej za kilkach postow zacznie sie dyskusja np. o parasolach.
                • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:28
                  rata.sofisticada napisała:

                  > Bardzo chetnie, tyle ze teraz dyskutujemy o czyms innym. Nalegam na zachowanie
                  > dyscypliny umyslowej, bo inaczej za kilkach postow zacznie sie dyskusja np. o p
                  > arasolach.
                  *
                  Mail gazetowy - raohszana@gazeta.pl
                  • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:30
                    Mail gazetowy - raohszana@gazeta.pl

                    Na tematy lewicowe moga rozmawiac calymi dniami. Ale teraz jestem w robocie i nie dam rady.
                    • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:35
                      rata.sofisticada napisała:

                      > Na tematy lewicowe moga rozmawiac calymi dniami. Ale teraz jestem w robocie i n
                      > ie dam rady.
                      *
                      Toż nie musi być teraz, prawda? Maila już znasz.
                      • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:42
                        Toż nie musi być teraz, prawda? Maila już znasz.

                        Dobrze. Mam nadzieje, ze przystapisz do dyskusji z umyslem otwartym, wyzwolonym od sterotypow.
                        • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:43
                          rata.sofisticada napisała:

                          > Dobrze. Mam nadzieje, ze przystapisz do dyskusji z umyslem otwartym, wyzwolonym
                          > od sterotypow.
                          *
                          Niepotrzebne zastrzeżenie w momencie, w którym jeszcze nie doszliśmy do tego, co w tej materii które z nas uważa za stereotyp.
              • martishia7 Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:28
                Morsica znaczy?

                Raoh, nie wiem od jak dawna się tu obracasz, ale był kiedyś tutaj taki koleś, andereas i jakieś cyferki w nicku. Tamten zamęczał nas statystyką i dzietnością. Chyba zmienił dziedzinę, bo gadkę to autor wątku ma dokładnie jak tamten.
                • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:30
                  martishia7 napisała:

                  > Morsica znaczy?
                  *
                  Coś tak jakby - ale nie do końca. Bardziej dźwiedź polarny :)

                  > Raoh, nie wiem od jak dawna się tu obracasz, ale był kiedyś tutaj taki koleś, a
                  > ndereas i jakieś cyferki w nicku. Tamten zamęczał nas statystyką i dzietnością.
                  > Chyba zmienił dziedzinę, bo gadkę to autor wątku ma dokładnie jak tamten.
                  *
                  Trochę się obracam i rzeczonego andreasa kojarzę, ale po dwóch jego wątkach to odechciało mi się czytać więcej.
                  Wiesz, te porody to też, jakby nie patrzeć, tyczą się tego, co andreas lubił - a lubił czepiać się kobiet i utrzymywać, że mają ze wszystkim problem, są takie, śmakie i przesadzają :)
                  • martishia7 Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:36
                    > Wiesz, te porody to też, jakby nie patrzeć, tyczą się tego, co andreas lubił -
                    > a lubił czepiać się kobiet i utrzymywać, że mają ze wszystkim problem, są takie
                    > , śmakie i przesadzają :)

                    Toteż właśnie z uwagi na powyższe twierdzę, że to ten sam pacjent.
                    • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:39
                      martishia7 napisała:

                      > Toteż właśnie z uwagi na powyższe twierdzę, że to ten sam pacjent.
                      *
                      Sądzisz? Ja nie znam aż tak dobrze stylu andrieja. W każdym razie - zahacza o teorię "nie przyjmiecie prawdy, boście jej niegodni"
                      • martishia7 Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:43
                        Raczej zapaliły mi lampkę takie okrągłe zdania bez treści, ale za to z nadużywaniem zwrotów takich jak "adekwatność", "poziom intelektualny", "przedmiot dyskusji", które wyglądają jak wytrzaśnięte o stąd: www.elsewhere.org/pomo/
                        • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:52
                          martishia7 napisała:

                          > Raczej zapaliły mi lampkę takie okrągłe zdania bez treści, ale za to z nadużywaniem zwrotów takich jak "adekwatność", "poziom intelektualny", "przedmiot dyskusji", które wyglądają jak wytrzaśnięte o stąd: www.elsewhere.org/pomo/
                          *
                          Heh, jeśli to andriusza, to się raczej nie przyzna przeca :)
                          Ciekawe, czy założy wiele wątków?
        • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:28
          > To powinna byc calkiem lodowata woda. Nie woda z kostkami lodu.

          widze, że fizyka jest ci dziedziną równie dobrze znaną, jak fizjologia porodu.
          • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:33
            widze, że fizyka jest ci dziedziną równie dobrze znaną, jak fizjologia porodu.

            Rece opadaja.
            • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:37
              rata.sofisticada napisała:

              > widze, że fizyka jest ci dziedziną równie dobrze znaną, jak fizjologia porod
              > u.

              >
              > Rece opadaja.

              pozostaje współczuć.
        • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:35
          > Nie chodzi tu, aby porownywac calkowicie bol zdretwialej w lodowatej wodzie rek
          > i z bolami porodowymi czy zeba. Tu chodzi o pewne wyobraznie. Podam taki przykl
          > ad. Jak ucza skakac zolnierzy ze spadachronu, to ( strzelam z pamieci) zolnierz
          > e skacza na linach powiedzmy z wysokosci 20 metrow. Chodzi o przelamnie strachu
          > . Instruktorzy maja taka bowiem teorie, ze jak czlowiek skoczy z danej wysokosc
          > i, to potem juz nie ma znaczenie czy to bylo 20 metrow czy 5000 metrow.

          acha.
          a dlaczego tych skoczków nie uczą przełamac strachu przed skakaniem z wysokości trzymaniem reki przez 2 minuty w lodzie? bo w sumie byłoby to mniej więcej tak samo adekwatne.
        • wen_yinlu Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 17:01
          > To powinna byc calkiem lodowata woda. Nie woda z kostkami lodu.

          To była lodowata woda, do której dodatkowo wrzuciłam wszystkie kostki lodu z zamrażarki żeby się za szybko nie ogrzała :) i żebym miała pewność, że jest lodowata a nie po prostu zimna. Ideałem byłoby nazbierać sniegu do miski i poczekać aż się ciut stopi, ale zimy u mnie teraz nie ma akurat.

          To jest inny rodzaj bólu zupełnie z tym lodem, takie drętwienie bardziej niż ból. I nie ta sama skala czasowa. Na końcu powiedziałabym, że ból nawet zniknął tylko została sztywnośc, jakby mi sparaliżowało rękę.

          Nacięcie krocza było jakbym palec kartką przecięła, czyli nic nie bolało, więc tego bym się nie bała na miejscu innych.

          Zresztą jak położna mnie zobaczyła i moje wąskie biodra to rzekła "będzie bardzo ciężko, uprzedzam, dziwię się, że nie będzie mieć pani cesarki... no cóż, pomęczymy się, zobaczymy". Miło z jej strony że uprzedziła... he he
          Z drugiej strony przyjaciółka rodziła swoje pierwsze i właściwie to było jakby z niej wypadło, tak to ujęła. Nie mogłam w to uwierzyć po tym co przeszłam, wszystkie jesteśmy inne.

          Wiesz ile kobiet umiera wciąż podczas porodów na świecie? Kiedyś to mógł być dla kobiety wyrok śmierci. Teraz na szczęście jest inaczej, ale dla wielu kobiet poród będzie jedną z bardziej bolesnych i niebezpiecznych rzeczy jakie przeżyły. I słusznie kobiety się boją, bo może być różnie.
          • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 20:16
            To jest inny rodzaj bólu zupełnie z tym lodem, takie drętwienie bardziej niż ból. I nie ta sama skala czasowa. Na końcu powiedziałabym, że ból nawet zniknął tylko została sztywnośc, jakby mi sparaliżowało rękę.

            Bardzo szanuje Twoja postawe. W odroznieniu od calej reszty wiesz, o czym piszesz. Bo reszta spekuluje. Empirycznie przebadalas koncepcje, inni wola grac w umyslowego totolotka i zgadywac.
            Mysle, ze ciezko porownywac rozne rodzaje boli. Kazdy ma inny prog wytrzymalosci i inaczej reaguje na rozne bole. Mimo ze tak obficie obrodzilo tu w chemikow i fizykow, nie dowiedzialem sie, jakie reakcje zachodza w systemie nerwowym u czlowieka z reka w lodowatej wodzie, a jakie u rodzacej kobiety. Moze w jakis sposob komorki nerwowe dzialaja podobnie, choc skala natezenia bolu bedzie znacznie wieksza u rodzacych kobiet? Naukowe podejscie do zagadnienia ulatwiloby nam rozmowe w tym watku. No ale do dyskusji wdarly sie emocje i natychmiast zakrolowal subiektywizm.
            • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 20:29
              > Bardzo szanuje Twoja postawe. W odroznieniu od calej reszty wiesz, o czym pisze
              > sz. Bo reszta spekuluje.

              z tobą na czele.
            • klawiatura_zablokowana Re: Mit heroicznego porodu? 15.04.11, 18:15
              Rozumiem, że przeżyłeś poród i w odróżnieniu od nas, wiesz, o czym piszesz?
    • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:12
      Napisalem uczciwie, ze na 90 procent, a niektorzy probuja moja zalete obrocic przeciwko mnie. Napisalem tak dla formalnosci, bo naprawde wiem, skad pochodza dane informacje. W tego typu rzeczach mam chyba tak, jak kobiety wspolzyjace z kilkoma mezczyznami. Podobno zawsze wiedza, kto jest ojcem.
      Dalej- przed podaniem zrodla uswiadamiano mnie, ze nie ma znaczenia, czy ktos ma dwa doktoraty, bo moze i tak byc oslem. Dobrze. Ale teraz widze inne opinie. Ze ksiazka nie jest wystarczajaco naukowa. Czyli tak zle i tak niedobrze. Czyli zawsze cos wynajdziecie. A prawda jest taka, ze uparliscie sie odrzucic przedstawione tezy w tym watku automatycznie, bezrefleksyjnie. Bo wam nie pasuja i koniec.
      Jakby ludzkosc byla rownie progresywnie myslaca co wy, to do dzisiaj siedzielibysmy w jaskiniach, w wy, drogie panie, zamiast w salach porodowych, rodzilbyscie przy ogniskach. Wtedy - przyznaje - bylbyscie bohaterkami.
      Dyskusja na tematy naukowe to nie pogawedka polityczna, emocje w tym pierwszym przypadku nie sa atutem. Wrecz przeciwnie - znacznie skracaja przestrzen intelektualna, w obrebie ktorej mozemy dojrzec do przyjecia odkrywczych wnioskow.
      • raohszana Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:15
        Bogowie, zupełnie nic z tego, co się do Ciebie mówi, nie trafiło...
      • sootball Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 16:18
        "A prawda jest taka, ze uparliscie sie odrzucic przedstawione tezy w tym watku automatycznie, bezrefleksyjnie. Bo wam nie pasuja i koniec".

        Prawda jest taka, że uparłeś się narzucić przedstawione tezy, bo Ci pasują i koniec.
        A teraz udowadniaj, że nie jesteś wielbłądem.

        Jak bardzo lodowata musi być woda żeby była lodowata?
    • odcienie.szarosci miałam zajęcia na ginekologii 14.04.11, 16:32
      byłam przy porodach, widziałam i sie boje:P. Jedna kobieta tak bardzo cierpiała, jak przy mnie rodziła. Wszyscy trzymalismy kciuki zeby juz było po wszystkim. Jak dziecie sie urodziło to popłakałam sie ze wzruszenia, bo tak bardzo zal mi było juz tej kobiety, naprawde bardzo sie meczyła, wyła z bolu dosłownie.

      Piszecie o CC- teraz do cesarki musza byc naprawde duze wskazania. Po drugie to nie jest tak, ze kobieta sie da pociac i nic nie czuje. Pozniej po cesarce cierpi, zrasta jej sie wszystko, moga robic sie zrosty, to jest normalny zabieg chirurgiczny. O wiekszym ryzyku i dla dziecka i dla matki

      Mój kolega po ginekologii stwierdził, ze dziekuje Panu, ze nie jest kobieta i nie bedzie przez to przechodził.

      Nastepna kwestia jest to, ze kobieta traci te pewna intymnosc- musi sie rozkroczyc przed jakims poloznikiem, skazana jest na personel medyczny, wazne zeby ktos wtedy ja wspierał. Czyli rola mezczyzny jest bardzo wazna przy porodzie. Nie wyobrazam sobie zeby mi moj facet powiedział, ze porod to porod czynnosc fizjologiczna i urodzisz sobie sama, poradzisz sobie sama, ze to zaden bol i wyczyn. Po porodzie kobieta jest pozszywana, wymeczona, obolała.

      Ja tam uwazam, ze porod to nie lada wyczyn. Kiedys i mnie to zapewne czeka ale sobie nie wyobrazan na razie samego porodu, balabym sie jak cholera;)
      • aneta-skarpeta troszke statystyki 14.04.11, 18:38
        organizacja UNICEF postanowiła zwrócić uwagę światowej opinii publicznej na smutny fakt, iż co minutę umiera na świecie, wskutek komplikacji okołoporodowych, jedna kobieta.


        W Polsce spadek zgonów w czasie porodu jest znaczący - około 5,8 procent rocznie, co dało nam 18
        Sześć krajów na świecie niechlubnie "przoduje" w zgonach tego typu, osiągając ponad 50. procentową wartość. Są to: Indie, Nigeria, Pakistan, Afganistan, Etiopia i Demokratyczna Republika Konga
    • sid-the-sloth Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 18:38
      Ja to możliwe, że ten post ma tyle odpowiedzi?
    • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 19:58
      Jak to sie mowi, dalem wam wedke, ale rybe musicie zlowic juz sami. Nawet wskazalem, gdzie ja mozna zlowic. Reszta zalezy od was. A teraz chcialem napisac o czyms, co mnie zaskoczylo. Otoz w trakcie lektury postow dowiedzialem sie, ze epidural nie jest powszechnie dostepny. Drogie panie, jak zdazylem sie przekonac, jestescie troche pyskate. Dziwi mnie wiec bardzo, dlaczego w realu nie jestescie tak skuteczne i nie wywalczycie dla kobiet prawa do godnego porodu. Kobiety chyba stanowia wiekszosc wyborcza i mysle, ze przy odpowiedniej presji na politykow daloby sie zamknac ere bohaterskich porodow. Nie sztuka byc pyskatym w sieci wobec kulturalnego czlowieka, ktory podzielil sie z wami wiedza. Trudniej jest zmienic rzeczywistosc. To tak na marginesie.
      • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 20:16
        rata.sofisticada napisała:

        > Jak to sie mowi, dalem wam wedke, ale rybe musicie zlowic juz sami.

        chyba ci sie kontekst tego powiedzenia deczko jeb.nął.
        • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 20:21
          chyba ci sie kontekst tego powiedzenia deczko jeb.nął.

          Dlaczego? Tylko konkretnie, bez atmosfery delfickich proroctw.
          • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 20:59
            bo to sie odnosi do FORM POMOCY potrzebującym, a nie do obowiązku podania źródła cytatu, na który się powołuje.
            trzeba przyznać, ze zabawny z ciebie troll.
            • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 21:12
              bo to sie odnosi do FORM POMOCY potrzebującym, a nie do obowiązku podania źródła cytatu, na który się powołuje.


              Doszukujesz sie czegos na sile.

              trzeba przyznać, ze zabawny z ciebie troll.

              Najwyrazniej zaczyna brakowac argumentow.
              • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 21:45
                > bo to sie odnosi do FORM POMOCY potrzebującym, a nie do obowiązku podania źr
                > ódła cytatu, na który się powołuje.
                >

                >
                > Doszukujesz sie czegos na sile.

                czego?

                > trzeba przyznać, ze zabawny z ciebie troll.
                >
                > Najwyrazniej zaczyna brakowac argumentow.

                nie, po prostu znam definicje trolla.
                • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 14.04.11, 23:38
                  nie, po prostu znam definicje trolla.

                  Ja w odroznieniu od Ciebie nie obrazam ludzi, tylko staram sie wykorzystac przestrzen wirtualna do zrobienia czegos wartosciowego i pozytecznego. Na przyklad wyjsc z incjatywa wywarcia na politykach presji, aby zapewnic kobietom bezbolesne porody. Ale Ty nie musisz rodzic, wiec mozesz cwanikowac. Jak nie chcesz pomoc, to przynajmniej nie przeszkadzaj i nie obrazaj ludzi.
                  • policjawkrainieczarow Re: Mit heroicznego porodu? 15.04.11, 01:35
                    > Ja w odroznieniu od Ciebie nie obrazam ludzi, tylko staram sie wykorzystac prze
                    > strzen wirtualna do zrobienia czegos wartosciowego i pozytecznego. Na przyklad
                    > wyjsc z incjatywa wywarcia na politykach presji, aby zapewnic kobietom bezboles
                    > ne porody.

                    a. to znaczy planujesz wprowadzic ustawę, według której każdej ciężarnej w ramach ubezpieczenia przypadałby kubełek z lodem przy każdej wizycie u gina?
                    • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 15.04.11, 02:14
                      a. to znaczy planujesz wprowadzic ustawę, według której każdej ciężarnej w ramach ubezpieczenia przypadałby kubełek z lodem przy każdej wizycie u gina?

                      Nie masz postawy konstruktywnej wobec omawianego zagadnienia, wiec nie bede z Toba dyskutowal.
      • demonii.larua Re: Mit heroicznego porodu? 18.04.11, 20:18
        W Polsce znieczulenie równa się prywatna klinika, opłata w szpitalu lub łapówa. Kto normalny pozbawiłby się dochodu? i po co? Wszak mają dolargan, po tym to się dopiero lajtowo rodzi :F
    • alza73 Re: Mit heroicznego porodu? 15.04.11, 09:55
      Mój poród trwał 12 godzin, z tego ostatnie 5 było totalną masakrą, zakończoną stwierdzeniem lekarza, że własciwie to powinien był mi zrobić cesarkę. Po tym wszystkim szył mnie 1,5 godziny (bo mały nieźle mnie w środku pokiereszował). No faktycznie można to porównać z 2 minutami trzymania ręki w lodowatej wodzie.

      ps. ale mojego synka i tak kocham najbardziej na świecie.
      • delinka1 Re: Mit heroicznego porodu? 15.04.11, 12:32
        Ale i tak usłyszysz od Pana wielceoswieconego, ze ten bol mitologizujesz. Przeciez on wie lepiej, przeciez on sie opiera na ksiazce amerykanskiego objazdowego guru. On juz swoje wie.

        Usmiałam sie do lez czytajac proby uswiadomienia temu typkowi, zeby zechcial wziac pod uwage realne doswiadczenia kobiet. Nic z tego. Zaden sposob nie zadzialal. On po prostu juz swoje wie. Przeciez potrzymal reke w lodowatej wodzie, mial nawet chwilowy kryzys.

        Czlowieku - jednak zwracam sie do Ciebie - mowisz innym ze nie maja prawa sie wypowiedziec jesli eksperymentu z woda nie wykonali. Ty nawet nie zblizyles sie do tematu porodu, byles na porodowce? Obserwowales chociaz jako widz porod? Czemu nie odnosisz sie do wypowiedzi tych co to Twoje glupkowate doswiadczenie wykonały i TAKZE rodzily? Czemu ignorujesz posty podwazajace wiarygodnosc Twojego pseudonaukowca (a cala Twoja teoria bazuje na tej nieszczesnej wodzie z lodem, wiec chyba jest to dosyc istotne). Czemu nie przyjmujesz do wiadomosci informacji na temat bolu porodowego od kobiet, ktore go przeszly?


        ps. epidural - niestety meski swiat, w ktorym pelno takich oszolomow jak Ty, twierdzacych, ze bol porodowy to przesada - pozostawia kobiety w sytuacji, kiedy de fakto NFZ nie refunduje znieczulenia. W teorii powinno byc dostepne, w praktyce oznacza to utrzymywanie kilku anestezjologow na etacier,na co szpitali nie stac, wiec teraz w wiekszosci miejsc sie slyszy ze nie ma takiej opcji ani za darmo ani za doplata.

        • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 15.04.11, 15:43
          Ale i tak usłyszysz od Pana wielceoswieconego, ze ten bol mitologizujesz.

          Nie wiem, czy sie rozumiemy? Bol moze byc realny, lecz mimo to wciaz moze byc mitologizowany. Jedno drugiego nie wyklucza. Obawiam, ze mitologizacja cierpienia porodowego na wzor uniesienia sakralnego jest przekazywana dzieciom i ktore potem, juz w zyciu doroslym, pragna w postaci roznych powstan, walk itd. dorownac swoim matkom. Czyli probuja znalezc uzasadnienie dla swoje egzystencji. Miedzy innymi z tego powodu trzeba zakonczyc heroiczny mit porodu.


          Czlowieku - jednak zwracam sie do Ciebie - mowisz innym ze nie maja prawa sie
          > wypowiedziec jesli eksperymentu z woda nie wykonali.


          Dokonujesz niepokojacego naduzycia, kiedy przeinaczasz sens mojej wypowiedzi. Fakt, pragne, aby nasza dyskusja byla w obrebie rzeczywistosci empirycznej, ale ja niczego nie wymagam, nie zabraniam. Mam jednak prawo wyrazic ubolewanie, jesli forumowicze deprecjonuja doswiadczenie z lodowata woda wylacznie a priori. Ich zachowanie sugeruje mi to nieuczciwa postawe intelektualna i nakazuje mi dystans do innych ich wypowiedzi.


          Czemu ignorujesz posty podwazajace wiarygodnosc Twojego
          > pseudonaukowca (a cala Twoja teoria bazuje na tej nieszczesnej wodzie z lodem,
          > wiec chyba jest to dosyc istotne). Czemu nie przyjmujesz do wiadomosci informa
          > cji na temat bolu porodowego od kobiet, ktore go przeszly?


          Nie ignoruje i intuicja mi podpowiada, ze jest to bol znaczacy. Ale bol ten w naszej dotychczasowej dyskusji nie mial jeszcze przelozenia na fakty naukowe. Mysle, ze dojdziemy do tego. Nie chcialbym, aby moja wstrzemiezliwosc wobec emocji byla zinterpretowana jako oschlosc.

          ps. epidural - niestety meski swiat, w ktorym pelno takich oszolomow jak Ty, tw
          > ierdzacych, ze bol porodowy to przesada - pozostawia kobiety w sytuacji, kiedy
          > de fakto NFZ nie refunduje znieczulenia.


          Obrzucasz mnie inwektywami, a ja pragne zmienic istniejacy stan rzeczy. Zachecam do walki o bezplatny dostep do epiduralu. Nie gniewam sie na Ciebie za inwektywy. Rozumiem, ze czujesz sie bezbronna wobec bezlitosnego systemu kapitalistycznego, ktory w ramach oszczednosci i zapewnienia wiekszych dochodow, wystawia kobiety na niepotrzebne cierpienia. Rozumiem tez, ze moja osoba posluzyla niczym piorunochron dla Twojego gniewu i frustracji. Ale w ten sposob Twoje emocje sa bezproduktywne, lepiej nadac im forme usystematyzowanej walki z osobami czy instytucjami, ktore wystawiaja kobiety na cierpienie.
          • maitresse.d.un.francais może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 15:48
            Obawiam, ze mitologizacja cierpieni
            > a porodowego na wzor uniesienia sakralnego jest przekazywana dzieciom i ktore p
            > otem, juz w zyciu doroslym, pragna w postaci roznych powstan, walk itd. dorowna
            > c swoim matkom.

            wsadzą rękę do lodowatej wody, skoro to to samo według ciebie?

            To załatwi sprawę.

            Obawiam się jednak, że geneza "różnych walk, powstań" jest zupełnie inna.
            • rata.sofisticada Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 16:01
              wsadzą rękę do lodowatej wody, skoro to to samo według ciebie?

              Nie napisalem, ze to samo.

              Obawiam się jednak, że geneza "różnych walk, powstań" jest zupełnie inna.

              Oczywiscie, ze geneza ta jest duzo bardziej skomplikowana. Przyblizylem jednie kolejna perspektywe, analizowalem nasza mentalnosc obywatelska przez pryzmat naszego stosunku do zmagan porodowych i do tego, jak one forumuja swiadomosc nie tylko matek, ale takze i dzieci.
              • aneta-skarpeta Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 16:40
                Błednie zakładasz, że wszystkiego kobiety podchodzą do porodu z nastawieniem do przezycia mistycznego, bohaterskiego, heroistycznego, duchowego etc

                otoz nie.

                wiele kobiet traktuje porod jedynie jako sytuacje, ktorej nie da sie ominąc -chcac miec dzieci- jest tylko bol, bol i czlowiek sie modli zeby sie jak najszybciej skonczył i NIC, podkreslam, NIC mistycznego w tym nie ma i gdyby mialy mozliwosc to by sobie tego cierpienia odmowiły

                prawda jest taka, ze wbrew pozorom nikt zlotych medali za porody nie rozdaje, wiec kobiety nie robią tego po to, zeby im pomniki stawiali
                • rata.sofisticada Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 17:08
                  Błednie zakładasz, że wszystkiego kobiety podchodzą do porodu z nastawieniem do przezycia mistycznego, bohaterskiego, heroistycznego, duchowego etc

                  Nie zakladam, ze wszystkie. Podejrzewam, ze pokazny procent. Zbyt wysoki procent.
                  • maitresse.d.un.francais Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 17:13

                    > Nie zakladam, ze wszystkie. Podejrzewam, ze pokazny procent. Zbyt wysoki procen
                    > t.

                    a skąd te fascynujące podejrzenia?

                    może powinieneś odwiedzić psychologa? (serio)
                  • policjawkrainieczarow Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 17:38
                    > Nie zakladam, ze wszystkie. Podejrzewam, ze pokazny procent. Zbyt wysoki procen
                    > t.


                    podejrzenia sobie mozesz wsadzic gleboko w dupe.
                    ja podejrzewam, ze jestes mocno walniety w mozg, i co?
                    • maitresse.d.un.francais Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 17:41

                      > podejrzenia sobie mozesz wsadzic gleboko w dupe.
                      > ja podejrzewam, ze jestes mocno walniety w mozg, i co?
                      >
                      Nie wątpię, że istnieją zaburzenia dające widoczne w wątku syndromy, ale ja stawiam na zwykłego trolla.
              • maitresse.d.un.francais Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 16:56
                rata.sofisticada napisała:

                > wsadzą rękę do lodowatej wody, skoro to to samo według ciebie?
                >
                > Nie napisalem, ze to samo.
                >

                Napisałeś, że w tym samym stopniu heroiczne.
                • rata.sofisticada Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 17:25
                  Napisałeś, że w tym samym stopniu heroiczne.

                  Zaczynamy sie spierac o drobiazgi, a umyka nam rzecz najistotniejsza. Brak dostepu do bezplatnych (koszta pokrywane przez ubezpiecznia), bezbolesnych porodow w panstwie europejskim w XXI wieku to skandal. Niefrasobliwosc kobiet pod tym wzgledem jest zdumiewajaca. Ze swoim kapitalem wyborczym z latwoscia moglyby wywrzec dostatecznie silna presje na politykach. Co, do jasnej cholery, robia feministki?! Gornicy, rolnicy potrafili wyegzekwowac dla siebie fundusze, mimo ze jest ich znacznie mniej. Naprawde nie sposob pojac tej ospalosci kobiet. Oby nie krylo sie w tej obojetnosci myslenie typu: jak ja sie meczylam podczas porodu, to niech i ona tez tego doswiadczy.
                  • maitresse.d.un.francais Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 17:40
                    rata.sofisticada napisała:

                    > Napisałeś, że w tym samym stopniu heroiczne.
                    >
                    > Zaczynamy sie spierac o drobiazgi, a umyka nam rzecz najistotniejsza. Brak dost
                    > epu do bezplatnych (koszta pokrywane przez ubezpiecznia), bezbolesnych porodow
                    > w panstwie europejskim w XXI wieku to skandal.

                    (...)

                    I to dowodzi, że jesteś trollem, bo:

                    1. W poście założycielskim nic nie pisałeś o dostępie do czegokolwiek.
                    2. Tym bardziej o tym, jakoby była to rzecz najistotniejsza.
                    3. Nie żadni my się spieramy i nie żadnym namumyka, tylko ja cię przyparłam do muru, a ty nagle wypisujesz jakieś nowe dyrdymały, nazywając je w dodatku rzeczą najistotniejszą, podczas gdy w 150 dotychczasowych postach trułeś dupę w zupełnie innej kwestii.
                    4. Stosujesz manipulacje erystyczne.
                    5. Ergo jesteś trollem. QED.
                    • rata.sofisticada Re: może zamiast walczyć i robić powstania 16.04.11, 05:59
                      1. W poście założycielskim nic nie pisałeś o dostępie do czegokolwiek.
                      > 2. Tym bardziej o tym, jakoby była to rzecz najistotniejsza.

                      I to niby ma zaswiadczyc o moim statusie trolla? Od kiedy watek otwierajacy sluzy za spis tresci wszystkich tematow w nim poruszanych? Apeluje, aby sie nie bac wieloplaszczyznowego myslenia. Owszem, moglem zalozyc nowy watek. Ale to bylaby chyba przesada, aby zalozyc dwa o porodach na przestrzeni kilku dni. Nie mam zamiaru wzmacniac megalomanii porodowej. Wrecz przeciwnie, chcialbym, aby Matka Polka zstapila z pomnika i odpoczela. Poza tym pisalem wyraznie w polowie watku, ze dowiedzialem sie, ze nie wszystkie kobiety maja dostep do bezbolesnych porodow. Wiec jak moglem o tym pisac na poczatku? Czytasz bardzo nieuwaznie. To nie jest problem na forum. Ale wyrabiasz sobie zly nawyk i potem przy czytaniu ksiazek umkna Ci istotne wiadomosci albo pozyskasz zdeformowana przez brak uwagi wiedze. Ta nonszalancja jest powodem tego, ze tacy jak Ty stanowia kolo zamachowe ignorancji naukowej.

                      Nie żadni my się spieramy i nie żadnym namumyka, tylko ja cię przyparłam do muru,

                      Przyparlas mnie do muru? Watpie. Poza tym prosze Cie uprzejmie, abys w dyskusji ze mna nie uzywala tego okreslenia, bo ma ono odcien dwuznacznosci freudowskiej. Czuje sie zwyczajnie niezrecznie.
                      • maitresse.d.un.francais Re: może zamiast walczyć i robić powstania 16.04.11, 14:47
                        \
                        > I to niby ma zaswiadczyc (bla bla bla)

                        >Poza tym prosze Cie uprzejmie, abys w dyskusji
                        > ze mna nie uzywala tego okreslenia, bo ma ono odcien dwuznacznosci freudowskie
                        > j. Czuje sie zwyczajnie niezrecznie.

                        Odrzucam równie uprzejmie Twoją prośbę, gdyż jest to bardzo wygodny i przydatny w dyskusji idiom.
                  • klawiatura_zablokowana Re: może zamiast walczyć i robić powstania 15.04.11, 18:22
                    Ale o jakiej męce mowa? Jakim znieczuleniu? Przecież w pierwszym poście sam nas oświeciłeś,że to tak samo, jak trzymać rękę 2 min w lodowatej wodzie. A teraz piszesz, że nie to samo i zarzucasz kobietom, że nie walczą o znieczulenie?

                    A tak bajdełejem - heroizacji i sakralizacji matki dokonuje raczej kultura patriarchalna, a nie feminizm.
                    • rata.sofisticada Re: może zamiast walczyć i robić powstania 16.04.11, 06:25
                      Ale o jakiej męce mowa? Jakim znieczuleniu? Przecież w pierwszym poście sam nas
                      > oświeciłeś,że to tak samo, jak trzymać rękę 2 min w lodowatej wodzie. A teraz
                      > piszesz, że nie to samo i zarzucasz kobietom, że nie walczą o znieczulenie?


                      Nie twierdzilem, ze porod jest blahostka. Postulowalem jedynie, zeby nie robic z tej czynnosci mistrzostwa swiata. Bo co np. moglby powiedziec gosc, ktory zaklinowal sie w skalnej szczelinie i musial sobie odciac reke, aby sie wydostac? Bol porodowy jest na tyle silny, ze wymaga znieczulenia. Ale na podobnej zasadzie wizyta u dentysty wymaga znieczulenia czy tez wiele innych procedur medycznych.
                      • delinka1 czyzby roznice w postrzeganiu rzeczywistosci....? 16.04.11, 10:57
                        Drogi kolego, nadal nie otrzymałam odpowiedzi na moje pytanie. Dlaczego nie odnosisz sie do postow podwazajacych wiarygodnosc eksperta? Wazna sprawa, wszak Twoja teoria nt mitologizacji porodu oparta jest na jego twierdzeniu o lodowatej wodzie.

                        Druga sprawa, to mitologizacja porodu: naprawde takie masz doswiadczenie? Kobiety które urodziły w kółko gadaja o porodzie? O tym jakim bohaterstwem sie wykazały? Ja mam doswiadczenie wszak odwrotne - po urodzeniu dziecka o bólu chce sie jak najszybciej zapomniec,Po porodzie cała uwaga matki i otoczenia skupia sie wokol dziecka, nikt porodów nie rozkminia. Jesli sie jest przed porodem to usłyszysz "miliony kobiet przed Toba urodziły, to i Ty dasz radę." Kto tu mitologizuje? Owszem, są fora dla ciezarnych, rozmawia sie z kolezankami jak to jest. I owszem, wtedy rozmowy sa bardziej dogłebne i mozna sie dowiedziec, ze bol jest niesłychany, ale da sie przezyc. Kazda kobieta odczuwa strach i jest to normalne. Ale ja nie znam zadnej kobiety, ktora by oczekiwała medalu i honorów za to, ze bedzie rodzic lub urodzila. Bol sie traktuje jako zło konieczne, o ktorym trzeba szybko zapomniec. Jesli jest taka mozliwosc kazda chetnie korzysta ze znieczulenia, rosnie odsetek kobiet wybierajacych CC na zyczenie, wlasnie po to zeby tego bolu uniknac. Bo bol nikogo nie uwzniasla, nikomu nie dodaje chwały. Nikt nie zasługuje na taki ból. I wbrew temu co piszesz, jest wiele inicjatyw dazacych do tego by zapewnic rodzacym ludzkie warunki porodu. Chocby akcja rodzic po ludzku, czy liczne apele i listy do prezydenta, premiera odnosnie np epiduralu. Sama taki ostatnio podpisywałam. Niestety, niknie to wszystko w oczach władzy, zdominowanej przez mezczyzn.


                        odnosnie Twojej wypowiedzi co do goscia ktory zaklinowal sie w szczelinie i musiał na zywca amputowac sobie rękę (domyslam sie ze chodzi o bohatera filmu 127 godzin). Otoz bardzo dobrze dobrałes przykład. Istnieje bowiem naukowa skala, okreslajaca natezenie bólu. To głównie wiedza przeznaczona dla anestezjologów, ale mozna sprawdzic sobie googlujac "skala bólu." Otoz na tej skali, bol porodowy jest postawiony na równi z bólem przy amputowaniu konczyny bez znieczulenia. Skala opracowana naukowo. Masz jeszcze jakies pytania? Widziałes kiedys film fabularny nt "heroiczna matka rodzi radzac sobie z bolem porodowym"? ja nie... wszak temat oklepany, kazdy codziennie co chwila rodzi. To jest tzw. porzadek dzienny, nikt nie pisze na ten temat poematów. Jest to NORMALKA i jako taka kobiety porod przyjmuja. Niestety czesto sie jeszcze spotyka w szpitalach podejscie własnie przekładajace normalnosc tej sytuacji na postawe : "no trudno, musi bolec" anestezjologa nie ma niestety, musisz wytrzymac...


                        Polecam lekturę:

                        znieczulenie.isgreat.org/znieczulenie.porodu/prawdy2.html
                        widzisz tytuł: NIEPOTRZEBNY BOL

                        A tu ponizej nt skali bólu:

                        znieczulenie.isgreat.org/znieczulenie.porodu/skala_bolu_porodowego.html
                        mnostwo innych do wyszukania w necie, ten wklejam bo sa statystyki odnosnie znieczulenia przy porodzie..
                        • rata.sofisticada Re: czyzby roznice w postrzeganiu rzeczywistosci. 16.04.11, 22:22
                          Drogi kolego, nadal nie otrzymałam odpowiedzi na moje pytanie. Dlaczego nie odn
                          > osisz sie do postow podwazajacych wiarygodnosc eksperta? Wazna sprawa, wszak Tw
                          > oja teoria nt mitologizacji porodu oparta jest na jego twierdzeniu o lodowatej
                          > wodzie.


                          Wyjasnialem juz, czemu miala sluzyc informacja o lodowatej wodzie. Ale jesli masz ochote na groteskowa interpretacje moich przemyslen w celach humorystycznych, to nie zaluj sobie. Natomiast nie komentowalem nagonki na eksperta, bo zarzuty nie byly poparte faktami naukowymi, a ja nie lubie odnosic sie do czyichs emocji.

                          Nawet w zalaczonym przez Ciebie linku zawarte sa informacje o mitologizacji porodu. 25% moze sie obyc bez srodkow znieczulajacych, 40-60 moze wymagac, a tylko 25 musi. Malo tego, gdyby glebiej przeanalizowac te 25 procent kobiet, ktore bezwzglednie potrzebuja znieczulenia, mogloby sie np. okazac, ze nie sa to kobiety pierwszej mlodosci (27 lat+). Coraz czesciej za urodzenie pierwszego dziecka biora sie kobiety powyzej trzydziestki. Przeciez to kpina z punktu widzenia ewolucji.

                          Zaznaczalem juz, ze porod jest bolesny, trudny itd. Ale prosze nie przesadzajmy z tym heroizmem. Szczegolnie z takim wynagradzanym heroizmem. Kobiety otrzymuja bowiem rekompensate za trudy porodowowe. A przynajmniej maja taka okazje. Zauwaz, ze kobiety sa jedynymi samicami w swiecie zwierzecym, ktore przezywaja orgazm. Kobiecy orgazm to bonus od ewolucji. Bo ewolucja musiala jakos zachecic kobiety do stosunkow i ewentualnych porodow. Ile razy kobieta rodzi? Teraz raz albo dwa razy. Natomiast orgazm (jako konsekwencja porodow) moze przezywac wielokrotnie. Nie sadze, zeby kobiety wyszly zle na loterii ewolucyjnej. Tak wiec, owszem, porod stawnowi wyzwanie, ale Natura wynagrodzila trudy i uczynila wyjatek dla kobiet wsrod wszystkich innych samic. To sa fakty naukowe.

                          Nikt nie zasługuje na taki ból. I wbrew temu co piszesz, jest wiele inicjatyw daz
                          > acych do tego by zapewnic rodzacym ludzkie warunki porodu. Chocby akcja rodzic
                          > po ludzku, czy liczne apele i listy do prezydenta, premiera odnosnie np epidura
                          > lu. Sama taki ostatnio podpisywałam. Niestety, niknie to wszystko w oczach wład
                          > zy, zdominowanej przez mezczyzn.


                          Bo tak sie konczy pisanie listow. Kobiety powinny prezydenta czy premiera chwycic obcegami za jajca w okresie przedwyborczym. To znaczy jasno powiedziec, ze zrewanzuja sie przy urnach, jak nie bedzie zmian. Ale niestety wszelkie kobiece akcje sa cherlawe. Po prostu nie ma determinacji. To niepojete, ze w Polsce wciaz nie ma dostepu do pokrywanych przez ubezpieczenie bezplatnych znieczulen. I niestety to wlasnie kobiety w duzym stopniu sa odpowiedzialne za istniejacy stan rzeczy.
                          • maitresse.d.un.francais a wy za co macie orgazm? 16.04.11, 22:48
                            też rodzicie w bólach?

                            nie martw się, niektóre kultury znalazły środek, żeby kobietę skutecznie orgazmów pozbawić

                            wprawdzie przez ten znakomity środek wiele z nich zmarło w dzieciństwie, nie mówiąc już o strasznym bólu (mitologizowanym zapewne) podczas stosowania tego środka, no ale czego się nie robi dla idei

                            jeśli chcesz wiedzieć, o co chodzi, wyguglaj "obrzezanie faraonów" treści, uprzedzam, bardzo drastyczne
                            • rata.sofisticada Re: a wy za co macie orgazm? 16.04.11, 23:05
                              a wy za co macie orgazm?

                              Chyba za nic. Ale nie uwazam, zeby to bylo sprawiedliwe. Tyle ze Natura ma gdzies sprawiedliwosc. Nie podoba mi sie to, ale co moge zrobic?
                              • policjawkrainieczarow Re: a wy za co macie orgazm? 16.04.11, 23:14
                                > Nie podoba mi sie to, ale co moge zrobic?

                                niech pomyslę... przestac pierdzielic jak potłuczony?
                                • maitresse.d.un.francais Re: a wy za co macie orgazm? 16.04.11, 23:37
                                  policjawkrainieczarow napisała:

                                  > > Nie podoba mi sie to, ale co moge zrobic?
                                  >
                                  > niech pomyslę... przestac pierdzielic jak potłuczony?

                                  Jak wynika z dotychczasowych obserwacji, autor nie przychyla się ku tej opcji.
                              • maitresse.d.un.francais Re: a wy za co macie orgazm? 16.04.11, 23:35

                                > Chyba za nic. Ale nie uwazam, zeby to bylo sprawiedliwe. Tyle ze Natura ma gdzi
                                > es sprawiedliwosc. Nie podoba mi sie to, ale co moge zrobic?\

                                A gdybyś miał wybór, oczywiście zrezygnowałbyś z orgazmu w imię sprawiedliwości?
                                • rata.sofisticada Re: a wy za co macie orgazm? 17.04.11, 00:05
                                  A gdybyś miał wybór, oczywiście zrezygnowałbyś z orgazmu w imię sprawiedliwości?

                                  Twoj glod poszukiwania heroizmu wydaje sie byc niezapokojony. Ja sie na bohatera nie nadaje.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: a wy za co macie orgazm? 17.04.11, 00:09

                                    > Twoj glod poszukiwania heroizmu wydaje sie byc niezapokojony.

                                    Ależ ja wspomniałam tylko o tym, o czym ty sam pisałeś - czyli o sprawiedliwości. Tak ubolewałeś nad tym, że orgazm męski jest niesprawiedliwy, no po prostu łzy ci kapały na klawiaturę, więc myślałam, że gdyby była okazja...


                                    • rata.sofisticada Re: a wy za co macie orgazm? 17.04.11, 00:26
                                      Ależ ja wspomniałam tylko o tym, o czym ty sam pisałeś - czyli o sprawiedliwości. Tak ubolewałeś nad tym, że orgazm męski jest niesprawiedliwy, no po prostu łzy ci kapały na klawiaturę, więc myślałam, że gdyby była okazja...

                                      Tak, jest niesprawiedliwy. Wiem, ze nie zasluguje na niego tak jak kobiety. No ale moj orgazm przeciez w niczym nie zmieni Twojego polozenia. Zreszta zaczynamy spekulowac, a ja wole dyskutowac bardziej rzeczowo.
                          • policjawkrainieczarow Re: czyzby roznice w postrzeganiu rzeczywistosci. 16.04.11, 23:05
                            Ale prosze nie przesadzajmy
                            > z tym heroizmem. Szczegolnie z takim wynagradzanym heroizmem. Kobiety otrzymuj
                            > a bowiem rekompensate za trudy porodowowe.

                            naprawde cię coś ciężko jeb.ło.
                            • maitresse.d.un.francais Re: czyzby roznice w postrzeganiu rzeczywistosci. 16.04.11, 23:36
                              policjawkrainieczarow napisała:

                              > Ale prosze nie przesadzajmy
                              > > z tym heroizmem. Szczegolnie z takim wynagradzanym heroizmem. Kobiety otr
                              > zymuj
                              > > a bowiem rekompensate za trudy porodowowe.
                              >
                              > naprawde cię coś ciężko j...o.

                              Gdyby nie to, że uderzenia w głowę bywają przyczyną naprawdę poważnych zaburzeń psychicznych, wkleiłabym odważnik.
    • truskawkowe_studio Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 01:19
      dwie minuty wytrzymales?? moj bohaterze!! a wiekszosc idiotek po kilka godzin rodzi ehhhhh
    • demonii.larua Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 02:04
      Zajdź w ciążę, po 9 mies wypchnij z siebie czterokilowe dziecko, najlepiej w ciągu kilkunastu albo kilkudziesięciu (jak wolisz) godzin w bólach następujących po sobie co 5 min. albo i częściej, niech cię przy okazji natną, bądź jeszcze przez cały ten czas podłączony np. do kroplówki, która skutecznie uniemożliwia się przemieszczenie do kibla, a głowa dzieciaka skutecznie blokuje pęcherz a skiać się chce, więc dasz się zacewnikować - a co tam rurka w cewce, ale po chwili ulga, bo się sikać już nie chce. Jak w końcu urodzisz to dziecko, i będą Ci ręce się telepały jak w delirce, to pozwól jeszcze niech poszarpią cię za odciętą od dziecka pępowinę, bo musisz urodzić łożysko i poleż sobie rozkraczony z żopą odkrytą i rozwartą, bo zszyją cię dopiero jak łaskawie wyjdzie z ciebie łożysko. A, i jeszcze niech potraktują cię tam jodyną, cobyś przypadkiem nie zaropiał po dniach kilku leżenia z grubą podapchą między nogami. Jak już popełnisz część główną pt. urodziłem dziecko, to wtedy włóż że tą rękę do wody raz jeszcze i poczuj różnicę.
      Póki tego nie zrobisz - przestań pie...ć, boś śmieszny :F
      • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 16:25
        Zajdź w ciążę, po 9 mies wypchnij z siebie czterokilowe dziecko, najlepiej w ci
        > ągu kilkunastu albo kilkudziesięciu (jak wolisz) godzin w bólach następujących
        > po sobie co 5 min. (...)


        Nie umniejszam trudow porodowych, apeluje jedynie o zachowanie proporcji. Dzisiaj kobieta urodzi z reguly najwyzej dwojke dzieciakow. A dawniej kobiety czesto rodzilo blisko tuzina. I co ciekawe - nie narzekaly tak bardzo. Nie slyszalem, aby moja babia, matka czworga dzieci, kiedykolwiek heroizowala trudy porodowe. I najczesciej kobiety rodzily dawnej poza szpitalami, w bardzo ciezkich warunkach, o jakich wam sie nie snilo. Kobietom z tamtej generacji byloby normalnie wstyd za was. Taka jest prawda.
        • demonii.larua Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 17:51
          Nie skarżyły się, bo nikt ich nie słuchał a skargi uważano za fanaberie równe szaleństwu. Jaśnie pan ojciec oczekiwał w izbie obok na informację czy: 1. żona raczyła przeżyć, 2. dziecko raczyło przeżyć 3. jakiej płci jest dziecko. Owszem rodziły po 12 dzieci, nie wspomniałeś jednak o tym ile z nich poród przeżywało, że nie wspomnę o śmiertelności położnic.
          Mam czworo dzieci i zwyczajnie śmieszą mnie JAKIEKOLWIEK wypowiedzi osobników rodzaju męskiego na temat bólu porodowego, trudów ciąży, laktacji i menstruacji też. I już :D
          • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 21:27
            Mam czworo dzieci i zwyczajnie śmieszą mnie JAKIEKOLWIEK wypowiedzi osobników rodzaju męskiego na temat bólu porodowego, trudów ciąży, laktacji i menstruacji też.

            Powiedzialbym, ze to na pewien sposob dyskryminacja.
            • yoko0202 Re: Mit heroicznego porodu? 18.04.11, 12:08
              rata.sofisticada napisała:

              >
              > Powiedzialbym, ze to na pewien sposob dyskryminacja.

              żadna dyskryminacja, jak się nie zna tematu, to najlepiej się nie wymądrzać, bo można wyjść na idiotę.
              a do tej miski z lodem to szanowny pan lekarz powinien sobie ewentualnie wacka włożyć, ale tak na 6-12 godzin - to i tak oczywiście nie byłoby nawet blisko doświadczeń porodowych, no ale jednak trochę bliżej niż oryginalne 2 minuty
            • demonii.larua Re: Mit heroicznego porodu? 18.04.11, 19:44
              Reklamacje składaj u matki natury, to ona pozbawiła mężczyzn szansy na doznanie uroków bólu porodowego.
    • kajda28 Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 11:12
      > . Powiedzial jej, ze jesli wlozy reke do lodowatej wody i wytrzyma w niej dwie
      > minuty, bedzie miala wyobraznie skali trudnosci oczekujacych ja podczas porodu.


      A dlaczego tylko 2 minuty?
      No chyba że przez 1 minutę co 3 minuty przez 12 godzin- to może trochę by oddawało ból porodu. A i w nocnych godzinach, bo poród nie wybiera czy to dzień czy noc.

      Ja się wiłam w bólach porodowych przez 12 godzin co 3 min straszny ból- wiec dlaczego to miałoby się równać tylko 2 min innego bólu?!
    • madame_skylight Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 16:13
      Ja bym raczej powiedziała - pogadamy jak urodzisz swoim wackiem kamienie nerkowe o średnicy 3 razy większej od rurki
      • e-no-kolego Re: Mit heroicznego porodu? 17.04.11, 21:39
        Nie chciałbym się wypowiadać na temat bólu, ale mitomania to osobna kwestia...
        • delinka1 Re: Mit heroicznego porodu? 18.04.11, 09:49
          No ja koncze dyskusje, bo widze ze nie ma ona sensu. Kolega wybiera sobie tylko wygodne dla siebie kawalki postow i do nich sie odnosi ignorujac reszte?

          Czy nie zauwazyles mojej zasadniczej czesci postu z obserwacjami wrecz przeciwnymi do opisywanej przez Ciebie mitologizacji? O tym, ze sie wlasnie bol porodowy marginalizuje w zbiorowej swiadomosci, m.in. stwierdzeniami ktore kazdy chyba slyszal typu "urodzilo przed Toba miliony to i Ty urodzisz" oraz o tym, ze o bolu tym szybko sie chce zapomniec a nie go rozkminiac (wyjatek: fora ciezarnych i prowokacje jak ta Twoja) O skali bolów tez zapomniales? O porownaniu do amputacji konczyny? Wszak jest to na chlodno-naukowo okreslone. Czego jeszcze wiecej zadasz zobaczyc, zeby przyznac racje z Toba dyskutujacym?

          ps. powody dla ktorych 25% kobiet nie wymaga znieczulenia sa rozne. Glowny to taki, ze akcja porodowa postepuje bardzo szybko, rozwarcie jest ponad 4cm jak kobieta dojezda do szpitala, i niestety jest juz za pozno na podanie znieczulenia ZZO. Czesc kobiet to napewno wielorodki, albo takie ktore z przyczyn ideologicznych nie chca znieczulenia. Jednak dostrzegasz fakt, ze znaczaca wiekszosc sie kwalifikuje do znieczulenia?

          Ale to juz szczegol o ktorym sie wypowiedziales. Wolalabym uslyszec odpowiedz na te czesc mojego postu ktora przemilczales.


          ps. wiele zarzutow wobec Twojego eksperta bylo bardzo rzeczowych, z podaniem cytatow i faktow. Tez nie zechciales sie odniesc.


          Tak jak mowie - koncze dyskusje, bo widze ze ona nie ma sensu. Jestes odporny na logiczne, rzeczowe argumenty, robisz uniki i odpowieadasz tylko na to co uznasz za wygodne.

          Jednak jestes chyba trollem, szkoda energiii i czasu..
          • rata.sofisticada Re: Mit heroicznego porodu? 18.04.11, 17:19
            Kolega wybiera sobie tylko wygodne dla siebie kawalki postow i do nich sie odnosi ignorujac reszte?

            Rzetelnie wyluszczylem swoje racje. Nie bede powtarzal ich tylko dlatego, ze nie chce Ci sie przeczytac poprzednich postow.

            powody dla ktorych 25% kobiet nie wymaga znieczulenia sa rozne.

            Oczywiscie pominelas wiele istotnych. Niektore kobiety na kursach przedporodowych ucza sie technik relaksacyjnych, ktore pozniej procentuja podczas porodu. Na przyklad ucza sie technik oddechowych, ktore pomagaja zredukowac stres i bol. Dalej - obecnosc meza lub partnera podczas porodu bardzo podnosi morale rodzacej kobiety, nie czuje sie ona bowiem, ze jest osamotniona i ma swiadomosc, ze we dwojke zmagaja sie z porodem. Mozna by jeszcze inne powody wymienic. Nie zmiena to faktu, ze znieczulenie jest potrzebne. A mit heroicznego porodu, jak widac po reakcjach na forum, ma sie dobrze i niepredko zniknie. Znam kobiete, ktora odmowila srodkow znieczulajacych przy porodzie, argumentujac: "Urodzilam dwojke dzieci, to i trzecie tez urodze".

            Tak jak mowie - koncze dyskusje, bo widze ze ona nie ma sensu. Jestes odporny n
            > a logiczne, rzeczowe argumenty, robisz uniki i odpowieadasz tylko na to co uzna
            > sz za wygodne.

            Jednak jestes chyba trollem, szkoda energiii i czasu..

            Nie, problem stanowi to, ze mam inna opinie na temat porodow. W obrazaniu jestes skuteczniejsza niz w przedstawianiu racjonalnych argumentow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka