Dodaj do ulubionych

wkurzający sprzedawcy

22.04.11, 13:01
W nawiązaniu do postu "wnerwiający klienci" mam takie oto przemyślenia.

Czy macie czasem wrażenie, że sprzedawca robi Wam łaskę, że w ogóle zgodzi się Wam coś sprzedać? Ten ból w oczach po nabiciu na kasę kolejnego produktu. Te wyuczone regułki (pracodawca każe witać klienta słowami "dzień dobry"), ten miażdżący wzrok, gdy aby rozładować sytuację, próbujecie zagaić rozmowę. Jedynym sposobem aby taka osoba się uśmiechnęła jest zwykle okazanie jej ogromnego współczucia, bo przecież ona musi siedzieć tam tyle godzin (z naciskiem na MUSI). Wszystko to co mówię jest bardzo mało spotykane na zachodzie, ale jeśli trafi się na czyjś bardzo zły dzień to takiego człowieka się spotka, natomiast nie spotyka się czegoś co uwarzam za najbardziej wku....jącą rzecz na świecie. Proszenie o drobne. QRWA krew po prostu człowieka zalewa jak kolejne babsko prosi o 25 gr, wydanie 75gr to 1 moneta więcej.

Sklepy w galeriach handlowych to nieco inna para kaloszy, na wejściu jest "skan" i potem gdy ten skan przejdziecie pozytywnie sprzedawca Wam nadskakuje i jest wręcz męczący. Co najdziwniejsze wszystko leży super (chociaż czasami jest oczywiste że nie). Gorzej gdy skan przejdziecie negatywnie, wtedy tępy wzrok wpatruje się w dal i jedynie głośne "przepraszam" jest w stanie wyrwać sprzedawcę z kontemplacji. Oczywiście jako intruzom, którzy raczej nic nie kupią i tak nie zostanie udzielona zbytnia pomoc. Najlepsze jest to triumfalne spojrzenie "miałam rację" gdy odkładasz produkt po zerknięciu na cenę (bo np. coś widzieliście po 100 Euro, a tu kosztuje 550 zł).

Urzędy i inne miejsca gdzie człowiek jest petentem zostawmy może na inny wątek, bo tutaj jest już tragedia (spróbujcie dodzwonić się na informację 10 minut przed czasem zamknięcia informacji - oczywiście nie ma sygnału zajęte, tylko ktoś po prostu olewa dzwoniący telefon).

W Polsce jedyne miejsca z dobrą obsługą to znane zachodnie sieciówki, gdzie pewne standardy wpaja się od pierwszego dnia pracy, bądź firmy gdzie za ladą stoi właściciel któremu zależy na tym żeby klient kiedyś do niego wrócił.

Mnie osobiście zwisa czy ktoś ma zły dzień, czy ktoś ma 10 minut do autobusu, w godzinach otwarcia danego punktu przychodzę z pieniędzmi i chcę wydać. Dobry sprzedawca skłoni mnie do wydania 2x więcej niż miałem zamiar i jeszcze sprawi, że wychodzę zadowolony i obiecuję wrócić. Dobry sprzedawca, jeśli jest niezadowolony z relacji z szefem, konieczności pracy w niedzielę, nie daje mi tego odczuć.

dobra, miałem napisać więcej, ale już mi się nie chce :P
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:03
      Takoż uważam, że przesadzasz. Z niefajnymi zachowaniami sprzedawców spotykałam się naprawdę marginalnie.
      • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:22
        ja na to nie zwracałem uwagi dopóki nie wyjechałem na jakiś czas za granicę, po powrocie pewne rzeczy zaczęły mnie masakrycznie razić
        • raohszana Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 08:18
          Bogowie, nie jedź do Japonii - bo po powrocie do Polski to dopiero będziesz mieć szok kulturowy. Serio mówię i się nie nabijam.
    • wersja_robocza Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:06
      A mnie to irytują wieczni malkontenci.
      • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:30
        radzę liznąć trochę świata, poznasz różnicę pomiędzy byciem petentem i klientem
        • wersja_robocza Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:39
          Nie wiesz, co i gdzie lizałam, ale dziękuję za radę. :)
          • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:17
            > Nie wiesz, co i gdzie lizałam, ale dziękuję za radę. :)

            nie wiem, ale widzę że masz na tym polu szerokie doświadczenie :P
            • wersja_robocza Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 15:48
              allerune napisał:

              > > Nie wiesz, co i gdzie lizałam, ale dziękuję za radę. :)
              >
              > nie wiem, ale widzę że masz na tym polu szerokie doświadczenie :P

              Nie skomentuję.;)
    • tygrysio_misio Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:08
      1... jesli masz rachunek 100,25zl to 25groszy oznacza conajmniej 6 monet

      2... wlasnie w zachodnich sieciowkach jest najgorzej.. bo pracuja w nich lale szukajace dorywczej pracy na waciki;]

      3... najgorsze co moze byc to a moze jeszcze to.. i ten psi wzrok, ktoremu ciezko powiedziec "przeciez to jest zlodziejsko drogie" ;]
      • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:28
        > 1... jesli masz rachunek 100,25zl to 25groszy oznacza conajmniej 6 monet

        dlatego ostatnio stałem się milszy, w takiej sytuacji mówię "jak sobie pani nie może poradzić z liczeniem to ja pomogę"

        > 3... najgorsze co moze byc to a moze jeszcze to.. i ten psi wzrok, ktoremu ciez
        > ko powiedziec "przeciez to jest zlodziejsko drogie" ;]

        tia, mój kolega który jest dosyć bezpośredni, na jakąś uwagę o cenach (że "to takie ceny są proszę pana") zapytał wprost: "ile pani ma na rękę? 1500? i dla pani coś takiego za 500 złotych to dobra cena, niech pani się nie ośmiesza", babka zaczerwieniła się jak burak i nic nie powiedziała :D
        • triismegistos Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:06
          allerune napisał:

          > > 1... jesli masz rachunek 100,25zl to 25groszy oznacza conajmniej 6 monet
          >
          > dlatego ostatnio stałem się milszy, w takiej sytuacji mówię "jak sobie pani nie
          > może poradzić z liczeniem to ja pomogę"

          Przedni żart, hahaha! A tak całkowicie na serio. Nie chodzi o liczenie. Chodzi o obecność drobnych w kasie. Wydawało mi się, że to oczywiste dla każdego, ale najwyraźniej nie.

          > tia, mój kolega który jest dosyć bezpośredni, na jakąś uwagę o cenach (że "to t
          > akie ceny są proszę pana") zapytał wprost: "ile pani ma na rękę? 1500? i dla pa
          > ni coś takiego za 500 złotych to dobra cena, niech pani się nie ośmiesza", babk
          > a zaczerwieniła się jak burak i nic nie powiedziała :D

          Burakiem to ten twój znajomy zasunął. Boze, co za żenujący tekst...
          • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:19
            > Przedni żart, hahaha! A tak całkowicie na serio. Nie chodzi o liczenie. Chodzi
            > o obecność drobnych w kasie. Wydawało mi się, że to oczywiste dla każdego, ale
            > najwyraźniej nie.

            przepraszam, jestem irytujący, ale znowu porównam do zachodu, tam jak pani kończą się drobne, to wyciąga woreczek, rozcina go i wsypuje kolejne 100 monet danego nominału do przegródki !!!

            > > a zaczerwieniła się jak burak i nic nie powiedziała :D
            >
            > Burakiem to ten twój znajomy zasunął. Boze, co za żenujący tekst...

            no akurat ten gość nie ma skrupułów w stosunku do nikogo :)
            • mandolinka.bramborova Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:48
              > przepraszam, jestem irytujący, ale znowu porównam do zachodu, tam jak pani końc
              > zą się drobne, to wyciąga woreczek, rozcina go i wsypuje kolejne 100 monet dane
              > go nominału do przegródki !!!

              Natomiast polskie sprzedawczynie, chociaż mają milion takich woreczków, to ze zwykłej złośliwości ich nie wyciągają, tylko czekają na drobne od klientów, tak? Matko, co za wyobraźnia... Czyja to twoim zdaniem wina, że sprzedawczyni nie ma woreczka z monetami? Jej? Powinna sobie go z domu przynieść?
              • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:55
                > Matko, co za wyobraźnia... Czyja to twoim zdaniem wina, że sprzedawczyni nie m
                > a woreczka z monetami? Jej? Powinna sobie go z domu przynieść?

                mam studiować psychologię sprzedawczyni, żeby przypadkiem nie urazić jej uczuć nie mając 76 groszy drobnych?

                PS. w lepszych spożywczakach, np Piotr i Paweł nie pytają o grosze, dlatego ostatnio często tam kupuję?
                • triismegistos Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 15:02
                  I słusznie, za bycie palantem należy przepłacać.
                • chersona Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 08:08
                  allerune napisał:


                  > PS. w lepszych spożywczakach, np Piotr i Paweł nie pytają o grosze, dlatego ost
                  > atnio często tam kupuję?

                  a ja miałam w Piotrze i Pawle odwrotną sytuację. kasjerka nie miała mi wydać, proponowała płatność kartą (dla mnie odpadało). wreszcie po kwękach i stękach przywołała ochroniarza, który latał po galerii i próbował rozmienić pieniądze, które mu dała. trochę to trwało.
                • liza_s Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 09:46
                  Mnie w Piotrze i Pawle akurat często pytają o drobne, a jak nie mam, to kasjerka rozmienia pieniądze przy stoisku z alkoholami. Poza tym w jednym z oddziałów mają zbyt czułe bramki i sama się sobie dziwię, że tam jeszcze kupuję.
            • triismegistos Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 15:01
              allerune napisał:

              >
              > przepraszam, jestem irytujący, ale znowu porównam do zachodu, tam jak pani końc
              > zą się drobne, to wyciąga woreczek, rozcina go i wsypuje kolejne 100 monet dane
              > go nominału do przegródki !!!

              Łał, na tym zachodzie to musi być zajebiście.... Nie przyszło ci do głowy, ze za takie coś odpowiada właściciel, nie sprzedawca? I dalej nie rozumiem co ma do rzeczy "pomogę liczyć", oprócz tego, że poprawisz sobie malutkie ego drwieniem z ekspedientki.

              >
              > > > a zaczerwieniła się jak burak i nic nie powiedziała :D
              > >> > Burakiem to ten twój znajomy zasunął. Boze, co za żenujący tekst...
              >> no akurat ten gość nie ma skrupułów w stosunku do nikogo :)

              I ty się chwalisz, że znajomego chama?
        • mandolinka.bramborova Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:46
          Burakiem, to można nazwać kolegę, który zachował się chamsko właściwie z jakiego powodu? Bo sprzedawczyni powiedziała coś, co MUSI mówić, bo mogła trafić na tajemniczego klienta albo kierownik ją obserwował? O kulturze człowieka można się przekonać obserwując nie jego zachowania względem takich samych jak on lub majętniejszych, ale właśnie tych na niższej pozycji społecznej. Naprawdę nie sztuka jeździć po głowie sprzedawczyni, która nawet odpowiedzieć nie może, bo pracę straci.
          • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:52
            > Burakiem, to można nazwać kolegę, który zachował się chamsko właściwie z jakieg
            > o powodu? Bo sprzedawczyni powiedziała coś, co MUSI mówić, bo mogła trafić na t
            > ajemniczego klienta albo kierownik ją obserwował?

            nie, to zupełnie inaczej wyglądało, chodziło o to że ona bardzo dała mu do zrozumienia, że jeśli go nie stać na takie ceny to nie powinien przychodzić do tego sklepu, taki ciuch u nich kosztuje, koniec kropka

            gdyby "mystery customer" usłyszał to co usłyszał mój znajomy (a bardziej ton wypowiedzi), to panna powinna wylecieć na zbity pysk. Jedyne co miała prawo powiedzieć w takiej sytuacji (klient pyta dlaczego to jest takie drogie), to że bardzo przeprasza, ale ceny ustalane są odgórnie i serdecznie zaprasza na wyprzedaż, bo może się trafić obniżka nawet o połowę, ew. pokazać coś tańszego i zapytać "co pan myśli o tym"
            • tygrysio_misio Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:57
              wazeliniartwo jest uprawiane w sklepach w ktorych trzeba walczyc o klienta

              Ty mylisz zwyczajna zyczliwosci, sympatycznosc itpe z wyrachowanym marketingowym wazeliniarstwem

              wazeliniarstwo jest dodatkowym produktem wliczonym w cene

              nie masz co sie pieklic, ze w sklepach gdzie doplata ta jest mala.. nie ma takiego wazeliniarstwa jak w Armanim

              inna sprawa jest zwykle chamstwo czy buractwo... pytanie dlaczego cos jest takie drogie jest buractwem... odpowiedz bo takie sa ceny jest z lekka chamska.. a ta odpowiedz o zarobkach mega chamska

              sprzedawca nie musi sie tlumaczyc z cen... szczegolnie jesli nie jest wlascicielem sklepu... pastwienie sie nad pracownikiem, ktory nie ma wplywu na ceny jest mega chamstwem i super hiper intergalaktycznym chamstwem
    • katharsisss Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:30
      A mnie z kolei denerwuje takie ciągłe porównywanie Polski z zachodem. Weź pod uwagę, że na zachodzie sprzedawca czy kasjer zarabia tyle, ze stać go na wynajęcie malutkiego mieszkanka, jedzenie i ogólne utrzymanie. A w Polsce dobrze jest jak dostaje 1500 netto, podczas gdy wynajem kawalerki to ok. 1000zl plus oplaty. Więc trudno się dziwić, ze ci polscy sprzedawcy czy kasjerzy są tacy sfrustrowani, skoro ich pensja nie wystarcza na podstawowe potrzeby.
      • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:38
        To chyba główna różnica nie między Polską i zachodem, ale między kapitalizmem i socjalizmem. W socjaliźmie pracownik robi łaskę, że pracuje, w kapitaliźmie oczekuje się że pracownik podejmując pracę, będzie ją wykonywał w najlepszy możliwy sposób.

        Sam pracowałem kiedyś jako kelner w pubie w Anglii (sprzedawali dużo jedzenia i mieli obsługę przy stolikach), uważam, że moja obsługa była lepsza niż w 90% drogich knajp w Polsce w których byłem, mimo że oczywiście żarcie różniło się diametralnie. Czy było dla mnie problemem uśmiechać się do klienta? NIE, czy było problemem aby nawet z drugiego końca sali złapać kontakt wzrokowy jeśli klientowi czegoś brakowało, NAjmniejszego. mówisz, że tego typu odruchy są wywołane różnicą w zarobkach ?
        • tygrysio_misio Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:02
          tyle, ze tam ludzie po prostu maja wpojone do lbow,zeby nie okazywac zlych odczuc na ulicy

          u nas na pytanie "jak leci" mowie sie "a noga mnie boli, mam raka, strasznie ciezko mi zyc"... tak "bardzo dobrze" ;]

          tak przychodzi czlowiek do sklepu i usmiecha sie... u nas przychodzi ze sroga mina i przekazem "usluguj mi, bo jestes smieciem do obslugiwania"
          • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:20
            > tak przychodzi czlowiek do sklepu i usmiecha sie... u nas przychodzi ze sroga m
            > ina i przekazem "usluguj mi, bo jestes smieciem do obslugiwania"

            jak ja przychodzę i się uśmiecham, to mają mnie za nienormalnego :P
          • duola77 Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 12:14
            > tyle, ze tam ludzie po prostu maja wpojone do lbow,zeby nie okazywac zlych odcz
            > uc na ulicy
            >

            a propos tego aspektu sprawy - przypomniał mi się poradnik o dużo mówiącym tytule "Jak ukrywać w pracy to , co czujemy i udawać to, co czuć powinniśmy" :P

            poradnik ukorzeniony w zachodnim stylu pracy

            może oni nie rozbierają na części pierwsze oczywistych oczywistości?

            choć dla mnie to swoista schizofrenia :(
            no, nie do końca :P
      • raohszana Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 08:25
        katharsisss napisała:

        > A mnie z kolei denerwuje takie ciągłe porównywanie Polski z zachodem. Weź pod u
        > wagę, że na zachodzie sprzedawca czy kasjer zarabia tyle, ze stać go na wynajęc
        > ie malutkiego mieszkanka, jedzenie i ogólne utrzymanie. A w Polsce dobrze jest
        > jak dostaje 1500 netto, podczas gdy wynajem kawalerki to ok. 1000zl plus oplaty
        > . Więc trudno się dziwić, ze ci polscy sprzedawcy czy kasjerzy są tacy sfrustro
        > wani, skoro ich pensja nie wystarcza na podstawowe potrzeby.
        *
        Co mają zarobki do zwyczajnej uprzejmości, bo ja nie wiem?
        Idziesz do pracy i godzisz się na warunki - to ją, do chmurwy srebrzystej, wykonuj dobrze, a nie fochy stroisz, człeku, bo za mało. Tak, zdarzyło mi się w ten sposób odpowiedzieć na odzywkę kasjerki "bo ona mało zarabia i posiedziałoby jedno z drugim".
        Tak piszesz, jakby mi, czyli kupującemu, ktoś pieniądze darmo dawał i w związku z tym mam siedzieć cicho jak ktoś mnie źle traktuje, bo on ciężko pracuje, a mi z nieba spada.
        • chersona Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 08:45
          mnie się wydaje, że standard życia ma wpływ na zadowolenie, na poziom stresu. ostatnio namnożyło się takich wątków: ktoś pisał, że Niemcy są tacy uprzejmi. śmiem twierdzić, że jak ktoś ma luksusowe warunki życia i wie, że na emeryturze będzie mógł sobie pozwolić na dożywotnie wykupienie domu w Wenecji, w Toskanii, czy na Fuertaventurze, to inaczej patrzy w przyszłość. Na wyspach Kanaryjskich czy we Włoszech są całe osiedla złożone z Amerykanów, czy Niemców. Powiem więcej, my-Polacy- stoimy między młotem a kowadłem. Bo nie jesteśmy ani trzecim światem (nie można więc porównywać skwaszonych Polaków do umiejących bawić się Hindusów), ani tak naprawdę krajem wysokorozwiniętym. Frustracja więc ogromna.
          • raohszana Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 08:53
            chersona napisała:

            > mnie się wydaje, że standard życia ma wpływ na zadowolenie, na poziom stresu. o
            > statnio namnożyło się takich wątków: ktoś pisał, że Niemcy są tacy uprzejmi. śm
            > iem twierdzić, że jak ktoś ma luksusowe warunki życia i wie, że na emeryturze b
            > ędzie mógł sobie pozwolić na dożywotnie wykupienie domu w Wenecji, w Toskanii,
            > czy na Fuertaventurze, to inaczej patrzy w przyszłość. Na wyspach Kanaryjskich
            > czy we Włoszech są całe osiedla złożone z Amerykanów, czy Niemców. Powiem więce
            > j, my-Polacy- stoimy między młotem a kowadłem. Bo nie jesteśmy ani trzecim świa
            > tem (nie można więc porównywać skwaszonych Polaków do umiejących bawić się Hind
            > usów), ani tak naprawdę krajem wysokorozwiniętym. Frustracja więc ogromna.
            *
            Wiesz co? Jak uprzejmość należy się tylko wtedy, kiedy ma się dobrze - to ja dziękuję za taki świat.
            Czy mam 5 złotych czy 5 milionów - to jestem dokładnie tak samo uprzejmym człowiekiem dla reszty. Bo tak i już. I moja frustracja jest moją frustracją, a nie winą pani za ladą. Tak samo jej frustracja nie jest moją winą. Więc uśmiech na twarz, proszę i dziękuję, a wszystkim będzie milej.

            A że sytuacja kijowata w kraju - cóż, nie idzie się nie zgodzić, ale to temat na inny wątek.
            • chersona Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 08:59
              ja nic do uśmiechu nie mam. jak ktoś ma pogodne usposobienie i twardą dupę, to się w każdych warunkach odnajdzie, ale nie wierzę, że całokształt nie ma wpływu na nasze zachowanie i samopoczucie. człowiek to nie robot, którego można zaprogramować. pyskowaniu i wyładowywaniu się na kimś jestem przeciwna, ale wolę ludzkie zachowanie - raz milsze, raz mniej, zależne od nastroju, niż grzecznościowe formułki podawane beznamiętnie przez wyszkolonych sprzedawców (słyszałam, że w stanach kasjerka, która zapomniała przywitać klienta zwyczajowym 'dzień dobry' została przez tegoż klienta zaskarżona a potem zwolniona. dziękuję za taką uprzejmość. wolę nasze warunki. a powiem ci, że jak sama mam dobry dzień, to swoim usmiechem potrafię zarazić skwaszoną z początku babkę w okienku. i to jest to!
              • raohszana Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 09:03
                chersona napisała:

                > ja nic do uśmiechu nie mam. jak ktoś ma pogodne usposobienie i twardą dupę, to
                > się w każdych warunkach odnajdzie, ale nie wierzę, że całokształt nie ma wpływu
                > na nasze zachowanie i samopoczucie. człowiek to nie robot, którego można zapro
                > gramować. pyskowaniu i wyładowywaniu się na kimś jestem przeciwna, ale wolę lud
                > zkie zachowanie - raz milsze, raz mniej, zależne od nastroju, niż grzecznościow
                > e formułki podawane beznamiętnie przez wyszkolonych sprzedawców (słyszałam, że
                > w stanach kasjerka, która zapomniała przywitać klienta zwyczajowym 'dzień dobr
                > y' została przez tegoż klienta zaskarżona a potem zwolniona. dziękuję za taką u
                > przejmość. wolę nasze warunki. a powiem ci, że jak sama mam dobry dzień, to swo
                > im usmiechem potrafię zarazić skwaszoną z początku babkę w okienku. i to jest t
                > o!
                *
                Czy Ty w ogóle czytasz, co ja piszę, czy sobie wystawiasz? Bo chyba to drugie.
                Piszesz o SKRAJNOŚCIACH, a ja o zwykłej uprzejmości. Jeśli taki wielki problem być uprzejmą bo frustracja i wszystko, a jedynymi opcjami są skrajności - albo wyuczone i sztuczne formułki albo "ludzkie zachowanie", jak to określasz - to ja dziękuję w ogóle za takie interakcje. Dla mnie właściwa jest ścieżka pomiędzy tym - zwykła, codzienna uprzejmość, którą można okazywać mimo trudnych warunków, które nie są winą drugiej strony.
                A na zachowanie człowieka ma wpływ on sam.
                • chersona Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 09:09
                  no więc jeśli piszemy nie o skrajnościach a zwykłej uprzejmości, to nie wiem, po co cała dyskusja. zwykła uprzejmość jak sama nazwa wskazuje jest czymś zwykłym, codziennym i statystycznie zdarza się w sklepach najczęściej. przynajmniej mnie.
                  • raohszana Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 09:37
                    chersona napisała:

                    > no więc jeśli piszemy nie o skrajnościach a zwykłej uprzejmości, to nie wiem, p
                    > o co cała dyskusja. zwykła uprzejmość jak sama nazwa wskazuje jest czymś zwykły
                    > m, codziennym i statystycznie zdarza się w sklepach najczęściej. przynajmniej m
                    > nie.
                    *
                    Odnosimy się do pewnych założeń w tym wątku, taaak? I zeszło się na to, że są nieuprzejmi, bo sfrustrowani. Toteż przedstawiwszy swój pogląd, że frustracja nie powinna wpływać na zwykłą uprzejmość, której to właśnie brakuje.
                • chersona Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 09:15
                  w jakim znaczeniu użyłaś tu słowa wystawiać? czy nie znaczy to aby wyobrażać sobie, a nie wymyślać?
                  • raohszana Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 09:39
                    chersona napisała:

                    > w jakim znaczeniu użyłaś tu słowa wystawiać? czy nie znaczy to aby wyobrażać so
                    > bie, a nie wymyślać?
                    *
                    Wystawiać sobie - wyobrażać, przy czym szło o to, że jeśli Ty sobie wyobrażasz co ja piszę, miast to przeczytać, to zachodzi rozbieżność między wyobrażeniem a realną treścią. Nie było nadanego kontekstu jak np. w zdaniu "i, wystaw sobie, miała przecudną suknię w kwiaty", sugerującymi plastyczne wyobrażenie przekazanej konkretnej treści.
    • nawrotka1 Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:48
      Urojenia? :)
      Częściowo rozumiem, bo miałam podobnie, kiedy wiele lat temu pojawiły się pierwsze galerie handlowe - wydawało mi się, że młode i eleganckie ekspedientki oceniają mój strój, wygląd, zasobność kieszeni, przeszkadzali mi ochroniarze chodzący krok w krok za klientem.
      A teraz w ogóle takich rzeczy nie widzę, nie przyszłoby mi do głowy zastanawiać się, co mysli na mój temat personel - oni robią swoje, ja też - idę tam w konkretnej sprawie i nic poza tym mnie nie interesuje. Bywa, że wchodzę byle jak ubrana do sklepu z rzeczami, na które właściwie mnie nie stać, i jakoś nigdy nikt mnie nie obraził, ani nie potraktował lekceważąco.


      Najlepsze jest to triumfalne spojrzenie "miała
      > m rację" gdy odkładasz produkt po zerknięciu na cenę (bo np. coś widzieliście p
      > o 100 Euro, a tu kosztuje 550 zł).

      No, ja przepraszam, naprawdę podczas pobytu w sklepie nie spuszczasz oka z twarzy sprzedawczyni, wypatrując jej reakcji? no to sam sobie jesteś winien:)
      • colour_of_magic Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 13:57
        Dużo zależy od własnej samooceny. Ktoś pewny siebie nie będzie zwracał uwagi na wzrok Pań, które bądź co bądź taksują klientów. Jeżeli już je zauważy, to będzie miał je w nosie. Natomiast ktoś mniej pewny siebie będzie czuł się dziwnie. Moja znajoma nie wchodzi nawet do sklepu typu tatuum, bo uważa, że jest tam dla niej zbyt elegancko,trudno się zgubić w tłumie i zostać niezuważoną, pusto i cicho i woli hm.
        • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:44
          > Dużo zależy od własnej samooceny.

          dla mnie to instynkt badacza :) w ramach eksperymentu naukowego (tzn. z ciekawości) chadzam po różnych miejscach, w pewnym sklepie gdzie dominuje Armani, Hugo Boss i inne "lepsiejsze" marki, a drzwi otwiera pan ubrany we frak, sprzedawca był niewidoczny, dopóki nie zatrzymałem się przy pewnym regale i nie zacząłem wyglądać na zakłopotanego, zmaterializował się przede mną w 5 sekund, wszystko miło, sympatycznie, propozycja sprowadzenia danego ciucha w danym rozmiarze, no luksus... z kolei w porównaniu wchodzę sobie do takiego wittchiena czy innego gino rossi w jednej z naszych galerii i aby o coś zapytać musiałem przerwać paniom bardzo ożywioną dysputę, by potem do końca wizyty odprowadzały mnie tym swoim wzrokiem.

          czy uważasz, że to wina mojej samooceny, że zauważyłem różnicę?
      • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:16
        > A teraz w ogóle takich rzeczy nie widzę,

        ja widzę, nie przejmuję się nimi dopóki nie dochodzi do jakichś ekstremów, ale jeśli pojawia się post o beznadziejnych klientach, którzy są problemem dlatego że w ogóle są, to kielich się przepełnia

        > No, ja przepraszam, naprawdę podczas pobytu w sklepie nie spuszczasz oka z twar
        > zy sprzedawczyni, wypatrując jej reakcji? no to sam sobie jesteś winien:)

        a nie masz tak, że jak ktoś się na ciebie cały czas gapi to od czasu do czasu zerkasz "o co mu chodzi"? Szczególnie gdy jesteś sam na sam ze sprzedawcą w sklepie...
    • vandikia Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:15
      ostatnio zauważyłam dużo zmian na plus w temacie, który opisałeś, chociaż w dużych galeriach handlowych w większości sklepów czuję się jeszcze jak wróg

      najmilsza obsługa w Centrach Handlowych jest w sklepach do domu, z dekoracjami czy zastawami, ręcznikami.. nie wiem z czego to wynika ale się chyba jeszcze nigdy nie nacięłam na jakąś nadąsaną gąskę

      najgorzej w sklepach z ubraniami i perfumami, segregacja klientów, wyraźne bycie pomocniejszym dla wyglądających zamożniej (oj jak się można naciać oceniając potencjalnego klienta w ten sposób), ostentacyjne podśmiechujki z klientów, fochy i przewracanie oczami

      co do innych krajów, to w Grecji prócz tego, że sprzedający prawie nie zauważali klientów, to wiecznie była sjesta i kłamstwa, więc wolę polskie fochy jak już :)
      • allerune Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 14:37
        > najmilsza obsługa w Centrach Handlowych jest w sklepach do domu, z dekoracjami
        > czy zastawami, ręcznikami..

        czysta praca, mniej kłopotliwi klienci, może to dlatego... myślę też, że duży wpływ ma system motywacyjny, tzn. prowizja od sprzedaży dla sprzedawcy, w niektórych ciuchlandach ciężej o to...

        > co do innych krajów, to w Grecji prócz tego, że sprzedający prawie nie zauważal
        > i klientów, to wiecznie była sjesta i kłamstwa, więc wolę polskie fochy jak już
        > :)

        powinniśmy równać do najlepszych
        • triismegistos Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 15:05
          Nie widzę problemu byś równał do najlepszych okazując trochę kultury, a nie wyjezdżając z chamskimi, burackimi odzywkami.
        • tygrysio_misio Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 15:16
          moze dasz przyklad i zaczniesz rownac w gore z poziomem osobistym jako klient
    • ta_karola Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 15:33
      Widzisz bo tu nie chodzi tyle o dobrych sprzedawców ile o dobre firmy potrafiące prawidłowo zmotywować pracownika. I co sądzisz, że tym sprzedawcom to jakaś różnica czy Ty zostawisz tam 5 zł czy 500 jak on zarabia tak czy siak 1500 zł na rękę na pewno niewiele . W zachodnich firmach właśnie potrafią odpowiednio wynagrodzić czy nagrodami zmotywować pracownika dlatego widzisz różnicę. Przekłada to się oczywiście na zysk firmy.
    • sid-the-sloth Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 19:44
      Ja wyróżniam dwa typy: dziunie, które przewracają oczami, że ktoś w ogóle wszedł do sklepu i może, o zgrozo, będzie czegoś chciał, oraz nadgorliwe, które nie pozwolą na chwilę spokoju i zastanowienia, bo stoją nad tobą i trajkoczą "jak fantastycznie leży, super, pasuje do pani" itp.
    • gram.w.zielone Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 22:05
      Kiedys w wakacje robilam zakupy w Krakowie w jednej z galerii w sklepie "Pabia." Przegladalam sobie wszystkie rzeczy na wieszakach po kolei wybierajac kilka do zmierzenia. Nie wygladalam specjalnie wyjsciowo tego dnia - bylam bez makijazu, w adidasach i jakiejs bluzie, nie stroje sie na zakupy. Pani sprzedawczyni podeszla do mnie i zwrocila mi uwage, ze nie jestem w szmateksie, zeby tak wszystkiego w sklepie dotykac.
      • tygrysio_misio Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 22:25
        porozmawialas sobie pozniej z jej szefem?
        • gram.w.zielone Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 22:29
          Szkoda mi bylo mojego czasu, po prostu wyszlam ze sklepu.
          • tygrysio_misio Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 22:35
            i dalas jej potwierdzenie

            a moglas przyczynic sie do jej zwolnienia
            • gram.w.zielone Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 08:56
              Malo konfrontacyjna jestem... to moja wada - ale sie ucze.
    • lacido Re: wkurzający sprzedawcy 22.04.11, 22:27
      widać jesteś wyjątkowo antypatycznym typem ;)

      bo oczywiście kultura, czytanie w myślach i uśmiech obowiązują tylko ekspedientka Ty możesz być nadętym bufonem <lol>
    • jowita771 Re: wkurzający sprzedawcy 23.04.11, 06:46
      Raz weszłam do sklepiku z gazetami, sprzedająca zrobiła mi wielką łaskę sprzedając gazetę. Potem rozmawiałam z koleżanką i moim mężem o sprzedawcach właśnie i napomknęłam o tym, nie podając miejsca. Oboje od razu zgadli, o jaki punkt mi chodzi, bo każde z nich raz tam coś nabyło i byli obsłużeni podobnie. Jak przechodzę tamtędy, to pani często stoi przed sklepem i pali. Patrzy wtedy tak, na przechodniów, żeby nikomu nie przyszło do głowy wejść coś kupić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka