Dodaj do ulubionych

Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, niełatwa)

    • kooba1972 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:33
      O ile Cię to jeszcze interesuje i nie ma takiej wypowiedzi na forum.

      Po prostu sprawdź faceta, zagraj w otwarte karty, ale szczerze, bez gierek.

      Powiedz, że cenisz z nim znajomość, ale nie chcesz aby przeszła na inny etap.

      Jeżeli jego intencją jest czysta znajomość z Tobą (może kojarzysz mu się z córką, którą ma daleko i podświadomie rekompensuje sobie brak częstego kontaktu z nią) przestraszy się.

      Jeżeli zaczenie gierki pt: ależ oczywiście, mi też zależy tylko na znajomości i nigdy nie myślałem o tym, znaczy się ściemnia i w myślach nie jeden raz byliście już razem w jego sypialni, a co więcej, będzie powoli do tego dążył. Wtedy uciekaj jak najdalej.

      Piszę to jako facet, który ma za sobą związek z młodszą, który miał być przyjaźnią, skończył się łóżkiem, po czym było rozstanie, a teraz prawdziwa szczera przyjaźń. Szczera, tzn kiedy któreś z nas zatrąca o łóżko to drugie ucieka. Na paręnaście tygodni. To wystarcza.

      Sprawdź go po prostu.
      • zbychus1 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:40
        >przestraszy się.

        jest dokladnie TAK ;)) ba, sam bedzie unikal kontaktow i ucieknie ... wiem bo sam tak robie, gdy wyczuwam ze cos jest nieteges, a mam w zyciu poukladane.


        • stedo Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 17:51
          A to ciekawe i oryginalne co piszecie.A dlaczego ma się przestraszyć i uciec?Gdy mu chodzi tylko o znajomość a dziewczyna stwierdza to samo, to chyba sprawa wyjaśniona i znajomość może trwać. Do tej pory nie spotkałam się z waszą interpretacją, a żyję już "kopę"/dosłownie/ lat na tym świecie. Potocznie uważa się, że gdy dziewczyna wygłosi taką ekspiację po której facet znika, tzn. że faktycznie chodziło mu o tzw. d..ę na boku, a ponieważ nie ma widoków to się ewakułuje;))Chyba manipujesz;))
          • michal_in_uk Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 14:49
            No, standard po prostu :)

            Faceci Ci mowia wprost jak to widza ze swojej _meskiej_ perspektywy, ale Ty przeciez wiesz lepiej co mysla faceci bo zyjesz juz "kope" lat :)

            Kobieta, od poczatku... do konca :)
      • letalin Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:51
        kooba1972 napisał:
        > Sprawdź go po prostu.
        ------------------------------------
        Fajna rada. Po prostu powiedz: Sprawdzam!:)
        Kooba, ona sobie z takim zadaniem nie poradzi jak sądzę. I facet nie musi się ani przestraszyć, ani zacząć "gierek". Ludzie mają więcej możliwości działania niż te dwie.

        Równie dobrze można jej poradzić tak: Faceci to świnie, myślą tylko o seksie z młodymi kobietami, bo ich klimakteryczne żony im nie dają. Zrób tak: Rozkochaj go w sobie, zmuś do rozwodu, wyjdź za niego i potem zagarnij majątek, firmę i jego samego puść w skarpetkach.
        Zasługuje na to za te lubieżne myśli i świńskie plany
        .
        To tak w stylu niektórych wpisów w tym wątku.
        Dajcie dziewczynie szansę na własną decyzję. Wierzę, że jest w stanie.
    • katarzynella łóżko - tak, zakochanie nie 28.07.11, 16:46
      Jak to mowia Amerykanie I've been there, I've got the t- shirt". On się nigdy nie rozwiedzie. Wiec inwestować uczucia nie ma co - bedzie bolało. Ale fajny układ mistrz - uczennica z dobrą kolacyjka i fajnym seksem raz na tydzień - suoer, jestem za !!!!!!!!
      • zbychus1 Re: łóżko - tak, zakochanie nie 28.07.11, 16:52
        slusznie, i ja Ci zycze tego samego jak juz znajdziesz swojego - tego od "zakochania" a nie lozka by sobie znalazl taka inna katarzynelle ;)
      • letalin Re: łóżko - tak, zakochanie nie 28.07.11, 17:09
        katarzynella napisała:

        > Jak to mowia Amerykanie I've been there, I've got the t- shirt". On się nigdy n
        > ie rozwiedzie. Wiec inwestować uczucia nie ma co - bedzie bolało. Ale fajny ukł
        > ad mistrz - uczennica z dobrą kolacyjka i fajnym seksem raz na tydzień - suoer
        > , jestem za !!!!!!!!

        Dlaczego nie ma boleć? Co w tym złego, że ktoś cierpi z miłości? Ile fajnych wierszy i piosenek powstało z tego bólu. Mam więc przeciwną radę: Zainwestuj uczucia, całą siebie, będziesz miała kolacje w dobrej knajpie i seks raz na tydzień. Super. Miłość i seks. Można chcieć więcej?
        • zbychus1 Re: łóżko - tak, zakochanie nie 28.07.11, 17:30
          he, he, he

          a Ty jakims masochista emocjonalnym jestes ;)) lubisz jak boli ?

          2 razy mialem w zyciu taka "bolaczke" i wcale nie bylem kreatywny w tym czasie. Raczej destruktywny ;) Masakra bracie, az mnie ciarki przechodza jak o tym pomysle...

          natomiast jak sie zakochalem na amen to wiersze nawet pisalem ;)) moja polowka wciaz je trzyma i nikomu nie pokazuje.

          jedno jest pewne, takie cierpienie po jakims czasie nas zmienia.
          • letalin Re: łóżko - tak, zakochanie nie 28.07.11, 17:52
            zbychus1 napisał:

            > he, he, he
            >
            > a Ty jakims masochista emocjonalnym jestes ;)) lubisz jak boli ?
            >
            > 2 razy mialem w zyciu taka "bolaczke" i wcale nie bylem kreatywny w tym czasie.
            > Raczej destruktywny ;) Masakra bracie, az mnie ciarki przechodza jak o tym pom
            > ysle...
            >
            > natomiast jak sie zakochalem na amen to wiersze nawet pisalem ;)) moja polowka
            > wciaz je trzyma i nikomu nie pokazuje.
            >
            > jedno jest pewne, takie cierpienie po jakims czasie nas zmienia.

            Każdy powinien taki proces przejść. Normalny element życia. Każdy też ma prawo różne wnioski z takiego doświadczenie wyciągnąć. Jednak to lepsze niż ucieczka od takich doświadczeń w ogóle.
            Ja pisałem wiersze jak już było po wszystkim:)

            • female.pl nie sadze... 28.07.11, 18:23
              Nie sadze, ze dobra rada jest, doswiadczac wszystkiego za mlodu. Niestety konsekwencje niektorych decyzji bolesnie odbijaja sie na przyszlej egzystencji. Tu chodzi o romans w pracy. W kasyfikacji romansow chyba najgorsza wersja, przewaznie konczaca sie odejsciem jednej z romansujacych stron, przewaznie tej mlodszej stazem i na nizszym stanowisku. Oczywiscie plotki- zawsze sa. Takiego romansu raczej sie nie ukryje. No i .....zona. Nikt jakos nie podjal kwestii zony. Jestem pewna, ze zona tego faceta, kiedy dowie sie o jego "slabosci" do takiej mlodej kobiety, nie mowie o romansie, wkroczy do akcji. Wiekszosc zon tak postepuje wiec nie nalezy spodziewac sie czegos innego. W tym momencie, radze ci autorko watku dobrze przemyslec sobie, czy jestes przygotowana na tego typu przebieg wydarzen.
            • katarzynella Re: łóżko - tak, zakochanie nie 30.07.11, 06:59
              Byle by tylko takie zakochanie nie trwalo np 10 lat. Pobudka poteam bedzie straszliwa...
          • niceflower454 Re: łóżko - tak, zakochanie nie 29.07.11, 15:48
            do zbychus1-a jednak czas zawalczyc o siebie! I zadac sie z wolna kobieta!! Bez dziatwy z innych zwiazkow i bez ciąży z innym panem.

            Trzeba byc EGOISTĄ,A NIE MASOCHISTĄ.
        • la_extranjera Re: łóżko - tak, zakochanie nie 28.07.11, 19:44
          jestes madry facet. bym sie zaprzyjaznila tez.
    • ikcort Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 18:37
      >Ja - 22 lata, w związku raz - kilkuletnim, szczenięcym, z rówieśnikiem, zakocha
      > na raz - nieszczęśliwie, przez kilka lat, w rówieśniku, ale nie tamtym, dopiero
      > co odkochana (chyba).
      >
      > On - 45 lat, żona, córka (młodsza ode mnie o 2 tygodnie) - obie w innym mieście
      > (taką ma pracę, że pół tygodnia spędza tu, a pół tam).

      https://images.gametrade.pl/system/photos/000/035/342/original/facepalm_statue.jpg
    • a1ma Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 19:33
      Powiem Ci, co zrobić: wykasuj jego numer telefonu, nie odbieraj od niego telefonów, nie odpowiadaj na smsy, nie spotykaj się sam na sam i w ogóle utnij wszelkie kontakty poza czysto zawodowymi. Inaczej będziesz żałować.
      Jest opcja, że jeśli tak zrobisz, to on napali się jeszcze bardziej (bo wiadomo, im mocniej trzeba się starać...), ale Ty się zastanów - czy będziesz umiała spojrzeć w lustro, jeśli bzykniesz się z żonatym facetem?

      A propos - znałam taką jedną, co na forum pytała, czy ona może jechać z takim żonatym, co to żona go nie kocha i on śpi w gabinecie, a nie z nią w sypialni na wspólne wakacje - CZYSTO PO PRZYJACIELSKU. Serio.
      • lonely.stoner omg... 28.07.11, 20:29
        czytam wlasnie wszystkie po kolei wypowiedzi letalina - i dochodze do wniosku ze albo to kolega tego 45letniego - ktory tak namawia dziewcze aby skorzystalo z okazji, bo nie ma to jak zdobyc doswiadczenie zyciowe bedac kochanka 45letniego zonatego i dzieciatego facet, na dodatek z tego samego miejsca pracy- doswiadczenia naprawde, zarabiste, juz sobie wyobrazam jaka dziewczyna sobie renome w miejscu pracy wyrobi i co bedzie jak sie zona dowie?? Owszem - doswiadczenia mozna zbierac, ale nie kosztem pakowania sie do lozka zonatym facetom (wiek w sumie nie gra roli, czy stary dziad czy mlody, wazne ze zajety) Jest tylu wolnych facetow ze nie rozumiem po co ma sie dziewczyna zajmowac jakims zonatym kolesiem? juz pomiajm calosciowa co mysle o ludziach ktorzy zdradzaja.
        Poza letalin napisal cos o tym ze milosc ma bolec i ze kazdy ma przejsc takie doswiadczenie- nie, nie kazdy powinien, i ci co nie przechodza takiego g.wna za przeproszeniem sa szczesliwi, i chyba nawet bardziej szczesliwi od roznej masci desperatow zachecajacych innych zeby sie wpakowali w jakis romans z kims kto jest w zwiazku malzenskim.
    • moonogamistka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 20:34
      Baby zawsze sie zakochuja, poza paroma % ;-)
      • setpoint13 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 21:01
        hmmm
        jako stary wyjadacz się wypowiem.
        przeszłam cztery !!!!! romanse z zonatymi!
        Własnie zaczynało się od przyjaźni, wspólnych wypadów na kawe, opowiadania sobie o prawie wszystkim i zawsze kończyło się tak jak sie kończyło...dwa rozwody, jeden w trakcie - drugi w separacji...oni zawsze do zony wracaja...nie ma sensu..
        I ja powiedziałam - nigdy więcej kolesia z GPS na palcu!
        mam za swoje, oni tez...
        Z wiekszościa utrzymuję kontakt, ale mówię sobie STOP!
        • moonogamistka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 21:04
          eee znam, nie licze.... ale ostrzegam , ze kobieta ma to do siebie ,ze idzie w emocje i sie angazuje... taki nasz minus... da sie zwalczyc, ale z czasem;_)) Porazka.
    • malpiszonica oj... ci cudowni dojrzali mężczyźni :) 28.07.11, 21:01
      nie da się ukryć, że facet po 40-tce jak mądry to już doskonale wie co kobieta chce usłyszeć i jak jej to najbardziej interesująco powiedzieć
      każda z nas może od tego zgłupieć, od tego wrażenia, że jest kimś dla niego wyjątkowym, a poza tym jedyną taką na świecie, taką mądrą, niezwykłą, boską...
      nie rzucajcie kamieniami, każdą z nas można zakręcić :)
    • corka_wielebnego Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 21:13
      Powiem Ci jedno uciekaj gdzie pieprz rośnie. Ja jestem w takim bagnie, kiedyś myślałam dokładnie tak jak Ty, wmawiałam też sobie, że się nie zakocham, że jemu na pewno nie chodzi tylko o łóżko. On wtedy 44 lata, ja 22, żonaty, 3 dzieci, żona i dzieci w innym mieście. Gość przez ponad rok mnie zaczepiał, ja nawet na niego nie zwracałam uwagi bo byłam platonicznie zakochana w innym kolesiu. Potem przez ponad pół roku spotykaliśmy się a on zachowywał się jak kolega. I w końcu mnie pocałował. Od tamtego momentu mówił jak jestem wspaniała, cudowna, że jestem w zasadzie jedyna, ze tak za mną tęskni doprowadził do tego, że zakochałam się w nim po uszy. Jak zobaczył, że mnie ma nagle miał czas tylko na to, żeby iść ze mną do łóżka. Skończyły się randki, spacery itd. Potrafił nie odzywać się tydzień, wchodzić na fb, siedzieć na tym cholernym czacie i słowem się do mnie nie odzywać, kiedy ja umierałam czekając choćby na słowo od niego. Po pół roku postanowiłam to zakończyć, on akurat zaczynał pracę w innym mieście, więc w tym, w który mieszkam i w którym on ma mieszkanie (żona mieszka gdzie indziej) bywał tylko przejazdem. Po jakiś dwoch miesiącach napisał, że tęskni. Nie było dnia żebym nie myślała o nim, nie tęskniła, nie płakała. Uległam więc znowu. I przegrałam. Minęło już 1,5 roku. On odzywa się raz na tydzień, dwa. Często wpada do firmy w której pracuje, bo odwiedza naszych wspólnych znajomych, z którymi się przyjażni. Przychodzi wtedy do mnie do pokoju, daje mi buzi i wychodzi bo mówi, że się śpieszy (na siedzenie i gadanie z innymi ma czas). Obiecuje mi spotkania po czym nagle nie ma czasu, dzwoni przeprasza, mówi że tęskni. I tak w kółko. Mówiłam mu - jak nie chcesz to skończmy to, tak będzie najlepiej, ale on mówi, że chce ze mną być (choć nie wiem, czy można to nazwać jako "bycie" ze sobą. Jestem mistrzynią w usprawiedliwianiu jego olewania mnie. Potrafi być zimny jak lód, żeby za chwilę być cudowny. Nie umiem się z tego wyrwać, jestem zniszczona psychicznie, nie wierzę w miłość, nienawidzę facetów, nie umiem się w tym odnaleźć. Ty pewnie pomyślisz, że nie będziesz taka głupia, ale mówię Ci nad tym nie da się zapanować. Oni są cwani, cyniczni i bez serca. Zniszczy Cię, w tej grze zawsze przegrasz. Uciekaj, mówię Ci uciekaj jak najdalej, jak nie chce sobie zmienić życia w piekło.
      • fuzzystone Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 23:00
        Córko_wielebnego: doskonale wiem, co opisujesz ponieważ dokładnie to samo przeżyłam mając 22 lata, on starszy o 15 lat, na czas projektu żona także w innym mieście, on w Wawie. Tego, co mi to ścierwo wyrządziło ludzkie słowo nie jest w stanie opisać - takiej poniewierki i takiego poniżania nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Dodam, że facet zrobił wszystko, aby mnie "dostać", co więcej był moim pierwszym w łóżku. Tłumaczy mnie potworne zakochanie i kompletny brak doświadczenia życiowego - serio, wierzyłam w każde jego słowo bez zastrzeżeń.
        Na pocieszenie powiem Ci, że z tego można się podnieść. Ten ból minie, chociaż teraz wydaje Ci się to nie do wyobrażenia. I nie pisz o nienawiści itd. w ten sposób on wygrywa.
        Zazwyczaj nie polecam książek, ale poczytaj sobie Toksyczne namiętności Susan Forward. Nie wierzę w poradniki, ale ta pani całkiem niezle opisuje schematy takich właśnie związków. Warto przeczytać.
    • jacek990 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 21:28
      Wydajesz się mądrą i wrażliwą dziewczyną. Na swój wiek zdecydowanie wyjątkową (a więc to nie banał). Powinnaś wiedzieć, że statystycznie przyjaźń męsko-damska nie istnieje jako zjawisko stałe, a jedynie jako etap przejściowy do romansu. Powstaje więc pytanie (na które musisz sama odpowiedzieć), czy widzisz siebie jako partnerkę owego mężczyzny? Musisz rozważyć różnicę wieku, fakt, że jest żonaty wszystkie związane z tym komplikacje. Oczywiście nie wiemy też jakie relacje wiążą go z żoną, a jeżeli nawet złe, to czy myśli o Tobie poważnie. Sama też muszisz sobie odpowiedzieć, czy może bardziej satysfakcjonowałby Cię związek z kimś o zbliżonym do Ciebie wieku. Może się okazać, że on kiedyś będzie potrzebował na przykład opieki. Żadne rady szanownych internautów tu nie pomogą jeśli dojrzewa w Tobie jakieś uczucie. Chociaż 22 lata to trochę mało (mimo Twojej wyjątkowości) na takie decyzje.
      Gdybyś myslała wyłącznie o przyjaźni nie byłoby Twojego postu:)
    • aleatoria Plan B i uciekaj jak najszybciej 29.07.11, 01:19
      Facet w jego wieku ma tyle doświadczenia z kobietami, że jak zechce, to zmanipuluje Cię w jeden wieczór tak że nawet nie będziesz wiedziała kiedy się z nim prześpisz, a z tego co piszesz to stosuje właśnie technikę konia trojańskiego (czyli udaje przyjaciela, żeby zdobyć Twoje zaufanie i jak przyjdzie co do czego łatwiej Cię wykorzystać). Ty doświadczenia nie masz praktycznie żadnego, więc niestety, ale choćbyś nie wiem jak uważała, niewiele to da. Gdyby nie miał dziecka, to mogłabyś jeszcze ryzykować romans, ale jak ma dziecko to nie licz na to że się rozwiedzie. Nic dobrego z tego nie wyniknie, zostaniesz sama, zraniona, odrzucona, co gorsza z wyrzutami sumienia że zrobiłaś krzywdę jego rodzinie. Dlatego uciekaj jak najprędzej i więcej o nim nie myśl.
      • letalin Re: Plan B i uciekaj jak najszybciej 29.07.11, 02:22
        aleatoria napisała:

        > Facet w jego wieku ma tyle doświadczenia z kobietami, że jak zechce, to zmanipu
        > luje Cię w jeden wieczór tak że nawet nie będziesz wiedziała kiedy się z nim pr
        > ześpisz,
        --------------------------------------------------------------
        Miał wiele okazji w ciągu tego roku i tego nie zrobił. Strasznie z niego podstępny spryciarz:))
        A może nie jest taki groźny? Może nie warto uciekać, tylko się tej rodzącej przyjaźni przyjrzeć i dać sobie szansę? Na co? Na dożywotnią przyjaźń, bliskość, zrozumienie, wzajemne zaufanie, parę fajnych wspomnień. Pójdą do łóżka, czy nie, to naprawdę niewielki problem gdy robią to dorośli ludzie.
        Jeszcze raz powtórzę: Problemem jest, że dziewczyna nie radząc sobie ze swoim uczuciem do mężczyzny podejmuje decyzje kierowana lękiem, przed otoczeniem, przed przyszłością której nie zna, wreszcie przed utratą kontroli nad swoim zachowaniem. Zanim stanie się całkiem dorosła i tak będzie musiała to przerobić.
        • fuzzystone Re: Plan B i uciekaj jak najszybciej 29.07.11, 08:09
          "dożywotnią przyjaźń, bliskość, zrozumienie, wzajemne zaufanie, parę fajnych wspomnień."
          BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
          • fuzzystone Re: Plan B i uciekaj jak najszybciej 29.07.11, 08:12
            ta BLISKOŚĆ I ZAUFANIE mnie zabiły
            • letalin Re: Plan B i uciekaj jak najszybciej 29.07.11, 11:35
              fuzzystone napisała:

              > ta BLISKOŚĆ I ZAUFANIE mnie zabiły
              +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

              Jestem zwolennikiem mówienia prawdy i unikania w dyskusji "artystycznych środków wyrazu". Bliskość i zaufanie nie zabija. A TY pisząc na forum jesteś tego dowodem. Coś innego musiało nie zadziałać.
              • fuzzystone Re: Plan B i uciekaj jak najszybciej 29.07.11, 11:45
                1. Czytaj ze zrozumieniem
                2. Bliskość i zaufanie nie zabijają, ale zabić i zatruć może dwuznaczna relacja z ŻONATYM I DZIECIATYM facetem który pasie swoje ego na byciu mentorem niedoświadczonej życiowo dziewczyny.
    • lewania daddy issues 29.07.11, 09:53
      a powiedz nam a jak wygladaja Twoje relacje z wlasnym ojcem?
      bo mi sie wydaje, ze tego pana i ciebie wlasnie lacza takie przyjacielsko-rodzicielskie relacje.
      moze ciebie bardziej niz pana. jemu zapewne imponuje posiadanie tak mlodej "przyjaciolki". Zona pewnie o Tobie nie wiem nawet...
    • johnnyf Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 10:43
      Nie chciałbym udzielać rad w typie 'rób to, nie rób tego bo tak trzeba', etc. Lepiej żebyś się sama zdecydowała co chcesz zrobić ze swoim życiem, bo ma się go tylko jedno i nie ma możliwości cofnięcia się. Zastanów się co sie z Tobą teraz dzieje. Ja to widzę tak, że jesteś teraz zakochana po uszy. To się właśnie tak zaczyna - fascynacją innym człowiekiem. Ciężko ci będzie, bo w stanie zakochania w ludzkim mózgu wydzielają się właśnie substancje wzmagające ten stan, ukierunkowujące człowieka na tę jedną konkretną osobą. Tak nas natura stowrzyła w celach prokreacyjnych. Ale człowiek ma też jednak zdrowy rozsądek i powinien nim starać się kierować.
      Postaraj się wyobrazić jak chcesz żeby twoje życie się potoczyło - czy chcesz romansu, a jeśli tak, to co dalej - chcesz żeby się rozwiódł dla Ciebie czy chcesz być jego tajną kochanką. Jak sobie wyobrażasz swoje życie dalej, swoją pracę. Zastanów się, kim w takim przypadku będziesz dla jej córki. Jak ty byś się czuła na jej miejscu.
      Jeśli tego nie chcesz, to być może najlepszym wyjściem będzie twoja izolacja z tym facetem - przede wszystkim dla Twojego dobra. Ciężko jest 'zabić w sobie miłość' jeśli ciągle się ze swoim obiektem uczuć spotykasz. To wraca jak bumerang. Tak więc lepiej odetnij się od wszystkiego co was łączy, jeśli nie chcesz ciągnąć tego romansu. Im wcześniej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie. Miłość nie jest jedna na całe życie. Jeśli zdecydujesz się odsunąć, to zapewniam Cię - nie raz spotkasz jeszcze fajnego faceta. Jak Ty będziesz 'fajną' osobą, oni też się Tobą zainteresują.
      Nie mam pojęcia kim jest ten Twój-nie_twój facet, ale możliwe że on też jest pod Twoim urokiem - tego jak go traktujesz, tego kim on jest dla Ciebie. A może jest zimnym draniem.. Nie wiem, ale wydaje mi się, że Ty jesteś osobą odpowiedzialną i uczciwą, tylko straciłaś panowanie nad swoimi uczuciami. Piszesz, że skończyłaś właśnie jeden związek, oraz że właśnie odkochałaś się w jednym facecie. Być może masz silną potrzebę (naturalną) bliskości. Czy może nie dlatego skierowałaś swoje podświadome uczucia do faceta, który jest blisko Ciebie przez dłuższy czas (praca zajmuje conajmniej 1/3 część życia, a kolejna 1/3 to sen). Facet na pewno jest inny niż twoi dotychczasowi chłopcy bo jest dojrzalszy, ma dobrą pracę, stać go na wiele więcej niż studentów, ma obycie, doświadczenie, etc. Tego podobno kobiety szukają w mężczyznach, to je fascynuje. No właśnie - zastanów się jakie cechy charakteru Ciebie fascynują. Wyobraź sobie (ta na trzeźwo) jak wasze wspólne życie by wyglądało na codzień (zakupy, sprzątanie, gotowanie, etc.) - zastanów się na ile realne są twoje obecne wyobrażenia o nim.
      Fajnie że szukasz odpowiedzi, postaraj się tylko nie oszukać samą siebie.
      Jak możesz to odpocznij sobie od niego w towarzystwie innych fajnych, ciekawych ludzi. Postaraj się sama wziąć za swoje życie, rób to na co masz ochotę, to co sama kiedyś chciałaś robić, ale z jakiś powodów odkładałaś to, albo bałaś się zrobić. To jest może ten czas. Szczęście można samemu tylko osiągnąć - nikt tobie tego szczęścia nie zapewni. Staraj się zawsze żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami i uczuciami.
      Wtedy może wybierzesz to co najlepsze. I pamiętaj, że to będzie tylko twój wybór i Ty będziesz musiała ponieść tego konsekwencje. Cokolwiek wybierzesz, będzie bolało - czy to że rozbijesz małżeństwo, czy to, że porzucisz swoją miłość.
      Witaj w dorosłym świecie!
      Pozdrawiam :-)
    • cashek01 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 10:51
      Uciekaj przed takim mentorem ;)
    • sar-na7 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 11:09
      Kiedyś miałam podobną historię.....Ja 21 on 38, ale stwierdziłam ze nie ma sensu pakować się w coś takiego. On mi imponował....A ja coraz bardziej byłam nim zafascynowana....
      Zasada jest taka - żonaty mężczyzna- obiekt zakazany. Do niczego więcej między nami nie doszło.....
      Po jakimś czasie dowiedziałam się od wspólnych znajomych, że miał romans z moja koleżanką...
      Nie zostawił żony, a ja ....Na szczęście nie uległam złudzeniu ......
      Ty także się nie łudź !!!! Nie bądź naiwną gąską....
      • niceflower454 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 15:44
        DO sar-na7-a dlaczego nie? Skoro moze miec kazdego faceta w otoczeniu...Na czele z cudzymi mezami...

        Przeciez to nie siostra zakonna.A facet nie wiezien.Zrobi i tak co zechce.......

        Wiesz,ja mam gorszy problem.Ja na razie to od paru ładnych lat nie wylukałam ani jednego atrakcyjnego faceta z krorym chcialabym isc do lozka.A co tam dopiero miec dziecko!!!Co gorsze? Trudno powiedziec....Dla mnie na pewno to drugie...
    • dabente Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 12:02
      widze, ze nie mozesz narzekac na brak responsu na forum....chcialam powiedzic Ci, ze kazda przyjazn, gleboka przyjazn zaczyna sie rodzajem zauroczenia, fascynacji i czesto traca struny naszej erotyki, bo jestesmy istotami zlozonymi, gdzie wszystkie dzwieki tworza muzyke...rozumiesz. tyle ze granice sa subtelne i nie zawsze mozemy dokladnie okreslic, gdzie jestesmy. dlatego bardzo wazne sa GRANICE i UMOWY ktore zawieramy sami z soba, z otoczeniem, aby to wszystko dzialo sie w jakis ramach- abysmy nie wylewali sie, nie rozsypywali przy byle podmuchu emocji, czy uczuc. diabel wozi sie na wagonikach uczuc- to wiesz. ale to wtedy, gdy czujesz, ze SAMA podejmujesz decyzje i szlachetnie ich bronisz- uadki moga byc, ale WIESZ, ze jestes pania swych uczuc- wtedy czujesz, ze jestes OSOBA, z ktora dobrze Ci sie zyje, ze nie uciekasz od siebie, ze umrzesz z dobrze wycwiczonym sumieniem....a z doswiadczenia powiem Ci, nie tylko wlasnego, ze przyjazn miedzy osobami plci przeciwnej, z ktorych jedna jest w zwiazku, to rzecz wybitnie trudna. Bedziesz siedziec w glowie jego zony i zastanawiac sie, czy juz jej go odebralas, czy jeszcze troche. To bardzo meczacy sport. Jak bylam wolnego stanu, mialam kilku przyjaciol mezczyzn, ktorzy byli stanu wolnego. I to bylo mozliwe i bardzo ubogacajace. Ale jak zesmy sie powiazali, to juz co inne i inne sa priorytety. Osobiscie nie zyczylabym sobie, aby moj maz mial jakies przyjaciolki, bo jak mamy "pod gorke w zwiazku", to nie mamy szukac pocieszenia na boku, ale przepracowac to na boku: chce pogadac z kumplem przy piwie- prosze bardzo. jedynie mezczyzna zrozumie mezczyzne. ale kolezanka ? po co ? I ja rowniez- po co mi jacys pocieszyciele ? Wtedy dzwonie do mojej psiapsiolki i ona ROZUMIE w mig, ze musze sie wygadac, potem obmodlic i kontynuowac. Zycie jest wystarczajaco trudne, aby jeszcze sobie problemow dobawiac. Najlepszym domem dla czlowieka-sumienie spokojne. Zycze Ci spotkac PRZYJACIELA-PARTNERA na cale zycie.
      • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 12:24
        Dziękuję wszystkim za (p)odpowiedzi. Nie spodziewałam się, że jeszcze tyle ich przybędzie :).

        Dzisiaj jestem bardziej przytomna niż ostatnio i nie histeryzuję :). Trzymam się decyzji o ograniczeniu kontaktów - myślę, że jest najbardziej rozsądna i że niczego na niej nie stracę. Praca mi się jakoś ułoży, bo musi i zajmę się czymś, co mi pozwoli oderwać myśli od M. (jakoś go muszę nazwać:)). Jedna z wypowiedzi (przepraszam, że się nie odniosę wprost, ale pisał to facet, który wszedł w tę czysto "przyjacielską" relację z młodszą od siebie dziewczyną) uświadomiła mi, że jeśli M. rzeczywiście jest w porządku (a ciągle w to wierzę), to w najlepszym przypadku ja się będę latami kochała w nim beznadziejnie i nie ułożę sobie życia, a jemu to owszem, będzie pochlebiało i nie zauważy, że robi mi krzywdę.
        Moja przyjaciółka, która zna szczegóły mojego wcześniejszego zakochania ostro po mnie zresztą pojechała, kiedy się dowiedziała o tej świeżej fascynacji i powiedziała mi coś, co mnie zaskoczyło i boleśnie otworzyło mi oczy - mianowicie, że boję się zaangażować w prawdziwy związek i dlatego wybieram sobie nieosiągalne obiekty uczuć, żeby i kochać, i użalać się nad sobą, i nie mieć żywego, nieidealnego faceta na głowie. Rąbnęło mną to i uwierzyłam (no, w miarę :)). Nie wiem, czy powinnam tu się tym dzielić, skoro już nie wnoszę o żadne porady, ale cóż, forum jest od pisania :). Pozdrawiam!
        • johnnyf Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 12:47
          Tak trzymać!
          Być może koleżnka miała rację. Czytałem ostatnio fajną książkę - coś w sam raz dla kobiet (dla facetów też zresztą): W dżunglii samotności Beaty Pawlikowskiej (tej dziennikarki z radia Zet i podróżniczki). Poczytaj sobie, może da Ci trochę do zastanowienia się nad sobą.

          Pozdrawiam!
          • scrag Poczekaj !!! 29.07.11, 13:37
            Jeszcze nie wszystko stracone,zawsze mozesz zmienic te glupia decyzje.
            Czy wiesz ile jest kobiet ktore tak naprawde daly by wszystko aby przezyc w zyciu
            choc raz prawdziwa milosc.To jest bezcenne.Kogo krzywdzisz?A zatem.
            • niceflower454 Re: Poczekaj !!! 29.07.11, 15:39
              do scrag-złe podejscie do tej kwestii w 100%.

              Romans z zonatym facetem to istny raj.Pelna dyskrecja i brak jęczenia o zwiazek,malzenstwo i chec zagarniecia jej tylko dla siebie.

              Dziewczyna potrzebuje takich emocji to niech korzysta poki czas.Najwazniejsze zeby nie łączyla z tym panem nadziei na rodzine.A wszystko inne,owszem jak najbardziej tak.

              Bezcenne doswiadczenie zyciowe.

              Ja jestem zdania,ze kazda normalna kobieta musi sie wyszalec przed slubem to raz.Tak samo jak i nie powinna (czy nie powinien) chajtac sie z facetem ,ktory ma BIOLOGICZNE dzieci z innego zwiazku (i na odwrot).
              • scrag Re: Poczekaj !!! 29.07.11, 16:04
                niceflower454 napisała:

                > do scrag-złe podejscie do tej kwestii w 100%.
                >
                > Romans z zonatym facetem to istny raj.Pelna dyskrecja i brak jęczenia o zwiazek
                > ,malzenstwo i chec zagarniecia jej tylko dla siebie.

                Chyba mnie zle zrozumialas?Ja wlasnie jestem za.
                Z jednym tylko sie nie zgadzam tutaj,ze przed slubem trzeba sie wyszalec.Ona tego nie musi robic,
                gdyz byla juz w powaznym zwiazku.
    • niceflower454 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 15:33
      RADA TROCHĘ STARSZEJ DOŚWIADCZONEJ PRZEZ ŻYCIE:

      Czy będziesz z miala realny romans czy nie to nie ma żadnego znaczenia.Powód? Sam fakt,ze jestem atrakcyjna dla jakiegos faceta żonatego tak wzruszy zawistnikow dokola,ze i tak dostaniesz za nico.Tak wiec ..lepiej zalowac ,ze sie cos zrobili niz zalowac,ze ktos da nam w kosci za cos czego sie nie zrobilo.

      A teraz z drugiej strony....Powiedz,co jest zlego w romansie z zonatym facetem??? Nic.Pod jednym warunkiem:że nie chcesz miec z nim dzieci....

      No bo serce nie sługa (jak widac)....a miłość to nie grzech.

      Rozstanie nic nie da.Moze tylko zaostrzyc stan zakochania.

      • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 16:24
        Trudno mi ocenić, które z wypowiedzi zalecających mi romans są kpiną, a które nie, więc powiem jasno - moim zdaniem to bezwzględnie byłoby złe i musiałabym zupełnie stracić nad sobą kontrolę, żeby pójść z M. do łóżka (przy trochę mniejszej utracie kontroli - wyobrażam sobie, że mogłabym wyznawać mu uczucia i czekać na rozwód ;)). I na pewno nie byłaby to dla mnie świetna zabawa tylko trauma albo mocno rozbujana huśtawka uczuć.
        Czy się wyszumiałam - nie wiem. Lubię się bawić, spotykać z ludźmi, pić i imprezować to imprezuję od najwcześniejszej młodości :). Ale w kontaktach z facetami jestem ostrożna, żeby nie powiedzieć "zablokowana". W związku byłam chyba tylko dlatego, że zabiegał o mnie chłopak, do którego nie czułam nic poza dużą sympatią (myślałam, że się zakocham, ale nie), poza tym kochałam się długo w kimś, kto może nawet dałby mi się poderwać, ale tak się go bałam, że do niczego nie doszło. I żadnych innych miłostek, romansów - nic. Nawet na randki prawie nie chodzę...
        • scrag Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 16:39
          evoushka napisała:

          > Trudno mi ocenić, które z wypowiedzi zalecających mi romans są kpiną, a które n
          > ie, więc powiem jasno - moim zdaniem to bezwzględnie byłoby złe i musiałabym zu
          > pełnie stracić nad sobą kontrolę, żeby pójść z M. do łóżka (przy trochę mniejsz
          > ej utracie kontroli - wyobrażam sobie, że mogłabym wyznawać mu uczucia i czekać
          > na rozwód ;)). I na pewno nie byłaby to dla mnie świetna zabawa tylko trauma a
          > lbo mocno rozbujana huśtawka uczuć.

          Pojscie do lozka rzeczywiscie byloby kleska i chyba nikt przy zdrowych zmyslach nie uwaza
          inaczej.Milosc ma rozne formy i plaszczyzna erotyczna nie jest w niej konieczna.
          Gdybys nigdy nie byla w zadnym zwiazku to tak,trzeba byloby to skonczyc,ale tak?
          Wiesz jak to dziala a kontakt z kims kto jest wartosciowym czlowiekiem jest zawsze pozytywny.
          • wladek.6 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 18:23
            scrag napisał:

            >Milosc ma rozne formy i plaszczyzna erotyczna nie jest w niej konieczna.

            Wiem,ze teoria jest wazna ale troche realizmu by sie przydalo.

            " zwłaszcza że zaczynają mi się rodzić w głowie myśli pt. "A może on nie jest z żoną... Albo im się nie układa...? - bo nigdy o żonie nie mówi, a o córce często""
            • scrag Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 30.07.11, 13:42
              wladek.6 napisał:

              > scrag napisał:
              >
              > >Milosc ma rozne formy i plaszczyzna erotyczna nie jest w niej konieczna.
              >
              > Wiem,ze teoria jest wazna ale troche realizmu by sie przydalo.

              Twoj realizm to cynizm.Nie chwal sie zes juz dawno sie go nauczyl.

          • niceflower454 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 23:02
            do evoushka-czytam te fora od kilku lat i jestem przerażona brakiem empatii,demagogią,agresją,obłudą.

            Odpowiem tak:to czas weryfikuje ,ktore uczucie byly czy są kleska dla innych,a ktore nie........
          • niceflower454 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 23:08
            do scrag-nie pojdzie z nim jedna to pojdzie inna........co za roznica...
    • fitzanna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 18:26
      Evouszka, jak ktoś wcześniej zauważył, to że on nie wspomina o żonie nie świadczy o ich złych relacjach, tylko o tym, że on nie chce Cię tym zniechęcić.
      A nawet jeżeli, to tak sie spraw nie zalatwia, no nie?

      Piszę z perspektywy żony mężczyzny, który też miał 22letnią "przyjaciółkę", o której obecności niedawno się zorientowałam. On uważał to tylko za przyjaźń, choć ja wiem, że kręciło go uwielbienie, którym go otaczała. Poza tym, skoro to tylko tyle, to czemu mnie o niej nie powiedział, wymykał się z domu lub czekal aż ja wyjdę, by z nią porozmawiać przez telefon? Na swoją obronę argumentuje, że nie sypiał z nią, więc czego ja chcę.
      Tylko, powiedział mi również, że ona była gotowa porzucić dla niego swoje korzenie, rodzinę (jest muzułmanką, rodzice by sie jej wyrzekli) i kochać MOJE dzieci jak swoje, gdyby tylko dał jej szansę.
      Czy to juz jest zdrada? Dla mnie tak, tym bardziej, że cholernie bolało. Bo byłdo niej emocjonalnie przywiązany, obdarzał ją uwagą, zwierzał sie jej. Wg mnie to z definicji należy się tylko i wyłącznie żonie.
      A ja wpadałam w paranoje, nie spałam po nocach, kombinowałam co robił i dokąd jechał, gdy wychodził z domu. On miał do mnie żal o brak zaufania i podejrzenia.
      Jesteśmy na etapie łatania tej dziury w naszym związku. Jestem dobrej myśli, ale pewien strach chyba zawsze będzie mnie już prześladować.

      Masz dopiero 22 lata. O fascynacje w tym wieku nietrudno. Ale to nie jest związek, w którym będziesz szczęśliwa. On też nie, bo wierzę, że ktokolwiek, kto musi okłamywać siebie i innych może być szczęsliwy.
      Nie brnij w to Skarbie. Los daje ci szansę, byś się z tego wyplątała. Jeżeli ten sam los zadecyduje, że macie byc razem to on rozstanie się z żoną i cię znajdzie...
      Daj sobie szansę na normalny, zdrowy związek. Masz kupę czasu. A warto.

      Powodzenia
      • wladek.6 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 19:03
        fitzanna napisała:

        > Daj sobie szansę na normalny, zdrowy związek. Masz kupę czasu. A warto.

        Witam Szanowna Sasiadke zza miedzy,mieszkam po drugiej stronie Long Island Sound.
        Ferry przeplywa tuz kolo mojej chalupy wiec moze kiedys bysmy sie spotkali na jego przystanku?
        Wracajac do naszej zatroskanej potrzebujacej rad to ona juz wybrala bo jest zakochana w nim.
        Czy to bedzie takie proste zerwac te relacje?nie sadze.
        Wszystko zalezy od tego geniusza,uciskanego przez zone i corke.Ale co by sie nie wydarzylo
        to na pewno nie bedzie gorsze niz kryzys w europie.
        Pozdr.

        • niceflower454 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 23:15
          do wladek-ja sie nie zgadzam z tezami,ze taki zwiazek musi byc zly.Czasami lepiej spotkac kogos dla siebie za pozno anizeli wcale...

          Ja nie oceniam ludzkich uczuc,tych pozamalzenskich w kategoriach etycznych,bo to jest nieocenne...Natomiast z dziecmi z juz dzietnym panem bym przestrzegala....bo tu nie tylko nasze samopoczucie wchodzi w gre...
    • kaja5 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 23:14

      W większości otrzymujesz rady samych "świętobliwych", bo najłatwiej jest oceniać kogoś drugiego, ciekawa jestem czy nikt z tych oceniających nie popełnił jakiegoś błędu w młodości, że teraz tak łatwo ocenia...
      Zresztą o jakich błędach tu mowa jeśli ty nie popełniłaś żadnego
      a czy popełnisz
      o tym nie dowiesz się jesli nie spróbujesz
      a czy warto spróbować?
      rób to co ci serce podpowiada
      A na rady osób z forum przymykaj oko, najłatwiej udawać swietobliwość na forum będac anonimowym,najłatwiej wowczas oceniać innych jeszcze nim cokolwiek zlego sie stanie.
      • policjawkrainieczarow Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 23:27
        kaja5 napisała:

        >
        > W większości otrzymujesz rady samych "świętobliwych", bo najłatwiej jest ocenia
        > ć kogoś drugiego,

        konstatacja poparta nierzadko osobistym i nie tylko doswiadczeniem "w 99% przypadkow taki pan robi panne w ch.u.ja, wykorzystujac jej naiwnosc, wiec jest spora szansa, ze i tu tak jest", nie ma nic wspolnego ze swietojebliwoscia, raczej z umiejetnoscia wyciagania wnioskow. panna tez sie je nauczy wyciagac, jak pozna kolejnego czterdziestoparolatka, ktory jej bedzie nawijac kubek w kubek identyczna gadke.
    • gobi05 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 30.07.11, 08:08
      > Nie mamy romansu i, mam nadzieję, nie będziemy go mieć. Ale przestaję trochę pa
      > nować nad naszymi relacjami i tym, co do niego czuję.

      Ja bardzo przepraszam za tak intymne pytanie, ale czy ty myślisz mózgiem, czy jakiś inny organ u ciebie decyduje, co robić?

      > Z jego strony nie doszło do żadnych prób poderwania mnie, rozkochania
      > w sobie, ale też wydaje mi się, że od pewnego czasu inaczej na mnie patrzy,
      > inaczej się zachowuje i, co najważniejsze, coraz bardziej dąży do kontaktu.

      O! O, o! Kombi w spódnicy! "On na mnie jakoś tak patrzy..."

      Ty go zaproś na kolację, zrób naleśniki, sprawdź łóżko, czy nie skrzypi, przygotuj wino, dla niego pół litra, albo lepiej 0,7, i dowiedz się, czy on tak patrzy, bo ma zaćmę, czy rzeczywiście chce się z tobą przespać. W tej chwili, to jesteśmy świadkami potwornych sekscesów, które odbywają się tylko w twojej głowie.

      > Może doradzi mi tu ktoś, kto ma większe doświadczenie i sprawniej odczyta mój s
      > tan, a może i jego... ?

      Co do jego stanu, to mam jedno pytanie: czy kupił sobie motor albo kabriolet?
      • letalin Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 30.07.11, 11:38
        gobi05 napisał:

        > Co do jego stanu, to mam jedno pytanie: czy kupił sobie motor albo kabriolet?
        --------------------------------------------------------------------------------------

        Może chociaż pofarbował włosy? :)))
        • scrag To bardzo nieladnie 30.07.11, 13:38
          jest sie wysmiewac.
          Dziewczyna wam zaufala a wy zartujecie z tego.
          No i jaki ona moze miec po tym stosunek do ludzi?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka