mammetlikwglowie
18.08.11, 23:40
ni z tego ni owego dowiediałam sie wczoraj ze sa zapraszane nowe osoby na moje miejsce. Osoba która jest nade mna, podpierdzieliła mnie głównemu szefowi zrobiła ze mna rozstrzepana fujare, która robi błędy...i za moimi plecami ...szukaja nowych pracowników o czym mi wczoraj powiedziała z usmiechem na ustach..Pracuje krótko ale do tej pory nie słyszałam zadnych zarzutów na temat swojej pracy stad moje zaskoczenie i smutek i starszne wkurzenie. Nie wiem jak to odkrecic. Popełniłam jeden błąd..co jako nowemu praownikikowi moze sie zdarzyć , zreszta dziś ta Pani Konfident popełniła taki sam błąd... Ogólnie wiekszosc czasu pracuje sama, zostałam cała cały tydzien nic sie nie zawaliło, pracuje nadgodziny, weekendy i za bardzo nie wiem o co chodzi, bo do tej pory nie słyszałam słów krytyki na swoj temat. Rozumiem ze moze mnie nie lubić, może wolałaby kolezanke w swoim wieku..ale praca to praca. Zrobiono ze mnie ofiare losu i kozła ofiarnego.
Doradzcie co robic??