lenka_1983
12.09.11, 11:03
Czytam sporo postów zdesperowanych kobiet o swoich mężach, którzy nie pracują, ani nie studiują. Niby szukają pracy, ale tak naprawdę spędzają cale dnie na tapczanie a kobieta musi ich utrzymywać. Moja sytuacja jest nieco inna, chociaż rezultat ten sam. Moj mąż ma firmę, która przynosi same straty, ma już sporo długów, ale nadal w to brnie, bo wierzy, ze firma ta może zarobić miliony.. Mieszkamy w Warszawie, bo tu mój maż ma te firmę. Ja, w mojej miejscowości pracowałabym w rodzinnym interesie, nie powiem, żeby było to moje marzenie, ale dałoby nam pieniądze na dostatnie życie. Natomiast tu w Warszawie, zapracowuje się, ze nie mam już sil, bo wszystko opłacamy z mojej pensji. Chciałam już rozwieźć się z mężem, ale po prostu nie mogę... on jest bardzo dobrym człowiekiem, robi co może aby firma spłaciła długi, jego największym marzeniem jest moc zapewnić nam dobre życie. Naprawdę się stara, pracuje do nocy, czasem widzę go prawie jak wrak człowieka przez to wszystko. Poza tym on mnie bardzo kocha, gdybym go zostawiła, mógłby już się nie pozbierać.
Poza tym ja czuje, ze jestem z nim tylko z żalu :( . Do tego 2 lata temu poznałam pewnego mężczyznę, dluuuugo nic miedzy nami nie było, bo jestem mężatka, wiadomo. Ale w końcu nie wytrzymaliśmy, okazało się ze oboje się kochamy. I nie jest to tylko zakochanie, nigdy w życiu nikogo tak nie kochałam, i on czuje tak samo. Czuje, ze życie się mi przelewa przez palce, ze nigdy już nie będę szczęśliwa. Jestem w jakiejś pułapce bez wyjścia.