Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły na moim miejscu?

12.09.11, 11:03
Czytam sporo postów zdesperowanych kobiet o swoich mężach, którzy nie pracują, ani nie studiują. Niby szukają pracy, ale tak naprawdę spędzają cale dnie na tapczanie a kobieta musi ich utrzymywać. Moja sytuacja jest nieco inna, chociaż rezultat ten sam. Moj mąż ma firmę, która przynosi same straty, ma już sporo długów, ale nadal w to brnie, bo wierzy, ze firma ta może zarobić miliony.. Mieszkamy w Warszawie, bo tu mój maż ma te firmę. Ja, w mojej miejscowości pracowałabym w rodzinnym interesie, nie powiem, żeby było to moje marzenie, ale dałoby nam pieniądze na dostatnie życie. Natomiast tu w Warszawie, zapracowuje się, ze nie mam już sil, bo wszystko opłacamy z mojej pensji. Chciałam już rozwieźć się z mężem, ale po prostu nie mogę... on jest bardzo dobrym człowiekiem, robi co może aby firma spłaciła długi, jego największym marzeniem jest moc zapewnić nam dobre życie. Naprawdę się stara, pracuje do nocy, czasem widzę go prawie jak wrak człowieka przez to wszystko. Poza tym on mnie bardzo kocha, gdybym go zostawiła, mógłby już się nie pozbierać.
Poza tym ja czuje, ze jestem z nim tylko z żalu :( . Do tego 2 lata temu poznałam pewnego mężczyznę, dluuuugo nic miedzy nami nie było, bo jestem mężatka, wiadomo. Ale w końcu nie wytrzymaliśmy, okazało się ze oboje się kochamy. I nie jest to tylko zakochanie, nigdy w życiu nikogo tak nie kochałam, i on czuje tak samo. Czuje, ze życie się mi przelewa przez palce, ze nigdy już nie będę szczęśliwa. Jestem w jakiejś pułapce bez wyjścia.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:08
      aż do tego momentu "Do tego 2 lata temu poznałam pewnego mężczyznę" miałem Ci coś napisać miłego i wspierającego, ale nie napiszę

      • samuela_vimes Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:31
        To nic, że facet jest leniem i nieudacznikiem, a autorzyca go utrzymuje. Faktycznie najważniejsze jest to, że śmiała go zdradzić....
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:36
          samuela_vimes napisała:

          > To nic, że facet jest leniem

          chyba czytaliśmy inny wątek, cytuję autorkę

          "jego największym marzeniem jest moc zapewnić nam dobre życie. Naprawdę się stara, pracuje do nocy,"

          > i nieudacznikiem

          nie każdy nadaje się do prowadzenia firmy, niemniej żeby od razu nazywać go nieudacznikiem? jak ktoś jest dobry w tym co robi to przyzwoite pieniądze może zarobić także pracując na etacie

          • samuela_vimes Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:40
            > "jego największym marzeniem jest moc zapewnić nam dobre życie. Naprawdę się sta
            > ra, pracuje do nocy,"

            Ale facet do tego nie ma głowy. Bierze kredyt za kredytem, zadłuża się. Żona go utrzymuje. To nie wpływa korzystnie na rodzinę. Czasem trzeba się poddać i spojrzeć prawdzie w oczy, że odniosło się porażkę, a póki nie rozumie się swojego błędu i dalej brnie w zaparte, nawet mając wzniosłe ambicje to takie zachowanie dla innych nie wróży nic dobrego.
            Ze swoimi marzeniami i chęciami, to już dawno jestem prezesem międzynarodowej korporacji, mam dom z ogrodem i służbę. Tymczasem rzeczywistość jest inna, bo to tylko marzenia, nie mam predyspozycji do bycia kimś takim więc nie oszukuję nikogo, że wkrótce tak będzie.
            Ja się nie dziwie, że laska jest zmęczona. W końcu ile można mieć dom tylko na swojej głowie. Czasy są takie, że w małżeństwie dwie osoby powinny pracować.
            I nie nazywam męża autorzycy nieudacznikiem, bo nie umie prowadzić firmy tylko dlatego, że już dawno powinien z tym skończyć, widząc, że działalność przynosi same straty.
        • gr.eenka Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:39
          samuela_vimes napisała:

          > To nic, że facet jest leniem i nieudacznikiem, a autorzyca go utrzymuje. Fakty
          > cznie najważniejsze jest to, że śmiała go zdradzić....
          z tego co pisze to mąż nie jest leniem , ciężko pracuje , spłaca długi.
          Jeśli zlikwiduje firmę - długi i tak pozostaną do spłacenia.

          Ja myślę, że to dobry wątek - ostrzeżenie dla przedsiębiorców pracujących całymi dniami i nocami , gdzie zysk jest marny a włożony wysiłek ogromny.

          Niestety mam koleżankę, która podobnie jak ten mąż ciężko pracowała, a jej małżonek ( no dobrze nie przeklnę) z sąsiadką się zabawiał.
        • anaisanais96 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:00
          Facet harujący od rana do nocy i prowadzący własną firmę jest leniem i nieudacznikiem? Hmm
          • lenka_1983 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:26
            Prowadzić własną firmę biorąc kredyt za kredytem może ktokolwiek..
          • samuela_vimes Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:42
            Jest, bo nie potrafi porażki przyjąć na klatę.
          • reniatoja Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:19
            anaisanais96 napisała:

            > Facet harujący od rana do nocy i prowadzący własną firmę jest leniem i nieudacz
            > nikiem? Hmm

            Hola, hola, anais - zapomnialas dodac cos bardzo waznego: Firme, ktora MIMO pracy calymi dniami, ciagle jedyne co przynosi, to straty.

            I w tym momencie odpowiedz staje sie jasna: Tak, to jest nieudacznik.

            Gdyby nim nei byl, to przy takim wysilku mialby dobre dochody i rozwijal sie, a nie ciagle wtapial kolejne pieniadze.
    • lonely.stoner Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:09
      a rozmawialas z mezem o tym ze uwazasz ze ta firma to nie wypal,powinien ja zamknac i poszukac czegos innego? ze ty sie zaharowujesz na smierc, utrzymuejcie sie tylko z twojej pensji i nie masz juz sil? i wolisz wrocic do rodzinnego miasta i tam pracowac niz sie zaharowywac i wtapiac pieniadze w dlugi???
      w ogole wiesz- moze i tobie sie wydaje ze maz to dobry czlowiek i tak sie biedny stara, a moze jest albo egoista albo ignorantem, ze pozwala zeby jego malzenstwo sie rozwalilo bo cale utrzymanie zostawia na glowie zony i on brnie w jakims marzeniu?? Jesli po rozmowie nadal bedzie uwazal ze wszystko jest ok i bedzie cie przekonywal do swoich racji, to jednak chyba nie jest az takim dobrym czlowiekiem.
      • lenka_1983 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:48
        Pewnie, ze rozmawialiśmy, wiele razy. Problem w tym, ze on nie może teraz zamknąć tej firmy, bo zostałby z długami ¨na lodzie¨. A tak powolutku niby spłaca te długi. Poza tym on jest bardzo dumny, wierzy w te firmę, ze naprawdę da nam pieniądze. Wiem, ze nie zniósłby porażki, która byłoby zamkniecie firmy.
      • soulshunter Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:10
        pytanie podstawowe, czy rozmawiala z mezem o tej nowej miosci wielkiej, pieknej i czystej jako lelija w stawie?
    • poly_gamer Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:17
      Tekst niby nietrudny i w miarę czytelnie napisany
      a ja mam trudności ze zrozumieniem.

      Mąż łajza, ten drugi - miłość życia.
      W czym problem?

      Na szczęście pytanie brzmiało:
      "Co byście zrobiły na moim miejscu?"
      Zatem udzielam sobie dyspensy od dalszego myślenia.
      • lenka_1983 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:14
        Bo boje się ze mu zrujnuje życie :( . A poza tym kogo on sobie znajdzie, zapuścił się przez to wszystko, i jak się która dowie, ze zamiast oszczędności ma same długi, to ucieknie gdzie pieprz rośnie. A ja nie chce żeby on był sam, bo to naprawdę dobry człowiek.
        • raohszana Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:17
          Jakaś Ty dobra i kochająca kobieta jesteś, no spłakawszy się!
        • poly_gamer Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:33
          Teraz rozumiem, ale oczom nie wierzę...
          • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:37
            Tu nie ma co nie wierzyć bo tak to działa. Teraz sobie wyobraź, ze kobieta rzuca męża bo on nie pracuje (nie może znaleźć pracy bo np tak szuka by nie znaleźć ale oficjalnie szuka). Ona go rzuca (a facet dobry jest, z takich co to nie pije i na dziwki nie chadza) a co na to lud? Lud ukamienuje bo ona wyjdzie na materialistyczną sukę co tylko kasa jej w głowie.
            • raohszana Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:48
              I tak źle i tak niedobrze!
              • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 14:07
                Właśnie.
                • raohszana Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 14:44
                  No nie wygodzisz tym ludziejom.
            • poly_gamer Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:51
              > a co na to lud? Lud ukamienuje bo ona
              > wyjdzie na ma terialistyczną sukę co tylko kasa jej w głowie.

              Że lud jest tępy jak żyletka Iridium Super, to ja wiem.
              Ale autorka przyjmuje zadziwiającą postawę
              w swojej własnej sprawie i z własnej nieprzymuszonej woli.

              Ona się przecież nie zastanawia, co ludzie powiedzą...
              • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 14:05
                Nie wiem czy się nie zastanawia. Niechęć do bycia materialistyczną suką to tak jak niechęć do bycia (w opinii ogółu) chamem i prostakiem. Szczególnie jeśli faktycznie nie o kasę jej chodzi.
                To, że lud jest tępy to jedna sprawa a to, że tekst "zostawiasz człowieka w nieszczęściu" to druga.
                Tyle, że ja nie problem kasy tu widzę tylko problem drugiego pana bardziej.
                • poly_gamer Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 14:17
                  > To, że lud jest tępy to jedna sprawa a to, że tekst "zostawiasz człowieka w nie
                  > szczęściu" to druga.
                  > Tyle, że ja nie problem kasy tu widzę tylko problem drugiego pana bardziej.

                  Masz rację w obu sprawach. O drugim panu nic nie wiemy
                  i nie bardzo widać związek między jego zaistnieniem
                  a rozbudowaną opowieścią o interesach męża.
                • lenka_1983 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 16:53
                  Nie chodzi o kasę. Zdarzyło mi się myśleć o rozwodzie jeszcze przed poznaniem tego nowego. Nie wyobrażałam sobie dalej tak żyć, harując aby utrzymać nas oboje i spłacać część długów męża. Do tego przez te kilka lat moje uczucia do męża zmieniły się, być może część winy ponoszą problemy wyżej opisane, ale nie tylko one. Nadal go kocham, ale inaczej, bardziej jak przyjaciela, kogoś bliskiego niż męża. Nie mam żadnej potrzeby bycia z nim blisko. Ale nie chce wyrządzić mu krzywdy, mimo wszystko nie zasłużył sobie na taka kare.
                  Zawsze czułam się ja odpowiedzialna za wszystko.. wynajem mieszkania, jedzenie, opłaty, itd. Ja nie mogę nigdy zawieźć bo wszystko to jest na mojej głowie. Po prostu potrzebowałam partnera w pełni tego słowa znaczeniu.
                  Oczywiście nie było opcja poszukanie sobie kogoś innego. Ale stało się, ze Go poznałam. Zycie czasem sprawia nam niespodzianki (o psikusy), których nigdy byśmy się nie spodziewali.
                  I z Nim jestem w niebie, kocham go z całego serca i on mnie. Ktoś kto nie przeżył takiej miłości nie wie o czy mowie i nie może sobie nawet wyobrazić takiego szczęścia.
                  • raohszana Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 16:57
                    Ło chmurwa, jakie to wzniosłe! Jakaś Ty rozdarta! Jako ta sosna!
                  • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 17:01
                    tam na dole masz post calineczki
                    wydrukuj, naucz się na pamięć i wciel w życie
                    dobrze ci radzę
                  • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 17:02
                    No.
                    To pieprzenie o tym jaką mu wyrządza krzywdę też mnie wkurza. A może wcale nie? A może to własnie bez niej mąż będzie musiał wziąć się w garść i wyjdzie na prostą. Ewentualnie huba na nowym drzewie wyrośnie.
                  • poly_gamer Dziewczyno... 12.09.11, 18:21
                    > Nie chodzi o kasę. Zdarzyło mi się myśleć o rozwodzie jeszcze przed poznaniem t
                    > ego nowego. Nie wyobrażałam sobie dalej tak żyć, harując aby utrzymać nas oboje
                    > i spłacać część długów męża. Do tego przez te kilka lat moje uczucia do męża z
                    > mieniły się, być może część winy ponoszą problemy wyżej opisane, ale nie tylko
                    > one. Nadal go kocham, ale inaczej, bardziej jak przyjaciela, kogoś bliskiego ni
                    > ż męża. Nie mam żadnej potrzeby bycia z nim blisko. Ale nie chce wyrządzić mu k
                    > rzywdy, mimo wszystko nie zasłużył sobie na taka kare.
                    > Zawsze czułam się ja odpowiedzialna za wszystko.. wynajem mieszkania, jedzenie,
                    > opłaty, itd. Ja nie mogę nigdy zawieźć bo wszystko to jest na mojej głowie. Po
                    > prostu potrzebowałam partnera w pełni tego słowa znaczeniu.
                    > Oczywiście nie było opcja poszukanie sobie kogoś innego. Ale stało się, ze Go p
                    > oznałam. Zycie czasem sprawia nam niespodzianki (o psikusy), których nigdy byśm
                    > y się nie spodziewali.
                    > I z Nim jestem w niebie, kocham go z całego serca i on mnie. Ktoś kto nie przeż
                    > ył takiej miłości nie wie o czy mowie i nie może sobie nawet wyobrazić takiego
                    > szczęścia.

                    Przeczytaj swoje własne słowa. Jasne i klarowne.
                    Przeczytaj ze zrozumieniem.
                    Przeczytaj na głos.
                    A jak trzeba to jeszcze raz.
                    I jeszcze.
                    Do skutku.
                    I zastanów się tylko nad jednym.
                    Czy to prawda...
                    • lenka_1983 Re: Dziewczyno... 12.09.11, 18:33
                      Poly.. to prawda, szczera prawda. A co konkretnie masz na myśli?
                      • poly_gamer Re: Dziewczyno... 12.09.11, 18:49
                        Że czas na wybór, który niestety należy t y l k o do Ciebie.
                        Forum Ci nie pomoże,
                        bo tylko Ty wiesz, bez którego z tych panów będzie Ci gorzej.
                        Pod ŻADNYM pozorem nie odwracaj zagadnienia
                        i nie rozważaj, któremu z nich będzie gorzej bez Ciebie.

                        Komuś życie spieprzyć musisz.
                        Więc postaraj się, żeby to była JEDNA osoba.

                        Jak będziesz się poświęcać, to będą dwie.

                        A jak będziesz za długo myśleć, to się wszystko wyda.
                        I wtedy będą trzy.
                        Weź to pod uwagę.
        • kosc_ksiezyca Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 17:47
          No jak na razie to on Tobie może życie zrujnować, bo jak się domyślam, rozdzielności majątkowej nie macie, ale długi - owszem. Nie ON ma długi, ale WY je macie.
        • ka-mi-la789 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 21:26
          > Bo boje się ze mu zrujnuje życie :( . A poza tym kogo on sobie znajdzie, zapuśc
          > ił się przez to wszystko, i jak się która dowie, ze zamiast oszczędności ma sam
          > e długi, to ucieknie gdzie pieprz rośnie. A ja nie chce żeby on był sam, bo to
          > naprawdę dobry człowiek.

          Tłumacząc na nasze: chcę podrzucić jakiejś naiwniaczce śmierdzące jajo, żeby wymienione jajo nie robiło mi problemów przy dawaniu mu kopa i ewentualnym rozwodzie.
    • six_a Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:47
      >Poza tym on mnie bardzo kocha, gdybym go zostawiła, mógłby już się nie pozbierać.
      czy ja wiem? zrobisz mu rogi, to na pewno łatwiej przełknie.

      w ogóle mam problem z odkryciem związku między firmą męża a miłością do nowego pana.
      gdyby mąż miał kasę i nie byłoby problemów, to nie poznałabyś nowego pana? też byś poznała. no to sama rozumiesz.
      • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:51
        mąż ma zapewnie "niski kapitał kulturowy" a nowy pan większy
        • six_a Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:53
          albo ma uj zamiast u(j)ek.
          • six_a Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:54
            ewętualnię na odwrót;)
            • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:57
              uja bym chyba wolała:D
              • six_a Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:00
                ale na ujku jakieś podwójne dyplomy mają, pewnie ksero czy cóś.
                tak że można mieć dwa ujki kontra jeden uj.
                • ka-mi-la789 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 21:30
                  Czasem lepiej jeden, ale solidny, od dwóch nędznych.
                  • rose01 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 23:10
                    na moje oko powinnaś się poświęcić i ... jeśli go kochasz jak przyjaciela, przeczekać ten trudny okres i pomóc mu z tego wyjść, spłacić te zadłużenia itp, jeśli już się odbije, powiedz mu o wszystkim, innego wyjścia nie widzę
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:51
        six_a napisała:

        > w ogóle mam problem z odkryciem związku między firmą męża a miłością do nowego
        > pana.
        > gdyby mąż miał kasę i nie byłoby problemów, to nie poznałabyś nowego pana? też
        > byś poznała. no to sama rozumiesz.


        no ale teraz czuje się usprawiedliwiona, rozumiesz?


        • beta-beta Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:59
          Tak se czasem czytam i myślę, czy w ogóle jeszcze dzisiaj ludzie zastanawiają się nad sensem przysięgi małżeńskiej (obojętnie czy kościelnej czy w USC)? Czy to dla nich tylko wyświechtana formułka? Ale jeśli tak, to po co im te śluby??? Tak se myślę i myślę i wymyśliłam, że stara i głupia jestem :P
          • lenka_1983 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:11
            Beta-beta, wcześniej myślałam dokładnie tak samo jak Ty, aż do momentu, w którym mnie to spotkało.
            • wartosc.energetyczna Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:14
              lenka_1983 napisała:

              > Beta-beta, wcześniej myślałam dokładnie tak samo jak Ty, aż do momentu, w który
              > m mnie to spotkało.

              samo cię to nie spotkało, budowałaś sobie tę więź przez 2 lata, to ty jesteś za to odpowiedzialna, a nie grom z jasnego nieba.
              a zasady nie są po to, żeby ich przestrzegać dopóki nam wygodnie
            • gr.eenka lenka mam pytanie 12.09.11, 12:36
              a gdyby ten Twój mąż pracował całymmi dniami i nocami i zarabiał olbrzymie pieniądze to też byś go zdradziła?
              Bo mi się wydaje ,że to brak pieniędzy doprowadził do tego drugiego pana.
      • lenka_1983 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:54
        Po prostu próbowałam opisać wszystkie za i przeciw, które mogłoby wpłynąć na podjecie decyzji.
        • ursyda Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 11:58
          ale jakie za?
          gdybyś chciała się rozwieźć z mężem bo masz dość patrzenia jak Ci gość siedzi na kanapie to rozumiem. Ale czuje, że to siedzenie nie przeszkadzało by Ci tak bardzo gdyby nie nowy pan.
    • wartosc.energetyczna Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:06
      chcesz podmienić męża to podmień, nie wiem po co ta opowieść o nieudanym biznesie. jakby był udany to znajomość z panem X nadal by była w powijakach (bo "jesteś mężatką, wiadomo")? a tamten przypadkiem nie zarabia więcej od ciebie?

      PS: firma nie może jednocześnie przynosić strat i spłacać długów, zadbaj trochę o wiarygodność pretekstu do rzucenia starego ramola na rzecz nowego księcia
    • deodyma Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:17
      no tak...
      najpierw przedstawilas swojego meza, jako nieudacznika , by potem napisac,k jak to och i ach jest Twoj obecny kochas:D]
      maz taki "nieudacznik", ze calymi dniami pracuje w swojej firmie a Ty, tak ciezko pracujaca i utrzymujaca dom , masz czas, zeby z innym sie zabawiac?
    • niezmiennick Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 12:27
      Znaczy pozostajesz w związku z litości? Jak się pan dowie to się pocieszy szybko. W końcu trochę więcej długu krzywdy nie zrobi...
    • reniatoja Trudno orzec. 12.09.11, 13:22
      Naprawde bardzo trudno jest mi orzec, co bym zrobila na Twoim miejscu. Wszpolczuje.
    • berta-death Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:37
      Ja bym się rozwiodła na twoim miejscu. Nie ma sensu trwać w związku jedynie z litości. Sama piszesz, że nic was już nie łączy.
    • takajatysia Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 13:43
      Ja myślę, że jak powiesz mężowi, że mu od dwóch lat rogi przyprawiasz, to już nie będzie Cię tak kochał. Teraz może mieć zafałszowany Twój obraz.
      • calineczka_777 Czy jestes zobowiazana do splacania dlugow meza? 12.09.11, 14:34
        1) Przede wszystkim to zastanow sie czy ty tez nie jestes zobowiazana do splacania dlugow meza? Masz rozdzielnosc majatkowa czy nie (wiekszosc malzenstw nie ma)? Jaka firme ma maz: spolke z o.o. czy cywilna? Mieszkanie/dom jest zabezpieczeniem na poczet splaty dlugow? Od tego wszystkiego zalezne jest czy jestes zobowiazana do splacania dlugow meza. Od tego zalezy czy ty bedziesz miala spokojna starosc a twoje dzieci spokoj. Ja bym poszla do dobrego adwokata/doradcy i te sprawe omowila.
        2) Czy rzucisz meza czy nie to naprawde nie jest tak powazny problem jak to czy dlugi obecnego meza przejda na ciebie, gdyby np. twoj maz sie zalamal albo uciekl z kraju albo ...... (lista jest dluga) itp.itd. Wierze ci, ze obecnie niesamowicie sie zakochalas w nowym mezczyznie. Tym niemniej moje doswiadczenie zyciowe mowi mi, ze faceci szybko sie z takich zwiazkow ewakuuja jesli nowa "oblubienica" wchodzi w zwiazek z dlugiem w wysokosci np. 200.000 PLN. Faceci wcale nie sa tacy romantyczni jak sie wydaja na poczatku.
        Wiec reasumujac: nie zabawiaj sie w milostki i inne duperele tylko jak najszybciej dowiedz sie jak duze jest zadluzenie, u kogo, czy istnieje mozliwosc renegocjacji dlugu oraz (najwazniejsze!) czy ty jako zona (ewentualnie przyszla "byla zona" jesli zdecydujesz sie odejsc) jestes zobowiazana do splaty tego zadluzenia gdyby maz zniknal za granica albo wpadl w depresje itp.
        • lenka_1983 Re: Czy jestes zobowiazana do splacania dlugow m 12.09.11, 17:03
          Dziękuję Calineczko za rade.. z tego co wiem długi nie przechodzą na mnie, ale jeszcze się dowiem na pewno.
    • moja_czestochowa Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 14:23
      Trzeba mocno stać na nogach

      https://czestochowa.naszemiasto.pl/artykul/1075035,wybory-2011-czestochowa-okreg-68-i-69-senat-kandydaci-glosuj-czeslaw-ryszka-pis-okreg-68,galeria,1487127,id,t,tm,zid.html?ocena=1
    • moonogamistka Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 17:09
      Pulapke bez wyjscia to masz wtedy, gdy jestes smiertelnie chora.
      Wiekszosc normalnych sytuacji w zyciu da sie rozwiazac, lepiej lub gorzej.
      Ja na Twoim miejscu wrocilabym do tej miejscowosci rodzinnej.
      A dalej?... "Sie zobaczy" co bedzie.
      Jak nowy facet Cie kocha i nie jestes jedynie jego chwilowym zauroczeniem seksualnym- przetrwacie. Ale daj sobie czas to sprawdzic.
      A maz ? I tak go oszukujesz, zastanow sie, czy dasz rade jeszcze, poki sie nie pozbiera z firma, bo totalnie dobijesz chlopa.
      A moze sama zmadrzejesz;-)
    • triss_merigold6 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 12.09.11, 17:12
      Rozwiodłabym się. Ale najpierw sprawdź czy odpowiadasz za długi męża i jak najszybciej załatw rozdzielność majątkową.
    • stephanie.plum Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 13.09.11, 10:31
      na Twoim miejscu zostałabym z mężem i pomogłabym mu wybrnąć z impasu (nie chodzi o to, żebym go utrzymywała bez słowa protestu. raczej właśnie przeciwnie.)
      zostałabym, bo mu przysięgałam "na dobre i na złe, aż do śmierci", a nie "aż do chwili, kiedy poznam kogoś innego i okaże się, że nigdy w życiu nikogo tak nie kochałam"

      i nie z altruizmu tak bym postąpiła, tylko po to, żeby chronić własne sumienie i godność, i dać sobie możliwość spoglądania w lustro bez wstrętu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka