Dodaj do ulubionych

niechciana ciąża

23.01.12, 13:08
piszę czasem pod innym nickiem, a że temat nie napawa dumą to stworzyłam sobie drugi.
Jestem w ciąży, wiem o tym od kilku tygodni, może czterech, pięciu. Zawiodła antykoncepcja.
Gdy patrzę na siebie w lustro to mam ochotę pawia puścić. Brzydzę się sobą za swoje myśli. Nie chcę tej ciąży i nie chcę tego dziecka, łamię się gdy myślę o tym wszystkim co mnie czeka, boję się porodu, nie chce mi się chodzić do lekarza (poszłam raz z czystego pragmatyzmu), jak sobie pomyślę że za dwa tygodnie warto iść na usg to mnie wzdryga. Szukanie prowadzącego, ewentualnej położnej, szpitala, zaparomiesięczna konieczność robienia wyprawki - to wszystko mnie wku...a. Po nocy płaczę, nie mogę uwierzyć że zaliczyłam wpadkę. Jestem wstrętna baba, bo nie potrafię wykrzesać odrobiny pozytywnych emocji względem dziecka, na pierwszym usg nawet zabiła we mnie nadzieja, że jajo jest puste :( Czy ktokolwiek normalny mógłby się cieszyć z nieudanej ciąży albo poronienia? Mąż urządza gadki szmatki do brzucha, dywaguje na temat płci, każe łykać folik ( o którym zapominam - na zasadzie wyparcia), a ja mam ochotę wyć do księżyca. Mam już dziecko, które kocham ponad życie i które kochałam od samego początku. To kolejna okoliczność, która mnie dobija. Skąd we mnie taka niesprawiedliwość, czemu jedno dziecko traktowane było jak dar, a to drugie - jest jak wyrok :( nie potrafię tego zmienić, nie czuję niczego poza smutkiem. Bywa, że na kilka dni zapominam w ogóle że jestem w ciąży (mechanizm obronny jak mniemam), by za chwilę przypomnieć sobie o tym gdy dostaję torsji na widok pieczonego kurczaka. I wtedy znowu wpadam w dołek. W pracy milczę jak grób, boję się iść z tym do szefa (choć nie mam podstaw by sądzić, że przyjmie to źle). Boję się, głównie dlatego, że wiem, że gdy zacznę mówić o tym, że jestem w ciąży to wpadnę w histerię, a nie chcę obcemu człowiekowi tłumaczyć, że ta ciąża to nie była moja decyzja lecz jebana przegrana w tej ryzykownej grze jaką jest seks. Nie zdzierżę pogaduszek w pracy typu: o rany to cudownie, gratulacje, buzi buzi... bo nie umiem wykrzesać z siebie nawet bladego uśmiechu. Nigdy też nie powiem nikomu co tak na prawdę czuję - to temat tabu. Chyba by mnie zlinczowali - mąż, który od dłuższego czasu chciał drugiego dziecka, przyjaciółka która od lat bezskutecznie stara się o dziecko...
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie2 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:14
      idź do psychiatry
      • twojabogini Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:20
        Już tam byłeś i dawali dobre cukierki?
        • samuela_vimes Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:50
          twojabogini napisała:

          > Już tam byłeś i dawali dobre cukierki?

          Jak widać nie pomogły.
          Do autorki jesteś pewna, że chcesz urodzić dziecko? Nie myślałaś o innych wyjściach?
          • rikol Re: niechciana ciąża 25.01.12, 15:05
            Osobiscie nie wyobrazam sobie, ze mozna byc w ciazy 9 miesiecy, cierpiec, tylko po to zeby wszyscy dookola byli zadowoleni. Antykoncepcja zawiodla, mozna zrobic aborcje legalnie, w Anglii prywatnie to kosztuje 500 funtow, przez pierwsze 24 tygodnie ciazy robia.
            • lucky.13 Re: niechciana ciąża 25.01.12, 15:20
              > Osobiscie nie wyobrazam sobie, ze mozna byc w ciazy 9 miesiecy, cierpiec, tylko
              > po to zeby wszyscy dookola byli zadowoleni.

              No właśnie, miałam podobne odczucia kiedy czytałam rady, że będzie ok, bo mąż kocha i chce dziecka. Nic, tylko się zmusić.:/
          • anaisanais96 Re: niechciana ciąża 02.04.12, 13:50
            NIe rozumiem skąd ta złość na sugestie pójścia do lekarza. Autorka wątku sama nie wie co sie z nią dzieje i jest z tym jej źle. Może pójście do specjalisty ne jest złym wyjściem?
    • 83kimi Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:14
      Może pogadaj z psychologiem? Męzowi nie musisz o tym mówić, umów się po pracy na kilka spotkań, może pomoże Ci wyjść z tego dołka. I przede wszystkim zapytaj się samej siebie, dlaczego nie chcesz tego dziecka. Czy poza strachem przed porodem jest coś jeszcze? Wiesz, na poród można się umówić z prywatną położną, rodzić w prywatnej klinice, postarać się o znieczulenie, na pewno da się ten problem rozwiązać, ale u Ciebie to chyba głębszy problem.
    • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:16
      Naprawdę ciężko coś radzić :(. Chyba tylko wysłuchać Cię trzeba...
      Rozmawiałaś z mężem o swoich wątpliwościach?
      Właściwie nie wiem co Ci napisać. Raz ciśnie mi się na usta "odczekaj, to minie", a za chwile "myśl o sobie"... No przykra sprawa.
    • oko_zielone_pe Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:17
      Nie obwiniaj się o emocje. Może to hormony?
      • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:48
        obwiniam się o te podłe myśli i o egoizm :(
        • rikol Re: niechciana ciąża 25.01.12, 15:06
          No i to jest blad. Trzeba myslec przede wszystkim o wlasnym szczesciu, nikt za ciebie nie bedzie o to dbal.
    • martishia7 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:19
      > Nie zdzierżę pogaduszek w pracy
      > typu: o rany to cudownie, gratulacje, buzi buzi... bo nie umiem wykrzesać z si
      > ebie nawet bladego uśmiechu.

      Równolegle z informacją o ciąży, przekaż, że płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony. Masz jak w banku, że gadek-szmatek nie uświadczysz.

      A mężowi bym powiedziała. Nie wierzę, że dobry partner, który Cię zna, nie widzi, że coś się z Tobą dzieje niedobrego.
      • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:32
        widzi, widzi. Powiedziałam jasno, że dla mnie to tragedia... Poczuł się winny i przepraszał. Nie chcę go wpędzać w poczucie winy tym bardziej że jeśli jakaś wina tu jest to jednak równa po obu stronach.
        Nie rozumiem tego co się dzieję. Ktoś tam u góry pytał czy strach przed porodem to główna przyczyna. Powiedziałbym, że ten strach to raczej konsekwencja mojego negatywnego stosunku do ciąży.
        Chciałbym, żeby to były hormony, liczę na to, bo to by oznaczało, że za jakiś czas będzie lepiej. Ale jeśli nie, to trzeba będzie poszukać pomocy i pewnie popracować nad sobą.
        Sytuacja jest dla mnie na tyle nie zrozumiała, że nie mam żadnej traumy, sytuację życiową mamy świetną, itd. Tu chyba chodzi o dwie sprawy - pop pierwsze, nie mogę się pogodzić z tym, że nie była to świadoma decyzja, to jak odebranie komuś kawałka wolności, możliwości samodecydowania o sobie, a po drugie (co tym bardziej powoduje, że czuję się okropnie) czuję, że nie jestem gotowa, na to wszystko co będzie po porodzie po raz kolejny, dziecko mam już duże, odzyskałam sporo swobody, i perspektywa tej odpowiedzialności i obowiązków mnie powala. Pierwszemu dziecku dałam z siebie bardzo dużo, nie chciałabym drugiego traktować gorzej, ale wiem, ze nie mam siły by znowu tyle czasu i energii poświęcić na drugiemu. To wstrętne :(
        • martishia7 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:25
          Co do pierwszego - a nie jesteś przypadkiem odrobinę zbyt kontrolująca? Wszystko starasz się przewidzieć, zaplanować, poukładać. Jeśli tak, to nic dziwnego, że wpadka tak Cię rozłożyła na łopatki. Może to dobry temat do pogadania z psychologiem. No a co do tego drugiego - masz wrażenie, że wystrzelałaś amunicję swej rodzicielskiej miłości na pierwsze? Masz wyrzuty sumienia, że jeśli nie dasz mu dokładnie tyle samo czasu/energii/zaangażowania co pierwszemu to będziesz ZŁA. O tym też pogadaj z profesjonalistą, to tak nie działa. Nigdy nie jest tak, żeby dzieci miały dokładnie, identycznie, po równo, nawet z bliźniakami jest ciężko. Zwłaszcza jeśli ma się dzieci na dłuższej przestrzeni czasu. okoliczności się zmieniają, człowiek się zmienia. Nie da się wszystkiego odmierzyć po równo kroplomierzem. Tak jak i dzieci przecież bywają różne. jeżeli za drugim podejściem nie będziesz supermamą na 1000% to przecież nic takiego się nie stanie.
          Jak u męża przy pierwszym z zaangażowaniem w rodzicielstwo?
          [P.S. Dziel przez dwa, co piszę, bo nie mam dzieci :P Ale wczułam się, bo miałabym mniej więcej jak Ty, gdybym dzisiaj zaliczyła wpadkę]
          • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:36
            z tym kontrolowaniem to raczej nie, nie jest to problem.
            Z tym drugim raczej tak, obawiam się, że nie dam z siebie tyle ile dałam pierwszemu dziecku, co gorsza gdy patrzę na mojego męża, stworzonego do roli ojca, który wiem, że cieszy się i stanie na wysokości zadania, to czuję się taka egoistyczna - bo ja nawet nie chcę już dawać tyle... I to muszę powiedzieć sobie jasno - a ponieważ widzę to, to czuję się sobą zawiedziona :(
            • martishia7 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:58
              A musisz drugiemu dać dokładnie tyle, ile pierwszemu? Wydaje mi się, że trochę za dużo od siebie wymagasz. Nie musisz być doskonała, nie musisz hasać w podskokach po łące z radości na okoliczność drugiej ciąży. Wkręcasz sobie to poczucie winy, i jeśli czegoś z tym nie zrobisz, to sama będziesz siebie ciągle krytycznie oceniać. Ciągle będziesz uważała, że jesteś nie dość dobrą matką dla drugiego i jeszcze w ramach rekompensaty rozpuścisz jak dziadowski bicz ;) Bez sensu.
            • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:44
              strazniczkakluczy napisała:

              > z tym kontrolowaniem to raczej nie, nie jest to problem.
              > Z tym drugim raczej tak, obawiam się, że nie dam z siebie tyle ile dałam pierws
              > zemu dziecku,(...)


              Oczywiście, że nie dasz drugiemu dziecku tyle ile pierwszemu. Bo drugie dziecko chowa się inaczej. Po części dlatego, że ma starsze rodzeństwo, a po części z powodu większego doświadczenia rodziców, którzy już wiedzę, że nie ma potrzeby biegania za dzieckiem krok w krok.
        • hermina5 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 16:44
          Powiem wprost, bo inaczej to chyba nikt tego na tym forum nie powie. Jesteś w drugim miesiącu. To, że jEsteś w ciĄŻy NIE OZNACZA WCALE , ŻE MUSISZ URODZIĆ. i MOŻE WARTO O TYM POMYŚLEĆ ?
          • kseniainc Re: niechciana ciąża 23.01.12, 16:55
            hermina nie miło się, to czyta , co piszesz. Nie musi też dziecka zabijać, by go nie wychowywać;-p
            • hermina5 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 16:57
              Więc nie czytaj. Nikt nie zmusza.
            • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:16
              kseniainc napisała:

              > hermina nie miło się, to czyta , co piszesz. Nie musi też dziecka zabijać, by g
              > o nie wychowywać;-p

              To też niemiło się czyta. Nie narzucaj komuś swojego światopoglądu.
              • kseniainc Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:39
                Ja przynajmniej nie promuję i nie podżegam do zabijania;-p
                I nie narzucam nikomu i nic w tym wątku(salma75), tylko/aż się wypowiadam .
                • triismegistos Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:46
                  Nie zauważyłam promocji zabijania.
                • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:52
                  Jakiego zabijania? :)
                  Naprawdę chcesz się w to bawić? :)
                  Wyobraź sobie, że dla kogoś to nie jest dziecko, a po prostu zarodek, potem płód niezdolny do samodzielnego życia i nie jest to "zabijanie dziecka". Jesteś w stanie zrozumieć, że ktoś może tak widzieć tą kwestię?
                  • kseniainc Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:59
                    Salma , ale to chyba nie o Twoim tyłku mowa i nie Twojej ciąży nie? Wyobrazić mogę sobie wiele, ale nie mam tendencji do wmawiania komuś i czegoś . Nie wczuwaj się, bo jeszcze Ci takie unoszenie się zaszkodzi. Ura, bura;-)
                    • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:03
                      A co, może ja coś komuś wmawiam? Albo hermina5? :)
                      To Ty wyskoczyłaś z graniem na uczuciach i górnolotnymi hasłami o "zabijaniu dziecka". Cóż tak niemiłego Twoim zdaniem napisała hermina?
                      • kseniainc Re: niechciana ciąża 23.01.12, 19:25
                        salma75 napisała:

                        > A co, może ja coś komuś wmawiam? Albo hermina5? :)
                        > To Ty wyskoczyłaś z graniem na uczuciach i górnolotnymi hasłami o "zabijaniu dz
                        > iecka". Cóż tak niemiłego Twoim zdaniem napisała hermina?
                        >
                        >
                        >

                        A Ty co adwokat? To co uznałam za mało miłe mym oczom już skomentowałam i faktem jest nie dotyczyło Ciebie.
                    • lucky.13 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 19:00
                      No przecież właśnie wmawiasz! :D
          • samuela_vimes Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:51
            Zgadzam się
            • samuela_vimes Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:51
              z herminą rzecz jasna
          • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 19:45
            jak juz wspomnialam, odrzuciłam opcje aborcji, szukam raczej pomocy w kierunku zmiany nastawienia i o tą pomoc poproszę męża i jakiegoś specjalistę.
            • rotkaeppchen1 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 19:52
              Ja nie rozumiem twojego nastawienia ale sila rzeczy, w zwiazku z moimi problemami, nie moge. Zycze ci natomiast, zeby twoj problem znalazl pozytywne rozwiazanie i zebys nie tylko pogodzila sie z faktem, ze urdodzisz dziecko ale tez, zeby jego obecnosc byla (w koncu) dla ciebie zrodlem prawdziwego szczescia, radosci i milosci. Im wczesniej, tym lepiej.
            • kseniainc Re: niechciana ciąża 23.01.12, 20:11
              strazniczkakluczy napisała:

              > jak juz wspomnialam, odrzuciłam opcje aborcji, szukam raczej pomocy w kierunku
              > zmiany nastawienia i o tą pomoc poproszę męża i jakiegoś specjalistę.

              Dobre decyzje. 3mam kciuki za , to wszystko było dobrze.A będzie-masz kochającego męża zapewne.Poukładaj sobie wszystko na spokojnie, a wiem troszkę co czujesz-przyjaciółkę mam w ciąży, która ma już jedno dorosłe dziecko.
        • rotkaeppchen1 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:22
          > ję życiową mamy świetną, itd. Tu chyba chodzi o dwie sprawy - pop pierwsze, ni
          > e mogę się pogodzić z tym, że nie była to świadoma decyzja, to jak odebranie ko
          > muś kawałka wolności, możliwości samodecydowania o sobie...

          Wiem co czujesz. Tez mam poczucie, ze zabrano mi kawalek wolnosci i mozliwosci decydowania o sobie. Mam chorobe hashimoto w wyniku ktorej poronilam pierwsza ciaze, teraz nie moge zajsc w nastepna, od niedawna mam PCOs i potworniaka w jednym jajniku, 32 lata na karku i czasem chce mi sie wyc...
          Jezeli po porodzie ci nie przejdzie, oddaj dziecko do adopcji. Serio. Uszczesliwisz tym jakas kobiete a sama nie bedziesz sie meczyc.
          • rikol Re: niechciana ciąża 25.01.12, 15:10
            Widzisz, ciaza dla jednej kobiety jest marzeniem, a a dla drugiej udreka. Zalezy czy tej ciazy sie chce czy nie.

            Kobiety, ktore oddaly dziecko do adopcji, cierpia na problemy psychiczne w wyniku tego. W Anglii to dosc dobrze zbadano. Oddanie dziecka zostawia powazny slad. Osobiscie nie wyobrazam sobie oddania dziecka do adopcji. A moze jakis pedofil je adoptuje? Nigdy nie ma pewnosci.A szczescie obcych ludzi osiagniete kosztem mojego dziecka naprawde malo mnie obchodzi.
    • izabellaz1 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:19
      Ja bym najpierw pogadała z mężem.
    • wez_sie Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:20
      jozek. wiem, ze to ty :)
    • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:20
      Dziewczyno, przełam się i porozmawiaj o tym z mężem. Zasięgnij rady psychologa. A jeśli po tym wszystkim nadal nie będziesz chciała zostać po raz drugi matką...
      Przykro mi, ze jesteś w takiej sytuacji.
    • georgia241 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:26
      Jak tak naprawdę nie chcesz tego dziecka, ale tak naprawdę naprawdę, to jedź do Czech.
      • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:35
        Poważnie rozważałam aborcję. Nie zdecydowałam się, a teraz, gdy jest już dość późno nie zdecydowałabym się tym bardziej.
        • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:40
          Więc został Ci psycholog.
          • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:47
            tak sądzę...
            bo jak się nie uporam to skrzywdzę wszystkich po kolei. i chyba jeszcze raz spróbuję porozmawiać z mężem, nawet jeśli będzie go to bolało :/
            Bo dłużej nie dam rady i wpędzę się w depresję.
            • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:49
              Zabierz go z sobą do psychologa. Ktoś taki może podziałaś jak bufor między Wami. To pomoże Wam obojgu.
              • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:52
                To jest dobry pomysł.
            • lampencja Re: niechciana ciąża 25.01.12, 13:11
              www.womenonweb.org/article-174-pl.html
              nie trzeba nigdzie jeździć.
    • lazy.eye Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:28
      Z tym darem to chodzi o to, że na 1 dziecko złapałaś męża?
      • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:31
        Wiesz, że czasami warto milczeć?
    • triismegistos Re: niechciana ciąża 23.01.12, 13:30
      Musisz zdecydować, albo urodzisz to dziecko, albo nie. Jeśli jesteś zdecydowana urodzić idź do psychologa. Dla siebie, i dla dziecka.
    • lazy.eye [...] 23.01.12, 13:50
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • strazniczkakluczy Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 13:55
        instrumentalnie, czyli że dziecko miałoby być narzędziem służącym zdobyciu innego celu?
        Cóż, męża złapałam normalnie, chodził za mną aż wychodził. Dziecko przyszło potem. Nie wiem jakim celom zatem miało by służyć drugie, niechciane dziecko. Może znajdź mi taki, to wtedy jako instrument łatwiej będzie mi tą ciąże przełknąć co?
        • lazy.eye Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 13:57
          Po to się rodzi 2 dziecko, żeby 1 nie było w życiu same. Nawet tego nie wiesz?
          • salma75 Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:00
            Moja mama ma młodszego brata. I całe życie jest jak jedynaczka - brat nie utrzymuje z rodziną kontaktu. Moja sąsiadka ma siostrę. Siostra jest jej największym wrogiem, właśnie żrą się w sądzie.
            Faktycznie, rodzeństwo jest niezbędne :/.


            • lazy.eye Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:04
              Taka rodzina, upierdliwce...
              • salma75 Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:13
                Haha, niezłe :).
                Jeden cacy, -dziesiąt osób be :).
          • wersja_robocza Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:04
            lazy.eye napisał:

            > Po to się rodzi 2 dziecko, żeby 1 nie było w życiu same. Nawet tego nie wiesz?

            A nie uważasz, że to jest właśnie instrumentalne traktowanie dziecka?
            • lazy.eye Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:08
              ???
              Którego? Oboje mają dzięki temu rodzeństwo.
              • wersja_robocza Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:10
                Drugiego. Masz drugie dziecko, by pierwsze miało towarzystwo, rodzeństwo, nie było same.
                A czasem by ratować to pierwsze.
                • lazy.eye Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:17
                  Nie piszemy o wypadku, gdy 2 dziecko ma być dawcą organów chyba?
                  Chyba jasne jest też to, że dla 2 dziecka taka sytuacja też jest korzystniejsza gdy może liczyć na starsze rodzeństwo.
                  • wersja_robocza Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:21
                    Ma być towarzystwem, wsparciem, ostoją... Inny kaliber niż bycie dawcą, ale podobne okoliczności.
          • strazniczkakluczy Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:08
            no ale skoro nie robiłam sobie dziecka w tym celu to nie można powiedzieć, że traktuję je instrumentalnie, tym bardziej, że ogóle sobie świadomie tego dziecka i w żadnym celu nie robiłam (nawet w celu zwykłego posiadania). Zarzut o instrumentalne traktowanie dzieci odrzucam. Tego kamienia do plecaka sobie nie dam wrzucić.
            • lazy.eye Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:15
              Nie rozumiem tej logiki. Urodziłaś 1 dziecko i zostawiłaś je samo, bez rodzeństwa. To nie jest instrumentalne traktowanie dzieci? Przekładanie własnej wygody nad dobrem dziecka.
              • strazniczkakluczy Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:23
                instrumentalnie = w celu osiągnięcia innego celu. Może chodzi Ci o przedmiotowe traktowanie?
                • lazy.eye Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:31
                  Dziecko miałaś jednak w jakimś celu? Czy tak bezcelowo je urodziłaś? A czy je traktowałaś później przedmiotowo nie wiem ale na pewno traktowałaś lepiej siebie niż je.
                  • strazniczkakluczy Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:42
                    oczywiście, dziecko mam w jakimś celu - w celu posiadania dziecka, w jakim innym celu ludzie, którzy pragną dziecka decydują się na nie?
                    Czy lepiej traktowałam siebie niż dziecko? Muszę się zastanowić nad tym.
                    • strazniczkakluczy Re: Baby to jednak durne stworzenia 23.01.12, 14:47
                      możesz mieć rację w połowie. Obawiam się, że jeśli nie zmienię stosunku do aktualnej ciąży to mogę drugie dziecko traktować gorzej a nawet wręcz przedmiotowo :(
                      • rikol Re: Baby to jednak durne stworzenia 25.01.12, 15:14
                        Zaprzeczanie negatywnym uczuciom to najgorszy pomysl, bedzie gorzej. Podstawa terapii jest przyznanie sie do negatywnych uczuc i zastanowienie sie, skad one pochodza - np. przypomina ci sie, ze meczylo cie pierwsze dziecko jako niemowle (duzo pracy, wiadomo) i juz nie chcesz powtorki. Oczywiscie moga byc inne powody.
          • lucky.13 Re: Baby to jednak durne stworzenia 25.01.12, 15:13
            > Po to się rodzi 2 dziecko, żeby 1 nie było w życiu same. Nawet tego nie wiesz?

            Lol...
    • wez_sie po co sie meczyc? 23.01.12, 13:56
      szukasz tu rozgrzeszenia, czy co?
      • strazniczkakluczy Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:01
        nie rozgrzeszenia, tylko staram się sobie pomóc, żeby rodziny nie niszczyć. To forum i ten wątek to pierwsze miejsce w którym wyartykułowałam to wszystko co mi się we łbie kłębi. Pierwszy raz wyrzuciłam to z siebie i patrzę na to co napisałam, i czarno na białym i widzę, jakie to chore i jak bardzo potrzebuję pomocy.
        • wez_sie Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:04
          dlaczego chore?
          bo nie chcesz miec dzieci?
          to tak samo normalne, jak chec posiadania dzieci.
          • strazniczkakluczy Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:15
            ale tak sobie myślę, tak mi się wydaje, że zdrowa emocjonalnie kobieta, po pierwszym szoku stanie na wysokości zadania, zwłaszcza gdy ma ku temu dobre warunki i zacznie darzyć dziecko pozytywnymi emocjami. Ja natomiast odrzucam to dziecko... Tego się nie spodziewałam po sobie - to okropne dowiedzieć się czegos takiego o sobie.
            • wersja_robocza Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:23
              Czemu sama sobie narzucasz wizję kobiety promieniującej szczęściem od chwili potwierdzenia ciąży? Nie wszystkie się cieszą i są z tego powodu szczęśliwe. Sama jesteś tego przykładem. Więc nie kop się dodatkowo po kostkach.
              • strazniczkakluczy Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:59
                no więc właśnie, tak myślę, że najpierw muszę pozbyć się tej wyidealizowanej wizji, która siedzi we mnie głęboko, co jak sądzę łatwe nie będzie :/
                Żeby nie było w swoim otoczeniu nie spotkałam kobiety, która nie chciałaby mieć dziecka, co gorsza, sporo znajomych ma realne problemy z zajściem w ciąże ( w tym bliska przyjaciółka, siostra męża, trzy bliskie nam małżeństwa) i tu zrozumienia nie uświadczę. Poza tym patrząc na łzy przyjaciółki która tak bardzo pragnie dziecka, czuję się jak zwyrodnialec jakiś :/
                • berta-death Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 15:01
                  > Żeby nie było w swoim otoczeniu nie spotkałam kobiety, która nie chciałaby mieć dziecka

                  Może raczej nie spotkałaś takiej, która oficjalnie przyznałaby się, że nie chce mieć dziecka?
                  • strazniczkakluczy Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 15:24
                    na jedno wychodzi, w ogólnym rozrachunku
                    • hermina5 Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 16:50
                      Nie wychodzi na jedno...Ja znam sporo dziewczyn, które zdecydowały się usunąć ciąze - o paradoksie, wiele z nich uchodzi w otoczeniu za " taka fajna kobieta, byłaby cudowną matką" . Także to nie jest wcale tak oczywiste i jasne.
                • rikol Re: po co sie meczyc? 25.01.12, 15:16
                  Ja znam mnostwo kobiet, ktore nie chca dzieci. A na pewno nie w tej chwili, moze kiedys. Normalne wesole i szczesliwe kobiety. Maja plany na zycie i ciaza akurat w tej chwili nie jest w planie.
                  • salma75 Re: po co sie meczyc? 25.01.12, 15:38
                    Ja znam takie, które ciąże usunęły - 3 kobiety, w tym jedna bardzo mi bliska. Żadna z nich nie ma traumy poaborcyjnej. Wszystkie mają normalne rodziny, dzieci - tyle ile mieć chciały. Są normalnymi, szczęśliwymi osobami.
                • wen_yinlu Re: po co sie meczyc? 26.01.12, 11:35
                  Jest sporo kobiet które nie chcą mieć dzieci wcale, albo zwyczajnie kolejnych dzieci. Ja np. mam jedno dziecko które kocham nad życie i więcej nie chcę na pewno, moje zdanie nie zmienia się od lat, poważnie myślę o sterylizacji chociaż mam tylko 30 lat. Gdyby zdarzyło mi się coś takiego jak Tobie, od razu zarezerwowałabym sobie prywatny zabieg (mieszkam za granicą gdzie to nie jest problem) jak tylko najwcześniej się da, bo czekanie do np. 15 tygodnia byłoby dla mnie trudne do zniesienia. Szybkie decyzje są podstawą w takim przypadku.
                  Są różne kobiety i różne sytuacje w życiu, byłoby cudnie gdyby każda z nas mogła mieć dokładnie to czego chce i wszystko pod kontrolą. Zdecydowałaś, że urodzisz to dziecko, to twoja świadoma decyzja, więc jednak zacznij łykać ten folik regularnie i dbaj o siebie.
                  • kseniainc Re: po co sie meczyc? 26.01.12, 11:44
                    wen_yinlu -jesteś jedynaczką?
            • wez_sie Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:24
              moim zdaniem przesadzasz.
              nie kazdy musi miec dzieci.
              nie kazdy musi miec wiecej dzieci niz ma.
            • vandikia Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:37
              hej nie katuj się już tak i nie krzyżuj. ludzie tacy są, że wielu rzeczy się o sobie dowiadują w ciągu życia i niekoniecznie wszystkie są cudne. najważniejsze, że rozumiesz i że zaczynasz cokolwiek robić w kierunku tego, żeby pomóc sobie i rodzinie, mądra babka jesteś.
              przestań się winić tylko zacznij działać.
            • salma75 Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:38
              strazniczkakluczy napisała:

              > ale tak sobie myślę, tak mi się wydaje, że zdrowa emocjonalnie kobieta, po pier
              > wszym szoku stanie na wysokości zadania, zwłaszcza gdy ma ku temu dobre warunki
              > i zacznie darzyć dziecko pozytywnymi emocjami. Ja natomiast odrzucam to dzieck
              > o... Tego się nie spodziewałam po sobie - to okropne dowiedzieć się czegos taki
              > ego o sobie.

              Przesadzasz. Znam wiele kobiet, które nawet po narodzinach dziecka nie czuły instynktu, miłości się uczyły, odkrywały ją, a o jakimś mega szczęściu w chwili zobaczenia tych "magicznych" dwóch kresek to pomarzyć mogły.
              Gdzie jest powiedziane, że masz szaleć z radości, bo matką drugi raz zostaniesz?
              Czy jest jakiś obowiązek posiadania drugiego dziecka? Ba! Czy jest w ogóle obowiązek posiadania dziecka? Na szczęście nie ma. Więc nie obwiniaj się, że jesteś cholernie daleka od darzenia zarodka pozytywnymi emocjami. Myślę, że to przyjdzie z czasem. I po prostu ten czas sobie daj zamiast się zamartwiać. Skoro aborcja już w grę nie wchodzi to przejdź się po prostu do psychologa. Może fachowiec pomoże Ci przetrwać ten trudny czas i łatwiej będzie Ci poukładać w głowie myśli.
              • vandikia Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 15:03
                Ale są też kobiety, które własne dzieci udusiły, nie każdy jest się w stanie ogarnąć, więc warto rozmawiać, warto szukać pomocy jeśli coś złego się dzieje.
                • salma75 Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 15:46
                  vandikia napisała:

                  > Ale są też kobiety, które własne dzieci udusiły, nie każdy jest się w stanie og
                  > arnąć, więc warto rozmawiać, warto szukać pomocy jeśli coś złego się dzieje.

                  Toś walnęła tutaj przykład ;).

                  Vandzia, no przeca pisałam, że psycholog to bardzo dobry pomysł.
                  • rikol Re: po co sie meczyc? 25.01.12, 15:19
                    Moim zdaniem bardzo dobry przyklad. Zauwaz, ze rodzacej nie zostawia sie samej. Kobieta po porodzie jest w szoku i moze zabic dziecko.
            • lucky.13 Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 19:03
              Wydaje ci się tak, bo dałaś się wpędzić w myślenie, że kobieta MUSI chcieć dziecka.
              • rikol Re: po co sie meczyc? 25.01.12, 15:23
                Widac, ze to klasyczna depresja. W depresji czlowiek wlasnie tak mysli, ma wszechogarniajace poczucie winy, nic go nie cieszy, wszystko dobija. A jeszcze tutaj dochodza hormony w ciazy. Depresje w ciazy sie leczy - dla dziecka jest lepiej leczyc depresje, bo jesli sie nie leczy, to dziecko rodzi sie chore (juz nie pamietam na co dokladnie). Generalnie kobietom w ciazy nie podaje sie w ogole lekow, na zadne choroby, bo to moze byc niebezpieczne dla plodu. Ale w kazdym wypadku to lekarz decyduje czy korzysc z leczenia bedzie wieksza niz ryzyko.
        • kseniainc Re: po co sie meczyc? 23.01.12, 14:07
          Rozumiem. Myślę, że to jeszcze nie koniec świata. Masz prawo, do tych wszelkich przeżyć. Pewnie też nie byłabym zachwycona, gdybym w ciąży miała być obecnie. Nie podejmuj decyzji prędko. Z mężem oczywista sprawa pogadaj, wybierz się do tego psychologa spróbuj poukładać w głowie. Nie wiem, czy uda się cieszyć tak od razu, ale może choć czarnych myśli się pozbędziesz....
    • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:03
      ale co piszesz za pozno, aborcje mozna przeprowadzic do 12 tygodnia poza tym nikt ci tu nie poradzi sensownego bo to indywidualna sprawa
      • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:04
        W PL legalna aborcja tej pani nie przysługuje.
        • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:09
          Uk, Niemcy, Hiszpania, Wlochy, Austria, Czechy, Estonia .....
          • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:11
            To jest wyjście, ale autorka aborcji nie chce.
            • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:16
              Bawiac sie w psychologa juz widac po jej postach, ze bedzie narazona na postaborcyjna traume. Powinna pojsc do psychologa. Jedyne rozwiazanie, wogole nie rozumiem czemu od razu nie poszla tylko pisze na forum. Niestety znam kilka przypadkow aborcji i jedyne co wiadomo to tylko to, ze to indywidualna sprawa.
              • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:19
                Sama musi się oswoić ze swoimi emocjami, może po to ten wpis. Napisać, przeczytać i potem zdecydować. To tak samo jak wówczas, gdy trudno coś powiedzieć. Warto to spisać.

                Stres okołoaborcyjny jest bardzo indywidualną sprawą. Podobnie jak noszenie niechcianego dziecka.
                • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:25
                  Co ma sie oswajac, juz wie o tym kilka tygodni, po prostu jest skolowana bo dziecko diametrlnie zmieni znow jej zycie i tego sie podswiadomie boi. Troche mi to zreszta nie pasuje, bo walczy ze swoim bolem od kilku tygodni i w koncu postanowila sie podzielic pierwszy raz na forum kobieta jak by nie bylo innych dedykowanych stron do tego, wystarczy wpisac aborcja w google. Poza tym sa rozne organizacje gdzie mozna anonimowo zadzwonic i sie wygadac. Krotko mowiac jestem nieufny.
                  • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:27
                    poza tym za szybko zmienia zdanie
                  • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:29
                    A zwykle to ja jestem podejrzliwa.:cool:

                    Mnie się wydaje, że czasem człowiek znajduje się w tak stresowej sytuacji, że nawet drzwi nie jest w stanie dojrzeć i chwycić za klamkę.
                    • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:33
                      i tak jestem nieufny a moja nieufnosc rosnie za kazdym jej postem
                  • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:21
                    ale czemu maiłabym pisać na forum o aborcji (nie chciałam aborcji i nie jest to mój główny problem) czemu nie na kobiecie? znam to forum udzielałam się pod innym nickiem i wiem czego się spodziewać. Nie zawiodłam się zresztą, uporządkowałam myśli (tak wypowiedziane w całości pierwszy raz po tylu tygodniach, bo na początku myślałam, że to kwestia szoku, ale tak długo to trwa a na dodatek niechęć do ciąży rośnie, że w końcu stwierdziłam, że muszę zacząć działać i zaczęłam tutaj, anonimowo ale dość swojsko i dobrymi informacjami zwrotnymi).

                    Dziękuję za wypowiedzi,
                    po pierwsze za to, ktoś napisał, że jest wiele kobiet które nie chcą ciąży, to taka oczywista oczywistość, że zapomniałam o tym, zwłaszcza w kontekście obserwowania starań wielu znajomych, że miałam juz wrażenie, że cały świat się o dzieci stara
                    po drugie za to, że zwrócono mi uwagę, że zbyt idealizuję macierzyńswto i za bardzo je idealizuję, widzę tu problem i nad tym muszę popracować
                    po trzecie za nazwanie rzeczy po imieniu: ktoś napisał, że histeryzuję, bo odleciała wizja mojego pobytu pod palmami - coś w tym jest, muszę stwierdzić, że niechęć do tego dziecka może wynikać z tego, że nie chce mi się po raz drugi przechodzić przez problemy związane z pielęgnowaniem małego dziecka (co w połączeniu z ogromnym zaangażowaniem przy pierwszym dziecku wpędza mnie w poczucie winy)

                    Poznać przyczyny złych stanów emocjonalnych to jedno, trzeba sobie jeszcze z tymi stanami poradzić, a te niestety ogarniają cżłowieka czasem wbrew jego woli. Mój pierwszy dość emocjonalny post, był wynikiem tego, że zadzwoniła koleżanka z gratulacjami (dowiedziała się sama nie wiem skąd) i od tego ćwierkania o fasolkach o imionach o porodach i szpitalach zrobiło mi się słabo. Powiedziałam, że nie interesuje mnie ten tamat, za co zostałam zrugana, no bo jakże to, więc się rozłączyłam i popłynęłam łzami, bo na prawdę chciałabym fasolkować i ćwierkać i piszczeć i w ogóle pitu pitu, ale do cholery nie mogę i nie potrafię.
                    • rikol Re: niechciana ciąża 25.01.12, 15:27
                      Mnie gadanie o dzieciach nudzi. Rozumiem, ze dziecko dla rodzicow jest najpiekniejsze i najmadrzejsze, wiec grzecznie slucham, ale tematu nie kontynuuje.

                      Bardzo niedobrze, ze na sile zmieniasz swoje uczucia. Jak chcesz plakac, to placz, co cie obchodzi, co mysli kolezanka. Nie musisz odbierac telefonu.
                • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:30
                  tak właśnie, wersjo jest jak piszesz - dla mnie treści które napisałam są tak wstrętne i wpędzają mnie w poczucie winy, że bałam się je wypowiedzieć na głos. Wstyd mi za te wszystkie myśli, więc pierwszy raz je wyartykułowałam tutaj.

                  Prawdą jest też, że zapewne decydując się na aborcję dorobiłam bym się pełnoobjawowego zespołu postaborcyjnego...
                  Ja po prostu nie mogę się pogodzić z tym, że nie chcę mieć tego dziecka, z tym, że myśl o nim powoduje tylko smutek :(
                  • hermina5 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 16:56
                    > Ja po prostu nie mogę się pogodzić z tym, że nie chcę mieć tego dziecka, z tym,
                    > że myśl o nim powoduje tylko smutek :(

                    Zatem możesz się spodziewać depresji poporodowej jak w banku.
                    Skoro nie chcesz aborcji, a z dziecka nie cieszysz się w ogóle, bo też go nie chcesz, to pozostaje tylko jedna rada. Idź do psychologa i pomóż sobie sama, bo nikt tego za ciebie nie zrobi, a ta ciązą sie nei zdematerializuje. W filmach zazwyczaj w takim momencie nastepuje jak deux ex machina poronienie, w życiu - nie. Z drugiej strony - warto porozmawiać z mężem, chocby o tym, jak mają być rozłożone obowiazki - jesli przy pierwszym dziecku robiłaś wszystko sama, to nic dziwnego, ze niemowlęctwo kojarzy ci się żle.
                    • alpepe Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:01
                      U 95% kobiet z depresją poporodową sytuacji była winna tarczyca, po wyregulowaniu tsh, depresja ustępowała. Niestety ginekologom się nie chce douczyć.
                      • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:55
                        jakies wyniki badan, linki albo chociaz artykul z gazety? takie obiektywne prawdy to moze romek na piwie u kumpla wyglaszac
                        • alpepe Re: niechciana ciąża 23.01.12, 21:18
                          w necie grzebałam, kiedy u mnie stwierdzono Hashimoto. Nawet ściągnęłam sobie na kompa, tyle, że w międzyczasie stary laptop padł i opracowanie zostało w nim. Artykuł był po niemiecku albo z końca 20 w., albo z lat pierwszych naszego wieku. Na niemieckojęzycznej wikipedii jest podanych kilka źródeł, w wolnej chwili możesz dotrzeć i spróbować obalić moją wypowiedź.
                          de.wikipedia.org/wiki/Postpartale_Stimmungskrisen
                          Artykuł, który czytałam, był w pliku pdf i prawdopodobnie jakimś omówieniem kilku studiów klinicznych, bo omawiał i niedoczynność tarczycy w ciąży i w połogu. Prawdopodobnie znalazłam go na stronie jakiegoś wydawnictwa medycznego, gdybym wiedziała, że na forum mam nieść kaganek oświaty, zapewne służyłabym źródłem.
                          • spawacz.drewna Re: niechciana ciąża 23.01.12, 22:48
                            Problem polega na tym, ze autorytarnie stwierdzilas, ze iles tam procent przypadkow to hormony co jest klamstwem i manipulacja. Przelaczylem sobie na angielska wikipedie bo z niemieckiego nic nie kumam i widze, ze ten problem nie zostal jeszcze w pelni zrozumiany. Czasem sie zaklada, ze spowodowane to jest brakiem witamin. Inne badania sklaniaja sie ku powodom, ktorych przyczyna sa powazne zmiany hormonalne podczas ciazy. Jednazke inne badania sugeruja ze nie ma istnieje zadna korelacja pomiedzy hormonami a depresja poporodowa i kuracja hormonalna nie pomogla w walce z depresja poporodowa. I tak dalej i tak dalej. Linki do wgladu.

                            Krotko mowiac badania mowia, ze nic nie wiadomo jest jakas zaleznosc miedzy hormonami i depresja ale raczej na pewno hormony nie sa ich przyczyna. Pisanie, ze za 95% przypadkow odpowiadaja hormony jest co najmniej naduzyciem.

                            • alpepe Re: niechciana ciąża 26.01.12, 16:53
                              nic nie skłamałam, po prostu napisałam to, co zapamiętałam. Ktoś to zbadał i opisał. Natomiast w twoim poście brak jakichkolwiek konkretów. Ja przynajmniej podałam jakiekolwiek źródło, ty nic. Jedno świadczy o tobie negatywnie: deprecjonowanie gospodarki hormonalnej, zupełnie chyba nie rozumiesz, co to jest, ani jak działa, pewnie jedyne hormony, które znasz to adrenalina i testosteron.
              • rikol Re: niechciana ciąża 25.01.12, 15:30
                Na tzw. syndrom poaborcyjny (czyli depresje dokadnie) cierpia te kobiety, ktore dziecka chcialy, ale ciaze usunely z powodow medycznych lub finansowych (bo ich nie stac na dziecko). Kobiety, ktore od poczatku nie chcialy dziecka, nie maja depresji w wyniku aborcji. Zreszta w tym przypadku to bylby raczej syndrom przedaborcyjny, a nie po, bo depresja juz jest.
          • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:21
            mija krytyczny z punktu widzenia polskiego prawa 12 tydzień. Z wielu przyczyn zresztą na aborcję bym się nie zdecydowała i się nie zdecydowałam (dobija mnie fakt, że w ogóle poważnie nad tym się zastanawiałam).
            • kseniainc Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:26
              Nie panikuj. Z każdym postem widać co raz bardziej, że będzie dobrze;-)
              • lew_ Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:47
                kseniainc napisała:

                > Nie panikuj. Z każdym postem widać co raz bardziej, że będzie dobrze;-)
                Tez bym ci zmachal dzieciaka:)
    • berta-death Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:29
      Ja bym na twoim miejscu usunęła ciążę i nie patrzyła na zdanie męża, kuzynki i sąsiadki. A taki stan, że dziecka nie chcesz, aborcji też nie chcesz, w zasadzie to sama nie wiesz dlaczego nie chcesz i nie możesz się pogodzić z tym, że coś ci się wymknęło spod kontroli to świadczy o jakiś problemach psychicznych i wymaga konsultacji psychiatrycznej. Psycholog wiele nie pomoże, może tylko tyle, że będziesz miała się komu wygadać. Może to efekt hormonów może czegoś innego, być może samo przejdzie lada moment, może trzeba będzie się lekami wspomóc. Tak czy owak, jak zdecydujesz się na urodzenie dziecka, to o swoją psychikę musisz zadbać, bo takie stany depresyjne źle wpływają na rozwój płodu. Mogą doprowadzić nawet to poronienia albo spowodować, że urodzone dziecko będzie słabsze i opóźnione w rozwoju.
      • lazy.eye Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:39
        Sama się usuń:)
        Ciekaw rady dajesz osobom, które nie znasz. Kobieta histeryzuje bo już się widziała na starość pod palmami w ciepłych krajach a teraz będzie musiała dzieciaka niańczyć. Urodzi i jej przejdzie a za jakiś czas, będzie się cieszyć, że taką podjęła decyzję.
        • triismegistos Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:53
          Jak nie możesz powstrzymać się od pieprzenia głupot to może zrób to w innym wątku?
          • kseniainc Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:02
            triismegistos napisała:

            > Jak nie możesz powstrzymać się od pieprzenia głupot to może zrób to w innym wąt
            > ku?

            Następna, co zaraz pęknie;-);-);-) Coś taka narwiasta?;-p
            • triismegistos Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:46
              O, też uważasz, że autorka wątku złapała męża na dziecko, a drugie jej przeszkadza, bo widziała się w myślach pod palmami?
      • chyba.ze Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:47
        bo takie stany depresyjne źle wpływają na rozwój płodu. Mogą doprowadz
        > ić nawet to poronienia albo spowodować, że urodzone dziecko będzie słabsze i op
        > óźnione w rozwoju.

        Skąd te wiadomości?
        Sąsiadka zza miedzy ci powiedziała?
        • berta-death Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:06
          > Sąsiadka zza miedzy ci powiedziała?

          Każdy sądzi po sobie. Tobie widać inaczej powiedziała, ze sie kumosko dziwujecie.
    • a_nonima Re: niechciana ciąża 23.01.12, 14:47
      Czasami życie stawia nas w trudnych sytuacjach, którym nie potrafimy podołać.
      Wbrew pozorom nie jesteś odosobnionym przypadkiem.
      Idź do psychologa i porozmawiaj o tym, co czujesz. Potrzebujesz pomocy żeby nie skrzywdzić siebie, dziecka, które nosisz i swojej rodziny.
    • leserka0 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:05
      Nakręcasz się, odpuść sobie. Ja 7 miesięcy żałowałam kilka razy dziennie, z każdą wizytą w toalecie coraz bardziej. Nie brałam kwasu, nie mówiłam do brzucha nic poza "po co mi to było", nie chwaliłam się, a od gratulacji robiło mi się niedobrze. Potem urodziłam najcudowniejszego chłopca pod słońcem i wiele złych emocji odeszło. Nadal miewam chwile, w których pytam się po co dałam się namówić na drugie dziecko, ale za 5 minut mi przechodzi. Synkowi nic nie brakuje, jest fajnym i mądrym chłopcem, a ja żyje dalej. Z dwójką jest gorzej, bo mniej swobody, bo wszystko chcą w tym samym czasie, a nawet jeszcze gorzej, bo chcą innych rzeczy w tym samym czasie.
      Piszesz, że masz spoko sytuacje materialną, weźmiesz sobie kogoś do pomocy.
    • twojabogini Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:17
      Przeczytałam wszystkie twoje posty. To co się z tobą dzieje jest zupełnie normalne: wszystkie negatywne emocje jakie odczuwasz w związku z ciążą, wypieranie ciąży, niechęć do zostania mamą po raz kolejny. Te emocje nie są problemem i uwierz mi na słowo - w podobnym lub większym nasileniu przeżywa je większość kobiet które ciężarne są po raz kolejny.
      Nie stosuj pierwszej ciąży i pierwszego niemowlęcia jako punktu odniesienia do tego co czujesz teraz. W pierwszej ciąży nikt nie wie tak naprawdę co go czeka, a wszelkie nieprzespane noce, brak czasu itp. to tylko abstrakcyjne hasła. Wtedy miłość do dziecka pojawia się razem z niebieską kreską na teście, bo każda myśl o dzidziusiu jest myślą o wszystkich wspaniałych rzeczach jakie was razem czekają. brak snu, kupy i brak własnego życia jakoś nie figurują na liście.
      Druga ciąża bywa szokiem - wiesz już jakie ograniczenia cię czekają, niedawno odzyskałaś wolność, albo jej część. Czujesz niezgodę na ponowne intensywne zaangażowanie, na utratę tego co niedawno powoli zaczęłaś odzyskiwać. Gdybyś nie czuła buntu w tej sytuacji, faktycznie rozsądna byłaby konsultacja u specjalisty. Tak masz pewność że jesteś normalna.
      To co jest niepokojące to twój brak zgody na przeżywanie złych emocji związanych z macierzyństwem. Masz do nich prawo. Mało tego - te emocje są bardzo dobrą wskazówką do tego jak przygotować się do roli mamy kolejnego potomka. Czujesz już, że tym razem nie chcesz takiego zaangażowania, że będziesz potrzebować swojej przestrzeni.
      Masz czas na przygotowanie siebie i otoczenia (męża, rodziny, pracy) w taki sposób, aby twoje potrzeby zostały zrealizowane. To, że wcześniej wrócisz do pracy, zatrudnisz nianię albo powierzysz opiekę nad niemowlakiem babci, wcale nie będzie oznaczać mniejszej miłości. Dzieci nie muszą być wychowane identycznie i nie każdemu trzeba tyle samo uwagi. Pierwsze dzieci maja jej zazwyczaj nadmiar. Każde kolejne dziecko dostaje zwykle nieco mniej uwagi niż poprzednie.
      I nie obwiniaj się za brak miłości do powstającego dziecka. Targa tobą tyle sprzecznych emocji, że nawet jeśli gdzieś to uczucie kiełkuje - nie ma szansy się na razie przebić.
      Pierwszego synka kochałam od pierwszych chwil ciąży, a w zasadzie jeszcze przed ciążą. Drugiego uczyłam się kochać stopniowo - po jego narodzinach (trudna ciąża, trudne początki, do tego wszystkie dylematy jakie opisałaś - pomimo, że moja ciąża była planowana :). Na początku nie miałam czasu go kochać, bo inkubator, ściąganie mleka, badania, masaże, badania, ćwiczenia, lęk czy wszystko będzie dobrze - miłość nie lubi takiego natłoku.
      Całkiem inaczej organizuję tym razem opiekę nad dzieckiem, angażuję się mniej - zostawiłam sobie tym razem więcej przestrzeni - na swoje sprawy i swoje życie. Maluch jest spokojny i radosny, a ja go z całą pewnością kocham.
      Jedynym autorem na polskim rynku z jakim się zetknęłam, a który dość realistycznie podchodzi do kwestii rodzicielstwa jest Leszek Talko. Polecam "dziecko dla początkujących" i cała resztę serii. Seria wesołych historyjek, które może nawet znasz. Pośmiejesz się i stracisz ambicję bycia mamą idealną.
      Wszystko będzie dobrze.

      • strazniczkakluczy Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:31
        Dziękuję Ci bardzo. Mam wrażenie, że weszłaś do mojej głowy. Dziękuję, że znormalizowałaś tą sytuację, tego potrzebowałam i będę nad tym co napisałaś myśleć za każdym razem, gdy znowu pojawią się łzy i strach.
        Bardzo, bardzo mi pomogłaś.

        Poczytam Lesia Talko z chęcią, znam jego felietony, więc jestem pewna, że się nie zawiodę.
        • rikol Re: niechciana ciąża 25.01.12, 15:35
          A propos zaangazowania :we Francji kobiety karmia glownie butelka i jakos Francuzi naleza do narodow zyjacych najdluzej w Europie. Naprawde nie trzeba byc na zadanie 24/24. Nasze babki i matki dziecko mialy w przerwie miedzy jedna praca a druga, niemowlaki byly w zlobku, starsze w przedszkolu i jakos nic sie nikomu nie stalo. dZieci wyrosly na zdrowych normalnych doroslych. Dzis sie w Polsce wychowuje dzieci wedlug wzorow amerykanskich, gdzie matka istnieje tylko dla dzieci, a nie sama dla siebie. Stad depresja, nerwica i inne ciekawe choroby. 1/4 kobiet ma depresje poporodowa. To bardzo duzo. Kazdy zna taka osobe.
    • womenhelp Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:46
      Witaj,

      Mnie zupełnie nie dziwią twoje uczucia.
      Masz prawo nie chcieć mieć dziecka teraz ani nigdy, zabezpieczałaś się, myślałaś że panujesz nad swoją sytuacją życiową i co teraz?
      Nikt nie może ci powiedziec, że się nie pilnowałaś (chciaż pewnie zawsze znajdzie się ktoś kto powie pewnie nie brałas regularnie)
      Ja zapraszam z takimi problemami do nas www.womenonweb.info

      Nie jestes sama. Jest całe mnóstwo kobiet które czują podobnie i mają odwagę coś z tym zrobić.
      Jesli chcesz porozmawiac to pisz na womenhelp@o2.pl

      Pozdrawiam
    • maitresse.d.un.francais Re: niechciana ciąża 23.01.12, 15:59
      Absolutnie normalne. Olej Husa, idź do psychologa albo znajdź krąg podobnych sobie. Albo jedno i drugie.
      • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:45
        Wspolczuje:-( Wierze, ze da sie wyjsc na prosta. Pomoc psychologiczna. sama nie dasz rady, Jesli urodzisz- bedzie gorzej w takim stanie.
    • lonely.stoner Re: niechciana ciąża 23.01.12, 17:59
      nie chcesz to nie rodz, skoro to dopiero poczatek to mozesz cos z tym zrobic. Przynajmniej w UK nikt by cie za to nie zlinczowal, bo masz takie prawo.
      • lonely.stoner Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:02
        no ale dobra, wracam na ziemie- w Polsce nie masz takiego prawa i masz rodzic czy cie sie to podoba czy nie. W sumie to nie wiem co ci doradzic?dla mnie sytuacja dosc niewyobrazalna, w normalnych czesciach swiata nikt nikogo nie zmusza do rodzenia. Jeszcze na dodatek masz caly ten katolicko-spoleczny bagaz ze czujesz sie winna bo nie chcesz itd, bo u nas przeciez ta cala propaganda krazy ze kazda kobieta to tylko marzy o kolejnej ciazy... moze lepiej naprawde idz do jakiegos psychologa???
        • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:06
          Do tej pory nikt słowem nie zająknął się na temat katolickiego bagażu.
          • jael53 Re: Nie zająknął się 23.01.12, 18:28
            wersja_robocza napisała:

            > Do tej pory nikt słowem nie zająknął się na temat katolickiego bagażu.

            Jakoś nie - skoro rzeczony bagaż, rozmiarami potężny, na stole leży i kwiczy. Czytam wątek starannie - jako że dla mnie to kosmos (a więc coś bardzo pouczającego).
            • wersja_robocza Re: Nie zająknął się 23.01.12, 18:33
              Zostawmy ten katolicyzm. Naprawdę. Nie jestem katoliczką, ale złości mnie czasami ciągłe mieszanie katolicyzmu do wszystkiego. Nawet autorka wątku o tym nie wspomniała, a chyba ona ma najwięcej do powiedzenia w tej sprawie. Zostawmy.
              • rotkaeppchen1 Re: Nie zająknął się 23.01.12, 18:35
                Nie ma sensu mieszac do tego jakiejkolwiek religii. Mozna postepowac etycznie nie bedac osoba wierzaca.
                • wersja_robocza Re: Nie zająknął się 23.01.12, 18:36
                  rotkaeppchen1 napisała:

                  > Nie ma sensu mieszac do tego jakiejkolwiek religii. Mozna postepowac etycznie n
                  > ie bedac osoba wierzaca.

                  Dokładnie tak.
              • lonely.stoner Re: Nie zająknął się 25.01.12, 12:26
                wersja_robocza napisała:

                > Zostawmy ten katolicyzm. Naprawdę. Nie jestem katoliczką, ale złości mnie czasa
                > mi ciągłe mieszanie katolicyzmu do wszystkiego. Nawet autorka wątku o tym nie w
                > spomniała, a chyba ona ma najwięcej do powiedzenia w tej sprawie. Zostawmy.


                guzik prawda, mieszkasz w Polsce i tu WSZYSTKO jest przesiakniete katolicyzmem. Ja troche pomieszkalam gdzie indziej, spotkalam ludzi z innych czesci swiata i najpierw sama bylam w szoku ze ludzi takie liberalne poglady maja, ze kolezanka z Wegier ktora usunela niechciana ciaze normalnie o tym mowila jak o zabiegu a nie jak o jakiejs traumie na pol zywota. Polka wychowana w kraju katolickim gdzie o takich sprawach nawet normalnie sie nie mowi tylko jak o 'zabijaniu zycia nienarodzonego' mialaby pewnie depresje, nerwice natrectw i mysli samobojcze, mialaby tak potezne wyrzuty sumienia ze pewnie z rok by zasnac spokojnie nie mogla. W tym kraju tak jest i koniec. Zadna kobieta nie pojdzie na kawe z kolezankami i nie powie ze usunelam ciaze jak mialam 20 lat, tak jaby mowila o czyms normlanym, to jest cos co sie ukrywa wstydliwie.
              • rikol Re: Nie zająknął się 25.01.12, 15:37
                Polacy maja mentalnosc katolicka - jak sobie wyobrazasz zyc w kulturze katolickiej i jej nie wchlonac? Jakbys sie urodzila w Agfanistanie, tobys myslala, ze panna mloda musi byc dziewica (a niedziewice sie zabija).
          • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:35
            A to obowiazek, ze musi byc wierzaca? :-) Oczywiscie w jednie slusznej wierze?
          • lucky.13 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 19:09
            Teraz też nie, bagaż został słusznie nazwany katolicko-społecznym.
        • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:10
          lonely.stoner napisała:

          > no ale dobra, wracam na ziemie- w Polsce nie masz takiego prawa i masz rodzic c
          > zy cie sie to podoba czy nie.


          Bez przesady. Wystarczy przekroczyć granicę państwa. Można sobie poradzić.
          • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:32
            W kraju tez jest, tylko kosztuje wiecej.
            • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:34
              Od ca 2.000 w górę.
              • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:36
                Czasem sie zaplaci kazda cene. Przykre ale prawdziwe. Zdrowie ma sie jedno.
          • triismegistos Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:48
            Nawet granic państwa nie trzeba przekraczać, wystarczy zamówić paczkę z Holandii.
    • alpepe Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:02
      masz prawie 9 miesięcy na wczucie się, a potem krok po kroku drugie dziecko zacznie podbijać twoje serce. Zobaczysz, a na razie nie obwiniaj się.
      • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:05
        Polecam film "We Need to Talk About Kevin ".
        Bardzo na miejscu...
        • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:11
          No daj spokój! Wróżysz autorce wątku dziecko pokroju Kevina? Brrr! Odpukać!
          • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:14
            Ale tam nie tylko jest dziecko pokroju Kevina. Tam jest też matka, która zaszła w niechcianą ciążę i urodziła niechciane dziecko. Wszystko do kupy się nawarstwiło i mamy sfrustrowaną matkę, która nie lubi swojego dziecka i demonicznego z czasem nastolatka. To wcale nie jest taka prosta historia o dziecku, które urodziło się złe.
            • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:22
              Dokladnie. Lubie Cie W_r :-)
              • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:26
                ;) Daj spokój. Zostaniemy posądzone o twa czy inną niemoralną organizację forumową.
                • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:30
                  Topsz;-)
            • salma75 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 23:17
              Wersja, zgadzam sie z każdym slowem. Nic w tym filmie nie jest czarno-białe.
              • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 24.01.12, 10:03
                Obejrzałaś? Wbija w fotel?
                • a_nonima Re: niechciana ciąża 25.01.12, 12:41
                  W Kevinie matka nie lubiła swego dziecka?> Jak dla mnie to ona go kochała nade wszystko.
                  Nie potrafiła sobie poradzić z tym jakim był dzieckiem (bo kto by sobie radził), ale kochała go bardzo. Było jej ciężko ze względu na to jakim dzieckiem był Kev.
                  Autorka wątku zakocha się w swoim dziecku prędzej, czy później.

                  Ja miałam dwoje dzieci rok po roku. Najpierw pojawiła się młoda i była wielka euforia, a 8 mies później urodził się młody i wtedy było już gorzej choć czekałam na niego z utęsknieniem.
                  Młoda nie jest moim dzieckiem biologicznym, a kochałam ją od pierwszej chwili, kiedy się dowiedziałam, że jest, a miłość do młodego skradała się i skradała. Przyszła w końcu i tak już zostało.
                  • salma75 Re: niechciana ciąża 25.01.12, 14:25
                    a_nonima napisała:

                    > W Kevinie matka nie lubiła swego dziecka?> Jak dla mnie to ona go kochała n
                    > ade wszystko.

                    Przypomnij sobie moment gdy matka mówi do kilkulatka "Wiesz Kevinku, mamusia była szczęśliwa jak Cię nie było i mogła sobie mieszkać we Francji"? Jak kształtuje się psychika dziecka, któremu rodzic serwuje takie teksty?
                    Nie zgadzam się, że wina leży w tym wypadku tylko po stronie dzieciaka. Myślę, że matka serwowała mu teksty pełne pretensji i żalu częściej. Kevin był po prostu dzieckiem niechcianym. Pamiętasz z jakim obrzydzeniem matka patrzyła na brzuch gdy była w ciąży? A jak rodziła go - nie chciała przeć - symbolika - nie chciała by się urodził. Albo scena tuż po urodzeniu Kevina - mały tulony w ramionach ojca, a matka obok - zła, z zaciętą miną. A ta przy młocie pneumatycznym - muzyką dla jej uszu był huk, który zagłuszał płacz małego...Moment gdy niemowlę płacze a matka trzyma je, jak worek kartofli - odsunięte od ciała.

                    Pytanie zasadnicze - geny dziecka czy wychowanie? Moim zdaniem w tym wypadku jedno i drugie. Tragiczny w skutkach zbieg okoliczności.
                    • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 26.01.12, 10:31
                      > Pytanie zasadnicze - geny dziecka czy wychowanie? Moim zdaniem w tym wypadku je
                      > dno i drugie. Tragiczny w skutkach zbieg okoliczności.

                      To jeszcze wkleję linka do rozmowy, gdzie przewija się motyw tego filmu.
                      dziendobry.tvn.pl/video/kiedy-kobieta-nie-kocha-swojego-dziecka,1,newest,18279.html
        • alpepe Re: niechciana ciąża 23.01.12, 21:20
          ale czemu do mnie? Mojej młodszej córce zajęło 3 lata podbicie mojego serca tak, by połowa należała do niej, a połowa do starszej.
    • rotkaeppchen1 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:17
      A moze przyjaciolka chcialaby adoptowac?
      • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:23
        Sorry, ale nie wyobrazam sobie zdrowe stosunki z przyjaciolka, u ktorej widze jak moje dziecko dorasta...
        • rotkaeppchen1 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:27
          Masz racje. To bylo zlosliwe. Ale ja jestem akurat w nieco odwrotnej sytuacji - od lat walcze o to, zeby miec dziecko. Rozumiem, ze autorka watku ma swoj prywatny problem ale nic nie moge poradzic, ze mnie krew zalewa, kiedy czytam cos takiego.
          • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:30
            Nieslusznie, ale Cie rozumiem.
          • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:36
            Autorka wątku podobnie sobie wyrzuca, że tyle kobiet czeka na dzieci, chce je mieć, a ona jest w ciąży i jest z tego powodu nieszczęśliwa. I jej samej trudno się z tym uporać.
            • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:37
              To akurat glupota. Co Cie obchodza bole innych? Ktos przezyje za Ciebie zycie??
              • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:41
                moonogamistka napisała:

                > To akurat glupota. Co Cie obchodza bole innych? Ktos przezyje za Ciebie zycie??

                Moonogamistko, Moonogamistka mi wyjaśni o co chodzi, bo nie wiem czy to do mnie i a propos czego?:cool:
                • moonogamistka Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:44
                  Autorka wątku podobnie sobie wyrzuca, że tyle kobiet czeka na dzieci, chce je mieć, a ona jest w ciąży i jest z tego powodu nieszczęśliwa. I jej samej trudno się z tym uporać.
                  A propos tego wpisu.
                  • wersja_robocza Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:50
                    No chciałam zwrócić uwagę Rot, że są w różnych, diametralnie różnych sytuacjach.
                    Mniejsza o to.;)
    • lucky.13 Re: niechciana ciąża 23.01.12, 18:51
      Współczuję. Teraz już chyba trochę za późno, żeby coś z tym zrobić.:(
      • dum10 A ja bym chcial byc w ciazy 23.01.12, 20:02
        Wszyscy by mnie dokarmali,chodzili kolo mnie,ustepowali miejsca.
        Lubie jak sie mna opiekuja.
        • olewka100procent Re: A ja bym chcial byc w ciazy 23.01.12, 23:58
          spójrz na to z innej strony, masz męża, masz gdzie mieszkać, masz jak domniemam ustabilizowaną sytuacje życiową więc nie jest tak źle, pomyśl ile jest kobiet które naprawde nie mają warunków do rodzenia dzieci, wpadki z przypadkowymi facetami, nie mające pieniędzy,nie mające swojego mieszkania. Moim zdaniem twoja niechęć do ciąży i dziecka minie. Urodzisz to dziecko i za jakiś czas będziesz żałować że miałaś takie myśli jak teraz, doradzanie aborcji w tej sytuacji nie jest chyba dobrym rozwiązaniem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka