gaviota44
25.05.12, 16:51
Zaliczylam dzis klasyczny opad szczeny,dawno z czyms takim sie nie spotkalam.
Laboratorium w przychodni,przyszlam do pobrania krwi.W srodku dwie panie 50+ zajete rozmowa.Na moje "dzien dobry" nie zareagowala zadna.Jedna na mnie spojrzala,wiec powiedzialam po co jestem i dalam skierowania.Ona z pretensja:To jedno to nie do mnie!Przeprosilam.Usiadlam,pobrano mi krew,zaklejono uklucie,podziekowalam.Wychodzac powiedzialam "do widzenia".Zero reakcji.
Opowiedzialam historie corce,ona tez czasami tam bywa,wiec wie jakie panie sa "mile".Na moje oburzenie powiedziala,ze jej wisi,czy panie sa uprzejme,czy nie.Ona tam przychodzi,zalatwia co trzeba,wychodzi i nie oczekuje nic wiecej.Niby racja,ale ja poczulam sie bardzo niefajnie.Sama nie wiem jak powinnam zareagowac..Przeciez nie powiem:Prosze odpowiedziec na moje,k...a,grzeczne zachowanie,nie;)?
Wiem jedno,wiecej tam nie pojde (no,jeszcze musze wyniki odebrac;),ale nie rozumiem jak takie "cos" moze funkcjonowac w dzisiejszych czasach..Normalnie jak powrot do przeszlosci;)