kora3
06.06.12, 13:44
Taka refleksja mnie naszła a propos moich ostatnich watków i wpisów w nich. Ale nie tylko moich watali, zeby nie było...
Mowa była o tym, ze na forum niektóre zgrywają wielce piękne itd. Mozliwe, ale jak zauwazyłam, sporo zgrywa też tzw. porzadnickie. Nie, nie, nie mówie, ze to co piszecie o sobie, czy swoich poglądach to nieprawda. Tylko trochę mnie zadziwiają nadal te wszystkie swiete oburzenia na kobitki przyznające się do zdrady, do romansu z zajetym, do jakiegoś seksu bez wielkiego uczucia ...
Szanuję wszelkie poglądy, tylko ludzie bardziej papiescy niż papież zawsze mnie dziwili. Wiem, mam prawo się dziwić:) Satystycznie teą mi to jakoś słabo wychodzi. Sporo kobiet anonimowo przyznaje się do ww., wiadomo, ze osoba, której nie złapie się za reke, nieanonimowo przyznaje się niechetnie (złapana zresztą też :)), ale jakoś mi to sie niezgadza - na forum same niemal swiete...
Nie chodzi o to, że nie wierze w to, ze ktoś nigdy nikogo nie zdradził, że nie miał romansu, ani nie seksił się bez uczucia, czy deklaracji - wierzę, tylko w to, że nigdy mu to do głowy nie przyszło bodaj (bez realizacji np. już nie za bardzo. A tymczasem takie swiete słowa oburzenia tu nierzadko czytam, jakby zdrady i romanse itp. były jakąś wielką rzadkoscią w mnaszym społeczeństwie i prezentowane tu postawy były normą. A przecież tak nie jest.
Norma jest zgoła inna. Czy chcemy czy nie ww. zjawiska są własnie normą. Pomijam ekstremalne przypadki kobitek sypaijacych z kazdym kto sie nawinie, czy facetów takich. Mowa o skokach w bok w długoletnich zwiazkach, biurowych i nie tylko romansach, seksie miedzy kolezeństwem, który sie zdarzył itp.
Wiem, zaraz sie mogę dowiedzieć, ze to pochwalam. Ależ nie, ale zwyczajnie stwierdzam fakty. A te są takie, ze naprawde mało która kobieta i mało który mezczyzna bedąc np. 20 lat w zwiazku nawet nie pomysleli nigdy o zdradzie, nie fantazjowali o kimś poza partnerem/rką, mezem/zoną, nie flirtowali na niebezpiecznej granicy. Wierze, ze istnieją ludzie, którzy w takiej sytuacji z róznych przyczyn nie zrealizowali fantazji, nie posuneli sie poza pewną granicę itd., ale w to, ze nigdy o tym nie pomysleli, no trudno mi uwierzuc, zwłaszcza w przypadku dosc sporej grupy. Dlatego śmieszą mnie i dziwią owe swiete słowa oburzenia ...
Niech nikt nie bierze do siebie personalnie tego postu, napisałam czysto ogólnie