powrozowy
25.09.12, 04:40
Jak dwukrotnie rozwiedziony niespelna 50 letni malolat, doszedlem do wniosku ze warto by wejsc w kolejny kilkuletni zwiazek malzenski. Moja pierwsza "stara" byla Rosjanka, dtuga Amerykanka, to wymyslilem, ze moze by teraz ...Polka ?
No i do dziela, zaczalem szukac po stronach internetowych, bo nei mam zbyt wielu znajomych Polakow, tzn. raczej Polek.
Umowilem sie w koncu z trzema ( no nie naraz oczywiscie) i wyszlo tak, ze trzy te apnie mialy za swych ostatnich partnerow Arabow. Jako dociekliwy czlowiek zapytalem pierwsza pania o ostatnigo partnera, wyjasnila bardzo niechetie ze byl on Arabem ( Syria) i ze byli ze soba 10 lat ale nie wyszlo. Teraz chcialaby Polaka.
Ale ja osobiscie akurat nie chce pani, ktora miala meza Araba. Wolno mi.
Co smieszne, ta sama sytuacja miala miejsce z kolejna pania, ona nawet mieszkala w Maroku u swego Araba 4 lata a potem zwiala. Aha, pierwsza odeszla, bo bil.
Trzecia z kolej uciekla od swojego, bo nie chiala mu urodzic chlopaka, po 4 dziewczynkach dostala o d niego w leb i musiala sie wyprowadic precz. Nawiasem mowiac to nie bardzo wiem, czego ona oczekuje od zycia- meza, ktory wezmie 38- letnia kobieta z 4 arabskich dzieci ?
Czy to zaraza jaka czy co? I dlaczego te kobierty nie szukaja kolejnego Araba, tylko teraz rodaka chcialyby? ja ich nie chce : (