Dodaj do ulubionych

dylemat sylwestrowy

27.12.12, 22:50
Dylemat mam natury towarzysko-rodzinnej. Będzie długo, z góry sorry.
Mam częsty i bliski kontakt z moją kuzynką, od paru lat mieszkamy bardzo blisko siebie, blok w blok. Dziewczyna po niedawnym rozwodzie, z córką w wieku przedszkolnym. Znamy się „od zawsze”, i kontakt jest praktycznie codzienny, wspólne wigilie, święta, wszystkie rodzinne uroczystości. Relacje między nami były różne, w wielu kwestiach kompletnie się mijamy, no ale te nasze ‘więzy krwi’ jakoś trzymają wszystko w kupie.
dziewczyna jest ogólnie problemowa i w zasadzie nielubiana. Praktycznie na palcach jednej reki można wyliczyć jej znajomych. Nie wiem jak to nazwać, ma po prostu dziwny charakter, wiecznie zachowuje się jakby była obrażona, podenerwowana, strasznie konfliktowa. dosłownie czasami jak się do niej zadzwoni, to człowiek ma ochotę natychmiast się rozłączyć, bo to ‘halo’ jest powiedziane takim tonem jakbym jej pół rodziny siekierą wytłukła. Ja się chyba po prostu przyzwyczaiłam, olewam to, zresztą mnie traktuje jakoś inaczej i w zasadzie w porządku, a poza tym ogólnie nie jest to głupia dziewczyna, jest naprawdę inteligentna, można pogadać na fajne tematy, ma świetne poczucie humoru itp. itd– tylko szkoda, że z tych atutów tak rzadko korzysta.
W związku z tym w kwestiach towarzyskich to ja całe życie ciągnę ją za uszy, bo ludzie do niej zupełnie nie lgną, zabieram ją w różne miejsca jak może wyrwać się z domu, czasami wpadam do niej z kimś z moich znajomych itp. Często zaprasza mnie do siebie w weekendowe wieczory czy w tygodniu, bo w zasadzie nie ma kogo innego zaprosić. Sytuacja stała się nieco patowa, zauważyłam ostatnio, że ona traktuje to tak, jakbyśmy były złączonymi na stałe bliźniakami jednojajowymi. Chyba stało się dla niej oczywiste, że jeżeli ja coś robię w sobotę z moim towarzystwem, to zabieram ją ze sobą. I często faktycznie zabieram, bo zwyczajnie jest mi jej normalnie i po ludzku żal, choć jej obecność nie jest witana przez innych ze specjalnym entuzjazmem. Jestem chyba jedyną osobą, która z tą dziewczyną regularnie się widuje.
I teraz Sylwester, kuźźźwa. ostatnie trzy sylwestry spędziłyśmy razem, na domówkach. W tym roku też się kroi, zadzwonił dziś do mnie mój bardzo dobry kumpel ze wstępnym potwierdzeniem, tyle że najwyraźniej rozmawiamy tu o udziale moim i tylko moim. Z nią wcześniej rozmawiałyśmy ogólnie na temat sylwestra, ja wtedy pomysłów nie miałam, ona rzuciła wstępnie jakieś propozycje imprezy ‘na mieście’, nic konkretnego nie ustaliłyśmy, temat został zawieszony, ale odnoszę wrażenie, a wręcz jestem pewna, że dla niej jest oczywistą oczywistością, że ja i ona sylwestra spędzimy razem – jak na jakiejś imprezie, to razem, a jak zamulanie same we dwie domu to też oczywiście razem…
Powiem szczerze, że jest to dla mnie problem. sylwester nie będzie u tego kumpla (ona również go zna i to od lat) tylko u innego kolegi. Jednakowoż, na pewno nie jest to impreza z numerowanymi miejscami siedzącymi, więc w normalnych okolicznościach nie byłoby problemem przyjście z jeszcze jedną osobą. Ale najwyraźniej byłoby w tej sytuacji problemem przyjście z tą jedną konkretna osobą, bo reszta towarzystwa po prostu jej nie lubi i zmusić ich do tego nie zmuszę.
Innych propozycji spędzenia tego wieczoru razem z nią wśród ludzi nie mam, poza tym chciałabym iść na tą konkretną imprezę. Nie bardzo to widzę, żeby ona sobie coś innego sama zorganizowała. Nie jest to też tylko kwestia towarzyska, bo to jest dziewczyna z mojej rodziny, moja Matka odbiera jej dziecko z przedszkola, są często u nas na obiedzie itp. Pachnie mi to totalną wtopą, obrazą majestatu i ogólnie syfem.
Co sądzicie? Zrezygnować z imprezy i skazać się na smętny wieczór 2 kobiety + wino, poinformować jak się sprawy mają najdelikatniej jak się da, czy upić się i walnąć prosto z mostu że sorry ale jest tak i tak, a może naściemniać że jadę do zakopca z najnowszym kochankiem?;)
Obserwuj wątek
    • gr.eenka matko, jakie długie 27.12.12, 22:59
      kto przeczytał ?
      • coffei.na Re: matko, jakie długie 27.12.12, 23:02
        ja przeczytałam :)

        i uważam,ze tekst o nowym kochanku jest git :)

        skoro niczego jej nie obiecywałaś na 100% to idź na te imprezę sama!
        • yoko0202 Re: matko, jakie długie 27.12.12, 23:11
          nic nie obiecywałam, do niedawna w ogóle o tym nie myślałam bo straszny miałam młyn przed świętami
        • 5th_element Re: matko, jakie długie 28.12.12, 09:30
          uff, myslalam, ze tylko mi to sie wydaje ok. A swoja droga to niesympatyczny babulec mógłby sie obudzic, jak by jej wyrypac prosto z mostu, ze jej w towarzystwie nie chca.
          Absolutnie nie psuc sobie wieczoru z powodu sentymentow rodzinnych.
      • wielkafuria Re: matko, jakie długie 28.12.12, 00:00
        ja przeczytałam poczatek, potem troche omiotłam wzrokiem i końcówkę też przeczytałam :D
    • gnomowladny [...] 27.12.12, 23:01
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • coffei.na Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:06
        no no no! cóż za portret psychologiczny!
        trzeba sobie jakoś specjalnie zasłużyć na takie obelgi czy strzelasz,ze tak to ujmę w każdą kobietę ślepakami?chamskimi tak?
        • gnomowladny Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:13
          Tak, jestem prostym chamem.Traktuje tak każdą kobietę.Zadowolona? Jeśli masz jeszcze jakieś pytania wal śmiało.
          • coffei.na Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:17
            ciekawe czy ta maska opada podczas spotkania twarzą w twarz:/ o nie nie- nie o to mi chodzi,że ja chcę- w żadnym wypadku-chamów jest na świecie multum tak więc to Cię nie wyróżnia-tylko prawdziwych mężczyzn brakuje..ale jak wiadomo nadzieja umiera ostatnia
            • gnomowladny Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:27
              Zależy kto jest dla Ciebie prawdziwym mężczyzną.Nie wiem czy się kwalifikuje.Dla mojej znajomej seksowny i budzący zainteresowanie facet to taki który daje nadzieje na to ze strzeli ją w twarz w ramach gry wstepnej.Dla innej to każdy tylko nie Polak.Inna szuka faceta, który zrobi jej dzieci i będą razem chodzić do kościoła.
              • coffei.na wybieram bramke nr.1 27.12.12, 23:32
                jeżeli tylko taki podział proponujesz :P

                a tak serio-facet z charakterem i słowotokiem (oby nie doopczył bez sensu jednakowoż :P )
                w jednej jak i drugiej kwestii :D
                • gnomowladny Re: wybieram bramke nr.1 27.12.12, 23:40
                  Podział przykładowy.Wpadł mi akurat w oko bo podglądam jednocześnie znajomych na FB.Męskich typów pożądanych jest tyle ile jest kobiet...
                  Jeśli lubisz typ pierwszy przykładowy to polecam przedyskutowaną tu już książkę Fifty Shades of Grey. Na pewno znajdziej w niej inspirację.
      • yoko0202 Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:09
        gnomowladny napisał:

        > Wybacz, ale przeczytałem tylko początek i koniec.Myślę że powinnaś w ramach int
        > elekatualnego treningu popracować nad zwięzłością wypowiedzi.
        to jedno z postanowień noworocznych :)

        > A jeśli od kuzynki chcesz się uwolnić znajdź jej ruchacza.Prawdopodobnie jeśli
        > to zdzira to tez szybko sobie znajdzie i o Tobie zapomni, te typy tak mają.
        ona już ma.
        ale on ma też inne, więc nie wiem czy znajdzie dla niej czas, serio.

        > A do imprezy sylwestrowej podejdź egoistycznie.Olewka laski, nawet jeśli to kuzynka
        nad egoizmem też zamierzam popracować.
    • krakoma Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:02
      wez ja ze soba mimo wszystko, ale pusc samopas = znaczy nie niancz caly wieczor. niech sama sobie z towarzystwem radzi.
      • yoko0202 Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:17
        no tak, tylko wiesz ona na obecną chwilę nie została w ogóle zaproszona.
        impreza jest u takiego kolegi, którego owszem znam, ale chyba miałabym opory, żeby mu się wbić do domu z nieproszonymi gośćmi.
        spróbuję może jeszcze po prostu dopytać, czy mogę ją zabrać i zobaczymy.
        • krakoma Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:32
          to wlasnie tak to jej powiedz, ze dostalas zaproszenie i jest jednoosobowe i jak ona to widzi - czy jej b zalezy, zeby przy tym byc, bo wtedy ewt. spytasz, czy mozesz ja wziac itd
    • soulshuntr proste rozwiazanie 27.12.12, 23:14
      Zabierz panne ze soba, szybko ja upijcie i pozostawcie gdzies w kacie. Ostatecznie Zakopiec to nie jest glupie rozwiazanie. Zgubisz ja na Krupowkach w 3 sekundy.
      • wielkafuria Re: proste rozwiazanie 28.12.12, 00:07
        nie, nie, nie :D
        niech pojdzie do niej o 18.00.
        postawi fleszkę na stole, upije ją, następnie kiedy kuzynka o 19.30 padnie to uloży ją na łóżeczku i zdązy sie jeszcze przygotowac do sylwestra u kolegi.

        poza tym (do autorki), a nie mozesz temu koledze powiedziec ze juz sie umowilas zz kuzynka i bardzo chcesz przyjsc ale n ie mozesz jej wystawic, wiec czy mozesz ja zabrac????
    • ewi80 Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:28
      A nie możesz powiedzieć, że zostałaś zaproszona jako "osoba towarzysząca" przez przyjaciela (faceta, kochanka czy coś) do kogoś, kogo nie znasz osobiście? Impreza dla par czy coś podobnego? Jakoś podkreślić, że to Ty już idziesz "na doczepkę" (dziwnie to zabrzmiało), więc raczej nie masz możliwości zabrać kolejnej osoby. Może taki argument do niej dotrze.
    • tabeletka Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:30
      wez ze soba, to przeciez nie randka czy proszony obiadek, wmiesza sie w tlum i tyle. a koledzy powinni przestac sie zachowywac jak baby.

      wiesz, moze udaloby ci sie ja splawic albo po prostu oklamac, ale czulabys sie z tym dobrze? laska zostanie w domu i bedzie ogladac sylwester z jedynka.

      "jeśli mnie oswoisz, będziemy potrzebni jeden drugiemu"
    • minasz Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:53
      to proste jak barszcz zorganizuj jej faceta i masz ja z głowy hehe
      • soulshuntr Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:54
        moze ktoregos z naszych forumowych prawiczkow, lub w ostatecznosci lew_'a?
        • minasz Re: dylemat sylwestrowy 27.12.12, 23:58
          jak dobrze zrozumiałem to ta kobieta ma niezle powalone pod kopuła -jej potrzebny facet ktory lubi przemoc hehe inaczej ona go zgnoi
          • soulshuntr Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 00:00
            no to tylko pozostaje lew_
    • kawoosia Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 02:23
      yoko0202 napisała:

      Nie jest to też tylko kwestia towarzyska, bo t
      > o jest dziewczyna z mojej rodziny, moja Matka odbiera jej dziecko z przedszkola
      > , są często u nas na obiedzie itp. Pachnie mi to totalną wtopą, obrazą majestat
      > u i ogólnie syfem.
      I co z tego? teraz będziesz żyć tak, aby to podobało się jej? Zastanów się czy tędy droga.
      > Co sądzicie? Zrezygnować z imprezy i skazać się na smętny wieczór 2 kobiety + w
      > ino, poinformować jak się sprawy mają najdelikatniej jak się da, czy upić się i
      > walnąć prosto z mostu że sorry ale jest tak i tak, a może naściemniać że jadę
      > do zakopca z najnowszym kochankiem?;)
      Dlaczego, powiedz, tak ją od siebie uzależniłaś? Chciałaś dobrze, widać, ale przegięłaś, bo w swoich uczuciach nie jesteś szczera, a to podstawa zdrowych relacji i dla Ciebie, i dla niej. Powiedz jej jak się rzeczy mają i tyle. To lepsze niż ściemy. Może zmobilizuje ją to do przemyślenia własnej sytuacji, przecież wie że coś jest nie tak...
      • yoko0202 Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 11:27
        kawoosia napisała:

        > I co z tego? teraz będziesz żyć tak, aby to podobało się jej? Zastanów się czy
        > tędy droga.

        to jest faktycznie chyba głębszy problem, czasami czuję się jak niańka, która ma święty obowiązek zapewniać jej rozrywkę

        > Dlaczego, powiedz, tak ją od siebie uzależniłaś? Chciałaś dobrze, widać, ale pr
        > zegięłaś, bo w swoich uczuciach nie jesteś szczera, a to podstawa zdrowych rela
        > cji i dla Ciebie, i dla niej.
        jestem szczera, bo osobiście nie mam problemu z przebywaniem z nią, może po prostu uodporniłam się na jej irytujące zachowania i tyle.
        natomiast inni mają z tym problem, ale ja tutaj nic nie poradzę, i nikogo do tego nie zmuszę i nie mam zamiaru.
        jeżeli wyszło z tego 'uzależnienie', to na pewno nie było to celowe z mojej strony; w większości wspólne spędzanie czasu to jest jej wkręt a nie mój, przy czym ona potrafi wręcz się obrazić, jeżeli ja mam w sobotę plany i nie mogę się z nią zobaczyć....

        > Powiedz jej jak się rzeczy mają i tyle. To lepsze niż ściemy. Może zmobilizuje ją to do przemyślenia własnej sytuacji, przecież wie że coś jest nie tak...
        tak, ona wie, swego czasu była bardzo zabawowa, lubi błyszczeć i brylować w towarzystwie, tyle że dzisiaj towarzystwa brak, i ona to widzi
        były próby z mojej strony pewnego nakierowania jej na inne bardziej pozytywne zachowania i relacje - jak grochem o ścianę.
    • lady.godiva Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 09:24
      Dziecinne te rady z upijaniem jej i inne. Powiedz jej po prostu szczerze, ale grzecznie, że zostałaś zaproszona na imprezę, ale tylko ty i z jakich powodów. Może się obrazi, a może przemyśli swoje zachowanie?
    • satysf.akcja Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 12:47
      Wiesz co, nie chciałabym mieć takiej koleżanki jak Ty. Piszesz o niej w taki sposób... najcieplejsze co z Ciebie wyszło to "nie przeszkadza mi". No sorry, to po kiego grzyba Ty się z nią codziennie widujesz? Po co spędzasz wspólne sylwestry, weekendy - to nie są rodzinne okazje. Pewnie powiesz, że z dobroci serca, ale to bulshit zupełny - pewnie jej potrzebujesz tak samo jak ona Ciebie. I jeszcze dyskutujesz tu z facetem, który pisze o Twojej koleżance per zdzira - a Ty nic!!!
      I jeszcze robisz z siebie altruistkę, jak by Ci się nic nie trafiło to z pierwsza biegłabyś na sylwestra z nią, ale że się trafiło...
      • yoko0202 Re: dylemat sylwestrowy 29.12.12, 19:14
        to nie jest moja koleżanka, a na pewno nie przyjaciółka, tylko moja kuzynka
        widuję się z nią, bo między innymi pomagam jej, również finansowo, znalazłam jej pracę, opiekuję się często jej dzieckiem itp itd.
        i nie, nie robię tego bo uważam że jestem taka zaje*bista i wspaniałomyślna; robię to, ponieważ jak dla mnie z nią jest coś nie tak, z jej relacjami ze światem, w zasadzie to czasami wręcz się o nią martwię.
        jest młodą samotną zgorzkniałą i ogólnie obrażoną na cały świat osobą, która spaliła za sobą wszystkie mosty i której dziś nikt już nie odwiedza
        może jestem kompletną frajerką, bo zdaję sobie sprawę, że jestem dla niej tylko zapychaczem czasu i generalnie pewnie utopiłaby mnie w łyżce wody, ale jakoś nie umiem olać jej i zostawić ją całkiem samą z dzieckiem, które nota bene na świat się nie prosiło, a które ona tak naprawdę ma głęboko w tylnej części ciała, gdybym nie zabierała czasami małej do zoo czy do teatru to dzieciak nie wiedziałby co to jest w ogóle.
        więc może ostrożniej z takimi osądami, skoro nie znasz sytuacji.
    • grassant Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 13:34
      Idziesz na sylwka, znajoma niech zakręci tyłkiem i omami jakiegoś faceta. Czy chcesz do końca życia ją niańczyć? Co ona zrobiłaby w podobnych okolicznościach? :)
      • yoko0202 Re: dylemat sylwestrowy 29.12.12, 19:17
        grassant napisał:

        > Co ona zrobiłaby w podobnych okolicznościach? :)
        poszłaby nie oglądając się za siebie.
        nie teoretyzuję, ona takie rzeczy robi standardowo.

        tyle, że ja jestem urodzony wolontariusz i matka teresa, kocham cały świat i motylki, i ogólnie można po mnie jeździć jak po łysej kobyle; z tym, że otaczam się ludźmi, którzy tego po prostu nie wykorzystują - poza bardzo nielicznymi wyjątkami.
    • nosorozecwlochaty Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 14:11
      Powiedz po prostu zgodnie (prawie) z prawdą że Sylwester jest u znajomego znajomego i że zaproszona jesteś tylko ty. Jeśli panna ma choć trochę inteligencji emocjonalnej to musi wiedzieć ze wkręcanie się na cudzą imprezę na siłę jest nietaktowne.

      A swoją drogą czy ona:

      - wie że jest nielubiana ?
      - wie dlaczego jest nielubiana ?

      Teraz przy Sylwestrze nie czas jakoś głębiej się tym zajmować bo to większy problem, ale może w przyszłości warto by jej pewne sprawy uświadomić. No, chyba że to osoba z takich do których nic nie dociera.
      • yoko0202 Re: dylemat sylwestrowy 29.12.12, 19:25
        nosorozecwlochaty napisał:

        > A swoją drogą czy ona:
        >
        > - wie że jest nielubiana ?
        > - wie dlaczego jest nielubiana ?
        nie
        jej zdaniem ludzie są głupi i zmawiają się przeciwko niej - to tak w skrócie
        jak dla mnie, ta osoba nadaje się na terapię, ale nie mamy w otoczeniu nikogo na tyle odważnego, żeby jej to powiedzieć.
        • etiene8912 Re: dylemat sylwestrowy 29.12.12, 20:50
          a czy nie jest tak, że jest po prostu wycofana - i uważcie że się wywyższa itd ? ?
        • po-trafie Re: dylemat sylwestrowy 04.01.13, 16:50
          Nikt nie jest na tyle odwazny zeby jej to powiedziec, ty nie jestes na tyle odwazna zeby jej powiedziec, ze nie chcesz z nia spedzac sylwestra.. dziwacznie to brzmi.
          Rozumiem, ze chcesz pomoc i dziecku i jej, bo jak napisalas 'cos z nia nie tak'. Ale czy aby napewno obchodzenie sie z nia jak z jajkiem to najlepsza pomoc? Spedzanie z nia weekendow, wieczorow? Czy to jej jakkolwiek pomaga, zmienia cos?
          Moze jakby spedzila miesiac czy dwa na pustkowiu towarzyskim, a ty ograniczylabys swoja pomoc do pomaganiu dziecku, to wyszloby wam obu na zdrowie?
    • lonely.stoner Re: dylemat sylwestrowy 28.12.12, 14:45
      idz na impreze i sie baw dobrze, na randke tez bys ja zabrala zeby bidulka sama w domu nie siedziala??
    • facettt dziewczę... 29.12.12, 00:37
      yoko0202 napisała:
      poza tym chciałabym iść na tą konkretną imprezę.


      primo voto: jezeli juz - to na "tę", a nie "tą"

      secundo: pracujesz na volontariacie czy w innym Caritasie?
    • ingeborg Re: dylemat sylwestrowy 29.12.12, 20:40
      A czemu nie zastosować najprostszego rozwiązania? Mówisz tak: "Słuchaj Zosiu, jest taka sprawa, że co prawda gadałyśmy o sylwestrze ale stanęło na niczym a ja dostałam imienne jednoosobowe zaproszenie do kolegi (nie musisz mówić którego), który bardzo liczy na moją obecność, więc myślę, że po prostu pójdę do niego.".

      Bez zmyślania niestworzonych historii o kochankach i bez pytania jej o zdanie, bo tak się właśnie kończą toksyczne relacje - najpierw toksyczna osoba zaczyna cię uważać za swoją własność a potem sama zaczynasz się za nią uważać i pytasz czy możesz iść do kolegi na sylwestra.
      • ciastko_z_kota Re: dylemat sylwestrowy 29.12.12, 20:52
        >najpierw toksyczna osoba zaczyna
        > cię uważać za swoją własność a potem sama zaczynasz się za nią uważać i pytasz
        > czy możesz iść do kolegi na sylwestra.

        to jest sedno sprawy właśnie :)
      • akle2 Re: dylemat sylwestrowy 29.12.12, 21:48
        A może nic nie mówić, tylko prostu zniknąć? Odpowiednio wcześniej się szykuje i wymyka z domu. Na pełne wyrzutów pytania odpowiada naiwnie-miałam już plany, nie wiedziałam że Cie zainteresuje, kto mnie zaprosił.
        Typowa toksyczna relacja, która może wyrządzić wiele szkody, jeśli nie zostanie w porę przerwana.
    • akle2 Re: dylemat sylwestrowy 02.01.13, 21:55
      No i jak? Udało Ci się przeciąć pępowinę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka