Gość: Floo IP: *.tele2.pl 20.12.04, 00:34 .... CDN 4 LUTEGO w TEATRZE MUZYCZNYM W GDYNI Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Lama Re: 1 2 Ł A W E K - START IP: 217.153.225.* 01.01.05, 17:42 to bedzie kolejny opentaniec????????????????/ Gdyby tak było... byłoby super Odpowiedz Link Zgłoś
maciej_florek Re: 1 2 Ł A W E K - START 01.01.05, 21:37 INSAJDER PROGRESYWNY BREAK Potrafi połączyć hiphopową wierność korzeniom z potrzebą eksperymentów artystycznych. Realizowane przez niego spektakle "Hair", "Dracula", czy "Jesus Christ Superstar" odniosły sukces w Zurichu, Bernie, i Bazylei. Choreograf znakomitego "Kombinatu". Twórca pierwszego polskiego show tanecznego "Opentaniec". Jarosław Staniek niedawno zaczął pracę nad autorskim hiphopowym projektem teatralnym "12 ławek". Rychła premiera sztuki była dobrym pretekstem do rozmowy o kondycji breakdance'u i jego mariażach z kulturą wysoką. Czym jest "12 ławek"? Na pewno nie musicalem, na który można się wybrać całą rodziną po niedzielnym rosole. Po prostu wpuściłem młodych do teatru, by zrobili rewolucję. To ludzie różnych stron Polskii z różnych ekip, które na codzień ze sobą walczą, współpracują tworząc nowe rzeczy. Tańczą co lubią. Ubierają się jak chcą. Maja być autentyczni. Jeżeli chłopak wypracował sobie własny styl, ja staram się jedynie o to, by zaprezentował sie w momencie, który będzie zauważony przez odbiorcę. Choreografia nie jest sztuką wymyślania kroków, lecz tworzeniem zjawiska ruchowego. Komunikowania tancerza z widzem. (>>>...<<<) Rozmawiał : Łukasz Figielski CAŁOŚĆ MOŻNA PRZECZYTAĆ WE WSZYSTKICH NUMERACH STYCZNIOWEGO AKTYVISTA http:www.aktivist.pl POZDRAWIAM AKTYVIST NR 67 STYCZEŃ 2005 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Floo 12 ŁAWEK - Prograsywny break 5 luty premiera!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 15:09 PROGRESYWNY BREAK Potrafi połączyć hiphopową wierność korzeniom z potrzebą eksperymentów artystycznych. Realizowane przez niego spektakle "Hair", "Dracula", czy "Jesus Christ Superstar" odniosły sukces w Zurichu, Bernie, i Bazylei. Choreograf znakomitego "Kombinatu". Twórca pierwszego polskiego show tanecznego "Opentaniec". Jarosław Staniek niedawno zaczął pracę nad autorskim hiphopowym projektem teatralnym "12 ławek". Rychła premiera sztuki była dobrym pretekstem do rozmowy o kondycji breakdance'u i jego mariażach z kulturą wysoką. Czym jest "12 ławek"? - Na pewno nie musicalem, na który można się wybrać całą rodziną po niedzielnym rosole. Po prostu wpuściłem młodych do teatru, by zrobili rewolucję. To ludzie różnych stron Polski z różnych ekip, które na co dzień ze sobą walczą, współpracują tworząc nowe rzeczy. Tańczą co lubią. Ubierają się jak chcą. Mają być autentyczni. Jeżeli chłopak wypracował sobie własny styl, ja staram się jedynie o to, by zaprezentował sie w momencie, który będzie zauważony przez odbiorcę. Choreografia nie jest sztuką wymyślania kroków, lecz tworzeniem zjawiska ruchowego. Komunikowania tancerza z widzem. Jak przebiega komunikacja w tym spektaklu? - Przedstawienie skonstruowane jest na zasadzie swobodnego miksu epizodów. Pada hasło - jedno z dwunastu - i ktoś się na ten temat wypowiada poprzez słowa i taniec. Sceny będziemy odgrywać w kolejności losowej. Zakładamy interakcje z widzem. Mam nadzieję, że będą przychodzić także rodzice i w rezultacie otworzą się na inne sprawy. Teatr może być miejscem, gdzie spotkają się pokolenia. Tu hip hop staje się wyzwaniem dla obu stron. Teatr w Gdyni.... - Nie wszystko musi dziać się w Warszawie! W stolicy wciąż wystawia się stare przeboje sprzed 30 lat. Przecież dla muzyki to wieczność. Właśnie. Różnica pokoleń. - Nasi "dorośli" nie akceptują hip hopu. Chciałbym, żeby docenili młodzież za to, że rapuje, maluje czy tańczy. B-boye to nie chuligani! We Francji czy Szwajcarii, gdzie ludzie są bardziej otwarci, rap już przeniknął do teatru. Przestał być egzotyczną atrakcją, ubarwieniem show. Sam zaczął tworzyć niezależne spektakle. Mam zamiar przenieść to do Polski. Z formy stricte ulicznej chce stworzyć spektakl, który będzie miał głębszą wypowiedz. Na razie Polakom brakuje inicjatywy i - oczywiście - pieniędzy. Jeśli niewiadomo o co chodzi, chodzi o... - Finanse w tym środowisku to skomplikowana sprawa. Młody b-boy nie wie, jak do tego problemu podejść. Chłopaki nie tworzą oficjalnych struktur i działają na zasadach ambicjonalnych. Rodzą się więc kontrowersje, pojawiają opory. W innych krajach nikogo nie dziwi, że najlepsi w danej dziedzinie zarabiają na swojej pasji kasę. Kwestia genów narodowych. Ja też źle się czuję w "sytuacjach finansowych". No ale przecież nie może być tak, że chłopaki zawsze będą tańczyć za wejściówkę na koncert! Co mają potem robić później w życiu? Jak się utrzymać? Pytania na razie bez odpowiedzi. Jak więc zareagowało środowisko breakdance'owe? - Młodych fascynują battelki. Gromadzą się w rywalizujących ze sobą ekipach. Początkowo ustawienie się w sytuacji konfliktu może pozytywnie mobilizować, ale ta droga jest krótka. Wystarczy spojrzeć, co się dzieje za granicą. Rywalizowanie na gruncie lokalnym, a nawet światowym i męczenie w kółko figur typu powery, nie ma sensu. Gdy dwie osoby walczą , koncentrują się na sobie i zapętlają w supełek. W tym samym czasie trzecia tworzy coś, czego jeszcze nie było. Tak samo wśród raperów. Polscy MC-s wymyślają sobie nawzajem i w ich tekstach zaczyna brakować miejsca na ekspresję prawdziwego "ja". Dlatego środowisko jest zamknięte na inne subkultury. Nie lubi się go i ono nie lubi innych. Trzeba to zmienić! Wspomniałeś jednak o "tych trzecich", którzy popychają całość do przodu. Jak zmienił się breakdance przez 20 lat, od kiedy jesteś na scenie? - Zawsze zaczyna się od sytuacji "battelkowych" i powerów. Dopiero starsi kombinują ze scenografią, choreografią, kostiumami, z teatrem. Taniec uliczny na świecie przestał być offem. Wywarł ogromny wpływ na taniec współczesny i stał się pełnoprawnym członkiem kultury tanecznej. Czy polscy ortodoksi zaakceptują "12 ławek"? - Część z założenia neguje taką formę ekspresji. Choć casting był otwarty, niektóre ekipy się nie stawiły. Wierzę, że po obejrzeniu spektaklu zmienią podejście. Zobaczą swoich kolegów, którym - mam nadzieję - "12 ławek" otworzy nie tylko oczy na świat, ale i drzwi kariery. Chadzasz jeszcze na "tradycyjne" imprezy hiphopowe? - Jasne. Należy od czasu do czasu sięgać do korzeni, by nie zapomnieć, dlaczego właściwie robi się to, co się robi. W pewnym sensie wszystkie moje działania inspirowane są tym, co się aktualnie dzieję na scenie hiphopowej. Szukam nowości, słucham tekstów. Ale w każdym rodzaju muzyki jest coś, co mi się podoba. Na przykład? Czego jeszcze słucha choreografa ucho? - Dziwnej muzyki z lat 80, typu New Order. Wierny jestem grupom Queen i Kraftwerk. To dla mnie odskocznia od tego, czego słucham na co dzień "zawodowo". Zawodowe plany na przyszłość? - Jestem skoncentrowany na "12 ławkach", ale jednocześnie próbuje innych rzeczy. Niedługo mam premierę "Opery za trzy grosze" w teatrze Syrena oraz objechaną wersję "Makbeta" przygotowaną wraz z młodymi ludźmi, którzy właśnie sączyli szkołę teatralną. Generalnie chcę się rozwijać. Nie uznaję granic w sztuce. Są sztuczne. Jestem za oryginalnością - nawet kosztem błędów. Ja wiem, że w Las Vegas zawsze będą robić większe show, ale przecież możemy coś fajnego zrobić również na własnym podwórku! Z Jarosławem Stańkiem rozmawiał Łukasz Figielski. Całość wywiadu można przeczytać na stronach styczniowego Aktivista. Odpowiedz Link Zgłoś