Dodaj do ulubionych

Życiowe pustkowie

IP: *.adsl.cyta.gr 18.01.13, 21:29
Obawiam się,że łapie mnie depresja...Z jednej strony wydaje mi się,że powinnam radzić sobie z tym sama,a z drugiej odczuwam ogromną potrzebe,aby ktoś się mną zainteresował,wysłuchał,podpowiedział...
Po 8 latach związku rozstałam się z narzeczonym.On się chyba nigdy nim nie czuł,mimo tego,że oświadczył się oficjalnie przy naszych rodzicach i planowaliśmy ślub.Mieszkaliśmy za granicą,więc było dużo wymówek,aby do ślubu nie doszło..Do tej pory nie wiem jakie on miał do mnie "ale" a ja mogłam mu zarzucić wiele.A największy mój żal,to to że nigdy się o mnie nie starał,nie czułam się przy nim kobietą,nie byłam najważniejsza.Ale to także moja wina.Po 7 latach postanowiłam,że to koniec,ale aby to zrealizować musiało jeszcze dojść do wielu kłótni,rękoczynów i upokorzeń.Rok życia w skrajnych emocjach i sytuacjach.Od wielkich przypływów miłośći do aktów przemocy.Rok płaczu z żalu i bezsilnośći przeplatany z uśmiechem i radoscią.Emocjonalna i fizyczna huśtawka.Dziwie się sama sobie,że to wytrzymałam.Ale wszystko ma swoją cene.Po tylu kopach,uderzeniach,ranach stałam się nieczuła,zimna i wyrachowana.Na pozór,bo w środku wszystko boli.Krwawi.Mineły 4 miesiące.Zdarza mi się zatęsknić,ale to pewnie dlatego,że jestem zupełnie sama na emigracji.Nie piszcie,że powinnam wyjść do ludzi.Mam znajomych,ale nie takich przed którymi mogłabym otworzyć serce.A tego potrzebuje.Mam dosyć zmowy milczenia i udawania,że wszystko jest cacy.Oni nie chca wiedzieć co się z nami stało,bo to także ich kolega.Wszyscy udajemy,że nic się nie stało.Moja rodzina też.Nie chce zwalać na innych,sama jestem bardzo zamknięta w sobie i trudno mi się zwierzyć,tym bardziej,że nikt nie pyta.Boli jak diabli,a myśle,że jakbym mogła wyrzucić z siebie cały ten żal to przyniosłoby to ulgę.Z drugiej strony obawiam się też takiej szczerej rozmowy,bo czasami niewypowiedziane słowa mają taką niewidzialną moc...tak jakby tego nie było,nie przeżyło się.Zaczełam pisac bloga,a tam w komentarzach,że się użalam nad sobą,żebym wzieła się w garść..więc nawet tam nie mogę być sobą.
Obserwuj wątek
    • gocha033 a nie ma opcji powrotu ? 19.01.13, 11:53
      bo sama na emigracji mozesz tego cisnienia nie wytrzymac...
      bez lekow i terapii...
      • grazkavita Re: a nie ma opcji powrotu ? 19.01.13, 13:36
        Pewnie , że boli i trochę to potrwa, jedno jest pewne :nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki, chyba , że się z niej nigdy nie wyszło...Myślę jednak, że dobrze zrobiłaś, trzeba kiedyś zacząć żyć po swojemu, a facet , który nie daje poczucia bezpieczeństwa nie jest najlepszym kandydatem na partnera życiowego...
        • Gość: Bazylia Re: a nie ma opcji powrotu ? IP: *.adsl.cyta.gr 19.01.13, 22:03
          Ja już raz popełniłam ten błąd i weszłam do tej samej rzeki...w sumie chyba tylko po to,aby potwierdzić tą teorie i ewentualnie wyzbyć się dumania "co by było gdyby" Już się przekonałam,że to nie jest facet dla mnie,nie myśle o powrocie,ba...w ogóle o związku i męzczyznach nie myśle.
          Tylko czuje się jak bezpański pies....Wszyscy moi znajomi dobrali się w pary,mają już rodziny.A ja taka sama i niczyja...Dzisiejszy wieczór spędziłam na błąkaniu się po mieśćie.
      • Gość: Bazylia Re: a nie ma opcji powrotu ? IP: *.adsl.cyta.gr 19.01.13, 21:58
        Zamierzam wracać,ale wątpie czy to wiele zmieni...
        • grazkavita Re: a nie ma opcji powrotu ? 20.01.13, 22:33
          Życie singla Cię nie kusi? Masz znajomych, ale tez więcej czasu np. na podróże, zrobienie czegoś pożytecznego..., możesz coś napisać, wyjawić jakąś prawdę itp. Jak nie wiesz co możesz robić to wyobraź sobie , że wygrywasz milion w totka...Masz pieniądze i nic Cię nie ogranicza to co wtedy zrobisz?
          • Gość: Bazylia Re: a nie ma opcji powrotu ? IP: *.adsl.cyta.gr 21.01.13, 19:42
            Życie singla....w sumie zaznaje tego dopiero od kilku miesięcy.Widze plusy.Przede wszystkim dostrzegam to,czego nigdy wcześniej nie widziałam:siebie.Wiem,że musze nad sobą popracować,zdałam sobie sprawe z tego,że musze się zaakceptować i co najmniej polubić.Powinnam przyznać sobie prawo do błędów i nie karcić się za te już popełnione.Jestem dla siebie zbyt surowa.Non stop się karam za wszystko co złe,a przecież nie zawsze mam na to wpływ.
            Jako osoba samotna i sama mam w końcu czas dla siebie.Przyznaje,że zaczynam się troche rozpieszczać.Nawet to,że tu jestem i pisze o sobie to jest przejaw troski o moje ja.Mam potrzebe się wyżalić,puścić to w przestrzeń i cudownie jest,że ktoś to dostrzegł,przeczytał i odpisał.Dziękuje.
            Jest trochę za wcześnie na działania typu podróże i spełnianie marzeń.Za wcześnie w sensie finansowym,jeszcze nie mogę sobie na to pozwolić.Musze zadbać najpierw o własny kąt.Przyziemne,ale daje mi to satysfakcje :)
            Fajnie,że mogę tu "pogadać" :)
          • Gość: Bazylia Re: a nie ma opcji powrotu ? IP: *.adsl.cyta.gr 21.01.13, 19:56
            "Masz pieniądze i nic Cię nie ogranicza to co wtedy zrobisz?"
            Puszcze wodze wyobraźni...
            Niby pieniądze szczęścia nie dają,ale jakże trudno w dzisiejszych czasach być szczęśliwym bez nich...
            Z rzeczy materialnych marzy mi się tylko własne mieszkanie...na połowe już mam,no ale kawalerki.Szczerze mówiąc wolałabym dwupokojowe,tak aby była część salonowa i sypialniana osobno.Na reszte marzeń mogę zarabiać...książki i podróże.Te dalekie i bliskie.Odległościowo i kulturowo.Chciałabym poznawać nowe miejsca,ludzi i dzielić się tym co mam.Chyba nic nie sprawia takiej radośći jak obdarowywanie.Kiedyś marzyła mi się rodzina.Ciepły dom,azyl,sielanka.Pewnie dlatego,że sama nie wyrastałam w szcześliwym domu.
            Pozdrawiam!
    • Gość: Iwona Re: Życiowe pustkowie IP: *.hsd1.il.comcast.net 20.01.15, 02:14
      Napisz do mnie. Doskonale Cię rozumiem. ivonamccormick@yahoo.com

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka