Dodaj do ulubionych

bajeczka mojego męża

05.02.13, 09:12
wczoraj po raz trzeci oblałam egzamin na prawo jazdy na łuku. Mąż stwierzdił że nie powie nikomu prawdy, wymyślił bajeczkę o tym że oblałam na mieście. Do wczoraj nie miałam z tym wszystkim problemu, owszem chciałabym miećto już za sobą ale nic na siłe. Do wczoraj, dzisiaj czuje się do d..py, czy to naprawde jest aż taki wstyd?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:25
      no wstyd. Jeszcze rozumiem kopertę, wjazd do garażu, ruszanie pod górkę, ale po łuku?
      • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:28
        teraz na placu jest tylko łuk i wjazd pod górę, obie te rzeczy umiem zrobic bardzo dobrze, wychodzi mi to świetnie, wprost idealnie na jazdach i podczas ćwiczeń naszym samochodem, a na egzaminie się spinam, ostatnio podjechałam za daleko i trąciłam końcowy słupek, teraz podjechałam za blisko i mimo że zmieściłam się w polu zatrzymania to wystawał zderzak.
        Chodzi o tą bajeczkę męża, fatalnie się z tym czuje, taka do niczego
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:30

          > Chodzi o tą bajeczkę męża, fatalnie się z tym czuje, taka do niczego

          W kwestii jazdy samochodem, to możesz być blisko prawdy.
        • swiete.jeze Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:01
          > obie te rzeczy umiem zrobic bar
          > dzo dobrze, wychodzi mi to świetnie, wprost idealnie na jazdach i podczas ćwicz
          > eń naszym samochodem, a na egzaminie się spinam,

          Ja też zawsze wszystko umiem, a potem jak się trzeba tym wykazać, to się spinam i to jest wersja, której będę się trzymać:]
    • snowymountain Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:30
      Nie, to nie jest wstyd bo nie każdy się nadaje na kierowcę tak jak nie każdy może być artystą lub fizykiem. To chyba żaden wstyd nie potrafić śpiewać nawet jeśli się brało lekcje. Poza tym może nie jesteś wcale taka zła w jeździe tylko się bardzo denerwujesz. Masz do tego prawo. Każdy jest utalendowany w innym kierunku i co z tego. Na pewno są rzeczy które potrafisz robić lepiej niż inni.
      Szczerze, nie lubię ludzi fałszywych, którzy zawsze chcą się przedstawiać w jak najlepszym świetle i kłamią w tym celu.
      Twojemu mężowi się wydaje, że oblanie na mieście brzmi lepiej a co to za różnica tak naprawdę. Następnie będzie kłamał, że zdałaś za pierwszym razem. Uważam, że jest dziecinny.
      • simply_z Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:32
        niech ci pomoze w jezdzie..
        luk nie jest trudny
        • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:39
          simply_z napisała:

          > niech ci pomoze w jezdzie..
          > luk nie jest trudny
          był ze mną na łuku, przejechałam za jednym i drugim razem po 10 razy z rzędu bezbłędnie dużym samochodem. Na egzaminie nie mogę opanować drżenia nogi na sprzęgle
          • nie.mam.20 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:45
            co to jest jazda po luku?
            sprzeglo sie naciska i puszcza, o ile pamietam.
      • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:36
        kurs zrobiłam 5 lat temu, czułam się źle na jazdach, wychodziło mi to srednio, nie czułam się na siłach, oblałam pierwszy egzamin i się poddałam, powiedziałam wtedy rodzinie że ja niechce bo ze mnie kierowcy nie będzie i przez te pięć lat słyszałam średnio raz na miesiąc pytanie "kiedy dokończysz prawko?" ciągle na mnie naciskali, wkońcu doszła praca w której będe musiała dodatkowo jeździć, dzieci mają sporo zajęć dodatkowych i chciałabym troche pomóc mężowi w tym doworzeniu, wyjeździłam ze 40 godzin, poczułam się dość pewnie, na tyle pewnie że zapisałam się na egzamin, i bach, jeden, drugi, trzeci..na tym co umiem naprawde dobrze. I te kpiny męża, docinki, czuje się jakbym była ułomna - dosłownie. Egzamin jest dla mnie dużym stresem a teraz jak będe podchodziła to chyba zemdleje na tym łuku z obawy przed reakcją męża jeżeli nie zdam.
        • simply_z Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:40
          a co zbije cie jak nie zdasz?
          moze powinnas wziac sobie kilka lekcji z innym kierowca.
          • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:46
            zapisałam się do szkoły jazdy prowadzonej z założenie przez kobiety (mój mąż to wysmiał strasznie) ale na kursie (tym pięć lat temu) jeździłam ze starszym panem (ok 60-tki) który próbował mnie całować i nie chciałam iść do faceta, skończyło się na tym że w tej kobiecej szkole też wkońcu jeździłam z panem, było dośc miło, facet potrafi tłumaczyć, ale może racja że powinnam pójśc może do innej szkoły
            • simply_z Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:19
              mysle ,ze tak ,ja zmienialam dwa razy kierowce z ktorym jezdzilam. I z ostatnim nauczylam sie na tyle ,ze od razu zdalam.
            • lolcia-olcia Re: bajeczka mojego męża 06.02.13, 13:44
              ja robiłam na studiach kurs i też miałam starego piernika, nie zwracał mi uwagi jak jeżdżę .. na wiele rzeczy nie patrzył, nie przykładał się, nie udzielał rad... oblałam egzamin
              Następne jazdy wykupiłam w innej szkole - jeździłam z chłopakiem ok 30tki, angażował się, pomagał mi i podpowiedział kilka fajnych sztuczek w efekcie zdałam :-)
              Głowa do góry, zdasz :-)
    • jeriomina Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 09:56
      Prawdopodobnie zostałaś źle nauczona jazdy po łuku. W pierwszej szkole, do której chodziłam, instruktor kazał mi liczyć do 3 słupka i potem kierownicę skręcić na maxa. Bez sensu. Ciężko potem było. A jak zmieniłam szkołę to nowy instruktor chyba około pierwszego słupka kazał tylko jeden obrót i potem jak już jest koniec łuku to odkręcić. I zawsze wychodziło. Właśnie po pierwszym oblanym na placu egzaminie zmieniłam szkołę.
      • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:00
        ale ja z łuku wyjeżdzam ładnie,równiuteńko, jestem idealnie ustawiona, mam problem z zatrzymaniem na samym końcu, na to chyba nie ma metody
        • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:05
          >mam problem z zatrzymaniem na samym końcu, na to chyba nie ma metody
          użyj hamulca.
          • alpepe Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:13
            najlepiej oba, dla pewności.
          • jeriomina Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:17
            Niektórzy mylą gaz z hamulcem. No bo jak tu podołać? Trzy pedały, a nogi tylko dwie.
            (Niech mi gazeta nie wycina tych pedałów!!!)
            • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:22
              no myślę, że po iluś godzinach kursu to ciężko coś pomylić, chyba że człowiek z automatyczną też ma do czynienia.

              tak się zastanawiam, na co komu ta jazda po łuku z prędkością absurdalną i liczenie jakichś kuśwa słupków. przecież jak nie umie skręcić na skrzyżowaniu czy gdziekolwiek, to i tak na mieście obleje.

              jakieś durne sprawdziany ze sztuczek akrobatycznych i nikomu niepotrzebnej precyzji słupkowej, jakby to cyrk był.
              • jeriomina Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:33
                Zgadzam się, z dniem zdanego egzaminu ucieszyłam się niezmiernie, że koniec słupków...
              • fuzja.jadrowa Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:38
                > no myślę, że po iluś godzinach kursu to ciężko coś pomylić

                Mysle, ze w sytuacji stresowej lub wymagajacej naglej reakcji, niektorzy poczatkujacy jak najbardziej moga sie pomylic. Nie maja jeszcze do konca wyrobionych odruchow.

                Widzialam filmik, w ktorym swiezy kierowca zmuszony byl nagle zahamowac, pomylil gaz z hamulcem i zamiast pieszego przepuscic, to w niego wjechal.
                • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:48
                  no dobrze. niech tam. ale na łuku, o którym akurat rozmawiamy, to można zabić co najwyżej słupek.
                  poza tym kasia nie pisała nic o myleniu hamulca z kierownicą, a pedału przyspieszenia z lusterkiem.
                  • nie.mam.20 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:51
                    > poza tym kasia nie pisała nic o myleniu hamulca z kierownicą, a pedału przyspie
                    > szenia z lusterkiem.


                    bo to jest lekcja nr 2 i 3, a ona tego jeszcze nie brala. Szminka dopiero na lekcji 4,
                    • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:55
                      może nie zauważyłeś, ale ona już do egzaminu doszła. więc teorię zaliczyła i z pewnością lekcję numer 4 ma za sobą. polecam czytanie ze zrozumieniem.
                      • nie.mam.20 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:01
                        luzik, six_a, luzik.
                        • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:28
                          luzik jest. tolerancji na suchary niestety coraz mniej. więc sooooory, to nie jacyś inni, to Ty.
                  • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 10:58
                    nie mylę hamulca z gazem, wiem kiedy mam pierszeństwo, kiedy powinnam ustąpić, kilka razy wyskoczył mi nagle pieszy i zahamowałam, i bardzo mi zależy żeby zdać, bo po pierwsze prawko jest mi bardzo potrzebne, dwa bo już naprawde dużo kasy na to wydałam, ale dołują mnie komentarze mojego męża, i ta jego bajeczka..:( naprawde uważacie że to taki straszny wstyd?? ostatnio zdołowała mnie tez moja koleżanka, która stwierdziła że łuk powinnam pokonywać z zamkniętymi oczami i to do tego traktorem z przyczepą i czuje się jak d..pa wołowa że znowu poległam na najprostszym, niewiem, może ja mam coś ze wzrokiem nie tak?:( ale uwieżcie mi, głupio mi że nie mogę zdać egzaminu ale nie byłaby to dla mnie taka tragedia gdyby nie podejście mojego męża
                    • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:04
                      siksa dzięki
                      do tego wszystkiego mój mąż ma w pracy kolegę, który chyba bardzo mu imponuje, kolega mnie nie zna, nawet nigdy mnie nie widział ale bardzo lubi mnie oceniać, ostatnio kolea stwierdził że jestem dziecinna bo poszłam do szkoły jazdy prowadzonej przez kobiety, mój mąż to podchwycił i cały czas mi to wypomina, druga sprawa - jak nie zdałam na łuku kolega strasznie się ze mnie nabijał, teraz mój mąż powiedział mu że oblałam na mieście. Chyba się mnie wstydzi, przynajmniej tak ja to odebrałam
                      • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:08
                        a co za różnica, kto prowadzi szkołę? hahahahaha.
                        poza tym masz głupiego męża i tyle. zamiast Ci pomagać, to Cię dołuje. przełknij to w końcu i ogranicz uzależnienie swojego samopoczucia od opinii męża.
                      • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:13
                        ja mam bardzo niską samoocenę, nie potrafię walczyć o swoje, nie potrafię się bronić, zazwyczaj na atak czy chociazby na takie wyśmiewanie się reaguje albo totalnym wycofaniem albo zwyczajnie płaczem, i teraz w tej sytuacji czuje się fatalnie, jeszcze jak jeździłam to uwierzyłam w siebie, że mogę..a teraz totalna klapa
                    • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:04
                      a po co w ogóle robisz z tego temat rozmów? i nurzasz się w tych opowieściach i dennych komentarzach ludzi, którzy uważają się za zabawnych i na dodatek pewnie mistrzów kierownicy?
                      rób dodatkowe jazdy. w końcu ten denny łuk pokonasz i zdasz.
                      • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:44
                        jak pokona łuk, to rozłoży sie na prostej, albo krawężniku. Kasia, odpuść!
                        • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:50
                          a czemu tak ci na tym zależy?
                          • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:52
                            mało takich Kaś mozna spotkać?
                            • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:54
                              no i?
                              zgłoś się do drogówki, poczujesz się jak w raju.
                              • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:56
                                no i życie mi miłe, a i Kasi też, co mi szkodzi.
                                pewnie w niedzielę wyjście do kina miałaś;))
                                • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:00
                                  człowieku. ja nie chodzę do kina. to kino chodzi do mnie.
                                  jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to razdwa, bo zaraz wychodzę.
                                  • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:03
                                    po x.. wychodzisz w takim razie? :)
                                    • six_a Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:07
                                      po 2
                                      jeden to za mało.
                                      papatki
                                      • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:12
                                        torebki nie zapomnij;)
                                  • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:11
                                    mój mąż nie jest debilem, to że dobrze jeździ nie znaczy że jest idiotą.
                                    Chyba za bardzo się nad sobą rozczulam, dokupiej jeszcze z 10 godzin i będe próbowała dalej, to nie walka o życie, to tylko prawko.
                                    • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:17
                                      simply przepraszam źle przeczytałam z tym idiotą, napewno jednym to przychodzi łatwiej innym ciężej,
                                      zależy mi bo dojazd autobusami do pracy zajmuje mi codziennie 4 godziny, wiem że w pracy niedługo będe musiala jeździć samochodem, poza tym mam 2 dzieci i bardzo dużo zajęć pozalekcyjnych na które dzieci trzeba zawieźć - nie mówię że dostanę prawko i zacznę od razu wozić dzieci ale z czasem pewnie tak.
                                      Mąż absolutnie nie jest winien tego że nie zdałam, nigdy tak nie pomyślałam, ale winien jest temu że zmiarzdzył moją i tak bardzo niska samoocenę
                                    • soulshuntr Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:42
                                      Nie rozumię, dlaczegoz to twoj pan i wladca nie wezmie cie na placyk i z toba nie potrenuje tej jazdy po luku?
                  • fuzja.jadrowa Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:03
                    No ok, tylko, ze ja - jak juz mamy byc takie drobiazgowe i ciagnac to w nieskonczonosc - odnioslam sie do tego, co napisalas (nawet zacytowalam) w odpowiedzi na post jeriominy. A nie kasi. O myleniu pedalow tam bylo, jakby co.
              • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:38
                mało to słupków i słupów na mieście?
              • swiete.jeze Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:06
                > no myślę, że po iluś godzinach kursu to ciężko coś pomylić, chyba że człowiek z
                > automatyczną też ma do czynienia.

                W automatycznej one są w tej samej kolejności i używa się tylko prawej nogi, więc teoretycznie nie powinno się mylić.
          • gr.eenka1 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 17:38
            six_a napisała:

            > >mam problem z zatrzymaniem na samym końcu, na to chyba nie ma metody
            > użyj hamulca.
            >
            >
            :)
    • wez_sie hahahaha ale na łuuuku? 05.02.13, 10:42
      hahaha
      to tak jakbys nie potrafila wogle ruszyc XD
      • rgard Re: hahahaha ale na łuuuku? 05.02.13, 11:46
        samochód wymyka sie Kasi spod kontroli, gdy Kasia zobaczy słupek hehe
    • sweet_pink Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:27
      Wstyd to kłamać. Ochrzań i uprzedź ze jego kłamstwo krótkie nogi będzie miało i będzie miał podwójny powód do wstydu.
      Widać, że masz generalnie problemy ze stresem i to żaden wstyd. Ja na egzaminie spieprzyłam górkę (na szczęście tylko raz) bo mi noga ze stresu latała na sprzęgle (a górka to mój ulubiony manewr, zawsze perfekcyjny).
      Przed kolejnym egzaminem wykup sobie jazdy z innym instruktorem ale za to z takim który ma dokładnie taki samochód jak egzaminacyjny, to będzie o jeden stres mniej. A u swojego zaufanego instruktora wykup godzinę jazdy przed samym egzaminem, dosłownie tak, że kończysz jazdę pod wordem i idziesz na egzamin - pomaga na stres i formę.
      • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:48
        start pod górkę to jakiś anachronizm. np. honda civic sama rusza pod górkę.
        • sweet_pink Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:51
          No, a najlepsze jest to, że rusza się z ręcznego, a w kursowych i egzaminacyjnych autach ten ręczny tak słabo trzyma, że nawet jak puścisz za późno to i tak nie zgaśnie...a później jak się przesiądziesz na auto gdzie jest porządny ręczny, to nauka od nowa.
          • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:59
            z ręcznym to w ogóle jaja sa np. w audi, gdy masz opuszczony podłokietnik, nie zaciągniesz ręcznego. komedia z tego czasem powstaje.
            • sweet_pink Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:08
              Ja mam dość długie ręce i w ogóle mi podłokietniki przeszkadzają...ja nie wiem co mój luby i ojciec widzą w podłokietnikach. Ja mam stale podniesiony (na szczęście w moim jest tylko taki mały, bez schowka) i jest git :)
              • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:17
                ja mam chyba za krótkie rece, bo w innym japońcu w ogóle nie sięgam łokciem do podłokietnika, chyba, że złożyłbym sie do snu, więc zazwyczaj go składam, aby nie prowokował.:))
        • wez_sie Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:07
          ale egzaminy masz na jariskach chyba czy innych fabiach
        • swiete.jeze Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:38
          rgard napisał:

          > start pod górkę to jakiś anachronizm. np. honda civic sama rusza pod górkę.

          Podobno na drodze na górę Żar wszystko samo jedzie pod górę, ale wg wiki to jest tylko złudzenie optyczne.
    • fuzja.jadrowa Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:29
      Kaska, a nie mozesz do kolejnego egzaminu podejsc, nie informujac o tym otoczenia (meza najlepiej tez nie)?
      • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:38
        mąż już wie, zapisywałam się dzisiaj przy nim. Otoczenia nie poinformuje. Dobrą radę dała mi koleżanka, poradziła mi żebym powiedziała wszystkim tak mocno zainteresowanym że postanowiłam zdać za 10 razem, a jak zdam wcześniej to będzie fajnie. Sama niewiem z czym ja mam problem, mój mąż mówi że ze wszystkim, jak byłam mała (6-7 lat) to myślałam że jestem niepelnosprawna (autentycznie - niewiem dlaczego) i dzisiaj zaczynam się czuć podobnie
        • sweet_pink Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:49
          Kaśka, znajdź sobie instruktora co Cię psychicznie podbuduje. Ja kurs na prawo jazdy robiłam 3 razy, raz w liceum, raz 4 lata temu i się za każdym razem poddawałam, bo mi się wydawało, że się do tego nie nadaje i nigdy nie nauczę. Teraz późną jesienią robiłam trzeci raz, byłam zmotywowana bo prawko było mi potrzebne do pracy. Wybrałam dobrą szkołę, wyjeździłam godziny kursowe i ze 40 dodatkowych żeby mieć ciągłość (mimo że ogólnie po kursie jeździłam spoko i instruktorzy relaksowe jazdy ze mną mieli). Zdałam za pierwszym razem, bo miałam poczucie dobrego przygotowania i nikomu nie dałam popsuć swojej pewności siebie. Ucz się, a w końcu opanujesz stres i zdasz. Każdy jest w stanie bezpiecznie jeździć, trzeba tylko dopasować styl jazdy do umiejętności, szybkości reakcji itd. Jeździj tyle by poczuć się pewnie. Dasz rade zobaczysz :D
          Ja w ogóle nie wierzyłam w siebie, a dziś śmigam malutkim dostawczakiem ;)
          • margie Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:56
            ja tam nie wiem, ja sie jazdy po łuku do dzis nie nauczylam, ani jazdy tylemma prawo jazdy mam od 1995 roku. Po kij to komu wogole potrzebne?!
            parkowanie tylem, rownolegle, ruszanie pod gore- luz, ale ja jazda po luku i tylem- masakra.
            Uwazam sie za niezlego kierowce, nie mam wypadkow, punktow karnych i zdawalam ze 3 razy.

            Pomaga zmiana instruktora.


            W koncu sie nauczysz:)
        • simply_z Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 11:53
          a on jest geniuszem we wszystkim?
          znalam niepelnosprawnego intelektualnie chlopaka-20 lat temu takich osobnikow nazywano debilami ,ktory swietnie sobie radzi za kolkiem ,wiec nauka jazdy nie jest jakims wyznacznikiem inteligencji. Zreszta faceci radza sobie z tym na ogol lepiej ,bo maja lepsze wyczucie przestrzeni i orientacji.
          • fuzja.jadrowa Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:02
            > Zreszta faceci radza sobie z tym na ogol
            > lepiej ,bo maja lepsze wyczucie przestrzeni i orientacji.

            Hmm, przede wszystkim, to oni na ogol sa bardziej pewni siebie niz kobiety i mniej panikuja. A to na pewno pomaga, najpierw podczas egzaminu oraz pozniej - juz podczas jazdy wlasciwej.
            • simply_z Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:10
              to tez ale mysle ,ze nie zastanawiaja sie gdzie jest lewa strona ,gdzie prawo i nie maja az tylu problemow z parkowaniem np. od tylu.Nie chce generalizowac ,bo znam kobiety-swietnych kierowcow i wychodze rowniez z zalozenia ,ze po ilus godzinach spedzonych za kolkiem ,jazda to zadna filozofia.
              • rgard Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:21
                i nie maja az tylu problemow z parkowaniem np. od tylu.

                ... to akurat nie powinno nikogo dziwić hehe
              • fuzja.jadrowa Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:33
                > to tez ale mysle ,ze nie zastanawiaja sie gdzie jest lewa strona ,gdzie prawo i
                > nie maja az tylu problemow z parkowaniem np. od tylu.

                Z tymi stronami, to ciekawe. U mnie w rodzinie, to wlasnie mezczyznom myla sie strony. Moj ojciec jest w tym mistrzem. ;)

                Ja nadal uwazam, ze - nawet w przypadku parkowania - duza role odgrywa bojazliwosc i brak pewnosci siebie. Ktos, kto sie nie przejmuje, szybciej sie nauczy, poniewaz bedzie probowal czesto i az do skutku.

                Byc moze statystyczna kobieta nauczy sie wolniej, ale nie wylacznie ze wzgledu na slabsza wyobraznie przestrzenna. Ona bedzie sie "wstydzic" parkowac przy swiadkach, pod wplywem stresu blednie oceni odleglosc, po pierwszej nieudanej probie, zamiast poprawic - zrezygnuje. Albo ze strachu przed osmieszeniem sie i porazka, w ogole nie bedzie probowac wjechac tam, gdzie trudniej.
    • mariuszg2 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 12:07
      nie rozumiem.....to mąż jest winien tego, że nie zdałaś? co on ma do tego?
    • light_in_august Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 13:07
      Trochę Cię rozumiem, bo jak nie zdałam za pierwszym razem, to mój facet spojrzał na mnie w taki sposób, że poczułam się jak ostatni nieudacznik. facetom się wydaje, że to takie proste, ale cóż, niestety nie zawsze i nie dla wszystkich. Ale wzięłam się w garść i postanowiłam udowodnić sobie i jemu (ale bardziej sobie), że dam radę. I dałam - zdałam za drugim razem. Grunt to uwierzyć, że można i nie przejmowac się opiniami. W końcu to prawko robisz dla siebie, a nie dla innych.
      • olewka100procent Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 13:17
        a jak uczono cie robić łuk ? normalnie , czy sposobem czyli kombinowanie: ,, jak miniesz pierwszy kijek robisz 1 obrót kierownicą ...."
        • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 13:45

          uczyłam się sposobem na pachołki, ale wychodzi mi naprawde dobrze, niewiem co się ze mną dzieje na placu, trafiam fajnych egzaminatorów, nie krzyczą, atmosfera jest miła, mozna powiedzieć że bezstresowa..
    • coffei.na Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:06
      noooo powiem Ci...trochę siara..żeby na łuku tyle razy...może noga Ci objeżdża?załóż korkotrampki next time :)
      • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:10
        czyli jednak wstyd:( noga mi drży okrutnie, ale umiem to na tyle opanować że samochód mi nie gaśnie
        • grassant Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:23
          poćwicz przysiady, pompki i brzuszki. serio!
          • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:25
            po co?
          • coffei.na Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:27

            > poćwicz przysiady, pompki i brzuszki. serio!

            najlepiej na mężu...skoro on winien !!
            • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:44
              mąż nie winien tego że oblałam, sama jestem sobie winna, ale na niego jestem zła że mnie dołuje
    • mirkad Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:26
      żaden wstyd
      ja zrobiłam prawko ....ście lat temu; nie jeździłam od tego czasu; wymieniłam i owszem dokumencik na nowy, mąż instruktor (a co!) .... i wstyd, totalny wstyd (myśląc kategoriami twojego małżonka). Teoria u mnie na 6+, praktyka - bez komentarza. Praktycznie muszę nauczyć się jeździć od nowa, i nawet super cierpliwość męża nic nie pomaga. Nie jeżdżę i nie wiem czy się przełamię - mąż się poddał chwilowo. Może po prostu sie nie nadaję?
      Tyle, że jest mnóstwo innych rzezcy w których jestem świetna. I ty na pewno też. Nie poddawaj się - moja sytuacja to dopiero wstyd :-)))
    • facettt gdzie jest problem ? 05.02.13, 14:46
      kasi-a789 napisała:

      > wczoraj po raz trzeci oblałam egzamin na prawo jazdy na łuku.

      - zdarza sie, egzaminy sa coraz trudniejsze.

      Chodzi o tą bajeczkę męża, fatalnie się z tym czuje, taka do niczego

      - dobrze mial powiedzec inna bajeczke ? - jesli tak to zapodaj jaka ?
      czy tez mial powiedziec prawwde ?
      Tylko JASNO - gdyz nie wiemy - o co Ci chodzi ?

      (bo ze fatalnie sie czujesz, ze 3-ci raz oblalas to rozumiemy, tylko bylo tak od razu napisac)
    • damajah Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:51
      e tam, mój kuzyn zdawał 14 razy - przed tobą jeszcze dużo :)
      Ćwicz, ćwicz, w końcu zdasz. Może nie chwal się nikomu że będziesz zdawać jeśli to Cię tak strasuje i jest problemem dla męża. Po prostu zdawaj - jak się uda to się będziesz chwalić :)
      • damajah Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:52
        *stresuje
    • boskie_cappucino Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 14:58
      uważam, że twój mąż przesadza, ja co najmniej 5 razy nie wyjechałam z placu, a prawo jazdy jako takie zdałam chyba za 15 razem, ale udało się i jeżdżę i jestem zadowolona
      • kasi-a789 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 15:06
        boskie pocieszyłaś mnie.
        Ktoś pytał jaką bajkę powinien wymyśleć? powinien powiedzieć prawdę, powinien powiedzieć, ok, nic się nie stało, jak nie dziś to jutro, nie martw się, nikt się z Ciebie nie będzie smiał.
        Kłamiąc dał mi do zrozumienia że się mnie wstydzi.I to mnie boli najbardziej
    • lled Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 15:31
      ale co to jest jazda po luku?
      • nie.mam.20 nie wiem, ale w Australii jednym z wymagan na 06.02.13, 07:48
        egzaminie jest utrzymanie 3 sekundowej odleglosci miedzy pojazdami. Odleglosc ta wzrasta podczas deszczu oraz w warunkach slabszej widzialnosci. Dla przykladu gorka czy zakret, luk wymaga zwolnienia do 5 sekundowej przerwy.
        Byc moze to jest to.
    • grassant Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 16:14
      łuk lewy, czy prawy?
    • georgia241 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 17:04
      Cztery razy oblalam na mieście w Elblagu. Za piątym razem zdałam w Olsztynie. A potem połowa WORDu w Elblągu była aresztowana za łapówy.
    • agios_pneumatos Film instruktażowy 05.02.13, 17:07
      Jak jeździć po łuku:

      www.youtube.com/watch?v=pjpNkj1wLNA
    • gr.eenka1 jak można oblać na łuku? 05.02.13, 17:37
      • mojemieszkanie24 Re: jak można oblać na łuku? 05.02.13, 17:47
        no wiesz.... delikatnie mówiąc trochę wstyd, bo można się jazdy po łuku ( WORD) nauczyć na pamięć....
        • lled Re: jak można oblać na łuku? 06.02.13, 15:36
          ale co to jest ta jazda po luku?
          • swiete.jeze Re: jak można oblać na łuku? 06.02.13, 15:52
            lled napisał:

            > ale co to jest ta jazda po luku?

            lmgtfy.com/?q=jazda+po+%C5%82uku
    • xolaptop Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 20:44
      Gaz do dechy i jazda, a potem szybko hamulec.
    • lonely.stoner Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 21:12
      e, tam zaraz do wstydu- ja drugi moj egzamin obalam na luku wlasnie- sama nie moglam uwierzyc bo na jazdach wszystko bylo perfekt! dopiero za 3 razem zdalam i to bezblednie i ty tez w koncu zdasz.
      • lonely.stoner Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 21:17
        aha, a jeszcze powiem ze w szkole jazdy mialam instruktora ktory mi wmawial ze sie nie nadaje do niczego- moze to strategia byla zebym dokupila godziny, oczywiscie dokupilam- ale nie u niego, tylko w innej szkole u innego intruktora, ktory byl ze mnie bardzo zadowolony. Zreszta- jazda autem to jak jazda rowerem, kazdy sie tego nauczy i juz. A tylko jakies totalne no nie wiem- debile, uwazaja ze to sztuka tak po prostu niesamowita ze tylko garstka ludzi da rade opanowac.. W Polsce czesto slysze takie opinie- nawet od ludzi ktorzy maja prawko i jezdza dobrych pare lat. Na zachodzie nikt takich pie...nie gada. Rozumiem- obsluga i sterowanie promem kosmicznym - to jest cos co moze nie kazdemu sie udac, ale auto?? Dziewczyno, nie wierz tym wszystkim debilom tylko samej sobie. Wiesz ze potrafisz to potrafisz i juz.
        • swiete.jeze Re: bajeczka mojego męża 06.02.13, 07:27
          > Zreszta- jazda autem to jak jazda rowerem, ka
          > zdy sie tego nauczy i juz. A tylko jakies totalne no nie wiem- debile, uwazaja
          > ze to sztuka tak po prostu niesamowita ze tylko garstka ludzi da rade opanowac.

          Mimo wszystko cała reszta społeczeństwa wolałaby, żeby ci debile i ta garstka, która nie daje rady nie wyjeżdżali na miasto.
          • six_a Re: bajeczka mojego męża 06.02.13, 14:56
            >Mimo wszystko cała reszta społeczeństwa wolałaby, żeby ci debile i ta garstka, która nie daje rady nie wyjeżdżali na miasto.

            garstka nie dająca rady nie stanowi problemu. nalepia sobie listek klonu i jeździ prawym pasem aż się nauczy. problemem jest przecenianie własnych możliwości oraz uczestnicy ruchu nie ogarniający niczego poza czerwonym i zielonym światłem, a i to nie zawsze.
    • minasz ja tez bym oblał łuk do tyłu 05.02.13, 21:39
      bez przygotowania- a przejechałem bez wypadku pewnie z 500tys km hehe
    • mila2712 Re: bajeczka mojego męża 05.02.13, 23:29
      Przecież nie musisz chwalić się na prawo i lewo że nie zdałaś egzaminu.
      Zachowaj to dla siebie a jak już zdasz to wszystkich poinformujesz.

      I to nie jest wstyd - zdarza się
    • mam18dni Re: bajeczka mojego męża 06.02.13, 01:16
      Nie wiem czy to wstyd czy nie, do niektórych rzeczy ludzie sie po prostu nie nadają, a moze zjada cię stres. Nie ma prostej odpowiedzi ale wiem, że dziwnie czułabym sie ukrywajac przed kimkolwiek, że cos mi nie wyszo, bo to niby wstyd. Tym bardziej jesli robiłby to mój partner, ktory uznałby, że jestem tak beznadziejna, że trzeba to ze wstydem ukryc... zakompleksieniec
    • lolcia-olcia Re: bajeczka mojego męża 06.02.13, 13:38
      nie to nie jest wstyd dziewczyna ode mnie z pracy 14 razy zdawała... 10 razy nawet nie opuściła placu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka