Dodaj do ulubionych

kobieta-bluszcz

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:36
No właśnie chyba jestem. Mój mąż jest dla mnie wszystkim, nie mam nic oprócz
niego: pracy, własnych znajomych. Od kilku lat siedze w domu, troche
dorabiam, ale niewiele i wciąż czekam, aż bedzie miał dla mnie czas. Nie
potrafię nic zrobić jak go nie ma w domu, nie umiem sama wyjść, sama nic
załatwić.Wszystko co robię robie tylko dla niego, bez niego nic mnie nie
cieszy i robie dzieki niemu. Jetsem niezaradna życiowo, nie umiałabym sobie
sama poradzić bez niego. Wiem, ze to jest źle, ale nie umiem inaczej. Nie
umiem być samodzielna i niezależna. Jak z tym walczyć? Jak to zmienić? Jak
stać się sobą a nie cieniem własnego męża? Bo wiem, ze w końcu mnie rzuci
dla jakiejś niezależnej kobiety, która nie będzie jego uczepiona. I skąd się
biorą takie bluszcze?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • beatach1 Re: kobieta-bluszcz 27.07.04, 13:39
      Ojjj, nie ciakawie :(. Nabierz pewnosci siebie. Rozwin swoje skrzydla, a
      zobaczysz, ze zycie jest piekne...

      Pozdrawiam
      Beata
    • deep_deep_red Re: kobieta-bluszcz 27.07.04, 19:06
      przyznam, że to dla mnie wręcz głupie i niezrozumiałe, ciarki mnie przechodzą
      jak coś takiego czytam brrrr...
    • kaktus1234 Re: kobieta-bluszcz 27.07.04, 20:58
      Może tak naprawdę nie jesteś taka niezaradna , skoro sama opisałaś to na forum:)
      Możesz przecież poczytać trochę o innych ludziach, o ich problemach, o ich
      pasjach. Masz dostęp do internetu - wykorzystaj to ! Pogadaj czasem z
      nieznajomymi , spróbuj nie myśleć tyle o mężu - on sobie da radę ,zajmij się
      sobą ! Mąż też będzie bardziej zadowolony, jak zobaczy , że masz jakieś hobby.
      Próbuj coś zmienić - na pewno warto !
      Pozdrawiam.
    • alcoola Re: kobieta-bluszcz 28.07.04, 09:16
      Gość portalu: natka napisał(a):

      > i wciąż czekam, aż bedzie miał dla mnie czas.

      Skąd ja to znam. Co prawda mam trochę inną sytuację, ale tylko trochę. Pracuję,
      w zasadzie finansowo mogłabym być niezależna, umiem też wiele, czy wszystko
      sobie sama załatwić (i załatwiam) , ale jestem uzależniona psychicznie. Po
      pracy pędzę do domu, robię zakupy, gotuję obiad - i czekam, czekam, czekam. On
      ma swoją firmę, często pracuje do późna, czasem wpadnie na 20-30 minut - zje
      obiad, przelotnie mnie przytuli i mówi :Kochanie, sorry, mam jeszcze ważne
      spotkanie, wrócę koło 22-giej. A ja czekam dalej. Nigdzie nie wychodzę, nikogo
      nie spotykam - po prostu siedzę, czekam i pilnuję domowego ogniska, żeby nie
      zagasło, kiedy on akurat będzie mógł chwilowo przy nim się ogrzać....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka