magadanskaya
28.09.13, 20:25
w sensie, że nie z zawodu tylko na zawód narzekający.
Od pewnego czasu obserwuję niepokojące zjawisko, dotyczące chyba większości profesji, jakimi trudni się nasze społeczeństwo.
Wystarczy zapytać na dowolnym forum psychologów/fryzjerów/menedżerów/lekarzy/prawników (wstaw dowolny zawód) o ścieżkę ewentualnej kariery w wybranym kierunku, żeby w try miga zleciało się stado przedstawicieli danej profesji, klnące się na wszystkich świętych, jaka to beznadziejna praca, jakie zarobki poniżające i w ogóle to najlepiej zrobic kurs na operatora koparki/wózka widłowego i uciekać do Szwecji/ Norwegii/Niemiec/Kanady (wstaw dowolny "raj" ekonomiczny).
Zastanawiam się nad przyczyną tego zjawiska. Czy Ci ludzie piszą to wszystko serio? Ja rozumiem, że sytuację w Polsce mamy niezbyt kolorową, ale hmmm, czy oni nie przesadzają? o co w tym wszystkim chodzi? Czy naprawdę, gdyby mogli, zamieniliby się z przeciętnym Kowalskim na posadę za najniższą krajową? A może boją się konkurencji, niechętnie wpuszczają w branżę "nowych"?
Nieeeeee wiem, ale irytuje mnie takie bezpodstawne gaszenie czyichś aspiracji, a dziś kolejny raz trafiłam na takową dyskusję na pewnym znanym portalu związanym z tematyką zawodową.
Ktoś coś wie? :)