11.10.13, 14:15
zraniłam mojego faceta
okłamałam go że coś dla niego robię (chodziło o pomoc w załatwieniu czegoś bardzo ważnego dla niego)
potem okazało się że to mnie przerasta, jest za trudne ale nie powiedziałam mu o tym
on cały czas wierzył że ja to załatwiam
ale nie mogłam patrzeć mu w oczy i kłamać dalej
to jedno kłamstwo rodziło następne i ja nie mogłam
bałam się że zaczyna się domyslać, że się wyda itd
powiedziałam mu że to nie prawda, że nic nie mogę zrobic, że probuje ale tak naprawdę nic nie mam dla niego
wkurzył się, powiedział ze mnie nienawidzi, ze rozpieprzyłam jego życie, ze grałam na jego uczuciach, że on był dla mnie zabawką, grą
probowałam mu wyjasnic dlaczego nie powiedziałam mu od razu
ale nie słuchał
twierdzi ze cały czas, ponad rok okłamuje go, ale nie okłamywałam go az ta długo jak on mysli
co mam teraz zrobic?
dać mu czas zeby to przetrawil?
napisałam mu dlaczego, od kiedy wiem ze nie udało sie tego załątwic, prosbe o wybaczenia
ale co robic dalej?
nie chce go stracic, kocham go
on w to nie wierzy
Obserwuj wątek
    • soulshuntr Re: pomocy! 11.10.13, 14:56
      tak to jest kiedy gowniarzeria zaiera sie za powazne sprawy.
    • zamysleniee Re: pomocy! 11.10.13, 15:02
      Miałaś komuś podpowiedzieć trefny ruch w szachach?
      No jak tak, to cienko widzę dalszą relację.
    • six_a Re: pomocy! 11.10.13, 15:12
      >ale nie okłamywałam go az ta długo jak on mysli

      a ile? tylko jak na spowiedzi, co nie! bo nie pomożemy.
    • hansii nie ma takiej. 11.10.13, 16:31
      zycie Cie przeroslo.
      zdarza sie.
      wycofaj sie
      (rakiem)
    • sweet_pink Re: pomocy! 11.10.13, 17:35
      Nic nie można doradzić.
      Samolubne kłamstwo jest bardzo trudno wybaczyć, zaufać ponownie jeszcze trudniej.
      Stracisz go i tyle.
    • facet_on_line Re: pomocy! 11.10.13, 18:12
      napisz w jakiej konkretnie sprawie chciałaś mu pomóc czy tez próbowałaś
      bez tego nijak nie będziemy mogli Ci poradzić
      • litigate Re: pomocy! 11.10.13, 19:25
        pomagałam mu załatwić wyjazd za granicę
        on nie zna angielskiego
        zaczełąm w lutym, w połowie maja dowiedziałam się że osoba która miała na miejscu złożyć dokumenty o pozwolenia na pracę + work visa wycofała się
        wcześniej ta osoba mówiła mi ze tak składa, potrzebuje jeszcze coś tam, jakies dodatkowe dokumenty i ja je mu załatwiałam
        potem były jakies problemy bo niby podpisu nie złożył itd
        w maju dowiedziałam się ze ta osoba nie chce tego zrobic
        kiedy probowałam mojemu W to powiedzieć, a on rozpaczliwie potrzebuje wyjechac, ciągle słyszałam ze nie chce już zyć, że ma już dosyć swojego życia
        zaczełąm mu mówić prawie codziennie ze chyba się nie uda, że moze coś innego wymyslimy ale on wtedy wpadal w te swoje doły i normalnie bałam się mu powiedziec prawdy
        szukałam kogos innego kto mógłby te papiery złożyć ale nikogo nie znalazlam
        teraz udało się znależć inne rozwiazanie, tez wyjazd, dobrze platna praca, mógłby się oddbic od dna
        nawet jezyk nie bylby problemem bo pracowal by u rodaka
        ale on nie chcial jechac, wolal czekac na to co ja zalatwiam
        a ja nie moge tego ruszyc!
        probowalam go przekonac do wyjazdu do wloch bo naprawde to dla niego bylo by dobre
        wiec powiedzialam mu prawde o tym co ja zalatwiam
        powiedzialam 2 dni temu
        • stokrotka_a Re: pomocy! 14.10.13, 10:40
          Pomocy to potrzebuje twój chłopak - pomocy psychologa. A ty trzymaj się od niego z daleka, dopóki nie dorośnie.
        • system.tzw.edukacji Re: pomocy! 17.10.13, 21:17
          > pomagałam mu załatwić wyjazd za granicę
          > on nie zna angielskiego
          > ale on nie chcial jechac, wolal czekac na to co ja zalatwiam
          > a ja nie moge tego ruszyc!

          Gorzka prawda jest taka, że Twój kochaś cierpi na syndrom Piotrusia Pana. Tak bardzo gardzę…
    • mila2712 Re: pomocy! 11.10.13, 20:22
      Jak czegoś nie potrafisz zrobic to się za to nie zabieraj.

      • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 20:34
        może wyglądało na coś prostego, z drugiej strony jeśli to była jakaś poważna sprawa czemu facet wszystko na nią zwalił? czemu nie monitorował całego przebiegu?
        • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 20:34
          zwyczajnie facet poszedł na łatwiznę
          • litigate Re: pomocy! 11.10.13, 21:10
            to nie jest kwestia tego ze ja nie potrafie
            zwyczajnie ja nie moglam tego zrobic ze względów prawnych
            znalazlam osobe ktora miala to dla niego zrobic ale sie wycofala po 3 miesiacach
            on sie pytal, nie zwalil tego tylko na mnie
            problem ze on nie zna angielskiego i dlatego ja mu pomagalam
            • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 21:14
              no a nie mogłaś powiedzieć, że ta osoba sięwycofała i nie możesz znaleźć innej? Zwala winę na innych a sam dupe trzyma w trokach
          • mila2712 Re: pomocy! 11.10.13, 21:12
            Niekoniecznie.
            Być może autorka rzeczywiście chciała pomóc. A potem to już efekt domina.
            • litigate Re: pomocy! 11.10.13, 21:14
              stało się co się stało
              ale co ja mam teraz zrobić?
              :(
              • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 21:16
                wypij cacao i idź spać
            • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 21:15
              ale nie można obwiniać innych za to co nam nie wyszło , choć nie powiem - dość wygodne.
              • mila2712 Re: pomocy! 11.10.13, 21:25
                owszem wygodnie.
                kłamać i brnąć dalej w kłamstwie też nie można.
                • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 21:31
                  mila2712 napisała:

                  > owszem wygodnie.
                  > kłamać i brnąć dalej w kłamstwie też nie można.

                  :) e tam, ludzie żyją inaczej połowa ludzi by wymarła
                  • litigate Re: pomocy! 11.10.13, 21:38
                    bałam mu sie powiedziec
                    za kazdym razem jak tylko wspomnialam ze moze to sie nie uda to zaczynal popadac w swoje doly, dramaty
                    on naprawde ma trudna sytuacje
                    balam sie ze cos sobie zrobi
                    • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 21:44
                      no to teraz sprawę trzeba od początku zacząć jeśli sięda, a jak nie to od początku zacząć resztę :)
                      • litigate Re: pomocy! 11.10.13, 21:59
                        ale jak ?
                        ja nawet nie wiem czy on chce jeszcze ze mną rozmawiać
                        czekam jak na szpilkach do 23:30
                        zawsze o tej porze oboje mieliśmy czas na rozmowe jak nie bylismy razem
                        • gree.nka Re: pomocy! 11.10.13, 22:05
                          hm, trudna sprawa
                          rozmawiał bo byłaś mu potrzebna do załatwienia tej sprawy?
                          • litigate Re: pomocy! 11.10.13, 22:13
                            ta sprawa pojawiłam się po pól roku naszej znajomości
                            tzn on byl w trudnej sytuacji wczesniej ale mi o niej nie mowil
                            zaczelam sie domyslac jego problemow
                            zaczelismy o tym rozmawiac, szukac rozwiazania i tak wyszedl pomysl z tym wyjazdem
                            napisalam do niego wczoraj
                            ze przepraszam, dlaczego to zrobilam, ze ten wyjazd do wloch jest aktualny, ze prosze zeby mi wybaczyl i sobie tez, bo on obwinia tez siebie
                            powiedzial ze nie mam sumienia, uczuc i ze za 5 minut zapomne o calej sprawie
                            a jemu zrujnowalam nadzieje, zycie
                            i nie wiem co robic, czekac kilka dni, codziennie probowac
                            dzisiaj nie dzownilam, nie wiem co robic
                    • lady-z-gaga Re: pomocy! 11.10.13, 22:14
                      > za kazdym razem jak tylko wspomnialam ze moze to sie nie uda to zaczynal popada
                      > c w swoje doly, dramaty

                      >wkurzył się, powiedział ze mnie nienawidzi, ze rozpieprzyłam jego życie, ze grałam na jego uczuciach, że on był dla mnie zabawką, grą

                      Po prostu skarb - taki facet. Walcz o niego, strata byłaby niepowetowana.
                      • litigate Re: pomocy! 11.10.13, 22:27
                        nie znasz jego sytuacji
                        a ja nie chce jego prywatnych problemow ze szczegolami tutaj wywalac
                        • a321123 Re: pomocy! 12.10.13, 18:32
                          Twoj facet to szmata nie facet. Czeka, az mu kobieta zalatwi, chociaz uczyl sie jezyka przez ten czas? Co za problem z wyjazdem za granice. Wialabym od takiej niemoty i tobie tez to radze. Cale zycie bedzie wisial przy twojej (czy innej) kiecce. On potrzebuje opiekunki a nie kobiety.
                          • obrotowy siostro, nie tak ostro... 12.10.13, 18:35
                            a321123 napisała:
                            > Twoj facet to szmata nie facet.

                            siostro, nie tak ostro...
                            to panienka cos zawalila, a nie facet.
                            • litigate Re: siostro, nie tak ostro... 12.10.13, 21:36
                              dokładnie
                              to ja nawalilam, to ja go oklamywalam
                              nie odzywa sie
                              nie odbral mojej wiadomosci na skypie, na email nie odpowiedzial,
                              odbiera moje sms ale nie wiem czy probowac sie skontaktowac czy lepiej dac mu czas?
                              zle sie czuje z tym ze go skrzywidzilam :(
                              • killarney5 Re: siostro, nie tak ostro... 12.10.13, 23:42
                                Jak rozumiem, oszukiwałaś go, bo gdy próbowałaś powiedzieć prawdę, histeryzował, że coś sobie zrobi. Czyli tak naprawdę próbował przerzucić odpowiedzialność za swoje nieudacznictwo na Ciebie. Daj sobie spokój z próbami nawiązania z nim kontaktu - bo gdyby z Tobą został, niosłabyś taki garb do końca życia.
                                • cat4 Re: siostro, nie tak ostro... 13.10.13, 14:26
                                  Dokładnie...

                                  Facet zachowuje się jak dziecko, a Tobie chyba za bardzo zalezy.
                                  • litigate Re: siostro, nie tak ostro... 13.10.13, 19:14
                                    rozmawiałam z nim w nocy
                                    to nawet nie byla rozmowa tylko pisanie wiadomości na skypie
                                    chyba macie racje, szkoda na niego czasu
                                    przeplacze ten zwiazek, bo kocham go mocno
                                    ale jak przeczytalam ze on modli sie zeby dalej moc sie kontrolowac i mnie nie skrzywdzic, ze czego ja od niego chce, czy nie mam dosc krzywdzenia go, ze mam pamietac do do tej chwili jeszcze mi nic nie zrobil ...
                                    a potem zwyczajnie sie wylaczyl nie dajac mi nic napisac
                                    a gdzie ja? odczulam to jak grozby
                                    powiem wam szczerze ze mam dosc
                                    zaluje tego co zrobilam
                                    zaluje ze on nie chce mnie wysluchac
                                    ja go wysluchalam mimo ze jechal po mnie ostro
                                    ale to nie fair
                                    czuje sie jak wykorzystana idiotka
                                    moze potrzebowal mnie tylko do zalatwienia tej sprawy?
                                    czuje sie fatalnie

                                    • vichta Re: siostro, nie tak ostro... 13.10.13, 22:19
                                      Facet jest typowym agresorem domowym. O wszystkie swoje nieszczescia obwinia najblizsze osoby i na nich sie wyzywa. Zapytaj np. alkoholika, dlaczego pije. Wielu powie, ze przez okropna zone. A dlaczego ja bije. Bo zrujnowala mu zycie. Jest glupia, nic nie robi i nie zasluguje na takiego wspanialego faceta.
                                      Daj sobie spokoj z tym typem jak najszybciej. Juz wzbudzil w Tobie poczucie winy, teraz probuje wzbudzic strach. To sa podstawowe narzedzia kontroli. Zerwij wszelkie kontakty i nie odpowiadaj na zadne maile i smsy. Wszelkie dalsze dyskusje tylko przedluza sprawe i sprawia, ze bedzie Ci trudniej odejsc. A jesli Cie gdzies spotka i bedzie sie odgrazal, to jak najszybciej powiadom policje i narob wokol tego jak najwiecej szumu. On musi wiedziec, ze sie go nie boisz i ze nie zawahasz sie zwrocic o pomoc do kogo trzeba. Teraz czerpie sile z Twojego poczucia winy i strachu. Jesli zobaczy, ze to Ty jestes silna, braknie mu odwagi. To gnojek, ktory rzuca sie tylko na slabszych.
                                      Takich zwiazkow znam cala mase. I wlasnie dlatego swego czasu udalo mi sie w pore zakonczyc wlasny, ktory zmierzal w taka slepa uliczke. Pokierowalam sie cudzym doswiadczeniem i dobrze na tym wyszlam. Widzac to, co dzieje sie w innych zwiazkach, umialam przewidziec, co dalej bedzie sie dzialo w moim. Pare miesiecy pobolalo, a potem bylo juz coraz lepiej. Nie zaluje.
                                      • kasz0 Re: siostro, nie tak ostro... 15.10.13, 18:22
                                        vichta napisała:

                                        > Teraz czerpie sile z Twojego poczucia winy i strachu.

                                        Przez caly czas czerpal. Ona bala sie mu powiedziec prawdy aby nie zrobil sobie krzywdy odchodzac od niej. Masochistka, ktorej potrzebny jest sadysta do zadawania jej "szczescia".
                              • kseniainc Re: siostro, nie tak ostro... 14.10.13, 10:55
                                zachowujesz sie tak jakby on miał obowiazek Ci wybaczyc i znow na nowo bezwarunkowo ....hmmm Załatwiasz NIBY bardzo istotną sprawę,teraz masz nowy pomysł na NIBY wyjazd?,hmmmm
    • kasz0 brak fundamentow do budowy przyszlosci 15.10.13, 18:12
      litigate napisała:

      > probowałam mu wyjasnic dlaczego nie powiedziałam mu od razu

      Sprobuj poczytac to co sama napisalas. Domysl sie czy przykladowo mnie przekonalas i do czego.

      Jak nie moze ufac to po co ma sie wiazac? Piszesz kochasz, co, kogo? Wyglada na to, ze kochasz swoje emocje.
      • vichta Re: brak fundamentow do budowy przyszlosci 17.10.13, 20:38
        Znamienne. Wypowiedzi kasz0 zawsze rozpoczynaja sie od zacytowania czyjejs wypowiedzi, po czym autor jedzie po swoich rozmowcach, obrzucajac ich blotem od stop do glow. Jedna z forumowiczek skomentowala to bardzo trafnie: "kasz0 chcialam ci powiedziec ze jestes.....prawdziwym 0". Ignorujmy wiec trola.
        Uszy do gory, litigate i odezwij sie, jak sobie poradzilas :)
        • agasik4 Re: brak fundamentow do budowy przyszlosci 20.11.13, 14:37
          cześć
          vichta nie jest dobrze, ale tez nie beznadziejnie
          wiem ze cierpi, ale nie wykasowal mnie całkowicie
          mialam problem, pomogl mi ale bez zadnego kontaktu wiecej
          probuje zagadywac ale zawsze sie konczy stwierdzeniem
          nic mi nie jest, nie martw sie,
          najbardizej zabolalo jak na moje nie potrafie przestac o tobie myslec odpisal bedziesz, potrzebujesz tylko wiecej czasu
          kocham go, i tak strasznie tesknie :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka