Dodaj do ulubionych

Zimny chow partnerki

17.11.13, 17:44
Jesteśmy razem od roku, ale coraz trudniej jest mi to znosić. Chodzi o jej wycofanie uczuciowe, nieczułość. Nawet nie wiem jak to nazwać. Na początku związku mi wspomniała, że u niej w rodzinie nie było czułości, że ona nie jest typem "Misi-Pysi". Wziąłem to za żart. Jestem przyzwyczajony do tego, że kobieta oczekuje czułych gestów i ciepła i że wręcz uczy tego mężczyzny, bo u nas trochę z tym krucho. Zwykle to ja musiałem prawie uciekać przed zagłaskaniem, więc nie sądziłem, że może mnie spotkać taki problem.
Może trochę przykładów. Ona nigdy nie wyjdzie z inicjatywą, by się do mnie przytulić, chwycić za rękę na spacerze, pocałować. Zawsze to ja muszę to inicjować. Z seksem podobnie. Zawsze ja zaczynam, ona nawet nie wyciągnie ręki. W trakcie ma zamknięte oczy, więc mam uczucie, że to nie musiałbym wcale być ja.
Inny przykład, gdy jesteśmy razem np. w hotelu i ona kursuje między łazienką, a pokojem mijając mnie po drodze, to nawet na mnie nie spojrzy. Ja w odwrotnej sytuacji uśmiechnę się do niej, zagadam, musnę ręką, cokolwiek. Czasem czuję się jak jakiś intruz, czasem jak powietrze. Gdy idziemy razem na mieście i trzymamy się za ręce to ona idzie spokojnie przed siebie w ogóle nie zwracając uwagi, czy na mojej drodze nie ma słupa, kałuży, czy ludzi z naprzeciwka, więc ja się gimnastykuje, a ona dalej spokojnie sobie kroczy nie zbaczając nawet o cal :) Na wyjazdach, np. w górach ostatnio, sam codziennie robiłem sobie śniadanie, bo ona je tylko jogurt i kawę. Fakt, śniadanie zrobić umiem, ale ona siedziała przy stole, a ja uwijałem się w kuchni. Jakoś tak dziwnie. A gdy jest hotel i szwedzki stół, to mogę zapomnieć, by przyniosła cokolwiek dla mnie (dopiero jak o tym wspomniałem, to pamiętała o ciastkach itp.). Co tam jeszcze...aaa, nie ma takich potrzeb jak kupno pamiątek, wysłania kartek bliskim i nie lubi robienia zdjęć. Mam takie wrażenie, że nasz związek to jakby układ dwóch singli. Czasem się czuję jak z kumplem (no jest jeszcze seks;)
Niby lubi zwierzęta, ale jakoś nad żadnym się nie pochyli. Gdy rozmawiamy i ja wykładam jakiś problem, to jej reakcje są w stylu: "Yhhmm, mmmm, no raczej, tak". A gdy ją coś zachwyci to mówi "no mega". Pełna ekspresja, co?;)
Gdy mówię jej że mi się podoba, ładnie wygląda albo kupię jej jakiś drobiazg, gdy w ogóle staram się być miły, to ona reaguje w specyficzny sposób, jest to jakaś mieszanka niedowierzania z nutą obrócenia wszystkiego w żart.
Gdy idziemy plaża ja schylam się po muszlę, ona się dziwi. Ja wrzucam monety do fontann itp. A ona wręcz krzyczy co ja robię.
Zaczyna mnie to wszystko uwierać, bo jak uwierzyć w miłość, gdy nie ma czułości, tych drobnych gestów? Dotarło do mnie, że jestem w związku z robotem. Owszem, w kinie gdy się wystraszy to wczepia się we mnie pazurami jak koala (podobnie reaguje jeszcze w pewnych okolicznościach;), ale na tym koniec podobieństw do żywej istoty. To wygląda może jakbym żartował, ale naprawde jestem trochę podłamany. Miał ktoś z was podobny problem? Co robić? Poradźcie coś...
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 17:52
      Opisujesz osobe odseparowana od swoich emocji, kontrolujaca sie obojetna na Twoje potrzeby. Koniecznosc zrobienia czegos dla Ciebie kojarzy jej sie z uslugiwaniem i ograniczaniem jej woli.
      Odpusc sobie, zrobic z Ciebie glupca, a potem obwini, ze nie rozumiesz jej.
    • gyubal_wahazar Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 17:56
      Po mojemu, to jej serdecznie wisisz. Zrób test. Powiedz jej uśmiechnięty, że w robocie masz na 90% klepnięty wyjazd na półroczne szkolenie zagraniczne. Jak pójdzie wszystkiego 'um hum' albo 'mega', to już wiesz, że możesz zwijać żagle
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 09:35
        gyubal_wahazar napisał:

        > Po mojemu, to jej serdecznie wisisz. Zrób test. Powiedz jej uśmiechnięty, że w
        > robocie masz na 90% klepnięty wyjazd na półroczne szkolenie zagraniczne. Jak pó
        > jdzie wszystkiego 'um hum' albo 'mega', to już wiesz, że możesz zwijać żagle

        Powiedziałem latem, ze jadę z kumplami na spływ na 2 tygodnie. Jej reakcja była taka, jak moja na mecz krykieta w tv, czyli było to jakieś twierdzące "nooo" Zapytałem ja w końcu, czy będzie tęsknić, to odpowiedziała,ze jeszcze nie wie, bo nie wyjechałem przecież.
        • bombalska Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:59
          > Zapytałem ja w końcu, czy będzie tęsknić, to odpowiedziała,ze jeszcze nie wie,
          > bo nie wyjechałem przecież.

          Buhahaha! To bylo super :D
          Zasadniczo to robisz w jej zyciu za mebel. Jak nie widac emocji, to chyba po prostu ich nie ma. A jest o Ciebie zazdrosna? Zakladam, ze nie.
    • rekreativa Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:06
      Właściwie to sam już zdiagnozowałeś: Twoja partnerka jest osobą emocjonalnie wycofaną.
      Pewnie sytuacja w jej domu rodzinnym, o czym nadmieniasz, miała na to wpływ. Może emocje i uczucia, jakie okazywała będąc dzieckiem nie spotykaly się z pozytywna reakcją chłodnych rodziców, więc nauczyła się je chować w sobie, odcinać się od nich.
      Można to zaakceptować i po prostu przyjąć, że ona już "taka ma urodę". Można spróbować ją rozruszać. A można też dać sobie spokój (jeśli czujesz, że życie z tak zamkniętą, zdystansowaną osobą za dużo by Cię jednak emocjonalnie kosztowało)
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 10:03
        rekreativa napisała:

        > Można to zaakceptować i po prostu przyjąć, że ona już "taka ma urodę". Można sp
        > róbować ją rozruszać. A można też dać sobie spokój (jeśli czujesz, że życie z t
        > ak zamkniętą, zdystansowaną osobą za dużo by Cię jednak emocjonalnie kosztowało

        Ta jej " uroda" bardzo mi się podobała na początku. Ona była opanowana, powściągliwa, a te cechy cenie u kobiet. Nie sądziłem jednak, ze przy bliższym Poznaniu będzie coraz gorzej. Próbuje sobie teraz przypomnieć czy w ogóle widziałem jakaś jej żywiołowa reakcje. Gdy zaklepalismy wyjazd na super wakacje, to ona z lekkim polusmiechem powiedziała " o jaaaa, mega" A i śmieje się w kinie. Co do czułych gestów z jej strony to pamietam jak raz chwycila mnie za rękę, ale skoro mogę to policzyć, to chyba jest zle.

        Co do moich "kosztów "emocjonalnych to wcześniej o tym nie myślałem, dopiero teraz coś mi uświadomiłas. Ten brak zwrotnych reakcji z jej strony zaczyna powodować brak mojej pewności siebie w tym związku. Ona nie umie ani słowem, ani gestem zapewnić,ze jestem ważny, ze jestem jej. Jak zapytałem jakiś czas temu, czy my w ogóle jesteśmy razem, to odpowiedziała " no raczej" i pamietam jakby zdziwienie w jej oczach. Nie zrobiła jednak przy tym żadnego gestu, typu przytulenie, czy choćby wyciagniecie ręki.
        • pijatyka Re: pamietam jak raz chwycila mnie za rękę 03.12.13, 08:48
          Wow! ;)
    • sweet_pink Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:09
      Przepraszam...ale LOL. No, dobraliście się jak w korcu maku, Ty jak na faceta wyjątkowo czuły i zwracający uwagę na detale, a ona wyjątkowo chłodna jak na kobietę. W zasadzie aż wygląda na prowokacje, że ktoś płcie we wpisie zamienił.
      Generalnie niestety nie napisałeś czy dziewczyna w ogóle potrafi być wsparciem, brać na siebie obowiązki idt. To co opisałeś to generalnie detale, choć w dużym natężeniu potrafią wygenerować poczucie osamotnienia.
      Co do rad. Cóż musisz się pogodzić z tym, że ona tak ma (choć może warto się zastanowić czemu) i zobaczyć czy uda się wam wypracować coś po środku. Przede wszystkim pamiętaj, że ona jest inna i Twoje potrzeby są dla niej abstrakcyjne jak dla kota loty kosmiczne...wiec po pierwsze musisz jej o tym mówić. Jakaś poważniejsza rozmowa (o Twoich potrzebach a nie o ojej oziębłości) + spokojne krótkie komunikaty na co dzień w stylu "przytul mnie" "przynieś mi proszę rogalika", "hej uważaj! (gdy idzie tak ze idąc z nią pakujesz się na latarnię". Jak chcesz kontaktu to poproś o niego werbalnie "daj mi rękę" zamiast sam łapać ją. I nie ograniczaj się z tymi komunikatami (chyba ze nie umiesz tego robić spokojnie bez tonu pretensji). Jak dziewczyna się nie aktywizuje na twoje potrzeby i nawet ciągłe nakłanianie nie wykształci w niej pozytywnych odruchów..to coż.
      A co do seksu to cóż kobiety wzrokowcami nie są, patrzeć nie musza,a doskonale wiedza z kim się kochają...inna sprawa, że ognia to pewnie nie uświadczysz...tu bym się zastanowiła ewentualnie nad nakłonieniem jej do terapii, ale to jak uda się coś zaradzić na te drobniejsze problemy.
      W sumie tak na koniec powiem Ci ze bardziej współczuję jej niż Tobie.
      • samuela_vimes Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:32
        sweet_pink napisała:

        > Przepraszam...ale LOL. No, dobraliście się jak w korcu maku, Ty jak na faceta w
        > yjątkowo czuły i zwracający uwagę na detale, a ona wyjątkowo chłodna jak na kob
        > ietę. W zasadzie aż wygląda na prowokacje, że ktoś płcie we wpisie zamienił.

        dokładnie to samo pomyślałam.
      • allatatevi1 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:47
        On czuły?
        Gdzie ty to wyczytałaś??
        Pan ma pretensje, że to on uwija się rano w kuchni, anie jego kobieta.

        A z tą muszlą? Jak ma ochotę podnosić to niech podnosi, ale niech się nie zachowuje jak dziecko.
        To dziecko ma prawo wymagać, że mamusia będzie w 100% zachwycona podniesioną przez niego muszelką, ale chyba nie dorosły facet.
        Mi cały jego opis śmierdzi narcyzem, który właściwie wszystko robi tylko po to, żeby partnerka wiecznie go komplementowała, głaskała po główce i się zachwycała: "misiu jaki ty romantyczny".

        To tak nie działa. Takie gesty wykonuje się dobrowolnie, a dorośli ludzie rozumieją że druga strona może się czymś zachwycić ale nie musi.

        On się zachowuje jak trzylatek który nabazgrał kredkami pieska i teraz oczekuje że mama, tata, babcia, dziadek będą się zachwycać, bo jak nie to bek.

        A z nicku wynika, że to 35-letni facet...
        Narcyz jak nic.
        • gyubal_wahazar Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:50
          Zakochany facet = narcyz. Paradne
        • sweet_pink Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:56
          To ze czuły wyczytałam przez analogie do własnej osoby. Sama mam podobne potrzeby i odruchy jak autor. Nie opisałabym ich, aż w takim natężeniu...autor pewnie też by nie opisał gdyby nie był "na głodzie". Na głodzie to ta zasrana muszelka urasta do rangi problemu wartego opisania na forum.
          W każdym razie cóż...dziękuję za "łatkę".
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:08
          skąd w Was tyle agresji? Ja nie mogę :)
          • to.niemozliwe Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:21
            "Kobieta, ktora nie jeczy w nocy, warczy w dzien"? :-D
        • light_in_august Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 16:44
          Zupełnie opacznie zrozumiałaś post - autorowi nie chodzi o to, że ktoś ma się cały czas "zachwycać", tylko o to, że ten ktoś WCALE się nie "zachwyca"... Każdy w związku oczekuje pewnej wzajemności. Jeśli codziennie robisz komuś śniadanie (bo lubisz robić, bo chcesz mu zrobić przyjemność itp.), to po miesiącu oczekujesz, że druga strona chociaż kawę Ci zaproponuje, czyż nie?
          Niektórzy mają potrzebę trochę bardziej intensywnego bycia z drugą osobą niż tylko "razem, ale w gruncie rzeczy osobno". To nie jest narcyzm.
        • dioskorides Re: Zimny chow partnerki 22.11.13, 13:33

          allatatevi1 napisała:

          > On czuły?
          > Gdzie ty to wyczytałaś??
          W tekscie, chłop pisze wielokrotnie że to on wychodzi z inicjatywą odnośnie czyłości , łapania za rękę drobnych gestów, wkleić ci, czy wyłapałaś z tekstu tylko to co chciałaś ?

          >Pan ma pretensje, że to on uwija się rano w kuchni, anie jego kobieta.
          To teraz ja się zapytam, gfdzie to wyczytałaś, nigdzie nie pisze że koleś chce aby mu pani świergoląc podsunęła pod nos, dając przy tym buzi w czółko.
          Chodzi o to żeby pani łaskawie ruszyła 4 litery i się zainteresowała. Kazdy oczekuje :"
          Pomóc Ci ? Może zrobie w tym czasię herbatę?" etc a nie czekała na gotowe. Skoro jesteś tak oburzona że twoim zdaniem facet chce mieć podsunięte pod nos jak u mamusi to nie stosuj podwójnych standardów gdy to partnerka ma podsunięte pod nos.
          Nikt tu nie mówi o głaskaniu i owijaniu się tylko o naturalnej bliskości dwuch osób.
          • ursyda Re: Zimny chow partnerki 22.11.13, 13:49
            Dwóch.
            Poza tym się zgadza.
            • dioskorides Re: Zimny chow partnerki 22.11.13, 17:28
              Zgadza się, miało być dwu, potem dopisałem ch i stworzyłem potwora :)
      • system.tzw.edukacji Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:37
        > tu bym się zastanowiła ewentualnie nad nakłonieniem jej do terapii

        Polecam terapię Gestalt oraz psychoanalizę.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:42
          system.tzw.edukacji napisał:

          > Polecam terapię Gestalt oraz psychoanalizę.

          przecież ona się nie zgodzi bo zapewne uważa, że wszystko z nią w porządku i nie potrzebuje pomocy

        • light_in_august Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 16:40
          Że też Tobie w ogóle się chce logować tylko po to, żeby pisać w kółko jedno i to samo...
        • kochanic.a.francuza Re: Zimny chow partnerki 21.11.13, 16:57
          Ale jemu tez terapia by sie przydala, bo w normalnym zwiazku nie robi sie nic dla poklasku partnera.
          • dioskorides Re: Zimny chow partnerki 22.11.13, 13:00
            Czyli uważasz że w normalnym związku nie robi się nic dla drugiej osoby?
            taaaa, terapia.
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 10:35
        Dziękuje za odpowiedz. Bardzo pomoglas mi z jedna rzeczą, choć być może za późno. Rada, żebym artykułowal swoje potrzeby bez wspominania o jej wadzie jest bardzo cenna. Szkoda, ze wcześniej na to nie wpadłem.
        Odpowiadając dalej, to ona potrafi sama z siebie wziąć jakieś sprawy na siebie i je załatwić. Powiedziałbym, ze potrafi zadbać o siebie, a o mnie przy tej okazji, ale dotyczy to takich spraw typu wyjazd, a mi chodzi o te drobne gesty, czułości, słowa, które w jednoznaczny sposób różnią moja dziewczynę od koleżanki do seksu.
        Co do bliskości, to wyglada to tak,ze siedzimy na kanapie pół metra od siebie i siedzielibysmy tak do rana gdybym to ja jej nie przytulił. Ale i wtedy ona nie wyciągnie do mnie ręki itp. Muszę wziąć jej rękę i położyć na mnie. To trochę tak, jakby się mnie brzydziła. Jak tak dalej pójdzie to nabawie się kompleksów.
        Wspolczujesz jej? Ale to ja mam problem:)
        • sweet_pink Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 17:35
          No jej współczuję bardziej, bo widzisz ja uważam potrzebę bliskości fizycznej i uznania za bardzo ważną i naturalną. A ona nie dość że jest pozbawiona całych endorfin i bogactwa które niesie za sobą choćby przytulanie to jeszcze cały problem wynika moim zdaniem z patologicznego wychowania. Po tobie widać, że otrzymałeś od rodziców to co trzeba...ona swoich deficytów może nigdy nie odrobić.
          Piszesz, że Ty masz problem? Myślisz, że ona nie ma problemu z tym że nie umie być dla Ciebie "dość dobra"? Powiem szczerze albo razem macie problem albo nie ma was.
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 10:51
        sweet_pink napisała:

        > Przede wszystkim pamiętaj, że ona jest inna i Twoje potrzeby są dla niej abstrakcyjne jak
        > dla kota loty kosmiczne...wiec po pierwsze musisz jej o tym mówić.

        Ty chyba masz podobne doświadczenia, lecz w druga stronę, bo dokładnie wyczuwasz sytuacje.
        U nas jest właśnie tak, jak piszesz. Gdy tłumacze jej dana sytuacje i moje oczekiwania, to jej wzrok i mina sugerują, ze jestem jakimś ufoludem.
        • kseniainc Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 13:27
          przepraszam,ale rozbawił mnie tekst o nietesknocie;-pTo ,ze ona zimna jak królowa sniegu to widac z opisu,ale niestety jest chyba tez półgłupem, skoro nie potrafi sie wysłowić;-p
        • sweet_pink Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 17:48
          Nie. Po prostu mój chłopak jest odmienny na różnych sferach i zwyczajnie rozmawiamy o swoich potrzebach. On nie rozumie niektórych moich (np. łakomstwa na komplementy), a ja niektórych jego (np. upodobania do chaotycznego zarządzania czasem)...nie rozumiemy to trudno ale staramy się je respektować. Po prostu tak to zwyczajnie jest, że ludzie są różni, że patrzą na świat przez "swoje okulary" i ze na pełne zrozumienie trzeba pracować.
    • paco_lopez Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:18
      Wydaje mi sie z opisu, ze masz do czynienia z osoba introwetyczna. Poza tym jest pewnie mnostwo kobiet, ktore nie inicjuja seksu i zamykaja oczy w trakcie. No i w zyciu by mi do glowy nie przyszlo zeby mi ktos cos ze stolu szwedzkiego przynosil.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:38
      zagubiony78 napisał:

      > Miał ktoś z was podobny problem?

      tak, choć nie w takiej skali jak u Ciebie

      > Co robić? Poradźcie coś...

      rozstać się i poszukać kogoś o usposobieniu podobnym do Twojego

    • allatatevi1 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:38
      "Fakt, śniadanie zrobić umiem, ale ona siedziała przy stole, a ja uwijałem się w kuchni. Jakoś tak dziwnie."

      No okropnie. Do czego to podobne? To w końcu facet powinien siedzieć przy stole, a kobieta się uwijać w kuchni.

      Mam wrażenie, że niektórym mężczyznom się nie dogodzi.
      Najpierw czułeś się zagłaskany, pewnie się śmiałeś z lasek które rozpływają się nad kotkiem, pieskiem, króliczkiem. A teraz też źle?

      Nie jesteś wyjątkiem. Patrzę na niektórych facetów i widzę jacy są zagubieni.
      Jak kobiety rozpływały się nad zwierzątkami, zagłaskiwały, cisnęły na ślub i dziecko, owijały się jak bluszcze to faceci narzekali.

      Dzisiejsze kobiety same wieczorem trzaskają drzwiami i wychodzą na miasto ze znajomymi, same mają w mieszkaniu kule nieupranych ciuchów rzuconych koło łóżka.
      Mają w nosie to czy dostaną pierścionek zaręczynowy i nie można ich tym szantażować... to nagle jest wielka konsternacja męskich doop wołowych.
      • to.niemozliwe Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:25
        O czym by z Toba nie adac, to zawsze sprawe sprowadzisz do tego, kto przy garze chochla miesza. :-D
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:34
          to.niemozliwe napisał:

          > O czym by z Toba nie adac, to zawsze sprawe sprowadzisz do tego, kto przy garze
          > chochla miesza. :-D

          może marzy się jej większa chochla :D

      • banksia Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 22:28
        allatatevi1 napisała:

        > Jak kobiety rozpływały się nad zwierzątkami, zagłaskiwały, cisnęły na ślub i dz
        > iecko, owijały się jak bluszcze to faceci narzekali.
        > Dzisiejsze kobiety same wieczorem trzaskają drzwiami i wychodzą na miasto ze zn
        > ajomymi, same mają w mieszkaniu kule nieupranych ciuchów rzuconych koło łóżka.
        > Mają w nosie to czy dostaną pierścionek zaręczynowy i nie można ich tym szanta
        > żować... to nagle jest wielka konsternacja męskich doop wołowych.

        nawet i w oderwaniu od temetu watku - zajebiscie celnie to ujelas;)

        natomiast co do tematu watku, to nie watpie ze ciezko jest byc z osoba ktrora nigdy sama z siebie sie nie przytuli, nie pocaluje, nawet nie popatrzy, o seksie juz nawet nie wspomne - przeciez zwiazek to gra wzajemnosci, checi przebywania ze soba, kontaktu, rozmowy itd. moze gosciu i przesadza w opisie a sam nie jest idealny, ale zachowanie dziewczyny jest zdecydowanie dziwne i wierze ze jest to trudne i i frustrujace dla drugiej osoby. inna rzecz ze autor nie pisze dlaczego sa razem, co go w niej zainteresowalo, jakie ma zalety (no chyba ze piekna jest i juz a osobowosci na tyle co manekin sklepowy...).
    • piataziuta Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:45
      Kobieta której potrzebujesz, to mamusia, nie partnerka.
      Polecam powrót do domu rodzinnego.
      Tam mama zawsze będzie kochać i ci nadskakiwać, a ty będziesz mógł ponarzekać, jaka to ona upierdliwa.
      • allatatevi1 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 18:51
        10/10
      • gyubal_wahazar Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:06
        No jasne, bo w końcu leje go ? Nie. Po nocach z żulczakami imprezuje ? Nie. Zabiera mu wypłatę i za nią cheleje ? Też nie. To o co mu się rozchodzi ?
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:07
        A może po prostu jemu jedna lodówka w domu w zupełności wystarczy? Nie pomyślałaś?

        Agresywna jesteś.

        • piataziuta Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 10:34
          Drażnią mnie takie niedojrzałe roszczeniowe gnojki, ktore myślą ze rolą partnerki jest zastąpić im mamusię. Karmić, głaskać, zasypywać czułością, zachwycać się infantylizmem i przejawami głupoty (rzucaniem monet do fontanny). A on, jak każdy synalek nadgorliwej mamusi bedzie się wtedy wywijal z objec, wycieral i robił "blee" od nadmiaru pocałunków.
          Niech wróci do mamy, tam znajdzie szczęście.

          I to oburzenie, "nie przyniosła mi jedzenia!". Bosze co za zenada.
          • light_in_august Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 18:57
            Aaaale ostro ;)
            Mnie by przeszkadzał totalny brak okazywania czułości, brak okazywania zainteresowania mną, brak inicjatywy w łóżku, tylko okazjonalne "przyzwolenie", całkowity brak wzajemności jakiejkolwiek. Czy to znaczy, że jestem roszczeniowym gnojkiem, który w facecie szuka mamusi? :)
            • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 19:03
              Jak chciał zasadniczej to musi wziąć ją z całym inwentarzem :P
              • light_in_august Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 19:13
                Wiesz, ja też lubię zasadniczych, ale człowiek zasadniczy nie musi mieć do partnera/partnerki stosunku skrajnie olewczego. Jeśli taki ma, to to jest jakiś dupek, który traktuje bliską osobę jak poczekalnię na chwilę, a nie człowiek zasadniczy.
                No chyba, że ja nie znam definicji słowa ;)
                • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 19:16
                  Moze ta dziewczyna jest całosci zasadnicza.Tak jak ktoś jest po prostu miękki czuły ogolnie.
                  • light_in_august Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 19:24
                    Może i jest. I niech sobie będzie. Tylko dziwię się, że tu większość jej "pozwala" na bycie zimną i nieczułą (=zasadniczą, ekhem... ;)), natomiast on jest niemal wyzywany od miękkich fujar, maminsynków i roszczeniowych gnojków. Widzę tu pewną niesprawiiedliwośći dysproporcję w podejściu, i tyle.
                    • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 19:28
                      To juz wybór chłopaka,moze omijał te czułe,szukał twardej i trafiła kosa na kamień...
            • piataziuta Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 19:37
              > Mnie by przeszkadzał totalny brak okazywania czułości, brak okazywania zaintere
              > sowania mną, brak inicjatywy w łóżku, tylko okazjonalne "przyzwolenie", całkowi
              > ty brak wzajemności jakiejkolwiek. Czy to znaczy, że jestem roszczeniowym gnojk
              > iem, który w facecie szuka mamusi? :)

              No, jeśli masz fiutka i identyfikujesz się ze stwierdzeniami:

              Jestem przyzwyczajony do tego, że kobieta oczekuje czułych gestów i ciepła i że wręcz uczy tego mężczyzny, bo u nas zwykle z tym krucho. Zwykle to ja musiałem prawie uciekać przed zagłaskaniem, więc nie sądziłem, że może mnie spotkać taki problem. ,

              jeśli poniższa historia wydaje ci się nie do pomyślenia:

              Na wyjazdach, np. w górach ostatnio, sam codziennie robiłem sobie śniadanie, bo ona je tylko jogurt i kawę. Fakt, śniadanie zrobić umiem, ale ona siedziała przy stole, a ja uwijałem się w kuchni. Jakoś tak dziwnie. A gdy jest hotel i szwedzki stół, to mogę zapomnieć, by przyniosła cokolwiek dla mnie ,

              a poniższe sytuacje wydają dziwne:

              nie ma takich potrzeb jak kupno pamiątek, wysłania kartek bliskim i nie lubi robienia zdjęć.
              Gdy mówię jej że mi się podoba, ładnie wygląda albo kupię jej jakiś drobiazg, gdy w ogóle staram się być miły, to ona reaguje w specyficzny sposób, jest to jakaś mieszanka niedowierzania z nutą obrócenia wszystkiego w żart.
              Gdy idziemy plaża ja schylam się po muszlę, ona się dziwi. Ja wrzucam monety do fontann itp. A ona wręcz krzyczy co ja robię.


              to jesteś. :D

              W innym przypadku, jesteś po prostu osobą której by przeszkadzał totalny brak okazywania czułości, brak okazywania zainteresowania, brak inicjatywy w łóżku, tylko okazjonalne "przyzwolenie", całkowity brak wzajemności jakiejkolwiek :)

              • light_in_august Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 19:47
                Lubię wspólne śniadania/obiady/kolacje i raczej nie wyobrażam sobie, żeby facet, przynosząc jedzenie, zupełnie mnie pominął albo nie pomyślał o zrobieniu mi śniadania, nawet jeśli sam pije tylko kawę (nie mówię, że cały czas ma mi te śniadania robić, ale raz na jakiś czas wydaje się to miłe i naturalne).
                Pomijam muszelki, monetki i wysyłanie kartek z wakacji, bo to jakieś pierdoły bez znaczenia. Natomiast brak czułości, troski, wzajemności jest jak najbardziej poroblemem wg mnie.
                Więc chyba jednak jestem roszczeniowym gnojkiem, tyle że bez fiutka ;)
                • piataziuta Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 20:31
                  to może lepiej użyjmy analogii

                  "roszczeniowym gnojkiem" nazwałabym cię gdybyś uważała, że facet powinien być zawsze silny, nie pozwalać sobie na chwile słabości, nie okazywać emocji, pracować i dawać ci zarobione pieniądze, że powinien zauważać i zawsze reagować entuzjastycznie, gdy zastosujesz inny rodzaj makijażu oczu, wyskubiesz brwi i zrobisz francuski pedicure zamiast zwykłego

                  póki co, nie ma szans na postawienie znaku równości między kobietą a mężczyzną
                  może za jakiś czas
                  • light_in_august Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 21:00
                    Kurczę, Ziuta... No właśnie o to mi biega, że ponieważ autor jest zaprzeczeniem stereotypu twardego maczo, to dostaje mu się na uszy, że piii.pa, mięczak itd. Bądźmy fair w obie strony - jeśli babka ma prawo być twarda i nieczuła wbrew stereotypom, to facet ma prawo być miękki i wrażliwy.
                    • piataziuta Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:06
                      > Kurczę, Ziuta... No właśnie o to mi biega, że ponieważ autor jest zaprzeczeniem
                      > stereotypu twardego maczo, to dostaje mu się na uszy, że piii.pa, mięczak itd.
                      > Bądźmy fair w obie strony - jeśli babka ma prawo być twarda i nieczuła wbrew s
                      > tereotypom, to facet ma prawo być miękki i wrażliwy.

                      W ogóle się nie rozumiemy.
                      Ja nie widzę żeby on był pipa ani mięczak, nawet mi to przez chwilę nie przeszło przez myśl. Widzę go jako cwanego roszczeniowego gnojka - wymyślił sobie, że kobieta MA BYĆ czuła, nadskakująca i "uczyć go czułości i ciepła", a on sobie wtedy będzie mógł "uciekać przed zagłaskaniem". To bardzo wygodny dla niego scenariusz, powielający relację mamusia - syn.

                      Koleś nie zakłada, że kobiety mogą być różne, że miłość kobiety nie jest bezwarunkowa jak miłość matki i trzeba się trochę wysilić, żeby najpierw znaleźć partnerkę odpowiednią dla swoich potrzeb i jeszcze bardziej wysilić, żeby stworzyć z nią udany związek.
                      Widzę w tym raczej wyrachowanie, niż słabość.

                      Moim zdaniem większość ludzi potrzebuje czułości i uwagi i to chyba normalne, ale nie na ten temat pisałam.
                      • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:52
                        Masz być trzeźwo myślaca,zasadnicza,nia płakać bez powodu,ale kiedy ja chcę masz być pysiem misiem,a potem znowu konkretna,twardo stąpająca po ziemi :)
                        • piataziuta Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:03
                          faktycznie, nie widziałam wcześniej tego wpisu:
                          Ona była opanowana, powściągliwa, a te cechy cenie u kobiet.

                          szczyt hipokryzji
                        • klamkas Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 13:13
                          A czy jedno musi wykluczać drugie?

                          Jestem zasadnicza, twardo stąpam po ziemi, dalsi znajomi mają mnie za zimną i racjonalną do bólu, powściągliwą i nie okazującą emocji. Ale uwielbiam dotyk i bliskość męża, uwielbiam się do niego przytulać, dotykać go przy każdej okazji i uwielbiam kiedy on robi to samo. Również czułe słówka, komplementy, patrzenie sobie w oczy i inne miłosne zagrywki. Przez 15 lat związku mi się nie znudziło.
                          • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 14:12
                            Nie musi,ale ona widocznie jest inna niz Ty.
                      • megg76 Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 19:43
                        :) jestem właśnie w podobnym związku, ciągle słyszę, że jestem nieczuła. Dobrze określiłaś autora wątku.
      • bombalska Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:07
        piataziuta napisała:

        > Kobieta której potrzebujesz, to mamusia, nie partnerka.
        > Polecam powrót do domu rodzinnego.
        > Tam mama zawsze będzie kochać i ci nadskakiwać, a ty będziesz mógł ponarzekać,
        > jaka to ona upierdliwa.

        Alez w tym nie ma nic zlego, ze oczekuje opiekunczosci od kobiety. Sa kobiety, ktore lubia matkowac i sa faceci, ktorzy maja na tym polu niedobory. I moga sie wowczas doskonale uzupelnic. Ona go przytuli do cyca, a on jej w rewanzu dom postawi. Zle?
        • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:26
          Ale dla niektórych te kobiety to ciepłe kluchy i zadatek na żonę alkoholika :P
    • brettashley Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:41
      Z nia jest wszystko w porzadku, a "zimy chow" w domy mial na to tylko znikomy wplyw. Prawdopodobnie jest INTJ - malo ekspresyjna, nieromantyczna i niesentymentalna, ale za to bardzo wrazliwa (nie widac!) na odrzucienie. Dodatkowo monogamiczna, lojalna i - jest szansa bystra oraz z absurdalnym poczuciem humoru.
      Takie kobiety to rzadkosc i trudniej od innych wchodza w zwiazki, ale mocno kochaja.
      Tutaj info na temat profilu: www.personalitypage.com/INTJ.html
      • to.niemozliwe Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:53
        Co do lojalnosci, to mialbym watpliwosc, bo ona nie stara sie dbac o niego. Nie widac inicjatyw z jej strony, ktore moznaby interpretowac jako czulosc, czy lojalnosc.
        Nie przejawia tez zbytniej bystrosci, nie ma komentarzy, ani trafnych diagnoz, kiedy on sie zwraca do niej z problemen.
        Mysle, ze jest tak introwertyczna i nieempatyczna, ze malo co ja inni interesuja, a takze nie bardzo ich rozumie. Stad niewiara we wlasne mozliwosci, bo brak akceptacji ze strony otoczenia od ktorego jest oddzielona szklana tafla.
        Trudny charakter.
    • il-ja Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:43
      Zastanów sie czy przez najbliższe 5 lat potencjalnego związku wytrzymasz ją właśnie taką. Ona cierpi bo została odrzucona jak byla mala. to typowy syndrom matki - manekina ona przez to przeszła poczytaj sobie. Wiem bo taka też bylam jak Twoja dziewczyna. dużo by pisać. Ona sie nie zmieni bo nie widzi problemu pytanie czy Ty wytrzymasz tak. Jeśli nie dasz rady zostaw ja teraz. Nie będzie tak cierpieć . To ze ona nie pokazuje tego nie znaczy ze nie czuję a z biegiem czasu uczucie u przywiązanie będzie sie pogłębiać. A ty zranisz ja w końcu bo puszcza Ci nerwy. Reasumując, jeśli nie chcesz jej pomoc, odejdź.
    • foringee Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:52
      Dziewczyna jest zamknięta, nie nauczona wylewności i czułości. Tego by się dało ją nauczyć, pokazać że można inaczej i że jest wtedy fajnie. Jeśli trafi na fajnego i mądrego faceta to jej obecne problemy z wyrażaniem emocji przeminą.
      Ale za chiny ludowe nie wiem jak oduczyć ciebie przekonania, że to kobiety obowiązkiem jest stać w kuchni i robić ci żarcie oraz usługiwać, nawet wtedy, gdy ona sama tego żarcia nie potrzebuje. A gdy w hotelu jest szwedzki stół to każdy bierze swój talerzyk i nakłada sobie co sam chce. Nie przynosi drugiemu tego, czego on może nie chce. Nie wiedziałeś? Dotąd ci mama zawsze jedzonko przynosiła i kanapeczki robiła?
      Generalnie cienko widzę ten wasz układ, zastanów się dlaczego z takiego tłumu dziewczyn wybrałeś sobie akurat taką. Bo to może świadczyć o twoich własnych problemach emocjonlanych których jeszcze nie rozwiązałeś.
      • to.niemozliwe Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 19:58
        Bzdura, kolejna, ktora zwiazek sprowadza do stania nad garem. :-)
        Jemu idzie o to, ze ona nie dba o niego, nawet w tak prosty sposob jak zrobienie sniadania. On nie napisal, ze powinna tylko ona robic posilki, zawsze wylacznie ona. Tylko, ze ona jemu nic nie zrobi z wlasnej, nieprzymuszonej checi.
      • berta-death Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:19
        To nie chodzi o stanie przy garach i usługiwanie, tylko zwykłe drobne gesty życzliwości i sposób okazywania uczuć. Takie przyniesienie komuś sałatki ze szwedzkiego stołu jak się i po własną idzie, to nic nie znaczący gest wyrażający sympatię i troskę o tego kogoś a nie służalczość. Służalczość jest wtedy kiedy te gesty są jednostronne. Podobnie jak z przynoszeniem komuś śniadania do łóżka, czy kwiatów. Też można powiedzieć, że jak ktoś ma ochotę na wiecheć to kwiaciarnia jest za rogiem może sobie skoczyć i kupić, jak jest głodny to wie gdzie jest kuchnia, niech sobie zrobi śniadanie. Tylko czy to jeszcze jest między tymi osobami jakieś uczucie czy już tylko mamy o czynienia ze skłóconym starym małżeństwem, które z jakiegoś powodu nie może sobie pozwolić ani na rozwód ani na osobne mieszkania.
        • to.niemozliwe Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:35
          Dokladnie. Co sadzisz, Berta o ludziach, ktorzy maja problem z uczynnoscia dla kogos, kogo uwazaja za sobie bliska osobe, a wrecz uwazaja, ze to ponizajace ich wykorzystywanie?
        • triss_merigold6 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:52
          Pozwolisz, że się podpiszę?
          Nie chodzi o służalczość, nadskakiwanie czy okazywanie władzy.
    • eat.clitoristwood A tu cieply chow 17.11.13, 20:05
      https://www.obedient-dog.net/wp-content/uploads/2013/05/chow-chow-300x265.jpg
      • berta-death Re: A tu cieply chow 17.11.13, 20:08
        Wcale nie taki ciepły. To zdecyowanie nie są przytulaśne psiaki.
        • eat.clitoristwood Re: A tu cieply chow 17.11.13, 20:16
          berta-death napisała:
          > Wcale nie taki ciepły.

          No dobrze, ale chow, chow-chow, nie chów.
          • gyubal_wahazar Re: A tu cieply chow 17.11.13, 20:37
            Nie chow ani chów, tylko czał
            • eat.clitoristwood Re: A tu cieply chow 17.11.13, 20:42
              Zimny czał partnerki?
              • gyubal_wahazar Re: A tu cieply chow 17.11.13, 20:49
                Prawda jak intrygująco i tajemniczo ?
    • berta-death Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:10
      Chyba nic się z tym nie da zrobić. Zastanów się czego oczekujesz od związku, bo jak myślisz o dzieciach to nie jest to najlepszy materiał na matkę. Ona się nie zmieni, dziecko też będzie traktować przedmiotowo, bez żadnych uczuć i empatii. I potem będziesz miał w domu kolejne zombie, chyba, że przejmiesz rolę matki, zostaniesz w domu a ją pogonisz do roboty.
    • anemia.sierpowata Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:15
      BARDZO CI TAK DOBRZE.

      Teraz juz wiesz jak wiele kobiet czuje sie z facetami-emocjonalnymi debilami.

      > Jestem przyzwyczajony do tego, że kobieta oczeku
      > je czułych gestów i ciepła i że wręcz uczy tego mężczyzny, bo u nas trochę z ty
      > m krucho.

      No to masz szanse wykazania sie tym, czego do tej pory oczekiwales od kobiet. Powodzenia.

      • gyubal_wahazar Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:48
        Kapciem drania ! I torepko !
      • triss_merigold6 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:53
        Ok, ale dlaczego akurat ten facet ma odpowiadać za grzechy innych?
        • gyubal_wahazar Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:56
          Z 2 prostych powodów :
          1. Jest facetem
          2. Sienawinął
          • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 22:27
            Przecież mężczyźni KOCHAJĄ ZOŁZY.
    • system.tzw.edukacji Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 20:35
      > Co robić? Poradźcie coś...

      A co masz niby robić? Chyba widzisz, że „z tego pieca chleba nie będzie”, jak mawiają użytkowniczki niniejszego forum. Przykro mi.
    • facettt poradzimy - troliku... 17.11.13, 21:10
      gdy bedziesz bral udzial w wontku

      a nie rzucal temat a wy go lapcie :)
    • allatatevi1 Re: Zimny chow partnerki 17.11.13, 22:13
      "Zwykle to ja musiałem prawie uciekać przed zagłaskaniem" = zwykle to twoje partnerki cierpiały na niedostatek okazywania uczuć w związku.

      To się nazywa karma.
    • coffei.na a może... 18.11.13, 09:56
      postaraj się przez jakiś czas sztopnąć z tą swoja czułością itp. nie każda kobieta przepada za dobrymi chłopcami,milutkimi,słodkimi itepe.
      mnie tez coś bierze jak kolejny raz facet wisi mi na ramieniu bądź wgniata mi się łokciem w żebra-ale to może tylko ja tak mam,nie wiem....
      anyway-zmień nastawienie do owej dziewuszki i patrz co się podzieje
      jeżeli jej to nie wzruszy-olej ją-nigdy nie będziesz szczęsliwy
      • light_in_august Re: a może... 18.11.13, 18:04
        A dlaczegóż to on ma się zmieniać w niegrzecznego chłopca, kiedy jest grzeczny z natury? Inna kobieta byłaby wniebowzięta, że jej się taki trafił, więc dlaczego ma chłopina coś w sobie zwalczać. Niech raczej znajdzie sobie taką, która go doceni, zamiast się męczyć z jakimś robotem bez uczuć.
    • fiigo-fago Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 16:05
      Też miałem kiedyś podobną znajomą. Znaczy podobna bo „zimny chów” – nie przepadającą za czułościami w „nadmiarze”, bo pod względem poświęcenia partnerowi uwagi/uczynności była już „normlana”.
      Skończyło się na tym że nasza próba zawiązania związku nie wypaliła dość szybko – bo ja znów przeciwny biegun jestem, więc zakończyłem taką relację. Za to świetny FF z niej był potem, i przez jakiś czas było nam dobrze w takiej relacji.
    • miau.weglowy Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 17:42
      once upon a time mialam ci ja meza
      spiewal na te sama nute, co ty; bo ja, bo inni to...
      na szczescie juz nie musze tego sluchac
      wnioski wyciagniij sobie sam
      • nie.mam.20 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 22:43
        na czyje szczescie, jego czy twoje, szczescie ty moje? :P
        wniosek - nie warto byc mezem...
        • miau.weglowy Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 17:31
          szczescie wszystkich zainteresowanych, mysle
    • gree.nka Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 18:33
      no sama mówiła że nie jest typem misi pysi:)
      raczej wygląda na dorosłą kobietę, nie nastolatkę piszczącą z zachwytu nad muszelką, a komplementy ją peszą, zawstydzają ale skoro stara się je obrócić w żart to sprawiają przyjemność - nie przestawaj z komplementami.
    • brak.polskich.liter Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 20:21
      Jestescie niedobrani/ ona ma Cie w odwloku/ mamusia i tatus ja pokrzywdzili w dziecinstwie - to nie ma zadnego znaczenia. Rok znajomosci to niewiele czasu, a juz teraz widac, ze jest kijowo.

      Podziekuj lasce za cenna lekcje i wspolnie spedzony czas, a potem poszukaj kogos bardziej kompatybilnego. I tak zreszta kopniesz ja predzej czy pozniej, bo brak czulosci i tych drobnych gestow swiadczacych o trosce i zainteresowaniu jest na dluzsza mete nie do przeskoczenia dla kogos, kto tej czulosci i gestow potrzebuje.
    • soulshuntr Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 21:16
      Chlopie, przeciez nie ma przymusu bycia z kims, kto ci nie odpowiada. Masz tutaj mazgaic sie jak minasz, to lepiej pusc panne wolno i poszujak sobie takiej, ktora bedzie odpowiadala twoim potrzebom. Przeciez to proste jak zapalka.
      • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 21:27
        Moze częściowo chłopaka to kręci..
    • mila2712 Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 21:49
      Krótko i na temat: najlepszym wyjściem jest rozstanie.
      • dzidzia_bojowa Re: Zimny chow partnerki 18.11.13, 23:01
        Na pewno polubiłabym tę dziewczynę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka