Dodaj do ulubionych

Nie obchodzą go już moje uczucia.

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 08:59
W miniona niedziele zerwal zemna chlopak.Bylismy ze osba ponad 1,5 roku.Pow.mi ze powodem jest to ze mam za grube nogi i ze poprostu nie jestem ta ktorej on szuka.Szkoda tylko ze tak pozno sie zorientowal :-/
W czwartek mowil ze mnie bardzo kocha a w niedziele ze zrywa.
Za pytalam sie czy bedziemy mogli niedlugo porozmawiac sma na sma o tym wszystkim ze jest mi ta rozmowa bardzo potrzebna bo cierpie dlatego ze go dalej kocham.On pow.ze nie obchodza go juz moje uczucia,ze nie obchodzi to ze go nadal kocham bo on mnie juz nie.Pow.ze niechce zemna juz rozmawiac i jak przyjade po swoje rzeczy to mam je wziac i jechac od razu do domu.
Mowil ze on tez cierpi i serce go boli ale pow.ze musi pocierpiec zeby o mnie zapomniec.
Kocham go nadal bo nie umiem tak ot sie odkochac.Rozumiem zakochac sie w 4 dni ale odkochac?
Vo wy o tym wszystkim myslicie?Jak mam teraz postepowac.
Zostawilam u niego czaske mojego zycia,a odbieram to teraz tak jakby dla niego te 1,5 roku to bylo nic.
Obserwuj wątek
    • Gość: meg Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: 195.205.38.* 11.08.04, 09:04
      moja odpowiedz jest taka: znajdz sobie innego
      natomiast co o tym mysle: wydaje mi sie ze skoro powiedział ze cierpi tez i ze
      chce zapomnieć to chyba musiałas cos nabroic i on o tym sie dowiedział albo cos
      w tym stylu..
      pazdrawiam
      • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 09:10
        wlasnie o to chodzi ze nie nabroilam bo.....nawet nie maialm kiedy poniewaz od miesiaca bylismy non stop razem.dodam jeszcze jedno dosc intymne zwierzenie:z soboty na niedzele spedzilismy wspaniala noc i cala niedziele byl slodki jak cukierek a wieczorem mowi ze zrywa.
        a inny:narazie dam sobie spokoj z facetami.
        • Gość: meg Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: 195.205.38.* 11.08.04, 09:17
          nie wiem...nie byłam z wami...nie znam sytuacji..
          ale moja rada: niby dlaczego masz sobie dac spokój z facetami???
          może warto spróbowac??? wiesz wjechanie komuś na ambicje bardzo w takich
          sytuacjach pomaga:_)...pokaż mu sie z jakimś facetem (nawet kolegą) bedzie
          zazdrosny i wróci z podwiniętym ogonem
          ...ajesli nie to chrzanic facetów
          ja z takiego olewania szczęśliwie sie zakochałam (ta sielanka trwa do dzis:-)
          a myslałam że miłość to nie dla mnie...
          • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 09:23
            nikt nie powiedzial ze zycie bedzie latwe.
            szkoda,ale nie moge mu sie pokazac z innym facetem bo mieszkamy w innych miastach.a zreszta.....jak jest taki cwany to ciekawe kto mu teraz bedzie obiadki gotowal.
            nrazie to przestane sie do niego odzywac,choc to bedzie trudne bo jak pisalam dalej go kocham a potem zobaczymy....zateskni sam sie odezwie.

            oj...ja chyba sma w to nie wierze co pisze,chcialabym bym ze tak bylo.
            tesknie........
    • grogreg Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 11.08.04, 09:15
      Bywa.
      Jest to element zycie, a nie jego koniec. Z czasem to "zblednie".
    • Gość: X Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: 217.153.79.* 11.08.04, 09:31
      Nie chce Cie martwic Gago, ale odkochac mogl sie juz wczesniej, a potem jakos
      czas plynal. Tak powazna decyzje musial podjac wczesniej. Nie zalamuj sie
      jednak, ciezko bedzie, bo to w koncu 1,5 roku, ale czy chcialabys byc z kims
      komu nie odpowiadasz? Nie chce rozmawiac - olej go. Widocznie to nie byl ten:)
      • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 09:35
        wobec tego musze chyba go znienawidzec za to ze 4 dni wczesniej mowi ze kocha!!
        tak sie nie postepuje z nikim bo to boli jeszcze bardziej...
    • Gość: mila Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.icpnet.pl 11.08.04, 09:36
      Za grube nogi - ale ci podał powód. Moim zdaniem facet jest niedojrzały i nie
      warto sobie nim głowy zaprzątać. Znajdx sobie jakiegoś mężczyznę, a nie
      chłopaczka. Powodzenia.
      • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 09:50
        latwo powiedziec.....(znajdz sobie innego)trudniej zrobic.....kocham jego....
      • Gość: kajka Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.chello.pl 11.08.04, 09:58
        Wyglada na to ze juz kogos ma. Faceci najpierw musza sobie kogos upatrzec,
        zaczynaja zdradzac a jak sa tej nowej pewni to koncza ze swoja stara miloscia,
        moze to nastapic w przeciagu jednej doby.
        To sie nazywa manipulacja i dobre ulozenie sobie zycia. Wierz mi dziewczyno z
        takim typkiem nie mialabys lekko. tylko jego zachcianki sie licza nie bierze on
        pod uwage , twoich uczuc, po prostu dupek! wstretny zimny dran i manipulant,
        grube nogi ha ha ha ...widocznie ta nowe ma patyczki . Nonsens! to jest tylko
        pretekst, nie powod.
        • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:03
          moze i pretekst ale jak on mial znalesc sobie inna skoro non-stop byl zemna??
          nie robmy juz z niego takiego drania do konca.
          nie powienien byl sie tak zachowac ale widocznie tacy sa faceci,wykorzystuja i rzucaja!!!!!!!
          a on mysli ze jak mi cos dobinie i ostro powie to ja sie odczepie.ale ja jestem taka dziwna ze wrecz przeciwnie gdyby zemna porozmawial i wszystko wyjasniel to bym sie odczepila................!!!!!!!!!!!!!!
          zaczyna narastac we mnie zlosc na niego!!!!!!
    • Gość: yrr Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:07
      Szczerze mowiac, mam wrazenie ze on chyba kogos sobie znalazl, ze mna dziewczyna
      postapila podobnie, i to nie jest tylko domena facetow. Dzien przed rozstaniem
      byla strasznie slodka i nie wydawalo sie ze cos jest nie tak, nastepnego dnia
      wszystko sie rozsypalo, a to ze kogos miala dowiedzialem sie nieco pozniej,
      takie zdarzenia bardzo bola. Pisalas ze bylas z nim ciagle przez miesiac,
      wychodzil gdzies na dluzej? , bo chyba niemozliwe zebyscie przez miesiac, dzien
      w dzien, godzina w godzine sie widzieli. Pomysl,czy przez jakis czas byl dla
      Ciebie nijaki, wychodzil gdzies i nie mowil gdzie, albo twoim zdaniem cos
      ukrywal, jesli tak, to mozliwe ze kogos ma i teraz chce odejsc od Ciebie, i nie
      wierz mu w to wytlumaczenie bo jest naprawde kretynskie.
      • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:17
        niechce go tlumaczyc ale,on nigdy by mnie nie zdradzil.on nie potrafi klamac w takich sprawach ja bym to wyczula od razu.
        uwazam ze nalezy mi sie szczera rozmowa z nim....
        ale on niechce.........
        ehhhh....boli mnie to.....
        • default Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 11.08.04, 10:28
          Ale czego niby się spodziewasz po tej szczerej rozmowie? Chłopak definitywnie i
          stanowczo zakończył z Tobą i czepianie się, wyciąganie tłumaczeń, roztrząsanie
          tego wszystkiego nie ma sensu. Czy odszedł do innej, czy odszedł bo mu się
          znudziło, odkochał się - jakie to ma teraz znaczenie. Odszedł i tyle. Koniec,
          kropka. Ból minie. Raptem 1,5 roku byliście razem, co to za okres czasu, tyle
          co nic, przelotna znajomość można powiedzieć.
          • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:47
            a no moze ma znaczenie dla mnie.chce zeby mi pow.prawde czmu sie zemna rozstaje...nawet jesi ma byc bardzo bolesna.dla mnie tlumaczenie ze "musze pocierpiec zeby o tobie zapomniec"to nie tlumaczenie.
            wiec albo rozstaje sie z kims bo sie ma kogos innego i co za tym idzie nie kocha sie juz tej drugiej osoby albo poporstu przestalo sie ja kochac i nie koniecznie sie ma kogs na boku.
            wiec jak ma kogos to niech sie przyzna a nie mi wciska kit.
            jestem uparta i chce poznac prawde.
          • Gość: yrr Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:55
            Moim zdaniem jest spora roznica z jakiego powodu sie odchodzi. Jesli uczucie
            wygaslo bo wygaslo to nie ma sprawy, bylo minelo (kazdy ma prawo kochac i potem
            rpzestac kochac) , natomiast jesli w gre wchodzi zdrada to juz mam troche inne
            podejscie, w tym momencie konczy sie zaufane a rodzi cos w rodzaju nienawisci,
            trudno zostac w takim przypadku dobrymi znajomymi, a napewno przyjaciolmi, jak
            mozna byc przyjacielem skoro takiej osobie sie ufalo, a ona zniszczyla zaufanie.
            O wiele prosciej powrocic do siebie w pierwszym przypadku niz po zdradzie, albo
            rozstaniu z powodu innej osoby. Moze po prostu Twoj byly chce troche czasu, moze
            nie jest pewien czy chce z toba spedzic reszte zycia, moze uczucia jego zaczely
            wygasac, ale o wiele lepiej porozmawiac o tym szczerze, nawet jesli ma bolec, bo
            o wiele przyjemniej wspomina sie osobe szczera niz nieszczera po rozstaniu.
            • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 11:02
              wiec wlasnie dla mnie jedna z najwazniejszych rzeczy w zyciu jeste szczerosc i...czy zasluguję na ta rozmowe?ja mysle ze tak.

              yrr podoba mi sie twoj sposob myslenia.
              • Gość: yrr Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 11:23
                Moze narazie nie przyciskaj go za bardzo, moze on chce przemyslec to wszystko i
                dopiero wtedy porozmawiac. Ale pamietaj jedno, masz prawo do wyjasnien i domagaj
                sie szczerej rozmowy, nie wiem jakim on jest czlowiekiem, jaki ma charakter i
                trudno powiedziec czy moze odczekaj troche czy probuj odrazu, ale moze lepiej
                odczekac az troche emocje opadna.


                "Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, lecz obojętność.
                A przeciwieństwem życia nie jest śmierć, lecz nie czułość."
                • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 11:52
                  chyba wyjade na tydzien lub dwa.gory cisza spokoj czas na przemyslenia i on tez bedzie swiadom ze jestem daleko.
                  uwaga uwaga:napisal mi sms-a zupelnie normalnego(jego plan dnia-tak ten sms wyglada)napisal co teraz robi gdzie jest i o ktorej byl wczoraj w domu.jakby mnie to obchodzilo to by mnie to cieszylo a tak to on mi robi zludne nadzieje.
                  odpisalam czy to aby napewno sms do mnie.nie odpisal wiec tzn ze do mnie.

                  rozszarpane mam mysli.

                  yrr piekny cytat.
    • Gość: margie Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 11.08.04, 12:09
      Kobieto!!!! Zabieraj swoje rzeczy i olej kolesia. Nie wierz w bzdury, ze on tez
      cierpi, gowno prawda. Co to za argumrn, ze masz za grube nogi, rece opadaja!!!!
      Nnie otzrezwilo cie to?! Mnie face tez zsoatwil po 1,5 roku, ale mnie nie
      kochal. I to jest argument. Nigdy zreszta nie powiedzial, ze kocha,
      pzrynajmniej nie oszukiwal.... Rozmowa z nim sam na sam nic nie da, wiem z
      doswiadczenia, nie pros o rozmowe, ani o mozliwosc powrotu ani o czas, ze moze
      zmieni zdanie, TO NIC NIE DA. Uwierz mi, wiem, co mowie. Wiem tez ze o boli, ze
      jest ci ciezko, ale pzrejdzie, czas leczy rany. Wiem, ze o slogan, ale naparwde
      dziala. Ja pzrez to pzreszlam wiec mozna o pzrejsc, pzrezyc i zyc dalej, co
      wiecej mozna tez kogos spokac:)) Od 5 miesiecy mam znowu faceta i jak na razie
      wszytsko sie fajnie uklada:)) I ten chyba mnie kocha, a na pewno jes ze mna
      szczesliwy, a o juz bardzo wiele:)) Glowa do gory, bedzie dobrze:)) jakbys
      chciala pogadac: margie@gazeta.pl
      • Gość: mila Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.stacje.agora.pl 11.08.04, 12:27
        Rozstania bolą to prawda, ale jak napisała margie czas leczy rany to działa:)))
        ja rozstałam sie z facetem po trzech latach związku - powód przestał mnie
        kochać "czytaj poznał inną" czy było mi zle?? jasne, okropnie - myslałam że
        swiat sie kończy, że to ja jedyna cierpie, ale kazdy doswiadcza przykrości.
        Moim zdaniem znajdź sobie inne zajęcie nie myśl o nim a i tak jak masz poznac
        nowego kolesia to samo to nadejdzie nawet nie obejrzysz się kiedy tylko otwórz
        sie na innych ludzi i nie dąsaj sie - nie wszyscy robia w trabe:)) Potraktuj
        to rozstanie jako kolejne doświadczenie życiowe:))
        • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 12:57
          wiem ze zapomne,wiem ze to kolejne doswiadczenie
          zyciowe ale minely 3 dni i chyba to do mnie narzie jeszce nie dociera ze juz nie jestesmy razem.
    • Gość: ewa Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 13:23
      witam,
      ostatnio zauwazyłam że 1,5 roku to jest pewna magiczne granica którą mężczyźni
      boją się przekraczać - ja po takim okresie też musiałam bardzo walczyć o swój
      związek bo mój luby stwierdził że czas poszaleć (na pocieszenie powiem ci że
      podał równie absurdalny powód zerwania - nie pozwalam mu palić!!!!!), ja
      zdecydowalam się 'powalczyć' ponieważ uważałam że to miłość mojego życia i...
      udalo się! po miesiącu wrócił z podkulonym ogonkiem:)
      myślę, że w takiej sytuacji mężczyźni, chłopcy :), zaczynają się bać że teraz
      to już nie można będzie szaleć tak jak za 'kawalerskich czasów'. ja uważam że
      każdy ma prawo popełnić błąd i nalezy to uszanować. teraz minął nam już 4 rok i
      jest naprawdę super. oboje mamy bardziej dojrzałe spojrzenie na nasz związek i
      myślę że bardzo duzo zyskaliśmy - oboje ugruntowaliśmy się w naszych uczuciach.
      wiele zaprzyjażnionych par ma tendencję to przechodzenie kryzysowego 1,5-rocza
      (nie wiem jak to napisać :)), jedni z tego wychodzą razem inni osobno.

      moja rada dla ciebie jest taka - jeżeli kochasz to walcz. mam nadzieję że się
      uda.

      buziaki
      ewa
      • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 14:17
        ewo chce walczyc bo kocham szalenie.tylko powiedz mi jak,jak ty walczylas?dodam ze jest on czlowiekiem bardzo impulsywnym i czasami mowi to czego nie przemysli i jest tez bardzo uparty.zreszta jak ja oboje jestesmy spod znaku koziorozca.
        • Gość: ewa Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 16:52
          ja też jestem koziorożcem :) a on skorpionem!!!!! my to dopiero mamy
          charakterki...

          jak walczyłam? powiedziałam mu że go kocham i że może zawsze na mnie liczyć,
          tak jak ci już radzili inni na tym forum wyciagnęłam najlepsze łaszki i tylko w
          nich chodziłam, pisywalismy sobie sms-y ale bez rzadnych cierpkich słów (jak
          dobrzy przyjaciele) i raz na jakiś czas 'zapominalam' odpisać (żeby nie bylo że
          tylko na to czekam caly dzień :) chociaż w rzeczywistosci przyroslam do
          telefonu). wyjechalam do innego miasta do kolezanki i staralam się żeby zawsze
          było głośno gdy do mnie dzwonił (myslał że będę cierpieć w samotności...), poza
          tym mialam super kolezanki które organizowaly mi czas i nie pozwalały się
          rozkleić.
          nie wiedzialam czy uda nam się naprawić nasz związek więc staralam się
          przynajmniej pozostać w przyjaźni i się nie narzucać, wręcz przeciwnie -
          robilam wszystko żeby mu mnie baaaardzo brakowało.
          zrobilam też kilka scen z ktorych nie jestem dumna (nawet go raz ze złości
          pogryzłam :(((.
          musisz poważnie przemysleć jakie błędy mogliście popelnić i postarać się je
          naprawić. powinnaś też porozmawiać z nim o tym, tylko pamietaj jeżeli dojdzie
          do takiej rozmowy rozmawiajcie jak dorosli ludzie - bez krzyku i zrzucania winy
          na drugie - to jest czas by bic się w piersi. nigdy nie ma tak żeby tylko jedna
          strona była winna.

          ale pamietaj że on wrócił bo kochał - to jest warunek konieczny!!!

          naprawdę mam nadzieję że u was to też jest tylko takie zawirowanie i że
          wszystko będzie ok, wroci z bukietem róż i będziecie żyli długo i szczęśliwie.
          a jeżeli tak się nie stanie no to cóż, ruszaj na łowy!
    • Gość: .................. Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.mad.east.verizon.net 11.08.04, 14:25
      Nie zawracaj sobie glowy z facetem ktory ci mowi ze nie chce byc z toba bo masz
      grube nogi. To po prostu jakas kanalia.

      I jeszcze jedno. Nie wierz mu jak ci mowi ze on tez cierpi.
      • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: 62.233.250.* 11.08.04, 16:11
        to wszystko ta cala sytuacja mnie zaczyna meczyc.wiecie co napisal mi
        smsa.takiego zupelnie normalnego.co robi dzis co robil wczoraj o ktorej byl w
        domu i zyczyl mi milego dnia.

        zeby to mnie jescze interesowalo to cieszylabym sie z tego smsa a tak to robi
        mi jakies zludne nadzieje ze moze bedzie jeszcze cos z tego. :-
        ((((
        • woodley Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 11.08.04, 18:48
          Gago jestes bardzo fajna dziewczyna i nie zawracaj sobie nim glowy. Ale jesli
          moge Ci cos poradzic, to tylko moge podpisac sie pod rada jednej z kolezanek -
          wyciagnij najlepsze ciuszki i wygladaj jak najlepiej, nie pokazuj ze cierpisz.
          Jak nie odszedl do innej to jest duza szansa,ze wroci. Pozdrawiam Cie
          serdecznie i czekam na relacje.
          • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 18:54
            dziekuje za dobre slowa.narazie nic nie zmienai faktu ze cierpie ale wiecie co ide wzac dluga kapiel i dla smaej siebie zrobie sia na cacy :-)

            a on ......moze zateskni,ja musze byc silna i sie nie odzywac.

            jeszcze raz dziekuje i piszcze dalej,bo naprawde fajnie sie to czyta.
          • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 19:00
            woodley>>> skad wiesz ze jestem fajna?;-) a ty jestes k czy m? ;-)

            tylko zeby zaraz nie wyszlo ze juz kogos szukam poprostu chce wiedziec.
            • woodley Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 12.08.04, 18:10
              Gago po prostu z Twoich wypowiedzi wydajesz mi sie bardzo sympatyczna
              dziewczyna. Takze jestem dziewczyna ,wiec napisalam to obiektywnie. Pozdrawiam
              Cie , trzymaj sie .
    • Gość: zabka Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: 62.233.185.* 11.08.04, 19:03
      Witam!
      Szczerze? moim zdaniem ten chlopak nie byl Ciebie wart.. moze mówił ze Cie
      kocha.. moze Ci słodzil.. a czy jestes pewna czy tp bylo w 100 % szczere?
      skoro uzyl tak zalosnego argumenu " MASZ ZA GRUBE NOGI " skoro sie kogos kocha
      i jest sie tyle z ta osoba to to nie ma znaczenia...
      Moim zdaniem powinnas o Nim zapomniec nie jest wart Twoich smutkow, 3ba zyc
      dalej bo zycie jest jedno i w dodatku takie krociutkie.. najlepej by bylo
      gdybys znalazla sobie NOWEGO CHLOPAKA, i nie mysl sobie np ze ktos moze
      pomyslec ze skaczesz z kwiatka na kwiatek, znajdz osobe ktora bedzie warta
      Twoich uczuc i bedzie Ci je odwzajemniała a o tamtego PALANTA wymaz z pamieci!
      POZDRAWIAM CIE SERDECZNIE
      i ZYCZE POWODZENENIA
      • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 20:33
        czuje sie fajnie po kapieli ale dalej zyje nadzieja.ciekawe co przyniesie jutro?

        pozdrawiam wszystkich i ide ogladac mecz.
    • borsuczyca Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 11.08.04, 20:57
      znam tylko jeden sposób na odkochanie się w 4 dni: zakochanie się w komś innym,
      niestety
    • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 08:10
      zadzwonilam wlasnie do niego(w sprawach....jak to napisac....biznesowych...:-))
      naprawde nie chodzilo o nic wiecej.byl z jakims gosciem i wiecie co pwoedzial:"no.to je jeszcze zdzwonimy,jakos w weekend".
      sluchajcie ja nie robie sobie nadzieji ale jak tak pow.to moze to prawda nawet jesli to mialo byc tak o udawane przed tym kolesiem.....:-/

      ale powiedzial ze w weekend wiec trzymam do za slowo.mozo powoli zaczyna sobie cos myslec w tej glowce ze zle zrobil.

      :-( nie wiem mam metlik w glowie.
      • glupiutka_niunia Odpuść sobie !!! 12.08.04, 08:17
        • Gość: gaga Re: Odpuść sobie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 08:21
          faktycznie jestes glupiutka!!!

          ja chyba postanowilam:bede walczyc o ta milosc a jesli mi sie nie uda to wtedy sie z tym pogodze ze to koniec.
          lepiej zrobic cos i ma sie nie udac niz nie zrobic nic i do konca zycia zalowac ze sie nie sprobowalo.

          ha.
      • glupiutka_niunia Odpuść sobie !!! 12.08.04, 08:22
        Dziecko On nie zadzwoni , robisz podstawowy bład zniechęcający facetów po
        całości : wymyślasz preteksty aby z nim utrzymać kontakt !!! To błąd, każdy
        facet w tej sytuacji jak widzi kto do niego dzwoni to śle przekleństwa pod
        nosem . Absolutnie nie narzucaj się , zaweżmij się w sobie , poszalej , ale nie
        dzwoń przez tydzień , nie ty pierwsza . A to , ze się "zdzwonimy" to nie
        czytasz - najczęściej powtarzane kłamstwo na świecie !!!!!
        • glupiutka_niunia Re: Odpuść sobie !!! 12.08.04, 08:25
          A jeśli liczyśz na rady , dobre lub nie po twojej myśli , nie obrazaj innych .
          Bo sama wychodzisz na Głupiutką - czytając to wyżej . Moje pacjentki na moje
          rady dobrze reagują .... i wychodzi im w życiu ...
          • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go juz moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 08:43
            nie szukam pretekstow zeby do niego dzwonic.jak ludzie pracuja razem to czasami sa zmuszeni do siebie dzwonic!!!!!!!!!!!!czy im sie to podoba czy nie.
            • Gość: Asik Re: Nie obchodzą go juz moje uczucia. IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 08:56
              Gość portalu: gaga napisał(a):

              > nie szukam pretekstow zeby do niego dzwonic.jak ludzie pracuja razem to
              czasami
              > sa zmuszeni do siebie dzwonic!!!!!!!!!!!!czy im sie to podoba czy nie.

              Strasznie krzyczysz przez te wykrzykniki Gago.
              Ale, też można nie dzwonić. To, co mówisz świadczy, że Ty starasz się znaleźć
              jakiś pretekst, aby do niego sama zadzwonić. Sama mówiłaś, że powinien wyjaśnić
              Ci całą sytuację:-) A, on mówiąc, że zdzwonicie się, zostawił sobie furtkę, że
              on sam może nie zadzwonić, a Ty wtedy masz dzwonić do niego.
              To on skończył nieładnie w pewnym momencie Wasz związek i też uważam, że trochę
              bardziej sam powinien postarać się, jeśli później ma też starać się. A, tak
              będzie wiedział, że TY sama będziesz to robić bez większego wysiłku z jego
              strony.
              Później znowu będziesz pisać na forum, że on ponowniej rzucił Cię, albo, że już
              nic nie robi. Po co ma starać się, jeśli Ty sama tyle robisz?
          • Gość: Asik Re: Odpuść sobie !!! IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 08:48
            glupiutka_niunia napisała:

            > A jeśli liczyśz na rady , dobre lub nie po twojej myśli , nie obrazaj
            innych .
            > Bo sama wychodzisz na Głupiutką - czytając to wyżej . Moje pacjentki na moje
            > rady dobrze reagują .... i wychodzi im w życiu ...


            Widzę, że Głupiutka niunio, sama już zdążyłaś napisać coś w swojej obronie.
            I napisałaś to, co sama chciałam, że jeśli ktoś prosi o radę, a nie jest ona po
            jego myśli, to niech nie obraża. To źle świadczy o obrażającej kogoś.

            Niuniu, a może zmieniłabyś nick, bo ludzie okropni są i wykorzystują go.
            Niestety wiele osób jest płytkich i płytko myślą. Nie patrzą na czyjeś słowa.
            • Gość: gaga Re: Odpuść sobie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 09:05
              moze wszyscy macie racje po trochu.moze jestem zbyt glupia i zbyt zraniona narazie zeby to wszystko do mnie odtarlo.moze ponosza mnie emocje....
              doceniam rady was wszystkich i lubie czytac kto i co o tym mysli.
              lecz zycie jest takie a kazdy czlowiek inny ze pewnie tak bedzie i zrobie z ta cala sytuacja t co bede uwazala za sluszne.

              asik:powtarzam jeszcze raz ze parcujemy razem i kiedy szef kaze zadzwonic to poprostu trzeba i ja nie moze mu pow.ze nie zadzwonie bo ..... czy to takie trudne do zrozumienia?
              • Gość: Asik Re: Odpuść sobie !!! IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 09:23
                > asik:powtarzam jeszcze raz ze parcujemy razem i kiedy szef kaze zadzwonic to
                po
                > prostu trzeba i ja nie moze mu pow.ze nie zadzwonie bo ..... czy to takie
                trudn
                > e do zrozumienia?

                Ale, czy w weekend? A, też można pewien dystans przy takiej rozmowie zachować.
                Tylko służbowo. Aby nie odniósł wrażenia, że zbyt łatwo i szybko Ty jemu
                wybaczysz. W końcu to on Ci nagadała, jak szczeniak.

                Dlatego też nie powinno się romansować w pracy.

                Ja uważam, że on powinien sam się wytłumaczyć. Na początku odniosłam wrażenie
                jak czytałam Twój post, że jeśli tak gwałtownie skończył z Tobą, a nie ma nic w
                obwodzie, to pewnie będzie próbował wrócić do Ciebie. Mężczyźni potrzebują
                kobiety. A, jeśli tak impulsywnie(bez przemyślenia)rozstał się z Tobą, to na
                pewno zorientował się, że dobrze byłoby mieć jakąś przy sobie, aż nie znajdzie
                lepszej:-)
                Uważaj i nie daj się jemu w to wrobić. To on skończył to i on sam powinien
                więcej postarać się.
              • Gość: margie Re: Odpuść sobie !!! IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 12.08.04, 11:18
                a nie mozesz mu wyslac maila? albo sms-a? typowo sluzbowego?
                Kotek, maja racje inne dziewczyny: zdzwonimy sie to najglupszy text jaki w
                zyciu slyszlaam i w koncu sie nauczylam, ze tak naparwde to oni to mowia,
                zebysmy dzwonily, ale sami nie zadzwonia, amy glupie baby dzwonimy, bo
                pzreciez powiedzial, ze sie zdzwonimy!!! Powiem ci, ze najgorsze jest to, ze np
                moj facet, z ktorym wszytsko jest OK tez tak mowi i dziwi sie jak ja mam
                pretensje ze zawsze ja pierwsza musze dzwonic... ale jak kiedys zrobilam probe
                i po takim tekscie sie nie odzywalam ze dwa dni, to efekt byl zniewalajacy...
                Moim skromnym zdaniem, jest zdecydowanie za wczesnie na podejmowanie decyzji
                czy walczyc, czy nie. powonniscie ochlonac oboje po tym, co sie stalo.
                Jednakowoz ( uwielbiam to slowo:) uwazam, ze nie powinnas walczyc. jesli facet
                po 1,5 roku bbycia razem wali textem- bo masz za grube nogi, to albo jest
                kretynem do kwadratu, albo chamem maksymalnym, albo juz nie wiedzial co ci
                powiedziec, zebys mu dala spokoj i pojechal po calosci. Wniosek, niezaleznie od
                wersji nasuwa sie jeden: ON CIE NIE CHCE!!!!! I cale to gadanie ze on tez
                cierpi te sms-y te informacje ze sie zdzwonimy NIC nie znaczy. Pamietaj,
                Gaguniu, to tylko facet. oni moiwa wprost, nie zastanawiaja sie nad znaczeniem
                tego co powiedzieli dla drugiej strony. Wg niego, wasz zwiazek jest zakonczony,
                a skoro on cie juz nie kocha, to jaki problem utrzymywac normalny kontakt?
                Przeciez jemu to kompletnie nie pzreszkadza..... Gaga, uwierz, on nie wroci....
                Zacznij zyc wlasnym zyciem, zamknij ten etap... a poza ty, , to on zerwal i
                jesli chce zmienic zdanie, to daj mu na to sznase, nie proponuj sama, nie
                nagabuj, nie dzwon, nie placz w sluchawke, nie sugeruj i nie rob generalnie nic
                pierwsza. Ja wiem, ze to trudno, z eboli i wogole, ale musisz pzrez to pzrejsc.
                Pamietaj, co nas nie zabije, to nas wzmocni, potraktuj to jako kolejne
                doswiadczenie zyciowe, czegos sie nauczylas, jesli mozesz, sprobuj go nie
                znienawidzic... Ja swojego faceta kochalam jak nikogo nigdy pzredtem,
                zrobilabym dla niego wszytsko.... jak odszedl, myslalam, ze umre, jezdzilam
                samochodem na kretej drodze 190km/h, nie jadlam, nie spalam, kawa, alkohol i
                papierosy.... Minelo.. teraz nawet nie ma ochoty z nim gadac, mimo ze mamy ze
                soba kontakt, jaknapisze cos do mnie do nawet nie chce mi sie tego czytac,
                smiesza mnie jego teorie, a kiedys sluchalam ich z rozdziawionymi ustami... I
                wiesz, co najsmieszniejsze? Wszystko to, co mowili mi moi znajomi, przyjaciele,
                rodzina, okazalo sie prawda- ze mi przejdzie, ze kogos spotkam, ze on jest
                nieudacznikiem i ciagnie mnie w dol, ze leczy swoje kompleksy na mnie itd...
                Ech, Gaga, tego kwiatu jest pol swiatu, a zycie jest tylko jedno, pamietaj:))
                • mookkie Do Margie 12.08.04, 11:29
                  Ej a może ty moim drugim wcieleniem jesteś ? jakbym siebie czytała . Gaga
                  widać "zielona" jeszcze jest w tych sprawach , być może jak sama kiedyś będzie
                  spławiała faceta , to zobaczy , ze to przez kalkę będzie . Zgadzasz się ze
                  mną ? jak spojrzy na wyświetlacz telefou , to albo właczy zajętość , albo rzuci
                  do słuchawki :zdzwonimy się potem ,co ?
                  • Gość: Asik Re: Do Margie IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 11:35
                    mookkie napisała:

                    > Ej a może ty moim drugim wcieleniem jesteś ? jakbym siebie czytała . Gaga
                    > widać "zielona" jeszcze jest w tych sprawach , być może jak sama kiedyś
                    będzie
                    > spławiała faceta , to zobaczy , ze to przez kalkę będzie . Zgadzasz się ze
                    > mną ? jak spojrzy na wyświetlacz telefou , to albo właczy zajętość , albo
                    rzuci
                    >
                    > do słuchawki :zdzwonimy się potem ,co ?

                    Stałe ich numerki. Faceci są chyba sami jak przez kalkę:-)
                  • Gość: margie Do mookkie i do Asika:) IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 12.08.04, 12:49
                    ech, dziewczyny:)) To nie jest kwestia kalki czyjejkolwiek, po prostu jak
                    otumanienie zwane zakochaniem przejdzie, czlowiek zaczyna patrzec trzezwo na
                    wiele rzeczy i widzi je takimi, jakie one sa. "Mnielosc" ewidentnie w tym
                    pzreszkadza. Aponadto, dopoki sie samje przez takie doswiadczenie nie
                    pzrejdzie, to sie tego nie wie. Ja tu kiedys , znaczy na forum, napisalam, ze
                    zawsze, wszedzie i w kazdej sytacji nalezy wylacznie patrzec na siebie, ze
                    egoizm jest zdrowy i normalny, dopoki nie staje sie egocentryzmem. Zauwazcie,
                    faceci w 99% to egoisci i jak im z tym dobrze? My ciagle narzekamy, ze oni maja
                    nas gdzies, ze licza sie zawsze i tylko oni, ze nie licza sie z naszym zdaniem
                    i wogole, ze sa? kim? egoistami wlasnie:)) A gdybysmy my wkoncu zapomnialy, ze
                    sswiat wokol spodnie sie nie kreci, z emy tez mamy wlasne zycie, potzreby i
                    checi, ze skoro on chce ogladac mecz a my isc do kina, to na boga, idzmy do
                    kina!!! nawet same!!! Ja permanetnie stosuje metode: kochanie, umowilem sie z
                    kolega, skoncze to jakos o 23 pzryjedziesz po mnie jak bedziesz wracac ze
                    swojego spotkania? ja: jesli to bedzie o takiej samej godzinie jak moj koniec,
                    to moge podjechac. Ostatnia sytuacja: kochanie, wlasnie skonczylem,
                    pzryjedziesz po nie ( byla 24) ja: nie chce mi sie, juz spie.. I o dziwo, nie
                    bylo obrazy, nie rzucil mnie, nie zostawil....a my sie ciagle boimy, ze to
                    zrobi, bo my jestemy glupie i nie spelniamy kazdej zachcianki czy zyczenia...
                    Jesli nie jest to robione zlosliwie, to pzreciez zrozumie, w koncu samemu by mu
                    sie nie chcialo jechac na drugi koniec miasta o 24, skoro o 7 rano musi wstac
                    do pracy, prawda? No, chyba ze na wodeczke z kolega:)) ale to juz zupelnie inna
                    sprawa:))Moze w koncu zrozumiemy, ze facet jednego dnia jest, a drugiego go nie
                    ma i nie mozna zycia budowac na fakcie bycia z facetem. ze zycie trzebudowac na
                    swiadomosci, ze my dla nas samych jestesmy najwazniejsze, nasze potrzeby i
                    pragnienia i ze zycie jest tylko jedno i tyle jest fajnych rzeczy do robienia,
                    niekoniecznie z facetem, moze z bratem, siostra, kuzynem, kolezanka, kumplem
                    albo po prostu samej? Hm?
                    • Gość: Asik Re: Do mookkie i do Asika:) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 13:07
                      Prawda, prawda Margie. Fajnie to wszystko podsumowałaś:-)

                      W miłości(jak wchodzą w grę uczucia)trzeba znaleźć złoty środek. Dosłownie
                      wypośrodkować nasze potrzeby i jego:-)
                      Trzeba być trochę egoistą, ale nie egocentrykiem. To jest po prostu instynkt
                      samozachowawczy. Kto o nas najlepiej zadba, jak nie my same:-)

                      Pozdrawiam.
    • sweetytweety Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 12.08.04, 11:39
      Rany... ciesz się dziewczyno! Jak Cię facet rzuca i mówi, że to dlatego, że
      masz za grube nogi, to tylko Bogu dziękować że się debil odczepił... Ja
      rozumiem - zakochanie, miłość, itd. ale kretynizm jest kretynizmem. Jak Ci
      przejdzie to sama się z niego uśmiejesz :)
    • ladylazaruss Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 12.08.04, 13:28
      skoro byliscie ze soba przez ostatni miesiac non-stop to on moze byc po prostu
      zmeczony. mialam to samo. chcial odejsc, bo sie meczyl i potrzebowal zlapac
      odech. powiedzialam: jasne, kocham cie ale skoro nie chcesz byc ze mna to
      trudno. po 3 dniach ciszy zaczely sie pierwsze smsy. nie odpuszczalam sygnalow,
      czasem cos odpisywalam. teraz chce juz przyjechac i sie spotkac. ja biore go na
      dystans i umowilam sie z jego kumplem na browara:) kwestia czasu jest kiedy
      wroci. stanie pod drzwiami i powie przepraszam. jestem pewna.

      wiec jesli tobie na nim zalezy i CHCESZ Z NIM BYC, mimo tego co zrobil to
      zastosuj ta sama sztuczke. badz chlodna, nie zdadzaj sie z uczuciami. jesli
      jemu na tobie zalezy to wroci na kolanach. jesli nie, to masz pewnosc ze to
      koniec. a z taka swiadomoscia latwiej zyc.
      pozdrawiam!
      • Gość: gaga Do ladylazaruss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 14:46
        dziekuje ladylazaruss.wlasnie o to mi chodzilo kiedy pisalam o tej mojej walce o niego.Asik i margie pisza madre rzeczy i owszem zgadzam sie z nimi.Ale raptem nie odzywalam sie do niego 2 dni a dzis musialam poprostu musialam a on sam pow.o tym weekendzie.ja napisze jak to bylo zeby mnie nikt nie osadzal ze ja dzwoniac sluzbowo do niego gadalam mu jak ja to go bardzo kocham.wlasnie ze tak nie bylo.ja zadzwonilam pow.co musialam i mowie "no wiec to wszystko"a on na to"no to fajnie.....no...(taka chwila)zdzwonimy sie w weekend dobrze?"nic nie pow.poprostu pow.czesc i odlozylam sluchawke.
        fakt jest taki ze ja sie nie odzywalam dwa dni....a po tych 2 dniach on to mow sam.

        narazie kocham,poczekam,niech to ochlonie.jak wroci fajnie choc nie bedzie juz tak samo,jak nie....sam zobaczy co traci :-))
        • Gość: Asik Re: Powodzenia:-))) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 16:24
          Gość portalu: gaga napisał(a):

          narazie kocham,poczekam,niech to ochlonie.jak wroci fajnie choc nie bedzie juz
          tak samo,jak nie....sam zobaczy co traci :-))


          Tak jest, że z boku więcej widać niż będąc właśnie z kimś i czując coś do
          drugiej osoby. Trudniej jest przez uczucia, które nas wiążą z kimś:-)
          Jeśli to jest prawdziwe, to będziecie razem.

          Dużo uśmiechów na co dzień:-)
    • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 15:32
      dlaczego mam wrazenie ze wiekszosc z was uwaza mnie
      za...nie moge znalesc odp.slowa....ale za ta co nie szanuje siebie starajaca sie o milosc.moze odnosze mylne wrazenie ze prawie wszyscy mnie tu potepiaja,ale rozumiem to wasze zdanie na ten temat.
      chcalabym zeby znalazla sie tu taka osoba ktora czuje troche jak ja i nie patrzyla na to z tej str.ze on mi takie zle i blache powody dal tyko ze jeste teraz jak jets ze on mowi to co mowi teraz a ja kocham.....
      i.....
      czy jest ktos taki kto nie potepi jego i mnie za to ze kocham i chce dalej z nim byc?
      • ladylazaruss Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 12.08.04, 15:54
        masz moje poparcie. rozumiem cie.
        te glupie powody swiadcza o tylko nim, a ty go kochasz i raczej nic na to nie
        poradzisz :) nie znam ciebie, nie znam twojego faceta, ale skoro go kochasz i
        chcesz z nim byc to walcz o to i tyle. byle madrze i nie na sile.. :)
      • Gość: Asik Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 16:57
        Gość portalu: gaga napisał(a):

        > dlaczego mam wrazenie ze wiekszosc z was uwaza mnie
        > za...nie moge znalesc odp.slowa....ale za ta co nie szanuje siebie starajaca
        si
        > e o milosc.moze odnosze mylne wrazenie ze prawie wszyscy mnie tu
        potepiaja,ale
        > rozumiem to wasze zdanie na ten temat.
        > chcalabym zeby znalazla sie tu taka osoba ktora czuje troche jak ja i nie
        patrz
        > yla na to z tej str.ze on mi takie zle i blache powody dal tyko ze jeste
        teraz
        > jak jets ze on mowi to co mowi teraz a ja kocham.....
        > i.....
        > czy jest ktos taki kto nie potepi jego i mnie za to ze kocham i chce dalej z
        ni
        > m byc?


        Widzisz, bo jeśli chcesz takiego tylko wysłuchania, to jedynie możesz to
        uzyskać u swojej koleżanki, przyjaciółki.
        Nikt nie neguje Twoich uczuć do niego. Każda z nas wie jakie to trudne jest
        dobrze postąpić w chwili, kiedy kogoś kocha się. Najlepiej dla siebie samej.
        Mężczyzna też ma jakieś oczekiwania i może on myśli, że popełnił błąd i
        potrzebuje potwierdzenia z Twojej strony. Nie wiesz, co on naprawdę chce. A,
        też ma jakieś oczekiwania i pamiętaj, że każdy jest inny i czego innego
        oczekuje:-)Inaczej rozumie miłość. Ale, jeśli na prawdę kocha, to nie zaszkodzi
        to, co Ci powiedzieliśmy.
        Jeśli na forum zwróciłaś się z tym i na koniec nie napisałaś, aby wszyscy po
        prostu pisali Ci, że robisz dobrze i aby przytakiwali Ci tylko, to trudno, aby
        wszyscy robili to zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Każda z nas patrząc na to z
        boku, chce Tobie właśnie jak najlepiej pomóc. Może też można uniknąć dzięki
        innych ludzi doświadczeniom, pewnych błędów.

        Zrobisz jak uważasz sama i jak Ci serce podpowiada.

        I Twojego szczęścia Ci życzę.

        • Gość: Asik Re2: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 17:03
          Nie możesz mieć do nas pretensji, bo sama na początku napisałaś to:

          Gość portalu: gaga napisał(a):
          >
          Vo wy o tym wszystkim myslicie?Jak mam teraz postepowac.
          Zostawilam u niego czaske mojego zycia,a odbieram to teraz tak jakby dla niego
          te 1,5 roku to bylo nic.


          Nikt Ciebie nie potępia, ani jego.
          Każdy z nas kto kochał choć raz, wie jak to jest:-)
      • borsuczyca Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 12.08.04, 17:08
        nawet do głowy by mi nie przyszło potępiać Ciebie, szczerze Ci współczuję, ale
        z tymi grubymi nogami jako powodem do odejscia, to chłopak pojechał po bandzie
        i ja bym sobie spokój dała, jest tylu fajnych facetów, a czuję, że ty masz
        jeszcze mnóstwo czasu na znalezienie tego jedynego:)))), czego Ci życzę i nie
        tylko Tobie:)))
        • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia.(gg) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 17:45
          juz nieche chyba z nim byc pisze mi sms-y i na koncu dodaje caluje:*
          po co on mi to robi daje zludne nadzieje.
          kij z nim,jest mi zle.
          jestem slaba niechce sie do niego odzywac ale to robie i sama nie wiem dlaczego a potem zaluje.
          pomozcie mi nie odzywac sie do niego od dzis do.....
          wlanie do.....powiedzial ze w przyszly czwartek przywiezie mi rzeczy i o dziwo zgodzil sie na rozmowe w przyszly weekend.
          ale czy ja dalej chce z nim rozmawiac?
          sama nie wiem.

          to jest moj nr gg:4159178
          jakby ktos chcial mi cos napisac zeby w koncu do mnie dotarlo on nie jest wart mojej milosci.
          • Gość: Asik Re: Nie obchodzą go już moje uczucia.(gg) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 18:19
            Gość portalu: gaga napisał(a):

            > juz nieche chyba z nim byc pisze mi sms-y i na koncu dodaje caluje:*
            > po co on mi to robi daje zludne nadzieje.
            > kij z nim,jest mi zle.
            > jestem slaba niechce sie do niego odzywac ale to robie i sama nie wiem
            dlaczego
            > a potem zaluje.
            > pomozcie mi nie odzywac sie do niego od dzis do.....
            > wlanie do.....powiedzial ze w przyszly czwartek przywiezie mi rzeczy i o
            dziwo
            > zgodzil sie na rozmowe w przyszly weekend.
            > ale czy ja dalej chce z nim rozmawiac?
            > sama nie wiem.
            >
            > to jest moj nr gg:4159178
            > jakby ktos chcial mi cos napisac zeby w koncu do mnie dotarlo on nie jest
            wart
            > mojej milosci.

            Dobrze, że zgodził się na rozmowę. Dowiesz się od niego o co chodzi, co on
            myśli. Niech mówi:-)Daj jemu czas na odpowiedź z Twojej strony. Wtedy będzie Ci
            łatwiej podjąć jakąś decyzję.
            Będziecie widywać się w pracy i lepiej jak między Wami będzie wszystko jasne.
            Wiem, że to wszystko jest dla Ciebie trudne. Szczególnie, że mało czasu
            upłynęło od tego, co stało się Tobie.

            Bądź silna i staraj się zachować trochę dystansu. Łatwiej będzie Ci podjąć
            słuszną decyzję dla Ciebie. Pamiętaj, że jeśli Ty nie zadbasz o siebie, to nikt
            tego tak naprawdę nie zrobi. Nie wierz też, że on sam Ci da to, co chcesz.
            Musisz jemu powiedzieć, czego Ty od niego oczekujesz:-)

            Trzymaj się mocno.
          • borsuczyca Re: Nie obchodzą go już moje uczucia.(gg) 12.08.04, 18:20
            z rzucaniem palenia, uczucia, z odchudzaniem i w ogóle ze zrywniem z nałogami
            jest dobra jedna zasada im bardziej Ci na tym zalezy, im więcej o tym
            myslisz:"muszę, nie mogę", tym trudniej, najlepiej niech to sobie powoli
            odpływa, bez zbytniego angażowania Twojej uwagi, jak ze strupkiem w ranie, nie
            zdrapuj to się szybciej zagoi:)
            • Gość: Asik Re: Nie obchodzą go już moje uczucia.(gg) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 12.08.04, 18:35
              borsuczyca napisała:

              > z rzucaniem palenia, uczucia, z odchudzaniem i w ogóle ze zrywniem z nałogami
              > jest dobra jedna zasada im bardziej Ci na tym zalezy, im więcej o tym
              > myslisz:"muszę, nie mogę", tym trudniej, najlepiej niech to sobie powoli
              > odpływa, bez zbytniego angażowania Twojej uwagi, jak ze strupkiem w ranie,
              nie
              > zdrapuj to się szybciej zagoi:)

              Trafne i fajnie to napisałaś Borsuczyco:-)Borsuki to mądre istoty.

              Jak zaczynamy z czymś walczyć to wdają się w to silne emocje. A, wtedy jest
              trudniej:-)Ja nauczyłam się, że trzeba trochę przykręcić śrubkę, a trochę
              popuścić. A, z czasem samo poluzuje się:-)Uspokoi się.

              Pozdrawiam.
              • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 21:36
                dziekuje wszystkim :-)
                sprobuje sie nie odzywac jesli to moze pomoc uzbroje sie w cierpliwosc.
                musze pokazac sobie i jemu ze jestem silna.szczegolnie sobie.
                tak wlasnie jestem silna jestem silna i niezalezna takmusze to sobie powtarzac.

                i zachowac godnosc.
                o wszystkim co sie bedzie zmieniac (lub nie)bede tu informowac.rozmowy z wami jakos umila mi czas i z dnia na dzien mam nadzieje bedzie lepiej i czs szybciej zleci do tej rozmowy jak nie bede sie do niego odzywala.

        • Gość: Milcha Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 17:49
          Jeśli powód zerwania podał "grube nogi" to jest aroganckim i chamskim facetem.
          jak można potraktować bliską osobę w ten sposób, próbując wpędzić ją jeszcze w
          jakieś kompleksy.
          Nie dzwoń, nie wysyłaj sms, nie spotykaj się. Będzie mu zależało sam cię
          znajdzie i poprosi o wybaczenie a wtedy ty zadecydujesz czy chcesz dać mu
          szansę czy nie.
          Najważniejsze gdy się konczy uczucie to zachować swoją godność.
          • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 08:52
            kolejny poranek....znowu praca.....naszczescie jego nie widze.....ciagle o nim mysle............kocham............
      • Gość: margie Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 13.08.04, 12:39
        Gaga!!!!! Nikt cie nie potepia!!!! Ja ci zycze jak najlepiej i byloby cudownie,
        jakby do ciebie wrocil!!!! Ja tylko staram ci sie pwoiedziec, i smam juz powoli
        do tego dochodzisz, ze juz nigdy nie bedzie tak samo, zobacz, jak cie w sumie
        skrzywdzil, jakie podal powody rozstania!!!! Jak Pawel odszedl, to tez udalo mi
        sie go w koncu namowic, zeby moze za pol roku wrocic do rozmowy, z emoze cos
        sie zmieni, ja sie zmienie, ze moze on za mna zateskni i bedziemy mogli yc
        razem... Zgodzil sie. A ja pol roku dluzej cierpialam, miotalam sie, szukalam
        usprawiedliwien dla niego, zwalalam wine na siebie i takie tam. I co? i nic.
        Nie wrocil. szkoda bylo mojego czasu, tak naprawde stracilam 5 miesiecy zycia
        na bezsensownym czekaniu i ludzeniu sie. Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej
        rzeki. Aczkolwiek, obecny facet, wywalilam go z domu po 3 miesiacach, nie
        dalam rady, peklam. Odwiozlam go do domu, pzryslal sms-a : pzrepraszam, ze tak
        wyszlo.... spotkalismy sie po 10 dniach, zaproponowalam powrot, zgodzil sie bez
        wahania, od razu i teraz jest idylla od tamtego czasu, nie wracamy do tematu,
        nawet tego nie raktujemy, z enie bylismy razem te 10 dni, raczej predzej jak
        pzrerwa techniczna:) ale wiele to wyjasnilo, a mnie tak naparwde pozwolilo
        zrozumiec, ze go kocham i ze jest wazniejszy niz mysle i ze to ja mam schize w
        glowie po nieudanym malzenstwie i zwiazku. wiec kochana, zycze ci, zeby twoj
        facet tez tak myslal, zeby to rozdzielenie pozwolilo mu zrozumiec, co naparwde
        dla niego znaczysz i bardzo bym tego chciala... ale nie chce tez dawac ci
        plonnych nadziei, bo u mnie to ja odeszlam i ja chcialam wrocic, a ja jesem
        kobieta.. faceci niestety mysla inaczej... Obym byla zlym prorokiem...
    • Gość: listek Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 09:27
      Wpis dla gagi, zeby nie bylo szatanskiej liczby (to kopov wymyslil:). A tak
      powaznie, to staralabym sie jak najszybciej zapomniec kims tak niepowaznym,
      kto za powod rozstania podaje za grube nogi!!!Wiem, ze to nie proste, ale udaje
      sie:) Wiem z doswiadczenia!Powodzenia:)
    • Gość: gaga Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 13:05
      jak juz cos sie wali to sie wali wszystko....nie uklada mi sie w domu w pracy mnie zagiol szef"bedziez jezdzila z panem ...... w poniedzialek"rozumiecie caly dzien z nim w samochodzie,obok niego.

      trzeba bedzie to nerwowo wytrzymac.

      p.s.do kogos kto mi napisal wczesniej ze"romans w pracy".ja go w pracy nie poznalam,tylko on tam zaczal pracowac jak jeszcze sie nie znalismy a potem ja dostalam tez tam prace jak juz bylismy ze soba.
      • Gość: KLARYSA a co powiecie na to: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 23:52
        Z walącym sercem czytałam to co piszecie - tydzień temu zostawił mnie
        mężczyzna, z którym chciałam spędzić resztę życia. Powód?- "zagłaskiwałam
        go", "miałam całą miłość wypisaną w oczach- to takie męczące".
        Rozumiem, że natarczywe narzucanie się jest mało komfortowe, ale nie rozumiem:
        czy wspieranie mężczyzny kiedy ma problemy, podtrzymywanie go na duchu i bycie
        przy nim, kiedy nikt inny w niego nie wierzy, głaskanie po głowie, kiedy jest
        mu źle, praca nad tym co w łóżku, bo chęci nie brak za to złych doświadczeń z
        poprzednich związków - i owszem - czy to są dowody wskazujące na to, że się
        kogoś "zagłaskuje". Czym w takim razie do diaska jest miłość dwojga ludzi,
        jeśli nie wzajemnym wspieraniem się i dawaniem sobie nawzajem poczucia
        bezpieczeństwa i świadomości, że możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji????

        mój "ukochany" nie zadał sobie nawet trudu, żeby POWIEDZIEĆ mi to - oznajmił mi
        radosną nowinę mailem !!!!!!

        Przez tydzień nie byłam w stanie pracować bo co 5 minut wybuchałam płaczem, co
        wprawiało klientów w "małe" zakłopotanie, a mój spływający po twarzy makijaż
        zapewne estetycznie niespecjalnie się prezentował...

        Minął tydzień, przestałam płakać, minęła mi złość - i wg zdrowego rozsądku
        powinnam wybijać go sobie z głowy i szukać nowej drogi życia. Tylko że to nie
        jest wcale takie proste!!!

        jak to jest możliwe że dorośli ludzie nie potrafią / nie chcą rozwiązywać
        problemów - wydaje mi się, że uciekanie od problemów, to raczej domena
        nastolatków - " już Cię nie kocham, nie będziemy już razem, rozmyśliłem się" -
        to jakiś koszmar chyba!!!
        • Gość: Asik Re: a co powiecie na to: IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 15.08.04, 11:12
          Gość portalu: KLARYSA napisał(a):

          > Z walącym sercem czytałam to co piszecie - tydzień temu zostawił mnie
          > mężczyzna, z którym chciałam spędzić resztę życia. Powód?- "zagłaskiwałam
          > go", "miałam całą miłość wypisaną w oczach- to takie męczące".
          > Rozumiem, że natarczywe narzucanie się jest mało komfortowe, ale nie
          rozumiem:
          > czy wspieranie mężczyzny kiedy ma problemy, podtrzymywanie go na duchu i
          bycie
          > przy nim, kiedy nikt inny w niego nie wierzy, głaskanie po głowie, kiedy jest
          > mu źle, praca nad tym co w łóżku, bo chęci nie brak za to złych doświadczeń z
          > poprzednich związków - i owszem - czy to są dowody wskazujące na to, że się
          > kogoś "zagłaskuje". Czym w takim razie do diaska jest miłość dwojga ludzi,
          > jeśli nie wzajemnym wspieraniem się i dawaniem sobie nawzajem poczucia
          > bezpieczeństwa i świadomości, że możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji????
          >
          > mój "ukochany" nie zadał sobie nawet trudu, żeby POWIEDZIEĆ mi to - oznajmił
          mi
          >
          > radosną nowinę mailem !!!!!!
          >
          > Przez tydzień nie byłam w stanie pracować bo co 5 minut wybuchałam płaczem,
          co
          > wprawiało klientów w "małe" zakłopotanie, a mój spływający po twarzy makijaż
          > zapewne estetycznie niespecjalnie się prezentował...
          >
          > Minął tydzień, przestałam płakać, minęła mi złość - i wg zdrowego rozsądku
          > powinnam wybijać go sobie z głowy i szukać nowej drogi życia. Tylko że to nie
          > jest wcale takie proste!!!
          >
          > jak to jest możliwe że dorośli ludzie nie potrafią / nie chcą rozwiązywać
          > problemów - wydaje mi się, że uciekanie od problemów, to raczej domena
          > nastolatków - " już Cię nie kocham, nie będziemy już razem, rozmyśliłem się" -

          > to jakiś koszmar chyba!!!


          Często słyszałam, że mężczyzna mówił kobiecie, że jest za dobra dla niego.
          Może ma taki mężczyzna jakieś poczucie, że jest zły i nie zasługuje na czyjeś
          dobro.
          Myślę, że może to jest też jakiś problem takich mężczyzn z przyjmowaniem czyjeś
          miłości.

          Czasami czyjąś troskę o niego może porównywać do troski, nadopiekuńczości jego
          matki. Kobiety często mają to do siebie:-)
          A, taki mężczyzna też może nie szuka drugiej matki.

          Myślę Klaryso, że on nie był Ciebie wart, jeśli nawet nie miał odwagi
          powiedzieć Ci tego wprost.
          Wiem ,że trudno jak kocha się kogoś, nagle przestać kochać. To już jest w nas:-)
          Dlatego, powoli trzeba dać sobie z tym radę, z tym uczuciem i z czasem znajdzie
          się ten, który doceni Twoją miłość:-) Tego Ci życzę!

        • Gość: gaga do klarysy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 12:19
          klaryso czuje sie tak jaby byla to po czesci moja historia.dzis mija tydzien od mojego rozstania.i tak jak ty juz nie placze,nie jestem zla,lecz wciaz nie potrafie przestac kochac.
    • ladylazaruss Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 15.08.04, 12:24
      ja dolaczam do grona tych odkochujacych sie. zostawilam go. mimo ze go kocham.
      wytrzymywalam juz wszystko, ale klamstwa nie bede. mam chwile kiedy mysle ze
      zrobilam dobrze i czuje ulge, ale na razie przewaza zal, zlosc i smutek.
      dajcie mi troche sily..
      • Gość: gaga te opuszczone i te co opuscily......... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 12:30
        pomozmy sobie nawzajem.....jakos to bedzie...jak nie ten to inny(he...latwo powiedziec). :-(
    • magic00 Re: Nie obchodzą go już moje uczucia. 15.08.04, 23:30
      Tzw. rozmowy wyjaśniające pozwalają rozłożyć ból na raty, ale niczego nie
      wyjaśniają. Nigdy się do końca nie dowiesz "dlaczego". Im więcej o tym myślisz
      tym bardziej się motasz w domysłach. On sam pewno tego też nie jest w stanie
      sprecyzować..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka