don.jon
03.12.13, 02:38
Witam,
streszcze na szybko całą sytuację. Byłem w związku prawie 4 lata. Przerwałem studia na IV roku, filologia obca, skończyłem tylko licencjat, zaabsorbowała mnie obecna praca, totalnie nie związana z moim wykształceniem, nie byłem w stanie pogodzić ze sobą szkoły i pracy, dziewczyna nadal studiowała. W trakcie nauki mieszkaliśmy razem, póżniej dzieliło nas już ok 120km. Moja praca jest związana z branżą gastronomiczną, a wiąże to się z tym,iż każdy dzień wolny dla innych był dla mnie dniem pracującym. Dziewczyna nie potrafiła zaakceptować tego. i ciagle była cholernie zazdrosna, o prace, o otoczenie, o inne kobiety. Wowczas gdy ja bylem wierny jej jak pies, praca, dom, praca, dom, siedzialem w innym miescie, pracowalem czesto po 12h dziennie i w glowie ukladalem plan wspolnego domu, rodziny.
Dokladnie rok temu w swieta, przygotowalem dla niej niespodzianke pod choinke,, naszym wspólnym marzeniem od chwili poznania była Azja, wykupiłem wycieczke do Wietnamu.
I teraz się zaczyna....
Święta, moja dziewczyna przyjeżdza do domu, rodziny, chce się z nią spotkać. Wszystko ładnie, jade do niej, ale cóż wyczuwam w środku lęk i dziwny niepokój, dochodzi do rozmowy. Zostawia mnie, musi odpocząć. Nieodpakowany prezent zabieram ze sobą, nie chce jego przyjąć, totalne przygnębienie. Dowiedziałem się, że w jej zyciu pojawił się ktoś inny. I oto powód jej decyzji. Dni przygnębienia, znajomy na siłe mnie wyciągnął. Codziennie planował dzień, nawet zaprowadził do fryzjera i tam poznałem ..........pewna dziewczynę. Znalismy się wczesniej, ale tylko z widzenia, 20 minut na fotelu, krotka rozmowa, napisalem na fb i kontakt polepszal sie, nawet stwierdzila ze nie ma planow i mozemy spedzic razem sylwestra, ktorego organizowalem w pracy. Kilka dni, kazda moja inicjatywa byla na tak, kabartet-ok, kulig-ok, kino- ok, kregle-ok, pizza-ok, wyjscie na piwo-ok, poza tym salon fryzjerski byl niedaleko mojego miejsca pracy, wiec w przerwie zawsze dostawalem zaproszenie na kawe i jakies ciasteczko, i to co podobalo mi sie w niej najbardziej: potrafila powiedziec dziekuje za mile spedzony czas, slowo dziekuje. Mimo calej tej nowej sytuacji: codziennie sledzilem, pytalem sie znajomych co u mojej bylej, nawet mimo poznania nowej kobiety nie potrafilem zapomniec o niej.
Sytuacja znowu nabrała nieoczekiwanych zwrotów akcji, mojej byłej nie udał się związek, dowiedziałem się przypadkiem, że chłopak odwrócił się od niej. Zaczeła znowu pisać do mnie, znowu w mojej głowie zrobił się mętlik.
Basia- imie dziewczyny z ktora trwalem w zwiazku, Magda- imie nowo poznanej, fryzjerka, zeby ulatwić Wam analize tego co pisze.
Umowiłem się z Magdą na spotkanie, wspolnie z jej siostra i chlopakiem wybralismy sie do baru, pozniej do kina. Kilka godzin wczesniej rozmawialem z Basia i nie moglem o niej zapomniec. Mielismy kilka smiesznych sytuacji, wlasnie zwiazanych z kinem. Wydarzyło się coś, na pytanie które zadała mi Magda, odpowiedziałem używając dwa razy imię mojej byłej. Dopiero z czasem spostrzeglem sie co powiedzialem. Od tego momentu kontakt zaczal sie psuc, spotkalismy sie jeszcze raz i wszystko sobie wyjasnilismy: stwierdzila ze jestem dla niej za dobry i ze na mnie nie zasluguje, zebym nie probowal znalezc kogos na sile, powiedzialem ze Basia do mnie znowu pisze, doradzila zebym nie psul niczego, sprobowal naprawic, ze kobiety tak maja doceniaja jak stracą. Więc zebrałem się w sobie, w pracy awans, kierownik, pensja o której większość z nas marzy, wyprowadzilem sie z domu rodzinnego, kupilem i wyremontowalem mieszkanie. Spotkałem się z Basia, związek zaczelismy naprawiac na nowo. Bylo dobrze przez jakis czas, zaczela mnie doceniac, to co robie, czym sie zajmuje. Ale cóż znowu coś się wydarzyło:
Przytyłem ok 8 kg :) i pojawił się ktoś tym razem szczuplejszy, wysportowany,nie mniej przystojny ode mnie zanim przytyłem:) Basia oszalała, jej ideał, pod każdym względem,
inteligentny, inna praca, polityk. Ukrywała przede mną ten związek przez ok 2 miesiace,bo nie chciala palić mostów, aż w końcu dowiedziałem się i nigdy nie pomyślałbym że moja dziewczyna straci rozum dla takiego dupka, znałem jego. Ale cóż nie znała realiów tego miasta. W końcu nie wytrzymałem, pokazałem zapis z monitoringu mojego lokalu jak ja zdradza, kolega sie pogubił,nie potrafil jej tego wytlumaczyc, stwierdzil ze nie mogl wybrac pomiedzy dwoma kobietami, ona do konca nie wierzyla w to co sie dzieje. Zabawił się nią, spotykał się jednoczesnie z dwoma kobietami. Mam z nim dużo wspólnych znajomych, przed niektórymi wstydze sie do dzisiaj mowic ze moja dziewczyna spotykala sie kiedys z tym politykiem, bo oni dobrze wiedza, ze to typowy uwodziciel,musi zaciagnac dziewczyne do lozka i na tym mu zalezy, a jak zacznie mu odmawiac z czasem seksu to ja zostawia, nie ta to nastepna. Wykorzystal Basie, jak zaczela mu odmawiac, wybral inna. I znowu we wszystko zamieszany jestem ja, tak cholernie kocham ta dziewczyne ze pomoglem jej sie pozbierac, dzwignac, pogubila sie, a ja nie moglem na to wszystko patrzec, tak mi bylo strasznie ciezko.
W obliczu tego wszystkiego, potrafilem wybaczyc, trwam w zwiazku,jest nawet lepiej niz wczesniej, inna kobieta, ale ja czuje strach, obawe, lek, wiem ze nie jestem dla niej idealem, ona nie potrafi zaakceptowac pewnych rzeczy i znalezc w nich powod do szczescia, krytykuje moje postepowanie w zyciu, sam nie wiem co robic, psychicznie w glowie mam zakodowane ze zyje z kobieta ktorej cialo nalezalo do innego, ja jej nigdy nie zdradzilem, byla moja jedyna, tego tez w zyciu tak pragnalem, moje marzenie. Teraz wiem ze sie nie spelni,
Chcialbym uzyskac odpowiedz na jedno pytanie: czy warto 3 raz probować budować związek, co robić Waszym zdaniem ?