Dodaj do ulubionych

Ex mąż... nie mam już sił

15.12.13, 09:12
Jesteśmy prawie trzy lata po rozwodzie, cztery po rozstaniu, a wciąż nie jestem w stanie ułożyć sobie normalnych relacji z byłym mężem. Mamy córkę i o to rozbija się cały problem z jego strony. Nie udało się "dogadać" co do opieki polubownie i ustalić nieograniczeonego kontaktu, bo wtedy przychodził po córkę jak chciał, a jak coś mu się nie spodobało to wcale. Ustaliłam więc kontakt sądownie, bo zależało mi na dobrej relacji dziecka z ojcem. Widzą się często, bo dwa razy w tygodniu po przedszkolu do wieczora i co drugi weekend. Tych spotkań on przestrzega, nie mogę nic zarzucić i wiem, że kocha córkę, jest dla niej dobrym ojcem, ale... No własnie sama juz do konca nie wiem, czy naoprawdę tym dobrym ojcem jest. Problem pojawia się zawsze, gdy chodzi o jakąś "pomoc" która wykracza poza ustalenia sądowe. Np. gdy ja muszę wyjechać służbowo, mam pilną sprawę do załatwienia, jestem chora, itp. nie mam w moim mieście rodziny do pomocy, wiec naturalne, że proszę jego. Przykłady: córka jest chora, mnie zepsuł się samochód (on mieszka 7 min. od nas), proszę o to by zabrał ją do lekarza, bo nie chcę jej tłuc autobusem, on odmawia, bo "ma swoje życie" a dzisiaj nie jego dzień. Córka miała zapalenie stawu kolanowego, nie wiedzialam co się dzieje, zabrała ją z przedszkola, po 3 godzinach jeżdzenia od lekarza do lekarza wylądowałyśmy w szpitalu, okazało się, że musi tam zostać całą noc prawie na badaniach, dzwoniłam żeby przyjechał - nie, on ma swoje życie, akurat był na randce. Kiedy on jest chory, tylko pisze sms, że nie przyjdzie. wiadomo, jest chory - nie może. Kiedy ja leżę w łóżku z grypą i ledwo mogę ruszyć ręką - nie ma mowy, żeby wziął na ten czas córkę - ma swoje życie. I tak ze wszystkim, zero ustępstw, zero współpracy, zero elastyczności. Tylko wtedy, gdy on ma jakieś sprawy, to ja idę mu na rękę. W moją stronę to nie działa. Kilka dni temu przeszedł samego siebie. Jestem w trakcie przeprowadzki: dwa mieszkania rozgrzebane, ze starego muszę się zaraz wyproweadzic, całe spakować, w nowym nie ma ciepłej wody, mnóstwo mam latania, załatwiania, składania mebli, przewożenia, itp. Bardzo ciężko to ogarnąć z kilkuletnim dzieckiem pod pachą. Poprosiłam byłego o pomoc - czy nie wziąłby córki na kilka dni aż się przeprowadzimy. Co usłyszałam? Oczywiście - nie, on ma swoje życie. Mam sobie poradzić sama. Brak mi już słów i sił. Nie dociera do niego tłumaczenie, że córka to przecież też jego życie, że to też jego dziecko, że nie proszę o pomoc w moich sprawach, ale w tych związanych z dzieckiem, ze ja idę mu na rękę, gdy potrzebuję, że za jakiś czas córka będzie przecież widziała i rozumiała, co on wyprawia, itd, itp. Jego odpowiedź: mam się wreszcie odczepić, bo ciągle czegoś chcę i nie daję mu życ, że on jest dobrym ojcem, bo zajmuje się nią w dni wyznaczone przez sąd, że skoro chciałam mieć dziecko przy sobie, to teraz muszę sobie radzić. Jak wspomniałam, nie mam tu nikogo do pomocy, nie mam też tyle kasy, żeby szukać niani na takie okazje, czasem pomagają mi koleżanki, ale nie mam też sumienia ciągle ich prosić o pomoc. Jak przemówić byłemu do rozsądku? Dodam, że to nie jest spokojny typ, próbowałam rozmów, działało na chwilę, zwykle kończy się wyzwiskami i awanturą oraz dziesiątkami obraźliwych smsów z jego strony.
Obserwuj wątek
    • lakme80x Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 09:19
      I jeszcze jedna ciekawostka. Obok niego mieszka jego mama, która jest dużo bardziej pomocna i czasem ją o tą pomoc proszę. Co robi wtedy były? dzwoni do mnie z wyzwiskami, że nie mam honoru i wysługuję się jego matką, a jej pierze mózg, żeby mi nie pomagała! własna babcia wnuczki nie może wziąć do siebie, bo jemu się to nie podoba! Taka sytuacja była np. w wakacje, kiedy musiałąm zawieźć córkę do mojej rodziny do innego miasta, bo przedszkole było nieczynne. Nie miałam akurat auta, więc poprosiłam byłą teściową, czy mi nie pożyczy. Ona się zgodziła, ale ex mąż zabronił jej tego. Zabronił swojej matce pożyczania mi samochodu, żebym mogła zawieźć jego własną córkę, zamiast jechać autobusem z przesiadkami.
    • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 09:51
      Myślę, że mąż przyjął dość logiczną postawę "chciałaś sobie radzić beze mnie, to sobie radź" i się tego trzyma - chciałaś kontaktów ustalonych sądowo dwa dni w tygodniu w godzinach od... do... to masz. Przecież gdyby ci pomógł, złamałby postanowienie sądu (znam przypadek, że matka dobrą wolę ojca w takiej sytuacji próbowała wykorzystać przeciwko niemu). I to prawda - on ma prawo mieć swoje życie, być na randce, pojechać na wycieczkę itp., a ty podjęłaś się wyłącznej opieki nad dzieckiem. Oceny moralnej takiego postępowania nie wystawię, bo nie czuję się kompetentna (brak wystarczających danych). Ale przyznam szczerze, że z twojego opisu dla mnie wyłania się taki obraz: "nie chciałam, żeby bruździł w moim życiu, więc wszystko załatwiłam przez sąd, ale czuję się uprawniona do brużdżenia w jego życiu, bo mam takie prawo, a on ma przecież obowiązki względem nas".

      Co ci pozostaje? Jeśli rozmowy nie działają, to przestań dyskutować i weź to na klatę - zajmij się dzieckiem i sobą najlepiej jak potrafisz, nie prosząc go o pomoc. Czasami będzie to oznaczać podróż autobusem (tysiące ludzi podróżuje tak z dziećmi nawet na bardzo długie dystanse i z przesiadkami), albo konieczność poproszenia o pomoc przyjaciół.

      A on? Sam pracuje na przyszłe relacje z córką i poniesie tego konsekwencje.
      • lakme80x Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 09:54
        Klamkas, załatwiłam przez sąd kontakty z dzieckiem, bo wcześniej ich po prostu nie było. Mąż wyprowadził się z domu i trzy miesiące w ogóle nie pokazał się dziecku na oczy. To jak miałam to załatwić i o jakim brużdżeniu mówimy?
        • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 10:08
          To znaczy, że sądownie zmusiłaś go do czegoś, czego nie chciał. Tym bardziej nie ma się co dziwić, że nie chce pomagać nadprogramowo - już i tak odebrałaś mu 2 popołudnia w tygodniu i co drugi weekend.

          Jeśli mu nie zależy, to go nie zmusisz.
          • lakme80x Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 10:12
            Tak, jak mu nie zależy, to go nie zmuszę. Tylko my tu nie mówimy o sytuacji: "spotkałam się 4 razy z facetem, a on przestał dzwonić, co robić - olać." Tylko o ojcu, który olewa dziecko, kiedy mu nie pasuje do grafika.
            • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 10:26
              I nic z tym nie możesz zrobić, jeśli on nie chce częstszych kontaktów z dzieckiem. Próbowałaś rozmawiać - nie podziałało, więc zostaw to. Skup się na tym, żeby być dobrą mamą dla córeczki, bo to jest coś na co masz wpływ.
              • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 11:41
                ależ może z tym zrobić. mąż nie ma ograniczonych kontaktów, więc ma się widywać z dzieckiem, kiedy jest to ustalone. skoro on nie bierze dziecka wtedy gdy jest sam chory ani nie dba o to, żeby ktoś wziął dziecko za niego, np. dziadkowie, to oznacza, że on jej bruździ w życiu.

                na miejscu autorki, spisałabym wszystkie dni, w których nie wywiązał się ze swoich obowiązków wobec dziecka. zaniosła pozew do sądu o podwyższenie alimentów. się nie ma czasu na dzieci, nie trzeba się widywać, ale za opiekę w czasie, gdy matka nie może, ktoś musi zapłacić i nie widzę krztyny powodu, dla którego miałaby to robić wyłącznie matka.

                oczywiście, że nie ma co liczyć na wdzięczność za dni, kiedy on był chory, a ona się zajmowała, więc należy zaprzestać domagania się przysług "w zamian" i pójść inną drogą, a o panu zapomnieć. szczególnie że widzenia z dzieckiem mu wiszą i powiewają, więc pewnie się urwą w naturalny sposób prędzej czy później. ojciec, który zajmuje się dzieckiem tylko wtedy, gdy mu to pasuje i gdy mała nie sprawia kłopotów, czyli np. nie jest chora, to złamany x, a nie ojciec, więc po co się domagać czegoś, czego nie potrafi i nie chce.
                • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 12:11
                  Chodziło mi tylko o to, że nie może go zmusić, żeby spędzał więcej czasu z dzieckiem, szczególnie poza wyznaczonymi dniami, bo chyba głównie o to chodzi autorce.

                  Tak czy inaczej - ja bym się nie oglądała na powinności innych, tylko skupiła na tym, żeby swoją rolę spełniać dobrze. Jeśli konieczne do tego jest zmiana pracy na lepiej płatną i/lub podwyższenie alimentów czy inne zabiegi, to trzeba to zrobić. Natomiast w błaganiu tatusia o zainteresowanie nie widzę sensu, bo dziecko na takich wymuszonych kontaktach na pewno nie skorzysta, a pogłębi to konflikt między rodzicami, a im większa wojna między nimi, ty, gorzej dla małej.
                  • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 12:18
                    >że nie może go zmusić, żeby spędzał więcej czasu z
                    ona go nawet nie może zmusić, żeby spędzał tyle, ile ma spędzać. bo jak jest chory, to ma w dupie spędzanie.

                    > szczególnie poza wyznaczonymi dniami, bo chyba głównie o to chodzi autorce.
                    autorce chodzi o to, że jej eks nie ma problemu w wykorzystywaniu jej do opieki w swoje dni, bo ona mu idzie na rękę. on jej nie idzie. i o to z grubsza chodzi.

                    a skąd pomysł, że autorka nie spełnia swojej roli dobrze, że jej udzielasz rad i to jeszcze w stylu: nie domagaj się niczego od pana, zmień pracę i płać za wszystko.
                    • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 12:33
                      Nie twierdzę, że nie spełnia swojej roli dobrze!

                      Mówię tylko, że w sytuacji, w której ojciec jest do bani, należy skupić się na tym, żeby mama była jak najlepsza.

                      Co do pozostałych - nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale obserwując różne sytuacje u znajomych i rodziny stwierdzam, że z rozstaniem rodziców lepiej poradziły sobie te dzieci, których matki bardziej skupiały się na własnym rodzicielstwie niż na wojnach z partnerem. I tylko to radzę. Lepiej żeby dziewczynka miała dobrą, samodzielną mamę, niż matkę wykończoną emocjonalnie rozgrywkami z byłym i ojca, którego TYLKO sąd zmusza do pełnienia tej roli. Takie jest moje zdanie, z którym zgadzać się nie musisz. Kwestie finansowe to osobny temat.
                      • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 12:48
                        > i ojca, którego TYLKO sąd zmusza do pełnienia tej roli.
                        zupełnie chyba nie czytasz tego, co zostało napisane.
                        Kontakty nie zostały wymuszone na ojcu, tylko uregulowane, bo przychodził, jak chciał albo w ogóle, czyli chyba mu zależało, skoro jednak przychodził. facet ma pretensję o to uregulowanie i za to się teraz odgrywa, a mógł przed uregulowaniem zachowywać się przyzwoicie i współpracować. typowe manipulanctwo.

                        to jest ten fragment:
                        "Nie udało się "dogadać" co do opieki polubownie i ustalić nieograniczeonego kontaktu, bo wtedy przychodził po córkę jak chciał, a jak coś mu się nie spodobało to wcale. Ustaliłam więc kontakt sądownie, bo zależało mi na dobrej relacji dziecka z ojcem."

                        Autorce chyba nie zależy na wojnach, tylko na tym, żeby w sprawach dziecka mogła liczyć na ojca, tak jak on może liczyć na nią, gdy jest chory. Ustalając te kontakty pewnie nie wiedziała, że skończy się to złośliwymi uwagami i odwracaniem kota ogonem.

                        Ze zdaniem, że wojny nie służą dziecku, oczywiście się zgadzam. I też pisałam, że trzeba się przestać domagać tego, co jest nieosiągalne w przypadku złośliwego oporu. Należy się domagać tego, co jest osiągalne. Z pomocą sądu, jeśli o współpracy nie ma mowy.

                        Kwestie finansowe w tym konkretnym przypadku, gdy matka nie ma na miejscu swojej rodziny do pomocy, nie są osobnym tematem, tylko sednem.
                        • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:11
                          Czytam i obstaję przy zdaniu, że jak ojciec okresowo nie przychodzi w ogóle bo mu się odwidziało, albo się obraził, to mu nie zależy na dziecku. Złośliwość, ingerencje w kontakty wnuczka-babcia, brak dobrej woli tylko mnie w tym utwierdzają. Chyba, że jest coś o czym autorka nam nie pisze.

                          Autorka może domagać się realizacji postanowień sądu, ale zmusić go do przyzwoitych zachowań typu "zajmij się małą, bo jestem chora" nie, bo póki co nie ma takich narzędzi.

                          Kwestie finansowe to sedno, ale na nieco inny wątek bo nie wiemy, czy alimenty są za niskie, czy zarobki matki za niskie, czy może gospodarowanie tym co ma nieodpowiednie, a może wcale nie ma alimentów, bo matka się ich zrzekła. Dlatego to "inny temat".
                  • 5er Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:37
                    skąd te "wymuszone kontakty", skoro:

                    Widzą się często, bo dwa razy w tygodniu po przedszkolu do wieczora i co drugi weekend. Tych spotkań on przestrzega, nie mogę nic zarzucić i wiem, że kocha córkę, jest dla niej dobrym ojcem,...

                    ?????????
                • 5er Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:36
                  Widzą się często, bo dwa razy w tygodniu po przedszkolu do wieczora i co drugi weekend. Tych spotkań on przestrzega, nie mogę nic zarzucić i wiem, że kocha córkę, jest dla niej dobrym ojcem, ale...

                  czytaj ze zrozumieniem, nie przeinaczaj faktów, aby pasowały do najazdu na faceta.
                • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 18:41
                  > się nie ma czasu na dzieci, nie trzeba się widywać, ale za opiekę w czasie, gdy
                  > matka nie może, ktoś musi zapłacić i nie widzę krztyny powodu, dla którego mia
                  > łaby to robić wyłącznie matka.

                  A było coś o tym, że on nie płaci alimentów? Może nie doczytałam.
                  Bo jeśli płaci alimenty, to chyba nie matce na waciki, ale właśnie na takie również sytuacje, kiedy matka nie może się dzieckiem zająć.

                  A chodzenie ze wszystkim do sądu na pewno relacji nie polepszy i dziecku na zdrowie nie wyjdzie.
                  • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 18:45
                    > A było coś o tym, że on nie płaci alimentów?
                    nie, było o tym, że bywa chory w dni swojej opieki i nic go więcej nie obchodzi. a ponieważ to dobry człowiek, na pewno był na tyle zapobiegliwy, że uwzględnił to w alimentach.
                      • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 19:42
                        ale chcesz napisać, że sądowe ustalenie kontaktów to jest jakaś wyjątkowa sprawa we współczesnym świecie? albo potwarz? nie chciał się dogadać, dostał sądownie i wyraził na to zgodę, więc o co kaman? z tym akurat nie powinien mieć problemu. sąd mu nie ograniczył praw rodzicielskich. bez przesady.

                        ustalenie sądowne nie oznacza, że teraz ma być ojcem wyłącznie w dni spotkań z dzieckiem, a poza tymi dniami może okazywać, że ma je gdzieś, tak jak w przypadku tego szpitala. jest pełnoprawnym rodzicem i pierwszą osobą, do której ma prawo zwracać się matka, jeśli nie może z jakichś powodów sprawować opieki. on, oczywiście ma prawo odmówić, ale niestety odmawia wtedy dziecku, a nie matce. i to jest sedno problemu.
                        • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 20:04
                          Wiesz, irytujące jest to, że wypowiadasz się tak, jakbyś znała każdy szczegół z ich życia.

                          Tak, myślę, że człowiek może mieć pretensje o to, że ktoś go podał do sądu, zamiast rozwiązać sprawę normalnie. Autorka może sobie twierdzić, że nie dało się z nim dogadać, ale nie wiemy czy i jak próbowała to zrobić. Tak samo jak nie wiemy dlaczego i w jaki sposób się rozwiedli, co na pewno mocno wpłynęło na charakter ich dzisiejszych kontaktów.

                          Gdyby świat był idealny, to pani idealna przyszła mama wybrałaby pana idealnego przyszłego tatę i nie byłoby całej tej chryi. A że nie jest idealny, to jestem w stanie sobie wyobrazić, że dziewczyna tak mu zalazła za skórę, że nie może się przełamać, żeby cokolwiek jej ułatwić, nawet jeśli ona twierdzi, że jest inaczej. W świecie idealnym dziecko nie ponosiłoby konsekwencji rozstań rodziców. W tym nieidealnym rodzice grają dziećmi na potęgę. Również idealne mamusie, które zrobiłyby wszystko, żeby ugrać jak najwięcej pieniędzy albo jak najboleśniej ukarać mężczyznę za to, że śmiał odejść.

                          Jestem sceptyczna wobec osób, które w 100% wybielają siebie jako uczestnika konfliktów i takich, którzy to robią w ich imieniu, szczególnie jeśli chodzi o kwestie rozwodów, rozstań i opieki nad dziećmi. Wystarczająco się napatrzyłam na to, do czego prowadzi urażona duma kobiet i mężczyzn. W takich sytuacji naprawdę wyjątkowe są sytuacje, kiedy jedna ze stron jest krystalicznie czysta, a druga wszystkiemu winna. A już na pewno nie można tego ocenić na podstawie lakonicznego opisu sytuacji sformułowanego przez kogoś na forum.
                          • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 20:09
                            >A już na pewno nie można tego ocenić na podstawie lakonicznego opisu sytuacji sformułowanego przez kogoś na forum.

                            och, genialny argument. nie można tego oceniać, więc zamiast sytuacji oceńmy autorkę i na dzień dobry zarzućmy jej ściemę.
                            no tak też można, przyznaję.
                            zapomniałam
                            się.
                            • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 20:16
                              Nie zarzucajmy jej ściemy, tylko miejmy świadomość, że kontakty międzyludzkie to skomplikowana sprawa i konflikt między rodzicami może wpłynąć na ich stosunek do dziecka. Nie powinien, ale zwykle wpływa. Raz mniej, raz więcej. A sytuację można opisać dowolnie i w ten sposób kreować konkretny obraz.

                              I znowu - absolutnie nie wybielam tatusia, ale sceptycznie podchodzę do idealności mamusi i do teorii, że on jest jednoznacznie zły, a ona jednoznacznie dobra, bo takich 100% dobrych ludzi nie ma ;).
                              • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 20:26
                                >ale sceptycznie podchodzę do idealności mamusi
                                a można wiedzieć, skąd ci wynika idealność mamusi? jak dla mnie to zwykła kobieta z dzieckiem w wieku przedszkolnym, której czasami zdarza się chorować albo mieć chore dziecko. napisała jak jest, że nie ma na niańkę, dziecko musi podrzucać koleżankom, bo nie ma także rodziny na miejscu, a ojciec się wypina na dziecko poza dniami, w których "kazano mu" być ojcem. w którym miejscu ona jest idealna to nie bardzo wiem.

                                to wy jej każecie być idealną i radzić sobie samej.
                                • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 20:50
                                  Idealna w kontaktach z ojcem, niczym nie zawiniła bidulka, tylko ot tak przypadkiem trafiła na nieodpowiedzialnego drania. A ona taka komunikatywna, tak próbowała rozmawiać, ustalać polubownie, tylko on się nie nadaje...

                                  Ten rodzaj idealności mam na myśli. Co do reszty - masz rację, daleko jej do ideału.

                                  I w jeszcze jednym masz rację - dobra matka nie wymuszałaby sądownie kontaktów dziecka ze złym ojcem, więc albo ojciec nie taki zły, albo matka nie taka najlepsza. Nie zawsze kontakt dziecka z ojcem jest dobry dla dziecka. Czasami warto to rozważyć, zanim wejdzie się na stopę sądową.
                                  • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 21:06
                                    > niczym nie zawiniła bidulka, tylko ot tak przypad
                                    > kiem trafiła na nieodpowiedzialnego drania
                                    właściwie sam sposób pisania o niej już mówi o twoim nastawieniu. i popatrz, nikt ci tego nie wyrzuca. a kiedy ja napisałam, że ojciec jest złośliwy, bo przedstawione w wątku zachowania jednak na to wskazują, to dostałam, że obelgi rzucam. dziwny jest ten świat.

                                    >więc albo ojciec nie taki zły, albo matka nie taka najlepsza
                                    nie wiem o co ci chodzi tym razem. czyżby sugestia, że "nienajlepsza" matka chciała się pozbyć dziecka i znalazła na to sposób poprzez to sądowne ustalenie kontaktów?
                                    skąd się takie cuda bierze na litość.

                                    oczywiście, że ojciec musiał być dobry dla dziecka. inaczej zostałyby mu prawa rodzicielskie ograniczone, a spotkania pewnie odbywałyby się pod nadzorem matki albo w ogóle. szkoda tylko, że teraz demonstracyjnie pokazuje, jak to niby dobrze rozumie wyrok sądu i jest ojcem w wyznaczone dni. a poza tym już się czuje zwolniony z ojcowskich obowiązków. no trudno. jak zasieje, tak zbierze. jego sprawa.
                                    • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 21:24
                                      Moje nastawienie jest takie, bo mnie zirytowałaś swoją zero-jedynkowością. Też twierdzę, że ojciec pokazał złośliwość i opisane zachowanie źle o nim świadczy, ale twierdzę, że nie jest tak bez przyczyny.

                                      Sugeruję, że dobra matka mając do kompletu złego ojca, nie ciąga go do sądu, żeby zmusić do kontaktów z dzieckiem, tylko je chroni. Więc albo matka jest dobra/ojciec dobry (a my znamy tylko malutki wycinek z ich życia), albo matka zła, bo wciska dziecko w ręce złego ojca, albo ona głupia/on zły, albo kilka innych scenariuszy (raczej obstawiam sytuacje pośrednie, bo jak pisałam w ideały nie wierzę).

                                      W Polsce ogranicza się prawa tylko w przypadku poważnych patologii (chociaż na szczęście zaczyna się to zmieniać). To, że nie jest się pijakiem tłukącym rodzinę/prostytutką/dilerem/mordercą/pedofilem nie znaczy, że jest się dobrym rodzicem.

                                      Moja opinia końcowa: obowiązkiem rodzica jest chronić dziecko, a nie wychowywać partnera. Jeśli mężczyzna się do opieki nie nadaje, albo nie opiekuje się należycie na złość matce, to należy dziecko separować dla jego dobra.

                                      W całej tej sytuacji nie chodzi o matkę/ojca, ale o dobro dziecka, które stało się przedmiotem jakichś chorych rozgrywek i przed tym należy je bronić. Oby zrobiła to matka, bo ojciec źle rokuje...
                                      • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 21:49
                                        ja nie jestem zerojedynkowa, tylko nie mieszam kontaktów obojga rodziców z dzieckiem z ich kontaktami ze sobą.

                                        dlatego uważam, że i matka i ojciec są dobrzy dla dziecka. natomiast ojciec, dokuczając matce jak w tej sytuacji z pożyczeniem samochodu, szkodzi dziecku.

                                        i niestety, jeśli to szkodzenie jest widoczne tylko w docinkach wobec matki, bo takiemu małemu dziecku nie mówi się raczej, że tatuś miał w dupie. a zachowanie w kontakcie z dzieckiem jest ok, to nie będzie żadnych podstaw do chronienia dziecka. i nie pisz, że ona stara się go wychowywać, bo powoływanie się na jego obowiązki ojca to nie jest żadne wychowywanie. po prostu facet sam się stawia w roli za przeproszeniem gó...arza, który tylko odtąd dotąd i ani kroku więcej, bo sąd przecież powiedział, że jestem ojcem we wtorki i czwartki. nie nadawajmy takim zachowaniom znamion rozsądku i logiki, bo jest to śmieszne.
                                        • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 22:01
                                          I zupełnie nie słusznie - nie da się oddzielić interakcji rodzic-rodzic od interakcji rodzic-dziecko. Dlatego dzieci rodziców żyjących w szczęśliwym związku są szczęśliwsze od dzieci rodziców tkwiących w związku, w którym brak miłości, pełno konfliktów, awantur i wzajemnej niechęci (statystycznie oczywiście). Dlatego samotne matki starają się zastąpić dzieciom ojców, a ojcowie matki. Dlatego dzieci rozwodników (znowu statystycznie) mają większe problemy w utworzeniu szczęśliwych związków niż dzieci rodziców szczęśliwych z bycia razem.

                                          Nie da się tego oddzielić.
                                          • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 22:09
                                            da się. ja to oddzielam, więc zapewniam, że się da.
                                            zupełnie spokojnie można się kierować wyłącznie dobrem dziecka, nawet jeśli nie czuje się wielkiej sympatii do eksa. da się nie okazywać na każdym kroku swojego zawodu, wnerwienia czy czegokolwiek innego. wystarczy mniej myśleć o sobie i eks bo to już było i se ne vrati, a więcej o dziecku, przed którym jeszcze sporo życia z tymi rodzicami, których stety lub niestety ma.
                                      • lakme80x Re: Ex mąż... nie mam już sił 17.12.13, 20:08
                                        Spokojnie, może wyjaśnię, na czym polega sądowe ustalenie kontaktów. To nie jest ani podawanie kogoś do sądu, ani ciąganie do niego. To się robi podczas rozwodu za zgodą obu stron i sąd pyta, czy to każdej stronie pasuje. Rozwiązanie o tyle dobre, że pomaga uregulować życie obojga rodziców, bez zaskoczek w stylu: to może ja dzisiaj wpadnę. Sędzina podkreśliła na rozprawie, że to ustalenie na papierze, do którego mamy się odwoływać, jeśli nie dogadamy się inaczej. Jak widać - on się inaczej dogadać nie umie, bo dla mnie to nie muszą być wyznaczone konkretne dni.
                    • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 19:39
                      Nie zakładam, że dobry, podobnie, jak nie zakładam, że to ona jest ta dobrą.
                      Może uwzględnił. Może płaci 3 tys. miesięcznie i z tych pieniędzy, to jeszcze matka powinna sobie na perfumy ukręcić, a nie tylko na niańkę. A może płaci 500 zł i wtedy jak najbardziej powinien rekompensować koszty tych dni, kiedy ma opiekę, a jej nie wykonuje. Albo niech zamienia się z matką na te dni, kiedy nie może. Tylko że tu nie zawsze matka chętnie współpracuje i może powiedzieć: nie twój dzień, to się odczep.

                      Za mało informacji, żeby oceniać sytuację powyżej.

                      Wku... mnie na maksa, to zakładanie, że matka jest zawsze fair, a ojciec zawsze be. Może sama tak kiedyś myślałam, dopóki nie dane mi było na własne oczy obserwować z bliska 2 sytuacji (ciągłych sytuacji, nie jednorazowych), jak to matki są dobre, owszem, ale tylko w stawianiu przeróżnych roszczeń od byłych mężów i niestety w niczym więcej.
                      • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 19:56
                        > Może uwzględnił. Może płaci 3 tys. miesięcznie i z tych pieniędzy, to jeszcze m
                        > atka powinna sobie na perfumy ukręcić, a nie tylko na niańkę.
                        serio? wynika to z wątku? przecież pisze, że podrzuca dziecko koleżankom i na rent a car albo taksy też ją raczej nie stać.

                        a mnie wku...a doszukiwanie się winy kobiety zawsze i wszędzie. bo ona poszła do sądu zadbać o to żeby dziecko miało regularny kontakt z ojcem, więc teraz niech ponosi tego skutki i zajmuje się dzieckiem, jak on choruje albo znosi durne komentarze, że on jest ojcem we wtorki i czwartki, a jak dziecko jest w szpitalu, to już nie jest, bo nie jego dzień.

                        jeszcze żeby ona pisała, że mąż jej nie pomaga w przeprowadzce czy nie wozi jej i dziecka po lekarzach i na wakacje, no ale sory tu mamy same przykłady, że facet rzuca kłody pod nogi własnemu dziecku. i kiedyś za to zbierze żniwo. więc powodzenia z takim podejściem.

                        pewnie że można podejść do wszystkiego podejrzliwie, a nawet rzucić, że może to nie jego dziecko, jak to jakiś śmieszny troll usiłował. tylko po co. może jednak trzymajmy się kontentu.
                        • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 21:45

                          Ona ma prawo nie mieć na taksę, a on musi mieć, tak? Ona może nie móc z dzieckiem zostać w szpitalu, a on akurat wtedy musi móc? I jak ona nie, to okej, trudno, zdarza się, a jak on nie, to jest ostatni skur... Bądźmy sprawiedliwi.

                          To matka zadecydowała, że kontalkt ojca z dzieckiem będzie ograniczony do konkretnych dni czy godzin w tygodniu. Jak potrzebuje większej pomocy przy dziecku, to niech mu odda połowę opieki, co stoi na przeszkodzie? Nie może być tak, że w kłopotach ojciec musi "partycypować", a w normalnym życiu nie może.
                          • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 21:56
                            > Ona ma prawo nie mieć na taksę, a on musi mieć, tak? Ona może nie móc z dziecki
                            > em zostać w szpitalu, a on akurat wtedy musi móc?

                            nie mam niestety pojęcia, o czym piszesz. czy ona chciała, żeby on ją zastąpił w tym szpitalu czy po prostu przyjechał tam dla dziecka? czy ona chciała od niego pieniądze? nie, chciała pożyczyć samochód od jego matki. żeby zawieźć dziecko, a nie pojeździć sobie rekreacyjnie po polsce.

                            > To matka zadecydowała, że kontalkt ojca z dzieckiem będzie ograniczony do konkretnych dni czy godzin w tygodniu.
                            nawet gdyby tak było, ustalone terminy nie oznaczają, że w dni poza spotkaniami nie jesteś rodzicem. przykro mi.

                            Jak potrzebuje większej pomocy przy dziecku,
                            > to niech mu odda połowę opieki, co stoi na przeszkodzie? Nie może być tak, że w
                            > kłopotach ojciec musi "partycypować", a w normalnym życiu nie może.
                            z którego fragmentu tej opowieści ci wynika, że ona mu zabrania kontaktów z dzieckiem poza wyznaczonymi spotkaniami? chyba się zapędziłaś. normalne życie, w którym ojciec miałby partycypować to np. ten pobyt dziecka w szpitalu. jakoś nie chciał partycypować. więc nie wmawiaj wszystkim na siłę, że mu odebrano dziecko.
                            • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 22:23
                              Jedna rzecz:
                              Matce nie pasowało, jak ojciec miał kontakty nieograniczone - okej, jasne, to dezorganizacja życia w jakimś sensie, jej własna decyzja.
                              Teraz matka oczekuje, że ojciec będzie na każde zawołanie - a to z kolei dezorganizuje jego życie.
                              No to o co kaman? Pani chciałaby mieć ciastko i zjeść ciastko? Ponosi konsekwencje swoich poczynań w kwestii ograniczenia nieograniczonych z początku kontaktów ojca z dzieckiem. Proste. Pani ma teraz pod górkę, ale cóż, sama się o to postarała, stawiając sprawę na ostrzu noża. I tak, to ona ma pod górkę, ponieważ dziecku naprawdę jest wszystko jedno, kto je zawiezie tam czy siam, sprawy organizacyjne są zupełnie nie w kręgu jego zainteresowań. W tej chwili dla dziecka ważne jest, żeby ojciec spędzał z nim miło czas, przytulał, wspierał, nie obrabiał tyłka matce. A jak oceni jego postępowanie później, to już zupełnie inna sprawa.
                              • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 22:29
                                >Teraz matka oczekuje, że ojciec będzie na każde zawołanie - a to z kolei dezorganizuje jego życie.
                                no co poradzić, te straszne dzieciaki to do siebie mają, że dezorganizują. wyobraź sobie, że pobyt dziecka w szpitalu dezorganizuje także życie matce, która np. musi wziąć zwolnienie.

                                przestań ciągle to przedstawiać jak JEJ zachcianki. przecież chyba widzisz, że sobie radzi jak może, angażuje jakieś koleżanki. a kiedy już nie może, to prosi ojca. no faktycznie okrucieństwo nie do przyjęcia wziąć córkę na parę dni do siebie.
                                etam.
                                zmęczyłam się:)
                                • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 00:02
                                  ZMęczona?? No wjesz...
                                  Ja w ogóle i z przyjemnością powtórzę raz jeszcze - jeśli matki chcą mieć w ojcach wsparcie i chcą dzielić z nimi obowiązki, to niech nie sabotują ich kontaktów z dziećmi. Jeśli nie wykazujesz dobrej woli, to nie oczekuj tej dobrej woli z drugiej strony.

                                  Wychodzisz z błędnego założenia, że ojciec złosliwie nie pomaga, a nie bierzesz pod uwagę, że wcześniej matka złośliwie pozbawiła dziecko ojca, a ojca dziecko na 6 dni w tygodniu (czy iles tam w tym konkretnym przypadku). Czyje zachowanie nie fair było pierwsze? Co jest czego konsekwencją? Bądź obiektywna choć ciut, wierzę, że potrafisz.
                                  • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 00:22
                                    chyba istotnież coś przegapiłam. który to fragment, gdzie ona go złośliwie pozbawiła dziecka na całe 6 dni w tygodniu? wtedy kiedy dziecko było w szpitalu?

                                    > Wychodzisz z błędnego założenia, że ojciec złosliwie nie pomaga,
                                    to nie jest założenie, tylko ocena opisanych zdarzeń. trudno nie nazwać złośliwością zabronienie matce pożyczania samochodu byłej żonie, żeby mogła wygodniej zawieźć kilkuletnie dziecko.

                                    a co było przedtem to ja nie wiem, ty zdaje się też tego nie wiesz, więc skąd tak dobrze wiesz, kto pierwszy był nie fair i w ogóle dlaczego rozwód albo ustalanie kontaktów traktujesz jako coś "nie fair".

                                    a co jest teraz, to mniej więcej wiemy: on jest chory, ona się zajmuje dzieckiem, więc to jest jej dobra wola. jakie widzisz przejawy jego dobrej woli?
                                    • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 16:24
                                      > to nie jest założenie, tylko ocena opisanych zdarzeń. trudno nie nazwać złośliw
                                      > ością zabronienie matce pożyczania samochodu byłej żonie, żeby mogła wygodniej
                                      > zawieźć kilkuletnie dziecko.

                                      W pierwszym poście nic nie było o matce i samochodzie, ale może nie doczytałam. Jeśli tak, to biję się w pierwsi.

                                      > a co było przedtem to ja nie wiem, ty zdaje się też tego nie wiesz, więc skąd t
                                      > ak dobrze wiesz, kto pierwszy był nie fair i w ogóle dlaczego rozwód albo usta
                                      > lanie kontaktów traktujesz jako coś "nie fair".

                                      Być może nie wiem, bo sprawa jest opisana niedokładnie i jednostronnie.
                                      Ustalenie kontaktów inne niż 50/50 uważam za nie fair w stosunku do rodzica, który dostaje tej opieki mniej. Jeśli ma być po równo w podziale "kłopotów", to nie będzie też równo w podziale całościowej opieki nad dzieckiem. Jeśli matka chce się dzielić problemami, to niech też się dzieli dobrymi rzeczami. Jakoś wątpię, żeby dzwoniła do ojca z dobrymi wiadomościami w dni, kiedy jest u niej. "Były mężu, przyjedź do nas szybko, nasze dziecko upiekło swoje pierwsze ciasto!". Zakładam, że nie. Ona dzwoni, jak czegoś potrzebuje. I to jest nie fair. [A może autorka jest wspaniała i wspaniałomyślna i robi to wszystko, o co podejrzewam ją, że nie robi. Wtedy cofam wszystkie "zarzuty"]

                                      > a co jest teraz, to mniej więcej wiemy: on jest chory, ona się zajmuje dzieckie
                                      > m, więc to jest jej dobra wola. jakie widzisz przejawy jego dobrej woli?

                                      W tym, co opisała - żadnych. Ale gdyby brać wszystko tak jednostronnie, jak to ktoś opisuje na forum, to wyszłoby na to, że tylko przyklaskiwac i głaskać wypada... A tu chyba o dyskusję chodzi.
                                      • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 16:52
                                        nieno, nie musisz się bić:) w pierwszym akurat było o tym, że odmówił zabrania dziecka samochodem do lekarza, jak się matce samochód zepsuł. było w drugim, który pojawił się jeszcze przed odpowiedziami. jak się nie czyta całości, to nie ma sensu dorabiać.

                                        > Być może nie wiem, bo sprawa jest opisana niedokładnie i jednostronnie.
                                        > Ustalenie kontaktów inne niż 50/50 uważam za nie fair w stosunku do rodzica, kt
                                        > óry dostaje tej opieki mniej. Jeśli ma być po równo w podziale "kłopotów", to n
                                        > ie będzie też równo w podzi
                                        ale chyba rozumiesz, że nikt im nie zabiera, tylko tym co mają mniej z reguły to bardzo pasuje, a pasuje im, ponieważ się na to godzą i jakoś nie domagają tej opieki dzielonej idealnie po pół.

                                        ciekawa jestem, co według Ciebie było fair? kazanie dziecku zmieniać miejsce zamieszkania, w skrajnych przypadkach szkoły czy w ogóle kraje codziennie czy tylko co pół roku? myślisz, że takie dziecko miałoby lepsze życie? wątpię. sąd się kieruje dobrem dziecka, rodzice nie zawsze to potrafią. stąd w przypadku rodziców skłóconych, sąd przypuszczalnie wybierze lepszy wariant dla rozwoju dziecka. a przynajmniej powinien.
                                        • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 19:05

                                          nieno, nie musisz się bić:) w pierwszym akurat było o tym, że odmówił zabrania
                                          > dziecka samochodem do lekarza, jak się matce samochód zepsuł. było w drugim, kt
                                          > óry pojawił się jeszcze przed odpowiedziami. jak się nie czyta całości, to nie
                                          > ma sensu dorabiać.

                                          Łee, daj spokój, czytam tyle, ile mogę/chcę w danym momencie. Nie czuję powinności, żeby jakieś specjalne studia przeprowadzać nad wszystkimi postami na forum.

                                          Nie przesadzaj, że opieka naprzemienna to taki dramat dla dziecka i że szkoły od razu musi zmieniać. Wystarczy dobra organizacja rodziców. 2 domy to żadna tragedia. Co za różnica, czy jest u ojca 2 w tygodniu, czy tydzień tu, a tydzień tam? I tam musi się na te 2 dni czy weekend przestawić na inne warunki. ZResztą taki model sprawdza się w bardziej cywilizowanych krajach i jakoś dzieci tam masowo samobójstw nie popełniają
                                          Jak ojciec w życiu dziecka jest gościem (i to często przez nastawienie matki - nieproszonym), to co się dziwić, że więzi są mniejsze, odpowiedzialność się rozmywa itd.

                                          A co sąd powininen, a co robi, to już jest zupełnie inna dyskusja i pozwól, że chwilowo się w nią nie zagłębię.
                                          • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 22:29
                                            jesusmaryja, czytać możesz ile chcesz, tylko nie twórz fantastyki, że odbierała dziecko ojcu jako PIERWSZA, druga czy piętnasta.

                                            > Co za różnica, czy jest u ojca 2 w tygodniu, czy tydzień tu, a tydzień t
                                            > am? I tam musi się na te 2 dni czy weekend przestawić na inne warunki.
                                            co za różnica dla ciebie? no żadna. przecież nie twoje dzieci. z wyobraźnią też chyba nie najlepiej. znasz choć jedną polską parę gdzie tak to funkcjonuje, że dziecko dajmy na to po szkole jednego dnia idzie do jednego domu, a drugiego dnia do drugiego. zapewniam, że nawet przy opiece naprzemiennej, dzieci mogą mieć jedno miejsce zamieszkania, to w niczym nie przeszkadza, ani nie jest nie fair. jakieś masz dziwne o tym pojęcie.

                                            > taki model sprawdza się w bardziej cywilizowanych krajach i jakoś dzieci tam ma
                                            > sowo samobójstw nie popełniają
                                            czy ja pisałam, że ktoś popełnia samobójstwa? po co takie rzeczy w ogóle piszesz. z wymysłami naprawdę ciężko jest dyskutować.

                                            opiekę naprzemienną z możliwością podziału idealnie na pół mamy całkiem od niedawna, więc trudno powiedzieć, że u nas, gdzie ludzie raczej rzadko mają możliwości nawet mieszkaniowe, by dziecku albo dzieciom urządzić dwa równoległe domy, cokolwiek się sprawdza.

                                            plus, żeby dostać opiekę naprzemienną, rodzice muszą być zgodni. muszą stworzyć plan opieki rodzicielskiej i sąd ten plan zatwierdza. żaden sąd parze pokłóconej, która sobie wyrywa dzieciaka i rozwodzi się przez trzy lata, takiej opieki nie przyzna. ponieważ o taką opiekę występują rodzice wspólnie. w tym wątku nie mamy takiego przypadku ani takiej chęci najwyraźniej, więc można sobie darować rozważania na ten temat.

                                            >i pozwól, że chwilowo się w nią nie zagłębię.
                                            to była refleksja, a nie zachęta do zmiany kierunku dyskusji, więc nie zagłębiaj się.
                                            • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 22:52
                                              > co za różnica dla ciebie? no żadna. przecież nie twoje dzieci. z wyobraźnią też
                                              > chyba nie najlepiej. znasz choć jedną polską parę gdzie tak to funkcjonuje, że
                                              > dziecko dajmy na to po szkole jednego dnia idzie do jednego domu, a drugiego d
                                              > nia do drugiego

                                              A co Ty wiesz o tym, co ja wiem. Jasne, ja nie mam dzieci, więc nic nie wiem. Pewnie gdybym była matką-kwoką, to też odcięłabym odstawionemu partnerowi dostęp do dziecka i tyle, a dzowniła do niego tylko po podwózkę i jak mi kasy zabraknie na kredki, ha ha.
                                              Nie będę tu opisywać mojego prywatnego życia w szczegółach, powiem tylko, że mam dość dobre pojęcie nt. opieki naprzmiennej (prawdopodobnie większe niż Ty), która -UWAGA, UWAGA - nie polega na tym, że dziecko jest jeden dzień tu, drugi tu, tylko np. tydzień do tygodnia. I wierz mi, że nie jest to żaden problem organizacyjny. Matka w piątek odstawia dziecko do szkoły/przedszkola, ojciec je stamtąd zabiera do siebie na tydzień, a w kolejny piątek zabiera je ze szkoły matka do siebie na tydzień itd. Takie trudne do ogarnięcia? Gimme a break...

                                              > plus, żeby dostać opiekę naprzemienną, rodzice muszą być zgodni. muszą stworzyć
                                              > plan opieki rodzicielskiej i sąd ten plan zatwierdza. żaden sąd parze pokłócon
                                              > ej, która sobie wyrywa dzieciaka i rozwodzi się przez trzy lata, takiej opieki
                                              > nie przyzna. ponieważ o taką opiekę występują rodzice wspólnie.

                                              To niech się może rodzice (w tym nadgorliwe mamusie, którym się wydaje, że tylko one umieją syrop podać i jajecznicę zrobić, ale jak zawieźć dziecko do lekarza trzeba, to naaagle potrzebują pomocy i zapominają, że one wszystko, co dotyczy dziecka, robią najlepiej) łaskawie ogarną ze swoimi pretensjami do siebie. Wtedy wszystko będzie prostsze i takich żalów na forum nie będzie.

                                              Dzięki, skończyłam.
                                              • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 23:00
                                                > Jasne, ja nie mam dzieci, więc nic nie wiem.
                                                a gdzie ja to napisałam? nicholery nie wiem, czy masz czy nie masz. no widzisz sama, jak zmyślasz:) to nałogowe?

                                                Pewnie gdybym była matką-kwoką, to też odcięłabym odstawionemu partnerowi dostęp
                                                > do dziecka i tyle, a dzwoniła do niego tylko po podwózkę i jak mi kasy zabrakn
                                                > ie na kredki, ha ha.
                                                ciąg dalszy fantastyki. i nie wiem, kto jest kwoką, bo ta wątkowa nie wygląda. no ale przecież nie czytasz, to skąd masz wiedzieć.

                                                > To niech się może rodzice (w tym nadgorliwe mamusie, którym się wydaje, że tylk
                                                > o one umieją syrop podać i jajecznicę zrobić, ale jak zawieźć dziecko do lekarz
                                                > a trzeba, to naaagle potrzebują pomocy i zapominają, że one wszystko, co dotycz
                                                > y dziecka, robią najlepiej) łaskawie ogarną ze swoimi pretensjami do siebie.
                                                nie ten wątek. chyba że masz do czynienia z taką mamusią na co dzień i aktualnie ulewasz żale.

                                                > Dzięki, skończyłam.
                                                nie ma za co. do usług.
                                  • sootball Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 01:32
                                    "to niech nie sabotują ich kontaktów z dziećmi. "

                                    "Klamkas, załatwiłam przez sąd kontakty z dzieckiem, bo wcześniej ich po prostu nie było. Mąż wyprowadził się z domu i trzy miesiące w ogóle nie pokazał się dziecku na oczy."

                                    Sabotaż jak ta lala.
                                    • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 16:30
                                      Odnosiłam się do pierwszego postu autorki, bo reszty nie doczytałam. Tam nic nie było o braku kontaktu, tylko o tym, że kontakt nieograniczony autorce nie pasował.

                                      Swoja drogą, zmuszanie rodzica do kontaktów z dzieckiem przez sąd jest idiotyczne. Jak on nie chce byc ojcem, to niech nie będzie, jak nie potrzeby kontaktowania się z dzieckiem, to niech się nie kontaktuje, kij mu w oko. Ojciec na siłę jest chyba gorszym rozwiązaniem niż brak ojca. Płaciłby wtedy alimenty i tyle go widzieli.
                • altz Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 20:13
                  six_a napisała:
                  > na miejscu autorki, spisałabym wszystkie dni, w których nie wywiązał się ze swo
                  > ich obowiązków wobec dziecka. zaniosła pozew do sądu o podwyższenie alimentów.

                  Żeby coś takiego zrobić, wypadałoby zatrudnić kogoś na ten czas do opieki nad dzieckiem, potem to oszacować za cały rok i o tę 1/12 kwoty wnosić.
            • zuzi.1 Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 08:43
              Lakma, Twój mąż to przypadek psychiatryczny, facet chory z nienawisci do zony i mszczący się na żonie poprzez dziecko. Z takim nie da się nic ustalic po dobroci, tylko sądowo. W pełni zgadzam się ze zdaniem sixy, spisuj te przypadki, gdy on nie wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec córki, przedstaw koszty opieki jakie poniosłas przy udziale niani i składaj do sądu wniosek o alimenty. Sen facet takim postępowaniem sam sobie strzela w stopę. Typowy palant.
    • madali Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 10:51
      Rozumiem twoje rozgoryczenie. Przeszłam trudniejszą wersję Twojej sytuacji. Nie udało mi się żadnym sposobem zmienić nastawienia ex. Jedynym rozwiązaniem było pozbycie się oczekiwań wobec ojca dzieci i ich dziadków oraz skupienie na radzeniu sobie samodzielnie. Więcej było z tego pożytku i mniej frustracji. Pocieszeniem była satysfakcja, że umiałam zacisnąć zęby i szłam, mimo przeszkód do przodu.
    • anna_sla Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 10:56
      moim zdaniem on chce Cię ukarać swoim zachowaniem, to jest kara za to co powiedziała moja przedmówczyni, że "chciałaś sobie radzić sama to sobie radź". Nie zostaje Ci nic innego jak nie prosić go o nic, bo i tak nie pomoże, nic nie wskórasz. Zacieśniaj więzi z koleżankami, sąsiadkami itd.
    • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 11:34
      >że skoro chciałam mieć dziecko przy sobie, to teraz muszę sobie radzić.

      No właśnie. Wygląda na to że jesteśmy dośc zgodne z ocenie, bo wyjaśnienie przyczyn wydaje się oczywiste. Nie wiem jak wyglądał sam rozwód, dzielenie opieki nad dzieckiem, ale jesli np. grałas kartą "dziecko ma zostać przy mnie, bo ojciec się nia nie zajmuje, nie interesuje, niczego od niego nie chcę, sama sobie ze wszystkim poradzę" to trudno sie dziwić że nie wyrywa się do pomocy. Tym bardziej że pomimo jego ewentualnej pomocy nadal uchodziłabyś za samodzielna, świetnie zorganizowana samotna mamę, która ze wszystkim sama sama, więc jego rola w tym wszystkim znika.
      Tez doradzałabym skupienie na relacjach z koleżankami, sąsaidkami, znalezienie jakiejś zaufanej niani do pomocy w awaryjnych sytuacjach.
      Chyba że chcesz jednak porwac się na ponowna sprawe i zamiast 2 dni opieki w tygodniu wywalczenia np. 4 takich dni, wszystkich weekendów, wakacji itp.
    • gyubal_wahazar Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 12:48
      Zaprawdę nie ograniam, jak moje przedmówczynie kombinują, by dowieść że typ jest cacy, a Autorka be. Umknął Wam ten fragment : ?

      > "Córka miała zapalenie stawu kolanowego, nie wiedzialam co się dzieje, zabrała ją z przedszkola, po 3 godzinach jeżdzenia od lekarza do lekarza wylądowałyśmy w szpitalu, okazało się, że musi tam zostać całą noc prawie na badaniach, dzwoniłam żeby przyjechał - nie, on ma swoje życie, akurat był na randce"

      Kilkuletni dzieciak trafia do szpitala gdzie ma zostać całą noc, a tatuś woli w tym czasie obracać jakąś lalę. I tatuś jest ok, bo nie narusza postanowień świstka sądowego. Mama za to nie, bo się czepia taty.

      To jest wg Was tatuś ? Bo na moje to jakaś forma życia między planktonem a rozwielitką. Czego nie rozumiem ?
      • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 12:52
        egzakli.
        przecież jej nie chodzi o to, żeby gość jej meble nosił, tylko, żeby w sprawach dziecka dzielili się opieką. panu nie zostały ograniczone prawa rodzicielskie, więc jak najbardziej powinien wykazywać zainteresowanie stanem dziecka nawet poza swoimi dniami wyznaczonej opieki.
        a jak nie wykazuje, to na drzewo niech wraca.
      • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:11
        > Zaprawdę nie ograniam, jak moje przedmówczynie kombinują, by dowieść że typ jes
        > t cacy, a Autorka be.

        Chyba czytałysmy dwa różne wątki, bo tutaj nigdzie nie widze takiej bzdury, że typ jest cacy a matka be. Gdzie to wyczytałaś?
        Facet zachowuje się beznadziejnie i nikt tego nie neguje. Co nie zmienia faktu, że towarzyszy temu pewna logika, tzn. jestem w stanie uwierzyc że jego zachowanie wynika z czegos co zaszło wcześniej i teraz ma miejsce odreagowywanie.
        Osobiście widze tu dwa rozwiązania: albo mama olewa pana całkowicie, zaciska zęby i radzi sobie sama, z pomoca dalszej rodziny, koleżanek, albo idzie na wojnę - o podwyższenie alimentów, o zwiększenie opieki, podrzuca dziecko bez pytania, po prostu przywozi i zostawia itp. Autorka pisze że mąz nie chce rozmawiać, jest głuchy na prośby, na tłumaczenie. Widzisz w takiej sytuacji jakąs trzecią opcję?
        Nie da się zmusić człowieka do kochania i dbania, chyba że siłą i wyrokiem sądu.
        • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:19
          "mam ustalone dni opieki, ale przychodzę tylko wtedy, kiedy mogę, co nie przeszkadza mi twierdzić, że przychodzę zawsze, a matka dziecka się czepia."

          serio, jest w tym logika? jak dla mnie to szczyt złośliwości i granie dzieckiem.
          • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:39
            Pisząc o logice miałam na mysli sytuacje, że przychodzi w dni wyznaczone, a w inne odmawia; tyle mu sąd narzucil i zakłada, że więcej nie musi, zwłaszcza jesli matka wczesniej dowodziła (nie wiem czy tak było, piszę: jeśli) że więcej nie potrzeba, bo sama sobie świetnie poradzi. Jest to oczywiście niesprawiedliwe, trudne organizacyjnie dla matki, z jego strony dowodzi nieodpowiedzialności i braku dobrej woli. Sądziłam że jest to tak oczywiste że nie ma potrzeby stwierdzania takich truizmów. Ok, możemy teraz policytowac sie inwektywami pod adresem jej męża - jest złosliwym, intantylnym, nieodpowiedzialnym chamem, burakiem, egoistą i gra dzieckiem. Kto da więcej?
            Tylko po co to autorce, wydawalo mi się że w tym wątku chodzi tu o podrzucenie konstruktywnych pomysłów, propozycji rozwiązań, a nie o wyrzucenie jadu pod adresem faceta który tego nawet nie przeczyta. Ale jesli przeszkadza ci to że w wypowiedziach było za mało obelg, to śmiało, dorzuć cos jeszcze.
            • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 14:21
              >że przychodzi w dni wyznaczone, a w inne odmawia;
              nie przychodzi również wtedy, gdy jest chory i nie dba o to, kto się w JEGO czasie zajmie dzieckiem, bo doskonale wie, że matka się zajmie. no chyba że lubi do byłej żony pisać smsy, kiedy jest chory, tak sobie a muzom.
              • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 14:49
                Wiesz co, jak juz tak koniecznie chcesz rozebrać na czynniki pierwsze ten akurat szczegół wątku, to bądź sprawiedliwa i zauważ, że matka próbuje zrobic dokładnie to samo. Gdy sama jest chora oczekuje od męża, że on zajmie się dzieckiem w dzień, ktory nie jest "jego". Nie udaje jej się tego wdrożyć, bo mąż odmawia a ona się nie upiera. Teoretycznie logiczne byłoby, że jesli ona uważa, że rodzic ma obowiązek opiekować się dzieckiem w wyznaczone dni, nieważne czy jest chory czy nie, to konsekwentnie powinna stosować tę samą zasadę podczas swojej choroby - nie dzwonić, nie prosić; jej dzień, jej problem.

                Ale oni oboje wychodzą z tego samego założenia, że w takiej sytuacji ta druga strona powinna przejąc opiekę. Różnica polega na tym, że ona daje się wrabiać w opiekę nad córką w dni w które nie musi (fakt że nie bardzo ma wybór skoro córka z nia mieszka, mogłaby co najwyżej zawozić mężowi dziecko i zostawiać pod drzwiami, niezależnie od jego protestow), a on jest bardziej stanowczy i się nie daje.
                • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 14:59
                  >Różnica polega na tym, że ona daje się wrabiać w opiekę nad córką w
                  a konkretnie to co powinna zrobić? zawieźć mu kilkuletnie dziecko i zostawić przed drzwiami?

                  na tym właśnie polega różnica: ona takich rzeczy nie robi dla dobra dziecka, a on ma dobro dziecka w dupie, co pięknie pokazuje przykład szpitala albo zabronienia pożyczenia samochodu.

                  oczywiście, nadal masz prawo uważać, że jej oczekiwania i jego robienie to zupełnie to samo. I nie ma nic dziwnego w oczekiwaniu, że jak jestem chora, dzieckiem zajmie się jego ojciec, w końcu od tego jest ojcem i to jest jego obowiązek, o ile nie ma ograniczonych praw rodzicielskich. nie rozumiem zwalania na innych w sytuacji, jeśli samemu z takich wyjść korzysta: jestem chory, ty się zajmij. i doradzania w podobnym stylu też nie rozumiem. od zajmowania się dzieckiem są w pierwszej kolejności rodzice.
                  • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 16:07
                    > >Różnica polega na tym, że ona daje się wrabiać w opiekę nad córką w
                    > a konkretnie to co powinna zrobić? zawieźć mu kilkuletnie dziecko i zostawić pr
                    > zed drzwiami?
                    No przecież dokładnie to napisałam, kilka linijek wyżej. Oczywiście pomysł jest absurdalny i nikt normalny i rozsądny tego nie zrobi, ale prawdą jest, że właśnie takie postępowanie byłoby odpowiednikiem zachowania ojca, gdyby matka chciała zagrać jego metodami.
                    Po raz kolejny powtarzasz to samo: ojciec powinien, ojciec ma obowiązek, ojciec jest od tego. No ok, ale ten akurat ojciec się nie wywiązuje, więc jaki sens ma takie biadolenie? Trzeba znaleźc sposob na poradzenie sobie z tym problemem, powtarzanie po raz setny co ojciec teoretycznie powinien nie zmieni rzeczywistości.
                    > . i doradzania w podobnym stylu też nie rozumiem
                    A ja nie rozumiem czego nie rozumiesz. Mamy tu sytuację akurat taką, że ojciec nie pali sie do pomocy. Tak, wiem, powinien. Ale taki się trafił. Bo tak ma. I już.
                    Co można zrobić:
                    - odstawiać dziecko pod jego drzwi i twardo egzekwować ustalenia sądowe,
                    - darować sobie przepychanki i szukać pomocy gdzieś indziej, na własna rękę,
                    - ponawiać próby rozmowy, przekonywania, prośby,
                    Pierwsze odrzucone z oczywistych przyczyn, drugiego, jak zrozumiałam, nie popierasz, trzecie, jak pisze autorka, kompletnie nieskuteczne.
                    Podaj jakieś lepsze pomysły.
                    • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 02:04
                      > gdyby matka chciała zagrać jego metodami.
                      gdyby babcia miała wąsy...
                      szkoda że matka nie gra jego metodami, to by ci bardziej pasowało do teorii, że obydwoje zachowują się tak samo.

                      >Podaj jakieś lepsze pomysły.
                      przecież podałam. nie czytasz uważnie.
                      podwyżka alimentów i można zatrudniać opiekunki zamiast prosić niechętnego ojca.

                      zwróć też uwagę, że to wszystko dzieje się nie na świeżo, gdzie powiedzmy mogą grać jeszcze emocje rozwodowe, tylko trzy lata po rozwodzie, a cztery po rozstaniu. jakim trzeba być mściwym człowiekiem, żeby takie cuda własnemu dziecku fundować, to ja nie wiem.
                      • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 12:29
                        > szkoda że matka nie gra jego metodami, to by ci bardziej pasowało do teorii, że
                        > obydwoje zachowują się tak samo.
                        Dlaczego szkoda? bardzo dobrze. Oni nie zachowują się tak samo, nigdzie tego nie napisałam. Maja tylko takie same intencje, pomysły, ale jedno z nich umie je bezwzględnie przeforsowac a drugie nie umie albo nie chce.
                        > podwyżka alimentów i można zatrudniać opiekunki zamiast prosić niechętnego ojca
                        Czyli powrot do sądu i znowu liczenie na to że mąz będzie się wywiązywał. Tak, tez to sugerowałam. Sądziłam jednak, że może masz jakis cudowny pomysł na zdyscyplinowanie męża do samej opieki nad dzieckiem, bo to jest tutaj głównym problemem, pomysł który nie będzie wymagal uzycia przepychanki i nie sprowadzi sie tylko do kwestii finansowej.
                        żeby takie cuda własnemu dziecku fun
                        > dować, to ja nie wiem.
                        Ja tez nie wiem, więc ci nie wytłumaczę.
                        • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 12:51
                          > Oni nie zachowują się tak samo, nigdzie tego ni
                          > e napisałam. Maja tylko takie same intencje,

                          owszem, napisałaś, i to w takim kontekście, że mam być sprawiedliwa i właściwie ocenić matkę. no sorry, ale oczekiwanie przysługi w zamian za przysługę zupełnie nie jest tym samym co wymuszanie przysług.
                          "to bądź sprawiedliwa i zauważ, że matka próbuje zrobic dokładnie to samo. Gdy sama jest chora oczekuje od męża, że on zajmie się dzieckiem w dzień, ktory nie jest "jego"."


                          >więc ci nie wytłumaczę.
                          nikt cię nie prosił o wytłumaczenie. to było pytanie retoryczne.
                          • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 13:13
                            Cytujesz cos co dokładnie zaprzecza twoim analizom :) Poważnie tego nie widzisz?
                            > "to bądź sprawiedliwa i zauważ, że matka próbuje zrobic dokładnie to samo
                            No właśnie PRÓBUJE zrobić, taka ma intencję, ale jej sie nie udaje, bo mąz nie jest skłonny do ustępst. Nie robi tego (tzn. przeniesienia opieki na drugiego rodzica) nie dlatego, że uważa że to niewłaściwe i tak nie można, tylko dlatego że siła wyższa nie daje się przemóc.

                            > nikt cię nie prosił o wytłumaczenie. to było pytanie retoryczne.
                            Rozumiem, po raz setny w tym wątku Sixa dziwuje się światu.
                            • six_a Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 13:43
                              słuchaj, ty chyba nie rozumiesz, że zwalanie na kogoś opieki i pisanie smsa: dziś do ciebie przyjść nie mogę kropka. to nie jest to samo co oczekiwanie wdzięczności. oczekiwanie wdzięczności jest naturalne i normalne i zrozumiałe, jeśli się komuś robi przysługi. a wykręcanie się sianem bez pytania, czy ktoś cię wyręczy normalne nie jest. intencją matki nie jest wciskanie dziecka ojcu, a intencją ojca jest. więc nawet w intencjach nie są równi.
                              ile razy potrzebujesz, żeby ci to powtórzyć?

                              i łaskawie nie wciskaj kitu, że jestem jakoś szczególnie osamotniona w moich interpretacjach tego wątku.
                              • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 15:11
                                > więc nawet w intencjach nie są równi.
                                Intencje sa takie same, tylko sposób realizacji inny, bo i możliwości inne.
                                > ile razy potrzebujesz, żeby ci to powtórzyć?
                                Jeszcze z dziesięć, poprosze.
                                > i łaskawie nie wciskaj kitu, że jestem jakoś szczególnie osamotniona w moich in
                                > terpretacjach tego wątku.
                                Oho, widze że halucynacje znowu dopadły. Guzik mnie to obchodzi czy jestes osamotniona w poglądach czy nie, nie wypowiadałam się w ogóle na ten temat.
                                Ty chyba lubisz wyważać otwarte drzwi :)
        • gyubal_wahazar Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:33
          > Gdzie to wyczytałaś?

          W postach Klamkas i Twoim. Tu np :
          >'Jesli np. grałas kartą "dziecko ma zostać przy mnie, bo ojciec się nia nie zajmuje, nie interesuje, niczego od niego nie chcę, sama sobie ze wszystkim poradzę" to trudno sie dziwić że nie wyrywa się do pomocy'

          Niczym nie uprawniona spekulacja, której wymowa jednak w jednoznaczny sposób broni eksa, a wini autorkę

          > Facet zachowuje się beznadziejnie i nikt tego nie neguje. Co nie zmienia faktu, że towarzyszy temu pewna logika,

          Na moje, w chwili krzywdy dziecka, logika wojowania z matką się kończy. Normalny ojciec, przełyka złość do matki i pomaga swemu dziecku. Jeśli dla pana, jego ambicjonalne rozgrywki z Autorką są ważniejsze od dobra jego córki, to ojcem jest tylko biologicznym.

          Z tym co piszesz dalej, trudno się nie zgodzić. O ile tylko to możliwe, gryzłbym tynk, a nie poprosił typa o cokolwiek, ale zdaje się Autorka nie bardzo może sobie na to pozwolić
          • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:48
            > Niczym nie uprawniona spekulacja, której wymowa jednak w jednoznaczny sposób br
            > oni eksa, a wini autorkę

            Nieprawda, nikogo nie broni i nikogo nie wini. To juz tylko twoja (nad)interpretacja. Skąd ta wieczna potrzeba postrzegania wszystkiego w kategoriach "winy"? Próbuję się zastanowić nad jakimś wytłumaczeniem jego zachowania, wytłumaczeniem nie w sensie "usprawiedliwienia" tylko "przyczyny", skąd to się mogło wziąć. I uważam że byc może wlasnie stąd, a może przyczyna jest zupełnie inna, nie wiem tego. Taka hipoteza.
            POWINNO byc tak, że rodzice żyja w zgodzie, jest pieknie, dzielą się opieka i wszyscy szczęśliwi. Ten facet nie jest fair, nie jest tak jak być powinno. Nie wiem jaki sens ma powtórzenie tego po raz setny. W tym wątku wolałam się skupic na zastanowieniu co można podpowiedzieć autorce w tej sytuacji, a nie na mieleniu w kółko jaki beznadziejny jest ten typ, tak jakby sama o tym nie wiedziała.
            • gyubal_wahazar Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 14:01
              > Próbuję się zastanowić nad jakimś wytłumaczeniem jego zachowania

              Rozumiem, ale nawet jeśli Twoja spekulacja była trafna, to co z tego ? Czy normalny ojciec ma prawo mieć gdzieś dobro córki, tylko dlatego, że jej mama zalazła mu za skórę ? Jak matka ma wytłumaczyć wystraszonemu, choremu dziecku, dlaczego nie ma przy nim taty ?

              Dlatego po takiej akcji, przez myśl by mi nie przyszło, by doszukiwać się jakichś logik u tatusia. Skreśliłbym typa bez chwili wahania
              • fomica Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 14:08
                > Czy norm
                > alny ojciec ma prawo mieć gdzieś dobro córki, tylko dlatego, że jej mama zalazł
                > a mu za skórę ?
                Nie, nie ma prawa (wow, odkrycie miesiąca). Można wiedzieć po co zadajesz takie łopatologiczne pytania? No ile jeszcze razy będziemy powtarzać ten frazes że ta sytuacja nie jest taka jak być powinna?? POWINNO byc inaczej, lepiej.

                > Dlatego po takiej akcji, przez myśl by mi nie przyszło, by doszukiwać się jakic
                > hś logik u tatusia. Skreśliłbym typa bez chwili wahania
                No i właśnie to proponuję jako jedno z rozwiązań.
      • klamkas Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:16
        Nikomu nic nie umknęło - moje założenie jest takie, że jak typ nie jest cacy, to nie ma co na siłę takiego tatusia w życiu córki trzymać, lepiej skupić się na sobie i dziecku, a typa wykopać z życia codziennego bo na ojca się nie bardzo nadaje.
      • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 16:54
        A to baba z babą musi się zawsze zgadzać? Bo tak i już?

        Życzę Ci faceta z dzieckiem i byłą żoną w pakiecie - zobaczysz, jak się wtedy będziesz z tą byłą zgadzać, jak codziennie Twój facet będzie nękany, że dziecko poszło do szkoły w zielonych skarpetkach, a nie niebieskich i dlaczego znowu zgubiło gumkę do ścierania, i "a tak w ogóle jak coś się nie podoba, to pójdę do sądu i nakłamię, że dziecko molestujesz". Uuuu, wtedy to dopiero solidarność jajników się w Tobie odezwie, będziesz jej przytakiwać jak ta lala ;)
        Ofc, to taka figura retoryczna z mojej strony, bo nikomu takiego koszmaru nie życzę.
    • simply_z Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 13:50
      Mnie z kolei zastanawia jedna rzecz ,wiedząc,że typ jest agresywny i nie pali się do opieki ,piszesz do niego ,czy nie może zaopiekować się kilkuletnią córką,bo jesteś akurat w trakcie przeprowadzki. Naprawdę nie masz innych ,bardziej zaufanych osób,które mogłyby się nią zaopiekować? ktoś dobrze napisał,że powinnaś wreszcie olać chłopa i nie zmuszac do opieki jeśli nie chce.
    • light_in_august Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 18:36
      Nie chciałaś, żeby ojciec miał nieograniczone kontakty z dzieckiem, to nie dziw się, że teraz nie masz nieograniczonego dostępu do pomocy z jego strony. Sama dokonałaś wyboru.

      Z jednej strony matka w jakimś sensie wyklucza ojca z życia dziecka, "udostępnia" mu je na wyżebrane w sądzie godziny, a z drugiej strony oczekuje, że ojciec będzie do dyspozycji 24/7. Jeśli opieka jest naprzemienna (tydzień tu, tydzień tam; 2 tygodnie tu, 2 tygodnie tam itp.), to można oczekiwać, że obowiązki związane z dzieckiem dzielone będą 50/50. Jeśli natomiast daje się dziecko ojcu z łaski na dzień w tygodniu, wykluczając go tym samym z życia dziecka na 6 z siedmiu dni w tygodniu, to trudno oczekiwać, że ojciec będzie te 6 dni dyżurował pod telefonem, czekając na polecenia matki. Nie może być tak, że matka dziecka walczy najpierw o odebranie ojcu każdej minuty z dzieckiem, jaką tylko się da odebrać, a potem oczekuje, że facet będzie pokornie wykonywać każde "załatw, zapłać, zawieź, przywieź..., bo jak nie to pójdę do sądu". Żadna przyjemność.
      Każdy medal ma 2 strony.
      • lakme80x Re: Ex mąż... nie mam już sił 17.12.13, 20:40
        Albo nie zrozumiałaś, albo nie chciałaś zrozumieć, co napisałam. On nie żebrał o żadne kontakty ani tym bardziej mu ich nie ograniczałam. Nie znoszę, gdy kobiety wysługują się dziećmi i bronią dostępu do ojca. Konktakty zostały ustalone sądownie podczas rozwodu, na moją prośbę, ale za zgodą obu stron - mógł poprosić o więcej albo o mniej, ale przystał na moją propozycję. Jak napisałam - ja musiałam mieć to ustalone na piśmie, bo inaczej on robił akcję w stylu: dziś przyjadę po córkę, a następnie za dwie godziny dzwonił, że jednak nie, bo coś mu wypadło, itp.
    • gyubal_wahazar Re: Ex mąż... nie mam już sił 15.12.13, 20:24
      Na moje, można do bólu analizować wszystkie detale i dorabiać teorie do rozdania, ale jedna rzecz jest moim skromnym tak ewidentna, że nie podlega żadnej dyskusji :

      jeśli mały dzieciak trafia na całą noc do szpitala, matka dzwoni by ojciec przyjechał, a on wybiera (damy wybaczą) kotłowanie kochanki, to z tą chwilą sam siebie wypisuje z bycia ojcem.

      Może być co najwyżej dawcą ew ojcem biologicznym
    • zrelaxowanaaanka Re: Ex mąż... nie mam już sił 16.12.13, 15:22
      ostatnio czytałam, że zastraszanie i mówienie o policji nie daje rezultatów.

      Warto ostrzec stalkera, że narobisz mu wstydu w jego otoczeniu jak nie przestanie.
      I gdy przegnie po rozmowie, zrobić mu nieduże świństwo przy jego znajomych.
      Wtedy powinno zadziałać.


      Raz miałam taką poważną sytuacje, ale wtedy mój kolega kulturysta się nim zajął ;)