Gość: paździoch
IP: *.crowley.pl
24.08.04, 20:46
Kochała mnie 7 lat. Przez moja głupotę (przez poł roku coś dla mnie było ważniejsze niż ona) odeszła ode mnie. Teraz mógłbym się wieszać gdyby to oszczędziło jej cierpień i samotnych chwil jakie wtedy przeżyła. Od półtora roku walczę by odzyskać choć cień jej uczuć. Bez powodzenia. Ostatnio zaczęła spotykać sie z innym.
Spotyka sie również ze mną. Dłbym wszystko by pozwoliła wrócić do siebie.
Nie wiem co robić. Kocham Ją.