Dodaj do ulubionych

Dziś o kredytach

24.01.15, 11:23
Wiem, że to jest forum o zawodach miłosnych i innym pitupitu, ale ja znowu z tematem społecznym.

Niedawno pisałam o komornikach. Ale komornik, to jest wierzchołek góry lodowej, to jest koniec jakiegoś tam procesu, a początkiem jest wejście w toksyczny związek z bankiem.
Jak taki związek wygląda piszą tu:
wyborcza.pl/magazyn/1,143016,17302190,Wiedzieliscie.html#BoxGWImg
Jesteśmy oszukiwani na wielką skalę, a całe nasze prawodawstwo to oszustwo sankcjonuje, instytucje bronią innych instytucji, odpowiedzialność ponoszą tylko obywatele.

Ja już nawet nie to, że się złoszczę, ja się po prostu boję.
Czy może znacie jakieś inicjatywy obywatelskie, gdzieś gdzie się można przyłączyć, działać, walczyć o nasze prawa ekonomiczne? Ja chcę się gdzieś zapisać, coś podpisać, ale naprawdę nie wiem od czego zacząć i gdzie się udać.
Obserwuj wątek
    • leptosom Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 11:34
      Banki, ubezpieczyciele i rządzący to układ nepotyczny wysysający ostatnie grosze z ubożejącego społeczeństwa.
      • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 11:34
        To już wiemy. Co dalej, co robić?
        • leptosom Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 11:44
          W krótkim okresie nic nie zrobisz, jeżeli żyjesz w społeczeństwie narzekającym, psioczącym 4 lata na rządzących, po czym głosującym na tych samych.
      • paco_lopez Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 11:43
        powiedzmy inaczej ; gó... chłopu nie zegarek jak mawiała moja prababcia.
      • tymon99 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 17:32
        ubożejącego? w polsce??
    • paco_lopez Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 11:38
      czego się boisz ? że przyjdą i wcisną ci kredyt we frankach ?
      • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 11:42
        Nie, tego, że żyję w kraju, w którym instytucje zaufania publicznego w biały dzień oszukują, inne instytucje, które mają je kontrolować dają na to pełne przyzwolenie, rząd sankcjonuje to prawnie i robi zieloną wyspę kosztem obywateli, a solidarności w społeczeństwie jest tyle, co kot napłakał, dzięki czemu mogą z nami robić co chcą.
        • paco_lopez Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 11:54
          jeśli chodzi o te franki, to juz raz kiedyś ich kurs się zesrał i wielu piszczało Dlaczego kolejni w to weszli - nie rozumiem. Dawno juz słyszałem zasadę, że pożyczki trzeba brac w walucie w której sie zarabia.
          • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 12:05
            Przeczytałeś ten artykuł? Bo wiesz tam masz bardzo przystępnie wytłumaczone jak działa oszustwo i jak wiele instytucji zrobiło wiele, żeby ono funkcjonowało. A od siebie mogę dodać, że jeszcze lepiej ono działa, jak ludzie skupiają się na tym, że głupi jest ten co się dał oszukać, a nie zły ten co oszukał. Wyśmiewając ofiarę nie bardzo pomagasz w ukaraniu przestępcy i dajesz mu pole do dalszej działalności.
            Wyobraź sobie, że w wyniku m.in. tych spekulacji, kredyt w złotówkach jest mega drogi, ludzie brali franki, bo zwyczajnie nie było ich na nic innego stać.
            • altz Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 12:52
              nudzimisie_strasznie napisała:
              > Wyśmiewając ofiarę nie bardzo pomagasz w ukaraniu przestępcy i dajesz mu pole do
              > dalszej działalności.
              > Wyobraź sobie, że w wyniku m.in. tych spekulacji, kredyt w złotówkach jest mega
              > drogi, ludzie brali franki, bo zwyczajnie nie było ich na nic innego stać.

              Ludzie chcą wierzyć w różne rzeczy i stąd się biorą problemy. Połowa miała jakieś przedmioty ekonomiczne w szkole, większość żyje od lat w innej rzeczywistości, niesocjalistycznej, a cały czas się trafiają chętni do oszukania z gotówki. Jak nie filary, w których pieniądze miały nagle mieć super oprocentowanie, już po wybudowaniu super budynków na siedziby, były niby zarobki na taniejącym złocie, są spółdzielnie, które udają banki, a działają na krawędzi bankructwa i tak dalej, łącznie z rządem, który opowiada, jak to jest świetnie podając tylko wzrost gospodarczy liczony od podłogi. ;-)
              Regularnie ktoś do mnie dzwoni i mi coś oferuje, kalkuluję sam i grzecznie odpowiadam, że mnie na to nie stać, że z cudami do innej instytucji zapraszam.
              Wielu nie odmawia, chociaż ich nie stać, a mają dobre wykształcenie i powinni sobie policzyć.
              Czy to jest naiwność? Nie, to jest romantyczna pogoń za marzeniem, choćby nie wiem, co.

              A instytucje kontrolujące, w sytuacjach wątpliwych, powinny dążyć do zmian w prawie i pisać otwartym tekstem o zagrożeniach, choćby na własnych stronach internetowych. Mamy świetnych fachowców od kontroli, NIK jest szanowaną instytucją międzynarodową, nadzór bankowy też jest kompetentną firmą a nijak się to nie przekłada na bezpieczeństwo naszych pieniędzy. Warto zapytać, dlaczego tak się dzieje? Czy dlatego, że ktoś na tym dobrze zarabia? Czy może, żeby nie psuć wizerunku kraju na świecie? A może, żeby nie pękła tak pięknie hodowana bańka na temat stanu państwa w ogóle? Może są jeszcze inne powody? Może zwyczajny bałagan i troska o własny stołek? Nie wiem i tego nie rozumiem.
              • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 13:14
                Bardzo ciekawa wypowiedź.
                Co do motywów kredytobiorców: widzisz, ja nie miałam żadnego ekonomicznego przedmiotu w szkole, nie wiem co to jest spread, nie jestem w stanie przeczytać wielostronicowej strony i jej zrozumieć. A przecież nie jestem taka znowu najgłupsza. Wydawało mi się za to, że bank to jest instytucja, która nie ma prawa mnie oszukać, że gdyby tylko jakiś bank pozwolił sobie na takie praktyki natychmiast zostałby zamknięty. Żyłam sobie naiwnie, sądząc, że jeśli jestem dobrym obywatelem, nie oszukuję, nie kombinuję, to nie ma prawa mi się nic stać, bo to jest państwo prawa. Przebudziłam się kilka lat temu, kiedy jednak mi się stało i odkryłam, że nic mnie nie chroni i że w starciu z korporacjami i instytucjami nie mam żadnych szans, a to państwo prawa tylko mi dołoży, na pewno nic nie odejmie.
                Mówisz pogoń za marzeniami, a jakie to marzenia, żeby mieć swoje 50 m2 na całą rodzinę. To jest to szaleńcze marzenie? Ta chciwość i brak rozsądku? Jak żyć z rodziną w wynajmowanym mieszkaniu za kwotę większą niż kwota kredytu, którego nie możesz urządzić, wyremontować, kupić mebli do niego, bo jak Ci wymówią to wszytko tracisz, bo co z tym zrobisz? Przeciętny człowiek, z tą swoją śmieszną pensyjką, ma wybór między złym i kiepskim. I na tej sytuacji żerują Ci mniej przeciętni.

                PS. Nie mam kredytu we frankach, nie oburzam się, bo mi rata wzrosła. Oburzam się, bo to co się dzieje jest oburzające.
                • altz Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:51
                  nudzimisie_strasznie napisała:
                  > Mówisz pogoń za marzeniami, a jakie to marzenia, żeby mieć swoje 50 m2 na całą
                  > rodzinę. To jest to szaleńcze marzenie? Ta chciwość i brak rozsądku?

                  Wybacz, ale większość ludzi nie stać na własne mieszkanie i warto zmierzyć się z tą prawdą.
                  A jeśli wynajem kosztuje więcej, niż rata kredytu, to się bierze taki kredyt, na który nas będzie stać i który jest obarczony najmniejszym ryzykiem.

                  Swoją drogą, mieszkania są za drogie z niewiadomych przyczyn, a jeszcze nie osiągnęły cen zachodnich, przeciętnie 2-3 razy wyższych. Ludzie biorą, co leci i za każdą kwotę i podbijają cenę. To też jest nierozsądne.
                  • wysad [...] 24.01.15, 17:05
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • paco_lopez Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 10:23
                    mieszkania są za drogie , bo ci którzy je sprzedają za dużo chcą za nie wziąć. Ja mam jedno do sprzedania i jak mówię komuś za ile , a on wie jakie to mieszkanie, to twierdzi, ze jestem frajer. Tak się to dzieje. Ja mam w dupie co kto powie i mogę zejść . Myślę, ze w najbliższej perspektywie ceny mieszkań spadną, bo na rynku nieruchomości mało się dzieje. Nie sądzę, ze nasze ceny mieszkań są 2-3 razy mniejsze od którychkolwiek zachodnich. Po prostu ci którzy mają 60 m2 do sprzedania chcą zostać milionerem ;) i kręci ich sytuacja posiadania gołębia na dachu bardziej niż wróbla w garści. Mam tez współwłasność w centrum i chcę to pchnąć , ale większość sadzi się z wartością tej nieruchomości. Latka jednak lecą , a perspektywa się nie przybliża istnieje ryzyko rozdrobnienia majątku na kolejne pokolenie i obliźnięcie się smakiem ergo najprościej byłoby zejść z ceny, a jest z czego. Dla mnie nawet jakbym z tego interesu przytulił 100 tysi, to też bym był zadowolony, ale nie mam nawet 50% głosu.
                    • stasi1 Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 12:43
                      Skoro ten ktoś twierdzi że tak tanio(jesteś frajerem) niech odkupi od ciebie i później sobie z zyskiem sprzeda.
                      Inna sprawa ty mówisz że chcesz sprzedać to rzeczywiście chcesz sprzedać czy tylko mówisz? Pewnie większość sprzedających twierdzi że mieszkanie (towar) jest bardzo drogi, kupujący jeszcze w rękę powinien pocałować.
                      • paco_lopez Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 14:05
                        Chce sprzedac. Do maja mozna przychodzic i ogladac, jest kilkoro chetnych. A ci co mowia, ze jestem frajerem, to i tak polowe tej kasy by nie wyskrobali pewnie.
                        • leptosom Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 14:48
                          towar jest tyle wart, za ile ktoś skłonny chce kupić. inną spraw jest, za ile chcemy go sprzedać, bo rzadko już i za każdą cenę
                • stasi1 Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 12:46
                  ,,A przecież nie jestem taka znowu najgłups za"
                  Kiedyś kolega stwierdził że rozum został sprawiedliwie podzielony na świecie. Większość uważa że dostał go więcej niż inni.
                  • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 14:12
                    Nie wiem co uważa wiekszość. Ja uważam, że mój umysł ma przeciętne możliwości. Tym przeciętnym umysłem nie jestem w stanie objąć umowy kredytowej i zrozumieć gdzie jest pułapka. A wiesz kto jest? Pan bankier, który pół życia szkolił się na ten temat, i dokladnie wie gdzie, z pełną premedytacją, te pułapki poustawiał. I teraz zastanówmy się kto powinien ponieść odpowiedzilność, gdy pułapka zakoczy: ja, bo nie byłam mądrzejsza od bankiera, czy może bankier?
                    • stasi1 Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 20:34
                      skoro pułapka była zgodna z prawem to chyba ty, jeśli nie to ten bankier.
              • asmarabis Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 15:45

                > Połowa miała jaki
                > eś przedmioty ekonomiczne w szkole,

                Pzedmioty ekonomiczne w szkole, powiadasz. W jakiej to szkole uczą o kredytach walutowych, chętnie poślę swoje dzieci?
                Naprawdę mi ręce opadają jak czy
                tam takie "mądrości". Skoro kompletnie nic nie rozumiesz to podam ci inny przykład. Na rynku są kaszki dla małych dzieci firmy Holle, od lat od nich słyszę, cud, miód, wszystko naturalne, zdrowe..... Każda szanująca się matka kochająca swoje dziecko takie kaszki podaje. No i nagle przed miesiącem jest afera, ze te kaszki są wycofane ze sprzedaży, bo zawierają jakiś rakotwórczy/halucynogenny dodatek. Pokrótce tak to było, nie pamietam szczegolow.
                No i pewnie zapytasz, czy te matki nie miały w szkole przedmiotu o zywieniu i nie rozpoznały tego składnika ????? A jesli kończyły kiepskie szkoły to dlaczego przed zakupem kaszki nie przestudiowały składu, nie zapytały dietetyka, nie zleciły badania w laboratrium????

                Na tym mniej więcej polega dyskusja z toba ;-(
                • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:13
                  Zadałem sobie trud sprawdzenia - kaszek nie wycofano ze sprzedaży, problem dotyczył tego że wykryto we wszystkich produktach kilku firm jakieś znikome ilości arszeniku, mieszczące się w normach dotyczących produktów dla dzieci, jednakże część naukowców zaleca niepodawanie ich dzieciom poniżej 6 miesięcy choć nie ma dowodów na ich jakąkolwiek szkodliwość. I to jest chyba rzecz istotna - w życiu trzeba zwracać uwagę na szczegóły i być starannym, to nie jest komfortowe ani przyjemne ale tylko tak można próbować się jakoś obronić, jeżeli nie uczyli cię o kredytach to spróbuj się sama nauczyć, to jest decyzja dotycząca prawie całego twojego dorosłego życia i warto jej poświęcić nieco czasu. Stwierdzenie czy kaszka zawiera jakieś ułamki promila arszeniku wymaga posiadania sprzętu i zapewne kierunkowego wykształcenia, dowiedzenie się i zrozumienie przynajmniej podstawowych pojęć z umowy kredytowej wymaga komputera z internetem i nieco samozaparcia.
                  • leptosom Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:19
                    podawanie dzieciom niewielkich dawek arszeniku, być może uodparnia je na trujące działanie tej substancji.
                    • mendigo Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:35
                      A moje się nie uodporniło. Już trzy lata będzie, jak musiałam zakończyć eksperyment.
                      • leptosom Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 22:18
                        przedawkowałaś, czy co innego?
                        • mendigo Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 12:47
                          Nie, musiałam zakończyć, bo się bachor dowiedział i stwierdził, że on teraz zacznie mnie uodparniać na dźganie nożem. A że nie umie głupi gów.niarz dawkować homeopatycznie, to musiałam spasować.
                    • stasi1 Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 12:51
                      arszenik odkłada się w organizmie więc raczej nie tutaj metoda
                  • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:35
                    Dowiedziec się czegoś i zrozumieć umowę, fajny plan. Praktyka wygląda tak: nikt nie przyzna Ci kredytu i nie da umowy zanim nie przedstawisz umowy przedwstępnej (wszytko wczesniej jest na może), umowy przedwstępnej nikt z Tobą ni epodpisze jak nie wpłacisz bezzwrotnej zaliczki co najmniej 10%. A potem się zaczyna czekanie na odpowiedź z banku. Czekasz, czekasz, czekasz, jak jest za pięć dwunasta i ostateczny termin sfinalizowania właściwej umowy odzywa się do Ciebie bank i masz do wyboru: podpisujesz co Ci dają, albo tracisz zaliczkę. Jak brałam kredyt tak to właśnie wyglądało, jak teraz czytam, nie był to wypadek przy pracy, tylko stała praktyka banków.

                    Poza tym, zanim weźmiesz kredyt rozmawiasz z doradcą, rozmawiasz z przedstawicielem banku i chyba masz prawo oczekiwać, że ok, Ty się znasz mało, ale oni znają się dużo i ich obowiązkiem jest wytłumaczyć i zrobić to zgodnie z prawdą.
                    • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:53
                      Z tego co mi wiadomo umowy przedwstępne mogły mieć klauzulę że w razie nieotrzymania kredytu następuje zwrot zaliczki, można też było podpisać bez zaliczki(kolega ostatnio brał kredyt i facet który sprzedawał mu dom nie domagał się zaliczki). Jeżeli ktoś domaga się od ciebie z góry wora pieniędzy których ci nie odda jak nie dostaniesz kredytu a ty nie masz bladego pojęcia czy w ogóle ten kredyt dostaniesz ani na jakich warunkach to chyba jednak powinno budzić to jakieś podejrzenia ?
                      • asmarabis Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:58
                        można też było podpisać bez zaliczki(ko
                        > lega ostatnio brał kredyt i facet który sprzedawał mu dom nie domagał się zalic
                        > zki).

                        Pierwsze slysze zeby ktos zobowiazywal sie taka umowa przedwstepna, ciekawe jakie ukryte wady ma ten dom, niezlych hazardzistow masz jako kolegow ...a ty taki podejrzliwy i go nie ostrzegales?
                      • altz Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 17:20
                        zeberdee28 napisał:
                        > Z tego co mi wiadomo umowy przedwstępne mogły mieć klauzulę że w razie nieotrzy
                        > mania kredytu następuje zwrot zaliczki

                        Zaliczkę się oddaje, a zostaje zadatek i w razie niedotrzymania umowy, druga strona nam oddaje taką samą wysokość jako karę plus nasz zadatek.
                      • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 17:33
                        Twój kolega ma dużo szczęścia albo ktoś mu opycha mieszkanie trudno zbywalne.
                        Nie kupiłam pierwszego lepszego mieszkania, obejrzałam ich dużo, zarówno z agentam jak i bezpośrednio. Wszędzie umowa przedwstępna wymagała wpłacenia zadatku (słusznie nazewnictwo kolega wyżej poprawił) i akurat ten punkt umowy nigdy nie podlegal negocjacjom. Wszyscy moi znajomi również wpłacali zadatek.
                        • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:20
                          No ale co jakby bankowi przyszło do głowy nie udzielić kredytu ? Albo daliby ci jakieś karygodne warunki, np. jakieś ukryte opłaty ? Nie wiem - nie drżała ci ręka że twoje 10%(czyli jak się domyślam spora kwota dla ciebie) wisi na czymś tak niepewnym jak decyzja banku, że nawet nie masz możliwości sprawdzić co będzie w twojej umowie nie narażając się na gigantyczne koszty ? Przyznam szczerze że ja bym się nie odważył(mówię bez ironii) i zrezygnowałbym z kupowania w taki sposób, albo szukałbym do upadłego opcji żeby bez tej umowy z zadatkiem kupić.
                          • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:37
                            Powiem Ci, że ja drugi raz też bym się nie odważyła. Wtedy nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego co robię, różne rzeczy wiesz dpiero jak ich doświadczysz. Wynegocjowałam sobie długi czas pomiędzy umową przedwstępną, a tą właściwą, z baków miałam info, że zdolność kredytowa jest, ale o szczegółach to dopiero po przedstawieniu umowy przedwstępnej, mówili, że wniosek to tak tydzień, góra dwa będą rozpatrywać. Ja mialam ponad miesiąc. Sądziłam, że w tym czasie po przedstawieniu warunków umowy będę mogła negocjować, konsultować, dowiadywać się itp., ewentualnie szukać innego rozwiązania (innego kredytu). Wniosek złożyłam w 3 bankach. Wszytkie 3 odpowiedziały mi na dwa dni przed ostatecznym terminem.
                            Dodam, że wcześniej musiałam wyprowadzić się z mieszkania, w które sporo zainwestowalam, nie było jednak moje, chociaż zdawało się, że to opcja na lata. Wtedy zdecydowałam, że chcę mieć swoje miejsce, nie chcę być więcej wyrzucana i chcę mieć po swojemu. I uwielbiam swoje mieszkanie, jest to jedna z nielicznych rzeczy, która mnie autentycznie cieszy, jest śliczne, a każda rzecz w nim jest przeze mnie z namaszczeniem wybrana, ale nie ma dnia, żebym nie zastanawiała się, czy nie popełniłam życiowego błędu i nie ma dnia, żebym się nie zastanawiała jaki obrót może przyjąć mój kredyt, bo na razie to jest luz, ale kto to wie, co będzie za 20 lat? Nawet się boję do tej umowy zaglądać.
                            Acha - nie, nie kupowałam palacu, tylko mieszkanko.
                    • asmarabis Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 17:36
                      nudzimisie_strasznie napisała:

                      > Dowiedziec się czegoś i zrozumieć umowę, fajny plan. Praktyka wygląda tak: nikt
                      > nie przyzna Ci kredytu i nie da umowy zanim nie przedstawisz umowy przedwstęp
                      > nej (wszytko wczesniej jest na może), umowy przedwstępnej nikt z Tobą ni epodpi
                      > sze jak nie wpłacisz bezzwrotnej zaliczki co najmniej 10%. A potem się zaczyna
                      > czekanie na odpowiedź z banku

                      Dokładnie, plus- do wiadomości licealistów, którzy tu się w dużej mierze udzielają- problemem w latach boomu kredytow w CHF bylo w ogóle znalezienie mieszkania do kupna, bo rozchodziły się jak świeże bułeczki i sprzedawaly sie w kilka godzin po ogloszeniu. Tak wiec w teorii to mozna sobie dluuuugo filozofowac, a rzeczywistosc jest niestety brutalna ;-(
                  • asmarabis Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:44
                    zeberdee28 napisał:

                    > Zadałem sobie trud sprawdzenia - kaszek nie wycofano ze sprzedaży, problem doty
                    > czył tego że wykryto we wszystkich produktach kilku firm jakieś znikome ilości
                    > arszeniku

                    Pisze po raz ostatni - kaszki wycofano ze sprzedazy. Z takim niechlujnym sprawdzaniem to w sumie dobrze ze korzystasz z kredytow, bo niezle by cie mogli naciagnac....

                    A przyklad byl pierwszy z brzegu, roznica taka ze zakupiona juz kaszke mozesz ciagle zwrocic do sklepu, a co do kredytow przy ktorych twaja jakies spekulacje i sztuczne zawyzanie kursu chf , na razie rozwiazania nie widac ;-((((
                    • tymon99 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:46
                      asmarabis napisała:

                      > zakupiona juz kaszke mozesz ciagle zwrocic do sklepu

                      z kaszką już zjedzoną może być trudniej.
                • altz Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:43
                  asmarabis napisała:
                  > Pzedmioty ekonomiczne w szkole, powiadasz. W jakiej to szkole uczą o kredytach
                  > walutowych, chętnie poślę swoje dzieci?

                  W większości szkół uczą o kredytach, w niewielu o walutowych, ale ta wiedza nie jest Ci do niczego potrzebna.
                  Wystarczy sprawdzić poziom inflacji/deflacji, sprawdzić, jaki jest zysk banków, policzyć wszystkie opłaty i kredyt składany, sprawdzić poziom franka przez dłuższy czas, przeczytać umowę i skonsultować się z kimś, kto taki kredyt wziął. To nie są zaawansowane umiejętności, a obliczenia na poziomie szkoły średniej.

                  Jeśli komuś wydaje się to za trudne, to płaci sensownej księgowej za konsultację i w ciągu pół godziny jest w stanie oszacować ryzyko. Ludzie biorą kredyty na lata, a żal im wydać 100 zł? Tak, jak piszesz, ręce opadają.

                  Ja sprawdzam, bo nie jestem naiwny, wiem, że każda firma ma obowiązek osiągnąć zysk, a potem dopiero myśli o szczęściu swoich klientów. Dlatego jestem dociekliwy i sprawdzam, nie przesadnie, ale sprawdzam. Na pytanie o oprocentowanie, dostawałem odpowiedź pracownika, że on nie wie, ale może podać wszystkie opłaty. Wtedy wyliczam i mówię, ile wynosi realne oprocentowanie i że to prezent ode mnie dla niego, żeby zapamiętał. ;-)
                  Specjalnie to robią, takie mają wytyczne. Dobrze wie, ile wynosi oprocentowanie i ja to też wiem.

                  Poza tym, nigdy bym nie wziął kredytu w obcej walucie, bierze się w tej walucie, w której się zarabia.
                  • asmarabis Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:47
                    i kredyt składany, sprawdzić poziom franka przez dłu
                    > ższy czas, przeczytać umowę i skonsultować się z kimś, kto taki kredyt wziął.

                    No popatrz, bo ja skonsultowalam z wieloma osobami ktore taki kredyt wziely i wszystkie wziely w CHF ;-)
                  • asmarabis Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 16:49
                    > Jeśli komuś wydaje się to za trudne, to płaci sensownej księgowej za konsultacj
                    > ę i w ciągu pół godziny jest w stanie oszacować ryzyko. Ludzie biorą kredyty na
                    > lata, a żal im wydać 100 zł? Tak, jak piszesz, ręce opadają.
                    >

                    Buhahahahha, dobre, w jakim ty swiecie zyjesz?
                    Podaj jeszcze jakies inne przyklady gdzie moge roztrwonic po 100 pln ;-)
                    • vandikia Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 18:18
                      i tak właśnie ludzie myślą.. nie zapłacę stówy księgowej, nie zapłacę stówy doradcy przy ważnym przedsięwzięciu, nie zapłacę 2 stów zamówionemu inżynierowi przy odbiorze mieszkania, bo szkoda
                      a potem płacz i załamywanie rąk

                      100 czy 200zł gdy bierzesz wysoki kredyt to są żadne koszty.
                      • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 18:31
                        Niby tak. Czasem nie warto na tym oszczędzać. Ale gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył. Można by przypuszczać, że podpisujac umowę można liczyć na zwykłą uczciwość (nieświadomych odsyłam do słownika wyrazów obcych), bo przecież są dokumenty, pieczątki, wielkie instytucje, w kończu też państwo, sąd i prawo. Bo o ludzkiej uczciwości nie wspomnę. A co się znajduje w tych umowach? Mnóstwo nieuczciwych i niezgodnych z prawem klauzul, zapisów, opłat i nie wiadomo czego jeszcze. I co potem? Konsylium jasnowidzów poniewczasie z satysfakcją mówi: trzeba było czytać, tzreba było nie podpisywać, trzeba było brać w walucie, w której się zarabia, trzeba było nie szczędzić na analizy i ekspertyzy, trzeba było pilnować, trzeba było... A teraz płaczcie, bo nawet własne państwo ma to w poważaniu, bo zwyczajnie jest na sznurku międzynarodowych funduszy i bankierów. 700.000 ludzi dało się nabrać na frankowe umowy. I państwo umywa ręce rzucając ochłap w postaci łaski bankierów o uwzględnianiu ujemnych stóp Szwajcarów. I głupi lud powinien się cieszyć.
                        • altz Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:01
                          wersja_robocza napisała:
                          > Konsylium jasnowidzów poniewczasie z satysfakcją mówi: trzeba było czytać, tzreba było
                          > nie podpisywać, trzeba było brać w walucie, w której się zarabia, trzeba było nie szczędzić
                          > na analizy i ekspertyzy, trzeba było pilnować, trzeba było...

                          Weź, nie żartuj. Trzeba to przede wszystkim się obudzić, poza tym dorosnąć.
                          Od lat trąbi się wszędzie, że bierze się kredyty we własnej walucie, bo to jest najbezpieczniejsze, a jeśli nie można spłacać w walucie, w której wzięliśmy kredyt, to może być pułapka. To nawet intuicja podpowiada.
                          Były już raz wahania franka i nikt z tego nie wyciągnął wniosków.
                          Ludzie wiedzą zwyczajnie lepiej, a to, co mówią eksperci ostrzegający, to są stale brednie! Takie jest podejście. A potem zostaje odwracanie kota ogonem.

                          Ja może jestem przewrażliwiony, ale jak słyszę, że mi ktoś oferuje 10% procent odsetek od lokaty, to zwyczajnie w to nie wchodzę, bo to nie jest okazja, ale zwyczajny przekręt. Tak samo, gdy ktoś chce mi dać kredyt na 2% rocznie, pytam się, kto opłaca resztę kosztów?

                          I o jakich ekspertyzach mówisz? O poradzie za 100-200 zł? Weź nawet nie żartuj.
                          U nas się nie ceni wiedzy, ale za to się ponosi konsekwencje i każdy jest najmądrzejszy przed. :-)
                          Ktoś buduje dom i nie zrobi badań geotechnicznych gruntu, to może go spotkać niespodzianka, że mu się chałupa zawali. Do kogo ma iść potem na skargę? Do rządu? Tutaj podobnie, badanie kosztuje 500-1000 zł, też koszt proporcjonalnie niewielki, a bardzo wiele osób "oszczędza".
                          • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:17
                            Alz, kurde. Naprawdę tyle milionów ludzi to imbecyle? [W sumie to całkiem możliwe.] Ten cały kryzys jest winą ludzi, któych się ma za spekulantów, a nie skutkiem działań bankierów, których to właśnie powinno się mieć za spekulantów? Bo przecież ludzie popłynęli na kredytach nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. No same skąpe głupki dookoła, które to poslizgnęły się na swojej przebiegłości. I jak słowo daję daleka jestem od wiary w spiski masońsko-żydowskie, tylko nie wmawiaj mi winy w ludzi, których się okrada w białych rękawiczkach w białym kołnierzyku w majestacie prawa, a państwa to sankcjonują bezradnie rozkładając swoje nieskażone rączki. I jak słowo daję jeszcze chwila i zacznę mieć nadzieję, ze hardzi górnicy/hutnicy/nauczyciele/i cała reszta najadą Warszawę i rozpirzą to towarzystwo. I nie liczę nawet, że to coś zmieni, jak niby twierdzą inni, mówiąc ze można było głosować na kogoś innego, bo kolejna władza będzie lepsza. Bo nie będzie. Ot udzielił mi się pesymistyczny czy właściwie realistyczny nastrój niczym u Murphyego.
                            I zgadzam się z nudzimisie. ;)
                            • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:18
                              Zjadłam literę. Altz, a ja prawie fonetycznie 'alc'. :cool:
                          • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:24
                            W artykule, który zalinkowałam dziennikarze referuje co podpowiadali eksperci...
                            I co lepsze Ci sami eksperci podpowiadają i dziś.
                            Jak myślisz, że księgowa, która na codzień prowadzi książkę przychodów i rozchodów jest w stanie zrobić Ci analizę umowy kredytowej, oszacować ryzyko, spredy, nie spredy, trendy na rynku walutowym itp. to obawiam się, że jesteś w błędzie. Więc, za przeproszeniem, p.rdolenie, że za 200 zł można było się wszytkiego dowiedzieć, tylko się nie chciało to jest... właśnie p.rdolenie. Analizę to Ci może zrobić doradca kredytowy, tylko, że... ups, wszyscy korzystali z tych porad i teraz zbierają żniwo. Ludzie, którzy brali kredyty we frankach nie żyją w próżni, brali je za wiedzą rodziny, znajomych i jakoś nikt wtedy nie był taki mądry, żeby ostrzegać, zwracać uwagę. Teraz każdy najmądrzejszy. Bo łatwo być mądrym jak już się wie co się zdarzy. I sorry, znam mnóstwo osób, które wzięły kredyty we frankach i co najmniej kilka z nich jest bardzo sensownych, odpowiedzialnych i inteligentnych, tworzenie teraz wrażenia, że tylko idioci je wzięli, bo oczywistym było, że to ściema, jest zwyczajnym kłamstwem. Albo mamy naród idiotów i kilku internetowych mędrców, którzy zapewne mieszkanie odziedziczyli, albo wykupili za grosze.
                            • mendigo Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:36
                              Nudzimisie, czy niczego się jeszcze nie nauczyłaś?

                              To ja ci podpowiem:

                              Po pierwsze primo, zamiast głupio krytykować coś, o czym nie masz pojęcia, sama idź na studia i zostań finansistką.

                              A po drugie primo, jak chcesz zmiany, to zamiast głupio gadać, idź na wybory i zagłosuj mądrze.

                              A jak i to nie pomoże, to zawsze możesz se wyjechać z kraju.

                              A teraz dziękuję za uwagę, idę się poturlać.

                              *To nie jest przytyk do żadnego z uczestniczących w tym wątku oczywiście.
                              • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:50
                                Amen, trzy święte zasady dyskusji o Polsce.
                                • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:55
                                  Tak. Magiczne myślenie i wiara w sprawiedliwy świat: złe rzeczy przydarzają się złym ludziom, którzy na to zasłużyli, którzy je sprowokowali, którzy swoim zachowaniem do nich doprowadzili. Zupełnie znika kwestia agresora czy zwykłego oszusta. Oszukali cię? trza było czytać i się pilnować, niedorajdo zyciowa.
                              • six_a Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:04
                                > Po pierwsze primo, zamiast głupio krytykować coś, o czym nie masz pojęcia, sama idź na studia i zostań finansistką.

                                dlaczego głupi? to oferta banków jest tylko dla finansistów?
                                • mendigo Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:33
                                  Ulala, ktoś się włamał siksie na konto. Chyba trzeba to gdzieś zgłosić.
                                  • six_a Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 22:12
                                    sory, czytałam to od najnowszych i nie załapałam :)
                            • vandikia Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:09
                              no ja np. żałuję, że nie zapłaciłam 200 zł jednemu fachowcowi, bo się bardzo szybko okazało, że był to duży błąd, do głowy mi nie przyszło ile gość może mi pomóc za tą kasę mimo, że wcześniej "Cały internet przeczytałam" i radziłam się ludzi w podobnej sytuacji

                              drzewko w wątku takie, że nie mam pewności czy mi odpowiadasz ale jeśli tak, to ja nie twierdzę, że kredyt we frankach wzięli sami idioci, wział go m.in. mój tata, człowiek inteligentny, rozgarnięty itd.. po prostu sam przyznaje, cieszył się gdy było tanio i myślał, że się "uda", nie udało się chociaż niewiele brakowało, bo spłaca kredyt już z 15 lat
                            • altz Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:52
                              nudzimisie_strasznie napisała:
                              > Jak myślisz, że księgowa, która na codzień prowadzi książkę przychodów i rozch
                              > odów jest w stanie zrobić Ci analizę umowy kredytowej, oszacować ryzyko, spredy
                              > , nie spredy, trendy na rynku walutowym itp.

                              Weź, nie żartuj nawet. Do KPiR potrzebna jest księgowa? :-D
                              Widziałem już nie jedną ogarniętą księgową, widziałem też beznadziejne. Wystarczy wybrać, płaci się podobnie.

                              > Analizę to Ci może zrobić doradca kredytowy
                              A co to jest "doradca kredytowy"? I co on umie? :-D
                              Radzić się warto u człowieka, który mocno stąpa po ziemi, a nie u takiego, który na tym zarabia i płynie na fali ogólnego zdania.

                              > I sorry, znam mnóstwo osób, które wzięły kredyty we frankach i co najmniej kilka z nich
                              > jest bardzo sensownych, odpowiedzialnych i inteligentnych, tworzenie teraz wrażenia,
                              > że tylko idioci je wzięli
                              Ja tego nie pisałem, że idioci, nawet szczerze współczuję tym ludziom. Ale ja sam szacuję ryzyko i nie uważam czegoś takiego, jak owczy pęd.
                              Nawet ludzie świetnie wykształceni mają marzenia i dają się ponieść emocjom.
                        • vandikia Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:04
                          wersja_robocza napisała:

                          > Niby tak. Czasem nie warto na tym oszczędzać. Ale gdyby człowiek wiedział, że s
                          > ię przewróci, to by się położył. Można by przypuszczać, że podpisujac umowę moż
                          > na liczyć na zwykłą uczciwość (nieświadomych odsyłam do słownika wyrazów obcych
                          > ), bo przecież są dokumenty, pieczątki, wielkie instytucje, w kończu też państw
                          > o, sąd i prawo. Bo o ludzkiej uczciwości nie wspomnę. A co się znajduje w tych
                          > umowach? Mnóstwo nieuczciwych i niezgodnych z prawem klauzul, zapisów, opłat i
                          > nie wiadomo czego jeszcze. I co potem? Konsylium jasnowidzów poniewczasie z sat
                          > ysfakcją mówi: trzeba było czytać, tzreba było nie podpisywać, trzeba było brać
                          > w walucie, w której się zarabia, trzeba było nie szczędzić na analizy i eksper
                          > tyzy, trzeba było pilnować, trzeba było... A teraz płaczcie, bo nawet własne pa
                          > ństwo ma to w poważaniu, bo zwyczajnie jest na sznurku międzynarodowych fundusz
                          > y i bankierów. 700.000 ludzi dało się nabrać na frankowe umowy. I państwo umywa
                          > ręce rzucając ochłap w postaci łaski bankierów o uwzględnianiu ujemnych stóp S
                          > zwajcarów. I głupi lud powinien się cieszyć.


                          ja się nie cieszę z krzywdy bliźniego ale zwyczajnie nie rozumiem. mogłam kupić mieszkanie 20 m większe, bo mieliśmy świadomość że kupujemy pewnie docelowe ale miesięczne raty nas przestraszyły, wzięliśmy pod uwagę, że możemy zarabiać mniej, albo któreś z nas straci pracę itd itd.. ja autentycznie nie rozumiem jak można wziąć kredyt do granic swoich możliwości wypłacalności lub nie brać pod uwagę ryzyka

                          myślę, że dlatego tak wiele osób bierze udział w tych dyskusjach, bo się boją, że w ramach propagandy przedwyborczej rząd umorzy jakąś część kredytu kredytobiorcom we frankach, bo takie są postulaty, a odczują to wszyscy kupując potem chleb za 7 zł a nie za 3 czy 5.

                          no i już na koniec. ludzie z którymi rozmawiamy, bo jest to gorący temat nadal twierdzą, ze mimo że dostali teraz po tyłku, to nadal bardziej im się opłacało wziąć ten kredyt X lat temu we frankach niż w złotówkach
                          • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:12
                            Ale banki udzielają kredytu w złotówkach. Pożyczałaś 200.000 czy 300.000 złotych, bo tyle kosztowało mieszkanie i tyle pożyczał Ci bank ni grosza wiecej, ale przeliczał to na franki czy inną walutę. Ale bank nie kupował tej waluty (!), tylko liczył Twoją spłatę już w walucie. I państwo oczywiscie się wypnie na takie zapisy i nawet nie będzie podnosić tematu, by tzw. spekulanci spłacali te swoje 300.000 złoty w PLN, niech spłacają tyle ile się bankowi żywnie podoba. Tylko mają spłacić 600.000. Uważasz że to ok?

                            • vandikia Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:22
                              no ale czy ludzie o tym przez lata nie wiedzieli czy było tak, że póki przeliczanie było dla nich korzystne to byli cicho? pytam niezłośliwie.
                              banki robiły, robią i będą robić co chcą, tak samo jak developerzy, jak komornicy, którzy zajmują mienie sąsiada dłużnika, wiesz ilu ludzi w Polsce jest wrobionych w przeróżne sprawy? sądy wydają wyroki niewiadomo na jakiej podstawie, naprawdę moją rodzinę dotknęło tyle niesprawiedliwości ze strony państwa, że wierzę w żal wszystkich, którzy się czują oszukani akurat na franku
                              ale nie uważam jednocześnie, że w tej chwili kredyty powinny być dofinansowane, bo przecież nikt nie dodrukuje pieniędzy, to wszystko odbije się na kondycji finansowej wszystkich osób i to nie byłoby ok
                              • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:26
                                No i mamy przejść do tego na porządku dziennym, bo są nieuczciwi ludzie i sią z tym pogodziś, nie burzyć, nie próbować zmieniać, pokiwać głową, rozłożyc ręce i nie wymagać zmiany.
                                Vandikio, byłabyś zła i czuła się oszukana, ze Twój tata spłacałby swój kredyt w PLN (gdyby jego bank w całej swej łaskawości zapomiał o frankach i przyjął kus z dnia podpisania umowy)?
                                • vandikia Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:35
                                  protestować nikt nie broni przecież
                                  była chyba propozycja (przez to, ze nie dotyczy mnie to bezposrednio, to popraw mnie jesli jest przeklamanie) by taki kurs przyjac i splacic kredyt w zlotowkach ale razem z kwota zaoszczędzoną przez lata przez to, ze do tej pory kredyt byl w niskim franku i to podobno nadal się mimo wszystko nie opłaca, bo kurs może się za chwilę ustabilizować , może spadać

                                  zresztą ja odpadam z dyskusji, ide na film :P co miałam do napisania napisałam a i tak my sobie mimo wszystko możemy pisać i protestowac itd.. nasz rzad wychodzi z zalozenia, ze po krotkiej burzy i tak sie wszystko wyciszy i ludzie po.ku...ą ale płacić będą
                                  sama nie wiem co musialoby sie stac, zeby w naszym panstwie wreszcie zaczelo isc ku dobremu
                          • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:19
                            I jeszcze jedna kwestyjka. Rząd niczego nie umorzy. Nie siejmy propagandyjki. Rząd mógłby, czego nie zrobi, kontrolować banki. Bo tak naprawdę stroną są banki, nie rząd. Innymi słowy gdyby rząd zmusił w jakiś magiczny sposób bank do uczciwosci (sic!) to dla Twojego złotówkowego kredytu i Twojej kieszeni to nic nie zmienia (bo Ty i walutowiec nie siedzicie w jednym worku i jeśli jemu przyrośnie, to Tobie by zmalało; nie jesteście od siebie zależni). Jedyna różnica dla walutowicza. Byłby potraktowany jak uczciwy kredytobiorca a nie spekulant i oszukaniec.
                            • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:22
                              Swoja droga to ciekawe. Ludzie pożyczyli po 300.000 zł. Jeden w PLN, drugi w CHF. I dzisiaj ten od PLN patrzy jak na złodzieja na tego od CHF, jakby to, że ten drugi mógłby spłacać dalej ten swój kredyt w PLN było jakimś uszczerbkiem na zdrowiu i kieszeni tego pierwszego.
                              • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:14
                                No ale kto zapłaci za tę różnicę kursową ?(bo rozumiem że postulujesz przewalutowanie po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu) Ktoś musi zapłacić, komuś trzeba zabrać i pytanie brzmi komu ?
                                • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:23
                                  Ale tak realnie to za co ktoś miałby płacic, skoro bank tej waluty nie kupował i miał ją wirtualnie tj. tylko na papierze dla kredytobiorcy?
                                  • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:35
                                    Jak to nie kupował ? Pieniądze na kredyt we franku mają swoje pochodzenie:) Zostały przez banki pożyczone za granicą(np. od banku w którym Szwajcarzy trzymają pieniądze) i teraz bank musi je oddać, bierze od ciebie złotówki, kupuje franki i oddaje temu od którego pożyczył.
                                    • six_a Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 22:22
                                      >Pieniądze na kredyt we franku mają swoje pochodzenie:) Z

                                      wręcz przeciwnie, nie mają żadnego pochodzenia. bank nie musiał mieć franków, żeby rozdawać kredyty "we frankach".

                                      www.kredytchf.pl/

                                      wgospodarce.pl/opinie/18317-chyba-mamy-potezny-problem-w-systemie-bankowym-czeka-nas-megaafera
                                      • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 22:31
                                        Musiał mieć bo polskie banki nie mają możliwości emitowania CHF:) Te kredyty były finansowane krótkoterminowymi swapami których po prostu nie trzeba uwzględniać w bilansach. Ot cała tajemnica.
                                        • six_a Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 22:42
                                          > Musiał mieć bo polskie banki nie mają możliwości emitowania CHF:)
                                          dlaczego musiał, skoro dostawałeś ten kredyt w złotówkach? nic właśnie nie musiał. oddawałeś też w złotówkach, więc chf to tylko zapis bez pokrycia. zarabiał na przeliczaniu.
                                          • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 13:15
                                            To działa tak - żeby bank mógł pożyczyć komuś pieniądze najpierw musi je skądś wziąć np. wyemitować obligacje albo pożyczyć na rynku międzybankowym. Koszt pozyskania złotówek zawsze jest wyższy niż pozyskania CHF, czyli że za pożyczenie bankowi PLN posiadacz PLN chce więcej 'procentu' niż ktoś kto ma franki chce za pożyczenie bankowi franków. Jaki zatem byłby interes w pożyczaniu od kogoś drogich złotówek po to żeby potem 'udawać' że to są franki i te franki pożyczyć komuś tanio ? Banki nie pożyczają klientowi złotówek - banki pożyczają klientowi franki i oczekują zwrotu franków, obecnie można nawet pominąć spread(czyli zysk banku na przeliczeniu) i spłacać swoją ratę bezpośrednio we frankach. Każdy jeden frank szwajcarski pożyczony polskim klientom to jak najprawdziwsza waluta.
                                            • kalllka Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 13:36
                                              Mam pytanie zeberdee,
                                              Pamiętasz może w którym roku zaczęła się afera
                                              z bankami szwajcarskimi ( wypływ danych klientów dostarczenie ich najpier niemieckim pózniej francuskim itp służbom, pózniej, "nadzór" przez amerykańska IRS ) ?
                                            • six_a Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 14:52
                                              nie, to nie działało tak. być może tak powinno działać, ale nie działało.
                                              dlatego jest to nazywane aferą, przekrętem i złodziejstwem, a za chwilę banki będą miały bardzo dużo spraw sądowych na łbie.

                                              > Banki nie pożyczają klientowi złotówek - banki pożyczają klientowi
                                              > franki i oczekują zwrotu franków,

                                              nie interesuje mnie, co banki robią teraz, tylko, co robiły, zanim uokik dobrał im się do tyłka. otóż: przedtem pożyczałeś złotówki indeksowane do franka. na umowie kredytu masz wpisaną kwotę kredytu w złotych i taką kwotę w złotych bank przelewał deweloperowi lub tobie, w zależności od rozdysponowania tego kredytu.
                                              franki nie istniały i bank nie musiał ich w ogóle kupować, żeby pożyczać ci złotówki.
                            • vandikia Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:26
                              rząd i kontrola banków, w taką bajkę to ja nie wierzę, no weź kto zyskuje na tym wszystkim, te wszystkie przekręty, łapówki, te niewinne zegarki za 40 tysi i te podroze słuzbowe samolotem, wszyscy są tacy sami, nie ma co liczyc na sprawiedliwosc
                              co do kredytow zlotowkowych, kto wie co wpadnie do glowy rzadzacym gdy wejdziemy (a pewnie kiedys wejdziemy) do euro, obietnice bankowcow tez byly takie, ze wtedy to w ogole dla zlotowek hohoho jeszcze nizsza rata, no kto w to wierzy, przeciez to bank ma zarobic a nie obywatel
                              • vandikia Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:27
                                ps. nie wczytywalam sie ale mignelo mi gdzies, ze np. posłanka Pawłowicz podobno pożyczyła kasę w sejmie (pewnie na 0 marży ale nie wiem) i splacila kredyt we frankach, a teraz w zlotowkach splaca pozyczke
                                ci co przy korycie zawsze sobie poradzą i ich bliscy tez, a reszta niech sie martwi
                                • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:30
                                  Też o tym czytałam. Nie mam pojecia jakie kwoty pozyczek mają w tym naszym Sejmie, ale muszą byc wysokie.
                                  • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 14:14
                                    OJP, serio? To jest kabaret.
                              • wersja_robocza Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:29
                                Hmm gdybyśmy byli w strefie euro to odpadłyby koszty wahań kursów chociażby. Jedna waluta (na kontynencie). No zalety. Brak zalet?Muszę się dokształcić...
                          • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:21
                            Nie mogę mówić za każdego oburzonego, ale ja postuluję, żeby banki wzięły na siebie przynajmniej część odpowiedzialności za uzielanie ryzykownych kredytów, wysoko ponad zdolność kredytową kredytobiorców. Nie domagam się żadnych dopłat z budżetu. Natomiast bardzo bym chciała, żeby rząd, a przede wszystkim instytucje kontrolne zaczęły wykonywać swoją pracę i sprawdzały, ostrzegały, nagłaśniały, a w końcu karały banki za niedozwolone praktyki. A rząd uchwalił w końcu przepisy, które pozwolą ludziom, którzy już są pod ścianą wyjść z tego bagna - upaść, ale tak, żeby móc wstać, a nie tak, że do końca swoich dni będą niewolnikami banku - bez mieszkania, za to z długiem i komornikiem za którego też słono zapłacą.
                            • zeberdee28 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:11
                              No ale z czyich pieniędzy ma być 'wzięta odpowiedzialność' ? Bank przecież nie ma swoich jakiś prywatnych pieniędzy, proponujesz żeby 'zajumać' ludziom lokaty ? Można spróbować zamknąć do więzienia ludzi którzy źle zarządzali bankami, ale nie wiem czy to by akurat jakoś specjalnie zadłużonych ucieszyło.
                              • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:21
                                zeberdee28 napisał:

                                > No ale z czyich pieniędzy ma być 'wzięta odpowiedzialność' ? Bank przecież nie
                                > ma swoich jakiś prywatnych pieniędzy

                                A tak, sorry, zapomnialam, że to instytucja charytatywna.
                          • tymon99 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:52
                            vandikia napisała:

                            > nie rozumiem jak można wziąć kredyt do granic swoich możliwości wypłacalności

                            można nawet sporo większy, "masowanie" zdolności kredytowej było w czasach boomu raczej powszechne i nikt w tym oszustwa czy wyłudzenia nie widział. oczywiście nikt z dziś płaczących się teraz do tego nie przyzna.
                      • asmarabis Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 19:57
                        >
                        > 100 czy 200zł gdy bierzesz wysoki kredyt to są żadne koszty.

                        Powyżej była mowa, że po zapłaceniu 100 pln zwykłej księgowej można uzyskać precyzyjne info o kursie walutowym przez kilkadziesiat lat.....no prosze was......
                        • altz Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 20:58
                          asmarabis napisała:
                          > Powyżej była mowa, że po zapłaceniu 100 pln zwykłej księgowej można uzyskać pre
                          > cyzyjne info o kursie walutowym przez kilkadziesiat lat.....no prosze was......

                          Kłamiesz! Nie pisałem o kilkudziesięciu latach, bo to nie jest potrzebne.
                          A kursy można podejrzeć na stronach internetowych, za to się nie płaci.
                          Wystarczy wpisać w google "kurs franka wykres" i masz zestawienie za kilkanaście lat, dokładniejsze dane też znajdziesz bez problemu.
                          • wysad [...] 24.01.15, 22:53
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • wysad [...] 24.01.15, 17:10
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • six_a Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 21:01
                      > Nie bardzo rozumiem. Biorę kredyt w frankach, oddaję w frankach, biorę w euro,
                      > oddaję w euro, biorę w plnach, oddaję w plnach.
                      > Rozumiem: łatwo się bierze, jak dają, trudniej oddaje, gdy żądają oddania.

                      nie dostałeś kredytu we frankach. dostałeś w złotówkach. najpierw banki były takie mądre, że nawet spłacać w walucie tych nieistniejących franków nie mogłeś, tylko w złotówkach po kursie banku. dopiero potem ludzie wywalczyli aneksy i możliwość spłacania w walucie. a potem indeksacja została uznana przez uokik za be i dziś już takiego kredytu "walutowego" nie zaciągniesz. dla równowagi w kredytach hipotecznych złotówkowych było zawyżane oprocentowanie. wszystko po to, żeby ludzie uznali "walutowe" za "tańsze". więc niestety, w tym interesie nie było kredytobiorców lepszych i gorszych, wszyscy zostali przerobieni.

                      a ponieważ banki działają nie ot tak sobie, tylko muszą mieć pozwolenia od państwa, to i państwo powinno je kontrolować, skoro na te urzędy nadzoru bierze kasę od podatnika. obieg zamknięty.
                      • wysad [...] 24.01.15, 22:38
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • tymon99 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 17:35
              w jednym punkcie to wytłumaczenie jest trochę, ekhm.. zbyt przystępne, żeby było prawdziwe.
            • stasi1 Re: Dziś o kredytach 26.01.15, 14:28
              Ale widzisz częściowo państwo ukróciło to eldorado. Nie musisz kupować franków w banku. Możesz kupić na rynku. Kupujesz kiedy są tańsze w większej ilości. Gdy sa bardzo drogie nie kupujesz. Kiedyś nie miałaś możliwości. A o spredzie chyba iedziałaś jak podpisywałaś umowę.
          • tymon99 Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 22:19
            Franki jak franki, jeny to dopiero się swego czasu zesrały!
        • senseiek Naiwnoscia jest sadzic ze za granica jest lepiej.. 24.01.15, 23:36
          nudzimisie_strasznie napisała:

          > Nie, tego, że żyję w kraju, w którym instytucje zaufania publicznego w biały dz
          > ień oszukują, inne instytucje, które mają je kontrolować dają na to pełne przyz
          > wolenie, rząd sankcjonuje to prawnie i robi zieloną wyspę kosztem obywateli, a
          > solidarności w społeczeństwie jest tyle, co kot napłakał, dzięki czemu mogą z n
          > ami robić co chcą.

          "zyje w kraju"..

          Naiwnoscia jest sadzic ze gdzies za granica jest inaczej "lepiej".

          Pod tym wzgledem USA sa pieklem na ziemi.
          A jak ktos nie wierzy niech zacznie od filmow "Too big to fail", "John Q" (o opiece medycznej w USA).
          Rozmawialismy niedawno na forum zachodnim, i amerykanin potwierdzil ze 50% wszystkich bankructw w kraju jest spowodowanych kosztami leczenia w szpitalach i proba ratowania zycia czlonka rodziny..
    • aardwolf_ge Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 12:00
      Poszukaj sobie o organizacji 'Pro Futuris'.
      Tylko szybko, bo manifestacje zaczynają się o 14:00.
      • nudzimisie_strasznie Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 12:13
        Dzięki.
    • magnusg Re: Dziś o kredytach 24.01.15, 15:21
      Trzeba uczciwie przyznac,ze takie praktyki na pograniczu legalnosci nie sa jakims wyjatkiem polskim przy instrumentych finansowych czy ubezpieczeniach.To wszedzie jest na swiecie.W Polsce dodatkowo jednak do tego dochodzi fakt skrajnej nieudolnosci organow panstwa przy nadzorowaniu czy sciagniu takich naduzyc.O powodach mozemy tylko spekulowac-czy jest to niski poziom wyksztalcenia i profesjonalizmu ludzi tam pracujacych, ich lenistwo czy bezposrednie korzysci majatkowe.Aczkolwiek przy obecnej wladzy zaden z tych punktow by mnie nie zdziwil.te braki w nadzorze dotycza tez n.p. GPW rzekomo nadzorowanej przez KNF.
      Aczkolwiek trzeba przyznac,ze jest tez druga strona medalu-niefrasobliwosc klientow bankow czy ubezpieczalni.
      Ludzie czesto przychodza do banku i podpisuja od razu co im pracownik pod nos podepchnie nie czytajac tego.Tak samo wielu zawiera umowy w internecie-bez dokladnego czytania umow, bo to przeciez takie mozolne czytac iles stron umowy napisanej jezykiem prawniczym.
      Ja n.p. jak ostatnio otwieralem konto dla mojej mamy to siedzialem przy biurku Pani 15 minut i spokojnie przeczytalem caal umowe zanim ja moja maam podpisala.Pani mi juz dosyc otwarcie okazywala niezadowolenie z tego powodu,ale wole byc upeirdliwym klientem niz pozniej placic jakies oplaty,ktore przeoczylem.
      Moze dlatego uniknalem klopotow z bankami,ubezpieczycielami czy nawet US.Ale moze tez mialem poprostu szczescie.Ja twoje obawy przed tymi instytucjami jak najbardziej rozumiem.Tez je posiadam.Moze nie paranoicznie,ale sa.
    • vandikia Re: Dziś o kredytach 25.01.15, 12:20
      serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/840187,wyrok-sadu-kredyt-we-frankach-wart-tyle-ile-klient-dostal-w-zlotych.html
    • derff Re: Dziś o kredytach 13.09.16, 13:16
      Matura z Matematyki nieobowiązkowa i połowa społeczeństwa nie umie liczyć procentów. Banki to wykorzystują i wciskają "swoje produkty", cokolwiek to znaczy a ciemny lud daje sie oszukiwać.
      Jak się patrzy na wysokość raty a reszty sie nie ogarnia to do kogo pretensja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka