Dodaj do ulubionych

walka o związek

07.10.04, 10:45
w wielu postach pojawia się zjawisko walki o związek, np. on mnie zdradził,
ale wybaczyłam mu i walczyłam o nasze małżeństwo; albo: trochę sie między
nami psuło ale walczyłam o nas; albo: w końcu go zostawiłam, bo tylko ja
walczyłam o nas związek i już dłużej tak nie mogłam
jak wygląda ta walka? bo jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić
Obserwuj wątek
    • blanchet Re: walka o związek 07.10.04, 10:52
      cyt. z rozmowy z koleżanką we łzach "q... nie dam mu odejść, chyba poprzebijam
      prezerwatywy!!!!"
    • Gość: Fema Re: walka o związek IP: *.b.pppool.de 07.10.04, 10:52
      nie odpuszczanie sobie, nie unoszenie sie honorem, zraniona duma,
      patrzenie "perspektywiczne", chec zmiany czegos, naprawy zwiazku, wybaczenie....
      • niedzwiedzica_sousie Re: walka o związek 07.10.04, 10:55
        czyli co? rezygnacja z własnego ja?

        a co to jest patrzenie perspektywiczne w tym kontekście?
    • miawalles Re: walka o związek 07.10.04, 10:53
      mój pierwszy mąż walczył o związek. był to najkoszmarniejszy okres mojego
      życia. rozmowy, próby wyjasnienia, co się psuje, próby naprawy - wspólne
      wyjazdy, wyjścia, awantury.
      dramat, jedym słowem:(((
      • 1991an Re: walka o związek 07.10.04, 11:04
        Mój mąż właśnie walczy i mam tego już dość
        • miawalles Re: walka o związek 07.10.04, 11:05
          jak jesteś pewna, że to koniec, to odejdź i daj mu spokój. nie dręczcie się
          więcej, nie katujcie.
    • Gość: Gala Re: walka o związek IP: *.chr13.1000lecie.pl 08.10.04, 19:32
      walka o związek to: myślenie o wszystkim za obydwoje (wyjscia, wakacje, bilety,
      kolacje, prezenty itp.), myślenie i załatwianie wszystkiego za niego,
      wyprzedzanie jego myśli, wieczny uśmiech na twarzy nawet jeżeli Cię opluje -
      przecież tak Ci zależy!!! a on miał tylko zły dzień... ubieranie się dla niego,
      farbowanie się dla niego, robienie wszystkiego z myślą o nim... zgoda na to,
      aby być zdołowaną, obrażaną i wiecznie niedocenioną przez niego... itd. itp. w
      rezultacie: wielki dół, otrzeźwienie, odrodzenie i oznajmienie mu żeby sobie
      zposzedł do diabła!!!! :-)));-P Na szczęście zawsze w porę człowiek się
      reflektuje, że żyje dla siebie, nie dla kogoś, ze istnije coś takiego jak
      kompromis... i ze nic na siłę!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka