Dodaj do ulubionych

jak szybko się godzicie???

11.10.04, 16:54
i kto pierwszy się odzywa? Chodzi mi o w miarę poważną sytuację, w której
jedna strona ma pretensje (bardziej lub mniej uzasadnione) do drugiej,
odnośnie rzeczy, które wydają się być dla ich związku/przyjaźni elementarne.
Bo to wcale nie jest takie oczywiste, prawda?... Np. nam się wydaje, że to
nas powinien ktoś przeprosić, a ta osoba może się za bardzo nie poczuwać.
I co wtedy? Milczymy, obrażamy się troszeczkę itp., ale ile tak można? Dzień,
3 dni, tydzień, 2 miesiące?
Zastanawiam się, czy warto być 'konsekwentnym' w takiej sytuacji (w sensie:
ja się nie odzywam, powiedziałam co o tym myślę, teraz niech ona/on zrozumie,
że źle zrobił/a), bo jak trafi na siebie dwoje baaaaardzo upartych ludzi, to
może być kiepsko, nie?
Obserwuj wątek
    • grogreg Re: jak szybko się godzicie??? 11.10.04, 16:57
      okolo 15 sekund.
    • Gość: julka Re: jak szybko się godzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:29
      Przewaznie mąż dąży do zgody. Potrzebny czas to ok 10 min.
    • Gość: FasOla Re: jak szybko się godzicie??? IP: *.client.dsl.net 11.10.04, 21:24
      Godzimy sie jak nam przejdzie. Zazwyczaj jemu przechodzi przede mna. Tylko, ze
      ja wtedy jeszcze jestem kompletnie wkurzona, wiec go olewam, albo ochydnie
      zbywam, wiec on sie obraza i sytuacja staje sie znowu "dziwna". Natomiast ja
      sie uspokajam w zaleznosci od dnia, nastroju, humoru, stopnia wnerwienia i
      checi. Bo czasem mi sie naprawde nie chce godzic i do niego odzywac. Po jakims
      czasie atmosfera sie oczyszcza sama z siebie i mozemy znow zaczac rozmawiac.
      Nie przypominam sobie jednak, zeby to trwalo dluzej niz 3 dni. To byl prawdziwy
      rekord.
      Cheers!!
    • triss_merigold6 Re: jak szybko się godzicie??? 11.10.04, 22:17
      Wtedy kiedy postawię na swoim. Ja się nie obrażam a milczenie nie wchodzi w
      grę.
    • Gość: marta Re: jak szybko się godzicie??? IP: *.lo.corp.weil.com / *.weil.com 12.10.04, 11:06
      najpierw trzeba nie tylko wyjasnic, ale i wykrzyczes sobie co lezy na sercu,
      inaczej atmosfera nie bedzie oczyszczona.
      Jezeli elementarne rzeczy dla zwiazku sa omawiane - to nie mozna nazwac tego
      klotnia. Nalezy wyjasnic ze to nie klotnia (on jest prosty, on nie rozumie, on
      mysli ze to klotnia), nastepnie kawa na lawe wykladacie sobie wzajemnie o co
      chodzi pamietajac i przypominasz ciagle drugiej stronie ze 1) nie chcesz zle
      dla niego, 2) ze mimo tego co mowisz, to on jest dla ciebie wazny.
      Po drugie, jesli ci zalezy to chowaj dume do kieszeni i pogodz sie z tym, ze
      nie da sie calkowicie wytresowac czlowieka pod katem swoich potrzeb. Po
      trzecie, milczenie i obrazanie tylko popsuje. Jesli nie czuje sie winny to w
      ogole nie wie o co chodzi i nie wie dlaczego sie nie odzywasz. Przelam sie i
      wyjdz do niego. Pierwszy tekst powinien odnosic sie do tego, ze ci na nim
      zalezy - nie wracac absolutnie do poprzedniej rozmowy, tylko jeszcze raz
      wyjasnic mu jak sie czulas, jakie bylo twoje wyobrazenie danej kwestii, ktora
      byla przedmiotem klotni i popros go o to samo. Jak czujesz, ze to TEN facet to
      nie karm sie dalej poczuciem, ze to "on powinien", tylko sama mu wyjdz na
      przeciw. Jest to metoda wielokrotnie przeze mnie sprawdzona. Gwarantuje, ze cos
      sie ruszy. pozdrawiam
      Marta
      • jsolt Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 12:08
        bardzo mądrze napisałaś, dziękuję za ten post.
        Jedna rzecz: nie chcę wytresować, absolutnie nie; natomiast wiem czego chcę, i
        jakie mam potrzeby, więc je artykułuję żeby nie było niepotrzebnych
        nieporozumień, mówię o rzeczach, które są dla mnie naprawdę ważne - a kiedy nie
        ma odzewu, to cóż mi pozostaje jak iść w swoją stronę...?
    • edmundzia Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 11:09
      po 1 minucie. nie da sie ustalic, kto pierwszy wyciąga reke do zgody bo różnie
      bywa. ogólnie niecierpię cichych dni. moi rodzice uprawiali coś takiego i
      wychodziło mi bokiem jak mam mówiła: zapytaj tatę czy robić juz kolację..
    • maretina Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 11:58
      my po prostu gadamy, gadamy, gadamy, az gdies sie pojawi koncepcja dobra dla
      nas obojga.
      • jsolt Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 12:04
        ale my chwilowo nie gadamy, rozumiesz... jak zaczniemy, to będzie dobrze, znam
        to z autopsji, ale po protu mam dość wychodzenia z wszelką inicjatywą, i
        dlatego nie gadamy, i kółko się zamyka :((
        • maretina Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 12:12
          jsolt napisała:

          > ale my chwilowo nie gadamy, rozumiesz... jak zaczniemy, to będzie dobrze,
          znam
          > to z autopsji, ale po protu mam dość wychodzenia z wszelką inicjatywą, i
          > dlatego nie gadamy, i kółko się zamyka :((
          moze sie myle, ale Twoj pan po prostu ma odruch pawlowa.... jak zawsze
          wychodzilas z inicjatywa ,to teraz jedyne co umie robic to czekac na to co zna:/
          • jsolt Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 12:14
            chyba się nie mylisz... i raczej się nie doczeka this time...
            pzdr.

            • maretina Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 12:17
              tylko glupstw nie rob.
              pozdrawiam
              • jsolt Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 12:29
                jaaaaaaa ?!?!? no co ty, chodzący zdrowy rozsądek normalnie jestem :)))))
                nic nie będę robić, normalnie nic kompletnie, paluszkiem nie ruszę
                pzdr
                • maretina Re: jak szybko się godzicie??? 12.10.04, 12:32
                  :))))grzeczna laska;)
                • Gość: marta Re: jak szybko się godzicie??? IP: *.lo.corp.weil.com / *.weil.com 12.10.04, 12:43
                  ... o to chodzi, ze nie zdaje sobie sprawy z tego, ze tobie sie juz nie chce
                  wychodzic pierwszej... wie to? Mowilas mu, ze sie starasz ale przestajesz
                  widziec rezultaty starania?

                  Nic nie zrobisz? Nie wierze. Bedziesz rozmyslala, analizowala dlaczego on sie
                  nie odzywa, on dalej spokojnie nie bedzie wiedzial o co chodzi, a ty bedziesz
                  tworzyc kolejne watki, w wersji ekstremalnej watek "dlaczego odszedl?"...

                  Pogadaj z nim i powiedz ze masz dosc wyciagania reki jako pierwsza...

                  Ja akurat mialam odwrotna sytuacje... to ja sie obrazalam, to ja czekalam az
                  sie do mnie przyjdzie, przeprosi, wyjasni... mialo to miejsce dziesiatki
                  razy... az uslyszalam "nie chce juz mi sie tobie nadskakiwac, cokolwiek nie
                  zrobie, zle czy dobrze, zachowujesz sie jak dziecko"... i przejrzalam na oczy -
                  ale tylko dlatego, ze to ktos mi wytlumaczyl. Wytlumacz wiec :)
                  • jsolt marta.... weil.... 12.10.04, 13:27
                    i treść wymienianych postów coś mi przypomina z przeszłości, niedalekiej, ale
                    jednak tak dalekiej, setki maili, rady i porady, i za parę miesięcy replay ...
                    martucha, jeśli to ty, a chyba tak, to przysięgam położę się na glebę ze
                    śmiechu, że to właśnie tutaj się spotkałyśmy :))) odezwij się, jeśli chcesz
                    ofkors.
                    • hispana Re: marta.... weil.... 12.10.04, 13:44
                      no to sie poloz :) reszte mozna przez email.... akurat kwestia watku bardzo mi
                      znana
                      • jsolt leżeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee :-)))))) 12.10.04, 13:45

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka