Dodaj do ulubionych

Czy powiedziec prawde jego zonie??

25.04.02, 19:49
A wiec tak: bylam kochanka zonatego typa. Oczywiscie, wszystko lecialo wedlug
znanego schematu: zona, juz prawie nie zona. Rozmowy o rozwodzie itd,itp.
Doszlam do tego, ze to wszystko bujda. Jak zwykle. Gadka o dzieciach (prawie
doroslych) ktorych nie mozna zostawic,zona itd. Skonczylam. Ale teraz mnie
gnebi mysl, czy powinnam jego zonie powiedziec, jakiego ma meza? Moze ona
mysli, ze jej maz to nigdy jej nie zdradzil? Gdyby ona wiedziala, co on o niej
mowi. I to nie chcec zemsty przeze mnie przemawia i nie chcec odzyskania go.
mam tez dowody jego dzialalnosci. Maile, zdjecia. I to nie ja jego podrywalam,
to on mnie. Moze powinna sie dowiedziec, czym sie jej maz zajmuje w godzinach
pracy?? I wszystkie zony mezow pracujacych do pozna w nocy!! Otworzcie oczy
szeroko!!! To, co niektorzy mezowie wyrabiaja w internecie w "godzinach pracy",
to sie w pale nie miesci!! I czy chcialybyscie wiedziec, czym sie wasz
czcigodny malzonek zajmuje?? Chcialbyscie wiedziec prawde??
Obserwuj wątek
    • lena8 Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 20:01
      jak się sama jeszcze nie przekonała jakiego ma męża to już jej problem, nie
      widzę powodu dla, którego masz jej uświadamiać z kim żyje pod jednym dachem.
      • Gość: Nell Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.04.02, 20:22
        lena8 napisał(a):

        > jak się sama jeszcze nie przekonała jakiego ma męża to już jej problem, nie
        > widzę powodu dla, którego masz jej uświadamiać z kim żyje pod jednym dachem.

        Wlasnie...moze woli zyc w niewiedzy...po co burzyc jej szcescie, a moze domysla sie wszystkiego, ale
        sprawia tylko pozory, robi dobra mine do zlej gry...lepiej jej nic nie mow, bo wyjdziesz na tą glupia..a
        mezus i tak wszystko odkreci, jak mu wygodniej..

        • mackbet Re: Niby racja 25.04.02, 20:50
          Po co burzyc jej szczescie. Prawda. Ale w takim wypadku takie typy beda zawsze
          buszowaly po necie bezkarnie. A potem sie mowi, ze ta trzecia to dziwka. Ile
          wysilku, ile staran wlozy taki w podrwanie. Nieprawdopodobne.Te maile? czysta
          poezja!! Ile namawiania na spotkanie!!te wszystkie mile slowa!! Ludzie, ksiazke
          by pisac!!Siedzenie w pracy do nocy i wystukiwanie przez wszystkie mozliwe
          komunikatory milosnych westchnien!! A w domu czeka zona z kolacja pelna troski
          o zapracowanego malzonka!!
          • Gość: Grażynka Re: Niby racja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.02, 21:00
            Wiesz co myśle ,ze to jemu należy sie kara ,nie jego żonie.Jak dobrze
            zrozumiałam typek ma w miare dobra pracę.No to mu powiedz ,że musi z niej
            zrezygnować ,bo inaczej powiesz o wszystkim żonie.No bo po co ma dalej
            korzystać za służbowego kompa do podrywania kobiet.Albo coś innego ,byle
            dolegliwego.Jego żona i tak już cierpi bez twoich informacji.Szkoda jej.Ale
            jego nie oszczędzaj.Należy mu sie nauczka.Pozdr.Grazia
          • Gość: Marek Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.04.02, 21:02
            No widzisz jak sie dalas zbajerowac facetowi. Zatrzymaj te wiedze dla siebie na przyszlosc, abys juz
            wiecej nie byla taka naiwna .Facet mial niezly ubaw z ciebie, ze tak sie dalas nabrac. Zrobil swoje i
            sie znudzil. Pewnie dzisiaj ma juz nowa zabawke. Musisz chyba inaczej ukoic swoja urazona ambicje.
            Zona to zona . A kochanka to tylko kochanka. Chwilowa rozrywka nic wiecej.
            • Gość: Grażynka Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.02, 21:12
              Marek ,bez urazy ale p..... jak zwyczajny dupek!Ciekawe jaki bys był mądry
              jakby to twoja żona puszczała się przez internet.Ciekawe jaki był by z ciebie
              cwany rogacz!
            • Gość: mackbet Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: *.proxy.aol.com 25.04.02, 21:21
              a no prosze!! Uderz w stol a nozyce sie odezwa!! A moze by tak bossowi poslac
              jego radosna tworczosc w godzinach pracy?? w koncu na wszystkich mailach jest
              sluzbowy adres. A skopiowac historie z komunikatorow tez nie jest trudno.mam
              juz niezle archiwum. I czy na pewno jestem taka naiwna?? ja nie mam nic do
              stracenia, od poczatku wszystko slicznie mam na dysku zapisane. A moze to moj
              kochanek byl naiwny?? Moze myslal, ze cielatko znalazl?? A tymczasem to
              cielatko ma slowo, w slowo zapisane. I teraz musi tylko zrobic z tego
              odpowiedni uzytek. Hej, wy wszystkie internetowe kochanki. Co mam robic?? A
              mamtego wiele, oj, bardzo wiele!!
              • prowokatorka *** 25.04.02, 21:29

                "Trzeba coś powiedzieć - rzekł i splunął."
                /Stanisław Jerzy Lec/
              • Gość: Nell Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.04.02, 21:33
                A moze ty sie chcesz zemscic na nim, ze cie zostawil i na kleczkach wrocil do zony i uznal ja lepsza
                od ciebie?? Oczywiscie mozesz jej wszystko powiedziec, ale osobiscie nie radze, bo jezeli jest
                sprytny, to moza tak odwrocic kota ogonem, tak ze okazesz sie wariatka, ktora za nim lata i chce rozbic
                jego "cudowne" malzenstwo. Co innego jakby zone poinformowala o jego sexcesach osoba
                postronna...A tak to najwyzej narazisz go na koszty finansowe, w postaci bukietu roz dla zony..
              • Gość: Grażynka Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.02, 21:40
                A widzisz ,myślisz nareszcie!Daj jego wypociny szefowi i jego kumplom i
                koleżankom z roboty.Po prostu roześlij piękne załączniki e-mailem.Ale będzie
                miał pełne portki!Zemsta jest słodka .Zemsta jest przywilejem bogów:)))))).Tak
                trzymaj ,a potem sie pochwal czy facet dostał zawału.
                • mackbet Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... 25.04.02, 22:02
                  To jest swietny pomysl!! wyobraz to sobie: rano, wszyscy wlaczaja komputery i
                  maja co? Swojego kolege w pozie, hmmm, ze mna?? A do tego w zalaczniku jego
                  wypociny ze sluzbowego adresu. Te fragmenty o zonie moge pominac, wyiksowac. I
                  wszystkie maile maja oczywiscie date i godzine wyslania. I juz wiadomo, czym
                  pan taki i taki sie zajmowal w licznych nadgodzinach. Bomba!! Ciekawe co mowi
                  kodeks pracy na seksualne poczynania per mail ze sluzbowego adresu w, jakby nie
                  bylo, godzinach pracy??
                  Musze sie tylko dostac na ich serwer. I chetnie sluze ciagiem dalszym, dla
                  ciekwaskich kolegow. Bomba!
                  • Gość: Grażynka Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.04.02, 06:47
                    Mackbet,czekam z niecierpliwością.I podszyj sie pod jego koleżankę ,kolegę
                    albo jakiegoś hakera ,który przypadkiem dostał jego wypociny.Po co ci
                    komentarze w stylu :on ją rzucił a ona się mści.Powodzenia Grażynka
                  • Gość: Ves Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: 213.25.71.* 26.04.02, 14:21
                    to po prostu żałosne... przemawia przez Ciebie rozżalenie po tym, jak Cię
                    zostawił... nie potrafisz się z tym pogodzić i zachować z klasą
                    • hokusai Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... 26.04.02, 19:08
                      W pelni sie zgadzam z przedmowca/-czynia. Zemsta jest rozkosza bogow, ale nie w
                      tak zalosnej formie. Powiedziec wszystko zonie - co ci ta biedna zona zrobila?
                      Romanse czasami nie koncza sie tak, jak bysmy tego chcieli, ale trzeba miec
                      klase i zjesc zabe z gracja. Moze ci sie uda, jak przestaniesz knuc swoje
                      intrygi, komu by tu pokazac maile ex-kochanka. Puknij sie w glowe! A poza tym
                      powodzenia w nowych podbojach milosnych. nie wszystkie tak sie koncza! Trzymaj
                      sie!
                  • Gość: lusi Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... IP: *.tele2.pl 28.08.02, 10:44
                    ale z Ciebie głupia koza...
                    nawet z nim nie spałaś a taka aferę kręcisz
                    jakby conajmniej z dzieckiem cię porzucił..
                • wierna1 Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... 26.04.02, 10:14
                  Gość portalu: Grażynka napisał(a):

                  > A widzisz ,myślisz nareszcie!Daj jego wypociny szefowi i jego kumplom i
                  > koleżankom z roboty.Po prostu roześlij piękne załączniki e-mailem.Ale będzie
                  > miał pełne portki!Zemsta jest słodka .Zemsta jest przywilejem bogów:)))))).Tak
                  > trzymaj ,a potem sie pochwal czy facet dostał zawału.

                  Brawo, Grażynko! Postawa godna ostatniej dziwki. Kobieta z klasą umie się
                  zachować. A ty co jej poradziłaś?

              • wierna1 Re: Oj naiwna, naiwna, naiwna....... 26.04.02, 10:13
                Gość portalu: mackbet napisał(a):

                > a no prosze!! Uderz w stol a nozyce sie odezwa!! A moze by tak bossowi poslac
                > jego radosna tworczosc w godzinach pracy?? w koncu na wszystkich mailach jest
                > sluzbowy adres. A skopiowac historie z komunikatorow tez nie jest trudno.mam
                > juz niezle archiwum. I czy na pewno jestem taka naiwna?? ja nie mam nic do
                > stracenia, od poczatku wszystko slicznie mam na dysku zapisane. A moze to moj
                > kochanek byl naiwny?? Moze myslal, ze cielatko znalazl?? A tymczasem to
                > cielatko ma slowo, w slowo zapisane. I teraz musi tylko zrobic z tego
                > odpowiedni uzytek. Hej, wy wszystkie internetowe kochanki. Co mam robic?? A
                > mamtego wiele, oj, bardzo wiele!!

                Charakterek to ty masz! Nie dziwię się, że z dwojga złego wybrał jednak żonę.
                Zaślepiony był jakiś, czy co?

                • Gość: matrek Chyba masz rację IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 11:03
              • Gość: matrek Wybacz, ale... IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 11:00
                to żałosne
          • bayarka Dwuosobowa zabawa .. w klocki! 25.04.02, 21:17
            A czemuż Wy tak bardzo potępiacie JEGO?!
            Tylko on "bawił się w te klocki"?!
            Skoro mówił , że nadal jest z żoną , że tylko rozmawia o rozwodzie ...
            czy nie trzeba było zostawić go w spokoju?!
            Mackbet! O czym chcesz informować jego żonę?
            O tym , że sypiałaś z jej mężem?
            Czy to rodzaj zemsty za porażkę? Wycofał się i czujesz się oszukana?
            Zemsta porzuconych kobiet jest ślepa i głupia!
            Wyliż swoje rany w kącie i niech będą dla Ciebie nauczką.
            Żonie nie rujnuj życia. Wystarczająco jej dopiekłaś!
            I nie sądź , że jestem purytanką! Jestem najdalsza od potępiania
            tego co zrobiłaś. Jesteśmy tylko ludźmi." Homo sum , humani nihil ..." itd.
            Wqrzył mnie jednak Twój idiotyczny pomysł informowania jego żony!
            Czy jej to w czymś pomoże?
            Czy tylko przysporzy bólu i cierpienia?
            Przecież to nie ją chcesz ukarać , prawda?
            bayarka
            • mackbet Re: Dwuosobowa zabawa .. w klocki! 25.04.02, 21:39
              Nikt, nikogo nie potepia. Oczywiscie bawilismy sie oboje. I nie jestem urazona,
              czy obrazona. Wybacz!! Gdybym to traktowala powaznie, nie zapisywalabym tak
              skrupulatnie wszystkiego. Gdybym chciala zniszczyc jego zone, zrobila bym to
              juz dawno. Nie chce jej niszczyc, zal mi tej kobiety i nie zasluzyla sobie ani
              na cios ani na takiego meza. A ile jest takich? Mezusio w pracy o jak ciezko
              pracuje!! Figa!! Zobaczcie tylko ile tych Romeo siedzi tu w godzinach
              urzedowania. I zapytalam tylko, czy zony takich mezow chcialyby wiedziec,
              jak "pracuje" ich maz?
              • Gość: matrek Re: Dwuosobowa zabawa .. w klocki! IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 11:08
                A czy ty chciałbayś wiedzieć ?
                Widzisz tylko jego, a Ty ?
                Byłaś niewiadoma ? On praynajmnie miał - jak rozumiem - tyle odwagi, aby
                powiedzieć Ci że jest żonaty. On Ci to powiedział, a Ty to zaakceptowałaś.
                Wtedy nie myślalaś o jego żonie, czy tez o tym, że uzywa do kontaktu z tobą
                sluzbowego komputera ? A Ty sama, korzystałasś tylko z prywatnego ? A może on
                tez ma w swoim archiwum Twoje wyznania ?
              • hokusai Re: Dwuosobowa zabawa .. w klocki! 26.04.02, 19:11
                and so what? Te moralizatorskie tony po fakcie sa po prostu smieszne. Nie
                dziwie sie, ze od ciebie facet prysnal
              • saira Re: Dwuosobowa zabawa .. w klocki! 29.08.02, 13:38
                Tak naprawdę chyba nie wszystkie. Jest jeszcze inna sprawa. Ja nie uwierzyłabym
                obcej osobie, tylko jeślibym sama złapała delikwenta lub miała inne niezbite
                dowody.
            • Gość: alka Re: a gdzie 'klasa'? IP: *.oc.oc.cox.net 25.04.02, 21:40
              A Ty co?
              Nie bylo ci przyjemnie? Same cierpienia i nieszczescia?
              Pomysl o tym .
              Ty mialas zabawe. On mial zabawe. Skonczylo sie i do widzenia!

              Miej troche klasy, kochana! Nie zachowuj sie jak glupia kuchta!

              Zona? A co jej do tego?
              Czy pytalas jej wczesniej o zgode na romans z mezem? Jesli nie, to nie zawracaj
              jej teraz glowy swoimi zawiedzionymi nadziejami na zlapanie jej chlopa, bo to
              juz jest malo smaczne.

              Jak chcesz wychodzic za maz szukaj innej kategorii facetow--nie zonatych i
              dzieciatych.
              A te zapisy na dyskach i chec kablowania do szefa to juz zupelnie chore!
              Czyli w trakcie trwania idylli juz zamierzalas go szantazowac na przyszlosc!
              I jemu zarzucasz, ze cie rzucil?!
              Byl glupi, ze sie z Toba zadal.
              Na szczescie--szybko zmadrzal.

              • mackbet Re: a gdzie 'klasa'? 25.04.02, 21:50
                Masz racje. Byl glupi, ze sie ze mna zadal. Ale ja wiem wiecej o czym jego zona
                nie wie. Malo, mam to slicznie wszystko zapisane. Kupe zdjec, nawet naszych
                wspolnych, bo byl taki glupi, ze dal sie ze mna fotografowac. I nie zarzucaj mi
                tu zawiedzinych nadziei!!! Nadziei?? Zastanow sie troche!! ja chcialam
                wiedziec, do jakiej granicy posunie sie mezczyzna. Zonaty, dzieciaty i
                pracujacy jak szalony po godzinach. I wiem!!
                • Gość: Nell Napisze Ci to jeszcze raz- IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.04.02, 22:00
                  pod plaszczykiem tych twoich "checi" uswiadomienia zony, kryje sie potrzeba prymitywnej zemsty,
                  popartej niskimi potzrebami, zostawil cie, bo zona okazala sie lepsza, niz prymitywna, zalosna
                  dziewoja, jak teraz z siebie robisz...kiedy to zrozumiesz?? ..
                  przepraszam, ze bylam niemila, ale takiej osoby sprawisz wrazenie..
                  • Gość: Nell I.. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.04.02, 22:04
                    Nie pisz, ze cos chcialas sprawdzic, zadajac sie z nim..., teraz to wymyslilas?? Zostawil cie jak zuzyta
                    szmate i teraz chcesz sie zemscic.
                    • mackbet Re: I.. 25.04.02, 22:30
                      Jeszcze jedna!!! Czy wy naprawde wierzycie tylko w to, ze zonaty mezczyzna
                      rzuca kochanke?? A kochanka kliei sie do niego, jak mucha do przylepca?? Czy do
                      glowy ci nie przyjdzie sytuacja odwrtotna?? To malzonek goni za inna kobieta i
                      to jak!!! I dlaczego mialbym ochote na takiego durnia na meza?? Czy tak sie nie
                      bawie lepiej??
                      • Gość: Nell Re: I.. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.04.02, 22:34
                        mackbet napisał(a):

                        > Jeszcze jedna!!! Czy wy naprawde wierzycie tylko w to, ze zonaty mezczyzna
                        > rzuca kochanke?? A kochanka kliei sie do niego, jak mucha do przylepca?? Czy do
                        >
                        > glowy ci nie przyjdzie sytuacja odwrtotna?? To malzonek goni za inna kobieta i
                        > to jak!!! I dlaczego mialbym ochote na takiego durnia na meza?? Czy tak sie nie
                        >
                        > bawie lepiej??

                        Vide twoj post inaugurujacy ten watek, przedstawia on kobiete, ktorej nadzieje na zlapanie zonatego
                        chlopa okazaly si plonne..
                        Koniec dyskusji..

                        • Gość: elve do oburzonych IP: 195.116.62.* 29.04.02, 12:48
                          Dziewczyno, nie projektuj wlasnych kompleksów... troche luzu...
                          • Gość: Nell Znasz pojecie przyzwoitosc??? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 16:53

                            Moje stanowisko jeszcze raz powtorze: gardze mezami , ktorzy zdradzaja zony z
                            jakimis wywlokami, obrzydzenie me wzbudzaja tez kochanki zonatych, jako kobiety,
                            ktore moglyby zajac sie mezczyznami wolnymi, rzucaja sie jednak na tych, ktorzy
                            maja zobowiazania wzgledem rodziny.
                            Nigdy nie moglabym zwiazac sie z zonatym, bo dla mnie taki zonaty, ktory lata za
                            innymi to dno, zreszta zal mi by bylo jego zony i dzieci...czulabym sie jak
                            najgorsza swinia...
                            Gość portalu: elve napisał(a):

                            > Dziewczyno, nie projektuj wlasnych kompleksów... troche luzu...

                            O jaka projekcje kompleksow ci chodzi?? Na banke upadlas??
                            I dlaczego mnie zaczepiasz? Moze ty masz jakies i rzucasz ciosy na oslep...by sie
                            wyladowac , sfrustrowana, biedna istoto...


                  • mackbet Re: Napisze Ci to jeszcze raz- 25.04.02, 22:07
                    Jeszcze raz ci mowie, ze gdybym chciala zniszczyc jego zone, zobilabym to bez
                    pytania. Gdyby mi o zemste chodzilo. I nie mam sie za co mscic. A moze twoj maz
                    tez "pracuje" w nadgodzinach, co? Balaby sie takiej "przesylki"?? I
                    przepraszam, ze bylam niemila. I to nie ja jestem naiwna. ja nie!!! to zoneczka
                    czekajaca ze zdrowa kolacja w domku.
                    • Gość: ves Re: Napisze Ci to jeszcze raz- IP: 213.25.71.* 26.04.02, 14:34
                      nie jesteś naiwna? doprawdy? dlaczego wierzyłaś w jego bajki o rozwodzie?
                      następnym razem rusz trochę głową - jeśli związujesz się w jakikolwiek sposob z
                      żonatym facetem, nie rób sobie nadziei na nic więcej poza rozrywką
                      jesteś żałosna
                • Gość: ona Re: a gdzie 'klasa'? IP: *.chello.pl 25.04.02, 22:04
                  Taaa... Może jeden na stu żonych facetów zostawi swoją rodzinę dla kochanki.
                  Byłaś ciekawa do czego się posunie? Teraz wiesz. Ja byłam kochanką parę razy i
                  trochę mnie to nauczyło. Zresztą jeden facet sie tu wypowiadał, że kochanka to
                  tylko kochanka. Nie rozgrzeszam facetów, uważam że to podłe jak traktują żony i
                  kochanki, którym obiecują cuda (tzn. rozwód itd). Uważam jednak, że nie masz
                  prawa burzyć świata jego żony. Niczemu nie jest winna i zostaw ją w spokoju.
                  Ty jesteś urażona, zawiedziona, wkurzona, znam to doskonale. Ale zapewniam Cię,
                  że zemsta wcale nie smakuje tak słodko, jego już nie odzyskasz, zemsta świadczy
                  tylko o twojej słabości i najczęsciej obraca się przeciwko tobie.
                • prowokatorka Ohyda! 25.04.02, 22:06
                  Czegoś tak wstrętnego jeszcze na tym Forum nie czytałam!
                  Żółć wylewa się z każdego twojego słowa!
                  Kobieto!
                  Nie oszukuj się!
                  Po prostu cię rzucił jak starą , zużytą .. (chciałam napisać - zabawkę- ale to
                  zbyt ładna rzecz w zestawieniu z tobą!) ..... :-)) !!!
                  Odczep się od niego i jego spraw!
                  Upokorzył cię i poniżył .. tu się nic nie da zmienić!!
                  Nic mu nie zrobisz! Większość potępia ciebie!
                  Nie widzisz tego?
                  I to cię tak wściekło , prawda?
                  • mackbet Re: Ohyda! 25.04.02, 22:14
                    Nie, nie wscieka mnie. dlaczego? I skad ty wiesz, ze to on mnie rzucil??? I czy
                    wogole mnie rzucil? A moze zabawa trwa?? Moze on nic nie wie co ja knuje? Moze
                    dalej mi posyla zarliwe maile?? A moze on nawet nie wie, ze ja wiem? pod
                    slowem "skonczylam" miesci sie wiele. Moze ja skonczylam z nim sypiac i on
                    blaga jak pies? twoj maz tez pracuje po godzinach??
                    • prowokatorka Re: Ohyda! 25.04.02, 22:22
                      Wiesz mackbet .. utaplałaś się w szambie i szarpiąc się , tu na forum ,
                      próbujesz rzucać w nas tym g..... , które masz w ustach!
                      Chciałaś opinii?!
                      To je masz!

                      Nie mam ochoty na dalszą dyskusję z takim ... "czymś" jak ty.
                    • Gość: ona Re: Ohyda! IP: *.chello.pl 25.04.02, 22:22
                      zdecyduj się więc o co Ci chodzi.
                      Jeśli jeszcze z nim sypiasz, to wkurza Cię świadomość, że on nie porzuci żony
                      dla Ciebie? Że nie jesteś lepsza od jego żony tak? Że Cie wykorzystał? Taki
                      jest los kochanki jesli z góry nie ustali się reguł gry. Potępiam facetów,
                      którzy mają kochanki, ale to, co Ty mówisz jast takie ... niskie, zero własnej
                      godności. Jeśli nadal z nim sypiasz i tak go nienawidzisz, to PO CO? Rzuć go z
                      hukiem, wygarnij mu wszystko, ale nie mieszaj w to jego żony!
                    • Gość: matrek Napisz ile masz lat... IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 11:17
                    • Gość: elve do mackbet IP: 195.116.62.* 29.04.02, 12:51
                      nie przejmuj sie tymi potępieńczymi liścikami. Nie rozumiem, dlaczego niektórym
                      kobietom (i mężczyznom pewnie też) tak bardzo zależy na mieszaniu innych pań z
                      błotem. Oczywiście myslę, że lepiej zostawić w spokoju tę biedną żonę,
                      natomiast pieprzonemu mężusiowi dałabym popalić...
                • agniechaa Re: a gdzie 'klasa'? 25.04.02, 22:18
                  mackbet napisał(a):

                  Kupe zdjec, nawet naszych
                  > wspolnych, bo byl taki glupi, ze dal sie ze mna fotografowac. I nie zarzucaj mi
                  > tu zawiedzinych nadziei!!! Nadziei?? Zastanow sie troche!! ja chcialam
                  > wiedziec, do jakiej granicy posunie sie mezczyzna. Zonaty, dzieciaty i
                  > pracujacy jak szalony po godzinach. I wiem!!


                  Wiesz co... to co piszesz jest po prostu chore....

                  • mackbet Re: a gdzie 'klasa'? 25.04.02, 22:52
                    To jest chore?? A pisanie seksmali w godzinych pracy przez zonatego mezczyzne
                    jest zdrowe??Posylanie prakrycznie kilka razy na dzien zapenien o uczuciu prze
                    faceta na ktorego w domu czeka zona, jest zdrowe?? A uzywanie komunikatorow
                    wszelkiej masci ( bo co chwila ktorys wysiadal a kontakt musial byc na biezaco)
                    do poznch godzin nocnych, jest zdrowe?? A komentowanie ktoregos tam telefonu od
                    zony, bo sie niecierpliwila, jest OK? Ale pracowal i mial tyle do roboty!!
                    Fakt, mial.
                • Gość: matrek Re: a gdzie 'klasa'? IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 11:12
                  mackbet napisał(a):

                  >
                  > ... ja chcialam
                  > wiedziec, do jakiej granicy posunie sie mezczyzna. Zonaty, dzieciaty i
                  > pracujacy jak szalony po godzinach. I wiem!!

                  Czyli od samego początku go oszukiwałaś ! Nie prowadzilas z nim romansu nawet dla
                  samego romansu, tylko aby stwierdzić, czy kolejny "Twój facet, to taka sam świnia
                  jak wszystkie inne".
                  Jemu przynajmniej w jakimś zakresie zależało na Tobie, Tobie natomiast na czymś
                  zupełnie innym...
                • saira Re: a gdzie 'klasa'? 29.08.02, 13:46
                  Czy ty się aby nie wybielasz? Żeby wiedzieć do czego może się posunąć mężczyzna
                  nie trzeba tego przerabiać na sobie, czy żeby się dowiedzieć, że gwałciciele i
                  mordercy istnieją naprawdę i naprawdę daleko się mogą posunąć, też
                  przetrenujesz to na sobie? Twoje tłumaczenie jest infantylne.
              • Gość: rogacz Re: a gdzie 'klasa'? IP: *.tvk.tpsa.pl 26.04.02, 07:39
                Gość portalu: alka napisał(a):

                > A Ty co?
                > Nie bylo ci przyjemnie? Same cierpienia i nieszczescia?
                > Pomysl o tym .
                > Ty mialas zabawe. On mial zabawe. Skonczylo sie i do widzenia!
                >
                > Miej troche klasy, kochana! Nie zachowuj sie jak glupia kuchta!
                >
                > Zona? A co jej do tego?
                > Czy pytalas jej wczesniej o zgode na romans z mezem? Jesli nie, to nie zawracaj
                >
                > jej teraz glowy swoimi zawiedzionymi nadziejami na zlapanie jej chlopa, bo to
                > juz jest malo smaczne.
                >
                > Jak chcesz wychodzic za maz szukaj innej kategorii facetow--nie zonatych i
                > dzieciatych.
                > A te zapisy na dyskach i chec kablowania do szefa to juz zupelnie chore!
                > Czyli w trakcie trwania idylli juz zamierzalas go szantazowac na przyszlosc!
                > I jemu zarzucasz, ze cie rzucil?!
                > Byl glupi, ze sie z Toba zadal.
                > Na szczescie--szybko zmadrzal.
                >

                BRAWO !!!!!!!
                Nareszcie rozsadny glos w dyskusji, a juz mialem wrazenie, ze sa tu tylko (w
                sieci)nieodpowiedzialni seksmaniacy i idealne kobietki. Dostala (teraz
                zawiedziona) dziewczyna to co chciala i gwarantuje ze nie spocznie w swoich
                inernetowych poszukiwaniach i ukoi zal w ramionach innego internetowego amanta.
                Tu - na necie zlo rozklada sie po polowie, tak jak w zyciu - w rownym stopniu ta
                gorsza strona sa zarowno mezczyźni jak i kobiety.
                ps. Znam to z autopsji... tylko,że ja bylem tym , ktory dowiedzial sie
                o "wyczynach" na necie mojej..... Tak jak zamierza zrobic autorka watku, postapil
                jej byly zawiedziony internetowy kochanek, o konsekwencjach nie chce mowic. Baw
                sie dalej dobrze "mackbet" ;((
          • Gość: F6F Re: Niby racja IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 01:47
            mackbet napisał(a):

            > Po co burzyc jej szczescie. Prawda. Ale w takim wypadku takie typy beda zawsze
            > buszowaly po necie bezkarnie. A potem sie mowi, ze ta trzecia to dziwka. Ile
            > wysilku, ile staran wlozy taki w podrwanie. Nieprawdopodobne.Te maile? czysta
            > poezja!! Ile namawiania na spotkanie!!te wszystkie mile slowa!! Ludzie, ksiazke
            >
            > by pisac!!Siedzenie w pracy do nocy i wystukiwanie przez wszystkie mozliwe
            > komunikatory milosnych westchnien!! A w domu czeka zona z kolacja pelna troski
            > o zapracowanego malzonka!!

            Ej, a moze byś zrobiła mirror na jakimś ftpie, zawsze wartoby było, bajerujac
            jakąs laske, miec kilka tekstów w zanadrzu, wiesz, mogłoby wielu się przydać, nie
            wszyscy mają wyobraźnię jak Vonnegut :))))


          • saira Re: Niby racja 29.08.02, 13:29
            Dla mnie zawsze było proste jak słońce, że dopóki osoba się nie rozwiedzie,
            jest "zajęta". Niech sobie mówi, co chce, że to już koniec, żona jędza, i.t.d.,
            najpierw rozwód, potem następny związek. W internecie nie da się sprawdzić
            prawdomówności tej osoby, ale w życiu owszem, chyba że ktoś chce być totalnie
            naiwny i sam siebie oszukiwać, ale to już inna bajka.
        • Gość: Sas Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? TAK IP: *.w.club-internet.fr 26.04.02, 10:44
          Powiedz. ale przemysl dobrze, co masz powiedziec. mozesz do niej zadzwonic,
          przedstawic sie, powiedziec, ze bylas kochanka jej meza przez tyle i tyle
          czasu, mozesz jej powiedziec co o niej wiesz, tzn. jak wyglada, czym sie
          zajmuje i powiedz, po co dzwonisz - ze nie mozesz patrzec, jak robi z niej
          idiotke, itd.
          Uwazam, ze lepiej jest znac prawde. Dziewczyny, mowicie, ze lepiej nie mowic,
          niech sobie kobieta zyje w spokoju, co ona winna, jak go dobrze nie zna, to jej
          sprawa. To nieprawda. Sa ludzie, ktorzy potrafia sie dobrze maskowac i sa
          bardzo dyskretni, jesli chodzi o ich skoki w bok, itp. Pomyslcie, jakbyscie
          byly na miejscu tej kobiety i czy wolalybyscie wiedziec, jaki na prawde jest
          czlowiek, z ktorym zyjecie od lat, czy moze wierzyc w swoje slodkie urojenia?
          Na pewno sprawi to bol tej kobiecie, ale bedzie sobie musiala z tym poradzic i
          poradzi sobie.
          No coz, decyzja nalezy do Ciebie, przemysl sobie to wszystko.
          Pozdrawiam i zycze powodzenia
          • Gość: Sas stop IP: *.w.club-internet.fr 26.04.02, 12:55
            Gość portalu: Sas napisał(a):

            > Powiedz. ale przemysl dobrze, co masz powiedziec. mozesz do niej zadzwonic,
            > przedstawic sie, powiedziec, ze bylas kochanka jej meza przez tyle i tyle
            > czasu, mozesz jej powiedziec co o niej wiesz, tzn. jak wyglada, czym sie
            > zajmuje i powiedz, po co dzwonisz - ze nie mozesz patrzec, jak robi z niej
            > idiotke, itd.
            > Uwazam, ze lepiej jest znac prawde. Dziewczyny, mowicie, ze lepiej nie mowic,
            > niech sobie kobieta zyje w spokoju, co ona winna, jak go dobrze nie zna, to jej
            >
            > sprawa. To nieprawda. Sa ludzie, ktorzy potrafia sie dobrze maskowac i sa
            > bardzo dyskretni, jesli chodzi o ich skoki w bok, itp. Pomyslcie, jakbyscie
            > byly na miejscu tej kobiety i czy wolalybyscie wiedziec, jaki na prawde jest
            > czlowiek, z ktorym zyjecie od lat, czy moze wierzyc w swoje slodkie urojenia?
            > Na pewno sprawi to bol tej kobiecie, ale bedzie sobie musiala z tym poradzic i
            > poradzi sobie.
            > No coz, decyzja nalezy do Ciebie, przemysl sobie to wszystko.
            > Pozdrawiam i zycze powodzenia

            o rany, napisalam to przed przeczytaniem dalszych wypowiedzi Mackbet.. Sorry, ale
            nie wiem na prawde o co Ci chodzi! Nie myslalam, ze masz taki balagan w glowie,
            proponuje Ci, przed jakimkolwiak dzialaniem - uporzadkuj swoje uczucia i zastanow
            sie co chcesz zyskac, co chcesz stracic. Chcesz uswiadomic zone, ze ma meza ktory
            ja zdradza i oszukuje? Chcialas to sobie, czy jej udowodnic? Nie wiem skad u
            Ciebie tyle nienawisci i zawisci, mam wrazenie, ze wijesz sie w sieci i sama nie
            wiesz, o co Ci chodzi. Ja tez nie wiem, czytalam Twoje wypowiedzi, zrobilas taki
            kolowrotek, ze nie dziw sie, ze ludzie sa zniesmaczeni czytajac to. Ja tez czuje
            ten brud, nie obrazaj sie, jestam szczera z Toba.
            Uwazasz, ze jego zona to idiotka, ze dzwoni do niego itd. Nie ponizaj sie, nie
            znizaj sie do poziomu Twojego (ex?) kochanka, podnies glowe, albo z nim zerwij,
            albo ciagnij to dalej, tylko ze pamietaj o warunkach na jakich to sie opiera. Moj
            kolega nazywa takie stosunki "uklad na dupe".
            Pozdrawiam
    • Gość: miśka Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 25.04.02, 22:06
      Od powiadamiania jest tu facet, a nie słoneczko, które wyleciało z układu...
      Sama z tym kłamczuchem spałaś, więc też się nieco ubabrałaś tym strasznym
      gościem. Dużo tu urażonej ambicji, ale babka z klasą mając romans z żonatym
      facetem nie pozwala na "gadanie" na żone czy inną stałą, nie dochodzącą
      panią... Pozdrowienia
      • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 22:21
        A czemu?? Czemu ma mu ujsc na sucho??? Spalam z nim i moglabym sypiac nadal.
        Mnie za to nic nie grozi. Nie pisze z nim w godzinach sluzbowych, nie zdradzam
        nikogo. Jestem dorosla i wolno mi w moim wolnym czasie, w moim wlasnym lozku
        przyjmowac kogo chce!!A ze on ze mna sypial w "godzinach sluzbowych"? To juz
        sprawa jego bossa. zona czekala z kolacja. a moze powinnam ja przeprosic?
        • Gość: Melba Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.chello.pl 26.04.02, 13:52
          Powinnaś.
        • Gość: milka Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 12:37
          I to jest rozwiazanie przepros ja, za to ze dalas sie poniesc emocjom i
          zaprzyjaznilas sie z takim "kims" jak jej maz - na pewno wiekszosc tych
          zawzietych bab na tym forum bedzie usatysfakcjonowane, patrzac na ich tok
          rozumowania nie zemscilas sie tylko okazalas skruche. Pozdrawaim
    • Gość: kittie Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.toya.net.pl / 10.0.201.* 25.04.02, 22:19
      Jak sie mscic w pojedynke to raczej tak zeby on nie wiedzial ze to ty.
      Zona, jesli zona jak wiekszosc kobiet jest glupia (a pewniw jest skoro sie
      jeszcze nie domyslila) to daj sobie spokuj, bo on sie natlumaczy, pokaja i ona
      go znowu przyjmie. Jesli cos zrobic to tylko tak zeby po tym on sie 2 razy
      zastanowil zanim zone zdradzi.
      Ja mialam maly "romansik" ale zanim doszlo do konkretow to zona (swoja droga
      rozsadna dziewczyna) sie domyslila, zadzwonila do mnie. Porownalysmy wypowiedzi
      kolesia i ustalilysmy plan dzialania. Po 2 miesiacach zabawy panem kiedy
      potrafilysmy lezac z nim w lozku dzwonic jedna do drugiej, uswiadomilysmy
      kolezke i obie kazalysmy sie wynosic. Wiem od kumpla, ze koles dalej leczy sie
      u psychoanalityka.
      A co do tego ze zemsta nie warta zachodu to zapewniam ze warta.
      • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 22:38
        Masz racje. Cos wymysle. To musi byc cos extra sort! Mscic sie nie mam za co.
        Ale co ciekawe, tyle jest glosow potepienia mnie. Zgoda, nie jest to wyczyn i
        specjalnie nie musialam sie wysilac. Troche poglaskac i byl moj. Ani jedna zona
        nie powiedzia, ze chcialaby wiedziec. Czy one wszystkie sa takie naiwne??
        Mysla, ze ich maz zarabia pieniazki na dom? a on je tymczasem wydaje!! A moze
        przeslac zonie czek w wysokosci wydanej kwoty? w koncu te wszystkie kwiaty,
        bizuteria kosztowalo wlasciwie i ja? Nie mowiac juz o drogich lokalach. A moze
        powinnam to przeslac na cele dobroczynne? bylby moj grzech odkupiony??
      • Gość: alka Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.oc.oc.cox.net 25.04.02, 22:41
        To sie nazywa prostactwem.
        A takie panie--to kurwy.
        Przepraszam profesjonalistki, bo przy niejakiej macbeth,one to prawdziwe damy.
        Skonczylam.
        • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 22:46
          No? Ulzylas sobie?? Spraw sobie zonatego kochanka, poczujesz sie lepiej.
          Dopiero sie dowiesz, jak zonaty mezczyzna potrafi uwodzic.
          • Gość: ona Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.chello.pl 25.04.02, 23:01
            Dobra, miałaś do czynienia z facetem prymitywem. Sorry. Zwariował jak dzieciak,
            fakt - niektórzy faceci do duzi chłopcy w krótkich gatkach. Komentował telefony
            żony, zapewniał ciebie o miłości, której nie było (naprawdę w to wierzyłaś?!).
            Potrafią uwodzic, przecież wcześniej udało im się uwieźć i P O Ś L U B I Ć inną
            kobietę.
            Jedno jest pewne, trafił swój na swego. Oboje na siebie zasługujecie.
            • Gość: ona Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.chello.pl 25.04.02, 23:03
              no i jeszcze to robienie sobie zdjęć razem z kochanką!!! Szczyt szczytów
              głupoty.
          • Gość: alka Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.oc.oc.cox.net 25.04.02, 23:08
            Porozmawiaj sobie z podobnymi tobie sekretareczkami.
            To, co przedstawiasz jest tak zenujace, ze podejrzewalam nawet prowokacje.
            Nie zamierzam rozmawiac na tym poziomie.

            Wyobraz sobie, ze nikogo specjalnie nie interesuja tanie dziewczyny z ich
            melodramatami. Nawet, jesli im sie wydaje inaczej.

            Twoja historyjka jest typowa i, niestety, tandetna.
            Skala twojej zacieklej tepoty przekracza jednak zwykle normy.
            To byl powod, dla ktorego zabralam glos.
            That's it!



            • Gość: ona Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.chello.pl 25.04.02, 23:10
              Nie obrażaj sekretarek.
            • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 23:16
              Masz jakies przykre doswiadczenia z sekretarkami?? I nik cie nie zmusza do
              zabierania glosu. Jak sie brzydzisz? nie czytaj. Proste, prawda? Gdybym byla
              zwykla sekretarka, nie mialabym tej wiedzy, ktora mam. Nie wiedziaalbym jak
              wejs na serwer dos duzej firmy. A wiem. Nie dalabym sie fotografowac z mezusiem
              czyjejs zony, bo bym sie bala jej zemsty i o moja posade. A nie boje sie.
              Zrobie zamieszanie, uwazam, ze nauczka sie nalezy. I moze szef bedzie troche
              bardziej ostrozniejszy? A moze uchroni sie inna zone? Chcialbym.
              • Gość: ona Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.chello.pl 25.04.02, 23:22
                Nie doceniasz inteligencji żon i sekretarek.
                Powtarzam, że facet jest totalnym debilem, że zadawał się z taką kurwą.
              • Gość: Melba Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.chello.pl 26.04.02, 13:58
                Ale chcesz te inne zony chronicprzed sobą?
            • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 23:26
              Masz jakies przykre doswiadczenia z sekretarkami?? I nik cie nie zmusza do
              zabierania glosu. Jak sie brzydzisz? nie czytaj. Proste, prawda? Gdybym byla
              zwykla sekretarka, nie mialabym tej wiedzy, ktora mam. Nie wiedziaalbym jak
              wejs na serwer dos duzej firmy. A wiem. Nie dalabym sie fotografowac z mezusiem
              czyjejs zony, bo bym sie bala jej zemsty i o moja posade. A nie boje sie.
              Zrobie zamieszanie, uwazam, ze nauczka sie nalezy. I moze szef bedzie troche
              bardziej ostrozniejszy? A moze uchroni sie inna zone? Chcialbym.
    • tusiaz Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 23:09
      Żona...A ja bez względu na wszystko,bardzo bym chciała wiedzieć!!!!!!Myślę,że
      wten sposób móżna facetowi zrobić "koło d..."Podkopać azyl ,który gdzieś sobie
      trzyma...Sama świadomość,że się o takiej rzeczy nie wie....a ufa temu
      człowiekowi....koszmar!
      • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 23:26
        Dziekuje za twoj post. Juz naprawde myslam, ze wszystkie zony sa tak naiwne i
        wierza w nadgodziny kochanego meza. Mysle, ze sie nigdy nie zawiedziesz. Zycze
        ci tego naprawde. I mysle, ze maz takiej zony nie jest glupi.Popatrz tylko jak
        wszystkie na mnie napadly. Zadna nie wie jak uwodzil mnie ten pan. Ile trudu
        wlozyl. Ale ja jestem szmata, jego trzeba chronic. Choc ja pisze z mojegp
        prywatnego adresu za moje a nie sluzbowe pieniadze. ja nikogo nie oszukiwalam,
        ale wszystkie wiedza, ze uwiodlam czyjegos meza. Do glowy im nie przyszlo, ze
        to bylo dokladnie odwrotnie. Popluc, obrzucic kamieniami, wyzwac, to tak. Ale
        stawic czola?? trudno, prawda? Nie wiedziec, chowac glowe w piasek a potem
        glosno krzyczec: "ta k.. uwiodla mi meza". Dziekuje ci, ze stac cie bylo na ten
        post w takim tlumie innych glosow.
        • serendepity Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 28.08.02, 11:48
          mackbet napisał(a):

          > Dziekuje za twoj post. Juz naprawde myslam, ze wszystkie zony sa tak naiwne i
          > wierza w nadgodziny kochanego meza. Mysle, ze sie nigdy nie zawiedziesz.
          Faceci romansuja nie tylko w czasie nadgodzin i w pracy. Moj poprzedni facet
          byl na tyle bezczelny, ze rozmawial z panienka bedac u mnie w domu, siedzac
          przy moim kompie. Rozmawial z nia pare miesiecy zanim zawuwazylam, ze
          podejrzanie czesto rozmawia z jedna panna (przeciez nie bede mu siedziec i
          patrzec na rece...). Widzialam potem maile od tej laski. Pisala do niego per
          Kochanie i ogolnie o malo co nie porobila sie z wypiasywaniem o uczuciach. Gosc
          jej nie powiedzial , ze za kazdym razem jak z nia rozmawia to od swojej panny i
          w ogole nic nie powiedzial o mnie (bylismy pare dobrych lat ze soba i
          mieszkalismy wczesniej razem). Powiedzial jej dopiero o tym na moje zadanie.
          Twierdzil, ze to jest tylko jego kolezanka od brydza przez net. Skonczylo sie
          tak, ze gosc powiedzial pannie o 23 wieczorem w piatek, ze nie jedzie gdzies
          tam ze mna gdzie mial jechac i ona w ciagu kilku minut podjela decyzje, ze do
          niego przyjedzie (500km, nocny pociag). Od tego spotkania gosc przestal byc
          moim facetem a ja sie jeszcze nasluchalam , ze jestem zazdrosna baba itd. Teraz
          wiem,ze mialam sluszne podstawy by okazac zazdrosc i wkurzyc sie.
          Takze, nie wierzcie panie w jakies sciemy, ze jakas panna na necie to tylko
          kolezanka itd a gosc sie z nia spotyka indywidualnie. Tak na prawde to nie da
          sie kogos upilnowac, trzebaby patrzyc czlowiekowi na rece. Gosc opisany przez
          autorke watku rownie dobrze moglby ja poderwac siedzac w domu przy kompie gdy
          jego zona np oglada tv czy czyta ksiazke. '
          Ten sam gosc(moj byly) pare lat wczesniej sciemnial kilku innym panom przez
          net. Widzialam logi z rozmow z tymi pannami udostepnione na moje zyczenie.
          Pamietalam niektore daty czy sytuacje i jak sciemnial pannom, ze juz ze mna nie
          jest, ze nie mieszkamy razem itd.
          Takze, nie trzeba wykorzystywac wcale nadgodzin.

          Serendepity
    • tusiaz Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 25.04.02, 23:46
      Zatajenie problemu,wcale nie znaczy ,że on nie istnieje...Może to zależy od
      człowieka...,jestem zwolennikiem czystych ,klarownych sytuacji.Myślę ,że nie ma
      nic gorszego jak świadomość,że taki osobnik,jak gdyby ,nigdy nic,kładzie się
      potem obok nieświadomej żony.Co ona zrobi z tą informacją ,to jej
      sprawa.Natomiast nie mieszała bym w to szefa.....
      • mindo Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 07:15
        A na co liczyłaś wiążąc się z żonatym i dzieciatym facetem?
        Może na to, że zostawi żonę i weźmie rozwód? Jesteś niepoprawną romantyczką.
        Rzadko który żonaty facet rezygnuje z żony dla kochanki. Jesteś dorosła i
        jeszcze o tym nie wiesz? Dziwi mnie to. Będąc kochanką już od początku byłaś na
        stroconej pozycji, niestety ale dla niego byłaś tylko zabawką, odskoczną od
        codziennego, nudnego życia. Pobawił się Tobą i zostawił (a może jeszcze nie).
        Sama jesteś sobie winna. Skoro jesteś samotna nie trzeba było się wiązać z
        obcym, żonatym facetem tylko z młodym, przystojnym kawalerem. I to był Twój
        podstawowy błąd - zemstliwa, zgorzkniała panno. I nie rozpowiadaj, że to on Cię
        uwiódł, bo sama przecież tego chciałaś. I to jeszcze w jaki sposób (aż śmiać mi
        się chce :))) przez internet! Oj, naiwna panienko!
        Zachciało ci się życia na wysokim poziomie (jak sama piszesz: drogie lokale,
        bukiety kwiatów, biżuteria itp) kosztem rodziny żonatego mężczyzny. Dobrze o
        tym wiedziałaś , że jego rodzina na tym traci i godziłaś się na to. Dla niego
        była to tylko dobra zabawa i na pewno nie miał żadnych planów co do ciebie.
        Ciebie nie będę oceniał, bo brak mi odpowiednich słów. Gdybyś naprawdę miała
        klasę nie szykowałabyś teraz żadnej zemsty (i to jest właśnie najgorsze u
        Ciebie). A tak zachowujesz się gorzej niż k..wa, bo one przynajmniej cicho
        siedzą.
        • mackbet Re: A moze to on liczyl na cos? 26.04.02, 08:50
          Nie przyszlo ci to do glowy, czy nie dopuszczasz do siebie takiej mysli? Skad
          wiesz, ze to ja liczylam na cos? I gdybym liczyla nie byloby mnie tutaj,
          lizalabym swoje rany. A nie lize. Moze to on chcial sie wyrwac od swojej zony
          widzac we mnie te szanse? Kupowal prezenty, posylal kwiaty, zeby mi dorownac?
          zebym nie myslala, ze mam z jakims pantoflarzem do czynienia? Stroil sie w
          kolorowe piorka, zeby mi zaimponowac? Zona? co tam zona, bagatela, niech czeka.
          i to mnie wlasnie zdenerwolalo. I za to musi dostac nauczke. Niech wroci
          pokorny do szarego zycia, niech nie siega po cos, co nie jest na jego
          mozliwosci. Niech pracuje jak pan Bog przykazal a nie pisze plomienne maile, do
          nieznanej kobiety. U wazasz, ze mu sie nie nalezy? I on nie jest jedyny. Wierz
          mi. Zrob sobie kiedys takie doswiadczenie. Oczy ci sie otworza. Ilu
          nieszczesliwych, niezrozumianych, biednych i niekochanych mezow puszcza wodze
          swojej wyobrazni w internecie. Pracujac przy tym ciezko dla dobra rodziny.
          Odwocmy moze gre, co? ja mam dostac w tylek? a za co?? Bo on jest zonaty?? Bo
          powiedzialm glosno cos o czym wszyscy wiedza ( a moze wszystkie, co jest
          powrzechnym zjawiskiem ale lepiej o tym nie mowic?? I dlaczego mam siedziec
          cicho? Zonaty facet ignoruje swoja zone, podrywa namietnie obca kobieta przez
          internet. Siedzi w pracy do pozna w nocy piszac maile podniecny do ostatka. ten
          sam, zonaty facet, posyla kwiaty, kupuje drogie oprezenty, spotyka sie z inna
          kobieta opowiadajac przy tym jaka smutna jest jego zona. On caly czas jest
          zonaty. Teraz chce mu dac nauczke, bo mu sie nalezy. I to ja jestem k... a on
          Bogu ducha winien, bo to ja go uwiodlam. Kobieto, czy cos ci sie nie pomylilo??
    • Gość: Malgosia Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: NTSPW* / 195.224.164.* 26.04.02, 08:47
      Przeczytalam ten post z wielka uwaga ale to co tu sie wyprawia to zupelny
      idiotyzm. Szkoda, ze ta macbeth wziela sobie nicka z takiego wielkiego dziela
      bo inteligencji to w tej dziewczynie nie widze. Ona jest po prostu chora. I na
      dodatek glupia. Bardzo glupia. To tyle. Po prostu nie mam juz slow.
      • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 08:56
        Dlaczego? dlaczego jestem glupia? A moze jednak nie ja jestem glupia, tylko ci
        zonaci panowie, ktorzy mysla, ze kazda kobieta nie ma nic lepszego do roboty,
        tylko poleciec na ich zaloty? I to nie ja jestem mezatka, to on jest zonaty. I
        nie ja zdradzalam tylko on. Alöe ja jestem glupia, prawda?
        • kini Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 09:43
          Może zanim zrobisz coś, czego później będziesz żałować, to zastanów się, co
          właściwie chcesz osiągnąć.
          • mindo Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 09:51
            Wiesz dlaczego jesteś głupia?
            Bo dałaś sie nabrać jak młoda seksolatka na słodziutkie mailiki, SMS-y,
            rozmówki w internecie i sama chętnie w nich uczestniczyłaś. Facet na szczęście
            szybko cię rozszyfrował i poznał Twe prawdziwe oblicze i czym szybciej
            czmychnął z twych ramion. I chwała mu za to, bo okazał się mądrzejszy!
        • liloom Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 09:55
          Ja jestem taka zona i wlasnie zaczelam sie zastanawiac czy chcialabym wiedziec
          czy nie. Niektore glosy tutaj bardzo mnie zaskoczyly, bo ja tez pierwszy post
          makbeth odebralam jako chec zemsty, ale w koncu nick o czym swiadczy.
          Z jednej stony NIE chcialabym wiedziec, bo taka wiadomosc nie pozwolila by mi
          byc z taka osoba, ale pomysl makbeth ze informacja do zony uderza wiec w zone,
          a nie w faceta, na ktorym chcesz sie zemscic.
          Z drugiej strony facet jest swinia i wszystkie osoby napadajace na pomysl
          makbeth odpuszczaja facetowi, ciekawi mnie dlaczego?
          Ja uwazam, ze facetowi mozna by rzeczywiscie dac nauczke.
          A co do makbeth... Ludzie sa tylko ludzmi, ja jej nie rozgrzeszam, ale wiem ze
          faceci potrafia niezle bajerowac i klamac...
          Nie bronie jej - w koncu jestem ZONA. I powiem wam ze moja przyjaciolka
          rozwodzi sie wlasnie przez taka jedna makbeth. Ta druga strona medalu jest
          bardzo pouczajaca.
          • Gość: jendza Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.abo.wanadoo.fr 26.04.02, 11:10
            Czesc Liloom.
            Jak sie miewa Twoja przyjaciolka i jej Malenstwa?
            A jak chodzi o sprawe Macbeth (mam nadzieje, ze sie nie machnelam
            w ortografii) - to smutno mi bardzo, gdy czytam ten watek.
            Ja tez jestem zona.
            Tak samo jak Ciebie, zastanawia mnie poziom agresji respondentow.
            No bo mozna sie nie zgadzac, swiete prawo kazdego.
            Dlaczego jednak sa tu takie ostre ataki?
            Przeciez - na litosc - jesli mezczyzna, maz i ojciec, tak intensywnie
            szuka sobie kochanki, to znaczy, ze -delikatnie, dla odmiany, rzecz ujmujac -
            bardzo kiepski z niego i maz, i ojciec... I to on tu jest aktantem,
            on inicjuje zwiazek (zwiazki) pozamalzenskie...
            Innym slowy, nie znalazlby sobie Macbeth, to znalazlby inna, albo tez po
            prostu skorzystal z uslug stosownej agencji... W koncu pieniadze ma.
            Nie jest metoda wyslanie wszystkich wolnych kobiet do 'klasztoru',
            badz nazwanie ich 'k.wami', trzymanie z daleka itp. - jesli czlowiek chce
            zdradzic - zdradzi. Jesli siedzi w nim bydle - to w koncu wylezie.
            Jak chodzi o mnie i wszystkie moje zyciowe doswiadczenia tudziez obserwacje-
            nie wyobrazam sobie, by moj maz mial takie potrzeby, bo jestesmy ze soba
            tak blisko, ze bym WIEDZIALA. Jesli zas ukrywalby przede mna takie ciagaty
            lub dzialania skutecznie, znaczyloby to, ze COS JEST BARDZO NIE TAK w
            naszej relacji. Bo nie dosc, ze ukryl skutecznie, to jeszcze nie wiem, ze byly/sa
            w nim takie ciagaty...
            Wiec albo relacje naprawic (zdrada boli itd.), albo zakonczyc, dla wspolnego
            dobra.
            Nie radzilabym chyba jednak Macbeth wziac na siebie roli uswiadamiaczki zony.
            Zona i tak - predzej czy pozniej - bedzie musiala stanac z prawda oko w oko.
            Moze byc przeciez tak, jak w wielu zyciowych sytuacjach: moze zona NIE CHCE
            wiedziec, bo BOI sie wszystkich tego konsekwencji. Lepiej udawac, ze jest ok.
            I tu dorabiamy sobie ideologie, ze dla dzieci itp.
            Dzieciom potrzeba PRAWDY. Jak kazdemu z nas.
            Macbeth juz troche przybrudzilo. Nie radze brudzic sie bardziej. Jesli jest jakos
            wartosciowy ten mezczyzna, to moze warto mu uswiadomic, co robi, i zostawic
            go z tym. Jesli wartosciowy nie jest, to czym predzej to wszystko po prostu
            zakonczyc i zajac sie czyms, co ma sens. Chocby uprawa ogrodka.
            Jesli, droga Macbeth, masz jakies prawo, by cos w tym malzenstwie naprawic
            tym razem, to poprzez nauczke dana jemu; zone nie bardzo mozesz 'uczyc'
            czegokolwiek.
            A jak chodzi, Liloom, o meza Twojej przyjaciolki, jesli myslimy o tym samym
            panu, to mysle, ze LEPIEJ i dla niej, i dla dzieci, jesli fikcja w postaci ich
            malzenstwa przestanie istniec. Bo ten pan jest typem patologicznym i duzo
            krzywdy potrafi uczynic. Lepiej zatem wczesniej, uwolnic sie od niego, uwolnic
            dzieci od jego wplywu. A ze jakas macbeth w tym przypadku na gruzach zostanie?
            Tym razem to problem tej macbeth... BO ludzie sie tak latwo nie zmieniaja...
            Zatem i ona predzej czy pozniej legnie w tych gruzach... I pojawi sie macbeth
            trzecia...
            Kazdy sam odpowiada za to, co robi, i kazdy sam - przede wszystkim, choc nie tylko -
            ponosi tego konsekwencje.
            Pociesza tylko fakt, ze zawsze mozna sie wycofac, czasem bywa trudno, ale zawsze
            mozna....
            Pzdr.
            jedza
            • liloom sytuacja gdy zona juz wie /do jendzy 26.04.02, 11:32
              czesc jendza, urzad opieki nad dziecmi (czy jak to tam sie po polsku nazywa)
              poradzil jej ku memu zdziwieniu, zeby sie wyprowadzila.
              on za to zaczal mowic glosno i wyraznie, ze rozwodu nie da bo u niego w
              rodzinie rozwodow nigdy nie bylo i nie bedzie, wiec "dla dobra dzieci" rodzina
              bedzie mieszkala razem a rodzice maja sobie chodzic oddzielnymi drogami.
              >Dla mnie jego propozycja polegana tym, ze on nadal ma kochanke, mieszka w domu
              i zona ma sie na wszystko zgadzac i "zamknac jape". Sorry za wyrazenie, ale
              dalam upust emocjom. Inaczej nie moge. No i teraz radza jej zeby sie
              wyprowadzila skoro nie moze wytrzymac...
              • Gość: jendza Re: sytuacja gdy zona juz wie /do jendzy IP: *.abo.wanadoo.fr 26.04.02, 11:53
                liloom napisał(a):

                > czesc jendza, urzad opieki nad dziecmi (czy jak to tam sie po polsku nazywa)
                > poradzil jej ku memu zdziwieniu, zeby sie wyprowadzila.
                > on za to zaczal mowic glosno i wyraznie, ze rozwodu nie da bo u niego w
                > rodzinie rozwodow nigdy nie bylo i nie bedzie, wiec "dla dobra dzieci" rodzina
                > bedzie mieszkala razem a rodzice maja sobie chodzic oddzielnymi drogami.
                > >Dla mnie jego propozycja polegana tym, ze on nadal ma kochanke, mieszka w d
                > omu
                > i zona ma sie na wszystko zgadzac i "zamknac jape". Sorry za wyrazenie, ale
                > dalam upust emocjom. Inaczej nie moge. No i teraz radza jej zeby sie
                > wyprowadzila skoro nie moze wytrzymac...

                Niech to szlag.
                Mysle, ze staralabym sie wytrzymac do momentu orzeczenia rozwodu w domu,
                sprawe kochanki wykorzystac oczywiscie w sadzie jako argument przeciwko mezowi;
                jesli kochanka bywa w domu - tym gorzej dla meza, bo to destabilizuje dodatkowo
                dzieci, zatem - wnosilabym o eksmisje meza z mieszkania.
                Przyznaja, nie przyznaja - nie wiadomo, jaka bedzie decyzja.
                Jesli mieszkanie jest wlasnoscia malzonkow - nalezy dokonac podzialu majatku.
                Mezus nie bedzie chcial opuscic domu - bedzie zatem musial splacic zone.
                Jesli ona juz rzeczywiscie nie da rady z nim wytrzymac, a on bedzie uparcie tkwil przy
                swoim, to moze rzeczywiscie lepiej sie wyprowadzic, ale... z dziecmi.
                Albo chociaz spotykac sie z nimi jak najczesciej. W razie proby ewent. wykorzystania
                przez niego faktu jej wyprowadzenia sie z domu jako argumentu przeciwko niej - ma
                przeciez owa porade urzedu opieki nad dziecmi...
                Ona musi dbac o siebie, zeby sie zachowac w tym wszystkim dla dzieci, i MUSI
                wszystko bezwzglednie wykorzystywac, obracajac na swoja korzysc!
                BARDZO TRZYMAM KCIUKI!
                A Mackbet przepraszam - pomieszalysmy dwa watki...
                Pozdrawiam serdecznie, Liloom!
                jendza
                • liloom mieszamy watki.... 27.04.02, 18:41

                  >
                  > Niech to szlag.
                  > Mysle, ze staralabym sie wytrzymac do momentu orzeczenia rozwodu w domu,
                  > sprawe kochanki wykorzystac oczywiscie w sadzie jako argument przeciwko mezowi;
                  > jesli kochanka bywa w domu - tym gorzej dla meza, bo to destabilizuje dodatkowo
                  > dzieci, zatem - wnosilabym o eksmisje meza z mieszkania.
                  > Przyznaja, nie przyznaja - nie wiadomo, jaka bedzie decyzja.
                  -Ona juz nie ma sily cokolwiek gdziekolwiek zglaszac, bo wszedzie jej odmawiaja
                  argumentujac, ze sprawa jest w toku i nie ma na to paragrafow.
                  Kochanka nie bywa w domu, on do tego sie nie posuwa, doskonale wie ze stracil by
                  tedy wszystko. Gra przeciez idealnego. To zona zwariowala.

                  > Jesli mieszkanie jest wlasnoscia malzonkow - nalezy dokonac podzialu majatku.
                  > Mezus nie bedzie chcial opuscic domu - bedzie zatem musial splacic zone.
                  > Jesli ona juz rzeczywiscie nie da rady z nim wytrzymac, a on bedzie uparcie tkw
                  > il przy swoim, to moze rzeczywiscie lepiej sie wyprowadzic, ale... z dziecmi.

                  - Przy podziale majatku trzeba przedstawiac rachunki. Sa wlasnie w trakcie. To
                  jest zmudne i ponizajace... I wcale nie takie proste.

                  > Albo chociaz spotykac sie z nimi jak najczesciej. W razie proby ewent. wykorzys
                  > tania przez niego faktu jej wyprowadzenia sie z domu jako argumentu przeciwko
                  niej - ma przeciez owa porade urzedu opieki nad dziecmi...
                  > Ona musi dbac o siebie, zeby sie zachowac w tym wszystkim dla dzieci, i MUSI
                  > wszystko bezwzglednie wykorzystywac, obracajac na swoja korzysc!

                  Ona nie bardzo ma sile juz. Poza tym ona dziala jak ta lepsza matka z
                  przypowiesci o Salomonie. On wrecz przeciwnie - "kroi dzieci na pol". Poza tym wg
                  niego wszystko jej jego, bo ona latami nie pracowala...

                  > BARDZO TRZYMAM KCIUKI!
                  > A Mackbet przepraszam - pomieszalysmy dwa watki...
                  > Pozdrawiam serdecznie, Liloom!
                  > jendza

                  Dzieki. To dosyc nietypowa i naprawde trudna sprawa.
    • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 09:48
      Witaj!
      Pewnie też miałabym na Twoim miejscu taki dylemat - tym bardziej, że gość za
      plecami obsmarowywał swoją żonę. Ktoś tu napisał - nie mów jej, może już się
      domyśla, ale lepiej żeby żyła w nieświadomosci. Nie zgadzam się - lepiej żeby
      wiedziała - pewnie jest nieszczęśliwa (bo jak można byc szczęśliwym z takim
      bucem, który do tego po nocach pracuje). Może brakuje jej tylko tego ostatniego
      argumentu do rozwodu. Może dzięki Twoim informacjom wreszcie zacznie myśleć o
      sobie, a nie ciągle udawać, że wszystko jest ok. Znam parę kobiet po rozwodzie
      i szczerze mówiąc, każdej ten krok wyszedł na dobre.

      pozdr
      • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 10:15
        mackbet - dokop mu.
      • Gość: andrzej Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 157.25.84.* 26.04.02, 10:22
        ha ha ha
        mam trzy teorie:
        1. to tzw. prowokacja. ta teoria jest najbardziej prawdopodobna.
        2. zawiedziona kochanka. ta wersja jest najbardziej zalosna.
        3. nieskalana mscicielka, dziewica walczaca wlasna cnota z wystepkiem tego
        swiata. tylko ze to nie jest tak ze facet zdradzil, a ona jest dalej dziewica.
        obie strony tego romansu zdradzily - te sama osobe, zone. ta wersja jest
        najbardziej obrzydliwa.
        ktora jest prawdziwa?
        pozdrawiam
        a.
        • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 10:27
          Kochanka zdradziła żonę? Żartujesz? Jedyną osobą zobowiązaną wobec żony jest
          mąż. I jeżeli on zdradza, to wyłącznie jego wina (skąd to się bierze, ta
          opinaia, że to kochanka jest winna.. niby czemu?) A jak jeszcze obsmarowuje
          swoją żonę za plecami, a potem do niej wraca, to takiego gościa można określic
          wyłącznie mianem buca.
          • Gość: andrzej Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 157.25.84.* 26.04.02, 10:29
            oczywiscie ze tak. poniewaz wie, ze zona istnieje. i wie, ze wchodzac w romans
            z zonatym facetem przyczyni sie do zranienia zony. trzeba umiec przewidywac
            konsekwencje wlasnego zachowania. to sie nazywa odpowiedzialnosc.
            a.
            • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 10:35
              Bzdura. Kochanka nikogo nie zdradza. Mąż i owszem - i to on w takiej sytuacji
              powinien przewidywać skutki swojego działania. Obwinianie winą kochanki to
              tylko nieudolna próba zrzucenia odpowidzialności na osobę trzecią.
              • Gość: andrzej Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 157.25.84.* 26.04.02, 10:41
                bzdura moja droga jest wybielanie kochanki. nigdy nie twiedzilem, ze
                zdradzajacy maz jest ok. oczywiscie ze nie jest ok. jest bardzo nie ok. nie boj
                sie, obwiniajac kochanke nie staram sie ratowac meza. tylko to nie jest tak, ze
                ona jest bez winy. wchodzac w bagno sama sie w blocie utapla. i tyle. a czy jej
                wina jest mniejsza, czy taka sama, czy moze wieksza (wszystko zalezy od tego,
                czy sie stara i kusi, czy daje wykorzystac) - niewazne. wazne jest to, ze
                ponosi wine.
                a.
                • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 10:59
                  Nie mogę się zgodzić... Nie odpowiedziałeś, czemu kochanka ma być winna - tylko
                  przedstawileś mało adekwatne porównanie z błotem. Co ma piasek + woda wspólnego
                  z tą sytuacją?

                  Dlaczego kochanka ma być winna? Zgwałciła go, czy co?
                  • Gość: andrzej Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 157.25.84.* 26.04.02, 11:48
                    jak to nie napisalem? ale ok, powtorze:
                    do romansu trzeba dwojga. jesli jednym z tych dwojga jest maz, to zachowuje sie
                    nie w porzadku i zdradza.
                    ale drugi element romansu, jesli wie, ze maz zdradza, to wie tez w co sie
                    pakuje. w zdrade. rzeczywiscie to maz ma zobowiazania wobec wlasnej zony, ale
                    kazdy ma zobowiazanie zachowywac sie w porzadku. nie jest zachowaniem w
                    porzadku pakowanie sie w sytuacje nie w porzadku. ergo, kochanka jest nie w
                    porzadku.
                    naturalnie jesli to zona zdradza, to kochanek ponosi taka sama wine, jak
                    kochanka we wczesniejszych rozwazaniach.
                    i tyle.
                    w podsumowaniu:
                    kochanka ponosi wine.
                    a.
                    • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 12:10
                      ? Bzdura. Przeczytaj, co niżej zostało napisane przez liloom. Ja też nie mogę
                      sobie wyobrazić tych tabunów młodych, atrakcyjnych kochanek, rozkładających uda
                      przed mężami i ojcami, złośliwie knujących, jak zmarnować cudze małżeństwo.

                      Ciekawy tok myślenia: "kazdy ma zobowiazanie zachowywac sie w porzadku. nie
                      jest zachowaniem w porzadku pakowanie sie w sytuacje nie w porzadku. ergo,
                      kochanka jest nie w porzadku."

                      Przypomina słynny dowcip : "Ukradł, jemu ukradli, nieważne. Pisz: zamieszany w
                      kradzież zegarka".

                      • Gość: andrzej Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 157.25.84.* 26.04.02, 12:28
                        ok, mysl sobie co chcesz: kochanka jest niewinna istotka, ktora pewnie w ogole
                        nawet nie wie, co to seks, dopoki jej zdradzajacy maz (cudzy, naturalnie) nie
                        pokaze.
                        kochanka (swiadoma, ze kochanek ma zone) zachowuje sie zle. ale jesli twoje
                        standardy sa takie, ze wg ciebie zachowuje sie dobrze, to mam nadzieje, ze
                        nigdy nie bedziemy mieli nic wspolnego, bo boje sie, jakie jeszcze inne mozesz
                        miec standardy.
                        a.
                        • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 13:03
                          Po pierwsze: co złego w seksie? (w którymś z poprzednich postów pisałeś coś o
                          stracie dziewictwa jako o takim momencie przełomowym w życiu kobiety, po którym
                          nie może już wymagać pomocy ani sprawiedliwości. Dosyć zaskakujące, bo niby
                          czemu?)

                          Nie rozumiem, dlaczego wymagasz od kochanki, żeby znała układ, jaki panuje
                          między mężem i żoną? Może są w separacji (albo facet tak powiedział - czy
                          kochanka powinna to sprawdzić?)? A może seks na boku z osobami trzecimi jest
                          przyjęty w ich związku? (znam takie układy - choć to nie dla mnie). Tez powinna
                          to sprawdzić?

                          Niby czemu kochanka ma się czuć odpowiedzialna za cudzy związek? Każdy jest
                          odpowiedzialny wyłącznie za siebie. I swoje związki. A Ty próbujesz porównać
                          kochankę do złodziejki cudzego szczęścia. Tyle, że tu chodzi o dorosłego faceta
                          obdarzonego wolną wolą. I to on decyduje, czy zdradzić, czy nie. Skoro to jego
                          decyzja, czemu obwiniasz jeszcze kogoś trzeciego?
                          • Gość: andrzej Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 157.25.84.* 26.04.02, 14:31
                            ad. dziewictwa:
                            przeczytaj dokladnie.
                            ad rem:
                            sytuacje sa rozne, to jest jasne. ja natomiast odnosilem sie do tej (i im
                            podobnych), kiedy kochanka WIE, ze kochanek ma zone.
                            tak, uwazam, ze kochanka ma zobowiazania wobec zdradzanej zony. to sie nazywa
                            przyzwoitosc. swinic sie mozna na rozne sposoby, krzywdzac bezposrednio i
                            posrednio. kochanka w takiej sytuacji krzywdzi posrednio. wmawianie sobie, ze
                            to nie ja, tylko on - bo to on zdradza, jest oszukiwaniem samego siebie.
                            nie widze sensu kontynuowania tego watku, bo ani ty mnie, ani ja ciebie - nie
                            przekonamy.
                            a.
    • wierna1 Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 10:10
      A co ty nagle chcesz być taka lojalna w stosunku do jego żony? Jak z nim byłaś
      to nie przeszkadzało ci, że istnieje żona, dzieci? Typowa postawa - nie wyszło
      mi z nim, to się odegram na nim i o wszystkim powiem żonie.
      Wiem, że jest w Tobie żal, bo być może łudził Cię nadzieją wspólnego życia, a
      może to Ty byłaś zaślepiona, a ateraz czujesz się oszukana. Ale przez kogo?
      Przez niego, czy głupio Ci przed samą sobą.
      Dam ci radę na przyszłość. Trzymaj się od żonatych facetów z daleka.. Niech
      się najpierw rozwiedzie, a potem się o Ciebie stara. Pzdr.
      • Gość: andrzej Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 157.25.84.* 26.04.02, 10:24
        ha ha ha
        mam trzy teorie:
        1. to tzw. prowokacja. ta teoria jest najbardziej prawdopodobna.
        2. zawiedziona kochanka. ta wersja jest najbardziej zalosna.
        3. nieskalana mscicielka, dziewica walczaca wlasna cnota z wystepkiem tego
        swiata. tylko ze to nie jest tak ze facet zdradzil, a ona jest dalej dziewica.
        obie strony tego romansu zdradzily - te sama osobe, zone. ta wersja jest
        najbardziej obrzydliwa.
        ktora jest prawdziwa?
        pozdrawiam
        a.
      • Gość: M. Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 212.160.236.* 26.04.02, 10:26
        A czy Ty myslisz, że żona nie czuje jak jej się grunt usuwa spod nóg. Wyobraź
        sobie, że zaufałaś facetowi - oddałaś mu wszytsko - swoje serce, ciało i duszę
        i nagle widzisz, że go coraz bardziej nie ma. Czy Ty myślisz, że żona nie
        domyśla się, że długie nadgodziny są trochę za długie. Czy Ty zdajesz sobie
        sprawę z tego co ta kobieta musi przeżywać. Nie dobijaj jej bardziej, chyba, że
        ją znasz i wiesz, że ona takiej wiedzy potrzebuje - np. po to aby mieć argument
        na sali rozwodowej. W innym wypadku nie ma sensu - zbyt wiele tragedii może się
        zrodzić.
        A swoją drogą wciąż nie mogę pojąć dlaczego żonaci faceci to robią.
        • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 10:32
          tak, lepiej żeby nie wiedziała... lepiej niech się męczy, tylko domyślając się
          jak jest źle. To na pewno nie doprowadzi do tragedi. Co najwyżej zmarnuje sobie
          życie. W końcu każda żona,jak kot, ma dziewięć żyć :-))))))))))
    • bernacha Wiesz mackbet?? 26.04.02, 10:43
      kurwa jestes, ze sie wzielas za zonatego...nie wazne , co ci gadal , to zawsze zonaty...chyba, ze
      jestes
      tak wstretna, ze tylko zlaknieni odmiany zonaci na ciebie leca...Trzeba bylo powiedziec, najpierw
      rozwod(papier do wgladu), a pozniej lozko, a tak okazalas sie naiwna dziwka, a on kurwiarzem, ktory
      jednak skruszony wrocil do zonki.., ktorej nie chcial zostawic i do dzieci...On sie chcial zabawic, a ty
      nabralas smaka na rozbicie mu rodziny...Nie wazne co ci gadal, swoj cel osiagnal , przelecial jeszce
      jedna dziwke, jak przydrozna tirowke.
      Powiadamiajac o tym zone, przede wsystkim ja skrzywdzisz, a nie jego..zreszta jestes rownie winna
      zla wzgledem niej jak i jej maz, nie masz zupelnie godnosci osobistej kobieto...
      • wierna1 Re: Brawo Bernacha! 26.04.02, 10:47
        Pierwsza, która nazwała sprawę po imieniu. I tak trzymaj!
        • kini Re: Brawo Bernacha! 26.04.02, 10:54
          Nie zgadzam się z tobą. Dlaczego tylko jedna strona ma być obrzucona
          kamieniami??? Facet też chyba wiedział, co robi.
          • bernacha Re: Brawo Bernacha! 26.04.02, 10:58
            kini napisał(a):

            > Nie zgadzam się z tobą. Dlaczego tylko jedna strona ma być obrzucona
            > kamieniami??? Facet też chyba wiedział, co robi.

            alez ja nie obrzucam kamieniami jednej strony- MACKBET- KURWA, a jej kochas to KURWIARZ
            • kini Re: Brawo Bernacha! 26.04.02, 11:00
              A czy ktoś ci powiedział, że używanie takich określeń na forum jest, delikatnie
              mówiąc, nieeleganckie?
              • bernacha Re: Brawo Bernacha! 26.04.02, 11:08
                kini napisał(a):

                > A czy ktoś ci powiedział, że używanie takich określeń na forum jest, delikatnie
                >
                > mówiąc, nieeleganckie?

                Okreslilam te osoby, jak na to zasluguja, a jezyk polski jest raczej ubogi we zwroty bardziej "eleganckie",
                ale rownie dosadne. To byly jedyne wyrazy, ktore odzwierciedlaja moja dezaprobate wobec tych osob i
                zaistnialej sytuacji. jestesmy ludzmi doroslymi, mam cicha nadzieje, wiec nie powinnismy bac sie
                wyrazow , ktore w sposob pelny okreslaja zaistnialy stan rzeczy. Wiec powtorze jeszcze raz- ona to kurwa,
                bo zadala sie z zonatym i jakos wtedy nie soladiryzowala sie z zona kochanka, gdy oddawala mu cialo,a
                on to kurwiarz, bo zdradzil zone i zadal sie z kurwa.

                • bernacha Re: Brawo Bernacha! 26.04.02, 11:11
                  sorry powinno byc solidaryzowala sie:))))))))))))
                • Gość: elve Re: Brawo Bernacha! IP: 195.116.62.* 29.04.02, 13:06
                  wiesz co, Bernacha? Nie wiesz, co to kurwa, jesli piszesz to, co piszesz. Masz
                  prosty, czarno-bialy swiat. Idziesz zgodnie ze stereotypem. Tak trzymaj,
                  szczesliwe zycie przed toba, bez dylematow i szarosci.
    • kini Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 10:46
      Wiesz co, Mackbet? Rozumiem cię. Rozumiem twój gniew - bo faceci zawsze z
      takich historii wychodzą bez szwanku. Rozumiem też, że w gruncie rzeczy chodzi
      ci tylko o to, żeby dać mu nauczkę, także na przyszłość. Ja na twoim miejscu
      przede wszystkim odczekałabym ze dwa tygodnie po to, żeby zobaczyć, czy furia
      trochę mi przejdzie (bo nie można robić niczego bez zastanowienia i pod wpływem
      chwilowych emocji), a potem rozegrała to tak, żeby nie skrzywdzić jego Bogu
      ducha winnej żony. Jeśli dalej będziesz na niego wściekła, to wystarczające
      będzie postraszenie go. Ja bym na przykład powiedziała mu, żeby się strzegł, bo
      nie zna dnia i godziny, kiedy ty o wszystkim powiesz żonie. Albo że jeśli się
      dowiesz, że ma następną kochankę, to wtedu żona dowie się o romansie z tobą.
      Założę się, że facet będzie miał peno w gaciach, a ty swoją satysfakcję.
      • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 11:05
        No i zupełnie niespodziewanie dla mnie samej, bardzo zajeła mnie ta dyskusja :-)

        Serio, nie wydaje mi się, żeby mackbet chodziło o satysfakcję. I nie uważam,
        żeby przez prawdę miałaby skrzywdzić żonę. Wręcz przeciwnie - brak prawdy może
        żonie zmarnować parę lat życia.
      • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:08
        zgadzam się z kini - nie sądzę żeby mackbet zasłużyłą na miano kurwy - co to w
        ogóle za słownik..??
        każdy jest człwiekiem i ma prawo do wyrównania rachunku krzywd...oszukał ją i
        taki jest fakt... jeśli może mu dokopać - niech to zrobi....
        wybaczcie ale nie rozumiem tych wyzwisk, zarzucania braku klasy itd. zemsta może
        i jest niskim uczuciem ale każdy ma prawo do zadośćuczynienia - spaliście pod ich
        łóżkiem..? czytaliście maile i oglądaliście maile..?? NIE.
        kto z was wie jak ją uwiódł, co opowiadał.....
        kto z was jest na milion procent pewien, że jemu się to nigdy nie przydarzy..?
        kto z was jest chodzącym świętym z aureolką..???
        ludzie - nawet jak się chce zemścić (ze swoich powodów) to jej sprawa... i
        jego... niech się szef dowie jaki mocno zajęty bywa pan... jakim jest
        człowiekiem....
        czyli co, facet ma prawo uwieść, pobawić sie, pożegnać i nic..?? a kobieta to od
        razu kurwa, mściwa suka itd..? to jest podwójna moralność - dulszczyzna..
        nie zachowujcie się jak kołtuny.
      • Gość: Gucwa kobitki o komarzych móżdżkach :)) IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 26.04.02, 11:16
        przeczytałem sobie te posty i nie wiadomo śmiać się czy płakaś, naprawdę zdrowo
        kopnięte jesteś, ciekawe czy wytrzymują z Wami wasi partnerzy (jeśli w ogóle
        ich macie, i jeśli np. nie jest to li tylko ogórek albo banan, zdrowo po
        przestawiane macie w baniakach... czy ten gościu zmuszał niejaką makbet do
        dania dupy??????????? czy sama mu dała?????? i co kopnął ją w dupę i teraz
        czuje żal? niech sobie znajdzie następnego gościa i mu daje, albo niech idzie
        do agencji przynajmniej jeszcze zarobi na tym....

        i jedno powiem to od kobiety zależy czy da czy nie da!!!!!!! meżczyzna jedynie
        szuka, próbuje i czasami korzysta jak znajdzie dającą, a z tego z powszechnie
        wiadomo dać może każda z was trzeba tylko odpowiednio do was przemówić :))))
        • agick Re: kobitki o komarzych móżdżkach :)) 26.04.02, 11:22
          Gość portalu: Gucwa napisał(a):

          > przeczytałem sobie te posty i nie wiadomo śmiać się czy płakaś, naprawdę zdrowo
          >
          > kopnięte jesteś, ciekawe czy wytrzymują z Wami wasi partnerzy (jeśli w ogóle
          > ich macie, i jeśli np. nie jest to li tylko ogórek albo banan, zdrowo po
          > przestawiane macie w baniakach... czy ten gościu zmuszał niejaką makbet do
          > dania dupy??????????? czy sama mu dała?????? i co kopnął ją w dupę i teraz
          > czuje żal? niech sobie znajdzie następnego gościa i mu daje, albo niech idzie
          > do agencji przynajmniej jeszcze zarobi na tym....

          prymityne, żałosne ujadanie....
          danie dupy - górna półka elokwnecji i życiowych mądrości... prosto z bazaru.

          >
          > i jedno powiem to od kobiety zależy czy da czy nie da!!!!!!! meżczyzna jedynie
          > szuka, próbuje i czasami korzysta jak znajdzie dającą, a z tego z powszechnie
          > wiadomo dać może każda z was trzeba tylko odpowiednio do was przemówić :))))

          tia - słynna teoria jak suka nie da to pies nie weźmie.... tyle, że nie zawsze
          się sprawdza...



          gucwa - weź proszek na uspokojenie, popij koniaczkiem i pomyśl nad sobą....
          aaaa, i wsadź sobie tego banana i ogórka tam, gdzie zwykle wsadzasz...

          słyszałaś kiedyś o tolerancji..? to nie jest ssak słodkowodny.
    • wierna1 Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:12
      Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi(Kini, Agata, Aquick) należałoby tylko życzyć
      Wam, abyście nigdy nie zostały zdradzone.
      • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:16
        wierna - każdej kobiecie i mężczyźnie tego życzę....
        nikt nie chce być zdradzonym, oszukanym itd... ale to nie zawsze tak jest jak
        sobie tego zyczymy... ale jeśli ktoś postępuje jak kanalia to dlaczego ma się
        cieszyć bezkarnością..?? zaręczam Ci, że jak dostanie solidnego kopniaka to
        następnym razem co najmniej dwa razy się zastanowi zanim czy wato "skakać"...
        kara musi być. inaczej nic się nie nauczy.
        • wierna1 Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:20
          agick napisał(a):

          > wierna - każdej kobiecie i mężczyźnie tego życzę....
          > nikt nie chce być zdradzonym, oszukanym itd... ale to nie zawsze tak jest jak
          > sobie tego zyczymy... ale jeśli ktoś postępuje jak kanalia to dlaczego ma się
          > cieszyć bezkarnością..?? zaręczam Ci, że jak dostanie solidnego kopniaka to
          > następnym razem co najmniej dwa razy się zastanowi zanim czy wato "skakać"...
          > kara musi być. inaczej nic się nie nauczy.

          Czyli "oko za oko -ząb za ząb". Skąd my to znamy?
          A może by tak olać jego i ją, bo jeżeli się pogodzili to są siebie warci?
          Ale nie. Oszukana kochanka musi jeszcze mieć satysfakcję. Szkoda słów.

          • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:23
            postaw się w jej sytuacji....
            uwierz : oko-za-oko czasem jest najlepszą metodą....
      • kini Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:19
        Gdybym została zdradzona, na pewno nie obwiniałabym TYLKO kochanki.
        • wierna1 Re: Kiniu 26.04.02, 11:25
          kini napisał(a):

          > Gdybym została zdradzona, na pewno nie obwiniałabym TYLKO kochanki.

          A wiesz kim jest przeważnie potencjalna kochanka? Młodą, często atrakcyjniejszą
          od żony kobietą. Bez problemów, a więc zawsze pogodna, bez stresów. Więc zarzuca
          sieć na takiego faceta w kapciach, a ten czuje, że taka przygoda może mu się już
          więcej nie trafić więc w włazi. I jak tu się nie dziwić facetowi, że mu odbija
          palma?

          • kini Re: Kiniu 26.04.02, 12:12
            wierna1 napisał(a):

            > A wiesz kim jest przeważnie potencjalna kochanka? Młodą, często atrakcyjniejszą
            >
            > od żony kobietą. Bez problemów, a więc zawsze pogodna, bez stresów. Więc zarzuc
            > a
            > sieć na takiego faceta w kapciach, a ten czuje, że taka przygoda może mu się ju
            > ż
            > więcej nie trafić więc w włazi. I jak tu się nie dziwić facetowi, że mu odbija
            > palma?
            >

            A skąd wiesz, jaka jest potencjalna kochanka? Dlaczego kreujesz jej obraz jako
            podstępnej, perfidnej kobiety, która po trupach zmierza do celu? Nie wpadnie ci
            na myśl, że kochanka może kochać, może być naiwna, może być skromna?
          • Gość: elve Re: Kiniu IP: 195.116.62.* 29.04.02, 13:10
            a mózgu zapomniał, czy mu powędrował do gaci???
      • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 11:28
        Dzięki - to wcale nie jest miło być zdradzaną. Ale jak już być zdradzaną, to
        wolałabym o tym wiedzieć. Lepiej być samej, niż w nieudanym związku.

        aaa i co do Twojej wypowiedzi: gdybym została zdradzona, nie obwiniałabym
        kochanki, tylko faceta. I mój facet o tym dobrze wie.
    • Gość: Pigula Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.02, 11:19
      Jestem zona i jezeli zaistnialaby taka hipotetyczna sytuacja, nie chcialabym
      sie dowiedziec, co moj mily robil, gdy byl NADLICZBOWO w pracy.
      Zdradzana zona ma juz kare za to co zrobil jej wiarolomny malzonek, czy
      chcialabys kiedykolwiek zostac upokorzona. Ta NAIWNA zona, nic a nic nie
      zawinila w tym ukladzie, wiec nie widze powodu, by pognebiac ja w nieszczesciu
      jakie ja spotkalo. Zony najczesciej nie chca wiedziec o zdradzie, chociaz
      domyslaja sie, ze cos jest nie tak, ze jest ta trzecia. Nie nalezy bic
      lezacego, to niehumanitarne.
      Jezeli chcesz pognebic faceta, to ja osobiscie nie widze w tym nic zdroznego,
      kara za zdrade musi byc i nie jest wazne kto ja wymierzy, wazne jaki kara
      odniesie skutek.
    • _sloneczko_ Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:22
      sądzę że taką prawdę to możesz sobie odpuścić. żona pewnie i tak już wie co się
      dzieje.każda kobieta prędzej czy później wie co się święci.jakby chciała się z
      nim rozejść zrobiłaby to już dawno temu.
      nie ma zresztą czym się chwalić.
      zastanawia mnie fakt, jak by to było, jakbyś to była żoną, która siedzi w domu
      z obiadem a twój mąż szalał sobie z panienkami? a ty wiedzac o tym czytasz
      post zijacy kpina i szyderstwem w to wszystko w co tak do tej pory święcie
      wierzyłaś.tak odebrałam to co napisałaś.
      możesz się śmiać z tych kobiet. ale pamiętaj że zawsze w porównaniu z nimi
      zawsze jesteś na przegranej pozycji.prześpi się z tobą, wyśle kilka sms-ków,
      maili, kupi jakąś pierdółkę i wróci do domu.

      • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:28
        i dlatego twierdzę dokopać jemu a nie żonie..... nie ma to, na co zasłużył.
        • _sloneczko_ Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:34
          on już ma to na co zasłużył, prowakatorkę tych wszystkich wypowiedzi:)
          żonie niech da święty spokój, popieram. ona też ma już za swoje - takiego męża
      • _sloneczko_ Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:30
        i jeszcze jedno. z tych ochłapów które ci dał on jest jednym z nich. wierz mi
        żaden szanujący siebie facet nie szuka szczęścia;)poza domem.ale cóż aby było
        zapotrzebowanie na pewien towar musi być i jego odbiorca.
      • Gość: Agata Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 11:37
        Też mi łaska (z punktu widzenia żony). Wróci do niej. Naprawdę uważacie, że
        lepiej się męczyć, niż wiedzieć i móc samej zadecydować o swoim życiu? Sama
        wybierze, czy wybaczyć (może warto, kto wie? Ja nie wiem.) czy odejść (może tak
        naprawdę potrzebuje bodźca? W każdym wypadku - będzie mogła sama podjąć
        decyzję. I potem sama ponościć konsekwencję. Dlaczego nie dajecie żonie prawa
        do decydowania o własnym losie? (tylko się nad nią użalacie)
    • spacja Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:28
      Mąż jest godny potępienia, bo zdradził. Kochanka jest godna potępienia, bo mu
      na to pozwoliła. Powiadamianie żony jest jątrzeniem i wiele złego może z tego
      wyniknąć. Zemsta jest słodka tylko dla podłych ludzi.
      Takie jest moje zdanie.
      • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:32
        zemsta jest uczuciem tak silnym, ze czasem nie możliwym do poskromienia.....
        wybaczcie - jestem za ukaraniem.... JEGO a nie żony.....
        • wierna1 Re: Aqick 26.04.02, 11:37
          agick napisał(a):

          > zemsta jest uczuciem tak silnym, ze czasem nie możliwym do poskromienia.....
          > wybaczcie - jestem za ukaraniem.... JEGO a nie żony.....

          Oby ta kara (o ile do niej dojdzie) nie dosięgł rownież jego rodziny.
          Gdy w więzieniu ktoś odbywa karę to jego rodzina przez to nie cierpi?
          • agick Re: Aqick 26.04.02, 11:44
            jasne, że cierpi.... ale w więzieniu nie siedzą anioły - skoro tam są widać był
            ku temu powód...

            mam nadzieję, że konsekwencje spadną na niego....
      • wierna1 Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:34
        spacja napisał(a):

        > Mąż jest godny potępienia, bo zdradził. Kochanka jest godna potępienia, bo mu
        > na to pozwoliła. Powiadamianie żony jest jątrzeniem i wiele złego może z tego
        > wyniknąć. Zemsta jest słodka tylko dla podłych ludzi.
        > Takie jest moje zdanie.

        Malutkie sprostowanie (nie byłabym sobą przecież). Kochanka mu nie pozwoliła na
        zdradę, ale go w nią wciągnęła.

        • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:36

          > Malutkie sprostowanie (nie byłabym sobą przecież). Kochanka mu nie pozwoliła na
          >
          > zdradę, ale go w nią wciągnęła.


          a skąd to wiesz...? skąd wiesz kto kogo wciągnął, zaciągnął, usidlił....????
          a może robili to razem, a moze on..?
          tyle, że ona nie jest mężatką.....
          >

          • wierna1 Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:45
            agick napisał(a):

            >
            > > Malutkie sprostowanie (nie byłabym sobą przecież). Kochanka mu nie pozwoli
            > ła na
            > >
            > > zdradę, ale go w nią wciągnęła.
            >
            >
            > a skąd to wiesz...? skąd wiesz kto kogo wciągnął, zaciągnął, usidlił....????
            > a może robili to razem, a moze on..?
            > tyle, że ona nie jest mężatką.....
            > >
            Oj, kochana, z życia (na szczęście nie własnego), bo "kobiety są występne i
            zdradzieckie".
            >

            • agick Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 11:58
              widzisz..? to jest właśnie kołtuństwo - kobieta kochanka winna bardziej niż
              facet, który zdradził żonę...
              bezwględna kobieta i biedny żuczek facecik, który został pochwycony w zastawione
              sidła.... paranoja.
              • wierna1 Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 12:17
                agick napisał(a):

                > widzisz..? to jest właśnie kołtuństwo - kobieta kochanka winna bardziej niż
                > facet, który zdradził żonę...
                > bezwględna kobieta i biedny żuczek facecik, który został pochwycony w zastawion
                > e
                > sidła.... paranoja.

                Tobie coś się chyba pomyliło. Przecież ja cały czas obwiniam głownie kobiety, że
                zabierają mężów i ojców innym kobietom. Czytaj dokładnie co piszę.

                • Gość: elve Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 195.116.62.* 29.04.02, 13:20
                  wierna1 napisał(a):

                  > agick napisał(a):
                  >
                  > > widzisz..? to jest właśnie kołtuństwo - kobieta kochanka winna bardziej ni
                  > ż
                  > > facet, który zdradził żonę...
                  > > bezwględna kobieta i biedny żuczek facecik, który został pochwycony w zast
                  > awion
                  > > e
                  > > sidła.... paranoja.
                  >
                  > Tobie coś się chyba pomyliło. Przecież ja cały czas obwiniam głownie kobiety, ż
                  > e
                  > zabierają mężów i ojców innym kobietom. Czytaj dokładnie co piszę.
                  >

                  Najwyrazniej nic nie rozumiesz z tego co napisala Agick.
            • kurtyzana Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 13:59
              wierna1 napisał(a):

              A wiesz kim jest przeważnie potencjalna kochanka? Młodą, często atrakcyjniejszą
              od żony kobietą. Bez problemów, a więc zawsze pogodna, bez stresów. Więc zarzuca
              sieć na takiego faceta w kapciach, a ten czuje, że taka przygoda może mu się już
              więcej nie trafić więc w włazi. I jak tu się nie dziwić facetowi, że mu odbija
              palma?


              bo "kobiety są występne i
              > zdradzieckie".


              Tak, Ewa skusila Adama i tylko dlatego biedny Adam zgrzeszyl, taki bezwolny, bez
              mozgu i rozumu, trudno sie dziwic ze odbila mu palma, wszystko przez ta
              zdradziecka k.rwe.


              Aqick ma racje, to jest koltunstwo.
          • liloom kochanka to gotowosc meza do zdrady ... 26.04.02, 11:46
            jakos nie moge sobie wyobrazic (mimo ze jestem zona) zeby mackbet jako pierwsza
            leciala za zonatym rozbierala sie i krzyczala zdradz zone ze mna jam twoja
            hehehe:))))))nigdy nie slyszalyscie co opowiadaja zonaci babom?
            ze malzenstwo juz od dawna nie istnieje, ze to pomylka itd itp a potem nagle
            nie moga odejsc bo dzieci, bo to i tamto ...
            oczywiscie ze nie wszyscy, ale jest to staly numer...
            skad to wiem? moj ojciec taki byl.

            • wierna1 Re: kochanka to gotowosc meza do zdrady ... 26.04.02, 11:54
              liloom napisał(a):

              > jakos nie moge sobie wyobrazic (mimo ze jestem zona) zeby mackbet jako pierwsza
              >
              > leciala za zonatym rozbierala sie i krzyczala zdradz zone ze mna jam twoja
              > hehehe:))))))nigdy nie slyszalyscie co opowiadaja zonaci babom?
              > ze malzenstwo juz od dawna nie istnieje, ze to pomylka itd itp a potem nagle
              > nie moga odejsc bo dzieci, bo to i tamto ...
              > oczywiscie ze nie wszyscy, ale jest to staly numer...
              > skad to wiem? moj ojciec taki byl.
              >
              Zgadza się. Faceci są nieźli w bajerowaniu. A jeżeli to był taki sam typ, który
              zbajerował Makbet to wcale jej nie współczuję, tylko podziwiam głupotę.

              • _sloneczko_ Re: kochanka to gotowosc meza do zdrady ... 26.04.02, 11:57
                jak to tam było.. bo do tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał i dusz..czy jakoś tak
                on też nie leciał na taką co by mu z miejsca kopa dała..się dobrali znaczy się..
            • Gość: andrzej Re: kochanka to gotowosc meza do zdrady ... IP: 157.25.84.* 26.04.02, 11:58
              i jeszcze jedno ode mnie:
              jak bylo w tej sytuacji, to sie nie dowiemy. ale wiemy jedno: ta porzucona
              biedaczka od samego poczatku, czym sie chlubi, zbierala dossier na swojego
              kochasia. innymi slowy jest nienormalna.
              a teraz chce go karac. bo nie sie mscic. przeczytajcie dokladnie, ona chce go
              karac za zdrade! jakiez to ona ma prawo, oprocz pelnej wiedzy na temat tej
              zdrady, do karania go? byla czescia tego przedsiewziecia, byla jego strona.
              jest winna i nie moze karac. jedyne co moze, to we wstydzie zamilknac. to
              wszystko jest po prostu obrzydliwe. choc z drugiej strony ma facet za swoje ;-)

              a.
              • agick Re: kochanka to gotowosc meza do zdrady ... 26.04.02, 12:05
                wiecie co - normalnie mi się włos jeży...
                zbierała dossier....a może wcale nie zbierałą tylko trzymała..?? ja też
                trzymama różne listy - i często mnie to uratowało.

                oceniacie ją, pomstujecie a nie o to tu chodziło.. pytanie było czy powinna dać
                mu nauczkę. moim zdaniem tak.

                i nie jest kurwą, suką, szmatą debilem, kobietą z komarzym móżdżkiem.....
                jest człowiekiem, który nie za dobrze ulokował swoje uczucia, który dostał
                kopniaka w banalny sposób, który ma prawo sprzedać kopniaka temu, który
                pierwszy przykopał mu w nerki.
                • bernacha Kochanka jest ofiarą..., a nie k... 26.04.02, 12:09
                  buuuuuuuuu, alez sie wzruszylam....
                  • agick Re: Kochanka jest ofiarą..., a nie k... 26.04.02, 12:12
                    bernacha napisał(a):

                    > buuuuuuuuu, alez sie wzruszylam....


                    i słusznie - może kiedyś sama będziesz w podobnej sytuacji.....
                    punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... czyż nie tak...?

                  • Gość: Agata Re: Kochanka jest ofiarą..., a nie k... IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 13:15
                    Nie jest ofiarą, ale czemu od razu ma być winna? Nie potraficie wyjśc poza
                    podział Matka-Polka albo kurwa?
                    Czy trzeba być całożyciową cierpietnicą, żeby nie zostać zbluzganym od kurew?
                • Gość: andrzej Re: kochanka to gotowosc meza do zdrady ... IP: 157.25.84.* 26.04.02, 12:10
                  wcale nie, bo oto co napisala mackbet:

                  Nikt, nikogo nie potepia. Oczywiscie bawilismy sie oboje. I nie jestem urazona,
                  czy obrazona. Wybacz!! Gdybym to traktowala powaznie, nie zapisywalabym tak
                  skrupulatnie wszystkiego. Gdybym chciala zniszczyc jego zone, zrobila bym to
                  juz dawno. Nie chce jej niszczyc, zal mi tej kobiety i nie zasluzyla sobie ani
                  na cios ani na takiego meza. A ile jest takich? Mezusio w pracy o jak ciezko
                  pracuje!! Figa!! Zobaczcie tylko ile tych Romeo siedzi tu w godzinach
                  urzedowania. I zapytalam tylko, czy zony takich mezow chcialyby wiedziec,
                  jak "pracuje" ich maz?

                  ona chce go karac! i powtorze: nie ma do tego moralnego prawa.
                  a.
              • kini Re: kochanka to gotowosc meza do zdrady ... 26.04.02, 12:09
                A skąd wiesz, czy zbierała dossier? Może przechowywała jego maile, żeby od
                czasu do czasu sobie przeczytać dla przyjemności? Kobiety przechowują takie
                rzeczy.
                • agick Re: kochanka to gotowosc meza do zdrady ... 26.04.02, 12:13
                  dokładnie tak...
        • Gość: elve Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 195.116.62.* 29.04.02, 13:18
          wierna1 napisał(a):

          > spacja napisał(a):
          >
          > > Mąż jest godny potępienia, bo zdradził. Kochanka jest godna potępienia, bo
          > mu
          > > na to pozwoliła.

          Nie jest godna potępienia, bo nikogo nie zdradza, jeśli sama nie ma męża. Zdradza
          facet, to on i tylko on jest tu świnią. Ma mózg, to niech nim myśli. Kochanka nie
          powinna myśleć za niego. Nikt nie powinien myśleć za niego.

          > Powiadamianie żony jest jątrzeniem i wiele złego może z t
          > ego
          > > wyniknąć. Zemsta jest słodka tylko dla podłych ludzi.
          > > Takie jest moje zdanie.
          >
          > Malutkie sprostowanie (nie byłabym sobą przecież). Kochanka mu nie pozwoliła na
          >
          > zdradę, ale go w nią wciągnęła.
          >
          A to co za pierdo..enie??? Jakby nie chciał, to by go nie "wciągnęła". Ty,
          wierna, jesteś jakimś koszmarnym mizoginem. Zwalasz bezpardonowo winę na kobietę,
          jakbym słyszała średniowiecznych księży: "nasienie szatana, kobieta nieczysta,
          zdradliwa i zastawiająca pułapki na tych biedaczków, mężczyzn". A co, oni nie
          umieją myśleć? Brak im wolnej woli??? Co ona, zaczarowała go? Na stos ją może???
          Kobiety są tylko ludźmi, nie mają nadnaturalnych mocy pozwalających im panować
          nad mezczyznami. Kazdy sam wybiera, co chce robic, ten facet tez wybral - zdrade
          swojej zony.

    • Gość: roan Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.acn.waw.pl 26.04.02, 12:23
      Jak chcesz to powiedz. Ale co to komu da. Jeśli chcesz ukarać faceta, nie
      mieszaj w to żony.Moja koleżanka też uwierzyła w miłość życia, miała łatwiej bo
      on był już po rozwodzie i nie mieszkali razem. Zaciążyła i liczyła na ślub. A
      on na to, że nie po to się rozwodził, by się żenić a i dzieci już ma i to 20
      letnie. Dziewczyna poczuła się oszukana i poinformowała exżonę. Efekt był taki,
      że to zintegrowało tę rozbitą od lat rodzinę a ją oskarżono o chęć złapania na
      dziecko bogatego faceta z kasą. Nawet nie dał dziecku nazwiska a i alimenty
      płaci minimalne. Za to ze swoimi dziećmi i ich mamą rozjeżdża się po świecie.
      • hokusai Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 19:35
        Serce mi krwawi po przeczytaniu tej strasznej opowiesci! Zaciazyla? W grze juz
        tak jest - raz sie wygrywa, a raz przegrywa. A jak sie jest kiepskim graczem,
        to lepiej nie grac. A twoja kolezanka przegrala gre w ktora sie wpakowala.
        Dziecieca pulapka nie zadzialala? Szkoda dzieciaka, ale nie twojej kolezanki
    • wierna1 Re: Dla rozładowania atmosfery... 26.04.02, 12:24
      ... i uciesze tu obecnych, znających moje stosunki z Mario, dodam, że
      powiedziałam mężowi o Mario i on mnie teraz podejrzewa, że ja go z Mario
      wirtualnie zdradzam. Ha, ha, ha! Żeby poznał tego typa byłby spokojniejszy.
      • liloom Re: Dla rozładowania atmosfery... 26.04.02, 12:28
        wierna niejedna przyjazn hm...hm...zaczyna sie od wieeeeelkiej nienawisci:))))
        uwazaj:)))))))))
        • agick Re: Dla rozładowania atmosfery... 26.04.02, 12:31
          dajcie spokój - maryś jaki jest każden widzi....
          mam uczulenie na gościa... nie ja jedna.
          • wierna1 Re: Aqick 26.04.02, 13:03
            agick napisał(a):

            > dajcie spokój - maryś jaki jest każden widzi....
            > mam uczulenie na gościa... nie ja jedna.


            No, widocznie nie każdy, bo ma swoje grono Pań, które dałyby sobie żyły za niego
            poderżnąć.
            • Gość: agick Re: Aqick IP: *.big.pl / 212.160.117.* 26.04.02, 13:16
              bywa.... ale my (?) chyba nie należymy do kółka różańcowego kolegi marysia..
              a może tracimy wiele bardzo...?
              • wierna1 Re: Aqick 26.04.02, 14:22
                Gość portalu: agick napisał(a):

                > bywa.... ale my (?) chyba nie należymy do kółka różańcowego kolegi marysia..
                > a może tracimy wiele bardzo...?

                Tak, pamiętam Twój opis fizjonomii Mario, bardzo dla niego niekorzystny.
                I takim go zapamiętam do końca życia. Amen.
        • wierna1 Re: Dla rozładowania atmosfery... 26.04.02, 13:02
          liloom napisał(a):

          > wierna niejedna przyjazn hm...hm...zaczyna sie od wieeeeelkiej nienawisci:))))
          > uwazaj:)))))))))

          Nie ze mną te numery Bruner!

    • Gość: annka Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.04.02, 12:30
      Dlaczego teraz chcesz otwierać oczy jego żonie, skąd nagle taka troska -
      wcześniej nie przeszkadzało Ci, nie widziałaś nic niestosownego w tym, że
      zabawiasz się z facetem czyimś kosztem. To się nazywa "Kobieca solidarność".
      Dla mnie na większy szacunek zasługują panie z ul. Poznańskiej przynajmniej nie
      udają nikogo innego. Nie potrafię pomyśleć dobrze o kobietach które są tymi
      trzecimi, one nie zdradzają ale jakoś nie przeszkadza im, że ten ideał ma żonę,
      rodzinę. W jakimś sensie są współwinne zdrady. Pomagają oszukiwać i czasami
      trwa to latami. Rozumiem żona może być jędza, może sie zakochał - ale niech to
      bedzie jasna sytuacja dla wszystkich zainteresowanych. Dopóki romans trwał
      zapewne nieraz bawiła Cię ta sytuacja - że żonka czeka z kolacją. Powiesz czy
      nie - to Twoja decyzja ale co chcesz zyskać. Zemścisz się bardziej na niej czy
      na nim? Mam wrażenie, że większość ludzi to dzieci, które kusi cudza zabawka -
      do czasu kiedy jej nie zdobędą, a jeśli nie zdobedą to zniszczą.

      • spacja Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 13:14
        Gość portalu: annka napisał(a):

        > Dlaczego teraz chcesz otwierać oczy jego żonie, skąd nagle taka troska -
        > wcześniej nie przeszkadzało Ci, nie widziałaś nic niestosownego w tym, że
        > zabawiasz się z facetem czyimś kosztem. To się nazywa "Kobieca solidarność".
        > Dla mnie na większy szacunek zasługują panie z ul. Poznańskiej przynajmniej nie
        >
        > udają nikogo innego. Nie potrafię pomyśleć dobrze o kobietach które są tymi
        > trzecimi, one nie zdradzają ale jakoś nie przeszkadza im, że ten ideał ma żonę,
        >
        > rodzinę. W jakimś sensie są współwinne zdrady. Pomagają oszukiwać i czasami
        > trwa to latami. Rozumiem żona może być jędza, może sie zakochał - ale niech to
        > bedzie jasna sytuacja dla wszystkich zainteresowanych. Dopóki romans trwał
        > zapewne nieraz bawiła Cię ta sytuacja - że żonka czeka z kolacją. Powiesz czy
        > nie - to Twoja decyzja ale co chcesz zyskać. Zemścisz się bardziej na niej czy
        > na nim? Mam wrażenie, że większość ludzi to dzieci, które kusi cudza zabawka -
        > do czasu kiedy jej nie zdobędą, a jeśli nie zdobedą to zniszczą.
        >
        pięknie powiedziane
        mogę sie pod tym podpisać
    • Gość: Marek Re: CZY SIE ZEMSCIC ZA KOPNIAKA ??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.04.02, 12:49
      Tak chyba powinien brzmiec tytul tego watku.
      • wierna1 Re: A ja myślę sobie.... 26.04.02, 13:05
        ...niech ona się mści. Poczekamy na efekty. Może on też ma coś na nią i jak się
        dowie, że mu zrobiła koło tyłka to jego zemsta będzie jeszcze słodsza? Ale o
        tym to już na pewno tu się nie dowiemy, bo wstyd ją spali.
        • Gość: agick Re: A ja myślę sobie.... IP: *.big.pl / 212.160.117.* 26.04.02, 13:19
          wcale nie powiedziane, że się nie dowiemy..... może nam napisze..
          fakt jest taki - kopanie po nerkach grozi konsekwencjami...

          czasem jednak łowca staje się zwierzyną...:)
          • wierna1 Re: A ja myślę sobie.... 26.04.02, 14:04
            Gość portalu: agick napisał(a):

            > wcale nie powiedziane, że się nie dowiemy..... może nam napisze..
            > fakt jest taki - kopanie po nerkach grozi konsekwencjami...
            >
            > czasem jednak łowca staje się zwierzyną...:)


            Ale to już nie będzie Lady Makbet tylko podszyje się pod inną, na pewno
            wspaniałą, postać.
    • mackbet Zemsta jest rozkosza Bogow!! 26.04.02, 15:32
      Drogie panie, czy wam sie cos nie pomylilo?? Oto ZONATY facet w godzinach pracy
      ze sluzbowego kompa w pomieszczeniach firmy lowi sobie przez internet kobiete,
      z ktora wymienia plomienne kisty, zdjecia, slowa, ktore na miejscu pracy nie
      maja nic do szukania i ZADNA go za to nie potepia?? To jest dla was takie
      normalne i oczywiste?? Za to wiekszosc potepia mnie. Kobiete wolna, majetna,
      mogaca isc do lozka z kim tylko zechce. To on jest ZONATY, to on zdradza a nie
      ja!!! I nawet gdyby tak bylo, ze ja jego podrywalam, to czy jego psim
      obowiazkiem nie bylo mi dac kosza??? Gdyby taki typ zabawial sie z domu, jego
      sprawa. Moze by sie troche obwaial, ze mu zoneczka przez ramie zagladnie i nie
      opisywal tak dokladnie swoich seksualny odczuc w tym momencie akurat. I tego
      nie potepia nikt?? Kochani, za co mam byc ukarana? Czy zonaty mezczyzna jest
      zadzumiony?? jest dokladnie takim samym mezczyzna, jak kazdy inny. I to on
      powinien byc wierny a nie tymbardziej uprwaiac cybersex w godzinach pracy. Czy
      kochanki maja sie martwic o to, czy ich kochanek zdradza i kogo?? Nie badzcie
      smieszne!! Skoro on wolal mnie posylac kwiaty i mi robic niespodzianki drogimi
      prezentami?? Mialam to od razu przeslac zonie??
      I jak niewiele jest zon, ktore jednak chcialyby wiedziec. Ile z was,
      opluwajacych mnie, drogie zony nie jest pewne, czy to nie wasz maz wchodzi tu w
      gre?? I naprawde, nie wymyslilam tej historii. Typ byl tak napalony, ze
      postanowilam sie dowiedziec, co to za jaki. I sama nie wiedzac po co,
      zapisywalam te jego wypowiedzi. Przyda sie, myslalam wtedy. I jak doszlam do
      tego, ze nie tylko zdradza zone polujac na kobiety w internecie, to jeszcze
      opowiada o niej same swinstwa. To mnie zdopingowalo do wpuszczenia go w maliny.
      I teraz chce zemsty!!! Moze powinnam ze jego maile opublikowac w necie i podac
      publicznie do wiadomosci, ze takie cos jest? jego zonie tez? jak zechce, to
      sobie poczyta. I ja sie nie obawiam. Jasno mozna sie doczytac, kto tu na kogo
      polowal i jakimi metodami.
      • melba76 To się mścij tylko już nie marudź... 26.04.02, 15:46
        ...i daruj sobie relacje z akcji .
      • Gość: Nell wiesz zaczynasz nudzic... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.04.02, 15:54
        stale, w kazdym poscie belkoczesz to samo, jak chora psychicznie.., faktycznie mscij sie...
      • Gość: andrzej Re: Zemsta jest rozkosza Bogow!! IP: 157.25.84.* 26.04.02, 16:01
        no tak, nie dosc ze inkwizytor to jeszcze naiwna inkwizytor. malo to takich
        przypadkow? i co z tego ze naganne? gorsze sie rzeczy dzieja, ale panienka
        jakos nie wypisuje (a moze wypisuje?) postow na ten temat.
        i kto dal panience prawo karania? z jakiego paragrafu ma panienka uprawnienia
        do wymierzania sprawiedliwosci?
        i jaka zemsta? za co to niby? za to, ze panienka chciala sprawdzic, jak daleko
        sie posunie?
        zalosne
        a.
      • Gość: annka Re: Zemsta jest rozkosza Bogow!! IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.04.02, 16:24
        No cóż łowczyni stała się zwierzyną.
        Nie bądź taka małostkowa z pracy czy nie, czyżby trafił na ciebie w kółku
        różańcowym. Zdaje się, że obydwoje szukaliście wrażeń. Nie mówię, ze facet jest
        bez winy - ale do tanga trzeba dwojga. Wcześniej wpuszczałaś go w maliny dla
        zabawy a teraz chcesz zemsty??? Przeczysz sama sobie. Jeśli ma się zasady to
        nie przyjmuje się prezentów od nieznajomych, napalonych, żonatych facetów.
        Jeśli chodzi o mnie to nie chciałabym być oszukiwana, ale informowanie małżonki
        po fakcie przez byłą kochankę z zemsty ???
        Nie rozumiem po co zbierałaś

        Jto ale nie nie poinformowałabym o tym fakcie nikogochcesz naprawiać świat to
        poinformuj żonę ew. kochanka w trakcie romansu a nie w chwili gdy
      • Gość: lear Re: To jest zwyczajna podpucha! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 17:57
        Dałyście się ładnie podejść! Znam tego kretyna, ktory to napisał.
    • joola_m Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 26.04.02, 15:47
      jak tak czytam te Twoje wypowiedzi to mi Ciebie baaaardzo szkoda.
      • Gość: alka Re: CYBERSEX = FANTAZJA IP: *.oc.oc.cox.net 26.04.02, 20:28

        Czy nikomu nie przyszlo do glowy, ze historia tego romansu to wymysl napalonej
        nastolatki?
        Zdaje sie, ze Andrzej w swoim pierwszym poscie byl bliski prawdy.
        Poziom infantylizmu, nieumiejetnosc zajecia jednoznacznego stanowiska
        (zakochana kochanka, porzucona biedula, wymierzajaca sprawiedliwosc Temida,
        obronczyni nieuswiadomionych zon, majetna kobieta atakowana przez obsesyjnego
        maniaka, itd,itp,ble, ble)- wskazuja na niezbyt rozgarnieta,choc ambitna mloda
        osobe, ktora czyta zla literature.
        Stawiam na 16 latke-wersja pochlebna, ( zawsze moze zmadrzec)
        albo
        pomoc biurowa-wersja bardziej prawdopodobna,choc nie rokujaca wiele....


        Oczywiscie, opisana sytuacja jest typowa i banalna, ale zmieniajaca sie stale
        wersja autorki watku sugeruje, ze jest to wytwor jej wyobrazni.

        Tak, czy inaczej udalo jej sie rozpetac niezla zabawe.
        Mam na mysli forum, bo jej osobiste dylematy sa niestety ponizej akceptowalnego
        poziomu.



        A na marginesie taka uwaga -najwieksze powodzenie maja watki zdrady.
        Cos w tym jest!
    • mackbet Nie jestem facetem i to nie jest podpucha!! 26.04.02, 21:07
      Przykro mi, ale nie jestem tez naiwna 16-latka. I zycie pisze czasem
      scenaruisze, ktore by nikt nie wymyslil. I dziekuje wszystkim za posty. w
      pewnej chwili bylam tak wsciekla na te wszystkie obronczynie moralnosci, ze
      mialam ochote natychmiast wszystko wyslac jego zonie z nadzieja, ze moze to
      jedna z tych plujacych. Takiej nie byloby mi zal. A wszystkim niedowiarkom
      radze wejsc w krorykolwiek komunikator, ustawic interesujace dane i poczekac.
      Niedlugo zreszta. Za niedlugo dostana wiadomosc od jednego z tych "pracujacych"
      panow. Niezrozumianych przez zony, na progu rozwodu, albo nawet w separacji,
      Sprobujcie same, drogie panie. Moze akurat traficie na wlasnego meza?
      Powodzenia!!
      • Gość: robert Do Mackbet IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.04.02, 22:11
        Wiesz Mackbet ,ja uwazam że jego żona powinna dostać te teksty od ciebie.Znam
        sytuacje ze strony zdradzanego małżonka .I wiesz co jest najbardziej przykre
        poza samym faktem zdrady?To ,że zainteresowany dowiaduje się ostatni . Ja
        musialem złapac gacha w małżeńskim łożu ,aby uwierzyc w zdrade żony. I
        co ,dobrze ,że żyłem w błogiej nieświadomości?Szczególnie ,ze wielu mnie
        ostrzegało i praktycznie o wszystkim wiedzieli,dowiedziałem sie niemal
        ostatni.Fajnie co?A głosami wściekłych pań to się nie przejmuj.Pewnie same mają
        rogi do sufitu i co im sie dziwić ,że tak alergicznie reagują.Są zranione,a ty
        w te rany sypiesz sól ,przypominając upokarzające sytuacje z małżeńskiego
        pożycia .Pozdrawiam i trzymaj sie ciepło Robert.
        • mackbet Re: Do Roberta 27.04.02, 08:25
          Dziekuje Robert, podtrzymales mnie troche na duchu. Zastanawialam sie juz, czy
          naprawde nikt nie mysli inaczej. Nigdzie nie napisalam, ze on mnie rzucil, ze
          jestem zraniona, ze chcialm go dla siebie (!) a on mnie zostwil lub cos kolo
          tego. Wiekszosc napadla na mnie. Nie na zonkosia, ktory sie zabawia, tylko na
          mnie. Posypyly sie wyzwiska, slowa potepienia, nie na zonatego pana, ktory sie
          zabawia oszukujac zone. Ja powinnam go zostwaic, ja go uwiodlam i on mnie
          rzucil i teraz palam checia zemsty. Do sekretareczki bylam porownana,
          nazwana "panienka" i k.... Jakie to znmienne!!!! Nie powinnam mu byla "dawac"
          tez bylo takie sformuowanie. Wolna kobieta i zonaty mezczyzna. I to ona jest
          winna. Usprawiedliwony byl nawet fakt, ze to wszystko dzialo sie w jego
          godzionach pracy i ktos za to placil. I ja tez tak mysle, ze wiele z tych pan,
          ktore MNIE opluly nosi rogi do sufity i czuje nawet ich ciezar. Tylko nie chca
          o tym wiedziec. I zadnej do glowy nie przyjdzie, ze to nie wolna kobieta poluje
          na ich meza, tylko dokladnie odwrotnie. Tak, najciemniej jest pod latarnia, ale
          niektorzy wola zyc po ciemku i to ich sprawa. Tylko skad tyle nienawisci do
          innej kobiety? Dlaczego tyle koltunerii? Nie czuje sie powolana do uwiadamiania
          jego zony. Zal mi jej. I nikte nie powiedzial, te trzba takiego typa
          buszujacego po necie w poszukiwaniu przygody zdemaskowac, ukrocic jego
          dzialalnosc. Nikt. A takich jest naprawe wielu. Smutne. Pozdrawiam cie i
          przykto mi z powodu twojej zony. Podziwiam cie za odwazne spojrzenie na zycie.
          To jest zupelnie inne podejscie do sprawy. Wiedziec i zadecydowac i nie chceic
          wiedziec i udawac, ze ktos inny jest winny. Pozdrowienia.
          • Gość: Saskia Re: Do Mackbet IP: *.w.club-internet.fr 27.04.02, 15:00
            Czesc! zgadzam sie z Toba, facet jest zerem. podejmij decyzje sama, co robic z
            zona, skoro duzo o niej wiesz. zastanow sie, czy wyjdzie jej na dobre to, ze
            bedzie wiedziala prawde o swoim niewiernym psie.
            Ja nie jestem mezatka, ale mysle, ze chcialabym wiedziec.
        • Gość: mika Re: Do Mackbet IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 27.04.02, 10:46
          jezeli chcesz powiedziec o wszystkim jego zonie to
          okay, ale nikt nie poruszyl tematu, ze moze jego zona
          wie o wszystkim, a co gorsza sama stosuje podobne
          praktyki. W takiej sytuacji moglabys sie jedynie
          bardziej przybicta sytuacja. Wedlug mnie to zonkos jest
          totalnym zerem, Ty jestes wolna i masz prawo robic co
          chcesz, on natomiast powinien sie pilnowac tym bardziej
          ze jest juz zajety. Pozdrawiam i glowa do gory, w
          internecie nie zawsze odzywaja sie madre glosy, co do
          kobiet to z zasady sa one wredne, choc bywaja wyjatki,
          pa, pa.
          • dot1 Re: Do Mackbet 27.04.02, 10:53
            Byl z niego kawal drania, podrywacz, nieuczciwy itd. To Ty bylas ok w tym
            zwiazku. Ale z jednym sie nie zgodze. Z mszczeniem sie. Zostaw sprawy swojemu
            biegowi. Co Cie obchodzi on i jego zona, niech sobie zyja jak chca. Chcesz
            naprawiac caly swiat? Lepiej sie pogodz z tym ze zycie jest takie jakie jest.
            Wpakujesz mnostwo emocji w taka zemste i w ogole juz ich stamtad nie
            wyciagniesz. Lepiej sie wyluzuj i zachowaj wspomnienia.
            • mackbet Ale nauczke powinien miec? 27.04.02, 16:02
              Dziekuja, masz racje. Moze to jest porzadna zona i o niczym nawet nie wie? moze
              wie i chowa glowe w piasek? Tego nie wiem. Nie chcialabym moja temsta ja dobic,
              nawet jesli niczego sie nie domysla, ma i tak pieskie zycie. I to jego zasr...
              obowiazkiem jest byc wiernym a nie moim. I jak ktos tu pieknie napisal,
              ze "oddawalam" mu cialo, to ponosze wine!!!!!I ludzki prymitywie! ja mu nic nie
              oddawalam, jesli sie dobrze zastanowic, to facet "oddaje" kobiecie a nie
              odwrotnie!! Musze tez cos zrobic z tymi wszystkimi prezentami. Maja dosc
              znaczna wartosc dla kogos, kto zyje z jednej pensji. I od razu zaznaczam o nic
              go nie prosilam, robil mi niespodzianki, zeby mi zaimponowac. Moze oddac i
              kazac podarowac zonie? U cieszylaby sie moze taka nagla szczodrobliwoscia meza?
              Ale skad moge byc pewna, ze to ona dostanie? Moze ocenie to ca i posle czek na
              cele dobroczynne. A reszte oddam komus. Niepotrzebne mi to. I ludzie, nie kazda
              wolna kobieta, wlasciwie wiekszosc z nich, nie leci na kazdego zonatego faceta.
              Kochane zony, wasi mezowie sa mistrzami w uwodzeniu!! Nie wszyscy, rzecz
              jasna!! Wiekszosc wolnych kobiet nie ma ochoty brac sobie na kark problemow z
              dziecmi, alimentami i wami. I naprawde to, co tu zostalo powiedziane, to jest
              esencja pruderii i zaklamania."On nie winny, ona winna, ona dawac nie
              powinna" !!!
    • _luiza_ Re: robert ma racje 27.04.02, 14:52
      ja kiedys bylam w podobnej sytuacji, pisze "podobnej", bo nie o zadrade
      chodzilo. Bylo jednak cos bardzo istotnego, czego nie wiedzialam o moim
      facecie, a wszysccy wokolo wiedzieli. Caly czas cos mi nie pasowalo, w koncu
      kolezanka przycisnieta do muru powiedziala o co chodzi, a ja bylam wsciekla na
      te wszystkie idiotki i idiotow ze ukrywali to przede mna. Tak jest
      najwygodniej, po co brac na siebie odpowiedzialnosc za uswiadomienie kogos.

      Inna sprawa, ze mozna spotkac sie z rozna reakcja zawiadamianej osoby.
      Niektore kobiety, nie wiadomo czemu, zamiast zdradzajacego meza kopnac w
      tylek, pomstuja na kochanke, ktora uwiodla biednego mezusia ha ha. Do glowy im
      nie przyjdzie, ze moze to jednak mezus uwodzi i juz nie jedna zdrade ma na
      swym koncie.

      prawda jest taka ze gdy maz (zona) nie che zdradzic, to nie zdradzi.
      A jesli chce, to nie ma znaczenia kto uwiodl, a kto sie dal uwiesc.

      krotko mowiac zdradzajacy wspolmalzonek jest nieuczciwy i nic go nie
      usprawiedliwia, nawet tlum pieknych napastujacych go dziewczyn(chlopcow).

      Dlatego nienormalne sa te wszystkie ataki na makbeth. mozna powiedziec (jak
      niektorzy) ze nie powinna zadawac sie z zonatym facetem bo to nie fair
      wzgledem jego zony. ok, szkoda tylko, ze nikt nie raczyl potepic tego faceta.
      A juz najsmieszniejsze bylo stwierdzenie w ktoryms z postow, ze maz i tak
      zawsze wybiera szczescie z zona, nie kochanke ha ha jakie szczescie? raczej
      wygode - obiadek pod nos, gatki wyprane, mieszkanie posprzatane, pozory
      zachowane, zadnych problemow. Bo zone to on ma gdzies i to gleboko, traktuje
      ja przeciez jak szmate. Gdyby ja kachal i jego malzenstwo bylo szczesliwe -
      nie zdradzalby.

      Smutne jest tylko to, ze zdradzane zony domyslajac sie wszystkiego, trwaja w
      takim ukladzie godzac sie na to ponizanie.

      ja bedac zgradzana zona wolalabym dowiedziec sie o wszystkim, nie chcialabym
      aby moj maz byl ze mna tylko dlatego ze dobrze gotuje i piore.

      • zlakobieta Nic dodac, nic ujac. 27.04.02, 15:52
        Pozostaje mi tylko podpisac sie pod postem luizy.

        PS.Jako zona zdecydowanie wolalabym wiedziec o ewentualnych wybrykach meza (nie
        jestem tylko pewna czy akurat od jego kochanki).
      • liloom mackbet a skad wogole ten Twoj pomysl??? 27.04.02, 15:52
        A ja powiem wprost, ze nadal upieram sie, zebys dala sobie spokoj z zona, bo to
        nie twoja sprawa. Zona to nie Twoja sprawa. To jest sprawa miedzy nimi. I
        koniec.
        A to co jest miedzy Toba i nim - to sobie rozwiazuj jak chcesz.
        I poczytaj moje poprzednie posty, bo ja mimo ze jestem zona zapracowanego
        faceta nie uwazam, ze tylko "ta druga" jest winna, lecz wina jest zwykle gdzies-
        tam w polowie. Pisalam juz co uwazam za zdrade, trzeba by jeszcze poszukac
        przyczyn dlaczego facet szuka czegos poza domem - czy jest to blad w sztuce
        (zony?) czy fakt ze to on ma taki charakter (?).
        Ale zona ma prawo sama rozwiazywac swoje problemy domowe (ja bym sie wkurzyla,
        gdyby jakas panienka przyszla nadawac na mojego meza, bo co by mi bylo po
        stwierdzeniu "patrz, ale masz swinie w domu" - co ja by to obchodzilo - to w
        koncu moja prywatna sprawa, moje zycie i moja decyzja), ale przyznaje prawo
        drugiej kobiecie do zalatwienia sprawy z nim.
        Jak? Nie mam pojecia. Faceci sa czesto bezkarni - uwazam ze to niesprawiedliwe.
        Jak z drugiej strony zachowac klase?
        Napisz co koncu zrobilas. Ja tez bym nie wiedziala. Trzymaj sie.
        Chcialabym jeszcze wiedziec SKAD I DLACZEGO wzial Ci sie pomysl powiadomienia
        zony co?
        Zona
        • mackbet Re: mackbet a skad wogole ten Twoj pomysl??? 27.04.02, 16:10
          Skad moj pomysl? Nie wiedzialam czy wlasciwie zony chca , czy tez nie chca
          wiedziec o zdradach meza. Dlatego zapytalam tu. Nie zalezy mi na powiadamianiu
          jego zony, pisalm juz o tym wyzej. Chcialam tylko zeby popamietal. U wodzil
          mnie w tak pieknym stylu, byl taki biedny, niekochany i wyposzczony. najpierw
          spokojnie poszlam na te jego zaloty, poglaskalam troche i zaczelam niuchac. Nie
          chcialam trafic moim ciosem w takiego, ktory rzeczywiscie moglby byc
          nieszczesliwy i zyc naprawde w separacji. Zdarza sie. I odkad wiem, jestem
          pewna, ze to taki zwykly, tchorzliwy zonkos, zrodzil sie we mnie ten pomysl. A
          zapisywalam wszystko na dysku, bo wymazac moge zawsze a przydac mi sie to
          wszystko moze bardzo. A najsmieszniejsze jest to, ze on dalej twierdzi swoje!!!!
        • Gość: Martyna Re: mackbet a skad wogole ten Twoj pomysl??? IP: *.proxy.aol.com 27.04.02, 20:08
          liloom napisał(a):

          > A ja powiem wprost, ze nadal upieram sie, zebys dala sobie spokoj z zona, bo to
          >
          > nie twoja sprawa. Zona to nie Twoja sprawa. To jest sprawa miedzy nimi. I
          > koniec. Droga Liliom tutaj nie ma zadnej sprawy bo biedna zona o niczym nie wie.
          >
          >
          > Ale zona ma prawo sama rozwiazywac swoje problemy domowe (ja bym sie wkurzyla,
          > gdyby jakas panienka przyszla nadawac na mojego meza, bo co by mi bylo po
          > stwierdzeniu "patrz, ale masz swinie w domu" - co ja by to obchodzilo - to w
          > koncu moja prywatna sprawa, moje zycie i moja decyzja), ale przyznaje prawo
          > drugiej kobiecie do zalatwienia sprawy z nim. Jaka decyzja - przeciez
          prawdopodobnie biedna zona nie zdaje sobie sprawy co sie dzieje.
          > Chcialabym jeszcze wiedziec SKAD I DLACZEGO wzial Ci sie pomysl powiadomienia
          > zony co?
          > Zona

          Ja tez jestem mezatka i chcialabym znac prawde to dla mnie oczywiste, kobieto
          zastanow sie czy przypadkiem nie boisz sie prawdy czy tez tego , ze zostaniesz
          sama. Dla mnie kazda kobieta, ktora nie chce znac prawdy o tym czy ukochany , z
          ktorym codziennie klada sie do lozka, ktoremu ufaja czasami poswiecaja cale swoje
          zycie jest wierny powinny sie gleboko zastanowic nad soba i nad charakterem
          zwiazku .
          Dziewczyny tak nisko sie cenicie , ze nie chcialybyscie miec wiarygodnej
          informacji o wiernosci waszego faceta? Otworzcie oczy.
          Chcecie miec prawdziwy zwiazek oparty na milosci czy tylko jego iluzje.


          • Gość: liloom Re: mackbet a skad wogole ten Twoj pomysl??? IP: *.11.vie.surfer.at 28.04.02, 12:29
            Martyna, bzdury gadasz i obrazasz - kazdy ma prawo do swojego zdania. Wiec
            odwal sie od mojego. Nie mam ochoty uzasadniac po raz 158, poczytaj
            wczesniejsze posty.
            • martyna14 Re: do Liliom 29.04.02, 18:21
              Gość portalu: liloom napisał(a):

              > Martyna, bzdury gadasz i obrazasz - kazdy ma prawo do swojego zdania. Wiec
              > odwal sie od mojego. Nie mam ochoty uzasadniac po raz 158, poczytaj
              > wczesniejsze posty.

              Jak kazdy ma prawo do swojego zdania to dlaczego sama go nie przyznajesz
              nazywajac moja opinie bzdurami?
              Sorry nie mialam zamiaru nikogo obrazic nawet nie wiem, gdzie w mojej wypowiedzi
              jest fragment , ktory moglby kogos obrazic.
              Jestem ciekawa czy Ty wogole chcialabys sie dowiedziec o tym czy maz Cie zdradza
              czy nie nawet przypadkiem gdybys miala to odkryc sama? Cos mi mowi, ze nie.
    • mackbet Juz wiem co zrobie!! 27.04.02, 17:11
      Zony nie powaiadomie, bo ktos slusznie powiedzial, ze to nie moje zadanie.
      Jesli zblaznie go w firmie, to go wywala i tez w sumie straci ona. To musialo
      byc cos, co odczuje on sam. I wymyslilam: zaprosze go w tym tygodniu do siebie.
      urzadze piekna, romantyczna kolacje. Bede czarujaca. I powiem, ze musze mu cos
      wyznac. A mianowicie, poniewaz czulam sie tak niewyraznie ostatnio (prawda)
      kazalam sie zbadac i wyszlo, ze mam pewna chorobe, ktora lapie sie w bliskich
      kontaktach. Przezornie nie powiem co, niech mysli co chce. I teraz, powiem
      dalej, jak wolisz, kochasiu, pojdziesz zbadac sie sam, czy mam cie podac jako
      moj kontakt intymny i dostaniesz zawiadomienie z urzedu? I nawet jesli nie
      pojdzie sie zbadac i nie dostanie zawiadomienia, to do konca zycia nie bedzie
      spokojny. I nadmienie, ze to chodzi takze o ochrone jego potencjalnych,
      wspolzyjacych. Jego sprawa co z tym zrobi. Powie zonie? to bedzie sie musial do
      wszystkiego przyznac. Nie powie, bedzie mial nieczyste sumienie, ze moze...A ja
      na pewno mam go z glowy. I taka mysl przyszla mi wlasnie, bo przeprowadzalam
      coroczne badania. Jestem zdrowa.

      PS. A w mojej firmie powiadomilam kazdego pracownika, ze jesli odkryje slady
      jakiegokolwiek komunikatora w PC, zwalniam bez pardonu. Od komunikowania sie z
      klientem i domem jest telefon. I czesciej zagladam czym zajmuja sie w
      godzinach pracy moi panowie. Nauczylam sie czegos.
      • liloom Re: Juz wiem co zrobie!! 27.04.02, 18:33
        Mackbet ale sie obchachalam:))) Pomysl nie taki glupi:))))
      • Gość: Nell I tak trzba bylo od poczatku!!:)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.04.02, 20:46
        Pozdrawiam
      • _luiza_ Re: Juz wiem co zrobie!! do makbeth 27.04.02, 21:03

        powodzenia makbeth!
        i napisz jak ci poszlo

        pozdr.
      • Gość: tuli_pan ....ale ty naiwna jestes IP: *.mw.mil.pl 28.04.02, 14:35
        wiesz co bym zrobil na miejscu tego faceta? przeciez bym sie nie wystraszyl
        tylko poszedl po prostu do lekarza i sie zbadal, oj kobieto, glupia i naiwna
        jestes, bardzo....
        wogole to wychodzisz na idiotke w tym watku, bo masz pretensje do niego ze cie
        oszukiwa, ze sie rozwiedzie i rodzine zostawi, jesli on by nie fair z toba i
        nie dotrzymal obietnicy to ty bylabys w porzadku w stosunku do jego rodziny? bo
        pewnie patrzyli by na ciebie jak na ta co rozbila ich rodzine.....
        • mackbet Re: ....ale ty naiwna jestes 28.04.02, 20:55
          Juz ty sie o mnie nie martw. Ja umiem sie martwic sama za siebie. Zabawa trwa!!
          I gdzie ty sie doczytales, ze on mi cos obiecywal? A moze to ja jemu
          obiecywalam, co?? Urazona meska duma sie odezwala?? A moze ty tez prowadzisz
          taka gre, co?
    • kohinor Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 28.04.02, 17:47
      mackbet napisał(a):
      > Ale teraz mnie gnebi mysl, czy powinnam jego zonie powiedziec, jakiego ma meza?

      Ty mściwa kurwo.
      Najpierw się dupczysz z żonatym (i co z tego, że on cie podrywał, skoro ty sie dałaś poderwać?) ,a jak cie olał, to
      chcesz mu koło dupy zrobic?
      Ale jak się walił z tobą, to jakoś dziwnie nie chciałaś żonki powiadamiać?

      Jesteś głupią cipą (na ogół nie używam wulgaryzmów, ale na ogół się tak nie wkurzam). Dlaczego ci nie
      przeszkadzała jego obrączka PRZED? Tylko TERAZ, jak ci dał kopa w dupe?

      Ty mała, zawistna samiczko...

      ble , zerzygac sie mozna. I jeszcze raz wszystkich forumowiczów (prócz tej wrednej autorki wątku) rzepraszam za
      wulgaryzmy. Nie używam ich, ale się wyjątkowo wkurzyłem
      • mackbet Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 28.04.02, 20:59
        A fe!!! Wybacz, do tego poziomu sie nie znize! Jednak gdybym byla pewna, ze to
        ktos twojego pokroju, nie mialabym ZADNYCH obciachow. poczekalabym spokojnie,
        az dojdzie do rozwodu i potem pozegnala kochasia. Tacy jak ty, zasluguja na to.
        Nie zapomin o tym!!
        • kohinor Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? 28.04.02, 21:33
          mackbet napisał(a):

          > A fe!!! Wybacz, do tego poziomu sie nie znize!
          Siegnelas dna - nizej sie juz nie da.

          > Jednak gdybym byla pewna, ze to
          > ktos twojego pokroju, nie mialabym ZADNYCH obciachow. poczekalabym spokojnie,
          > az dojdzie do rozwodu i potem pozegnala kochasia. Tacy jak ty, zasluguja na to.

          A co ty o mnie wiesz? Bo ja z twoich postow wiem wiele o tobie. Ze jestes mala,
          zakompleskiona kurewka, ktora ktos wykorzystal, a nie zaplacil. I teraz cale
          twoje jestestwo dyszy zadza nienawisci.

          > Nie zapomin o tym!!
          O czym? O tym, ze sa na swiecie takie stworzonka jak ty? Nie, nie zapominam. Nie
          zapominam tez, ze sa karaluchy, psie gowna na ulicy, burza, kila czy terrorysci
          arabscy. Ale z tymi ostatnimi przynajmniej mozna probowac negocjowac, rozmawiac.
          Z toba nie.
      • Gość: elve Re: Czy powiedziec prawde jego zonie?? IP: 195.116.62.* 29.04.02, 13:36
        kohinor napisał(a):

        > mackbet napisał(a):
        > > Ale teraz mnie gnebi mysl, czy powinnam jego zonie powiedziec, jakiego ma
        > meza?
        >
        > Ty mściwa kurwo.

        ty pieprzony palancie niewiadomej plci.

        > Najpierw się dupczysz z żonatym (i co z tego, że on cie podrywał, skoro ty sie
        > dałaś poderwać?)

        co z tego, imbecylku? to ze on ja podrywał! Rozumiesz po polsku???

        > ,a jak cie olał, to
        > chcesz mu koło dupy zrobic?
        > Ale jak się walił z tobą, to jakoś dziwnie nie chciałaś żonki powiadamiać?

        a co cie to k...a obchodzi??? Nie o to pytała mackbet, wiesz?
        >
        > Jesteś głupią cipą (na ogół nie używam wulgaryzmów, ale na ogół się tak nie wku
        > rzam). Dlaczego ci nie
        > przeszkadzała jego obrączka PRZED? Tylko TERAZ, jak ci dał kopa w dupe?

        a ty jesztes pieprzony mizogin. w dodatku zenujaco wyzywajacy sie na forum na
        osobach, ktore uwazasz (nieslusznie zreszta) za gorsze od siebie.
        >
        > Ty mała, zawistna samiczko...

        daruj sobie takie epitety, nic nie zrozumiales z tego watku.
        >
        > ble , zerzygac sie mozna.

        rzygaj, byle nie tutaj.

        > I jeszcze raz wszystkich forumowiczów (prócz tej wred
        > nej autorki wątku) rzepraszam za
        > wulgaryzmy. Nie używam ich, ale się wyjątkowo wkurzyłem

        Tak czulam, ze to mezczyzna sie odzywa. Solidarnosc jader. Koles zdradzil zone,
        ale co tam, to kobieta jest winna. Smiesz nazywac ja cipa i jeszcze gorzej. Po
        prostu nienawidze takich gosci jak ty. Jestes obrzydliwy. Nie przyjmuje
        przeprosin.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka