Gość: bez happy endu?
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.11.04, 10:50
Chyba prztrafiło mi się to, o czym do tej pory tylko czytywałam na
forach...Facet poznany przez internet, z którym byłam od 7 miesięcy nagle
zniknął.Przepadł, ulotnił sie jak kamfora. GG milczy, telefon milczy, na smsy
nie odpowiada.Czepiam sie jeszcze resztek nadzieji, że może coś się
stało...że to jednak nie jest świadoma ucieczka z jego strony. Resztki
nadzieji.Bo tak naprawdę cóż ja o nim wiem? Związek na odległość, rzadkie
spotkania, piękne słowa, w które wierzyłam. Musiałam to z siebie
wyrzucić.Cóż, chyba zostałam bohaterką historii, jakich wiele, chyba pora
wytrzeźwieć. Fuck, 30 lat i kolejna historia bez happy endu.