Dodaj do ulubionych

Bylam prostytutka

    • Gość: Zenek Re: Bylam prostytutka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 22:39
      Masz bardzo dobry,popłatny zawód znany od poczatku istnienia ludzkości.Nie
      zginiesz głodu a w razie potrzeby dorobisz do pensji męża.Ale radzę nic nie
      mów,nawet w naimtymniejszych momentach.Powiedz zawsze,że te figury,lub
      pieszczoty poznałaś na filmach w Polsacie lub TVN.Napewno uwierzy.Przyznaj się
      tylko na ostatniej spowiedzi,bo to warunek pozagrobowej szczęśliwości!
    • Gość: niki Najlepiej daj ogłoszenie do gazety IP: *.reklama.eu.org 13.12.04, 22:46
    • Gość: facet potworna sparwa dla faceta - przeczytaj autorko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.12.04, 22:54
      zawsze uwazałem ze to najgorsze co moze sie przydazyc facetowi.zakuchuje sie w
      subtelnej delikatnej kobiecie a ona była/jest prostytutka i mu o tym nie
      mowi...najgorsze jest w tym przeswiadczenie o cynicznym oszustwie i zerowaniu
      na uczuciach - ALE U CIEBIE TEGO NIE MA - jest bol i zal z powodu tego co było
      (w odroznieniu od tych prostakow ktorzy to załosnie ignorancko
      komentuja).kiedys znałem podobny przypadek - ona zapłaciała swoja cene choc w
      inny sposob i czuje sie juz lepiej.wiele zalezy od tego kimjest twoj
      facet .znam była prostytutke zwiazana z byłym złodziejem ale gdy rodzina sie
      dowiedziałą to wykleła.musisz zapłacic rachunek ale nie potrafie powiedziec co
      powiennas zrobic(to jak pisałem w innych postach)cicha modlitwa powinna pomoc
      sie oczyscic.moze powinnas ODEJSC nie mowiac CZEMU?a moze oboje zapomnicie?a
      moze zyc NIE MOWIAC?naprawde nie potrafie teraz dac jasnej odpowiedzi.NAPEWNO
      NIE ROB NICZEGO POCHOPNIE. z moswiadczenia własnego powiem ci ze bol i
      cierpienie oczyszczaja - ad aspera per astra...ale czy powinnas jemu sparwaiac
      ten bol?nie wiem...wiem tylko ze skoro jest CI z tym BARDZO ZLE I CIEZKO to
      znaczy ZE JEST DLA CIEBIE NADZIEJA- bo nie zabiłas w sobie uczuc i wrazliwosci
      (co typowe dla patologi prostytcji)moze na razie cierp i płac za to sama?bo w
      koncu dała ci sie zaczac zyc - a niewielu prostytukom sie udae.ich cynizm je
      gubi, albo zbyt wielka wrazliwosc ktorej nie udaje sie zagłuszyc prochami i
      woda...tobie sie udało - to dar.moze spałc ten dług innym?

      michalmat@polbox.pl
    • jagodnik Re: Bylam prostytutką 13.12.04, 22:54
      Czy mu powiedzieć?
      Oczywiście! Powiedz mu! I wywieś sobie kartkę na plecach. A na czole zrób
      tatuaż: byłam prostytutką. Bosheee ... co za kretynki zarzucają te teksty : ((
    • Gość: Edwin Kolanko Re: Bylam prostytutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 22:58
      Jeżeli Ci zależy na nim i Waszym związku - ani waż się pisnąć o swojej przeszłości choćby słowem. Sobie tylko rozdrapiesz przyschnięte rany, a jemu otworzysz nowe. Tak czy owak oboje będziecie cierpieli; nawet jeżeli Twój facet jest wyrozumiały i w końcu pogodzi się z tym, gdzieś tam w głębi duszy zadra zostanie...
      No bo po co, w jakim celu miałabyś mu to mówić? Naprawdę, nie widzę żadnego powodu dla któego miałabyś to uczynić. Jeżeli chodzi Ci zaś o własne sumienie - lepiej idź do kościoła, wyspowiadaj się etc.
      • Gość: Janek Kolanko Re: Bylam prostytutka IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.04, 01:35
        A jeśli facet jest ateistą? Jesli god doesn't exist?Spowiedz nie pomoze...
        Co wtedy?
        Czarna magia?
    • Gość: kot pokazy dla emerytów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 23:00
      powiedz mu, i razem rozkręcicie biznes, tylko ustalcie promocyjne cennik, para -
      każdy numerek, pokazy dla emerytów itp.
      • Gość: aaa Re: pokazy dla emerytów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.12.04, 23:08
        spoko widze ze masz niezle poczucie humoru
    • Gość: cheops Re: Bylam prostytutka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 23:20
      Możesz nie mówić. Nawet chyba nie powinnaś. Zyjemy w cwilzacji, gdzie pewne
      tematy są tabu i lepiej takich strun nie potrącać.
      Twoje dylematy są kosekwecjami Twoich własnych wyborów życiowych z przeszłości.
      Czego się spodziewasz wyznając to przed mężem ? W czym to możee Tobie pomóc ?
      Czy też może jemu ? Czy w jakiś sposób Was to wzbogaci ? Czy spowoduje
      umocnienie związku ?
      Jakich reakcji męża się spodziewsz w tym momencie ? Jak się na to
      przygotujesz ?
      Czy nie będzie tak, że rzucisz ziarno niepokoju, zazdrości ? Po co Ci to ?
      • Gość: facet Re: Bylam prostytutka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 17:10
        nie potrafie powiedziec czy zgadzam sie twoja teza ale niewatpliwie jest to
        jeden z nielicznych rozsadnych głosow i stawiasz wazne pytania
    • Gość: ik Re: Bylam prostytutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 23:23
      Jeżeli mądry, dobry i Cię kocha - tak. jeśli nie, nie
      • Gość: sonic Re: Bylam prostytutka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 23:31
        "(...)a miłośc jest jak imperium - kiedy niknie idea, która je zrodziła, i ono
        musi się rozpaść..."
      • Gość: aza sama musisz zadecydować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 23:33
        Masz ciężki orzech do zgryzienia :-(. Nie zazdroszczę ci. Niestety nie ma tu
        złotego środku: z jednej strony zgadzam sie z "facetem" i uważam, że powinnaś
        mu powiedzieć, bo każdy związek polega na szczerości i zaufaniu, ale zaś z
        drugiej myśle, że nie zrozumiałby i chyba lepiej myśleć. My za Ciebie nie
        podejmiemy decyzji, powinnaś postąpić jak uważasz za słuszne...
        Życie jest cięzkie, nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo...

        Przemyśl 2 razy, niż cokolwiek postanowisz.
        Pozdrawiam!
        • Gość: aza Re: sama musisz zadecydować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 23:35
          miało być "milczeć" zamiast "myśleć". Sorrki!
      • Gość: urlep Re: Bylam prostytutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 23:40
        Przerażające jest w tym całym wątku to, że wszytkie Panie radzą aby nie mówić
        nic facetowi absolutnie. Ładnie to o Was świadczy. Jak ktoś zamiast wziąć się
        za uczciwą robotę wolał nadstawiać dupy to teraz powinien ponieść tego
        konsekwencje. SAM, a nie narażać na nie osobę którą rzekomo kocha. Bo jak
        poczuje się facet, który po kilku lub nastu latach dowie się od osoby tzreciej
        że matka jego dzieci puszczała się każdemu, i miała w bużce (między nogami)
        więcej penisów niż on włosów na głowie. Piękna perspektywa dla faceta.
        Amen.
        • Gość: RedLola NIC NIE MÓW! IP: *.238.78.142.adsl.inetia.pl 13.12.04, 23:59
          Faceci chętnie oglądają gołe laski,skaczą do agencji etc. ale nie znoszą
          info,że było wielu przed nimi /czasem żle znoszą nawet jednego poprzednika/.
          Pogardzają prostytutkami a przecież to oni korzystają z ich usług - gdyby nie
          było popytu...
        • Gość: szach Re: Bylam prostytutka IP: *.proxy.aol.com 14.12.04, 05:37
          Urlep, ukrzyzuj ja!...i te wszystkie wlosy na glowie tez!
    • Gość: DOBRA RADA A JA CI POWIEM: WROC DO ZAWODU, BO KASA DOBRA!!! IP: *.79.41.170.adsl.vbr.tiscali.dk 14.12.04, 00:07
      Z zadowoleniem seksualnym nie bedziesz miala problemu, a jak twoj facet zobaczy ile
      zarabiasz, to z pewnoscia sam rzuci prace i bedzie sie toba opiekowal i chronil zeby ci
      zaden klient krzywdy nie zrobil. Ostatnio ogladalem serial dokumentalny o jednym
      burdelu w USA i musze przyznac, ze dziewczeta kase czesza nieziemska!!! 1000$ na
      godzine!!!!! Gdzie tyle zarobisz, a i faceta w lozku nie bedziesz meczyc i wykanczac,
      bo inni zrobia za niego brudna robote ;)
      POZDRAWIAM I ZYCZE POWODZENIA W POWROCIE DO BRANZY!!!!!!
    • Gość: DOBRA RADA AHA, A DZISIAJ TO SIE NAZYWA... SPONSORING... IP: *.79.41.170.adsl.vbr.tiscali.dk 14.12.04, 00:17
      Faceci nie maja pojecia ile tych tzw. porzadnych dziewczyn, studentek z dobrych
      domow dupy daje po kryjomu zeby drogie perfumy czy ciuszki sobie kupowac...
      Ale oficjalnie, dla rowiesnikow, sa niedostepne i czekaja na ta jedyna w swoim rodzaju
      MILOSC... :D
      • Gość: xcobra Re: AHA, A DZISIAJ TO SIE NAZYWA... SPONSORING... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 11:27
        absolutnie sie zgadzam....
        mysle ze skala tego zjawiska w Polsce jest bardzo duza

        "dziwka to zawod a kur... to charakter..."

    • Gość: Facet 37 Re: NIE MOW, TO TWOJA PRYWATNOSC, badz dobra zona. IP: *.chello.pl 14.12.04, 00:21
      Bylas czlowiekiem a nie prostytutka, nie bylas przedmiotem. Pracowalas jako
      prostytutka. Sa gorsze rzeczy ktore moze wykonywac czlowiek.
      Tak jak Ty nie wiesz i nie masz prawa pytac i rozliczac co on robil przed
      zwiazkiem z Toba tak on nie ma prawa rozliczac Cie za Twoja przeszlosc.
      Ani Tobie ani jemu nikt nie dal prawa do osadzania innych. Liczy sie to jaka
      jestes zona, jak zachowujesz sie w TYM zwiazku, z TYM mezczyzna. Jesli jestes
      uczciwa, jesli dajesz z siebie max... to co z tego co robilas ? Ile
      "przyzwoitych" kobiet w roli zony jest do bani ? Masz swoja szanse, wykorzystaj
      ja. I dziob na klodke chocby Cie obdzierali ze skory.
      • Gość: karateka Re: NIE MOW, TO TWOJA PRYWATNOSC, badz dobra zona IP: *.dll.se 14.12.04, 08:49
        Zgadzam sie calkowicie z moim przedmowca. Moja zona (wyzsze wyksztalcenie) tez
        byla prostytutka na wiele lat przed naszym poznaniem sie, ale o tym powiedziala
        mi na poczatku znajomosci. Dowiedzialem sie,zaakceptowalem prawde i nigdy
        wiecej nie wracalismy do tematu nawet w klotniach. Dzieciom tez nigdy nie
        powiem. Gorzej, ze znalezli sie w naszym srodowisku uczynni znajomi, ktorzy
        wiedzieli i probowali "uratowac" mnie przed falszywym krokiem. I tu moze tkwic
        Twoj problem - czy istnieje ryzyko, ze ktos powie mu o tym poza Twoimi plecami?
        Przyznanie sie w trakcie malzenstwa niesie ze soba olbrzymie ryzyko. Mozna po
        prostu wszystko stracic, a taka kara bylaby niewspolmiernie wysoka do
        Twojej "winy". Jesli stracisz meza i dom, bo chcesz byc "uczciwa", to
        zaistnieje ryzyko, ze bedac byc moze bez wystarczajacych srodkow do zycia
        wrocisz do dawnego srodowiska. Jezeli ukrywanie prawdy, az tak bardzo Cie
        gnebi, to poswiec troche pieniedzy na porade u psychologa. Czy widzialas
        film "Tess" Polanskiego - jesli nie, to pozycz na video i koniecznie ogladnij.
        Bez wzgledu na epoke zachowujemy sie i reagujemy bardzo podobnie. A nawiasem
        mowiac, to coraz wiecej dziewczat bez zawodu np studentki, a nawet licealistki,
        zarabia cialem na ciuchy, kosmetyki, rozrywke. To jest naganne, ale czy
        konsekwencje tego maja ponosic cale zycie?. Postaraj sie wymazac ten fragment
        zycia z pamieci, unies glowe, usmiechnij sie i badz szczesliwa.
        • Gość: fa Re: NIE MOW, TO TWOJA PRYWATNOSC, badz dobra zona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 17:50
          musisz Ja bardzo kochac, to jest piekne! ja jednak lepiej rozumiem tych
          kolegow, ktorzy probowali cie uratowac - moze dlatego ze dla mnie to bylo by to
          nie do zaakceptowania u małzonki, mimo ze pomagałem kiedys takim kobietom?masz
          racje ze mimo zmiany epok zachowujemy sie bardzo podobnie, tak samo jest z
          prostytucja - teraz nie ma jej wiecej niz kiedys, jest tylko zupełnie jawna(no
          i mamy duze posiłki ze wschodu)dla mnie problemem w prostytucji jest to ze
          bardzo czesto dowodzi ona słanego kregosłupa etycznego - poprostu kobieta uawza
          ze lepsza jest praca w agencji niz tyranie w hipermarkecie za 800zl.
      • Gość: f Re: NIE MOW, TO TWOJA PRYWATNOSC, badz dobra zona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 17:36
        bzdura, oczywiscie ze mamy prawo oceniac innych - i ty kolego naszczescie
        nikomu tego prawa nie zabierzesz, ani jej, ani jej facetowi ani swojemu
        sasiadowi!
    • Gość: koneser Re: Bylam prostytutka IP: *.77.classcom.pl 14.12.04, 00:24
      • Gość: koneser Re: Bylam prostytutka IP: *.77.classcom.pl 14.12.04, 00:32
        Bylas, kropka. Zapomnij. Czas przeszly. Komu potrzebne ta wiedza? Tylko tobie a
        ty ja masz. Nie ulzysz sobie wyznjac partnerowi. A on raczej nie pogodzi sie z
        tym, nie zrozumie cie. Szczerosc, tak to piekna sprawa. Ale czy szczerosc az do
        bolu? A bedzie bolalo. Pozostaw to dla siebie. A najlepiej zapomnij, Jak? Nie
        wiem. Skoro teraz jestes juz inna to wszystko jest w porzadku. Zycze ci
        szczescia. Niech cie mysli nie katuja.
    • Gość: ABC Re: Ja też byłam prostytutką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 00:25
      Dziś już nawet o tym nie pamiętam. To sie da zapomnieć, choć musi upłynąć
      trochę czasu. Myślę, że piszesz nie po to, żeby sie poradzić ale po to aby
      trochę to z siebie zrzucić, bo doskonale wiesz, że nigdy tego nie powiesz
      swojemu patnerowi. Jeszcze Cię to trochę poboli ale wierz mi, zapomnisz....
      • Gość: df Re: Ja też byłam prostytutką IP: *.238.66.210.adsl.inetia.pl 14.12.04, 00:56
        nie mów uwierz mi znaczna większość facetów nie jest święta , przecież nie
        robiłaś tego z przyjemności tylko z braku pieniędzy .
        nie mów!!!
        df
        • Gość: dra Re: Ja też byłam prostytutką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 10:34
          A ja nie zgadzam się, to nie jest kwestia zapomnienia, bo pewnie kiedyś się o
          tym zapomni, tylko odpowiedzenia sobie na pytanie dlaczego ktoś decyduje sie na
          taki krok - przeciez to z czegoś wynika - brak kasy to jest niezła wymówka.
          Życie idzie do przodu, a w końcu chodzi o to by siebie zrozumieć, żyć świadomie
          siebie samego, uwolnić się, a to że czasem poboli... Jak nie będzie bolało, to
          nie pozna się swoich granic. Zapomnienie to ucieczka przed sobą samym i nie
          odpowiada na pytanie kim się jest, czego chce się w życiu, jaki jest cel itd
          itd. Szara egzystencja z poczuciem winy w tle, a tego przecież nie chcemy, czyż
          nie?
          • Gość: facet Re: Ja też byłam prostytutką - :-))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 16:34
            zgadzam sie
        • Gość: f co to za argument? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 16:30
          wiekszosc facetow tez nie jest swieta??ale nie kazdy ma az tyle na sumieniu...a
          złodziej mowi"kazdy kradnie"...
      • Gość: facet Re: Ja też byłam prostytutką IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 16:33
        i znowu wychodzi na to ze była prostytutka mowi rozsadniej niz ta banda
        kretynek ktore w wyjatkowo załosny sposob odpisuja na posta
      • jakisgosc Re: Ja też byłam prostytutką 14.12.04, 16:48
        przykro mi sluchac tych pokopanych i bezdusznych
        wypowiedzi, zaznacze ze nie jestem i nie bylem
        swiety, ale niczego nie ukrywam i nie bede ukrywal,
        bo tak na prawde tylko samemu sobie zrobilem
        krzywde klamaniem - pozbawilem sie uczuc,
        wrazliwosci - zatwardzalem serce... :(

        tekst: "Dziś już nawet o tym nie pamiętam... "
        - kurcze cos mi tu nie pasuje, skoro nie pamietasz
        to tego posta nie powinno byc!!!!!! :)))))))))))))

        - na pewno po 10-ciu latach nie boli tak samo
        ale tez nie mow mi ze ktos zapomni... - to tak
        jakbym mial zapomniec ze mialem dziecko...

        tylko sama siebie oklamujesz, serducho juz tak
        twarde od zycia w klamstwie, ze nie masz pojecia
        co to sa wyrzuty sumienia - samo to ze sie
        odzywasz swiadczy o tym ze pamietasz!!! :((((((

        z calego serca namawiam do szczerosci i zapewniam
        ze da sie zyc bez klamstw, pozdr...
    • Gość: wojak Re: Bylam prostytutka IP: *.podchorazych.katowice.pl 14.12.04, 00:55
      masz przerabane - watpliwe bys stworzyla trwaly zwiazek wiedzac ze jak kiedys
      spyta (albo sie dowie) to bedziesz musiala klamac

      jak sie przyznasz to mysle ze zwiazek raczej sie szybko rozleci
      facetowi nie przeszkadza to ze kobieta miala wielu przed nim, ale fakt ze
      handlowala dupskiem kiedys, jest przykry chocby na mysl ze jego dzieci to beda
      autentyczne skur..syny
      smutne ale prawdziwe
      • Gość: meerkat Bylem ALFONSEM... :-((((( IP: 168.143.113.* 14.12.04, 01:49
        Rzucilem profesje z powodow skrupulow moralno-etycznych (policja nastepowala mi
        na piety), ale nie ukrywam, ze powodzi mi sie teraz znacznie gorzej (rozdaje
        reklamy w supermarketach za 800 PLN miesiecznie- niby to samo, ale jednak...

        Od kilku miesiecy jestem w stalym zwiazku. Dziewczyna jest sliczna i fachowa.
        Jest nam ze soba dobrze. Ale boje sie przyznac, ze bylem sutenerem i
        wykorzystywalem bezlitosnie i maltretowalem liczne INNE kobiety!

        Ona chce, zebym eksploatowal, bil i upokarzal TYLKO JA!!!

        Poradzcie co mam robic?!
        Nie lubie byc monogamista( brak kasy!), ale nie chce jej stracic! [za wczesnie]
    • Gość: gosc Re: Bylam prostytutka IP: *.ADSL.mnsi.net 14.12.04, 03:22
      Zalezy od tego, jaki on jest? Sztywny dogmatyk? Ograniczony ciemniak o waskich
      horyzontach? A moze normalny facet, ktory widzial zycie z roznych stron i bedzie
      umial to zrozumiec?
      Wychowalem sie pod koniec komuny i troche rozrabialem, miedzy innymi handlowalem
      troche waluta i zlotem z przemytu - i tak sie akurat sklada, ze znalem sporo
      dziewczyn "srodowiskowych", niektore z nich nawet dosc dobrze. Wiem na pewno, ze
      tylko nieliczne prostytutki robia to z zamilowania (nimfomanki, na przyklad, i
      niektore fetyszystki). Wiekszosc robi to co robi, bo zmusila je do tego albo
      bieda, albo zli ludzie, albo jedno i drugie razem.
      A te z nich, ktore zrywaja z zawodem i wychodza za maz sa z reguly bardzo
      dobrymi i wiernymi zonami - czego jak czego, ale "nowych wrazen" to one juz na
      pewno nie musza szukac, bo widzialy i robily wiecej, niz przecietnej kobiecie
      kiedykolwiek sie snilo i emocje lozkowe nie stanowia dla nich juz zadnej atrakcji.
      Gdybym oznenil sie z dziewczyna, ktora w swoim czasie "pracowala", to wolalbym,
      zeby mi o tym powiedziala. Ona i tylko ona, a nie ktos obcy i zupelnie
      przypadkowy. A skoro robila to zanim mnie poznala, to jakiez to moze miec
      znaczenie dzisiaj?

      P.S. Oczywiscie zakladam (i mam nadzieje), ze nie wchodza w gre zadne "problemy
      spoleczne" typu alkoholizm, narkomania, HIV, itd.
    • dalecooper Re: Bylam prostytutka 14.12.04, 04:46
      Mówiąc podejmujesz oczywiście pewne ryzyko. Spróbuj oszacować jakie jest
      prawdopodobieństwo, że to kiedyś wyjdzie. Jeśli np. mieszkacie w innym mieście,
      miałaś w sumie mało klientów itp, to może się okazać, że po prostu nie warto mu
      o tym opowiadać. Rozważ jednak, czy niepokój i obawy nie staną się z czasem dla
      Ciebie zbyt wielkim problemem - jeśli sama uważasz swoją przeszłość za coś, co
      Ciebie obciąża i umniejsza Twoją wartość, to zapewne tak będzie. Wówczas
      najlepiej powiedz mu to jakoś jak najszybciej. Ja na Twoim miejscu tak właśnie
      bym zrobił (inna sprawa, że na miejscu Twojego faceta nie zerwałbym z Tobą z
      takiego powodu). Życzę powodzenia!
      • dalecooper Re: Bylam prostytutka 14.12.04, 04:52
        Poczytałem sobie parę postów od facetów, co skłoniło mnie do dodania, że
        niestety nie jestem typowy i być może zdecydowana większość mężczyzn jednak
        zerwałaby z Tobą dowiedziawszy się o Twojej przeszłości. Wszystko więc zależy od
        tego jaki jest ten Twój. Jeszcze raz powodzenia życzę!
      • Gość: facet Re: Bylam prostytutka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 16:54
        to jestes wyjatkowo tolerancyjny...a czy gdyby nadal pracowała tez by ci to nie
        przeszkadzało?no i czy masz obecnie ładna kobiete...?
    • Gość: P Re: Bylam prostytutka IP: *.client.comcast.net 14.12.04, 06:44
      Radze Ci powiedziec mu o tym .Sa rzeczy ktore wczesniej czy poznniej
      i tak wychodza na jaw .Ja osobiscie uwazam ze przeszlosc nie ma znaczenia
      i pozostaje mi zyczyc Tobie aby on byl taki sam.
      • Gość: Opatrzność Dobra! A jaka jesteś w kuchni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 07:48
        Dobra ! A jaka jesteś w kuchni?
    • Gość: mordek Re: Bylam prostytutka IP: *.jasien.net / *.jasien.net 14.12.04, 07:27
      lepiej mieC z ku.. żonę niż z żony kurwę (stare...)
      • Gość: Elisa Re: Bylam prostytutka IP: *.xh3.lilly.com 14.12.04, 08:46
        Musisz sama podjac decyzje i napewno bedzie Ci trudno. Spojrzyj na to oczami
        Twojego mezczyzny i jak Ty bys sie czula, gdyby on cos przed Toba ukryl. Jesli
        chcecie stworzyc zwiazek oparty na tolerancji i zrozumieniu, moze powinnas mu
        powiedziec. Bedzie mu ciezko to zrozumiec i moze juz nigdy nie byc tak jak
        bylo. Wiec moze lepiej zapomiec, to przeszlosc. I jesli jestes silna,aby
        zapomiec takze i nie miec wyrzutow sumienia. Zyj przyszloscia, bo szkoda czasu.
        Jak mowiono dawno temu Carpe Diem = chwytaj dzien. Co bylo minelo, nigdy nie
        zaluj tego co zrobilas. Widocznie mialas swoje powody.
        A Ci wszyscy prostacy, ktorzy uwazaja sie lepsi od Ciebie, bo przezyli czesc
        swojego zycia w spokoju ze swoim sumieniem,to nudni i smutni ludzie, ktorzy tak
        wlasnie przezyja cale swoje zycie.
        Trzymam kciuki.Pozdrawiam
        • Gość: facet Re: Bylam prostytutka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 16:53
          twoj tata napewno jest dumny z curuchny, bo ewentualny facet to juz chyba
          znacznie mniej...co było mineło, bezwarunkowo nigdy nie załuj tego co
          zrobiłas...a gdyby chandlowała prochami pod szkołami, albo napdała na ludzi?
          gratuluje systemu wartosci, to naprawde załosne...
    • Gość: Jan Re: Bylam prostytutka IP: *.core.hp.com 14.12.04, 08:00
      nie mow mu.. chyba zaden mezczyzna nie jest w stanie tego zrozumiec. Bedzie
      mial traume do konca zycia, i nie bedzie mogl cieszyc sie z milosci do Ciebie
      (nawet jesli przy Tobie zostanie). To bylo Twoje zycie, i to Twoj bol. Ty
      musisz z tym zyc, nie kaz innym.
      Pomysl tylko co zrobic by nigdy nie doszlo do krepujacej sytulacji na ulicy.

      pozdrawiam i trzymaj sie cieplo!!
    • buhaj_z_rogiem Mi by nie przeszkadzalo 14.12.04, 08:52
      Gdyby moja kobieta mnie kochała, a ja ją, nie miałoby to większego znaczenia.
      Oczywiście, jak to już ktoś napisał, pod warunkiem że nie wchodziłyby w grę HIV
      i inne choroby przenoszone drogą płciową, bo to jednak pewne znaczenie ma.

      A swoją drogą, jeśli jakaś "ziewczyna" ma ochotę po prostu pogadać przez
      internet lub na żywo, niech się odezwie na mejla. Ja na pewno nie będę prawił
      morałów :)
    • Gość: x. Re: Bylam prostytutka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:07
      Porada Spowiednika:Można to wypowiedzieć na spowiedzi Bogu aby przebaczył Tobie
      i Ty sobie sama. Natomiast drugi człowiek, żyjący blisko(np. mąż) - może
      wybaczyć, ale nie zapomnieć!Także należy trzymac to w sercu jako swoja
      tajemnicę, a zarazem pokutę!Mógłbym jeszcze cos dodoać, ale to później!
    • Gość: Krzysiek Re: Bylam prostytutka IP: *.acn.waw.pl 14.12.04, 09:14
      Z kawki - wrony z kur.. żony. Każda prostytutka ma nieco wypaczoną psychikę i jej skłonności do łajdactwa mogą się odnowić w trakcie związku. Jeśli chodzi zaś o ten konkretny przypadek to do przeszłości trzeba sie przyznawać na początku znajomosci.Życie w kłamstwie jest podłe.
    • Gość: dmen Re: Bylam prostytutka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:17
      Jeśli Ciebie to męczy to myślę, że powinnaś powiedzieć.
      W końcu trzeba mieć zaufanie do partnera i przede wszystkim do siebie.
      Sam jestem w związku, w którym tkwiła jakaś tama dopóki nie wyciagnąłem o co
      chodzi (to tylko były mąż zrobił ze swej żony dziwkę wbrew jej woli). Boli to,
      czasami na ten temat rozmawiamy, ale przynajmiej jest to nazwane i przy pewnej
      dozie dobrej woli z obu stron, problem po jakimś czasie minie (może nawet po
      paru latach). Dla mnie najważniejsze jest by partnerka była przede wszystkim
      sobą i uwolniła się od własnych cieni, tak samo jak ja staram się to robić.
      Pozdrawiam i powodzenia.
      • Gość: lolla kwestia wyboru wartości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:24
        Moim zdaniem, to zależy od tego, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Jeżeli
        chcesz mieć zawsze miło i przyjemnie, to rzeczywiście, mówienie chyba nie ma
        sensu. Można bez wiedzy drugiej strony usuwać ciąże, zdradzać sporadycznie albo
        często, prowadzić podwójne życie i udawać, że wszystko jest tak, jak powinno
        być; nie wiedzieć, jakie tajemnice kryje życiorys partnera. Tyle, że moim
        zdaniem nie na tym polega związek. A wybór należy do każdego z nas.
        • Gość: dmen Re: kwestia wyboru wartości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:36
          No i masz rację, podpisuję się dwoma rękami. A jeśli obojgu zależy na związku,
          to można powiedzieć "kryzys szansą". Być może wymagana byłaby pomoc psychologa.
          Ale decyzja należy do nich i do niej. Wg mnie nie należy żałować tego co się
          robiło w przeszłości (poczucie winy w czym jesteśmy wychowywani), ale coś z tym
          zrobić, rozliczyć się z tym, zapytać dlaczego tak się stało i... wyciągnąć
          wnioski dla siebie i nad tym popracować. Żeby się uwolnić, jesli partner może
          pomóc i jest świadomy, to już połowa sukcesu
      • Gość: facet Re: Bylam prostytutka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 16:45
        gdy piszesz o odzuceniu własnych cieni i o swoim zwiazku to oczywiscie masz
        racje.ja jednak nie potrafie zalecic jej by to powiedziała bo wiem ze
        prawdopodobnie bedzie to straszne doswiadczenie dla jej faceta, sa wielie
        szanse ze sie rozejda w bolu i zlosci.ale wiem tez ze nie mowiac -trodno bardzo
        bedzie stworzyc cos pełnego.ech,ani w lewo ani w prawo.wczesniej pisałem ze
        moze powinna odejsc nie mowiac - ale to tez jest watpliwe...w sumie to za mało
        wiemy o sytuacji.
        powodzenia
    • Gość: Tomek Re: Bylam prostytutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:54
      Trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji. Ja nie chciałbym żeby moja wybrana
      okazała się byłą prostytutką. Mówienie niczego tu nie zmieni.
    • Gość: Madzia Re: Bylam prostytutka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:57
      Na Twoim miejscu pewnie zbyt męczyło by mnie to, abym mu nie powiedziała. I
      pewnie powiedziałabym mu prawdę. Jeśli wyznasz przed nim to co tak Cię męczy,
      moze to zaakceptować, ale może tez odejść. Znacznie gorzej będzie jednak jesli
      kiedys dowie sie przypadkowo. Żal o to że nie wyznałaś mu prawdy, sprawi że
      prawie napewno odejdzie. Dlatego lepiej chyba zaryzykować już teraz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka