druga_strona
13.01.05, 21:22
Często jest tak, że ludzie źle odbierają swoje intencje. Takie pomyłki są
najbardziej kłopotliwe w pracy. Mocny komplement na temat piersi (np. „Takie
balony to bym wyssał do końca”) można dwuznacznie odebrać. Jako propozycję
czegoś więcej lub jako kolejny głupi tekst kolegi z pracy. W związku z tym –
gdzie jest granica pomiędzy komplementem sprawiającym przyjemność a
molestowaniem, które jest dla kobiety obraźliwe?