Gość: toja
IP: 195.116.62.*
03.02.05, 18:11
zaczyna mnie to irytować.
Ma 27 lat, nie pracuje, mieszka u rodziców i od 2 lat kończy pracę
magisterską. Robił kurs na prawo jazdy, ale oczywiście nie skończył. Od 2
lat. Wszystko tłumaczy tym, że ma dużo obowiązków domowych (typu napalić w
piecu, pomoc tacie przy domu). Utrzymują go rodzice, on sobie czasem dorabia,
ale czasem na dodatkowe wydatki. Nawet za komórkę płacą za niego. Jak ma
załatwić jedną rzecz w ciagu dnia, to już uważa że jest zalatany.
Mój status zawodowy i materialny wygląda inaczej.
Kocham go bardzo, jest bardzo dobrym, szczerym, czułym facetem. Ale jesteśmy
razem pół roku i widzę, że jego plany na planowaniu kończą się. Zaczyna
przeszkadzać mi ta niekonsekwencja.
Myślę poważnie o tym, że nie mogę być z takim człowiekiem.