Gość: miśka Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: 194.204.161.* 02.05.01, 10:54 Chiałam jeszcze poruszyć jedną kwestię. O mie iwadomo - dzieci ....no niekoniecznie. Ale są i inne osoby z problemami "dzieciatymi". Byłam ostatnio u znjamoych, którym 3 m-ce temu urodził się potomek. On - pracuje w W-wie, do domu dojeżdża na weekendy. Ona przez całą ciąże po prostu przeszczęśliwa (choć dziecko było z wpadki). Obecnie zastałam ją zgorzkniałą i pierwsze co powiedziała do mnie to "nie tak sobie to wyobrażałam". Poród - koszmar, ci p.. lekarze nie chcą znieczulać, jakaś chora idea rodzenia naturalnie bez znieczulenia. A teraz - po prostu nie czuje tego. Ma opiekunkę na każde wezwanie, ale jak mówi nie jest szczęsliwa, czuje się źle- nie potrafipowiedzieć dlaczego Po prpstu "nie czuje" macierzyństwa. Zaznaczam, iż nie jest to depresja poprodowa. natomiast wszędzie jest propagowany mit szczęśliwej mamuśki, która szczęśliwie rodzi idzecko, a pote z uśmiehcem na ustach zachodzi w kolejną ciąże. Dlaczego nigdzie nie ma wiadomości na ten temat - że macierzyństwo nie zawsze jest takie fajne i że narodziny to nie zawsze najszczęśliwszy dzień w życiu (a tak standartowo się wszędzie pisze). To jeden stereotyp. drugi taki jak w moim przypadku. I tzeci o karmieniu piersią - ona nie chce, bo nie - bo jakoś czuje się niezręczne (no nie wiem dlaczego zresztą), ale oczywiście wszyscy krzyczą, że tylko butla. I że dziecko najważaniejsze. A ona się mnie pyta - a ja? Nie wiedziałm co mam jej powiedzieć. Chyba tylko tyle że w tym kraju najlepiej inni wiedzą co jest dla Ciebie najlepsze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Miski IP: *.bund.de 02.05.01, 12:04 droga Misko, widywalem nagrobki z napisami "Mgr" , "Dr" , "Prof." etc.etc. Chacialbym, aby na moim nagrobku, o ile na takowy sie w ogole zdecyduje, ktos napisal: "byl dobrym ojcem"... w dalszej perspektywie wszyscy tu piszacy, mezczyzni czy kobiety, beda nieboszczykami i tyle zostanie z ich zycia, ile (dobrej ?) pamieci u symow i corek. Kiedys to zrozumiesz, a jesli nie, coz, wspolczuje Ci. pozdrawiam - b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: do Miski i barabasza IP: *.datamonitor.com 02.05.01, 12:28 Po pierwsze, nie kazdemy zalezy na tym aby cokolwiek po sobie pozostawiac, a jesli juz to najczesciej chodzi o rzeczy widoczne, typu dom czy ksiazka. Jezeli tobie zalezy na tym aby pozostawiac po sobie potomkow i przekazywac im majatek nagromadzony za zycia - widocznie tobie tak pasuje. Innym wcale nie musi, dlatego rozumiem Miske i uwazam ze nalezy jej sie uznanie za odwage w przedstawianiu pogladow i podejmowaniu decyzji ktora dla niej jest najlepsza. Dla niektorych kompletna zyciowa satysfakcja noze wyplywac np z napisanej ksiazki, ktora po sobie zostawia. Jakos Mickiewicz nie przetrwal przez pamiec swoich dzieci (ktorych zwyczajnie nie mial). Poza tym nie kazdy ma aspiracje do tego aby byc pamietanym. Z pewnoscia lezac w grobie raczej sie o ziemskich atrakcjach nie mysli. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Esther IP: *.bund.de 02.05.01, 13:12 "majatek nagromadzony za zycia"? dziecinko, ty naprawde nic, ale to nic nie zrozumialas... czy mickiewicz mial dzieci, tego nie wiesz ani ty, ani, przypuszczam, nikt inny. gdyby jednak mial, to wierz mi, nie obchodzily by ich specjalnie ani "dziady" ani "pan tadeusz"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: do Esther IP: *.datamonitor.com 02.05.01, 13:26 Przede wszystkim nie wiesz ile mam lat, wiec uznaje ze obdarzasz imieniem "dziecinka" wiekszosc osob, niezalezenie od plci i wieku:)) To ty mnie (czy moge nazywac cie "ojczulkiem"?)nie zrozumiales. Dla ciebie moze wazne jest aby miec dzieci ktore cie beda wspominac, najlepiej jeszcze jako dobrego ojca, i jeszcze wspomna o tym na plycie nagrobnej. Nie krytykuje tego bo masz prawo uwazac to za cos bardzo waznego, tak waznego ze az wydaje ci sie to uniwersalna prawda, ktorej niektorzy (jak Miska czy ja) nie sa swiadomi - ale przyjdzie na nich opamietanie. Czy nas beda wspominac wlasne dzieci, czy obcy, to nie ma az takiego znaczenia. Wazne jest to co ty zrobisz dla innych, czy wlasnych dzieci, czy obcych. Dzieci nie ma sie po to aby umoscic sobie wygodne gniazdko na starosc albo aby kogos uszczesliwic. I nie bardzo rozumiem dlaczego to ze bedziesz pamietany i wspominany po smierci ma dla ciebie az takie znaczenie...... Wierz mi, ze sa ludzie dla ktorych tego typu zeczy nie graja wielkiej roli, nie mowie tylko za siebie. Zwyczajnie przyjmij to, ze nawet jesli wiekszosc podziela twoje zdanie, to nie znaczy ze tak JEST i ze inni musza. Wedlug twojej opini ludzie zyjacy w celibacie nie maja szanse na bycie pamietanymi, ani na szczescie czy satysfakcje z zycia. Pozdrowienia, Esther Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Esther IP: *.bund.de 02.05.01, 13:55 "umoscic sobie gniazdko na starosc"... dziecinko, ty w dalszym ciagu niczego, ale to niczego nie rozumiesz. Moze z innej beczki: jestes smutna, ze jestes, czy raczesj z tego faktu zadowolona ? Gdyby wiekszosc myslala tak jak ty lub miska i, co wiecej, uwazala to za swoje "prawo", nie prowadzibylibysmy zadnej dyskusji na tych lamach, bo by nas po prostu n i e b y l o. pozdrawiam b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: do Esther IP: 194.204.161.* 02.05.01, 14:03 A przepraszam barabasz - piszesz o "prawie". Czy nie mam prawa postępować i życ jak mi się podoba? Czy ktoś zmusi mnie do posiadania dzieci? Nie sądzę. PS. Co do Mickiewicza to chyba lekko przesadziłeś. (i lepiej że zostawił swe dzieła niż garstkę potomków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Miski IP: *.bund.de 02.05.01, 14:58 Gość portalu: miśka napisał(a): > A przepraszam barabasz - piszesz o "prawie". Czy nie mam prawa postępować i życ > > jak mi się podoba? Czy ktoś zmusi mnie do posiadania dzieci? Nie sądzę. > PS. Co do Mickiewicza to chyba lekko przesadziłeś. (i lepiej że zostawił swe > dzieła niż garstkę potomków. nie masz prawa, miska. twoje prawo siega tylko dotad, dokad nie naruszasz praw innych. innymi slowy: twoje prawo jest wzgledne. do posiadania dzieci nikt cie zmuszac nie zamierza, lecz twoje zycie wedlug tego "jak ci sie podoba" nie uchroni cie przed pustka i pytaniem "czy to juz bylo wszystko ?" Od tego pytania uchronisz sie jedynie, jesli umrzesz mlodo, czego ci w zadnym wypadku nie zycze. pozdrawiam - b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: do Miski IP: *.datamonitor.com 02.05.01, 15:08 Miska, nie uwazasz ze to ciekawe jak dla niektorych posiadanie dzieci wydaje sie byc czyms strasznie niezbednym do osiagniecia satysfakcji z zycia, ba, uwazaja ze bez dzieci czeka czlowieka pustka...... Przypominaja mi sie od razu pary, gdzie ludzie pobieraja sie aby miec dzieci, po czym w wieku 50 lat kiedy dzieci odejda z domu, okazuje sie ze maja wokol siebie straszliwa pustke. Ja chce aby dla mnie najwazniejszy byl moj partner i to co robie w zyciu - i tak jest od dobrych paru lat. Jesli sie zdecyduje na dzieci - nie chce aby przeslonily mi caly swiat, z prostego powodu ze nie sa moja wlasnoscia i pewnego dnia odejda we wlasny swiat. A tracic czas na myslenie o tym co bedzie po mojej smierci to nie mam ochoty. Pozdrowienia, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: do Miski IP: 194.204.161.* 02.05.01, 15:12 podpisuję się pod tym co napisałaś obydwiema rękami. Nic dodać nic ująć. Nie czuję żadnej pustki w życiu (mój mąż także) choć pewnie powinnam wg.barabasza. I jestem szczęśliwa - naprawdę barabasz! A jak umrę to mało będzie mnie już obchodziło - co mi wypisano na nagrobku i kto mnie będzie opłakiwać. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Miski IP: 212.224.50.* 02.05.01, 17:06 gdzie ty, dziecinko, wyczytalas, ze "powinnas" czuc pustke? sadze, ze czas na wycofanie sie z tej polemiki, gdyz mowimy nieco obok siebie. chcialbym zakonczyc zyczeniami dla Miski, Esther i im podobnych duchem, czy tez pogladami na temat "praw" do zycia "jak mi sie podoba" etc.etc. zycze wam wszystkim z calego serca, abyscie nigdy nie musialy (eli) wspominac slow barabasza i nie pytac sie samych (kiedy juz bedzie za pozno), czy "to" juz bylo moje zycie... pozdrawiam - barabasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KKK Re: do barabasza IP: 195.116.107.* 02.05.01, 17:16 a dlaczego jestes tak przekonany, ze to wlasnie ty masz racje !!! czy nie mozesz zrozumiec, ze inni mysla inaczej niz ty i maja inne wartosci ? ja generalnie chce miec dzieci (nie moge), ale (doskonale) rozumiem, tych ktorzy nie chca i nie widze powodow, zeby ich dyskryminowac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do kkk IP: *.ibc.de.easynet.net 02.05.01, 18:47 droga kkk, barabasz jest tym, ktorym jest i wie to, co wie. Ma rozum, oczy i serce otwarte, ergo: rozumie, widzi i czuje. nikt i nic nie jest w stanie wstrzasnac tym, co wie barabasz. barabasz wycofal sie definitywnie z watku "ja nie chce miec dzieci", poniewaz nie ma na ten temat nic wiecej do powiedzenia. - b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: polemika IP: *.datamonitor.com 02.05.01, 18:44 Rzeczywiscie polemika nie ma sensu jesli jedna strona dopuszcza jedynie swoje zdanie jako prawda absolutna i mysli ze przemawia z pozycji kogos kto ma prawo przekazywac innym rady o tym jak zyc. Taka postawa zwykle cechuje ludzi starszych , lub tych ktorzy nigdy nie uwazali ze nauka, poznawanie swiata i inych ludzi ma jakis sens - akceptowanie prawd i traktowanie ich jako jedynej mozliwej drogi graniczy dla mnie z fanatyzmem a juz na pewno z kompletnym brakiem otwartosci na swiat i innych. Czlowiek ktory sie caly czas uczy, im wiecej wie i poznaje tym bardziej zauwaza jak malo wie i jak nie mozna rozdzielic czarnego od bialego. Nie wiem, ile barabasz ma lat, ale po jego listach mam wrazenie ze jest starszy duchem od mojego dziadka. No, ja nadal czuje sie jako "dziecinka". Pozdrowienia dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staszek Re: polemika IP: *.*.*.* 05.05.01, 12:38 a ja myśle że jesteś płytka jak kałuża Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii Do Staszka 05.05.01, 13:05 Czy bylbys w stanie rozszerzyc swe hydrologiczne porownania ? Mam nadzieje, ze beda one glebsze niz wymienione przez ciebie porownanie pogladow Esther do glebokosci kaluzy. Z gory dziekuje za odpowiedz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KKK Re: Do Miski IP: 195.116.107.* 02.05.01, 12:44 Juz wczesniej pisalam, ze nie mam nic przeciwko tym, ktorzy dzieci niechca miec, ale wydaje mi sie, ze ty jestes na tym punkcie przewrazliwiona; ja nie zauwazylam, zeby prasa donosila tylko o "szczesliwych" matkach, porodach, macierzynstwach itd. B. czesto pisze sie o "koszmarach" zwiazanych z ciaza i macierzynstwem, zarowno w odbiorze matek i ojcow, jak i osob postronnych; co do twojej znajomej, to po prostu wydaje mi sie, ze jeszcze nie "dorosla" do dziecka - nie jestem idealistka, doskonale wiem, ze dziecko moze nie raz wyprowadzic z rownowagi i ma sie czasem "tego wszystkiego dosyc", ale czasem - nie NON STOP. Ja z kolei mam znajome, ktore "na pokaz" przytulaja i caluja swoje dzieci, a tak naprwade marza tylko, zeby same zajely sie soba i daly im swiety spokoj - to, ze sie mowi "moj kochany syneczku" nic nie oznacza, jesli cale zachowanie matki (ojca) o tym nie swiadczy - a dzieci to wszystko wyczuja; ja jetem bardzo uwrazliwiona na wychowanie i stosunki w rodzinie, bo mam b. duzy kontakty z osobami o duzych problemach psychicznych (nerwice, leki, depresja) wywodzacych sie wlasnie z dziecinstwa - bardzo beztroskiego i szczesliwego na pozor, tylko rodzice jednak pojmowali je w innyc sposob niz dziecko tego oczekiwalo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anita Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: 64.46.88.* 02.05.01, 19:13 Absolutnie nie jestem przeciwko dzieciom jako takim. Tak dlugo jak one nie sa moje. Dzieki moim rodzicom istnieje, i chwala im za to! Ale na tym koniec reakcji lancuchowej. Ja nie nadaje sie ma matke, czesciowo z racji zawodu i trybu zycia jaki z tego wzgledu wiode(wiecznie w rozjazdach, moj partner tez), a co chyba wzniejsze, z braku tzw instynktu macierzynskiego. Dawno przestalam reagowac ma wscibskie pytania. Pojecie prywatnosci w Polsce jest w tym wypadku wypaczone, musialam wiec nauczyc moje otoczenie od podstaw znaczenia tego slowa. I teraz mam spokoj. To moje zycie i mam prawo o nim decydowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: izak Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.man.bialystok.pl 03.05.01, 14:06 Przez wiele lat sadzilam, ze jestem w stanie poswiecic sie moim pasjom i pracy kosztem rodziny a zwlaszcza dzieci. Bedac jedynaczka nie odczuwalam "palacej" potrzeby funkcjonowania w zorganizowanym stadle. Ciagle pytania rodzinki dotyczace zamazpojscia i oczywiscie straszenie, ze im pozniej zdecyduje sie na dziecko tym gorzej, puszczalam mimo uszu i przetwarzalam odpowiedzi w zarty. Doskonale wiec rozumiem stanowisko Miski, zwlaszcza, ze jestem osoba ambitna i dazaca do trwalego wkomponowania sie w system, w jakim sie znalazlam. Musze sie jednak przyznac, ze od dluzszego czasu odczuwam niedosyt zycia wynikajacy z wylacznego ukierunkowania mego zycia na prace, ktora wykonuje non-stop. Po prostu zaczynam obsesyjnie myslec o rodzinie i dzieciach - tak po prostu przyszlo! Ale mam szereg obaw - wiem, ze gdy sie na to zdecyduje moje dotychczasowe osiagniecia legna w gruzach a intensywnosc pracy bedzie bardzo oslabiona. Wiem, ze bede musiala z wielu rzezcy zrezygnowac, ale wiem tez ze zyskam cos niepowtarzalnie wiekszego i wartosciowego. Macierzynstwo w naszych czasach to bardzo trudny wybor, zwlaszcza dla kobiet aktywnych zawodowo. Szczerze mowiac troche zazdroszcze Misce, ze nie ma dylematu - bo po prostu w jej glowie i sercu nie ma rozwidlenia na waskie uliczki, byc moze jednokierunkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: 213.77.18.* 04.05.01, 13:01 Wczoraj wieczorem nie mogłem zasnąc, bo tuz przed snem żona opowiedziała mi to, z czego zwierzył sie jej syn. Chciałby kupić sobie nowe buty, dziewczynę zaprosić na lody, zmienić na nowsze piętnastoletne biurko, chciałby też, abyśmy wspolnie pojechali gdzieś na wakacje. Nie mogłem zasnąć bo mi łzy cisnęły się do oczu i coś ściskało mi gardło. Pomyślałem sobie, że mimo dobrej pracy, kształcenia się permanentnego i dwóch fakultetów nie jestem w stanie zapewnić rodzinie godnego życia(np. wspólne wakacje - nie mam komputer, samochodu, wieży komórki itd. ), nie jestem w stanie zapewnić im lepszego życia mimo, że podjąłem się wraz z moją żoną najtrudniejszej roli społeczej, roli rodzica piątki dzieci. Bo to ono drodzy Nie-chcący mieć dzieci bedą na was pracowali, gdy już sami nie będziecie mogli tego robić. Oni bedą wypracowywali wasze emerytury i renty. No, bo przecież ktoś w społeczeństwie musi pracować. Musi być nauczyciel i lekarz, piekarz i górnik, tramwajarz i naukowiec, policjant i prokurator. Ktoś musi przymnażać dobra materialnego i duchowego. Już tak zostaliśmy skonstruowani, że jesteśmy istotami społecznymiI NIE MA CZŁOWIEKA BEZ INNYCH LUDZI. Tylko dzięki światu ludzkiemu, światu innych istot ludzkich zyskujemy swoje człowieczeństwo. Kot pozostanie kotem, żyrafo żyrafą, a kura będzie znośić kurze jajka nawet wtedy, gdy wychowają sie poza środowiskiem dla siebie właściwym, a więc kotów, żyraf i kur, ale człowiek "wyhodowany" poza społeczeństwem ludzki jest tylko roślinką, bez ludzkiego wnętrza, bez duchowości i mimo, że należy mu się szacunek, ze względu na przyrodzoną mu godność ludzką, to społeczeństwu może zaoferować tylko możliwość zaopiekowania się nim. Wybaczcie! Coś dostaliśmy od innych i ten dług powinniśmy spłacić, aby dalej istniał ludzki świat. No, chyba że nas to w ogóle nie obchodzi. Inną drogą uważam, że kobiety, które nie potrafią i nie chcą byc matkami, a ojcowie ojcami, a mimo to mają dzieci powinni sobie pozaszywać i poobcinać. Z poważaniem. Grzegorz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: 217.8.172.* 04.05.01, 15:24 Wspominasz Grzegorzu, ze Twoja piątka dzieci bedzie pracaowała na nasze emerytury. A co z naszymi podatkami, ktore idą na kształcenie całej piątki (wiesz ile kosztuje kształcenie człowieka przez kilkanaście lat?!!), bezpłatna opieka medyczna dla nich itp? (Nie mów tylko, ze Ty też płacisz podatki, bo przy takiej liczbie dzieci nie na wiele by tego starczyło...). Spuść więc trochę z tonu i przestań się przedstawiać jako misjonarza, który uratuje przyszłe ludzkość, bo wychowuje pątkę dzieci! A propos: na moją emeryturę nikt raczej nie będzie pracował, bo wypracuję ją sobie sama oszczedzając w dwóch filarach... Co do calej wcześniejszej dyskusji: mam 26 lat i ABSOLUTNIE nie chcę mieć dzieci, mój narzeczony także nie. Tak mi przykro, ze zawodzimy tych wszytkich obrońcow tradycyjnego stadła rodzinnego i moralistow, których liczne potomstwo będzie nas (rzekomo)w przyszlosci utrzymywać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.ipartners.pl 04.05.01, 15:30 Sam sobie obetnij, bo masz ich już chyba za dużo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.datamonitor.com 04.05.01, 16:51 Grzegorzu, troche sobie to zle wykalkulowales - nie wiem czy wiesz, ale model tzw panstwowej emerytury, gdzie skladki ida z bierzacych pensji i sa na bierzaco wyplacane w postaci emerytur nie bedzie istnial w ciagu 15-20 lat, glownie dlatego ze gdyby sie ostal, to za 30 lat 2 pracownikow musialoby pracowac na 3 emerytow - latwo wykalkulowac ze wiekszosc pensji poszlaby na emerytury. Wiekszosc panstw, Polska takze, coraz bardziej przetawia sie na system prywatnych emerytur, gdzie skladki ida na fundusz, ktory pracuje na siebie (w Anglii sredni procent zysku jest ok 6-8%, zalezy jak jest inwestowany), w ten sposob beda tez inwestowane (lub juz sa) skladki przy emeryturach oferowanych przez zaklady pracy. Nie bede sie rozpisywac tutaj, mozemy przejsc na forum Gospodarka). Drogi Grzegorzu - dzieci twoje beda pracowaly na siebie samych, nie na ciebie, i nie zycze im aby pracowaly na ciebie - zwyczajnie musialyby sie pozbyc 3/4 dochodow. Spoleczenstwa sie "starzeja" - jest coraz wiecej ludzi starszych, zyjacych dluzej, proporcjonalnie do sily roboczej. Nie uwazam ze to jest nieprawidlowe - jest to zwyczajnie symbol naszych czasow, gdzie dzieki rozwojowi medycyny ludzie zyja dluzej, pigulce antykoncepcyjnej - kobiety moga decydowac o ilosci dzieci,do tego umieralnosc noworodkow jest mniejsza wiec nie musza nadrabiac rodzac 10 dzieci. Do tego dzieki bogatszym spoleczenstwom wiecej ludzi siega po edukacje i czesciej uzywa szarych komorek aby decydowac czy stac ich na dwojke dzieci czy szostke. Nie sztuka urodzic szescioro ku chwale ojczyzny i nie moc zaoferowac im najlepszych warunkow i wyksztalcenia. Ja wole miec jedno czy dwoje i dac im to co najlepsze i to co ja mialam: studia w kilku krajach na swiecie i mozliwosci rozwoju . Pozdrowienia, Esther Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.*.*.* 05.05.01, 12:59 ty naprawdę jesteś płytka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewaba Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.132.okr01.dialup.enitel.no 04.05.01, 20:25 Czytajac reakcje na twoj "wklad do dyskusji" doszlam do wniosku, ze warto zeby i tacy jak ja mogli podzielic sie swoimi doswiadczeniami. Rozumiem twoje rozgoryczenie. Zyje co prawda w kraju, gdzie domowy komputer, komorka i nowa wieza czy tez najnowszy sprzet sportowy sa dostepne dla przecietnego zjadacza, ale i wymagania moich dzieci sa wieksze. Wtedy zaczyna sie zwracac uwage na inne wartosci. Materializm daje powszechne uczucie pustki, idzie reka w reke z egoizmem. Nastepny krok to rosnaca liczba ludzi samotnych. Ciesz sie swoimi dziecmi, poswiecaj im duzo czasu i staraj sie nauczyc je cieszyc sie zyciem. Zgadzam sie z Toba, ze dzieci niechciane i zaniedbane to wieksze zlo niz brak dzieci. Mysle, ze ten punkt twojej wypowiedzi zostal opacznie odebrany. Trudno jednak przewidziec jakimi bedziemy rodzicami zanim rodzicielstwo nie stanie sie faktem. Moje pierwsze dziecko to wynik igraszki z losem. Zadebiutowalam jako matka majac 30 lat - nie do konca tego pragnac. Teraz patrze na moje dzieci jako najwazniejsze i absolutnie najwieksze osiagniecie mojego zycia. Bez dzieci wszystko do czego doszlam, czego sie nauczylam, co widzialam nie mialoby sensu. Fakt, ze wyrastaja na samodzielnie myslacych, dobrych, wrazliwych ludzi daje mi wiecej radosci niz sukcesy w pracy. Jesli, chodzi o emerytury, to rzeczywiscie trudno sobie wyobrazic, ze beda bazowaly na panstwowych rozwiazaniach. Mowi sie jednak , ze prywatne ubezpieczenia emerytalne beda glownie ladowac w zakladach opieki nad samotnymi, zniedoleznialymi seniorami. Mysle jednak, ze przyszlosc moze nas wszystkich zaskoczyc. Wybory trzeba pozostawic jednostkom i pogodzic sie z tym, ze myslimy roznie i pragniemy w zyciu roznych rzeczy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: Ja nie chcę mieć dzieci-do Ewaba IP: *.cw-visp.com 05.05.01, 10:43 Wspominasz o tym ze zmiany doprowadza do tego ze prze prywatne emerytury bedzie wiecej staruszkow w domach starcowi tam bedzie szla kasa. Z drugiej strony, teraz mamy staruszkow z marnymi emeryturami ktorzy czesto, nie z wlasnego wyboru, skazani sa calkowicie na swoje dzieci, ktore nie zawsze oferuja rodzicom swoja wdziecznosc za wychowanie. Mieszkam w Anglii, i widze mnostwo starszych ludzi, ktorzy wybieraja mieszkanie w domu starcow (tutaj sa to samodzielne mieszkania, czesto na wsi lub w ladniejszych okolicach miast) zwyczajnie bo ich na to stac i wola byc na starosc niezalezni. Coz w tym zlego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewaba Re: Ja nie chcę mieć dzieci- do Esther IP: *.132.okr01.dialup.enitel.no 05.05.01, 20:36 Nic w tym zlego. Majac 90 lat i problemy z np.niedotleniem mozgu mozna sobie na prawde pozwolic na niezaleznosc. Za pieniadze mozna sobie kupic osobe do sprzatania, gotowania czy pomocy w utrzymaniu higieny osobistej. Wszyscy przyjaciele, maz, a nawet jedyny syn juz nie zyja. Sielanka powiedzalabys? Wtedy wydarzeniem tygodnia jest telefon od wnuczki zza morza, albo polgodzinna wizyta wnuka. Nikt w mojej rodzinie nie czeka na wakacje tak jak moja babcia (zamozna emerytka). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: Ja nie chcę mieć dzieci- do Ewaba IP: *.cw-visp.com 06.05.01, 22:46 Zle mnie rozumiesz - nie mowie o mieszkaniu w domu starcow jako o sielance. Chodzi mi jedynie o to, ze straszy czlowiek ktory posiada jakis majatek (nie mowie o zamoznosci, lecz o emeryturze dzieki ktorej moze sobie pozwolic na to co mu trzeba)ma mozliwosc wyboru gdzie bedzie mieszkal na starosc - jezeli tak jak jeden z dziadkow z mojej dalszej rodziny bedzie skazany na zycie z dziecmi ktore traktuja go jak skarbonke, bedzie mogl wybrac czy woli starosc spedzic z dziecmi czy z dala od nich. Zamoznosc emeryta nie swiadczy to tym ze od razu musi byc sam i skazany na dom starcow - domy starcow w Anglii wybieraja ludzie ktorzy z roznych powodow nie moga starzec sie u boku dzieci. Ja osobiscie wolalabym aby moi rodzice na starosc byli przy mnie - chociaz oboje twierdza ze chca byc niezalezni:))) Kwestia wyboru. W moim poprzednim liscie mialam raczej na mysli sporo emerytow w Polsce, ktorzy klepia biede za pare set zlotych renty i czasem skazani sa na zycie z nie bardzo wdziecznymi dziecmi... Pozdrowienia, Esther Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: Ja nie chcę mieć dzieci- IP: *.bydgoszcz.leased.ids.pl 20.05.01, 11:47 Szkoda, aby tak poważna i ciekawa dyskusja wygasła. Cieszę się, że przypadkowo włożyłem kij w mrowisko. Na temat szybkości starzenia się społeczeństw i skutków tegoż, proponuję poczytać ciekawy artykuł w "Polityce" (chyba z 13V).Za 20-30 lat Europa ze swym aktualnym tempem starzenia będzie musiała "wpompować" z zewnątrz 160mln ludzi, aby nie padły jej systemy ubezpieczeniowe, a co czwarty obywatel ziemi będzie sześćdziesięciolatkiem. To byłby jeden wątek. Drugi to taki, czy każda babcia emerytka z zasobnym portfelem musi byc samotna. Nie nie musi, ale my mówimy o faktach a nie gdybaniach, a fakty sa takie,że będzie, bo przecież teraz nie chce mieć dzieci. Obecnie co roku ubywa w Niemczech 60-70 tys. ludzi. Za 30 lat według fachowców od socjologii, geriatrii i demografii będzie to 500-600tys. przy aktualnym tempie starzenia się społeczeństwa. Inna sprawa do której nikt nie odniósł się, to sprawa " kto na kogo będzie pracował". Otóż, aby społeczeństwo jakoś funkcjonowało musi być w nim lekarz (chociaż jeden), piekarz, nauczyciel, tramwajarz, mechanik samochodowy, inżynier od budowy dróg i domów, rolnik, pracownik fabryki, specjalista od smrodu, jaki wypuszczamy w powietrze, elektryk, ksiądz, psychoanalityk (to tych ostatnich coraz więcej potrzeba na tzw Zachodzie) itd. Są pewne roboty, które musi po prostu ktoś wykonywać, aby społeczeństwo XXIw. mogło rano wstać do pracy, ogolić sie elektryczna maszynką, zjeść tosta z dżemikiem i popić kakao, a potem wsiąść do swojego ciągle napełnianego benzyną krażownika szos ( a wiecie, że trzeba w godzinach szczytu dwóch godzin, żeby przejechać Warszawę). Ale tych "ktosiów" zaczyna po prostu brakować. Czemuż, to już teraz szwedzi szukają pielęgniarek i lekarzy w Polsce, a ogłoszenia o zatrudnieniu w UK (i nie tylko)opiekunek do starszych osób i dzieci są w polskiej prasie coraz częstsze, a na pewno częstsze, dla osób z zagranicy niż z Polski. A są przecież roboty, których nikt nie chce wykonywać, bo sie nie godzi, bo to takie mało nobilitujące. Odnośnie zaś podatków na kształcenie moich dzieci. Z czyjch podatków utrzymywani są kształcący moje dzieci nauczyciele, z czyjch leczący je lekarze, z czyjch broniący granic żołnierze, z czyjch rządzący. Okazuje się, że tylko wysłanie dzieci na kurs językowy może sprawić, że będą miały szansę tego języka nauczyć się, że tylko prywatnie stomatolog może porządnie wyleczyć zęby i tylko właśnie w ten sposób będzie mój syn miał jutro okulary, gdy rozbiją mu się one dzisiaj, jutro a nie za dwa miesiące, bo tyle trzeba czekać na wizytę u specjalisty ze skierowania z Kasy Chorych. Zauważyłem w moich wypowiedziach, że człowiek jest istotą społeczną, nie jest to oczywiście moje odkrycie, ale truizm, aby więc społeczeństwo istniało ciągle musi dbać o tzw. prostą zastępowalność pokoleń, a tego niestety nie ma. Jest dla mnie rzecza absolutnie jasną, że nie musimy myśleć globalnie o losach naszych dzieci i wnuków, w takim a nie innym przyszłym świecie, "który w końcu wypożyczyliśmy, od pokoleń, które przyjdą po nas". Niechaj martwią się sami. Będzie ich coraz mniej, w świecie, który jest tak przez nas przekształcany, że bez skomplikowanej techniki, coraz trudniej w nim przetrwać. Jestem życzliwy ludziom i nie cierpię za miliony. Staram się tylko świat innych obdarowywać czerpiąc z pełni podarowanego mi człowieczeństwa, ze wszystkich jego wymiarów, w tym z tego, który pozwala mi dawać nowe życie, który obdarowuje świat człowieczeństwem innych, mogącym stworzyć w nim nowe pokłady dobra. Z podziękowaniem za mniej i bardziej życzliwe słowa. Z poważaniem i szacunkiem dla wszystkich odmiennych poglądów, któte staram się zrozumieć. G. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esther Re: Ja nie chcę mieć dzieci- IP: *.datamonitor.com 21.05.01, 10:14 Drogi Grzegorzu - Swiat kieruje sie wlasnymi prawami a my nie jestesmy pierwszym pokoleniem ktore zalamuje rece nad tym co bedzie w przyszlosci - nie roznimy sie w naszych obawach od naszych przodkow. Dyskusja na temat posiadania dzieci - kobiet ktore wola ich nie miec bo maja prawo wyboru- oraz ogolne starzenie sie spoleczenstw - jest czysm co dzieje sie teraz, za naszej "kadencji". fakt ze te prognozy brzmia tak tragicznie nie swiadczy to tym ze wlasnie to ma prowadzic swiat ku zagladzie i wlasnie my teraz jestesmy tego swiadkami. To ze np w Anglii brakuje pielegniarek i zaczynaja sciagac dodatkowe posilki z zagranicy nie jest w moich oczach niczym negatywnym, wrecz przeciwnie. Ludzie potrzebujacy pracy z krajow biedniejszych beda mieli szanse ja uzyskac. To ze potrzebujemy piekarzy, kolejarzy itp jest sprawa oczywista i nie uwazam ze poprzez wydluzanie sie zycia czlowieka (przez co ludzie w przyszlosci beda przechodzili pozniej na emeryture, przez co beda pracowali dluzej) obecnosc tych najpotrzebniejszych fachowcow byla w jakikolwiek sposob zagozona! Bo i jak? Do tego ja nie uwazam ze nasza glowna rola na ziemi jest przedluzanie gatunku ludzkiego - bo w imie czego? A to ze systemy emerytalne musza sie zmienic, z tych gdzie skladki ida bezposrednio na wyplaty na te, gdzie skladki ida na tworzenie indywidualnego kapitalu, nad ktorym kazdy ma wieksza kontrole i wie mniej wiecej co dostanie. Wieksza zamoznosc emerytow jest naturalnym wynikiem tej zmiany - bardzo pozytywnym, moim zdaniem. Pozdrowienia, Esther Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuza Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.spedimex.pl 07.05.01, 09:43 Misia, jak by Ci się przytrafiło maleństwo, to proszę nie usuwaj. Ja je zaadoptuję... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mars Re: Ja nie chcę mieć dzieci - do Misi i innych IP: 195.136.25.* 07.05.01, 10:19 Piszecie, że nie chcecie mieć dzieci, tak jakby był to wasz wielki problem. Wejdźcie sobie na forum Zdrowie - Bezpłodność, to się przekonacie co to znaczy mieć prawdziwy problem i ile osób jest z tego powodu nieszcześliwych. A Wam życzę abyście przestały być wygodnymi egoistkami i żebyście nie musiały w przyszłości opiekować się pieskiem - no bo przecież dzieci nie chcecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Su Re: Ja nie chcę mieć dzieci - do Misi i innych IP: 212.160.130.* 20.05.01, 13:19 Nie można mieć dzieci,bo wszystkie małżeństwa je mają, a argument, że są kobiety bazpłodne i to one mają problem jest zły. Niewatpliwie jest to duży problem ale nie mozna mieć dzieci kiedy sie tego nie czuje.I co wtedy z takim maluchem na siłę? to ja ci powiem, takie dzieci owszem sĄ w jakiŚ sposÓb kochane ale to nie ta miłość.Są kobiety które nie maja instynktu macierzyńskiego i to nie znaczy że sa złe.Mieć dziecko, żeby na starość nie zostać samemu to dramatyczne i egoistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hipek Re: do Su IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 24.06.01, 00:00 ...a nie chciec dzieci to egoizm w druga strone.Przed tak radykalnymi wypowiedziami i postanowieniami nalezaloby brac rowniez pod uwage i samca ktory byc moze jest innego zdania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Keti Re: Do Miśki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 To bardzo egoistyczna postawa, ale doskonale Cię rozumiem - też nie chcę dzieci. I wcale nie dlatego, że ich nie lubię - po prostu "nie mam podejścia do dzieci", kompletnie nie mam pojęcia jak się przy nich zachowywać i o czym rozmawiać. Po prostu wywołują u mnie poczucie strachu. Dodam, iż jestem najmłodsza w rodzinie, nigdy nie opiekowałam się żadnym dzieckiem, to ja byłam oczkiem w głowie wszystkich ciotek i wujków. Ale wiesz co - chyba jestem większą egoistką, bo jestem przekonana, że BĘDĘ MIAŁA DZIECI. Niedawno umarła moja ukochana babcia. Zanim umarła leżała miesiąc w szpitalu. W tym czasie, na łóżku obok niej zmarły 4 kobiety. Tylko jedną odwiedzała rodzina. Inne umierały w samotności i strachu. Nikt się nimi nie interesował, nikogo nie obchodziły. Nie wyobrażam sobie takiej śmierci. Bardzo potrzeebuję kogoś, kto mnie przytuli i powie - "Nie martw się wszystko będzie dobrze". Pomyśl o tym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mil Re: Do Miśki IP: 217.17.32.* 25.06.01, 00:00 Dzieki Bogu ,ze istnieją takie dziewczyny jak Ty! Mam 26 lat, męza,dobra pracę ,mieszkanie i ....rodzinę która za wszelka cenę chce widziec mnie z brzuchem.Nie lubię dzieci,nie mam instynktu maciezynskiego,nie chcę tracić najlepszych lat na pieluchy, nie chcę rezygnowac z tych wszystkich przyjemnosci które niedostepne są ciężarnej i matce - Polce,nie chće stracić urody i figury. Dostaję adresy lekarzy,dobre rady ,,że zmienię zdanie jak zajdę w ciązę" ale jestem twarda.Jasno mówię ,ze poprostu nie chcę miec dzieci.W dzisiejszych czasach to odwaga. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rico Re: Do Mil IP: 195.136.25.* 26.06.01, 00:00 Gość portalu: Mil napisał(a): > Dzieki Bogu ,ze istnieją takie dziewczyny jak Ty! Mam 26 lat, męza,dobra > pracę ,mieszkanie i ....rodzinę która za wszelka cenę chce widziec mnie z > brzuchem.Nie lubię dzieci,nie mam instynktu maciezynskiego,nie chcę tracić > najlepszych lat na pieluchy, nie chcę rezygnowac z tych wszystkich przyjemnosci > > które niedostepne są ciężarnej i matce - Polce,nie chće stracić urody i figury. > Dostaję adresy lekarzy,dobre rady ,,że zmienię zdanie jak zajdę w ciązę" ale > jestem twarda.Jasno mówię ,ze poprostu nie chcę miec dzieci.W dzisiejszych > czasach to odwaga. Pozdrawiam. Bredzisz. Z taką postawą moją żoną na pewno byś nie była. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joasia Re:Nie chcę rodzić dzieci IP: 212.160.128.* 26.06.01, 00:00 po porodzie wcale nie musisz wyglądać źle, wszystko zależy od Ciebie... ale faktem jest, że aby mieć dzieci trzeba być dorosłym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re:Nie chcę rodzić dzieci IP: 194.204.161.* 26.06.01, 00:00 Czyli rozumiem że miarą dorosłości jest to czy mam dzieci??? I powracamy do punktu wyjścia. A ja prawie przed trzydziestką, wyższe wykształcenie, zamężna i bez dzieci i oczywiście niedojrzała i niedorosła. Żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mil Re:Nie chcę rodzić dzieci do Miski IP: 217.17.32.* 26.06.01, 00:00 Gość portalu: miśka napisał(a): > Czyli rozumiem że miarą dorosłości jest to czy mam dzieci??? I powracamy do > punktu wyjścia. A ja prawie przed trzydziestką, wyższe wykształcenie, zamężna i > > bez dzieci i oczywiście niedojrzała i niedorosła. Żałosne. Własnie- w tym kraju kobieta która nie ma warunków i rodzi 8 dziecko jest bohaterką a ta która nie chce miec dzieci bo nie czuje takiej potrzeby jest niedojrzała.Ale wiem ze dziewczyn które chcą się realizować inaczej niz ,,matka - Polka"jest coraz wiecej. Pozdrawiam .Mil Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mil Re: do rico IP: 217.17.32.* 26.06.01, 00:00 A widzisz - a ja spotkałam faceta który rozumie i szanuje moja decyzję i woli wyjechać ze mną na Kretę niz zmieniac pieluchy. I tak na marginesie - małżenstwo nie jest po to aby się rozmanazać a bycie facetem nie jest równoznaczne z byciem ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joasia Re: do zbuntowanych:))) IP: 212.160.128.* 26.06.01, 00:00 jak tak się unosicie, to widać jak Was boli brak akceptacji społecznej, to tak jak z homoseksualistami: Każdy z nich krzyczy "Patrzcie jaki jestem świetny bo jestem inny!!" Oczywiście nikt nie musi mieć dzieci i jest to prywatna sprawa każdego człowieka, wszak dzieci mają być radością a nie przymusem. Ale właśnie ta manifestacja " Nie chce mieć dzieci i co mi zrobicie" świadczy o niedojrzałości, człowiek dojrzały nie tłumaczy się ze swojego postępowania innym i nie wymaga akceptacji, po prostu wie co robi i co jest dla niego najlepsze nie oglądając się na innych. Nie rusza go po prostu...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mil Re: do zbuntowanych:))) IP: 217.17.32.* 26.06.01, 00:00 Gość portalu: joasia napisał(a): > jak tak się unosicie, to widać jak Was boli brak akceptacji społecznej, to tak > jak z homoseksualistami: Każdy z nich krzyczy "Patrzcie jaki jestem świetny bo > jestem inny!!" > Oczywiście nikt nie musi mieć dzieci i jest to prywatna sprawa każdego > człowieka, wszak dzieci mają być radością a nie przymusem. Ale właśnie ta > manifestacja " Nie chce mieć dzieci i co mi zrobicie" świadczy o > niedojrzałości, człowiek dojrzały nie tłumaczy się ze swojego postępowania > innym i nie wymaga akceptacji, po prostu wie co robi i co jest dla niego > najlepsze nie oglądając się na innych. Nie rusza go po prostu...... Mylisz pojęcia - ja się nie tłumacze , ja wiecznie jestem poddawana osądowi bo przecież kobieta ,,z natury" musi mieć dzieci ,nawet jeśli ich nie kocha, więc jak to tak , że ja nie chcę? Jestem dojrzała i umiem bronić własnego zdania , gdybym nie była urodziłabym dla świetego spokoju i oddała na wychowanie babciom i złobkom.Chciecie - to prosze. Ale nie - to jest moje życie i dla niczyjej przyjemnsci nie bedę się rozmanżać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miśka Re: do zbuntowanych:))) IP: 194.204.161.* 26.06.01, 00:00 Gość portalu: joasia napisał(a): > jak tak się unosicie, to widać jak Was boli brak akceptacji społecznej, to tak > jak z homoseksualistami: Każdy z nich krzyczy "Patrzcie jaki jestem świetny bo > jestem inny!!" ja tak nie krzyczę, to do mnie krzyczą: jak możesz nie mieć dzieci, ja/ona dzieciata jest taka fajna. > Oczywiście nikt nie musi mieć dzieci i jest to prywatna sprawa każdego > człowieka, Więc dlaczego u nas jest ciągłe nagabywanie o dzieci, a osoby, które nie chcą się rozmnażać "jak króliki" nazywane są egoistami? Ale właśnie ta > manifestacja " Nie chce mieć dzieci i co mi zrobicie" świadczy o > niedojrzałości, człowiek dojrzały nie tłumaczy się ze swojego postępowania > innym i nie wymaga akceptacji, po prostu wie co robi i co jest dla niego > najlepsze nie oglądając się na innych. Nie oglądam się na innych, dzieci i tak nie chcę mieć, a jedyne czego chcę to świętego spokoju. Nawet nie akceptacji, tylko tego, aby dano mi spokój. Nie manifestuję się - co mi zrobicie - bo i tak wiem, że nic. Niedojrzałośc to także brak tolerancji - ja tak żyję (i większość społeczeństwa) więc w głowie mi się nie mieści że można inaczej. Dla mnie inne pary mogą mieć i 10 dzieci jak im się to podoba. I nie jestem zbuntowana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joasia Re: do zbuntowanych:))) IP: 212.160.128.* 26.06.01, 00:00 no i ok. No więc po cóż ta dyskusja??:)) Niech każdy żyje jak chce, a tu i tak i tak nie zaglądają te wszystkie teściowe i mamy nerwowo wypatrujące wnuków w Waszych brzuchach:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aj Miska, odpusc sobie, nie zmienisz Polakow IP: *.LABridge.com 26.06.01, 00:00 Na to potrzeba wielu pokolen. Nasza kolezanka z Lodzi, badz co badz duze miasto, urodzila corke w wieku 24 lat i byla najstarsza (!) w calym szpitalu. W Polsce panuje "tradycja" czytaj ciemnota podtrzymywana latami przez kosciol. Wiadomo, ze ciemnymi ludzmi latwiej rzadzic i latwiej od nich kase wyciagnac. I jak sie zastanowisz, to dojdziesz, ze u podnoza wiekszosci zla lezy zawsze to samo. Nie siegajac glebiej (odpuszcze sobie radio maryja i takie tam), jak wielki problemem jest np samotne wychowywanie dzieci, a juz szczegolnie przez ojcow. Bo odbiega od "standardu". A zwiazki homoseksualne? Malzenstwa bezdzietne? Na szczescie jest nadzieja. W miare rozwoju kraju, chocby nie wiem po jakich grudach to sie odbywalo, ludzie normalnieja, zaczynaja wiecej samodzielnie myslec, bo ubywa im problemow. Nie maja potrzeby chodzic do ksiedza po porade i by sie wyplakac. Sila kosciola powoli maleje az zanika kompletnie. Typowym przykladem jest Francja. Jeszcze nie tak dawno - patrz film "Chocolat" - panowaly tam warunki bardzo zblizone do polskich. Totalna malomiasteczkowa ciemnota i zaklamanie. A teraz? I dziwnym zbiegiem okolicznosci koscioly sa puste. Takze badz soba, rob co uwazasz ty za sluszne i olej to, co sasiadki o tobie mowia. Najwazniejsze jest twoje szczescie i zgoda z samym soba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abcde Moje przemyslenia IP: 217.153.35.* 26.06.01, 00:00 Postanowiłam zabrać głos, jako ta z doświadczeniami po obu stronach barykady. Przez długi okres małżeństwa nie chcieliśmy mieć dziecka – wszyscy naokoło dopytywali się, KIEDY ? DLACZEGO ? itp. – trzeba się do tego przyzwyczaić, a nie jest to trudne jeśli ma się mocne przekonanie i postanowienie o słuszności własnego wyboru. Oprócz uporczywych czasami pytań, żadnych innych szykan nie zauważyłam. Nie chcieliśmy wówczas, bo młodość praca, chęć zabawy i niechęć do obowiązków, i w ogóle brak takiej potrzeby. PO kilku latach nam się zmieniło. Chcieliśmy (i nadal chcemy), ale nic z tego nie wychodzi, mimo długiego już leczenia i kilku zabiegów in vitro. Teraz mam zupełnie inne przemyślenia – nie przerażają mnie obowiązki i brak „luzu” i robię wszystko co tylko możliwe, wraz z potwornymi obciążeniami finansowymi i psychicznymi, żeby mieć dziecko. Dlatego wydaje mi się, że doskonale rozumiem kobiety, które mają lub chcą mieć dzieci (czasem myślę, że nawet moja świadomość odpowiedzialności wobec dzieci jest znacznie większa, niż przeciętnej kobiety, dla której zajście w ciążę i urodzenie jest tylko prostą czynnością fizjologiczną). Ale, absolutnie nie mam nic przeciwko i jednym i drugim. Jedni chcą (co wcale nie oznacza, że do tego dorośli) inni nie chcą, co również może być dowodem na ich dojrzałość. Z tym, że jest „nagonka” na te drugie, to chyba trzeba się pogodzić – z czasem świadomość będzie się zmieniać, ale tak jak z przełamaniem wielu barier to wymaga czasu. I jeszcze jedna uwaga, nie każda kobieta, która ma dziecko jest „matką Polką” w tym pejoratywnym znaczeniu. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Moje przemyslenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.01, 00:00 Nie podoba mi się pogarda w mówieniu o brzuszysku, porodzie, kupkach itd. Zupełnie, jakbym słuchała takiego spasionego bankiera, który z lekceważeniem mówi o prymitywnych kobiecych instynktach. Oczywi�cie, jest mnóstwo idiotek, które rodzš dzieci, bo takie sš oczekiwania społeczne. Nie podoba mi się również traktowanie dzieci jako osłody staro�ci - to dopiero egoizm i nadużycie. Ja nie chciałam mieć dzieci. Moja matka często podkre�lała, jakie to cudowne i genialne. Ale naprawdę czuła co innego. Miałam być zawsze akuratna, chcieć to co ona, często podkre�lałA, ile to rzeczy ona nie zrobiła dla mojego dobra, często upokarzała mojš kobieco�ć - na przykład manifestowanie wstrętu do miesišczki czy atrakcyjno�ci seksualnej. Ale to zrozumiałam po wielu latach. Jej opowie�ci przypominały tandetne obrazeczki z odpustu, harmonia w cukierkowych kolorkach, ale zachowanie, cały ten przekaz niewerbalny , mówiło co innego - to ciężkie, wstrętne, nudne, ogłupiajšce. Sama siebie akceptowałam jako prymuskę i osobę niezależnš. W końcu zauważyłam tę różnicę. Było mi bardzo ciężko, gdy zrozumiałam, jak moja matka mnie oszukała. Ale zaczęłam o siebie walczyć. I którego� dnia zapragnęłam dziecka - całe moje ciało pragnęło dziecka.To było wspaniałe uczucie. Jak zaszłam w cišżę, to byłam przerażona - tyle zmian. Sama cišża też nie była rewelacjš fizycznš i psychicznš, ale uczucia, jakich wtedy doznawałam, to była pełnia życia - nie tandety z Cosmo, ale życia. Poród bolał, ale jednocze�nie był fascynujšcy, zupełnie odpłynęłam, wpadłam w trans. Wybuch wulkanu + megaorgazm. Jest mi trudno być matkš, bo ikt mnie nie nauczył, jak być matkš i kobietš. Uczę się tego dopiero teraz, ale gdy co� idzie �le, to staram się dociec, co, dlaczego, jakie mam uczucia, chodzę do fundacji rodzić po ludzku i uczę się być matkš, uczę się być sobš, .Sam instynkt to za mało. Sama inteligencja to za mało. Potrzebna jest mšdra kobieta - przewodniczka. W całej moje rodzinie nie znalazłam takiej osoby,a jest potrzebna. Nie chciałam miec dzieci, bo nie wiedziałam, jak je mieć z sensem i rado�ciš. Mimo radosnego rodzinnego mitu - cóż, to był mit. Teraz takš kobietę znalazłam i wszystko stało sie o wiele prostsze. Ale dalej jest trudne. czasem chwyta mnie zazdro�ć o beztroskie życie, ale to głównie wtedy, gdy co� nawala z mężem. Zresztš moje życie nie jest "troskowate". Od pewnego czasu, wcale nie od cišży, przestałam być kumš troskš, czyli tak zwanš kobietš rozsšdnš. Nie wiem, dlaczego Cię męczy płacz niemowlęcia? Dlaczego? Mnie męczy, bo mam wrażenie, że kto� czy ja , krzywdzę dziecko. I jeszcze jedno.mój mšż szalał erotycznie, gdy byłam w cišży. Absolutnie mu nie przeszło!Zresztš sama czułam się szalenie seksownie. Kochali�my się jeszcze w dniu narodzin naszego syna, apetyt wrócił mi już po dwóch tygodniach i naprawdę ciężko było odczekać te przepisowe sze�ć. A co do figury - weszłam w sukienkę przedporodowš, dopasowanš w talii, już w trzy tygodnie po urodzeniu dziecka. Ale przez całš cišżę miałam �ci�le wyliczone co i ile powinnam zje�ć. Mam wyższe wykształcenie, nawet wyróżnienia, dużo podróżowałam. Ale najbardziej wymagajšcš i satysfakcjonujšcš podróż odbyłam do własnego wnętrza. Najtrudniej było i jest mi się zatrzymać, przestać �pieszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.pl 05.07.01, 16:06 Weź sie pierdolnii w czoło dziwko jebana. Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Ja nie chcę mieć dzieci 05.07.01, 16:25 Gość portalu: Miśka napisał(a): > Weź sie pierdolnii w czoło dziwko jebana. cóż za rzeczowy i konkretny głos w dyskusji... a i zasobu słownictwa pogratulować... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 05.07.01, 17:41 Masz rację To jak najbardziej Twoja sprawa. Ale dzieci (własne) są naprawdę bardzo fajne.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kathy Re: Ja nie chcę mieć dzieci IP: 195.117.174.* 06.07.01, 11:54 Droga Miśko! wprawdzie jestem "mamuśką", ale naprawdę nie mam zamiaru cię przekonywać do macierzyństwa. Lepiej, że zdajesz sobie sprawę z tego, że nie chcesz mieć dzieci i nie ulegasz opinii innych ludzi, niż gdybyś miała je mieć, cierpieć i skazać je na cierpienie.Masz prawo do własnej życiowej drogi i nie sądzę, by ktokolwiek mógł cię do prokreacji zmusić. Ale nie uważaj "mamusiek" generalnie za gorsze. Też mam skończone wyższe studia i zrobiony doktorat. Pracuję zawodowo i nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Ale mam dzieci, bo tak chciałam, bo bez nich także nie wyobrażam sobie zycia. To prawda, że ciąża i poród nie są miłe, ale jakoś je przeżyłam i nie myślę o tym. Nie ulegaj stereotypom, że młode mamy, to garkotłuki, ograniczone tylko do pieluch, kupek i zupek. Może kiedyś to był problem, ale nie teraz.Poza tym, to od kobiety zależy czym się interesuje. Ja mam wiele obszarów zainteresowań. I muszę ci powiedzieć, że nigdy tak intelektualnie nie rozwinęłam się jak podczas wychowywania starszego dziecka- ta ogromna masa przeczytanych książek, ilość obejrzanych przedstawień i filmów...no i ten doktorat.( Fakt, że może nie jest to typowe, bo niestety nie udało mi się nawiązać kontaktów z innymi mamami "z piaskownicy". One rzeczywiście żyły kupkami...) Żyj więc po swojemu, ale nie gardź "mamuśkami" bo horyzont ich zaiteresowań może być szerszy niż twój, a ponadto mają jeszcze kogoś - dzieci ale to nie byłoby już na temat. Odpowiedz Link Zgłoś